Dodaj do ulubionych

Córka męża

08.01.18, 11:57
Święta za nami, spędzaliśmy je w poszerzonym gronie, bo na Trzech Króli pojechaliśmy do teściów z naszą dwójką i córką męża. Małżeństwem jesteśmy od 5 lat, znamy się od 10. Przed laty ja odeszłam od mojego"niemęża", on poznał wtedy dziewczynę, zaszła w ciążę, szybki ślub. Rozwiedli się zaraz po urodzeniu dziecka. Kilka lat później spotkaliśmy się i jesteśmy dość zgodnymi dobrym małżeństwem. Od początku wiedziałam o tym, że mąż ma córkę. Prawdę mówiąc byliśmy tak zakochani, po tym ponownym odnalezieniu, że od razu zaszłam w ciąże, potem w drugą (córka 4,5, synek niecały rok) i nawet nie zastanawiałam się czo znaczy paczwork itp. Córka męża ma 8 lat, mieszka z mamą (jest chyba "wujek"). Kiedyś widywaliśmy się częściej, ale od kilku lat mieszkamy tuż za granicami Polski (taka praca) i to mąż jeździ co 2 tygodnie do córki, a my widujemy się razem w święta, wakacje itp. Dziewczynka jest miła, grzeczna, mądra itp. Moje dzieci za nią przepadają. I wszystko byłoby ok, gdyby nie... no właśnie sama nie wiem co mi przeszkadza. Czasem denerwuje nas stukanie sąsiada, a czasem maleńka kropelka z kranu kap kap kap. I tu jest chyba taka kropelka. Czuje się nienaturalnie kiedy jest z nami, denerwuje mniej jej walizka z rzeczami, to jak mąż stoi i robi jej piątką kanapkę, której i tak nie zje. Coś mnie uwiera, chodzę spięta i pewnie delikatnie niemiła zwłaszcza jeśli to na "moim terenie", u teściów jest lepiej. Powiedzcie, czy jestem złą osobą? Czy to jest prawo biologii stawiać najpierw na własne dzieci? Pewnie inaczej byłoby gdyby mieszkała z nami. Wtedy byłyby jedne zasady dla wszystkich (np. że ładnie zwracamy się do dziadka, córka męża mówi coooo, albo po prostu odwraca się plecami), i te miłe (prezenty, filmy, spacery) i mniej miłe (obowiązki, odnoszenie naczyń, itp). Co mogę w sobie zmienić by polubić to dobre przecież dziecko?!
Obserwuj wątek
    • samaniewiem2018 Re: Córka męża 08.01.18, 12:08
      Aha "niemiła"ogólnie, nie do dziecka! Taka bardziej nos w komputer, albo robię pranie akurat ;)
    • verdana Re: Córka męża 08.01.18, 13:10
      Myślę, ze to co czujesz jest normalne. To jest dla Ciebie obce dziecko - obce nie dlatego, ze nie Twoje, ale dlatego, że mało znane. Jest inaczej wychowywane niż Twoje dzieci, a nic na to poradzić nie możesz. Jedyne, co możesz zmienić, to zrozumieć, że mąż zrobi jej i dziesiątą kanapkę, bo to jego dziecko, które rzadko widzi i chce, aby było mu jak najfajniej. Wychowawcze średnio, ale zrozumiałe. Fakt, ze nad tym się zastanawiasz i chciałabyś coś zmienić świadczy o Tobie bardzo dobrze. Jedynym rozwiązaniem byłyby częstsze wizyty, aby córka męża była bardziej domownikiem, a mniej gościem.
      • samaniewiem2018 Re: Córka męża 08.01.18, 14:37
        Dziękuję verdano! Tak, chyba masz rację. Gdyby córka męża (pasierbica, nie chce mi się sprawdzać w słowniku, konotuje u mnie cos innego. Wspólne mieszkanie, zastępowanie matki itp.) była częściej obecna w naszym życiu, po początkowych trudnościach byłoby nam łatwiej. Tak też było na początku. Mimo, że byłam w pierwszej ciąży, mała była naszym domownikiem, mieliśmy stały rytm itp. Oczywiście byłam zmęczona i ciążą i dzieckiem, ale powtarzalność bardzo tym spotkaniom sprzyjała. Niestety zostaje mi smutna konstatacja, nie nadaję się na taką macochę-niemacochę. Bardzo dbam o jak najlepsze kontakty męża z córką, prezenty, telefony itp, ale nie pozbędę się już tej uwieralności. Mam też 38 (tfu, tfu, od przedwczoraj) lat i czuję, że bardzo zesztywniałam z wiekiem. No, ale to inny temat;) Jeszcze raz dziękuję.
        • verdana Re: Córka męża 08.01.18, 16:22
          A nie. Możesz zacząć się dogadywać z dziewczyną, jak przestanie być dzieckiem i zacznie być nastolatką. Wtedy człowiek przestaje mieć wrażenie, ze ma zabawiać i wychowywać, a zaczyna plotkować jak z dorosłym. Nie ma też problemu, że dziecko tak szybko rośnie, ze po paru miesiącach jest juz kompletnie inne.
          • aqua48 Re: Córka męża 08.01.18, 21:27
            verdana napisała:

