rozstanie -dziecko potrzebuje pomocy

03.01.08, 14:05
NIe wiem co robić z córką lat 8,5 , mąż postanowił odejść a dziecko choć jeszcze nie wie oficjalnie już teraz czuje ze dzieje się coś złego , popadła w apatię ,mówi że nic jej się nie chce robić , chodzić do szkoły ,
Dzisiaj nie poszła do szkoły bo bolała ja głowa , wymówiła się że ma katar i będzie się źle czuła , cały ranek siedziała w jednym miejscu i bawiła się jakimiś drobiazgami ,kiedy zazwyczaj jest b. energiczna , dużo skacze ,mówi,
Rozmawiam z nią bo chcę jakoś dotrzeć do niej, wcześniej była bardziej emocjonalnie związana z ojcem,
teraz bardzo się zblizyłyśmy bo córka widzi ze ojciec jest już inny , nie tak otwarty i szczery wobec niej_
córka to określiła w ten sposób -moi rodzice pozamieniali się na duszę , mama kiedyś była nerwowa a teraz jest taka spokojna a tato to już nie jest taki dobry jak był kiedyś choć zapewnia ze krzywda jej się nie stanie ale już widac po nim ze ta sytuacja też go przerasta i zaczyna oddalać się od niej .
On już nie wróci do mnie bo jest inna kobieta i on w głowie ma zupełnie inny świat , mimo ze zawsze był rozsadny,
w imię czego można tak krzywdzić dziecko -mąż mówi że nie widzi już życia w tym domu -ucieka od naszych problemów , ciasnota , brak pieniędzy , twierdzi że oddaliliśmy się tak bardzo że już się nie kochamy ,
Jest w tym dużo racji ale jak być blisko z człowiekiem który od kilku miesięcy nie jest sobą i myśli o innej i nowym życiu .
Od wrześnie przychodzi do domu , coś tam zje , siada przy komputerze i klika tak dokąd ja nie zasnę.
NIe mogłam już znieść tego marazmu parę razy niestety wybuchnęłam słownie , padły zdania które nie powinny ale on twierdzi ze już mnie nie kocha i nie wróci do mnie a na siłę dla dziecka to nie ma sensu.
A ja muszę coś zrobić -dla NIEJ
    • black.gloria Re: rozstanie -dziecko potrzebuje pomocy 03.01.08, 14:19
      Witaj! Moja siostra miala podobny problem, ale miala latwiej bo dziecko bylo
      duzo mniejsze. Ja nie wiem co Ci poradzic, ale moze udaj sie do psychologa z
      corka. Psycholog porozmawia z nia i z Toba, moze znajdzie jakies rozwiazanie...
      Ja w sumie tez bylam w zblizonej do Twojej sytuacji, a raczej do sytuacji Twojej
      corki. to co teraz nie bedzie pocieszajace-mialam depresje przez 2,5 roku,
      niechec do wszystkiego, nie jadlam, nic mnei nie cieszylo. Ale ja potrzebowalam
      najbardziej bliskosci kogos. Jesli mozesz wez urlop w pracy, chocby na 3 dni,
      posiedz z corka, wyjdzcie do kina na jakas bajke, moze kup jej maskotke jakas,
      zabierz na lody, pobawcie sie razem. Pokaz jej, ze ona jest dla Ciebie
      najwazniejsza!!

      Pozdrawiam i zycze jak najszybszego rozwiazania problemu!!
    • kicia031 Re: rozstanie -dziecko potrzebuje pomocy 03.01.08, 14:31
      Myślę, ze ani dziecku ani tobie nie sluzy przedłużanie tej agonii.
      Przeszkadza panu ciasnota i brak pieniędzy – niech wie wyprowadzi,
      od razu zrobi się luzniej, i niech zacznie placic alimenty na
      dziecko, zobaczymy, jak mu się poprawi w takiej sytuacji stan
      finasow.

      Jeśli nadasz kochasz meza, to polecam książkę: jak odzyskac
      partnera, który porzucil cię dla innej.

      Ale przede wszystkim musisz zakończyć fikcje, która unieszczesliwia
      ciebie i dziecko.
      • zoffia0 Re: rozstanie -dziecko potrzebuje pomocy 03.01.08, 14:49
        Ale przede wszystkim musisz zakończyć fikcje, która unieszczesliwia
        > ciebie i dziecko.
        też mi się tak wydaje ale córka straciła poczucie bezpieczeństwa , jest za mała nie rozumie tego co się dzieje z jej tatą , jeszcze nie wie że chce odejść a już cierpi a jak odejdzie to ...
        boję się ,nie chcę zrobić krzywdy -już teraz ma problemy z nauką
        jesteśmu ze soba teraz naprawdę blisko a zabawki już ją nie cieszą , dostała wiele prezentów na gwiazdkę ale to już nie to co kiedyś -nie ta atmosfera.
        • kicia031 Re: rozstanie -dziecko potrzebuje pomocy 03.01.08, 15:02
          Uwazam, ze lepiej przeciac wrzod niz cierpiec wielomiesieczny bol.
          Naprawde.
        • burza4 Re: rozstanie -dziecko potrzebuje pomocy 03.01.08, 15:15
          zoffia0 napisała:


          > też mi się tak wydaje ale córka straciła poczucie bezpieczeństwa ,
          jest za mała nie rozumie tego co się dzieje z jej tatą , jeszcze nie
          wie że chce odejść a > już cierpi a jak odejdzie to ...

          ... to wiele się nie zmieni. Przeciąganie sprawy nic nie daje, poza
          dodatkowym stresem dla wszystkich.

