Dziecko z żonatym?

14.05.08, 01:00
A więc jest tak.
Coś, co miało być niezobowiązującym, przelotnym romansem, rozpoczęte
pięć lat temu, ewoluowało. Przeszło w najsilniejsze uczucie, jakie
do tej pory było moim udziałem.
Właśnie sobie uświadomiłam, że trudno mi o tym pisać, tak, aby nie
zostać posądzoną o zbytnią egzaltację, a jednocześnie oddać istotę
rzeczy. Niewątpliwie jest to miłość. I nie sądzę, by po tych
wszystkich zakrętach i naszych kolejach losów łatwo było nas
rozdzielić.
Nie jestem naiwną, młodą panienką, niedługo skończę 30. lat. A przed
rokiem obudził się mój instynkt macierzyński.

Nie mówię, że chcę mieć dziecko już dziś. Najpierw chcę mocno
ugruntować moją pozycję zawodową i finansową, mówimy więc tu o
perspektywie 3 do 5 lat.

Pytanie: czy powinnam świadomie zdecydować się na dziecko z
mężczyzną żonatym, wiedząc, że być może to moja jedyna szansa na
macierzyństwo?
Nie pytam o pozwolenie, bo i tak zrobię tak, jak uznamy oboje za
stosowne, pytam o możliwe konsekwencje takiego wyboru.
Kto za to zapłaci, a komu wyjdzie to na dobre?
    • szyszunia11 Re: Dziecko z żonatym? 14.05.08, 01:33
      Bardzo szkoda, że pozwoliłaś sobie na romans z zonatym mężczyzną. Nie buduje się szczęścia n acudzym nieszczęściu.



      nigdy nie zadowolisz wszystkich, to jest zadanie dla agencji towarzyskich, nie dla ciebie
    • plazam Re: Dziecko z żonatym? 14.05.08, 07:12
      Witam, zapłacą za to wszyscy.
      Ty na pewno samotnością z dzieckiem.
      On - nie wiem jaki jest - ale wydaje mi się że odejdzie bo dojdą problemy a tak
      może być w centrum uwagi. Po coś mu jest ten drugi związek. Może też jest
      dzieckiem i chce być w centrum uwagi?? Zastanów się nad tym.
      Jego rodzina ( a dowiedzą się wcześniej czy później ) - to będzie dla nich szok.
      To jest pewne.
      Reasumując zdecydowałabym się na poszukanie kogoś wolnego.
      Takie jest moje zdanie:)
    • die_blume Re: Dziecko z żonatym? 14.05.08, 07:39
      Dobre pytanie: kto za to zapłaci? Bo TY masz 30 lat i nie wiesz??? Zona owego
      faceta zapłaci, może nawet przypłaci to depresją, ale Ciebie to chyba nie
      obchodzi, jego zresztą tez.
    • die_blume Re: Dziecko z żonatym? 14.05.08, 07:44
      Komu wyjdzie na dobre? Nikomu, no chyba że "uda" Ci się rozbić to małżeństwo, to
      zapewne wyjdzie Ci na dobre, bo zdaje sie, że nie widzisz kogos, tylko siebie i
      swoje parcie na dziecko. Piszesz, że kochasz tego faceta, a mnie się zdaje, że
      traktujesz go jako dawcę nasienia. Co nie znaczy, że on jest w tym wszystkim
      nieświadomy. Ale z tego co piszesz, zdążyłas juz zaplanować Wam życie.
    • ask29 Re: Dziecko z żonatym? 14.05.08, 08:28
      Po co z zonatym? Jest tylu wolnych męzczyzn. Dziecko powinno też
      miec normalnego ojca, kontakt z rodzina ojca itp., co przy żonatym
      chyba nie wchodzi w gre. Zamiast tracic czas na zonatego, lepiej
      poszukac sobie wolnego faceta.
      pozdrawiam
    • wilma303 Re: Dziecko z żonatym? 14.05.08, 08:39
      Jestem takim dzieckiem. Mama kochala zonatego, postanowila miec z
      nim dziecko. Im dluzej zyje tym czesciej zastanawiam sie poco?
      Czy aby go zatrzymac (on nigdy nie porzucil swojej pierwszej
      rodziny), czy aby zrealizowac swoje potrzeby zwane instynktem
      macierzynskim? Moj ojciec poczuwal sie do ojcostwa od czasu do
      czasu, mama spedzala czas w sadzie na rozprawach o alimenty, a ja
      traktowalam go jako obcego faceta. Czulam sie w sumie jak piate kolo
      u wozu. Przemysl to i zastanow sie czy chcesz krzywdzic tak wiele
      osob. Nie twierdze, ze dziecko bedzie nieszczesliwe, pisze ze swojej
      perspektywy.
      • sammotnna Weż się kobieto opamiętaj 14.05.08, 09:12
        Zapłaci za to jego rodzina, on ale najbardziej ty, bo gwarantuje ci
        że on odejdzie, a ty odczujesz tą "zapłate" na własnej skórze. Może
        stwierdzenie samotna matka jest tak oklepane i nie pokazuje już w
        pełni uroków takiego macierzyństwa, sorry nie mam do takich ludzi,
        (którzy niszczą życie innym z premedytacją na dodatek) kszty
        szacunku ten facet powinien się zastanowić dam ci rade szepnij mu
        słówko o tym że chcesz mieć dziecko a zrobi głupią mine stwierdzi ze
        nie wyłączył żelazka i tyle go będziesz widzieć.Bo skoro romansuje
        (a to już świadczy o jego niedojrzałości) to znaczy ze przed czymś
        uciekł, a ty mu to chcesz zafundować-powiem dokładniej przed
        OBOWIĄZKAMI. Pamiętaj ze wszystko w zyciu wraca do nas ze zdwojoną
        siłą i co ty poczujesz jak facet którego pokochasz bedzie stukał
        jakąś panienienke na boku, póżniej tobie właził do łóżka i się
        uśmiechał
        sorry za dobitność mojej odp, ale wiem co znaczy zdrada i jak to
        jest być zdradzanym i jak bardzo chce się wydrapać oczy tej k@@@@
        która niszczy życie(nie umniejszając w tym zasługą męża)
        Życze jednego opamiętania
      • kira_korpii Re: Dziecko z żonatym? 14.05.08, 09:27
        Wolałabyś się nie urodzić, Wilmo?

        Jaka jest Twoja więź z matką, jeśli mogę zapytać?
        • wilma303 Re: Dziecko z żonatym? 14.05.08, 13:01
          Rzeczywiscie, czasami mialam poczucie, ze lepiej byloby gdybym sie
          nie urodzila. Do tej pory mam jakies dziwne poczucie
          instrumentalizacji. Ok, dzieci nie zawsze przychodza na swiat z
          najwyzszych moralnie pobudek. Nigdy nie poznalam rodziny mojego
          ojca, pewnego dnia powiadomil mnie, ze umarla moja babcia, ale ja
          tej kobiety nigdy nie widzialam. Bywal czestym gosciem w naszym
          domu, ale dla mnie te wizyty byly przemeblowniem mojego zycia.
          Zmienialy sie rytulaly, moja mama, byla albo b. mila, albo
          supernerwowa, bo on wlasnie znowu obiecywal, ze rozwiedzie sie z
          tamta i ozeni z mama. Modlilam sie o to, zeby tego nie
          zrobil.Czasami spedzal z mama sylwestra, jednak w swieta nigdy go
          nie bylo. Nie wiem co musi kierowac czlowiekiem, aby zdecydowac sie
          na takie zycie i chociaz dotyczy to moich najblizszych, bardzo malo
          we mnie dla niech zrozumienia. Z perspektywy mysle, ze moja
          mama "zmarnowala" sobie zycie...teraz mamy dosc skomplikowane
          stosunki. Nie wiem czy sa dobre, czy zle. Mam meza, mama probuje
          udzielac mi rad jak postepowac z mezczyzna. Kilka razy wyrwaly mi
          sie zdania, ktore musialy ja bardzo zabolec. zaluje, ale czasu
          cofnac nie moge. Pomysl o codziennym zyciu, jak bedzie ono
          wygladalo, nie kieruj sie tylko instynktem macierzynskim.
    • bea53 Re: Dziecko z żonatym? 14.05.08, 09:25
      Wiesz ten stan "zakochania" moze byc u Ciebie tak silny bo nie masz faceta na
      stałe, nie widzisz go na co dzien czy rozrzuca skarpetkia, bałagani, ty nie
      oczekujesz od niego bycia bna co dzień i pomocy, cieszysz sie ze jest bo masz go
      od czasu do czasu, to własnie jest ta Twoja milosc, niedostępność podnosi
      atrakcyjność...tylko ze jak bedziesz miała dziecko zobaczysz ze chcesz miec
      faceta na stałe...facet sie nei sprtawdzi i poczujesz rozczarowanie..
      Czemu mając 30 lat uwazasz ze ten facet jest jedyną szansą na dziecko?? Na
      innego Cie nie stać? Sorki daj spokój sobie z nim..
      Skrzywdzisz siebie dziecko i rodzine tego faceta.
      To ze ma romans to znaczy ze w ten sposob rozwiazuje problemy, idzie tam gdzie
      mu lepiej, tutaj do Ciebie, w zwizku czegos brakuje to on idzie do Ciebie,
      pozniej pojdzie do jeszcze innej ktora nic nie bedzie od niecgo oczekiwała, jak
      Ty i cieszyła sie ze jest albo wróci do zony.
      Moze byc tak ze zosatnie z Toba ale co to za szcescie kosztem innej
      rodziny??Chyba ze dla Ciebie to NO PROBLEM
      nie buduje sie szczescia na cudzym neiszczesciu to zawsze wraca

      • kira_korpii Re: Dziecko z żonatym? 14.05.08, 09:36
        Drogie Panie, czemu myślicie, że on nie ma wobec mnie obowiązków?
        Miłości i seksu bez zobowiązań to nawet w Erze nie dają;-)

        Skoro jesteśmy razem, to oczekuję zainteresowania wszystkimi moimi
        sprawami, rzeczami, które są dla mnie ważne. Czy to chodzi o moje
        studia, pracę, karierę, czy wreszcie samochód i kota, bo oni też są
        w pakiecie ze mną.
        I to zaangażowanie otrzymuję.

        Czasem nawet żartuję, że się wpakował, bo ma 2 kobiety i wobec obu
        obowiązki. A on mówi, że nie narzeka.

        A o dziecku rozmawiamy od kilku miesięcy. Oczywiście żadne decyzje
        jeszcze nie zapadły, najbardziej oczywiście interesuje mnie dobro
        mojego przyszłego dziecka. To jego nie chciałabym skrzywdzić.

        • bea53 Re: Dziecko z żonatym? 14.05.08, 09:45
          "Czasem nawet żartuję, że się wpakował, bo ma 2 kobiety i wobec obu
          > obowiązki. "

          Zatem stanowicie zgrany harem z żoną i wygląda na to że Ty się godzisz z tą rolą
          bo spełania Twoje oczekiwania, zapewne kosztem kogoś innego....DO tego
          akceptujesz ze ma 2 kobiety i przychodzi po niej do Ciebie...albo odwrotnie..
        • sammotnna Re: Dziecko z żonatym? 14.05.08, 09:52
          kira_korpii napisała:

          > Drogie Panie, czemu myślicie, że on nie ma wobec mnie obowiązków?
          > Miłości i seksu bez zobowiązań to nawet w Erze nie dają;-)
          >
          > Skoro jesteśmy razem, to oczekuję zainteresowania wszystkimi moimi
          > sprawami, rzeczami, które są dla mnie ważne. Czy to chodzi o moje
          > studia, pracę, karierę, czy wreszcie samochód i kota, bo oni też

          > w pakiecie ze mną.

          Hmm zainteresowanie w sprawach studia, kariera itp to moim zdaniem
          nie zobowiązania. Rozmowa na temat co dziś robiłaś czy wyjście z
          kotem to przyjemność więc nie myl pojęć
          POWIEM CI JEDNAK ZE ON NIE MA ŻADNYCH OBOWIĄŻKÓW A JAK TRAFNIE
          STWIERDZIŁAŚ MA LEPIEJ Z TOBĄ NIŻ W ERZE- MIŁOŚĆ I SEKS BEZ
          ZOBOWIĄZAŃ
          PS TO NIE BYŁO ZGRYZLIWE
          • bea53 Re: Dziecko z żonatym? 14.05.08, 09:59
            Jasne popieram bo czy zobowiazaniem jest seks i rozmowa z kochanką o studiach i
            nawet zainteresowanie samochodem.
            To nie jest zobowiazanie, moze byc dziś jutro nie..zobowiązaniem może byc żona i
            jego dzieci.
            Zapewne autorka nie słyszała o panach co do przed romansem pięknie sie deklarują
            i w trakcie a juz jak pojawi się dziecko wszytsko sie zminia, ona go uwiadła,
            wrobiła i to dziwka itd a wogóle kim jest ta pani i moze testy DNA zrobimy? a
            juz na pewno jesli płacić to jak najmniej przecież Ty taka zaradna taz sobie radę...
            Czywiscie nei zawsze tak jest ale to proza zycia.
        • moreno68 Jeżeli to miłośc 14.05.08, 10:19
          z Twojej strony i miłośc z jego. jeżeli rozmawiacie o dziecku itp to
          powiedz dlaczego nie zostawi dla Ciebie żony?Proste pytanie.I nie
          chodzi tu o stwierdzenie, bo ja nie chcę tylko o pytanie czy sam to
          proponował?Byłą żonę i swoje dzieci w dalszym ciągu można wspomaga
          finansowo itp.Dlaczego do Ciebie nie odejdzie?
          • sammotnna Re: Jeżeli to miłośc 14.05.08, 10:28
            Jest oczywiste że nie odejdzie bo w domu ma stabilizacje a u
            kochanki bzykanko i jeszcze oszczędnie bo nie musi za to płacić
            tylko kota wyprowadzi i zapyta jakie miała zajęcia
            • kira_korpii Re: Jeżeli to miłośc 14.05.08, 10:49
              Nie kochana, kota wyprowadzać nie trzeba, za to trzeba się nim
              zająć, kiedy jest chory, tudzież po sterylizacji.
              Trochę spłycasz problem, bo to nie chodzi o pogadanie o moich
              studiach, tylko raczej pomoc w zbieraniu materiałów do pracy
              magisterskiej, załatwianie wszystkich spraw związanych z samochodem
              (łącznie z zajęciem się nim, kiedy miałam wypadek samochodowy. Ja
              tylko wystawiłam mu upoważnienie, a on odwiózł mnie do pracy i
              załatwił całą resztę - czyli holowanie, użeranie się z serwisem i
              ubezpieczycielem)
              To także aktywne wspieranie mnie, kiedy akurat ostatnio zmieniałam
              pracę. Dbanie o to, bym dotarła z jednej rozmowy kwalifikacyjnej na
              drugą. I to wszystko kosztem jego czasu i pieniędzy.
              A co prawda nieźle zarabiam, ale co jak co, oszczędzić to on na
              pewno na mnie nie oszczędzi.