            > A nie. Możesz zacząć się dogadywać z dziewczyną, jak przestanie być dzieckiem i
            > zacznie być nastolatką.

            Tak, Verdana mądrze prawi. Nastolatka może być już partnerką do rozmów na babskie tematy i możesz ją zacząć traktować nie jak przyszywana matka obcej córki, która wychowuje, tylko jak starsza koleżanka z którą można porozmawiać o rozmaitych problemach i sprawach. Jeśli dziewczyna będzie chciała, to możecie nawiązać świetny kontakt.
            • mimfa Re: Córka męża 09.01.18, 12:07
              Taaa, albo będzie musiała przygłośnego trzebiotania o kosmetykach i pierdołach słuchać. Jak uwiera- to uwiera i już.
              • aqua48 Re: Córka męża 09.01.18, 12:15
                mimfa napisała:

                > Taaa, albo będzie musiała przygłośnego trzebiotania o kosmetykach i pierdołach
                > słuchać. Jak uwiera- to uwiera i już.

                No, jeśli się do cudzych problemów podchodzi jak do pierdół to trudno o jakikolwiek dobry kontakt.

                • mimfa Re: Córka męża 09.01.18, 12:21
                  Nie mówię o problemach tylko takim paplaniu nastolatkowym. Córki mojego faceta są głośne i gadatliwe, ja miałam syna więc naprawdę sporo mnie kosztuje znoszenie tego ;).
        • sylwus34 Re: Córka męża 08.01.18, 17:37
          Mądra z Ciebie kobieta! Najważniejsze, że masz świadomość swoich " uprzedzeń" i nie zwalasz winy na dziecko, i tyle. Powodzenia!
      • jematkajakichmalo Re: Córka męża 08.01.18, 21:18
        Ja mysle, ze jak najbardziej mozesz wprowadzic "obowiazki", a maz powinien zwracac uwage na odzywki. To nie ma nic wspolnego z jej rzadkimi pobytami. Wlasnie nie ma sie czuc gosciem tylko domownikiem.
        • miedzymorze Re: Córka męża 08.01.18, 23:33
          >Ja mysle, ze jak najbardziej mozesz wprowadzic "obowiazki", a maz powinien zwracac uwage na odzywki
          Przy widywaniu się od wielkiego dzwonu ? Bez sensu
          >a maz powinien zwracac uwage na odzywki
          To jest zadanie i decyzja męża, a autorka niech nie suszy mu o to głowy i się nie wtrąca.