          Nie tylko dziecko, ale każdy najbardziej boi się niewiadomego. A wy
          niczego dziecku nie ułatwiacie, chowając głowę w piasek. Córka nie
          jest tak mała, jak ci się wydaje, moja miała 4 lata, kiedy rozstałam
          się z jej ojcem - i zrozumiała to co się dzieje.

          rozmawiałam z nią wielokrotnie tłumacząc, że oboje ją kochamy, i
          nadal będziemy - ale nie możemy mieszkać razem, bo nie kochamy już
          siebie, kłócimy się i jesteśmy nieszczęśliwi. Naturalnie, nasze
          rozstanie przeżyła, ale bez przesady, rozstaliśmy się dość pokojowo.
          Dość szybko wszystko się ustabilizowało, wiedziała że ojca ma nadal,
          często się widywali, widziała również niezaprzeczalny fakt, że jest
          spokojniej, bez nerwów, kwasów.

          w tej sytuacji radziłabym wspólne pójście do psychologa dziecięcego
          który doradzi wam jak rozmawiać z malą. Po drugie - najwyższy czas
          porozmawiać z mężem i dogadać się organizacyjnie. Piszesz o
          ciasnocie i braku kasy - trzeba ustalić kwestię podziału majątku,
          alimentów i zasad spotkań z ojcem.


          • zoffia0 Re: rozstanie -dziecko potrzebuje pomocy 03.01.08, 15:26
            trzeba ustalić kwestię podziału majątku,
            > alimentów i zasad spotkań z ojcem.
            jezeli chodzi o mnie to nie bedzie zadnego podziału majatku bo takiego nie ma -wspólny samochód przetnę na pół?
            on zabierze swoje rzeczy osobiste , aparat fotograficzny i nic wiecej nie ma bo tu mieszkają jego dzieci i im wszystko jest potrzebne ,
            nie bedzie drugiego domu bo ja pracuję czesto nocami i kto bedzie się córką zajmował?nie będzie drugiego domu bo tu są jej rzeczy ,zabawki ,kolezanki.
            Powiedziałam że teraz to mu niczego nie odpuszczę bo wcześniej z racji tego że cały dzień jest poza domem wiele spraw było na mojej głowie,
            teraz w ramach "podziału majątku " dostanie część obowiązków domowych, nie będę samotnie prowadzić domu bo on już ma tego dość , nie tak szybko można się oderwać od codziennych spraw i nie tak łatwo .
            Jest dla mnie bezwzględny i ja też nie mam zamiaru pobłażać -
            • kicia031 Re: rozstanie -dziecko potrzebuje pomocy 03.01.08, 16:26
              Rozumiem twoj gniew, ale to niczemu nie sluzy.

              Jak wyobrazasz sobie zmuszenie bylego juz wkrotce meza, nie
              mieszkajacego z wami do wypelniania domowych obowiazkow? Zwlaszcza
              ze nie potrafilas go do tego zmusic, kiedy wasze malzenstwo
              funkcjonowalo w miare normalnie? To sa, przepraszam cie bardzo, ale
              mrzonki.

              Piszesz, ze nie ma majatku do podzialu - no jak to - przeciez macie
              mieszkanie, meble, samochod - dorobek waszego zycia - jak to
              podzielicie to wasza sparwa, ale trzeba cos ustalic, zebyscie sobie
              nie wyrywali kazdego noza i widelca.

              Na twoim miejscu udalabym sie do adwokata i dowiedziala, jakie sa
              twoje prawa i czego mozesz oczekiwac od meza w zwiazku z potrzebami
              dzieci.jesli maz nie bedzie wykonywal swoich obowiazkow
              rodzicielskich i wiecej ich spadnie na ciebie, to mozesz walczyc o
              rekompensate w postaci wyzszych alimentow, ktore pozwola ci np
              zatrudnic opiekunke.
              • zoffia0 Re: rozstanie -dziecko potrzebuje pomocy 03.01.08, 16:50
                dorobek waszego zycia
                oto on po 24 latach,
                meble w pokoju z przed 10 lat , to najnowsze , nie zabierze ich bo nie pozwolę na pozostawienie mi pustych scian ,
                kuchnia - na wymiar , nie przyda się ,
                meble w pokoju dzieci -mają 20 lat.
                samochód to nasza ostatnia inewstycja , splacana na raty , w tym czasie prawie nie zarabiał , zylismy z jednej pensji reszta szła na kredyt,
                inwestowaliśmy w auto i jego wygląd bo to potrzebne mu do pracy , zresztą ciągle na krechę , bo nie starcza na oszczedności -pracuje na umowę zlecenie -jak coś sprzeda to spłacamy zaległe rachunki ,
                itd.
                pozwoliłam na to by nic nie robił bo ja jestem w dzień w domu i zajmuję się nim ,
                NIe uważam aby coś się należało bo to on odchodzi , on podjął tę decyzję i musi się liczyć ze wszystkimi konsekwencjami.
                • zoffia0 Re: rozstanie -dziecko potrzebuje pomocy 03.01.08, 16:51
                  mieszkanie nie jest nasze ,
                • kicia031 Re: rozstanie -dziecko potrzebuje pomocy 03.01.08, 16:58
                  Brawo - zaczynasz myslec realnie.
                  Zastanow sie - po co ci taki darmozjad, w ktorego samochod
                  inwestujesz, bo mu potrzebny do pracy, ktora nie przynosi dochodow?
                  A gdzie tu twoje i dzieci potrzeby?

                  Nie bedzie ci latwiej samej, z alimentami na dzieci? Moze jeszcze
                  ulozysz sobie zycie z bardziej sensownym partnerem?

                  Ja bylabym wdzieczna, ze sie znalazla taka, co chce go wziac -
                  zreszta pewnie jak zobaczy, co pan ma zaoferowania, to chetnie ci
                  go odda z powrotem (tylko nie bierz!)
                  • zoffia0 Re: rozstanie -dziecko potrzebuje pomocy 03.01.08, 17:16
                    a z czego te alimenty ,
                    co prawda odgraża się że teraz to będzie zarabiał bo ma motywację , zresztą pozycja w pracy stabilizuje się bo ma doświadczenie i zaczęło to przynosić dochody choć nie zyski i dlatego jestem taka zawzięta , wiem że będzie starał się ukrywać dochody , bo przecież za coś musi żyć ale sądzę że widzi przyszłość w biznesie z nową panią -oby tylko go nie wyrolowała bo to cwana kobieta .
                    powiedziałam sobie, jak zobaczę że zaczyna mnie oszukiwać finansowo to wtedy pójdę do sądu po alimenty , na razie jest w swoim mniemaniu kochającym ojcem co nie da krzywdy zrobić dzieciom (dorosły syn studiuje)
                    poza tym jest jeszcze kawalerka po jego babci -też nasz wspólny i jedyny majątek choć prawnie jeszcze nieuregulowany i on to przecież będzie miał na siebie , więc nie wiem komu dostanie się więcej .
                    ale najważniejsze dalej jest to co można zrobić dla córki aby nie opuściła się w nauce i nie popadła na dłużej w apatię , to takie roześmiane dziecko bez kompleksów a teraz siedzi jak mały psiak i popłakuje.
                    • burza4 Re: rozstanie -dziecko potrzebuje pomocy 05.01.08, 17:01
                      mam jakieś wrażenie, że to wszystko o czym piszesz jest chore. Z
                      jednej strony ten facet jest (był?) dla ciebie ciężarem przez wiele
                      lat i zapewnie nie raz to od ciebie słyszał, z drugiej - nie chcesz
                      go wypuścić z rąk. Dlaczego? zeby mu nadal ciosać kołki na głowie?

                      przecież wy niszczycie siebie nawzajem! ciągłymi pretensjami,
                      wypominaniem. Po co marnować kolejne lata na coś co jest jak rak
                      zżerający organizm od wewnątrz?

                      piszesz o tym wszystkim tak, jakby córka stanowiła pretekst do tego,
                      żeby tego faceta uwiązać na kolejne lata przy sobie. Dziecko prędzej
                      pogodzi się z odejściem ojca, niż z takim piekłem jakie ma na co
                      dzień w domu. Miałam taką koleżankę - jej rodzice mieli się
                      rozwieść, kiedy była mała. Matka wyszantażowała na ojcu pozostanie,
                      te chore układy, ta utajona nienawiść panująca w domu sprawiła, że
                      dziewczyna zwiała od nich do innego kraju. Swoje życie też miała
                      popaprane, bo z takimi wzorcami nie umiala stworzyć normalnego
                      związku.

                      PS. mieszkanie po babci - jeśli nieuregulowane prawnie (spadek) -
                      należy się tylko jemu.
                      • zoffia0 Re: rozstanie -dziecko potrzebuje pomocy 05.01.08, 17:50
                        dla ciebie ciężarem przez wiele
                        > byliśmy ze soba , kochaliśmy się on dawał jedno ja drugie ,
                        nie chcę go na siłę zatrzymać , nie chccę go niszczyć , chcę tylko
                        nie być tą co właśnie miała pretensje i ciosała mu kołki a teraz
                        dziwi się że odchodzi -bo niestety jak już czemuś nie dawałam rady
                        to chciałam go zmobilizować do jakiegoś działania a ze zdarzało mi
                        się wybuchnąc i powiedzieć za duzo - no cóż nie panowałam i trudno
                        mi sie dziwić ale to dzisiaj mi głównie wypomina , a ja pp prostu
                        walczyłam o coś dla siebie.
                        cięzko wszystko tak opisać aby miec jakiś rozsadny pogląd bo zbyt
                        wiele jest tego.
                      • zoffia0 Re: rozstanie -dziecko potrzebuje pomocy 05.01.08, 17:52
                        PS. mieszkanie po babci - jeśli nieuregulowane prawnie (spadek) -
                        > należy się tylko jemu.
                        nie tak do końca -opiekowałam się jego babcią i mieszkanie
                        wykupiliśmy za nasze wspólne pieniądze w imieniu babci aby mieć dla
                        dzieci.
                        • chalsia Re: rozstanie -dziecko potrzebuje pomocy 05.01.08, 18:05
                          > PS. mieszkanie po babci - jeśli nieuregulowane prawnie (spadek) -
                          > > należy się tylko jemu.
                          > nie tak do końca -opiekowałam się jego babcią i mieszkanie
                          > wykupiliśmy za nasze wspólne pieniądze w imieniu babci aby mieć
                          dla
                          > dzieci.

                          To nie ma jakiegokolwiek znaczenia jeśli nie ma dokumentów
                          potwierdzających, że jesteś współwłaścicielką tego mieszkania.

                          To, że oboje z mężem włożyliście KIEDYś razem - w dodatku wspólne
                          małżęnskie pieniadze - w wykupienie tego mieszkania sie nie liczy.
                          Liczy się, że on to mieszkanie dziedziczy - ON a nie Ty. Chyba , że
                          w testamencie jestescie oboje spadkobiercami.
                          • zoffia0 Re: rozstanie -dziecko potrzebuje pomocy 05.01.08, 18:11
                            > należy się tylko jemu
                            tak wiem - prawnie,ale inaczej sie umawialismy -
                            ja nie chcę tego mieszkania dla siębie , miało być dla córki a jak
                            się wyprowadzi i je zajmie to córka bedzie musiała mieszkać z
                            matką ,nie wiadomo jak długo -
                  • zoffia0 Re: rozstanie -dziecko potrzebuje pomocy 03.01.08, 17:19
                    Zastanow sie - po co ci taki darmozjad,
                    kochałam go i wybaczałam mu tę niezaradność życiową, wspierałam go bo ma dobry charakter, cóż nie każdy może być bystry i rzutki , ma wady ale ma swoje zalety , oboje byliśmy biedni ale kochaliśmy się i nie było ważne ile kto ma.
    • zoffia0 Re: poradźcie 05.01.08, 09:50
      mąz chce powiedzieć ze rozstajemy się bo oboje się nie kochamy a
      przeciez to nie jest tak bo to on odchodzi, je tego nie chcę i w
      kazdej chwili mógłby wrócić ,
      prawda jest taka że oddalilismy sie bo jak mozna wytrzymać z kimś
      kto od ponad 1/2 roku myśli o innej kobiecie i nowym zyciu,
      czy dla dobra córki powinnam się zgodzić na jego wersję ,boimy się
      (ja też ) że ona jeszcze bardziej to przezyje jak się okaże że jej
      najukochańszy tato po prostu ma inną ,
      córka zna tę kobietę i do tego bardzo ją lubi -co stanie się dalej z
      tym wszystkim ... nie mogę sobie tego wyobrazić
      • margot22 Re: poradźcie 05.01.08, 14:35
        Powiedz córce prawde! Prawda wyzwala, nawet ta najbardziej bolesna.
        Zawiodła się na ojcu, niech ma wsparcie w mamie. Nie ukrywaj przed
        nią swoich uczuć i tego że Ty też cierpisz, bądz prawdziwa, nie
        udawaj silnej, powiedz jej że to jak się czujecie Ty i ona jest
        normalne, ale przyjdzie czas, że się podniesiecie.
        Uświadom mężowi, że miłość to nie uczucie tylko postawa. I właśnie
        mu powiedz, że go kochasz i nie zamierzasz kłamać małej.
        Psycholog to dobry pomysł, poza tym grupa wsparcia dla Ciebie.
        Polecam zajrzeć do małżeństw w kryzysie:
        www.sychar.alleluja.pl

        Powodzenia.
        • kicia031 Re: poradźcie 05.01.08, 15:06
          Popieram.

          Zadnych klamstw.
          • zoffia0 Re: poradźcie 05.01.08, 17:42
            a co jesli nagle się dziecku zawali swiat -obraz kochającego ojca -
            jesli go znienawidzi i nabierze traumy , zniekształci sie obraz ojca
            i wogóle mężczyzny -
            zacytuję walentynkę jaką napisała do niego , przepisała z internetu
            ale jednak to ona wybrała tekst
            " o tobie marzę o tobie śnie i kocham cię nad zycie , pragnę byś był
            ze mną na zawsze ...itd"
            to pisała 7 l. dziewczynka do ojca!
            • chalsia Re: poradźcie 05.01.08, 18:00
              > to pisała 7 l. dziewczynka do ojca!

              nic w tym dziwnego nie ma - taki okres rozwojowy u córki.

              Co do "walnięcia" córce prawdy w oczy w kwestii "tata mnie nie
              kocha, odchodzi, ale ja go kocham" to nie jest wetsja dla 8-miolatki
              tylko dla starszej nastolatki. Dla 8-miolatki wersja najmniej jej
              szkodząca jest taka, że ROZSTAJEMY SIĘ (czyli nie "on" a "mY"
              rodzice) bo mamy inne plany życiowe, inne priorytety i nie umiemy
              ich pogodzić, nie chemy sie ju ż więcej o to kłoćic itp. itd.
              • zoffia0 Re: poradźcie 05.01.08, 18:08
                , że ROZSTAJEMY SIĘ (czyli nie "on" a "mY"
                > rodzice) bo mamy inne plany życiowe, inne priorytety i nie umiemy
                > ich pogodzić, nie chemy sie ju ż więcej o to kłoćic itp. itd.
                tak ,on tak chce powiedzieć -
                ja tego powiedzieć nie umiem ,
                • chalsia Re: poradźcie 05.01.08, 18:13
                  > tak ,on tak chce powiedzieć -
                  > ja tego powiedzieć nie umiem ,

                  to poćwicz przed lustrem i się naucz - robisz to dla poczucia
                  bezpieczeństwa córki.

                  Jak będzie duzo starsza/dorosła to może jeszcze (a może nie)
                  będziesz jej chciała powiedzieć jak było naprawdę. ALE TERAZ TO NIE
                  TEN MOMENT.
                  • zoffia0 Re: poradźcie 05.01.08, 18:17
                    masz rację -ja tez tak myślę i wolę dziesięc razy zapytać -niż raz
                    palnąć coś głupiego .
                    pozdr. Was wszystkie
      • margot22 Re: poradźcie 05.01.08, 14:37
        właściwie chodziło mi o forum:

        www.kryzys.org/
      • burza4 Re: poradźcie 05.01.08, 22:19
        zoffia0 napisała:

        > prawda jest taka że oddalilismy sie bo jak mozna wytrzymać z kimś
        > kto od ponad 1/2 roku myśli o innej kobiecie i nowym zyciu,

        przepraszam za szczerość, ale wy oddaliliście się znacznie
        wcześniej, tylko chyba nie chcesz tego zauważyć. Gdyby było inaczej -
        facet poprzestałby na cichym skoku w bok, jeśli chce odejść - to po
        prostu nie chce spędzać życia wysłuchując twoich (słusznych czy nie)
        pretensji. Ma dość, nie chce nawet z tobą rozmawiać.

        > czy dla dobra córki powinnam się zgodzić na jego wersję ,boimy się
        > (ja też ) że ona jeszcze bardziej to przezyje jak się okaże że jej
        > najukochańszy tato po prostu ma inną ,
        > córka zna tę kobietę i do tego bardzo ją lubi -co stanie się dalej
        z > tym wszystkim ... nie mogę sobie tego wyobrazić

        raczej nic wielkiego się nie stanie, dziecko to przeżyje - ale
        pogodzi się z taką rzeczywistością, jaka po rozstaniu nastąpi. Od
        was zależy, czy będziecie w stanie zapanować nad swoimi emocjami na
        tyle, żeby jej stresu nie dokładać.

        brzmi to tak, jakbyś miała największą pretensję o to, że ta ofiara
        losu śmiała znaleźć jakieś wyjście awaryjne z dość nieciekawego
        małżeństwa. Niby piszesz że go kochasz, ale tak bezkrytycznie?
        zranione uczucia własne, o wybaczeniu zdrady piszesz kompletnie bez
        emocji "w kazdej chwili mógłby wrócić", tak jakby najważniejsze w
        tym wszystkim były portki w domu, za wszelką cenę.

        co zmieniłoby się między wami, gdyby powiedział, że zostaje dla
        dobra córki?

        • zoffia0 Re: poradźcie 05.01.08, 23:28
          nie jest ofiarą losu ,
          jest mniej zaradny ,
          jest wspaniałym przyjacielem , kochankiem , ojcem ,był b.dobrym synem , ale to
          nie wystarczy ,
          dom potrzebuje męzczyzny i ja o to walczyłam ,

          • chalsia Re: poradźcie 06.01.08, 02:28
            > dom potrzebuje męzczyzny i ja o to walczyłam

            a co to w Twoim mniemaniu niby znaczy, skoro wszystko co wcześniej
            napisałaś (nie jest ofiarą losu , jest mniej zaradny ,
            jest wspaniałym przyjacielem , kochankiem , ojcem ,był b.dobrym
            synem) Ci nie wystarczyło ?
            • zoffia0 Re: poradźcie 06.01.08, 16:25
              >>Ci nie wystarczyło ?
              nie wystarczyło ,
              bo oprócz uczuć , jest dzień powszedni , codzienne problemy a ja nie myślę z
              nimi się sama zmagać ,
              dzieci potrzebują aby dom był na bieżąco utrzymany -remonty , naprawy itp.
              nie mamy na fachowców a on jak chce to zrobi wszystko ale nie chce mu się .
              zaczęło go to przytłaczać ta szarość , codzienność , i powiedział ze nie bedzie
              tak żył.
              a ja co? chcę tak żyć , ja też mam tego dość , marazmu , ciasnoty w naszym domu
              , braku miejsca dla siebie , tylko ja nie mogę powiedzieć odchodzę bo ja mam
              dzieci i muszę dla nich być ,
              i nie zamierzam tego pozostawić -co co ma być zrobione będzie zrobione -przez
              niego , czy za jego pieniądze.
              Ja nie chcę na siłę ciągnąć tego związku ale też nie mam zamiaru dać wolną rękę
              i ułatwić mu wstęp do nowego życia ,
              byłam wymagająca(choć wiele lat niekonsekwentna) i będę,
              to nasz obowiązek jako rodziców.
              • chalsia Re: poradźcie 06.01.08, 19:12
                > i nie zamierzam tego pozostawić -co co ma być zrobione będzie
                zrobione -przez
                > niego , czy za jego pieniądze.
                > Ja nie chcę na siłę ciągnąć tego związku ale też nie mam zamiaru
                dać wolną rękę
                > i ułatwić mu wstęp do nowego życia ,

                pogódź się z tym, że nie masz JAKIEJKOLWIEK mocy sprawczej w tych
                kwestiach - nie będzie chciał to go nie przymusisz, a co do
                pieniedzy - alimenty na dzieci się należą i tyle. Chyba, ze uzyskasz
                w sądzie rozwód z orzeczeniem jego wyłącznej winy - to możesz wtedy
                dostać tez alimenty na siebie.

                Ty mu nie musisz dawać wolnej ręki - bo on już sobie poszedł i na
                Twoją zgodę nie czekał.

                Jeśli na aktualnym etapie będziesz upierdliwie wymagająca, to licz
                się z tym, ze facet będzie walczył jak lew o każdy swój grosz - i
                wkwestii alimentów i podziału majątku. Znasz takie przysłowie "jak
                Kuba Bogu, tak Bóg Kubie?"
                • chalsia Re: poradźcie 06.01.08, 19:13
                  > upierdliwie wymagająca

                  miało być upierdliwie utrudniająca
                • zoffia0 Re: poradźcie 06.01.08, 19:16
                  będziesz upierdliwie wymagająca
                  nie muszę być upierdliwie wymagajaca wystarczy że zacznę być
                  konsekwentna -bo na razie to na gadaniu sie kończyło.
                  ale sama nie dam rady i on wie , musi mi pomóc bo robi to dla
                  dzieci tak samo jak ja , dla mnie samej to wystarczy to co mam ,
          • burza4 Re: poradźcie 06.01.08, 13:25
            Nie, dom się świetnie obejdzie bez mężczyzny, zapewniam cię.

            o co walczyłaś? o ojca dla córki? on nim pozostanie nawet po
            rozwodzie.

            o partnera dla siebie? on cię już nie kocha, dusi się w tym domu,
            gdyby nie córka - już by go nie było. Nie chce mu się nawet z tobą
            rozmawiać, ma dość. Gdzieś tam po drodze jego uczucie się
            rozmydliło, została odpowiedzialność za dzieci.

            to, że tobie pod wieloma względami było w tym układzie dobrze, nie
            oznacza, że jemu również. Gdyby tak było - nie chciałby tak
            rozpaczliwie z tego domu uciekać.

            o co tu walczyć? o pozory?

            • kicia031 Re: poradźcie 06.01.08, 16:04

              > o partnera dla siebie? on cię już nie kocha, dusi się w tym domu,
              > gdyby nie córka - już by go nie było. Nie chce mu się nawet z tobą
              > rozmawiać, ma dość. Gdzieś tam po drodze jego uczucie się
              > rozmydliło, została odpowiedzialność za dzieci.
              >
              > to, że tobie pod wieloma względami było w tym układzie dobrze, nie
              > oznacza, że jemu również. Gdyby tak było - nie chciałby tak
              > rozpaczliwie z tego domu uciekać.
              >

              E tam, przesadzacie. Rozpaczliwie uciekac? Stara zona byla dobra jak trzeba bylo
              splacal kredyty na samochod malzonka. Jak zaczal stawac na nogi, to sie pojawila
              nowa dama, z ktora ma ochote konsumowac plony wreszcie osiagnietego sukcesu, no
              moze sukcesiku... kosztem starej zony, ktora sie do kosza wywali jak stare
              kapcie, i kosztem dzieci.

              • zoffia0 Re: poradźcie 07.01.08, 20:20
                Jak zaczal stawac na nogi, to sie pojawil
                > a
                > nowa dama, z ktora ma ochote konsumowac plony wreszcie osiagnietego sukcesu, no
                > moze sukcesiku... kosztem starej zony, ktora sie do kosza wywali jak stare
                no może nie do kosza ale czuję to tak on będzie przychodził , zabierał córkę
                do siebie , oczywiście najczęsciej będą robić coś co ona bedzie chciała a
                jeszcze jak pójdą we troje to już wogóle stracę dziecko bo córce imponuje
                -stylem bycia - lubi modne cuichy (choć ja ją też ubieram ale z gustem )i nie
                chcę aby ta kolorowa lala przemieszała w głowie bo oboje zawsze staraliśmy się
                trzymać poziom , nie było eksluzywnie ale ze smakiem ,
                lubimy rzeczy subtelne , delikatne dobrą muzykę a nie jakieś tam techno , czy
                filmy o jednej gwiazdce.
                A potem tatuś odda mamusi córkę do domu gdzie bedzie czekać nieodrobione lekcje
                i inne obowiązki.
                To gdzie ona będzie chciała być będzie szła chętnie do taty bo u taty jest
                kolorowy swiat , galerie sklepy ,wyjazdy -
                ta kobieta umie się bawić, a moje dziecko niestety jest takie "fiu-bździu" lubi
                tylko się bawić a reszta to dla niej kara .
                dzisiaj o wszystko płacz ,
                pewnie ze mogę też coś nam organizowac i będę (właśnie zaplanowałam tydzień na
                ferie)ale nie da się uciec od codzienności.
                Tak ma moja kolezanka ze swoją córką -tatuś zabierał do siebie ,kupował ,
                dogadzał , był z coraz młodszymi partnerkami które w tej chwili to prawie jak
                koleżanki jej córki i dzisiaj dziewczyna woli to wygodnictwo , nie uczy się ,
                zaniedbuje obowiazki , kłóci się z matką że ojciec odszedł a przecież taki fajny.
              • zoffia0 Re: poradźcie 08.01.08, 03:03
                >>ochote konsumowac plony wreszcie osiagnietego sukcesu<<

                a wiesz, właśnie dzisiaj o tym wspomniałam że to ja go stworzyłam , ja go ubrałam, dbałam o szczegóły a teraz inna dostaje go jak prezencik ode mnie ,
                powinna mi podziękować a ja jej pogratulować jak uda jej się przezyć z nim 24 lata :))
                nie raz wracałam go od drzwi i wymieniałam całą niemalże garderobę bo nie potrafił sobie dobrać detali i komponować ubrania.
                Bawiło mnie to, czasami złościło że taki bezradny ale to był mój mąż , ojciec dzieci na dobre i złe .
              • bea53 Re: poradźcie 14.01.08, 17:07
                Zgadzam się, jak sie zrobiło nudnawo, ciasno i szara codzienność,
                to mąz bierze nogi za pas i ucieka? To ma byc ta odpowiedzialnosc za 2 osobę i
                dzieci i to "nie opuszczę az do smierci"??
                Co on zrobił zeby cos zmienic, zeby nie było szaro?zeby żona nie była sfrustrowana?
                Jasne NOWA PANi na jakis czas rozświetli jego zycie...super..zabawki się
                zmienia, żonę też, jedna znudziła się to będzie druga, tylko
                że kobiecie nie tak prosto porzucic dzieci i powiedziec jest mi szaro i ciezko
                znalazlam nowego faceta wyprowadzam się bo nie kocham taty!!
                He he...jasne a część pań mówi no tak nie kocha Cie to się wyprowadza a co to
                jest "kocha" to nic nie znaczy.Nie jest powiedziane ze ma byc kolorowo
                ciągle..bo co bo nie ma motylków??

                po prostu jak widać jest za malo PORTEK w Polsce skoro pan co nie jest w stanie
                zarabic na lokum dla dzieci i zony, ma 2 dzieci czyli wyrok alimentacyjny w
                przyszlosci, znajduje amatorkę na życie, ...coś tu jest nie tak..kobiety
                wyrywają sobie przeciętniaka z rąk...nawet z przychówkiem...
                osobiscie jestem za sprowadzeniem stada chińczyków, tam jest nadmiar męzczyzn( w
                Cinach znaczy się) może to by urynkowiło naszych męzczyzn i dodało im pokory,
                nie sprawdzasz się męzusiu kopa, pracowity chińczyk Cie zastąpi a nie te wadliwe
                towary z najnizszej pólki co nie znają słowa odpowiedzialność, a przez zycie
                trzeba ich ciagnąc holownikiem, przebierają w kobietach jak w ulęgałkach i to
                nie w byle jakich kobietach..jedna pani wyrywa takiego drugiej i to bez
                skrupułów o ojca dzieci, o żonę..POROBIŁO SIĘ
                • zoffia0 Re: poradźcie 14.01.08, 20:11
                  > pracowity chińczyk Cie zastąpi <,
                  ale co w moim zyciu miałby ten chińczyk robić ,
                  za gosposie?
                  :))
                  • bea53 Re: poradźcie 15.01.08, 09:39
                    Acha to takie moje poczucie humoru. Uwazam ze jest mało facetów w Polsce, wiec
                    kobiety ich sobie wyrywają z rąk, bo niepijacy i pracujacy facet to towar
                    deficytowy, chińczyka rozumiem w kategorii faceta raczej niz gosposi
                    Stado chińczyków=> konkurencja i wolny rynek => męzczyzni zagorozeni tym ze
                    uciekniesz do pracowitego chińczyka z dziecmi (bo wiadomo w domu zrobi nie
                    narzeka, pracowity) będą sie bardziej starać.







            • zoffia0 Re: poradźcie 06.01.08, 16:36
              > o co tu walczyć? o pozory?
              o pozory nigdy . tego w naszym życiu właśnie nie chciałam a tak zaczęło być
              był kochany mąż , ojciec , przyjaciel ale niestety dom zaczął traktować jak sypialnię ,pralnię itp.
              przychodził wieczorem do domu i dalej już tylko siedzenie przy kompie , słuchanie muzyki , film , spać a rano do pracy itd.
              wyjeżdżał sam , wychodził sam bo ja ciągle między domem a pracą , bo małe dziecko
              >>to, że tobie pod wieloma względami było w tym układzie dobrze<<
              w tym układzie było mi tragicznie i dlatego chciałam go do czegoś zmobilizować , zgubiła mnie moja impulsywność , nerwowość i nieumienie zapanowania nad sobą i słowami,
              wiem, raniłam i ukręciłam bat na siebie .
              Dzisiaj już to zrozumiałam ,
              cóż za późno, ale chyba nie mogło być inaczej bo odkąd poznał tę kobietę przestał mi wybaczać jak dawniej , po prostu przestał mnie kochać bo zjawiła się lepsza taka co nie potrzebuje mężczyzny do domu a do łóżka i jemu teraz o to chodzi -nowe życie duchowe , erotyczne .
              tylko że proza życia pojawi się prędzej czy później...


            • zoffia0 Re: poradźcie 06.01.08, 16:48
              >>Gdyby tak było - nie chciałby tak
              rozpaczliwie z tego domu uciekać<<
              no tak biedactwo taki słabiutki że tylko ucieczka pozostała?
              a ja też mam ochotę nawiać i to nie do faceta tylko w nieznane a on ucieka dopiero teraz jak się pojawiła inna kobieta.
              i to jest w tym wszystkim najistotniejsze , do tej pory można było się tylko oddalać i uciekać od problemów , chować głowę w piasek .
              tak ja też nie chcę takiego mężczyzny ,
              i walczę o własną godność bo nie będzie tak że on biedaczek aż musiał uciekać, każdy ma swoje wady i zalety a on jest widziany przez innych jako super faceta ale do towarzystwa ,
              Chcę dodać że jeśli chodzi o niego to żaden fajtłapa co to wreszcie sobie znalazł inną -to facet który przez lata nie mógł się opędzić przed kobietami , przepadają za nim do tego jest przystojny -zazdrościły mi go wszystkie koleżanki - choć on twierdzi że tego nie czuje ale on może mieć każdą która mu się spodoba , ja w swojej podświadomości wiedziałam że do tego dojdzie , bo po 24 latach kobieta nie jest już inspiracją dla faceta
              • burza4 Re: poradźcie 06.01.08, 18:58
                wiesz co, ja nie wiem jak było naprawdę, czego było więcej.

                wiem, że w podobnej sytuacji byłam osobiście. Przez parę lat
                tłamszona, wiecznie krytykowana, nic poza niezadowoleniem. I dusiłam
                się w tym układzie, męczyło mnie samo przebywanie pod jednym dachem.
                To nie ognisty romans wyrwał mnie z tego małżeństwa, to codzienność,
                która była nie do zniesienia. Po paru latach dotarło do mnie, że
                można żyć inaczej, że jeśli kolejne lata będą wyglądały tak samo, to
                lepiej się powiesić, bo to żadne życie.

                skoro też miałaś ochotę uciec, to po co ci taki związek, bo nadal
                nie rozumiem? Gdyby w tym kryzysie chodziło tylko o seks i
                fascynację - seksiłby się cichcem na boku, a fundował wszystkim
                huśtawkę emocjonalną.

                ty piszesz tak sprzecznie, raz wszystko na twojej głowie, raz jest
                wspaniałym ojcem, raz go gnoisz, raz jest cudownym przyjacielem, a
                przez to wszystko coraz bardziej przebija wątek finansowy (nie dam
                mu tego czy tamtego) i urażona ambicja, że znalazł sobie kogoś, a ty
                wychodzisz na taką, z którą nie dało się wytrzymać.

                poczucia własnej godności na tym nie zbudujesz. Popuść cugli, po
                pierwsze - z oddalenia łatwiej ocenić co się traci - i może to mu da
                do myślenia, po drugie - poczucie własnej wartości buduje się przez
                to, że z trudnych sytuacji wychodzi się z twarzą.
                • zoffia0 Re: poradźcie 06.01.08, 19:11

                  > poczucia własnej godności na tym nie zbudujesz. Popuść cugli, po
                  > pierwsze - z oddalenia łatwiej ocenić co się traci - i może to mu
                  da
                  > do myślenia, po drugie - poczucie własnej wartości buduje się
                  przez
                  > to, że z trudnych sytuacji wychodzi się z twarzą
                  i z twarzą mam zamiar wyjść , cugli popuszczam a romzowę na forum
                  prowadzę właśnie po to aby mieć łatwiejszą ocenę tego co się
                  dzieje , ja jestemm po raz pierwszy w takiej sytuacji i radzę się
                  kogo mogę.
                  do tego mam niesamowitą huśtawkę emocjonalną , co widać , ale dam
                  radę ,
                  podjęliśmy decyzję że teraz najwazniejsza jest córka , przystałam na
                  to, tylko oby które nie zawiodło.
            • zoffia0 Re: poradźcie 06.01.08, 19:01
              Nie chce mu się nawet z tobą
              > rozmawiać, ma dość.
              z czego wnioskujesz ze nie chce rozmawiać -akurat rozmawiamy bardzo
              dużo,
              potrafimy się nawet przytulić ,
              • burza4 Re: poradźcie 07.01.08, 13:29
                zoffia0 napisała:

                > Nie chce mu się nawet z tobą
                > > rozmawiać, ma dość. > z czego wnioskujesz ze nie chce rozmawiać -
                akurat rozmawiamy bardzo > dużo,
                > potrafimy się nawet przytulić ,

                bo w takim duchu wyżej pisałaś:

                "Od wrześnie przychodzi do domu , coś tam zje , siada przy
                komputerze i klika tak dokąd ja nie zasnę."