              I to także wsparcie emocjonalne na całej linii, a Bóg mi świadkiem,
              że łatwego charakteru to ja nie mam.

              więc nie mów mi moja droga, że on nie ma wobec mnie zobowiązań.
              • moreno68 Czy proponował że zostawi dla Ciebie żone? 14.05.08, 10:57
                Sam z siebie, w imię ogromnej miłości...Proste pytanie prosta
                odpowiedż.
              • bea53 Re: Jeżeli to miłośc 14.05.08, 11:06
                nie widzisz ze to nie jest zobowiazanie tylko jego chwilowa slabosc do kochanki?
                Da i sie stara bo teraz mu się chce Tobie przypodaobać.
                Musisz miec małe wymagania skoro uwazasz wspieranie i pomoc przy samochodzie za
                zaobowiazania a nie pomoc ktora moze zaoferowac tez kolega z pracy bez seksu..no
                a za seks na pewno znajdzie sie kilku chetnych ktorzy zajma sie Twoim wozem i
                moze postawia kolacje..a potem wróca do żony..
              • graue_zone Re: Jeżeli to miłośc 14.05.08, 11:14
                A ja się zastanawiam, jak się czujesz, wiedząc, że po igraszkach z żoną w
                sypialni ląduje u Ciebie? Nie czujesz się wykorzystywana, mimo wszystko mniej
                ważna od kobiety, z którą jest ten pan? Nie masz poczucia, że robisz komuś
                krzywdę? Innemu człowiekowi, może dzieciom (nic o nich nie piszesz). Zadowala
                Cię bycie kochanką? A może warto spojrzeć na to z innej strony? Co Cię dalej
                czeka w tym związku? Jaka jest Twoja przyszłość? Bo za 10 lat może się okazać,
                że pan się w Tobie odkochał i znalazł sobie nowszy model, a Ty zostaniesz na
                lodzie. A żony i tak nie zostawi...
              • rilla_ma_rilla Re: Jeżeli to miłośc 14.05.08, 11:34
                > więc nie mów mi moja droga, że on nie ma wobec mnie zobowiązań.

                Takie "zobowiązania" to, wybacz, można mieć wobec niesprawnej sąsiadki/staruszki
                tudzież wobec koleżanki. To nie są zobowiązania w żadnym tego słowa znaczeniu.
                Jeśli jutro pan podejmie decyzje wymiksowania się z ukladu, to na litość boską,
                co ci zostanie? Jakie zobowiązania?
                Piszesz "skoro jestesmy razem". Na czym to bycie razem polega? Spędzacie razem
                wakacje, święta, jesteście zapraszani na imieniny cioci Kazi i ślub kuzynki
                Joli? Siedzicie w kawiarnianym ogródku w centrum miasta trzymając się za ręce
                bez strachu, ze was ktos zobaczy?
                Każda kobieta zasługuje na to, żeby być najważniejsza dla swojego mężczyzny. To,
                co ty dostajesz od swojego to, bez urazy, popłuczyny po prawdziwym życiu rodzinnym.
                Dziwi mnie, ze pytasz, kto stracilby na ewentualnym waszym dziecku. Wszyscy.
                Zakladajac, ze pan szlachetnie bedzie partycypowal w jego utrzymaniu (uzna je w
                tajemnicy przed żoną?): ty stracisz wychowując samotnie dziecko (a to ciężka
                harówka, uwierz mi), chodząc sama na przedszkolne imprezy i szkolne zebrania i
                tlumaczac dziecku, dlaczego np. nie zna swoich dziadkow. Straci twoje dziecko,
                to oczywiste. Straci rodzina twojego pana, jeszcze bardziej niz teraz.
                Oczywiscie, dziecko to radosc i szczescie. Czasem jednak warto nieco rozsadniej
                zaplanowac, z kim sie je chce miec.
                • kira_korpii Re: Jeżeli to miłośc 14.05.08, 11:54
                  No dobrze, ale jeżeli tylko tyle mogę dostać?

                  Lepiej jest mieć namiastkę miłości i życia rodzinnego, czy nie mieć
                  nic?
                  Zwłaszcza, że taka sytuacja mi nawet po części odpowiada, bo nie
                  wiem, czy zniosłabym kogoś na stałe (taka osobowość - duża potrzeba
                  niezależności i samotności).
                  Dużo łatwiej jest mi wyobrazić sobie podzielenie się swoim światem z
                  dzieckiem, niż wprowadzenie do niego na stałe mężczyzny.

                  Dziadków i tak by nie poznało, za to moi rodzice aż się palą do
                  zostania nimi. Od wielu lat wyczekują z utęsknieniem na pierwszego
                  (jakiegokolwiek) wnuka.

                  Wreszcie, moje dziecko byłoby może kiedyś rodzeństwem dla jego
                  jedynaka.

                  Tak tylko sobie głośno myślę, przecież nie zapadają jeszcze żadne
                  decyzje.

                  A przecież różne są powody, dla których ludzie decydują się na
                  dziecko. Rzadko są to te właściwe.

                  A ja wbrew pozorom mam bardzo wiele do dania.
                  • rilla_ma_rilla Re: Jeżeli to miłośc 14.05.08, 12:05
                    Lepiej starać się mieć wszystko. Pomyśl - gdybyś miała beznadziejną, kiepsko
                    płatną i nierozwijającą pracę, to czy nie szukałabyś lepszej? Czy siedzialabys z
                    zalozonymi rękami, cieszac sie, ze w pracy masz fajne kolezanki no i naprawde
                    moglas trafic gorzej?
                    Jesli bedziesz miala dziecko, zwlaszcza teraz, jako samotna matka, to o
                    niezaleznosci mozesz zapomniec. Bedziesz zawsze zalezna od dziecka. Samotnosc ci
                    zostanie, owszem, ale w zupelnie innym wymiarze - nie bedzie to samotny wypad do
                    kina ani wielogodzinne polegiwanie w wannie. To bedzie samotne zamartwianie sie
                    wyrzynajacym sie zebem dziecka, zieloną kupą i samotna odpowiedzialnosc za wszystko.
                    Oczywiscie, ze sa rozne powody, dla ktorych ludzie maja dzieci - czasem po to,
                    zeby dostac becikowe i wyzsze zasilki, czasem dlatego, ze ponoc niefajnie miec
                    jedynaka, czasem po to, zeby nadac sens swojemu zyciu i uzasadnic trwanie
                    kiepsko rokującego związku.
                    Masz DOPIERO 30 lat. Wiekszosc kobiet w twoim wieku dopiero sie rozglada za
                    partnerem na cale zycie.
                  • bea53 Re: Jeżeli to miłośc 14.05.08, 12:10
                    Zostac samotna matką bo ktoś był nieodpowiedzialny to co innego niz zostac
                    samotną matka swiadomie..swiadomie wybrac dla dziecka taki los, tego gorszego,
                    bo tamto ma rodzine ojca prawnie, z Twoim nie wiadomo jak bedzie..teraz jest ok
                    a pozniej bedzie ze wcale ani tamto dziecko ani jego matka nie beda chcieli
                    widziec Twopjego dziecka na oczy itd..
                    Nie wiem co sobie wyobrazasz ze Twoje bedzie rodzenstwem dla tamtego he he nie
                    znasz zycia
                    Mam wrazenie ze tez piszesz ze z jakis powodów ci to odpowiada taki zwiazek bo
                    mialas takie doswiadczenia z dziecinstwa ze nie liczysz na duzo a ktos da Ci
                    odrobinę uwagi juz planujesz z nim zycie i dziecko, nawet jak jestes 2 w kolejce
                    do niego to jest ok i zadowalasz sie okruchami i wypierasz ze swiadomosci ze sa
                    to okruchy bo w dziecinstwie niewiele uwagi Ci dano wiec jestes przyzwyczajona
                    do takiego traktowania wiecej takiego partnera podswiadomie wybralas dla ktorego
                    nie jestes najwazniejsza
                    Gorzej taki los szykujesz DLA SWOJEGO DZIECKA0- ze nei bedzie wazne
                    najwazniejsze dla swojego ojca..nie mow ze bedzie dumny paradowac z 2 dzieckiem
                    na rozni ze swoim tamtym..po prostu cwaniak chce miec 2 panie ktore beda sie
                    przescigac w staraniach dla niego, jak bedzie mu zle z Toba powie ze zona to
                    zona tamto i bojąc sie starcic okruchy uwagi, jego starania o kota i twoj
                    samochod bedziesz zabiegac a jak bedzie dziecko to juz bardzo bedziesz sie
                    starac zeby zajal sie dzieckiem i zaplacil..


                    lepiej zastanow sie dlaczego taki facet Cie rajcuje!!!!
                  • kicia031 Re: Jeżeli to miłośc 14.05.08, 14:14
                    > A ja wbrew pozorom mam bardzo wiele do dania.


                    Nie sadze. Czlowiek, ktory latami swiadomie wyrzadza krzywde innemu
                    czlowiekowi i planuje dalej te krzywde kontynuowac, malo tego,
                    wlaczyc w te chora sytuacje niewinne dziecko jest IMHO przezarty
                    egoizmem i zlem do szpiku kosci.

                    A twoje bredzenia o wielkiej milosci - wybacz, ale sa niedojrzale,
                    infantylne i dalekie od zrozumienia natury tego uczucia - milosc to
                    cos dzieki czemu wzrastamy, stajemy sie lepszymi ludzmi - w ciebie
                    jest wrecz odwrotnie...
                    • lookbill kicia 14.05.08, 15:06
                      AMEN.
                      Nic dodać, nic ująć, a autorkę tematu zapraszam na forum pt: "Romans
                      i sex", bo tutaj potwierdzenia dla swoich egoistycznych praktyk nie
                      znajdzie.
                    • kira_korpii Re: Jeżeli to miłośc 14.05.08, 16:19
                      No i widzisz Kiciu, jednym postem właśnie niemalże zniweczyłaś
                      ciężką pracę pozostałych osób, które weszły ze mną w dialog i
                      podawały rozsądne argumenty.

                      Nie żal Ci ich czasu poświęconego na ten wątek?

                      Z dobrego serca radzę przemyśleć swoją forumową twórczość i
                      zastanowić się, komu tak naprawdę chcesz pomóc.
                      A może nikomu? Bo Twoja forumowa misja polega na czymś zupełnie
                      innym, hmmm?
                      • kicia031 Re: Jeżeli to miłośc 14.05.08, 16:32
                        Kochana, a czego ty oczekujesz? Jak sie zle postepuje, to sie
                        spotyka z krytyka, a nie z zachwytem. A ty postepujesz bardzo zle, a
                        chcesz zrobic cos jeszcze gorszego.
                        Nie jestes malym dzieckiem, mam nadzieje, ze uczono cie, co jest
                        dobre, a co zle i sadze, ze powinnas sama umiec ocenic swoje
                        postepowanie. Poki co, zachowujesz sie jak 5-latka, ktorej wlasnie
                        zachcialo sie lalki - i ta lalka ma byc. Tylko ze ta lalka o ktorej
                        marzysz, to zywy czlowiek, ktoremu zafundujesz pieklo. Takie, jaki
                        juz zafundowala paru innym niczego nie winnym osobom. A teraz
                        jeszcze mowisz, ze skoro zostalas skrytykowana, to wlasnie na zlosc
                        bedziesz dalej brnac w swoje bledy. Dorosnij i zacznij brac
                        odpowiedzialnosc za swoje czyny, a nie na zlosc mamie odmrazaj sobie
                        uszy.
                        • kira_korpii Re: Jeżeli to miłośc 14.05.08, 16:43
                          Nie Kiciu, Ty mnie nie skrytykowałaś (w przeciwieństwie do innych),
                          Ty mnie osądziłaś.

                          Jeszcze raz radzę po dobroci, nikomu więcej już tego nie rób. Nawet
                          nie zdajesz sobie sprawy, ile tym możesz wyrządzić zła. Zła, które
                          powróci także do Ciebie.

                          I wiesz co? Nie chciałabym być Twoim dzieckiem. A kto wie, może
                          Twoje dzieci kiedyś powiedzą to samo.
                          • rilla_ma_rilla Re: Jeżeli to miłośc 14.05.08, 16:47
                            kira_korpii napisała:

                            > Nie Kiciu, Ty mnie nie skrytykowałaś (w przeciwieństwie do
                            innych),
                            > Ty mnie osądziłaś.

                            Mój Boże, każdy cię tu osądził po swojemu, tylko nie każdy ujął to
                            wprost i dosadnie. Natomiast twoja urażona niewinność w reakcji na
                            kiciową krytykę dokłada kolejne argumenty w niezbyt przychylnej
                            tobie ocenie sytuacji.
                          • kicia031 Re: Jeżeli to miłośc 14.05.08, 16:50
                            > I wiesz co? Nie chciałabym być Twoim dzieckiem. A kto wie, może
                            > Twoje dzieci kiedyś powiedzą to samo.

                            Gdyby moje dziecko postepowalo tak jak ty, to bylaby to najwieksza
                            kleska mojego zycia - ze nie zdolalam im wpoic prostych wartosci -
                            ze nie krzywdzi sie innych ludzi w imie wlasnej wygody i
                            przyjemnosci.

                            Uslyszenie paru slow prawdy na temat swojego postepowania bywa
                            przykre. Ale jak sie nie chce takich rzeczy sluchac - to trzeba
                            sobie czasami odmowic przyjemnosci w imie przyzwoitosci. I nikt cie
                            wtedy nie bedzie krytykowal ani osadzal. Prosta sprawa.
                            • lookbill Re: Jeżeli to miłośc 14.05.08, 19:17
                              Autorka wątku nie ma nic wspólnego ze zwyczajną ludzką
                              przyzwoitością niestety i tutaj święty boże nie pomoże.
                              Pisze ona o krzywdzie jaką ktoś tam komus rzekomo może wyrządzić na
                              forum, natomiast sama ma w dupie wszelkie zasady obowiązujące w
                              społeczeństwie. Dla niej liczy się dobre przepraszam
                              bardzo "rżnięcie" i wyimaginowana miłość, co czuje żona tego gościa
                              od pięciu lat, to dla niej nieistotne. Teraz sobie jeszcze dziecko z
                              nim wymysliła, co woła o pomstę do nieba...
                          • m_zonka Re: Jeżeli to miłośc 19.05.08, 13:57


                            > I wiesz co? Nie chciałabym być Twoim dzieckiem. A kto wie, może
                            > Twoje dzieci kiedyś powiedzą to samo.

                            A ja Twoim dzieckiem. Sądzę, że wielu innych też by nie chciało.
                            czytam, czytam i własnym oczom nie wierzę. Imbecylizm emocjonalny na
                            całej linii = kwalifikacja do intensywnej terapii.
                          • mala-beti ????????????????????????????????? ???????????? 21.05.08, 16:20
                            kira_korpii napisała:

                            > Nie Kiciu, Ty mnie nie skrytykowałaś (w przeciwieństwie do
                            innych),
                            > Ty mnie osądziłaś.
                            >
                            > Jeszcze raz radzę po dobroci, nikomu więcej już tego nie rób.
                            Nawet
                            > nie zdajesz sobie sprawy, ile tym możesz wyrządzić zła. Zła, które
                            > powróci także do Ciebie.
                            >
                            > I wiesz co? Nie chciałabym być Twoim dzieckiem. A kto wie, może
                            > Twoje dzieci kiedyś powiedzą to samo.


                            Co ty mówisz dziewczynko :D haha ale się uśmiałam! Ty naprawdę
                            jesteś taka głu....a , czy tylko udajesz?
                            Przecież Kicia ma rację w 100%! I większość osób normalnie
                            myślących ma takie a nie inne zdanie.
                            Jedyna rada DOROŚNIJ
                      • die_blume Re: Jeżeli to miłośc 14.05.08, 17:30
                        Ależ odwracasz kota ogonem. Co ma do tego "forumowa twórczość" Kici?
                  • mala-beti Opamiętaj sie Trzydziestoletnia Dziewczynko!!! 21.05.08, 14:24
                    kira_korpii napisała:

                    > Lepiej jest mieć namiastkę miłości i życia rodzinnego, czy nie
                    mieć
                    > nic?

                    Tak! uważam że lepiej nie mieć nic. Niż NAMIASTKĘ budowaną na czyimś
                    cierpieniu...


                    > Zwłaszcza, że taka sytuacja mi nawet po części odpowiada, bo nie
                    > wiem, czy zniosłabym kogoś na stałe (taka osobowość - duża
                    potrzeba
                    > niezależności i samotności).

                    Jak możesz pisać że ci to po cześci odpowiada? ..
                    A zastanowiłaś się czy takie życie pasuje jego żonie , jakie jej
                    fundujesz?
                    Że może miała jakieś plany na swoje życie? mąż, dziecko, miłość...
                    Ze są od dawna razem i byli bardzo szczęsliwi ze sobą..
                    Że ty chcesz jej to odebrać, a po części już odbierasz?

                    Po drugie zastanowiłaś się jaką jesteś egoistką? Chociaz logika
                    podpowiada "nie"
                    Ty poprostu jak mała dziewczynka mówisz: CHCĘ MIEĆ DZIECKO! powinnaś
                    jeszcze tupnąć przy tym nogą. Chcę dziecko z nim!
                    I nieważne na skutki, masz taką zachciankę- mieć dziecko z
                    mężczyzną, który jest z inną.

                    Głupota, głupota i jeszcze raz głupota....

                    Chciałaś poznać opienię ludzi na forum, więc poznajesz... Buntujesz
                    się przy wypowiedziach nie pio twojej myśli.
                    Więc ty jako mała trzyziestoletnia dziewczynka i tak zrobisz jak
                    chcesz

                    CHCE MIEĆ Z NIM DZIECKO!
                    CHCE MIEĆ Z NIM DZIECKO!
                    CHCE MIEĆ Z NIM DZIECKO!
                    CHCE MIEĆ Z NIM DZIECKO!
                    CHCE MIEĆ Z NIM DZIECKO!

                    więc miej to ty będziesz żałować swej marnej decyzji nie my.
                    Żal mi tylko jego rodziny. Mam nadzieję , że kopnie cię w tyłek i
                    dasz sobie spokój.
                    A jak nie to że żona kopnie go w tyłek i odnajdzie jeszcze kiedyś
                    szczęście...

              • graue_zone Re: Jeżeli to miłośc 14.05.08, 12:22
                "I żona go nie rozumie i wcale ze sobą nie śpią..."
                • bj32 Re: Jeżeli to miłośc 15.05.08, 12:10
                  "...i to harpia wogle jezd... I zupa za słona..."
        • die_blume Re: Dziecko z żonatym? 14.05.08, 17:23
          Pewnie, że nie narzeka:-). Dobre sobie! Dwie panie do wyboru, jak źle z żoną,
          myka do kochanki.
    • alexxa6 Re: Dziecko z żonatym? 14.05.08, 09:36
      Masz dopiero 30lat! To nie prawda że to"ostani dzwonek" na macierzyństwo.Jesteś
      kobietą bardzo młodą i taką jeszcze długie lata będziesz.Związek z mężczyzną
      żonatym,będzie zawsze ryzykiem.I musisz liczyć się z tym, że w Waszym
      przypadku,typowe życie rodzinne , nie będzie miało miejsca.Czy i na ile
      potrafisz z tym żyć, musisz sama zdecydować.Jeśli jesteście ludźmi
      odpowiedzialnymi i rozsądnymi takie "podwójne" życie może całkiem nie źle
      funkcjonować.Zostaje tylko pytanie:jak w tych relacjach odnajdzie się Wasze dziecko?
    • graue_zone Re: Dziecko z żonatym? 14.05.08, 11:18
      Szczerze mówiąc w ogóle dziwię się kobietom, które pakują się w taki układ -
      brak szacunku do siebie, innego człowieka, życie w kłamstwie i przepraszam za
      dosadność, sypianie z kimś, kto jeszcze figluje z inną kobietą. Naprawdę
      uważasz, że tan pan Cię kocha? A deklarował odejście od żony dla Ciebie? Bo
      jeśli nie, to wybacz, ale mam podejrzenie, że taktuje Cię jako odskocznię łóżkową.
    • kicia031 Re: Dziecko z żonatym? 14.05.08, 11:27
      Wiesz co, sugeruje, zebys najpierw sama dorosla, zanim zaczniesz
      myslec o macierzystwie. Dziecko to nie kot, damochod czy studia i
      zbieranie materialow do pracy magisterskiej.

      Dziecko ma prawo oczekiwac, ze jego matka nie doprowadzi do
      sytuacji, w ktorej sama bedzie nazywana dziwka, a dziecko bekartem.
      ma prawo do tego, by miec ojca w domu na codzien, rano i wieczorem,
      by jego roddzice swoim postepowaniem dawali mu przyklad jak byc
      ucziwym czlowiekiem w kochajacej sie rodzinie.

      Swom egoizmem skrzywdzisz wszystkich, lacznie z soba sama, ale
      akurat ciebie mi nie zal, ani tego faceta, zal mi ewentualnego
      dziecka i obecnej rodziny tego pana.
      • sammotnna Re: Dziecko z żonatym? 14.05.08, 11:35
        Zgadzam się w 100% zero zobowiązań tylko seksik. Chyba autorka postu
        myli zobowiązania z pomocą w zamiar za seks bo zobowiązania to on ma
        wobec swojej rodziny i do czasu kiedy jest z nimi tylko wobec ich
    • miacasa Re: Dziecko z żonatym? 14.05.08, 11:42
      Z żonatym to możesz mieć niezobowiązujący pana do niczego romans ale sama wiesz,
      że niedziela z żoną i dziećmi, Boże Narodzenie z żoną i dziećmi, Sylwester z
      żoną, ferie z dziećmi, Wielkanoc z żoną i dziećmi, wakacje z żoną i dziećmi -
      legalnymi, ślubnymi. Twoje dziecko zawsze będzie tym gorszym, wprawiającym w
      zakłopotanie podczas spotkań rodzinnych i towarzyskich. Kota wysterylizujesz
      raz, zachoruje może kilka razy i więcej troski ze strony twojego partnera może
      nie wymagać. Dziecko przez długie lata potrzebuje ogromnej uwagi obojga
      rodziców, nie zdecydowałabym się nigdy świadomie na samotne macierzyństwo.
      • moreno68 Re: Dziecko z żonatym? 14.05.08, 12:04
        Proste..nie proponował że zostawi żone.Ma jedno dziecko dla którego
        (pewnie przykrywka;)nie może się rozstac.W chęc posiadania drugiego
        z Tobą bardzo wątpię.I po Twoich wypowiedziach myślę ,że więcej
        sobie wyobrażasz niż jest w rzeczywistości między Wami.Na tym forum
        też wprost na zadane pytanie nie odpowiez bo to zburzyło by Twoją
        koncepcję związku.
        A jesteś dla niego tak ważna i tak Cię kocha,że nawet nie pomyślał o
        zostawieniu żony.Wymyślasz historię rodem z Trędowatej, tyle że
        czasy się zmieniły.W odp[owiedziach starasz się by przebojowa a w
        rzeczywistości trzęsiesz się ze strachu,że jeżeli wyznaczysz
        konkretne granice, to bardzo konkretnie facet zwieje od Ciebie;)
        • moreno68 Re: Dziecko z żonatym? 14.05.08, 12:07
          Napewno jedynak tego Pana widząc co przez Ciebie,bo Ojca zawsze
          łatwiej wytłumaczyc,przechodzi jego mama i on , marzyłby o Twoim
          dziecku w roli rodzeństwa...wybacz sarkazm ale szczególnie przy
          podziale spadku;)
    • triss_merigold6 Życie jest proste 14.05.08, 14:31
      Życie jest bardzo proste. Mężczyzna, który kocha jest w stanie
      podjąć dowolnie trudną decyzję życiową aby być z kobietą, na której
      mu zależy. Gdyby pan Cię kochał to rozwiódłby się z żoną.
      • kira_korpii Re: Życie jest proste 14.05.08, 16:35
        Hmm, znaczy, sugerujesz, że jest do tego stopnia masochistą, że
        męczy się ze mną już 5 lat bez miłości? I żeby to jeszcze dla seksu,
        ale wielokrotnie bywały takie sytuacje, że tygodniami z powodów
        zdrowotnych nie mogłam się kochać.

        A on głupi jeszcze do szpitala biegał, kiedy wyglądałam jak zombie.
        No właściwie masz rację, masochista jak nic;-)



        • die_blume Re: Życie jest proste 14.05.08, 17:35
          Już pięc lat oszukujecie jego zonę? No gratulacje. Jeszcze może dałoby się
          zrozumiec (znaczy jego), gdyby miał kryzys chwilowy w małżeństwie i szukał
          odskoczni, taka chwilowa zdrada, szukanie zrozumienia w ramionach innej, a tu
          wyrachowane oszustwo, które ciągnie się latami.
        • bea53 Re: Życie jest proste 14.05.08, 17:35
          Wiesz naiwna jestes, stara sie chliopak jak moze, pokazuje ludzką twarz a
          pobiega troche i do szpitala bo potem wie ze w nastepne tygodnie oddasz mu z
          nawiazka w seksie i oddaniu, a wiesz ze sa ludzie zeby zdobyc czujas duszee na
          poczatku moga duzo z siebie dac zeby zachowac pozory altruizmu???
          • moreno68 Idealizm czyli prawie miłośc z facetem bez jaj;) 14.05.08, 17:45
            Dziewczyna jest tak przekonana o swojej wyjątkowości dla tego
            Pana ,że żadne argumenty i tak nie trafiają.Ją KOCHA przy niej,żone
            też KOCHA ...sypia z jedną i drugą.A ona cieszy się taką namiastką
            życia z facetem który przez 5 lat ukrywa związek z wielkiej Miłości:)
            Bardzo śmieszy mnie ta reklama w TV ,,Prawie jak...,, a Ty masz
            prawie miłośc z prawie facetem za to napewno z takim który nie ma
            jaj.I jeszcze sobie wmówisz,że wszyscy Ci takiego związku
            zazdroszczą.
        • triss_merigold6 Re: Życie jest proste 14.05.08, 17:47
          Sugeruje, że facet przeprowadził bilans zysków i strat i wyszło, że
          obecny układ mu się opłaca. Znaczy nie masochista a wygodny.
          Gdyby Cię kochał to chciałby z Tobą żyć na co dzień.
        • rlena Re: Życie jest proste 14.05.08, 19:02
          A jakie ty masz prawo do planowania dziecka z mezem innej kobiety?
          Czy pomyslalas o niej, o ich dzieciach? Widocznie, nie sa oni dla
          niego bez znaczenia, skoro przez tyle lat prowadzi podwojne zycie.

          Oddalas mu piec lat swojego zycia, bez perspektyw na przyszlosc - te
          wizyty w szpitalu nie rozczulalyby mnie az tak..

          Teraz, kiedy twoj zegar biologiczny tika coraz glosniej, twoje
          skrupuly maleja, a tendencje do idealizowania waszego zwiazku
          znacznie rosna.
          Przykro mi,ale od poczatku wiedzialas w co wchodzisz.
        • 18_lipcowa1 Re: Życie jest proste 14.05.08, 21:39
          triss ma racje.
          facet jest po prostu wygodny, moze kocha zone, moze nie kocha was
          obu, ale na bank nie kocha Ciebie. Gdyby Cie kochal, to po krotkim
          ukrywanym romansie zostawilby zone i byl z Toba. Rozumiesz? Jak sie
          kogos kocha, chce sie z nim byc na codzien.
          Uklad typu pani do bzykania pasuje panom i moga to ciagnac latami.

          Jakby Cie kochal, bylby z Toba.
          • kira_korpii Re: Życie jest proste 14.05.08, 22:33
            Eh, miałam się już nie odzywać, ale nie mogę sobie darować.

            Więc mówicie, że facet z wygody i chęci bzykania zdecyduje się na
            dziecko ze mną? No tak, to zupełnie logiczne przecież.

            • 18_lipcowa1 Re: Życie jest proste 14.05.08, 23:11

              > Więc mówicie, że facet z wygody i chęci bzykania zdecyduje się na
              > dziecko ze mną? No tak, to zupełnie logiczne przecież.

              Nie wiem po co on sie decyduje na dziecko z Toba, ale nie mam
              pojecia jak kochajacy facet moze zyc z inna kobieta niz z ta ktora
              kocha.
              Jeste super wygodny a ty niewiarygodnie naiwna, tracisz wiele moim
              zdaniem. Gdyby Cie kochal chcialby byc z Toba na codzien, proste jak
              budowa cepa.


              • kira_korpii Re: Życie jest proste 14.05.08, 23:21
                Kocham Go najbardziej na świecie, jest moim najlepszym przyjacielem,
                najbliższą mi istotą we wszechświecie, a mimo to nie chcę być z nim
                na codzień.
                Proste jak budowa cepa.
                • 18_lipcowa1 Re: Życie jest proste 14.05.08, 23:25


                  > Kocham Go najbardziej na świecie, jest moim najlepszym
                  przyjacielem,
                  > najbliższą mi istotą we wszechświecie, a mimo to nie chcę być z
                  nim
                  > na codzień.
                  > Proste jak budowa cepa.


                  Jasne ze nie chcesz, jak mozesz chciec skoro nie mozesz. To co
                  innego mozesz powiedziec.
                  Wspolczuje marnowania lat ktore moglabys spedzic z fajnym facetem u
                  boku, jednoczesnie ojcem dziecka. Marnujesz czas na jakies byle co -
                  co nie potrafi zdecyowac sie czego chce. Wyobrazsz sobie go jako
                  ojca? Bo ja nie bardzo.
                  Ale co mi tam, nie moje zycie.
                  • kira_korpii Re: Życie jest proste 14.05.08, 23:47
                    Oj Lipcowa, widzisz, niby w UK siedzisz, a horyzonty wąziutkie.

                    A słyszałaś wypowiedź Nelly Rokity, że w Polsce nie ma głodnych
                    dzieci, bo ona żadnego takiego nie zna?
                    ;-)
                    • 18_lipcowa1 Re: Życie jest proste 15.05.08, 07:35
                      kira_korpii napisała:

                      > Oj Lipcowa, widzisz, niby w UK siedzisz, a horyzonty wąziutkie.


                      No tak, klasyczny brak argumentow. Durnowate -oJ lipcowa i stare
                      nudne i banalne odniesienie do UK. Co moj pobyt tu ma do rzeczy???
                      Zastanowilas sie?
                      Ty masz waskie horyzonty bo poza jakas karykatura faceta, ktory od 5
                      lat nie umie sie zdecydowac nie masz absolutnie nic.
                      Bylam jakis czas temu w podobnej sytuacji, po kilku miesiacach
                      romanu facet totalnie zburzyl swoje zycie dla mnie, po to by ze mna
                      byc.
                      Kiedy mezczyzna kocha - robi tak. Twoj Cie nie kocha.
                • bj32 Re: Życie jest proste 15.05.08, 11:22
                  Jeśli jest Ci najbliższą istotą we wszechświecie, a w dodatku masz
                  kota, to po co Ci dziecko?
                  Poza tym z tego co wiem, jeśli chce sie z kimś być na zawsze, dać mu
                  dziecko... To i żyć sie z nim chce na codzień...
                • m_zonka Re: Życie jest proste 19.05.08, 14:04
                  jest moim najlepszym przyjacielem,
                  > najbliższą mi istotą we wszechświecie, a mimo to nie chcę być z
                  nim
                  > na codzień.


                  gdy się nie ma co się lubi to sie lubo co się ma :-)
                • mala-beti O Boże 21.05.08, 16:40
                  Ta kobieta ma niepokolei w głowie.
                  Prosta jak budowa cepa.
        • mala-beti Re: Życie jest proste 21.05.08, 16:36
          Widzę , że dobry humor cię nie opuszcza?
          Hmmm A może to wszytsko to tylko prowokacja? Co? i niepotrzebnie się
          wszyscy produkują...

          Widzę też, że cały czas unikasz odpowiedzi na 2 najważniejsze
          pytania które nas interesują:
          - czemu niezostawi dla ciebie żony,
          -i czy mówiłaś mu o tym że chcesz mieć z nim dziecko?

          Boisz się odpowiedzieć?
    • alexxa6 Re: Dziecko z żonatym? 14.05.08, 17:57
      Nie jestem apostołem moralności i daleka jestem by Cię krytykować czy
      potępiać.tak się czasem życie układa że wchodzi się w skomplikowany związek.Ale,
      stawiając takie pytania, oznacza że masz jednak wątpliwości .To że chcesz mieć
      dziecko , jest najnaturalniejszą potrzebą.Ale gnębi Cię czy nie skrzywdzisz
      dziecka(i siebie) nie zapewniając mu pełnej rodziny.Cała masa ludzi tak żyje,
      będąc samotnym rodzicem ale mało kto robi to z wyboru jak w Twoim
      przypadku..Musisz wziąć pod uwagę wszelkie konsekwencje jakie wynikną gdy
      zdecydujecie się na dziecko.Począwszy od prawnych a skończywszy na
      tych”moralnych”.Musisz być pewna że Twój partner będzie w stanie ponosić
      odpowiedzialność taką samą za WAS jak i za swoją inną rodzinę.Tego przewidzieć
      nie możesz, mimo że będzie teraz Cię o tym zapewniał, on też nie wie, bo jeszcze
      nie był w takiej sytuacji. Może się okazać że ona go przerasta .Co np. zrobi gdy
      jednocześnie będą chore jego dzieci, Twoje i tamto? I będą wymagały jego stałej
      obecności? Rozdwoić się nie da, więc któraś rodzina będzie poszkodowana.Co wtedy
      gdy któraś z Was, Ty czy jego żona będzie w końcu miała dość takiej sytuacji
      dwuznacznej i zarząda by w końcu się zdecydował? Nie da się wieść podwójnego
      życia na dłuższą metę gdy są na świecie dzieci i z tego musisz zdać sobie
      sprawę.Co innego przez te 5 lat, wtedy mieliście komfortową sytuację i mogliście
      koncentrować się tylko na sobie.Z chwilą pojawienia się dziecka sytuacja się
      zmieni.Masz przykład na jego „pierwszej” rodzinie, prawdopodbnie nie chce się
      rozwieść i związać z Tobą na stałę ze względu na dzieci.Jeśli jesteś w stanie
      być całe życie „boczną uliczką” to nie widzę przeszkód by dziecko było
      ukoronowaniem Waszego związku ale nie będzie Ci wolno nigdy mieć do niego
      pretensji że pozbawił Ciebie i Wasze dziecko radości, pewności, stabilizacji
      jaką daje pełna rodzina.
      • kira_korpii Re: Dziecko z żonatym? 14.05.08, 18:36
        Dziękuję Ci, Alexxo. Wezmę głęboko pod rozwagę Twoje słowa. I
        wstrzymam się z decyzją jakieś 3-4 lata.

        Pozostałym...również dziękuję. Ten wątek w założeniu miał być kubłem
        zimnej wody na moją głowę, miał powstrzymać mój rozbuchany do granic
        instynkt macierzyński.
        A przynajmniej jeszcze go przystopować na chwilę.

        • margerita75 Re: Dziecko z żonatym? 15.05.08, 00:06
          No cóż, głupich nie sieją, sami rosną.
          A nie jest moją intencją obrażanie, bo mogłabym zastosować to i do siebie.
          Jak chcesz wiedzieć, jak wygląda życie samotnej matki mającej dziecko z ponoć
          zakochanym żonatym - odezwij się na priv.
        • konwalia9 Re: Dziecko z żonatym? 15.05.08, 00:16
          Sądząc z Twoich wypowiedzi Ty niestety go kochasz- z naciskiem na
          niestety.
          Ponieważ sama nigdy nie byłaś żoną i nie masz dzieci trudno jest Ci
          do końca objąć całą sytuację "globalnie"- z lotu ptaka ale facet,
          którego kochasz jest- i to używając eufemizmu- kanalią.
          Jego "kanaliowatość" nie polega w żadnym razie na tym, że zakochał
          się w Tobie- w to nie wątpię- tylko na tym, że prowadzi podwójne
          życie, niszczy szczęście żony i dziecka co potępiam moralnie.
          Zresztą tacy faceci często nie poprzestają na tej drugiej, uwierz
          mi....No i to co możesz przeczytać wyżej w postach- ta myśl, że
          jesteś tą drugą w łózku- beeee.

          • szyszunia11 Re: Dziecko z żonatym? 15.05.08, 00:59
            Bardzo się cieszę, że tyle z Was wyraziło taka a nie inna opinię. Mam nadzieję, że jeśli nawet nie posłuzy ona opamietaniu autorce wątku, to wielu z nas da do myślenia i przypomni jeszcze raz, że żonatych mężczyzn nalezy omijać duzym łukiem i już. W koncu "wileka miłośc" nie rozkwita z dnia na dzień, do tego rozkwitu potrzebne są spotkania, spotkania i jeszcze raz spotkania, więc kiedy on po raz pierwszy zaproponuje wspólna kawę NALEZY ODMÓWIĆ. Miłość to nie tylko uczucie, to także odpowiedzialność. Oprócz tego, że szczęści anie buduje się na cudzym nieszczęściu wyniosłam z domu jeszcze jedną prawdę, że skoro mieć go nie mogę (tzn. jest juz zonaty) tzn, że on nie był moim powołaniem. A skoro nim nie był, to nie ma czego żałować:)
            ps autorka wątku mogłaby byc (wiekowo) osobą, która stała się tą trzecią w małżeństwie moich rodziców. Może dzięki temu jestem uczulona na ten temat. I dobrze mi z tym uczuleniem.

            nigdy nie zadowolisz wszystkich, to jest zadanie dla agencji towarzyskich, nie dla ciebie
        • graue_zone Re: Dziecko z żonatym? 15.05.08, 10:41
          No cóż, Alexxa może Cię nie ocenia, ale ja na przykład tak. I nie mogę dobrze
          myśleć o kobiecie, która przez 5 lat oszukuje drugą kobietę, przyczyna się do
          rozpadu małżeństwa i rozbicia dziecku rodziny. Wybacz, ale w moim pojęciu
          moralności takie życie i czyny zasługują na naganę. Samo wyciąganie rąk po
          cudzego męża lub ochocze odpowiadanie na jego zaloty jest złe i świadczy o braku
          szacunku dla siebie. I o ile jeszcze mogłabym zrozumieć, gdyby w tym małżeństwie
          nie było dzieci, pan rozwiódł się i był na prawdę z Tobą, to taka sytuacja, jaką
          przedstawiłaś oznacza wg. mnie świadome budowanie swojego życia na kłamstwie i
          unieszczęśliwianiu innych ludzi.
    • rycerzowa Re: Dziecko z żonatym? 15.05.08, 10:28
      A ty pragniesz dziecka z miłości, czy z lęku przed samotnością?
      "Moja jedyna szansa na macierzyństwo" - te słowa wskazują raczej na ten drugi
      motyw.

      Mnóstwo kobiet zachodzi w ciążę z byle kim , poddaje się in vitro, byle tylko
      spełnić marzenie o dziecku. W innych krajach nikt ich specjalnie nie potępia.
      Mało tego, w obliczu zapaści demograficznej, każde takie macierzyństwo jest
      przez państwo wspierane i wspomagane, byle tylko się dzieci rodziły. Obecnie już
      więcej dzieci rodzi się poza małżeństwem, niż w rodzinach. Można więc
      przypuszczać, że te dzieci nie czują się specjalnie "gorsze".

      Dziecko to dziecko, jeśli będzie zadbane i kochane dodatkowo przez dziadków, ma
      szanse na dobre życie.
      A matka?
      Jeśli to rzeczywiście "jedyna szansa", nie rzucałabym kamieniem.
      Pragnienie dziecka to potężna siła, i nie każdy jest w stanie się oprzeć,
      niezależnie od tego, ile zamieszania wprowadzi się w życie postronnych osób.

      Ale zastanów się, dziewczyno, czy rzeczywiście jesteś skazana na ten wybór,
      który, co tu ukrywać, jest wyborem życia drugiej kategorii?
      Czy aż taka niemota i szantrapa z ciebie,że nie nią masz szans na zwyczajny
      związek, na miłość, która owocuje dzieckiem, na wspólne wychowywanie tego
      dziecka, na ewoluowanie waszego uczucia w przyjaźń i przywiązanie?
      Czasem życie tak się układa,że nie trzeba być niemotą i szantrapą, by się nie
      ułożyło, ale czemu od razu rezygnować?
      Masz niespełna 30 lat, dlaczego masz się pogodzić z losem?

      Druga opcja - miłość.

      Pierwsza cecha - bywa ślepa.
      Pewnego dnia doznajesz oświecenia, i widzisz,że dany osobnik to żadne cudo, a
      nawet wręcz przeciwnie.
      Normalka, w każdym związku.

      Druga cecha - mija.
      Tak to natura wymyśliła, że jeśli po etapie wielkiej fascynacji nie ma szans na
      codzienność, to z wielkiej miłości zostaje co najwyżej romantyczne wspomnienie.
      Wystarczy, by pisać wiersze, za mało na realne życie, na chowanie dziecka.

      Wniosek, moim zdaniem, jest jeden - najwyższą cenę zapłacisz ty.
      Życiem drugiej kategorii.
    • bj32 Re: Dziecko z żonatym? 15.05.08, 12:18
      Czytam sobie ten pasjonujący wątek i Twoje wypowiedzi... I ujmę to
      tak: spłodzić dziecko z *kimkoleiwk* to nie jest problem. Czemu
      chcesz akurat z facetem, który ma rodzine i logicznym się wydaje, ze
      tej rodziny dla Ciebie nie opuścił i nie opuści? Swoją drogą, ze nie
      opuścił to mu sie chwali. Gdyby jakiś facet dla mnie zostawił żonę i
      dzieci, to mogłabym pękać z miłości, ale w życiu bym sie z nim nie
      związała. Bo skoro jedną kobietę z dziećmi zostawił :dla mnie", to
      jaka gwarancja, że za kilka lat nie zostawi mnie z dziećmi "dla
      innej".
      Nie jesteś młodą i naiwną panienką? No, nie wiem. Skoro w ogóle tu
      piszesz, to znaczy, ze jednak masz jakieś wątpliwości. To dobrze.
      Weź sobie kartkę i długopis i wypisz wszystkie "za" i "przeciw"
      spłodzenia z tym akurat meżczyzna. Wykorzystaj wypowiedzi koleżanek
      powyżej.
      Odpowiedz sobie na kilka innych pytań:
      "może to moja jedyna szansa na macierzyństwo?"
      Czemu? Spłodzenie na prawdę nie jest jakieś wielce skomplikowane...
      Czemu chcesz w ogóle mieć dziecko? Bo instynkt? Szukasz dawcy
      nasienia czy ojca dla tego dziecka?
      "Skoro jesteśmy razem, to oczekuję zainteresowania wszystkimi moimi
      sprawami, rzeczami, które są dla mnie ważne. Czy to chodzi o moje
      studia, pracę, karierę, czy wreszcie samochód i kota, bo oni też są
      w pakiecie ze mną.
      I to zaangażowanie otrzymuję."
      I co? Jak pogada z Tobą, co tam na uczelni, czy zaopiekuje sie
      chorym kotem, to znaczy, ze wielce zainteresowany? Wiesz...
      Logiczne, ze gdyby przyszedł, "zrobił co trzeba" i sobie poszedł, to
      raczej drugi raz byś mu nie dała. A w każdym razie nie siedziała "z
      nim" przez 5 lat...
      Pomoc przy zbieraniu materiałów, przy samochodzie, blebleble... "co
      jak co, oszczędzić to on na pewno na mnie nie oszczędzi."
      Właściwie też mnie zastanawia, co na to jego zona. Nie wadzi jej, ze
      chłop od 5 lat szlaja sie bógwie gdzie, wydaje forsę nie wiadomo na
      co i w ogóle... To ona jakaś niedorozwinieta jest, ze nie zauważyła?
      A moze zamieszkajcie wszyscy razem? Bo moze jej to też pasuje?
      Zapewniam Cie, ze wsparcie emocjonalne kosztuje go najmniej.
      Zwłaszcza, jeśli czerpie z tego profity fizyczne.
      "Lepiej jest mieć namiastkę miłości i życia rodzinnego, czy nie mieć
      nic?"
      Satysfakcjonuję Cię erzac? Podoba Ci się opcja, ze on w którymś
      momencie sie na Ciebie wypnie, rzuci Ci kilka złotych alimentów i
      reszte bedzie miał w nosie? A Ty zostaniesz sama? Albo z dzieckiem,
      oczywiście...
      "nie wiem, czy zniosłabym kogoś na stałe"
      Ciekawe, jak poradzisz sobie zatem z przynudzającym całe noce
      niemowleciem...
      "Dużo łatwiej jest mi wyobrazić sobie podzielenie się swoim światem
      z dzieckiem, niż wprowadzenie do niego na stałe mężczyzny."
      Aha! Nie masz pojęcia ani o jednym ani o drugim, prawda? Bo ani z
      nim nie mieszkałaś non stop choćby przez dwa tygodnie, ani dzieci
      jeszcze nie masz... Wyobrażasz sobie jedynie...
      "to moi rodzice aż się palą do zostania nimi."
      A znają Twoje plany? I potencjalnego ojca ich wnuka? I co? Cieszą
      sie?
      "Wreszcie, moje dziecko byłoby może kiedyś rodzeństwem dla jego
      jedynaka."
      Niewątpliwie zwazywszy sytuację pokochają sie szczerze. Zwłaszcza
      nie znając się w ogóle. A jego jedynak pewnie ma 13 lat.
      "A przecież różne są powody, dla których ludzie decydują się na
      dziecko."
      A Ty czemu chcesz sie zdecydować? Skurcze macicy decyduja?
      "A ja wbrew pozorom mam bardzo wiele do dania."
      Jak choćby...?

      I na koniec:
      "facet z wygody i chęci bzykania zdecyduje się na dziecko ze mną?"
      "Nie mówię, że chcę mieć dziecko już dziś."
      "A o dziecku rozmawiamy od kilku miesięcy. Oczywiście żadne decyzje
      jeszcze nie zapadły"
      Rozmawiacie, Ty chcesz, on się zdecyduje... A jesteś pewna, ze on
      się nie broni przed Twoim pomysłem zębami i pazurami? Albo nie
      odpowiada Ci "tak, kochanie, jasne, zrobie ci dziecko, ale
      poczekajmy jeszcze..."?
      Oraz:
      "Ten wątek w założeniu miał być kubłem zimnej wody na moją głowę"
      Nie, ponieważ:
      "i tak zrobię tak, jak uznamy oboje za stosowne"
      Moim zdaniem przyszłaś po poklask i - być moze - żeby mieć argumenty
      dla niego.
      Straci głównie Twoje dziecko. Zaraz potem jego dziecko i żona. Serio
      chce Ci sie krzywdzić trzy osoby, "bo chcesz mieć dziecko"?
    • anna-sara Re: Dziecko z żonatym? 17.05.08, 14:17
      Twoje postępowanie jest głupie (ze względu na Ciebie) i podłe (ze
      względu na rodzinę faceta). Napisałam "Twoje postepowanie" a
      nie "Ty" więc nie zarzucaj mi, że oceniam Ciebie. Celowo nie będę
      pisała o zachowaniu faceta w tym trójkącie bo dla mnie to dno, nie
      mężczyzna, jego akurat ocenić łatwo. Ty juz przez 5 lat czynisz zło
      i krzywdzisz jakąś kobietę i jej dziecko. Weszłaś "w brudnych
      buciorach" w ich życie i próbujesz sobie urządzić życie. Zawsze
      zastanawiałam się z jakiego powodu faceci znajdują sobie takie
      cichodajki a teraz już wiem, to jest wy-go-dne! Taka zawsze czeka,
      nic nie oczekuje i sadza człowieczka na ołtarzu! To dogadza
      próżności samczyka, który w legalnym związku sie nie sprawdza. W
      stosunku do siebie samej postępujesz głupio. Egoistyczny facet
      wykorzystuje Cię maksymalnie. Nie obchodzi go Twój los, to, że
      wpędza Cię w wiek średni, poza którym będzie już tylko zbliżająca
      się starość. Masz teraz wybór. Albo zostawisz go i znajdziesz sobie
      wolnego faceta, stworzysz zdrowy związek, urodzisz dziecko i
      będziesz miała szansę być dowartościowaną, szczęśliwa kobietą albo
      zestarzejesz się "jedząc resztki z cudzego stołu". O dziecku z tym
      facetem nawet nie myśli, żadne dziecko nie będzie szczęśliwe mając
      niedojrzałą emocjonalnie matkę a faceta i tak nie zdobędziesz na
      własność. Na pierwszą myśl o dziecku zwieje gdzie pieprz rośnie.
      Dalsze życie upłynie Ci w sądowych salach na walce o alimenty.
      • anna-maria17 Re: Dziecko z żonatym? 17.05.08, 14:48
        jeszcze jedna oredowniczka wlasnosci malzonka sie znalazla. Mam na
        mysli te Sare-costam.
        A do autorki postu: skoro tak bardzo chcesz miec dziecko wlasnie z
        tym mezczyzna, to je miej.Porozmawiaj z nim dokladnie i nie licz na
        cokolwiek. Pomysl, czy jestes w stanie sama utrzymac te twoja mini
        rodzine, czy nawet w wypadku, kiedy on na wiadomosc o ciazy
        odejdzie, bedziesz jego dziecko kochala. Odpowiedz sobie szczerze,
        czy chcesz miec dziecko z nim, bo chcesz, zeby wlasnie twoje dziecko
        miala geny, jak on, czy chcesz go dzieckiem do siebie przywiazac.
        sprobuj sobie wyobrazic, ze on dostaje szalu na wiadomosc o ciazy.
        Zrob maly test i powiedz mu, ze jestes w ciazy. Zobaczysz jak sie
        zachowa. Zwinie zagle? Jesli to wszystko ani Ciebie, ani jego nie
        zneicheci, to miej dziecko wlasnie z nim. Nie przejmuj sie glupim
        gadaniem o wchodzeniu z buciorami i cichodajstwem. Najglosniej
        kracza wlasnie takie cichodajki w malzenskim lozku ze strachu, zeby
        ich maz nie znalazl lepszej. Mozesz byc naprawde szczesliwa majac
        dziecko z ukochanym mezczyzna, bo cale zycie bedzeisz widziala w tym
        wlasnie dziecku cechy tego mezczyzny. A ze ukochany mezczyzna jest
        zonaty? Moj Boze, sa gorsze nieszczescia. Pozdrawiam. Anna
        • emli7 Jeszcze jeden fakcik 17.05.08, 15:39
          Może ktoś już na ten temat coś mówił, nie czytałam całości.
          Niestety, w dzisiejszych czasach jest masa ciąż zagrożonych. Pełno
          dziewczyn w ciąży musi przez jakiś czas leżeć.
          Pytanie: czy twoi rodzice, rodzeństwo lub ktokolwiek zgodziliby się,
          zebyś w tego typu sytucji z nimi mieszkała a oni żeby się tobą
          zajmowali? Przecież może być tak, ze nie będziesz w stanie pójść
          sama do sklepu lub do lekarza albo zrobić sobie czegoś bardziej
          skomplikowanego niż wyciągnięta z lodówki parówka.
          Będąc w takiej sytuacji sama (bo nie wierzę, zeby ten pan naprawdę
          byl w stanie do ciebie dotrzeć o dowolnej porze, dowolnie często i
          na długo) po prostu narażasz się na wcześneijszy poród a dziecko na
          wcześnaictwo - czyli ogromne ryzyko dla życia i zdrowia.
        • kira_korpii Re: Dziecko z żonatym? 17.05.08, 16:09
          Ciekawe, że żadnej (no prawie) z moich interlokutorek nie przyszło
          do głowy, że być może nie ma tu niczyjej krzywdy, tylko akceptacja
          takiego stanu rzeczy. Że 3 dorosłe osoby godzą się na taki układ i
          jest im on w gruncie rzeczy (każdemu z różnych powodów) na rękę.

          Jeżeli ja, żyjąc z nim od 5 lat (tak, żyjąc, bo nie mówimy tu o 2
          godzinkach spędzonych na seksie tygodniowo, tylko o ogromnej ilości
          czasu spędzanego wspólnie, łącznie z wyjazdami wakacyjnymi,
          załatwianiem wszelkich spraw tzw. upierdliwych ale koniecznych do
          załatwienia;-), czy też nocy spędzanych razem), znam go jak własną
          kieszeń, łącznie z wszystkimi wadami, to czy żona, która jest z nim
          od lat kilkunastu może pozostawać w nieświadomości?

          A może po prostu jest jej wygodnie tak jak jest, bo ma rodzinę, a o
          reszcie po prostu nie chce wiedzieć?

          Co do mnie ja już wiem, że będę chciała podjąć ten ogromny trud
          związany z wychowaniem dziecka (w końcu 2 lata bytności na forach
          e-mama, ciąża i poród, czy też samotna mama nie pozostawiają
          złudzeń, że macierzyństwo to nie bułka z masłem), nawet jeżeli 90%
          obowiązków spoczywać będzie na moich barkach.

          I on też to wie. Że nie może pozbawić mnie tak ważnego dla kobiety
          doświadczenia. To nie jest tak, że on marzy o dziecku ze mną. Raczej
          wie, że w przeciwnym wypadku po prostu mnie straci.
          Jest odpowiedzialnym człowiekiem i dobrym ojcem, dlatego też nie
          sądzę, aby chciał uciekać od odpowiedzialności.

          Zwłaszcza, w sytuacji gdy świadomie zdecyduje się na dziecko ze mną,
          bo ja na pewno go nie wrobię w ciążę.
          Nie pójdę także do sądu, nie będę wnioskować o alimenty a dziecko
          będzie miało moje nazwisko.
          Wiem, że bez zbytniego proszenia będzie łożył na dziecko, bo nie
          było problemu z utrzymywaniem mnie na pierwszych latach studiów, i
          nigdy mi tego nie wypominał.
          A jaki jest teraz dumny, że doprowadził mnie do pracy dyplomowej;P

          Stan na dzisiaj jest taki: on akceptuje moje pragnienie zostania
          matką i gdy poczuję, że już do tego dojrzałam, zdecydujemy się na
          dziecko.
          Jeżeli ja będę gotowa, a on by odmówił - odejdę od niego.

          Moim zdaniem nic na tym nie tracę, bo i tak nie jestem jeszcze
          gotowa. Dopiero co zmieniłam pracę, muszę się tam zakotwiczyć, kupić
          mieszkanie, być może zmienić samochód na większy, no i odłożyć
          trochę na prywatną klinikę.

          Będę miała pomoc mojej mamy, ojca, ew. wynajętych opiekunek.
          Wiem, że wystarczy poprosić, i moja mama wsiądzie w pociąg,
          przyjedzie następnego dnia, by pomóc mi przy dziecku.
          Co do moich rodziców, ktoś pytał o to, czy wiedzą.
          Tak, są wszystkiego świadomi, podobnie jak mój brat i tolerują taki
          stan rzeczy.
          Nie są z tego powodu szczęśliwi, ale chcą przede wszystkim mojego
          dobra.
          Kicia mówi, że dla niej porażką byłoby wychowanie dzieci na
          hipokrytów, dla mnie z kolei porażką byłoby wychowanie młodego
          człowieka, który świat postrzega w czarno-białych barwach i bez
          krzty empatii.
          Wspominam tu nie bez kozery Kicię, bo moja matka była kiedyś do niej
          bardzo podobna. Opamiętała się, kiedy niemalże straciła na zawsze
          swoje dzieci.
          A naprawdę nie ma powodu narzekać na mnie i brata, bo dobrze radzimy
          sobie w życiu.
          To tak a propos "niemoty", czy jak ktoś tam mnie nazwał;-).
          A prawda jest taka, że jestem śliczna, dobrze wykształcona, robiąca
          karierę, nawet niegłupia całkiem.
          Po prostu pokochałam akurat tego człowieka i nie sądzę, abym mogła
          znaleźć kogoś, kto rozumiałby i kochał mnie bardziej.

          Zresztą podobno kobieta po 30. ma większą szansę zginąć w zamachu
          terrorystycznym, niż znaleźć przyzwoitego faceta;P

          Oj, chyba wystarczy już tej spowiedzi, zwłaszcza, że jak już
          wspomniałam i tak zrobimy tak, jak uznamy za stosowne.
          Co nie znaczy, że nie biorę pod uwagę wszystkich wypowiedzi w tym
          wątku, bo przeczytałam je bardzo uważnie.
          • bea53 acha to po prostu urzymanka 17.05.08, 16:30
            No własnie wywaliłas co i jak..czyli kaska kaska kaska, tez sie zgadzam ze tak
            łatwo nie znajdziesz faceta co Cie bedzie utrzymywał do podyplomowych..jasne
            trzeba było tak od razu..
            zdaje się ze nie odpowiedzialas sobie i nam na pytanie czemu nie zostawi zony
            dla Ciebie, skoro macie wakacje itd itp kochacie sie to jeszcze jeden kroczek i
            przynajmniej nie bedzie zakłamania...
            No cóz no rodzice oczywiscie akcpetują pana utrzymujacego, no tak utrzymanie
            córki z głowy...
            tylko ci sie wydaje ze jestes dojrzała...może jestes po prostu cwana i lecisz na
            kasę, jesli on ma dużo to dwoje dzieci do podzialu tortu zawsze coś dla Twojego
            skapnie, niegłupie..poco zakładac rodzinę z wolnym gołodupcem, lepeij trójkącik
            z ustawionym, wszyscy wiedzą o sobie, może nawet na wspolne wakacje wyjezdzacie
            z zoną, nie w sumie czemu nie, legalny haremik...zona sie nie rozwiedzie bo
            pewnie tez kaska..kaska
            W sumie jakoś nie mam zbyt duzo wspołczucia dla takiej zonki, ktora wszytsko
            akcpetuje, nawet wspolne nocki wyjazdy itd...po prostu chore chore chore!
            • kira_korpii Re: acha to po prostu urzymanka 17.05.08, 16:35
              Bea powiedzieć Ci na uszko ile ja zarabiam?

              Albo lepiej nie, bo jeszcze Cię szlag trafi.
              • bea53 Re: acha to po prostu urzymanka 17.05.08, 18:21
                Nie bedziemy sie licytowac nie dlatego zeby mnie mial szlag trafiac bo nikomu
                nie zazdroszczę ale dlatego ze zarabiam wystarczajaco duzo zeby
                samodzielnie myslec i nie leciec na facetow z kasą
                Jestes nielogiczna raz ze pan Cie utrzymuje a raz ze duzo zarabiasz, chyba ze
                ten tego tak duzo zarabiasz na...
                • mala-beti Hhahahahahhahahhaaa 21.05.08, 16:51
                  Nie:) Ona poprostu wlicza "to" w pensję:) hahaha więc wychodzi wtedy
                  pokaźna sumka! :)
          • kicia031 Re: Dziecko z żonatym? 17.05.08, 17:03
            Kicia mówi, że dla niej porażką byłoby wychowanie dzieci na
            > hipokrytów, dla mnie z kolei porażką byłoby wychowanie młodego
            > człowieka, który świat postrzega w czarno-białych barwach i bez
            > krzty empatii.

            > A naprawdę nie ma powodu narzekać na mnie i brata, bo dobrze radzimy
            > sobie w życiu.
            > To tak a propos "niemoty", czy jak ktoś tam mnie nazwał;-).
            > A prawda jest taka, że jestem śliczna, dobrze wykształcona, robiąca
            > karierę, nawet niegłupia całkiem.

            No rzeczywiscie twoja mama moze byc dumna a tego, jak cie wychowala i jak sobie
            radzisz w zyciu. Zwlaszcza moze byc dumna z twojej empatii i umiejetnosci
            dostdrzegania wszystkich odcieni szarosci - oprocz czarnego i bialego.
            • kira_korpii Re: Dziecko z żonatym? 17.05.08, 17:13
              Indeed, Kiciu, indeed ;-)
              • rlena Re: Dziecko z żonatym? 17.05.08, 19:28
                Chodzi o to, ze pomimo atutow, ktore -jak piszesz- posiadasz,
                idziesz na wiele niepotrzebnych kompromisow. Np.twoje stwierdzenie,
                ze kobieta trzydziestoletnia ma bardzo nikle szanse na wolnego
                mezczyzne. Naprawde? Uwazam,ze to optymalny wiek dla kobiety - jest
                piekna jak nigdy, niezalezna, wie czego chce itp. Jest wiele wolnych
                atrakcyjnych trzydziestolatkow. Moze, po prostu, nie wierzysz w
                to,ze na nich zaslugujesz... Tym samym,ze twoje przyszle dziecko
                zasluguje na wzrastanie w pelnej rodzinie.

            • szyszunia11 Re: Dziecko z żonatym? 18.05.08, 01:56
              Trafnie to ujęłaś Kiciu.
              • kicia031 Opowiem wam moja historie 18.05.08, 10:22
                Niech tam, i tak kazdy moze ja sobie poskladac do kupy. Wlasciwie to bardziej
                historia mojego pierwszego meza.

                otoz moj pierwszy maz jak nasz synek miala rok, ucial sobie romans. Niestety, ta
                osoba uwazala, ze to cos wiecej i zaszla w ciaze. Gdy moj Ex sie o tym
                dowiedzial, kopnal ja w dupe natychmiast, a gdy ja sie o tym dowiedzialam,
                wyrzucilam go z domu i wymienilam zamki. Ex przez lata walczyl, by podtrzymac
                kontakt z naszym synem, choc nie byla to walka skuteczna, Babelek raczej nie
                przepada za tata. Z tamtym dzieckiem widzial sie raz, gdy maly mial 3 miesiace,
                od tej pory nigdy, choc placi regularnie alimenty. jego rodzice tez nie
                utrzymuja kontaktu z tym wnukiem, choc inwestuja mnostwo czasu, energi i srodkow
                w mojego syna.

                Po latach Ex znalazl kobiete, ktorej nie przeszkadzala jego przeszlosc i ktora
                zgodzila sie zalozyc z nim rodzine, z wdziecznosci chodzi za nia jak pies z
                podkulonym ogonem. Ta osoba z kolei przechodzi z lozka do lozka w nadzieji
                znalezienia faceta, ktory zaakceptuje jej przeszlosc i jej dziecko.

                Ja zalozylam nowa rodzine, mam wiernego, atrakcyjnego partnera, cudownego
                mlodszego synka i fajna pasiebice.

                Ale szkody - nie do odrobienia - w zyciu kilku osob, jakie wyniknely z tej
                jednej nieodpowiedzialnej decyzji, sa ogromne. Choc dla mnie akurat cala sprawa
                skonczyla sie dobrze, mysle czesto o tym dziecku, bracie mojego syna, i o zyciu,
                jakie zafundowala mu jego matka... i bardzo mi przykro...
                • anna-maria17 Re: Opowiem wam moja historie 18.05.08, 10:39
                  Kiciu, czy Ty nie widzisz, jaka jestes niesprawiedliwa? Nie tamta
                  matka zafundowala swojemu dziecku takie zycie, tylko Twoj ex i ta
                  matka. Rodzice exa maja w tym rowniez czynny udzial. Ale Ty widzisz
                  tylko tamta kobiete, jako jedynie winna. Dlaczego? Czy Twoj ex nie
                  powinien sie byl zabezpieczyc? Juz pomijajac fakt, ze nie powinein
                  byl wogole, bo byl twoim mezem. Dlaczego uwazasz, ze tamta "miala
                  sie za cos lepszego i zaszla w ciaze"??? Czemu nie mowisz, ze twoj
                  ex mial sie za cos lepszego i zdradzal cie z tamta? Pomijajac juz
                  fak, ze wyszlas za takiego mezczyzne. Mialas sie za cos lepszego?
                  Jestes niesprawiedliwa. Jesli w ostatecznym rachunku Ty na tym
                  wszystkim wygralas, to dlaczego jestes taka zla? Skoro znalazlas
                  swoje wielkie szczescie, to powinnas trzy razy na dzien dzielowac
                  Losowi, ze tak sie stalo a Ty walisz na oslep. Moze jednak nie do
                  konca jestes taka happy?
                  • kicia031 Re: Opowiem wam moja historie 18.05.08, 12:03
                    Nie zdejmuje odpowiedzialnosci ze swojego Exa - a wywalilam go za
                    dzwi miedzy innymi dlatego, ze porzucil kobiete w ciazy. Ale mam
                    podstawy, by sadzic, ze ta osoba celowo zaszla w ciaze, by
                    przypieczetowac to, co jak uwazala bylo zwiazkiem i miloscia -
                    dokladnie tak, jak mysli autorka watku.