          Autorka sama pisze, że dziewczyna jest miła mądra i grzeczna, więc wygląda na to, że niepotrzebnie szuka dziury w całym. Rodzice małej (czyli mama i tata z doskoku) najwyraźniej dają sobie radę z wychowaniem i nic ze strony autorki poza zwykłą życzliwością dla dziecka w rodzinie nie jest potrzebne, a wygląda jakby koniecznie chciała coś skorygować i mieć swój udział w jej wychowaniu.
          pozdr,
          mi

          • jematkajakichmalo Re: Córka męża 09.01.18, 12:58
            miedzymorze napisała:

            > >Ja mysle, ze jak najbardziej mozesz wprowadzic "obowiazki", a maz powinien
            > zwracac uwage na odzywki
            > Przy widywaniu się od wielkiego dzwonu ? Bez sensu

            No jak mam byc traktowana jak domownik, to dlaczego nie? Nie ,mowie tu o sprzataniu odkrzaczem, czy wynoszeniu smieci, ale zeby nie posprzatac po sobie talerza po jedzeniu?

            > >a maz powinien zwracac uwage na odzywki
            > To jest zadanie i decyzja męża, a autorka niech nie suszy mu o to głowy i się n
            > ie wtrąca.

            Ale ona jest u siebie w domu to co, ma sie czus jak obca i sie usuwac, bo dziecko meza przyszlo?


            >

            Dodam jeszcze, moj maz tez juz mial dzieci jak go poznalam. Tez go odwiedzaly i byly traktowane jak domownicy. To nie oznaczalo, ze koniecznie chcialam im matkowac czy jakkolwiek wkrecac sie w ta role (one w koncu maja swoja mame), ale pewne zasady musza byc przestrzegane i tyle. Normalne bylo, ze np. sprzatnely po sobie odchodzac od stolu, zapytaly czy cos pomoc w kuchni (jak juz byly starsze) itp.
            • miedzymorze Re: Córka męża 10.01.18, 20:49
              >No jak mam byc traktowana jak domownik, to dlaczego nie? Nie ,mowie tu o sprzataniu odkrzaczem, czy wynoszeniu >smieci, ale zeby nie posprzatac po sobie talerza po jedzeniu?
              Domownik który wpada do domu kilka razy w roku ? Dla mnie to jednak bardziej gość, ale jeśli dzieci w domu odnoszą talerze, to pewnie dziewczę jeśli jest miłe i grzeczne to tez odniesie. A nawet jak nie, to mozę odnieść tata po zrobieniu dziesiątej kanapki.

              >Ale ona jest u siebie w domu to co, ma sie czus jak obca i sie usuwac, bo dziecko meza przyszlo?
              Wystarczy że będzie sie czepiać i wydziwiać, ze jej przeszkadza walizka dziecka, które przyjechało.
              Jak przyjeżdza gosć dłużej na nocleg to normalne że ma bagaż, niezależnie od tego czy to dziecko męża, czy brat żony, prawda ?

              pozdr,
              mi
              • miedzymorze Re: Córka męża 10.01.18, 20:50
                autokoreka : NIE będzie się czepiać ;P