                "przychodził wieczorem do domu i dalej już tylko siedzenie przy
                kompie , słuchanie muzyki , film , spać a rano do pracy itd.
                wyjeżdżał sam , wychodził sam bo ja ciągle między domem a pracą , bo
                małe dziecko "

                wiesz, ja kiedyś też nie mogłam się pogodzić z rozpadem związku i
                nie docierało do mnie, że to koniec. Wszelkie symptomy rozpatrywałam
                jedynie pod kątem własnego "chciejstwa", rozmawialiśmy - dla mnie
                była to szansa wyprostowania czegoś, dla niego - sposób na
                przekazanie mi DLACZEGO NIE. To samo z przytulaniem - dla mnie to
                był cień szansy, dla niego - nieudolne pocieszanie.

                • zoffia0 Re: poradźcie 07.01.08, 15:00
                  To samo z przytulaniem - dla mnie to
                  > był cień szansy, dla niego - nieudolne pocieszanie.
                  owszem czuje że chce mnie pocieszyć ale ja już nie walczę o niego , chcemy zgody dla dobra dziecka , chcemy być blisko aby ona widząc nas razem nie czuła że jesteśmy sobie wrodzy .
                  co zawiniłam , wiem i przyznałam się -chce się oczyścić i wyść na prostą , zawsze byliśmy partnerami i zawsze się dogadywaliśmy pomimo mojego trudnego charakteru ,
                  ale teraz kiedy kocha inną nie ma dla nas szansy .
                  to że przychodził do domu i milczał -owszem ale to nie że nie chciał ze mną gadać tylko uciekał w swój świat , zamykał się i on taki jest kiedy ma problemy, jak tylko widziałam że coś się dzieje zawsze to ja zagadywałam i próbowałam coś doradzić.
                  A on milczał, ja też milczałam albo niestety wściekałam się że taki jest odrętwiały i nie szukaliśmy już porozumienia bo on już żył w innym świecie , myślami był gdzie indziej i przy kim innym a moje zachowanie w zasadzie utwierdzało go w tym żeby odejść.
                  Ale teraz przyszedł najgorszy moment -córka musi się dowiedzieć i naprawdę będzie to koszmar bo jej zycie wygląda tak że dzień należy do mamy a wieczór i noc do taty -to on czyta i zasypia przy niej.
                  Wieczorem dopiero mogą być ze sobą i w wolne dni a nie wierzę że on będzie teraz chciał tyle czasu jej poświęcić ,będzie chciał wieczory spędzać z nową panią i co rozerwie się -córka jest bardzo zaborcza.
                  • zawsze.malina06 Re: poradźcie 07.01.08, 22:57
                    HEJ mam podbną sytuację synek lat prawie 9 mąż odszedł do innej
                    zakochał się oszukiwał ponad dwa lata mnie i dziecko. Jego kochanka
                    ma dziecko 2 lata starsze od mojego synka.Jeśli chcesz napisz do
                    mnie na skrzynkę meilową. Trzymaj się wiem przez co z małą
                    przechodzicie .
                    • zoffia0 Re: poradźcie 08.01.08, 02:40
                      Trzymaj się wiem przez co z małą
                      > przechodzicie .
                      staram się trzymać ,odezwę się jak już będzie po decydującej rozmowie z córką .
                      ps. może ktoś ma jakiś scenariusz ???
                      w mojej głowie to się juz tak kłębi, obym nie przedobrzyła!
                      • zawsze.malina06 Re: poradźcie 08.01.08, 08:01
                        Głowa do góry, najważniejsze to odpowiadać szczerze.Ja jak po rozmowie z synkiem
                        poczułam ulgę, że nie muszę już go okłamywać, a każdy zasługuje na prawdę.
                        • hany_hany Re: poradźcie 09.01.08, 17:22
                          To prawda, najlepiej z córką rozmawiać szczerze, ale to jest trudne
                          i nie kazda z nas potrafi.
                          Cokolwiek dalej się bedzie działo Twój (nawet były) mąż będzie ojcem
                          Waszego dziecka.
                          Ja, w podobnej sytuacji skorzystałam z pomocy psychologa.
                          P.psycholog wyjaśniłami kiedy i jak z dzieckiem rozmawiać, ponieważ
                          syn miał7 lat z decydującą rozmową musiałam poczekac cały rok.
                          Dziecko ma prawo znać prawdę, ale właciwie podaną, taką która nie
                          zrazi go do ojca, bo tak naprawdę problem jest miedzy dorosłymi i
                          dziecko siłą rzeczy musi w tym uczestniczyć.
                          W rejonie kazdej szkoły działa poradnia pedagogiczno-psychologiczna
                          a w niej psychologowie dziecięcy. Nie musisz z psycholog umawiać się
                          przez szkołę, możesz tam pójść indywidualnie. Najpierw sama a potem
                          zapewne z dzieckiem (u mnie tak było).
                          Życzę, abyś trafiła na mądrego fachowca i aby Wam pomógł.
                          Pozdrawiam.
                          • zoffia0 Re: poradźcie 13.01.08, 18:37
                            >najlepiej z córką rozmawiać szczerze<
                            niestety, nie było szczerze ale to dla jej dobra .
                            Przyjeła to dzielnie, jakby spodziewała się ,nie pyta dlaczego
                            tylko plakała i mówiła -ale ja tak nie chcę,
                            czyli to ze nie będzie z nią mieszkał ,
                            na razie sobota i niedziela pracuję i jest z ojcem,
                            ps. fajnie być takim niedzielnym rodzicem ... tak, zabawa , wyjscia ,
                            gorzej będzie mi być tym rodzicem codziennym, który musi pilnować
                            wszystkich obowiazków nie zawsze przyjemnych .
                            • zoffia0 Re: poradźcie 23.01.08, 23:51
                              córce nawet podoba się u taty i chętnie idzie,
                              ale w domu przeżywamy koszmar
                              -bunt , krzyk o wszystko,ciągłe nie,depresja-nic jej nie chce jej się robić
                              mamusiu boli mnie głowa,
                              nie chcę iść do szkoły,
                              kiedy przyjdzie tata,
                              kiedy ja pójdę do niego,
                              ale on tego nie dostrzega albo nie chce ...
Pełna wersja