                    Cierpienia, ktore mnostwo osob doznalo w zwiazku z tym, co sie
                    stalo, nic nie odwroci, nawet jesli wiekszosc ofiar tej sytuacji
                    zdolalo sprowadzic swoje zycie na wlasciwe tory. Gdzies tam jest
                    brat mojego syna, wychowujacy sie bez kontaktu z ojcem i dziadkami,
                    to wielki handicap juz na starcie w zycie. Dlatego potepiam pomysl
                    zafundowania takiej frajdy kolejnemu dziecku. I uwazam, ze mam do
                    tego prawo, poniewaz zapracowalam na to tym, jak zareagowalam na
                    cala te sytuacje.

                    Nie wiem, czy masz 17 lat, jak sugeruje twoj nick, ale prezentujesz
                    niedojrzalosc i brak empatii, ktorych by sie wstydzil moj 16-letni
                    syn. Za co mam dziekowac losowi - ze moj syn stracil wiez z ojcem,
                    ze nie zna swojego brata? Stuknij sie w glowe. Mozna cos naprawic,
                    moze wygladac nawet lepiej niz na poczatku, ale blizny po
                    uszkodzeniach pozostaja na zawsze. To jak czuje sie teraz - a czuje
                    sie szczesliwa, nijak sie ma do tego, co sie stalo kiedys. I za co
                    najbardziej placa dzieci, zawsze.
                    • anna-maria17 Re: Opowiem wam moja historie 18.05.08, 14:29
                      Kiciu, czy Ty jestes kotem, jak sugeruje Twoj nik? No wiec moje 17
                      po prostu bylo wolne i nie oznacza mojego wieku. Jeszcze raz Ci
                      powiem, ze przyczyna Twojego cierpienia byl Twoj maz. Nie tamta
                      kobieta, ktora "celowo" zaszla w ciaze? Celowo? Przedziurawila
                      prezerwatywy? Nie chce tu dawac drastyczniejszych przykladow. Twoj
                      tamten maz i tylko on zafundowal Ci te "przyjemnosc". Tamta kobieta
                      byla wobec Ciebie wolnym czlowiekiem. Oczywiscie latwoiej jest
                      zwalic wine na kogos obcego, ktory nie ma z Toba i Twoim dzeickiem
                      nic wspolnego, bo musialabys myslec, ze twoj syn ma po ojcu geny a
                      to juz tylko Twoja zasluga. A zwrot "stuknij sie w glowe" swiadczy o
                      twojej doskonalej dojrzalosci. Badz sprawiedliwa Kiciu i win, kogo
                      trzeba za twoje zyciowe potkniecie.
                      • sammotnna Do atakujących Kicie 20.05.08, 10:44
                        Ludzie jesli ta panna wiedziała ze facet ma rodzine to nie ma w niej
                        waszym zdaniem winy? Sorry ale wine ma i facet i ta babka która
                        pakuje się w takie coś. Powiem więcej jak ktoś napisał że zdradził
                        bo miał coś lepszego- moj zdradzał mnie z takim PASZTETEM po
                        zawodówce że aż mi na mieście wstyd było Ja wiem że jestem
                        b.atrakcyjna, można ze mną wszędzie pójść i porozmawiać na każdy
                        temat mam rozległe zainteresowania. Ech koniec mojego narcyzmu a ta
                        dziewczyna była nie dość że koślawa to niska brzydka i nie grzeszyła
                        rozumem moim zdaniem faceci znajduą sobie gorsze od siebie bo muszą
                        się dowartościować.
                        I DO KICI kurcze przez pryzmat twojej opowieści spojrzałam na ciebie
                        z dużym szacunkiem DUŻO PRZESZŁAŚ A MI SIĘ ZAWSZE WYDAWAŁO ZE TY NIE
                        MASZ (MIAŁAŚ)PROBLEMÓW
                        PZDR
                        • bj32 Re: Do atakujących Kicie 21.05.08, 19:05
                          Nie twierdzę, ze nie masz racji... Ale z obserwacji otoczenia mi
                          wychodzi, ze *żaden* związek nie psuje się z winy jednej tylko
                          strony. Owszem, bywają mężczyźni i kobiety, którzy zwyczajnie nie
                          potrafią inaczej, nawet mając stałego partnera skaczą na boki. Nie
                          wiem... Skaza genetyczna? Coś z wychowania...? Nie wnikam. Ale w
                          normalnych rodzinach nikt nie szuka odskoczni, jeśli ma wszystko,
                          czego mu trzeba. Sama znam rodzinę, gdzie facet jest żony
                          atrakcyjny, można z nim o wszystkim porozmawiać, bo oczytany, o
                          rozległych zainteresowaniach... Ba! W domu wszystko zrobi:
                          elektrykę, hydraulikę, stolarkę, kafle położy, gotuje jak marzenie,
                          dzieckiem się zajmie... Ogólnie rozumieją sie bez słów. Małżeństwo
                          idealne i wiekszość ludzi tak ich postrzega. A pan moze się
                          poszczycić jelenim wieńcem. Czemu? Tego nie wie nikt, oprócz nich
                          dwojga. Tam jakieś są historie niewywlekane na zewnątrz, bo oboje
                          państwo swoje tajemnice trzymają dla siebie i przed światem
                          zewnetrznym tworzą mur. Serio, z tego co widzę, sa na prawdę zgrani
                          i bardzo się kochają, a za dziecko daliby się oboje pokroić. I
                          dziewczyna nie jakaś puszczalska.
                          A jednak czegoś zabrakło... Widać, nie dlatego, ze "bo ona jest
                          k...". I nie poszła w bok ani z facetem, który byłby gorszy ani
                          lepszy w czymkolwiek od męża. Przynajmniej tak to wyglada z boku.
                          Czyli co? Fanaberię miała, czy co?

                          Tak tylko pytam...
                          • kicia031 BJ 22.05.08, 21:55
                            Owszem, bywają mężczyźni i kobiety, którzy zwyczajnie nie
                            > potrafią inaczej, nawet mając stałego partnera skaczą na boki. Nie
                            > wiem... Skaza genetyczna? Coś z wychowania...? Nie wnikam. Ale w
                            > normalnych rodzinach nikt nie szuka odskoczni, jeśli ma wszystko,
                            > czego mu trzeba.

                            Wybacz, ale zupelnie nie masz racji. Powodem zdrady czesto nie jest to, ze zle
                            dzieje sie w zwiazku. Osoby unikajace bliskosci i wiezi czesto reaguja zdrada
                            wlasnie dlatego, ze w zwiazku jest za dobrze - rozdzielenie uczuc miedzy stalego
                            i przygodnego partnera pozwala na unikniecie zbytniej bliskosci z kazdym z
                            nich, Czesto takze to efekt stosowania podwojnych standardow - mezczyznom wolno
                            zdradzac - wychowania w rodzinie, gdzie obowiazywal taki wzorzec i zdradzany
                            partner sie na godzil, srodowiska, w ktorym zdrada jest powszechna,
                            czestotliwosci pokus - czasami nawet swiety mialby problem ze stawieniem oporu.

                            Czasami bywa to tzw slepota moralna - psychopatia, socjopatia - poczucie, ze dla
                            wlasnej wygody i przyjemnosci mozna wszystko i ze normy moralne sa niczym,
                            niezdolnosc do wspolczucia, do uczuc wyzszych.
                            Niektorzy naczytali sie ksiazek o psychologii ewlocyjnej i popelniaja tzw "blad
                            naturalistyczny"

                            I tak dalej i tak dalej.

                            Zwlaszcza zdrada, w ktorej nie rozbija sie aktualnego zwiazku dla nowego
                            partnetra, tylko chce sie miec ciastko i zjesc ciastko IMHO nie wynika z
                            niezadowolenia z istniejacego zwiazku, tylko z przyczyn powyzej wymienionych itp.
                            • bj32 Kicia 29.05.08, 09:23
                              Ja mówię na podstawie własnych obserwacji. Nie wiem, w jakim
                              środowisku żyjesz, ale z Twoich wypowiedzi wynika, ze jak facet ma w
                              domu babę, która dla niego wszystko zrobi... to on na bank skoczy w
                              bok. Jasne. Ale czy to "wszystkozrobienie" to nie jest aby
                              zagłaskiwanie kota na śmierć?
                              Tu, gdzie ja żyję, są rozmaite ukłądy: są kobitki, które sie
                              łajdaczą, bo lubią, a stałych partnerów nie mają, a dzieci mają
                              kilkoro - każde z kim innym. To chyba nie jest "dobre dzianie się".
                              Znam faceta, który jest przykładnym mężem i ojcem, na stanowisku,
                              dobrze zarabia, wybudował dom, żonę zabiera do opery i diabli wiedzą
                              gdzie, wspólne wakacje, zakupy i co tam jeszcze... I nie wiem, jak
                              ta pani, oprócz tego, ze wrzaskliwa, ale pan zmienia kochanki co pół
                              roku. Bo ma tej żony za dużo, chociaż ona o niego dba wielce. I to
                              też nie jest dobre. On nie unika bliskości z żoną. Ona mu nadmiar
                              tej bliskości wciska przemocą. Każdy potrzebuje strefy osobistej. Ja
                              sobie idę na spacer, czy połazić po sklepach, mój mąż idzie na ryby,
                              albo jedzie na wycieczke rowerową, a tamten ma tyle, co żonie powie,
                              że pracuje, a odgibnie sie do kochanki, która mu nie każe na sił
                              jeść pieczonych specjalnie dla niego ziemniaczków, tylko sie cieszy
                              z tego, że to on ją rozpieszcza.
                              "rozdzielenie uczuc miedzy stalego i przygodnego partnera"
                              Jeśli mowa o uczuciach. Zarówno część mężczyzn jak i kobiet jest
                              zdolna do kopulacji bez uczuć wyższych typu przyjaźń czy miłość.
                              Inaczej prostytutki dawno by wymarły. Z braku klientów. Albo z
                              samobójstw, pokochujace tychze.
                              "mezczyznom wolno zdradzac - wychowania w rodzinie, gdzie
                              obowiazywal taki wzorzec"
                              Nie całkiem. To kwestia społeczna, nie rodzinna. Zawsze meżczyzna
                              bardziej mógł. Tylko, ze o ile u nas o prostytutce się mówi źle, zaś
                              o jej kliencie niekoniecznie, o tyle w przedkomunistycznych Chinach
                              czy Japonii kurtyzany i gejsze były bardzo szanowane. Były jadnymi z
                              najlepiej wykształconych kobiet i nierzadko zostawały żonami [choć
                              niekoniecznie pierwszymi - w Chinach bywało normą wielożeństwo]
                              swoich bogatych klientów. Rzecz jasna i wśród nich był podział. Były
                              zwykłe prostytutki i kurtyzany właśnie. Zwykłe to były takie, jak u
                              nas na Statoilu na przykład stoją. Kurtyzany to już była klasa.
                              Bardzo naciagając moznaby powiedzieć, ze nasze "dorabiające"
                              jako "panie do towarzystwa" studentki to coś w tym stylu. Tylko
                              tamte szkoliły sie w rzemiośle, muzyce, sztuce, itd, itp, zeby być i
                              do łóżka i do dyskusji. A nasze dupcia sobie dorabiają do stypendium
                              na polonistyce czy farmacji.
                              "Czasami bywa to tzw slepota moralna - psychopatia, socjopatia -
                              poczucie, ze dla wlasnej wygody i przyjemnosci mozna wszystko i ze
                              normy moralne sa niczym, niezdolnosc do wspolczucia, do uczuc
                              wyzszych. Niektorzy naczytali sie ksiazek o psychologii ewlocyjnej i
                              popelniaja tzw "blad naturalistyczny""
                              Nonsens. Mylisz błąd naturalistyczny z hedonizmem. To zapętlenie
                              takie samo, jak "ateizm to wiara w nieistnienie bogów, wiec ateista
                              jest wierzący".
                              "Zwlaszcza zdrada, w ktorej nie rozbija sie aktualnego zwiazku dla
                              nowego partnetra, tylko chce sie miec ciastko i zjesc ciastko"
                              W takim przypadku owszem. Ale nie zawsze, a nawet z moich obserwacji
                              wynika, ze rzadko przyczyny sa takie właśnie. Zwłaszcza, ze wielu
                              zdradzajacych nie czyta nic prócz paragonów i rozkładów jazdy.
                              Zwłaszcza w dzisiejszych czasach.
                      • mala-beti Re: Opowiem wam moja historie 21.05.08, 17:04
                        Winę ponosi i mąż i kochanka OBOJE
          • die_blume Re: Dziecko z żonatym? 17.05.08, 19:31
            kira_korpii napisała:

            > Ciekawe, że żadnej (no prawie) z moich interlokutorek nie przyszło

            > do głowy, że być może nie ma tu niczyjej krzywdy, tylko akceptacja
            > takiego stanu rzeczy. Że 3 dorosłe osoby godzą się na taki układ i
            > jest im on w gruncie rzeczy (każdemu z różnych powodów) na rękę.

            Jego żona wie i tak bez szemrania się godzi?

            > Jest odpowiedzialnym człowiekiem i dobrym ojcem, dlatego też nie
            > sądzę, aby chciał uciekać od odpowiedzialności.

            Najbardziej odpowiedzialne jest mieć dwie kobiety do dyspozycji;-)

            > Wspominam tu nie bez kozery Kicię, bo moja matka była kiedyś do niej bardzo
            podobna. Opamiętała się, kiedy niemalże straciła na zawsze
            > swoje dzieci. A naprawdę nie ma powodu narzekać na mnie i brata, bo dobrze
            radzimy sobie w życiu.

            Cudzym kosztem? Nawet jak ta kobieta się domyśla, to uważasz, że jesteś w porządku?

            > Po prostu pokochałam akurat tego człowieka i nie sądzę, abym mogła
            > znaleźć kogoś, kto rozumiałby i kochał mnie bardziej.
            >
            Jakby tak bardzo Cie kochal, nie umiałby bez Ciebie życ. Chciałby być z Tobą i
            tylko z Tobą. Budzić sie przy Tobie i przy Tobie zasypiac, a tak Ty dostajesz
            ochłapy.
            • sammotnna Re: Dziecko z żonatym? 17.05.08, 19:39
              A ja życze autorce postu tego, żeby ta zdradzana żona dowiedziała
              się o tym romansie(bo w to ze nie wie nie wierze) i porządnie
              skopała jej dupsko wtedy k***** się nauczy jak raz w łep dostanie
              tyle (wiem ze to nie humanistyczny i anospołeczny sposób ale juz jak
              czytam te jej wypowiedzi to mnie krew zalewa) przepraszam dziewczyny
              za wulgarność ale w końcu ktoś musiał to powiedzieć a ja wiem jak to
              jest być tą zdradzaną... niestety i wiem co się czuje... Ktoś kto
              świadomie rozwala rodzine jest gnojem TO MOJE ZDANIE
              • die_blume Re: Dziecko z żonatym? 17.05.08, 19:42
                Dokładnie, najlepsze, że autorka wątku próbuje nam wmówić, że zyje jak w bajce,
                a ten jej żonkoś to książę. Kobieto, ja ci nie zazdraszczam, to obrzydliwe, co
                robisz!
              • kira_korpii Re: Dziecko z żonatym? 17.05.08, 19:47
                chyba humanitarny jeśli już, a co do anospołecznego to naprawdę nie
                wiem, co to miało być;-)

              • die_blume Re: Dziecko z żonatym? 17.05.08, 19:47
                Autorka wątku powie Ci, że ona niczego nie rozwala, bo to taki układ jest. Gdyby
                to był układ, a żona byłaby jędzą, która leci tylko na kase męża i dlatego
                akceptuje, że ma on kochankę, to chyba gdyby ów pan był normalny, to by się
                rozszedł z taką heterą. Mysle, że ten pan umie kręcić - obiadki czy kolacyjki
                słuzbowe, delegacje itp. A jego zona prawdopodobnie jest po prostu naiwna i to
                jedyny jej grzech.
                • die_blume Re: Dziecko z żonatym? 17.05.08, 19:49
                  A skoro pan ma kasę to wymawianie się pracą i obowiązkami słuzbowymi jest logiczne.
                  • die_blume Re: Dziecko z żonatym? 17.05.08, 19:51
                    Znaczy nie tak to ujęłam: dla kobiety, której mąz ma forsę, fakt, że często
                    wyjeżdża, zostaje dłuzej w biurze itd., nie jest dziwny i nie budzi niepokoju.
                    Bo może ona tak sobie tę jego prace wyboraża. Może więc ją okłamywac ile wlezie.
                    • bj32 Re: Dziecko z żonatym? 19.05.08, 08:33
                      Nasz rację. Inna rzecz, że ta żona faktycznie musiałaby być
                      niedorozwinięta, żeby tak całkiem nic przez 5 lat nie wyczuć. Jeżeli
                      facet jest handlowcem, to moze lawirować, a żona może myśleć, ze on
                      od czasu do czasu do jakiejś dupci wyskoczy, ale że to różne są. I
                      ostatecznie moze sie godzić na takie wyskoki, zwłaszcza, jeśli
                      rodzina na tym jakoś widomie nie traci. Bo też mi trudno uwierzyć,
                      ze 5 lat sie godzi, zeby mąż latał do jednej panny.
          • madzik744 Re: Dziecko z żonatym? 17.05.08, 21:08
            Autorka wątku pisze, że jest on odpowiedzialnym człowiekiem i dobrym ojcem -
            ciekawe! Wspaniały ojciec, który spędza czas z kochanką, a nie z dzieckiem (
            wakacje, urlopy, wyjazdy itp.). I faktycznie nie będzie uciekał od
            odpowiedzialności... Będzie wspaniałym ojcem kolejnego dziecka. O naiwności!
          • anna-sara Re: Dziecko z żonatym? 17.05.08, 21:54
            >Jest odpowiedzialnym człowiekiem i dobrym ojcem,<

            Rozśmieszyłaś mnie do łez :))))))))

            >Raczej wie, że w przeciwnym wypadku po prostu mnie straci.<

            No to znajdzie sobie następną, takich nie brakuje.