                pozdr,
                mi
              • jematkajakichmalo Re: Córka męża 10.01.18, 22:02
                No z ta walizka to moze faktycznie przesada, ale to oznacza, ze dziecko nie ma tam swojego miejsca/polki/szafki... a moim zdaniem powinno, nawet jak jest kilka razy w roku. Wtedy wypakowac rzeczy, a walizke schowac/wyniesc. Tez bedzie sie inaczej czula.
    • edw-ina Re: Córka męża 08.01.18, 22:58
      Ktoś nowy w domu, choćby dobrze znany, lubiany, bliski itd. zawsze powoduje pewne perturbacje i są chwile, gdy ma się tej osoby powyżej uszu, bo zwyczajnie burzy się domowa rutyna. To jest coś, do czego trzeba po prostu przywyknąć i to zaakceptować. Analogicznie wygląda kwestia 10 kanapki, której dziewczynka nie zje - po prostu jest przyzwyczajona do czegoś nieco innego. Moja własna córka dała się pod tym względem we znaki praktycznie każdemu, z kim zostawała. Bo chociaż lubi makaron, to sos powinien być inny, albo ser powinien być inny, albo nie powinno być pietruszki, albo... milion różnych rzeczy. To cecha charakterystyczna dzieci. Z mojego doświadczenia wynika, że pomaga, przynajmniej częściowo, wciągnięcie dzieci w samo gotowanie, w zakupy itd. Mam dwóch pasierbów, mam ich odkąd byli dziećmi. Różnie między nami było, wszyscy - ale przede wszystkim dorośli - musieli się dużo nauczyć. Łatwiej zrobiło się, gdy chłopcy dorośli i można było wejść z nimi w taki partnerski układ. Również M zawsze powtarzał mi i im, że ja mam prawo od nich wymagać. Np. tego, by nie krzyczeli do siebie, by odnosili naczynia do kuchni itd.
      Ważne okazało się też podkreślanie, że wszystkie dzieci są rodzeństwem i że to jest najważniejsze. W konsekwencji ich relacja stała się bardzo głęboka, bliska, pełna miłości. Zrobią dla siebie wszystko. I właśnie ta świadomość sprawia, że chociaż są momenty, gdy mój dom jest pełen ludzi, brakuje mi chwilami prywatności i warczę na kolejny wieczór z piłką nożną w tle, to wiem, że warto to znieść dla dobra dzieci, które są razem i będą razem, kiedy nas już zabraknie. Powodzenia!
      • barbra25 Re: Córka męża 10.01.18, 17:38
        Po co miałabyś się zmieniać sztucznie?
        Byłam kiedyś czyjaś pasierbicą. Też czułam się nienaturalnie w obcej rodzinie i gdy tylko skończyłam 18 lat powiedziałam ojcu, że nie chcę wiecej przybywać na weekendowe obiady do jego żony. Te kontakty były takie wbrew mnie a ojciec mój do tej pory uważa, że byłam "roszczeniowa". Szkoda, że nie kochał mnie taką jaka byłam, miał jakieś swoje wyobrażenia o tym jakie powinny być dzieci, jak się zachowywać a ja odstawałam od jego norm. Źle się z tym czułam.
        • edw-ina Re: Córka męża 10.01.18, 20:18
          OOO, ja też mam za sobą lata doświadczeń w roli pasierbicy, co zresztą spowodowało, że nigdy nie chciałam chłopakom matkować, a nasze relacje są od długiego czasu raczej koleżeńskie. Ja sama przepadałam za moim ojczymem, zawsze traktował mnie po partnersku, lubił moją rogatą duszę i często tłumaczył mnie lub nawet bronił przed mamą. Staram się teraz zachowywać podobnie, co całkiem fajnie skutkuje, bo o swoich chłopakach wiem rzeczy, których zwykle dzieci nie mówią rodzicom, a wręcz skrzętnie przed nimi ukrywają.
    • amb25 Re: Córka męża 11.01.18, 15:06
      Jesli teraz widujesz ja od czasu do czasu i juz cie drazni, to raczej nie wierze, ze gdyby mieszkala z wami mialabys do niej lepszy stosunek. A gdy wejdzie w wiek dojrzewania bylbys w stanie zakceptowac/wybaczyc jej inne niz dotychcas zachowanie i poglady? Swojemu dziecku wiele sie wybacza.
      Wydaje mi sie, ze to biologia - obce dziecko czesto podswiadomie jest odbierane jako konkurencja do "zasobow" (np. uwagi czy czasu jaki mu poswieca prawdziwy rodzic). Moze o to chodzi?
      Bylam keidys pasierbica i wszystko bylo ok do momentu kiedy pojawily sie wlasne dzieci zony mojego ojca.
    • czegotychcesz Re: Córka męża 11.01.18, 22:44
      Jesteś zazdrośnicą, i powinnaś postarać się (psychoterapia) zmienić to, bo tak naprawdę dziecko nie jest i nigdy nie będzie Twoim konkurentem !

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka