kira_korpii
14.05.08, 01:00
A więc jest tak.
Coś, co miało być niezobowiązującym, przelotnym romansem, rozpoczęte
pięć lat temu, ewoluowało. Przeszło w najsilniejsze uczucie, jakie
do tej pory było moim udziałem.
Właśnie sobie uświadomiłam, że trudno mi o tym pisać, tak, aby nie
zostać posądzoną o zbytnią egzaltację, a jednocześnie oddać istotę
rzeczy. Niewątpliwie jest to miłość. I nie sądzę, by po tych
wszystkich zakrętach i naszych kolejach losów łatwo było nas
rozdzielić.
Nie jestem naiwną, młodą panienką, niedługo skończę 30. lat. A przed
rokiem obudził się mój instynkt macierzyński.
Nie mówię, że chcę mieć dziecko już dziś. Najpierw chcę mocno
ugruntować moją pozycję zawodową i finansową, mówimy więc tu o
perspektywie 3 do 5 lat.
Pytanie: czy powinnam świadomie zdecydować się na dziecko z
mężczyzną żonatym, wiedząc, że być może to moja jedyna szansa na
macierzyństwo?
Nie pytam o pozwolenie, bo i tak zrobię tak, jak uznamy oboje za
stosowne, pytam o możliwe konsekwencje takiego wyboru.
Kto za to zapłaci, a komu wyjdzie to na dobre?