            >bo nie było problemu z utrzymywaniem mnie na pierwszych latach
            studiów,<

            Sponsor?

            >Co do moich rodziców, ktoś pytał o to, czy wiedzą. Tak, są
            wszystkiego świadomi, podobnie jak mój brat i tolerują taki stan
            rzeczy. Nie są z tego powodu szczęśliwi<

            A mają inne wyjście? Nie udało im się wychować córki to może liczą
            na Twoje opamiętanie...?

            >Zresztą podobno kobieta po 30. ma większą szansę zginąć w zamachu
            terrorystycznym, niż znaleźć przyzwoitego faceta;<

            Jednak szukaj, bo jak do tej pory przyzwoitego jeszcze nie
            znalazłaś. Ty już boisz się, że zostaniesz sama, że najpiękniejsze
            lata masz już za sobą, że nikt się Tobą już nie zainteresuje. Wydaje
            się, że teraz masz ostatnią szansę, za dwa, trzy lata rzeczywiście
            może być za póżno.
          • bj32 Piękne! 19.05.08, 08:07
            Ten post świadczy o wyrachowaniu, perfidii, interesowności i
            egocentryźmie.
            Załóżmy dla dobra dyskusji, ze jego żonie nie przeszkadza, ze on
            sobie coś łoi na boku. Jak znam zycie, przeszkadza. Znam kobiety,
            które sie godzą na wyskoki męża, ale żadna z tego się nie cieszy i
            żadna nie zaakceptowałaby stałej kochanki. I nawet jeśli masz rację
            i żony nie krzywdzisz, to krzywdzisz jego syna. Kosztem czasu
            spędzonego z dzieckiem facet sie dowartościowuje bzykając młodą
            dupcię.
            "nie może pozbawić mnie tak ważnego dla kobiety doświadczenia. To
            nie jest tak, że on marzy o dziecku ze mną. Raczej wie, że w
            przeciwnym wypadku po prostu mnie straci."
            Musisz go bardzo kochać, faktycznie... "Albo mi machniesz dzieciaka,
            mój miły, albo spadaj na szczaw". Litość i trwoga.
            "A jaki jest teraz dumny, że doprowadził mnie do pracy dyplomowej;P"
            No tak... Wyrwał se podstarzały lowelas licealistkę i wychwał na
            inteligentna kochankę, z którą moze podyskutować na poziomie między
            jednym numerkiem, a drugim...
            "muszę się tam zakotwiczyć, kupić mieszkanie, być może zmienić
            samochód na większy, no i odłożyć trochę na prywatną klinikę."
            A potem większe mieszkanie, większy samochód, moze jeszcze ze dwa
            czy trzy fakultety, usprawnić klinikę... A potem będziesz miała sto
            lat i umrzesz... No, jak masz takie plany, to ja sie nie dziwię, ze
            on Ci to dziecko obiecał, hehe.
            "Co do moich rodziców, ktoś pytał o to, czy wiedzą.
            Tak, są wszystkiego świadomi, podobnie jak mój brat i tolerują taki
            stan rzeczy."
            Ja pytałam. Tolerują, powiadasz. A mają inne wyjście?
            "Nie są z tego powodu szczęśliwi, ale chcą przede wszystkim mojego
            dobra."
            I za to powinnaś ich po rekach szanować, a nie pisać, jaka to Twoja
            matka była okropna. Bo znam takich, co by Ci sprzedali kopa i
            zakazali wstepu do swojego domu.
            "bo dobrze radzimy sobie w życiu."
            No, Ty sie faktycznie umiałaś ustawić. Przyznam, że trochę to
            przerażające...
            "A prawda jest taka, że jestem śliczna, dobrze wykształcona, robiąca
            karierę, nawet niegłupia całkiem."
            A przy tym skromna i nie bez przyczyny.
            Wiesz, chyba faktycznie miałabyś problem ze znalezieniem na stałe
            normalnego gościa, który chciałby z Tobą zamieszkać na codzień.
            Egotyzm bije z Ciebie jaskrawym światłem...
            "Zresztą podobno kobieta po 30. ma większą szansę zginąć w zamachu
            terrorystycznym, niż znaleźć przyzwoitego faceta;P"
            Żałosne... Znam mrowie kobiet po trzydziestce, które mogą wyrywać
            facetów na pęczki. Bo są ciepłe, czułe i wrażliwe na drugiego
            człowieka. Ty faktycznie chyba miałabyś większą szansę zderzenie z
            samochodem-pułapką...
            "Oj, chyba wystarczy już tej spowiedzi, zwłaszcza, że jak już
            wspomniałam i tak zrobimy tak, jak uznamy za stosowne."
            Oj, chyba faktycznie, zwłaszcza, ze nie wiadomo, po co w ogóle
            zakładałaś ten wątek...
          • mala-beti Re: Dziecko z żonatym? 21.05.08, 16:48
            <Tak, są wszystkiego świadomi, podobnie jak mój brat i tolerują taki
            stan rzeczy.
            Nie są z tego powodu szczęśliwi, ale chcą przede wszystkim mojego
            dobra.>

            Dla dobra? też mi dobro...
        • anna-sara Re: Dziecko z żonatym? 17.05.08, 21:38
          >jeszcze jedna oredowniczka wlasnosci malzonka sie znalazla<

          Może ty też nosisz szlafroczek po legalnej żonie? a może używasz jej
          szczoteczki do zębów jak akurat bawi w kurorcie i chwilowo zwolni
          się miejsce w jej łóżku?
          • anna-maria17 Re: Dziecko z żonatym? 18.05.08, 08:34
            A moze to ty jestes taka zona, ktorej maz ma po dziurki w nosie i
            ktora godzi sie wyjezdzac do sanatorium, byleby tylko byc legalna
            zona? Moze grozisz samobojstwem, uprawiasz histerie i godzisz sie na
            kochanke meza byleby tylko nosic obraczke na palcu? Moze to wlasnie
            Ciebie szlag trafia, ze nie udalo Ci sie zrobic z meza psa na
            lancuszku i zamykasz oczy na jego zycie poza rodzinnym domem? A
            wiesz czemu? Bo sie boisz. Bo sama niczego nie potrafisz, niczego
            nie zbudowalas i tylko dzieki mezowi masz dom, auto i co jesc.
            Obraczka na palcu i "bo mi przyrzekal" nie czynia jeszcze z nikogo
            wlasnosci. Trzeba sie starac. A jakby zona sie starala, to by
            kochanki nie bylo. Taka jest parwda. Nie kochanka ma rodzine, tylko
            maz. A jak nastepnym razem pojedziesz do sanatorium, to zabierz swoj
            szlafroczek i szczoteczke do zebow. bedziesz pewna, ze nikt jej w
            czasie twojej nieobecnosci uzywa. Juz samo to zdanie, ze kochanka
            uzywalaby twoja szczoteczke do zebow pokazuje, jak prymitywnie
            myslisz. Zastanow Ty sie troche nad soba.
            • anna-sara Re: Dziecko z żonatym? 18.05.08, 12:06
              Tymi słowami tylko potwierdziłaś moje przypuszczenia. Zdaje się, że
              też jestes amatorką resztek z cudzego stołu. O moje małżeństwo sie
              nie martw, akurat trafiłaś jak kulą w płot. Ja wyszłam za mąż za
              CZŁOWIEKA a nie za bydlaka, mam Go za co szanować i jestem
              szanowaną. Wiem, że nigdy nie skalał naszego związku i wierzę, że to
              nigdy nie nastąpi bo oboje czujemy się dowartościowani. Dodatkowy
              aspekt jest taki, że mój mąż nie posiada aż takich pieniędzy, żeby
              wpaść w sidła jakiejś lafiryndy, która wmówi mu, że jest Bogiem. Ja
              też nigdy nie spoglądałam w kierunku innego faceta, dla mne facet
              żonaty nie posiada płci. Nie chodzi o to, że któreś z nas
              przywiązalo druga stronę na łańcuszku ale o to, że oboje sami chcemy
              na tym łańcuszku byc, dla siebie, wzajemnie. To, że nam się udało
              nie świadczy, że to jest regułą. Żyje dostatecznie długo żeby
              wiedziec, że czasami ludzie miewają pokusy ale jeśli człowiek ma
              szacunek do samego siebie to potrafi sie oprzeć. W życiu widziałam
              nie jedno, i żony, które sie starały ale mężowie tego nie doceniali
              i facetów, którzy robili wiecej niż możnaby sie spodziwac ale żony
              miały to gdzies. Uważam, że w takiej sytuacji ludzie powinni sie
              rozstać. Powiedziec sobie uczciwie, że nie chca tak dalej i koniec.
              Dopiero potem można budować sobie drugie życie. Widzisz...ktoś
              kiedys powiedział, że dwoje to towarzystwo, troje to juz tłum. W
              żadnym małżeństwie nie ma miejsca na trzecia osobe, kochanka zawsze
              jest złem. Żadna szanująca sie kobieta nie zechce być kochanka bo to
              upokarzające. Dlatego kazda wmowi sobie, że on kocha tylko ja, że
              żona jest zła, że nie daje sie przepędzić, że przywiązała na
              łańcuszku, że nie rozumie iż jej czas minął, że sama sobie nie da
              rady i takie tam pierdoły na usprawiedliwienie samej siebie. Żadna
              kochanka nie pomyśli, że ten jej ukochany to tak naprawdę szuja i
              predzej czy póżniej jej zrobi to samo co żonie bo po prostu ma taki
              charakter. Poczytaj sobie uważnie wypowiedzi na tym Forum. Ileż tu
              skrzywdzonych żon, ile zdrady i fałszu, ile łez z powodu tych
              trzeciech... czy naprawdę uważasz, że wszystkie te kobiety są złe?
    • b.wierzbowska1 Re: Dziecko z żonatym? 17.05.08, 21:59
      Dziewczyno, kupy nie trzyma się to, co piszesz. Raz dużo razabiasz i
      jestes samodzielna, a zaraz Twój kochanek jest z siebie dumny,
      że 'doprowadził Cię do pracy dyplomowej'. Naprawdę nie potrafiłaś
      sama skończyć studiów jak normalny człowiek w wieku 23-4 lat, tylko
      przy pomocy utrzymanka z trzydziestką na karku? O Twojej
      inteligancji czy zaradności to nie świadczy:) Pracę też Ci pomógł
      załatwić?

      Odpowiedzialny ojciec?!?!? A gdzie tu odpowiedzialność, skoro, jak
      zauważyła moja poprzedniczka, zamiast poświęcić czas (i, nie łudźmy
      sie, pieniadze!!!) własnemu dziecku, funduje wczasy kochance?

      Jesteś szczęśliwa z taki facetem? Tak Ci się tylko
      wydaje:))))))))))))) Wydaje Ci się, bo nie masz pojęcia, czym jest
      szczęście z ukochaną osoba, do której możesz przytulic sie w KAŻDEJ
      chwili, a nie wtedy, gdy akurat kochanek znajdzie dla Ciebie czas.
      Chocby Ci się wydawało, że tego czasu kochanek poswięca Ci duzo, to
      jest to kropla tego, co należy sie osobie w normalnym, kochającym
      sie i wspierającym sie związku. Co z tego, że kochanek zawiezie Cie
      do pracy czy lekarza? Takiej usługi mozna oczekiwać od
      najzyklejszego przyjaciela, o rodzicach czy rodzeństwie nie
      wspominając. A kota to i sąsiadka przypilnuje:)

      Od dwóch lat czytasz fora o macierzyństwie, więc juz wiesz, jak to
      jest matka? Przepraszam, ale takie farmazony możesz wciskać
      emocjonalnie rozchwianym nastolatkom, a nie doświadczonym matkom.
      Przyznam, że swoja naiwnością w tym wzgledzie najbardziej mnie
      rozbawiłaś:)))))

      Wiesz, gdyby nie to, że żal mi dziecka z takiego chorego związku
      niedojrzałej mentalnie podfruwajki i kłamczucha, to radziłabym Ci
      zajść w ciążę i urodzić. Wtedy kochanek podkuliłby ogon i zwiał do
      rodziny, a Ty zostałabyć z wymagającym niemowlęciem i swoim błędnym
      wyobrażeniem o macierzyństwie oraz pretensjami do całego świata, że
      nie jeste tak, jak to sobie wymyśliłaś. Reasumując, żal mi Ciebie,
      bo zazwyczaj lituję się nad głupotą ludzką.
      • phantomka Re: Dziecko z żonatym? 18.05.08, 00:25
        Brzydzi mnie zdrada, natomiast zeby oddac sprawiedliwosc autorce, to
        przeciez ona moze nie klamac w temacie zony, ktorej taki uklad
        pasuje. Sa takie malzenstwa, ktore zyja po prostu na zasadzie umowy
        cywilno - prawnej, natomiast zycie osobiste dziela miedzy innych
        partnerow, zainteresowania czy prace.
        Nie wierze po prostu, ze zona znosilaby to az tak dlugo, bez zadnych
        korzysci dla siebie. A poniewaz znam takie malzenstwa, gdzie partner
        zdradzal, to i zona znalazla sobie kochanka - tak wiec nie dziwie
        sie juz takim ukladom.
        Natomiast swiadome podejmowanie decyzji o samotnym macierzynstwie
        (nawet przy jakims tam udziale tego ojca) to zle rozwiazanie i dla
        Ciebie i dla dziecka. A zrozumiesz to, niestety, dopiero, kiedy
        zostaniesz matka. Wtedy poglady, horyzonty, teorie, ulegaja
        calkowitemu przemieszaniu i mozesz sie obudzic z reka w nocniku -
        czego nie zycze.
        • szyszunia11 Re: Dziecko z żonatym? 18.05.08, 02:09
          Do jakiej ekwilibrystyki nieraz posunie się ludzki umysł, żeby się usprawiedliwić, wytłumaczyć swoje złe postepowanie. Nie robisz nic złego bo to "układ". Ale wybacz: nawet zakładając, że tak rzeczywiście jest, tzn. że jest pełna świadomość, akceptacja a może i zachęta dla Ciebie ze strony żony, to jednak to co robisz jest złe, bardzo złe. Wchodzisz w czyjeś małżeństwo, w coś, co do Ciebie nie należy, niezależnie od tego co aktualnie (bo przecież w każdej chwili sytuacja może się zmienić) jest między małżonkami. To już tylko i wyłącznie ich sprawa. Możesz to nazwać jak chcesz, nawet "uzdrowieniem chorego układu między nimi" lub równie pokrętnie... Prawda jest taka, że to tylko tłumaczenia. Niezaleznie od zachowania i stanu świadomości aktualnego tamtej kobiety oni są małżeństwem i to powinno być dla Ciebie świętością. Po prostu od żonatego mężczyzny trzeba się trzymać z daleka - ot co. Nie ma od tego żadych wyjątków. "Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela".
          Wiesz, na świecie jest mnóstwo układów, na które układające się strony się godzą. Układy korupcyjne, przemyt broni i narkotyków za cichą akceptacją urzędników, stręczycielstwo, wyzysk... ale to nie znaczy, że osobie, mającej jako tako ukształtowane sumienie wolno takie złe układy popierać. A Ty nei tylko popierasz, ale jesteś jego motorem.
          Życzę Ci dobrze, naprawde, ale radzę powaznie się zastanowić nad swoim życiem.
    • anna-maria17 Re: Dziecko z żonatym? 18.05.08, 09:10
      Moze autorce postu odpowiada bycie kochanka i nie chce byc zona? Czy
      kazda kobieta musi marzyc o tym, zeby prac mezowskie gacie? Czasy
      sie zmienily i kobieta sama soba cos reprezentuje. No, niektore
      przynajmniej. Przeciez bycie "kochanka" jest wspaniala sprawa. Ma
      sie mezczyzne przy boku, ale nikt nie jest przyklejony, jak kleszcz.
      Samej decyduje sie o wydatkach, bo samej sie te pieniadze zarabia,
      Zly humor? prosze bardzo- innym razem. Mezczyzna sie stara byc
      zawsze pachnacy i nie smierdzi piwem. Sex jest wspanialy, bo
      zachowuje sie te odrobine tajemniczosci. Ladowanie sie z buciorami w
      czyjes zycie? Pomylka! Ma sie swoje zycie i ladowanie w cokolwiek a
      juz w malzenskie zycie na pewno nie, nie jest do niczego potrzebne.
      Ma sie wlasne zycie. Czemu piszecie, ze to mezczyzna znajdzie sobie
      inna kochanke (ladne parspektywa dla zony , nie am co) i takie tam
      rzeczy? Przeciez to kobieta moze miec go dosc i znalezc sobie
      innego? Majac trzydziscikilka lat kobieta jest bardzo atrakcyjna,
      sexi, cialo ma piekne. pod warunkiem, ze sie nie rozlazla na boki.
      Bycie kochanka ma same plusy pod warunkiem, ze mezczyzna stanowi
      dodatek do zycia a nie jego sens. Utrzymanka? A kim jest zona, ktora
      nie chce isc do pracy?
      • b.wierzbowska1 Re: Dziecko z żonatym? 18.05.08, 12:36
        anna-maria17 napisała:

        > Moze autorce postu odpowiada bycie kochanka i nie chce byc zona?
        Czy
        > kazda kobieta musi marzyc o tym, zeby prac mezowskie gacie?

        Jestem żona i raz ja piorę mężowskie gacie, a raz on moje rajstopy i
        biustonosze. A ściślej rzecz ujmując, robi to za nas pralka. Tam
        gdzie mieszkasz, nie słyszeli o tym cudzie techniki?

        Czasy
        > sie zmienily i kobieta sama soba cos reprezentuje. No, niektore
        > przynajmniej.

        Zatem nie autorka wątku: nawet pracy dyplomowej nie umiała sama
        napisać.

        > Samej decyduje sie o wydatkach, bo samej sie te pieniadze zarabia,
        Albo, jak autorka watku, dostaje się od kochanka na wakacje.
        Dziecinanda: ja przestałam brać od rodziców dekadę wcześniej.

        > Zly humor? prosze bardzo- innym razem. Mezczyzna sie stara byc
        > zawsze pachnacy i nie smierdzi piwem. Sex jest wspanialy, bo
        > zachowuje sie te odrobine tajemniczosci

        Błąd: po 5 latach związku, nawet takiego udawanego, każdy poczuje
        swąd przepoconych skarpetek i nieświeżego oddechu z rana. Z choinki
        sie urwałaś? To samo tyczy sie 'tajemniczości' w seksie. Nie
        słyszałaś, że najdalej po dwóch latach bycia razem (bądź 'razem'),
        seks ulega zmianie z zachłyśnięcia się nowością na czerpanie
        przyjemności z dokładnej znajomosci potrzeb własnych i partnera?
        Takie rewelacje tez do Ciebie nie dotarły, tak samo jak wieść o
        pralce?

        Ladowanie sie z buciorami w
        > czyjes zycie? Pomylka! Ma sie swoje zycie i ladowanie w cokolwiek
        a
        > juz w malzenskie zycie na pewno nie, nie jest do niczego
        potrzebne.
        > Ma sie wlasne zycie.

        Niestety nie rozumisz pojęcia 'ładowania się w cudze życie' jak się
        dokształcisz, to pogadamy.

        Czemu piszecie, ze to mezczyzna znajdzie sobie
        > inna kochanke (ladne parspektywa dla zony , nie am co) i takie tam
        > rzeczy? Przeciez to kobieta moze miec go dosc i znalezc sobie
        > innego? Majac trzydziscikilka lat kobieta jest bardzo atrakcyjna,
        > sexi, cialo ma piekne. pod warunkiem, ze sie nie rozlazla na boki.

        Natura jest brutalna. 40letni mężczyzna jest bardzo atrakcyjny,
        także pod względem fizycznym, kobieta od tego wieku zaczyna
        tracić 'na wartości' - czyt. czasy jej urody przemijaja
        bezpowrotnie. I tylko kochajaca, oddana osoba, umie dostrzec w
        dojrzałej kobiecie wdzięk, urodę, mądrość itp. Naprwadę jesteś taka
        naiwna sadząc, że 40letnia kobieta znajdzie sobie nowego kochanka
        (pewnie jeszcze młodszego:)), który będzie miał ochotę ją
        sponsorować? Zresztą, to juz nic innego jak prostytucja.
        Autorka watku TERAZ jest młoda i ładna (przynajmniej tak twierdzi).
        Za 10 lat juz nie będzie. Wiesz, po co jej dziecko? Bo przeczuwa, że
        jeszcze kilka lat i zostanie sama jak palec, więc wymyśliła sobie
        towarzysza niedoli w postaci dziecka, do którego bedzie można
        przyczepic sie jak rzep psiego ogona i emocjonalnie na nim żerować.
        A to już podłość bez granic:(


        • anna-maria17 Re: Dziecko z żonatym? 18.05.08, 13:33
          I tylko kochajaca, oddana osoba, umie dostrzec w
          > dojrzałej kobiecie wdzięk, urodę, mądrość itp.
          Kochajacy i oddany maz, taki co to widzi w 40 letniej zonie bostwo,
          nie zdradza. Maz, ktory tego nie widzi i ma przed oczami
          rzezczywistosc w postaci rozlazlego 40 letniego babska, poszuka
          sobie kochanki. Dalas ciut zly przyklad.
          PS. A co to jest pralka?
          • b.wierzbowska1 Re: Dziecko z żonatym? 18.05.08, 13:37
            A właściwie to ile masz lat? Bo takie poglądy głosiłam mając... 17.

            PS. O googlach tez nie słyszałaś?
            • anna-maria17 Re: Dziecko z żonatym? 18.05.08, 13:48
              Uprzedzajac Twoja bystrosc powiem ci, ze po prostu 17 bylo wolne.
              Rozumiesz?Ups i jak dobrze, ze nie zdecydowalam sie na 41!!
              • b.wierzbowska1 Re: Dziecko z żonatym? 18.05.08, 13:52
                Jaka Twoja odpowiedź by nie była, będzie zła. Bo jeśli masz 17, to
                wypowiadasz się o rzeczach, o których nie masz pojęcia. A jeśli 27
                bądź więcej, to niestety mam dla Ciebie złą wiadomość: skoro do tego
                wieku rozumu Ci nie przybyło, to juz nie przybędzie.
      • kira_korpii [...] 18.05.08, 13:29
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • b.wierzbowska1 Re: Dziecko z żonatym? 18.05.08, 13:35
          Aaa, panienka teraz próbuje byc złośliwa:))) Ja na szczęście nie
          muszę wylewać na forum swoich brudów, żeby poczuc satysfakcję z tego
          kim jestem i co w życiu osiągnęłam:)
          • anna-maria17 Re: Dziecko z żonatym? 18.05.08, 13:43
            w jezyku polskim nie uzywa sie slowa "panienka" w odniesieniu do
            kobiety. No chyba ze, jest to Maryja Panienka.Kazda dorosla kobieta
            jest pani.
            • b.wierzbowska1 Re: Dziecko z żonatym? 18.05.08, 13:48
              Jest zabawniej z każdym postem. Brakuje argumentów:)
            • anna-sara Re: Dziecko z żonatym? 18.05.08, 19:04
              >w jezyku polskim nie uzywa sie slowa "panienka" w odniesieniu do
              kobiety.<

              Używa się w odniesieniu do kobiety, której nie darzy się szacunkiem.
              Kobieta przed ślubem to nie panienka lecz panna. Na każdą kochankę
              mówi się lekceważąco "panienka" jeśli nawet jest mężatką, rozwódką
              czy wdową. "Panienka" to nie określenie stanu cywilnego ale statusu
              społecznego. Dlatego przy drogach też nie stoją kobiety ale
              panienki, właśnie.
        • anna-maria17 Psy szczekaja a karawana idzie dalej 18.05.08, 13:40
          A wiesz czemu szczekaja? Bo sie boja!! Bo sie boja, ze moze ich maz
          ma Kire na boku, moze ich maz ma dosc wkladania do prali
          smierdzacych rajstop zony i smrodu z buzi nad ranem. Moze to ich
          maz...I nie maja odwagi powiedziec, ze sie tego boja, ze nie
          potrafilby zyc, jak ty. Bo im, tym ratlerkom, maz dodaje splendoru,
          bo kto je po 30. by chcial? Widzisz, one szczekaja ze strachu!! Wiec
          droga Kiro, dzieki Bogu sa na swiecie oprocz ratlerkow takze piekne
          i dostojne labradory.Nie przejmuj sie. Zycze Ci swiadomego
          macierzynstwa i zdrowej pociechy,
          • b.wierzbowska1 Re: Psy szczekaja a karawana idzie dalej 18.05.08, 13:46
            :)
            Dobrego dnia! Ja juz mam dobry:) Nic mnie tak nie bawi jak ludzka
            głupota i bezsilna złość:)
            • anna-maria17 Re: Psy szczekaja a karawana idzie dalej 18.05.08, 13:50
              No wlasnie!! Ani ja, ani (mysle) Kira nie jestesmy zle. To ty sie
              pienisz. A o co wlasciwie? skoro masz racje, dobrego meza, piekna
              figure i pomoc domowa, to o co Ci chodzi? przeciez Ciebie ponoc maz
              nie zdradza, wiec temat nie dla Ciebie. Nie denerwuj sie.
              • b.wierzbowska1 Re: Psy szczekaja a karawana idzie dalej 18.05.08, 13:56
                Spokojnie przedstawiam argumenty. Ty nie umiesz na nie logicznie
                odpowiedzieć. Nowa definicja 'pienienia się'?
              • kira_korpii Re: Psy szczekaja a karawana idzie dalej 18.05.08, 14:01
                Ja to się bawię jak nigdy w życiu;-)
                Robota leży odłogiem, a ja tu na forum trenuję przeponę.

                • anna-maria17 Re: Psy szczekaja a karawana idzie dalej 18.05.08, 14:12
                  Ja tez sie dobrze bawie. No bo powiedz, jakim argumentem jest
                  nazywanie innej kobiety "panienka"? Oczywiscie, to ma byc
                  lekcewazace, ze niby ta panienka ( czytaj stanu wolnego)jest cos
                  gorszego o mezatki. Nie chce myslec, ze slowo "panienka" ma oznaczac
                  cos gorszego, bo w takim razie miliony prawdziwych panienek z ta
                  najwazniejsza Panienka byloby dnem. Znasz to? Niechby pil, niechby
                  bil, byleby byl. Niektore zony maja jeszcze jedno: niech sobie ma,
                  kogo chce, bylebym ja miala obraczke na palcu. No i nie byla
                  panienka.
                  usciski!
                  • b.wierzbowska1 Re: Psy szczekaja a karawana idzie dalej 18.05.08, 14:33
                    Nieustanny brak argumentów... Dlaczego zaczęłas przynudzać?

                    • anna-maria17 Re: Psy szczekaja a karawana idzie dalej 18.05.08, 14:40
                      b.wierzbowska1 napisała:

                      > Nieustanny brak argumentów... Dlaczego zaczęłas przynudzać?
                      >

                      Nie mowilam do Ciebie. Nie widzisz?
                • b.wierzbowska1 Re: Psy szczekaja a karawana idzie dalej 18.05.08, 14:45
                  To niestety muszę Cię rozczarować. Ja zmykam do ciekawszych zajęć.
                  Nie zaspokoję jednak Twojej ciekawosci zdradzając, jakie zajęcia mam
                  na myśli:) Nie mam w zwyczaju, dla podbudowania ego, obcym ludziom
                  zwierzać się ze swojego prywatnego zycia:) Nie muszę:)
                  • anna-maria17 Re: Psy szczekaja a karawana idzie dalej 18.05.08, 14:47
                    No to zegnaj Pamelo i przyjemnego dnia. I badz czujna!
                • anna-sara Re: Psy szczekaja a karawana idzie dalej 18.05.08, 19:07
                  >Ja to się bawię jak nigdy w życiu;-)<

                  Tyle jesteś warta, ile twoje poczucie humoru, niestety...
          • bj32 Re: Psy szczekaja a karawana idzie dalej 19.05.08, 09:04
            "sa na swiecie oprocz ratlerkow takze piekne i dostojne labradory"
            Sugerujesz, ze koleżanka to dostojna i piękna, ale jednak suka?
            Nieładnie tak obrażać...
        • ula-lo Re: Dziecko z żonatym? 18.05.08, 14:02
          "Jeżeli nie będę mogła mieć dziecka z nim, to zawsze mogę skorzystać
          z kliniki in-vitro, bądź pójść do łóżka z przypadkowym mężczyzną, i
          wszyscy będą zadowoleni;DDD"

          No, pewnie z wyjątkiem dziecka.
          • womania Re: Dziecko z żonatym? 18.05.08, 15:55
            witam,
            napisalas:
            > A prawda jest taka, że jestem śliczna, dobrze wykształcona, robiąca
            > karierę, nawet niegłupia całkiem.

            i jeszcze cos w tym rodzaju:
            ze kobieta trzydziestoletnia ma bardzo nikle szanse na wolnego
            mezczyzne.

            tu chyba zachodzi sprzecznosc. jesli jestes sliczna, to nie powinnas
            mic problemow ze znalezieniem pelnowartosciowego samca do zalozenia
            rodziny. a moze jednak boisz sie, ze cie nikt nie zechce lub tp?
            moze za tym dumnym, zdecydowanym tonem ('nie prosze was o
            pozwolenie...) kryja sie wielkie KOMPLEKSY, mala bezbronna
            dziewczynka, bez punktu odniesienia, czy wpojonych wzorcow?

            kariera, forsa... ale tak nie bedzie zawsze. nie zachlystuj sie.
            teraz ON jest przy tobie, bo jestes silna, zdrowa (generalnie),
            mloda (mimo wszystko). a jak przyjdzie choroba, zmarszczki i
            starosc?

            to ze robisz swinstwo rozbijajac rodzine, to jedno. ale TY i twoje
            podskorne kompleksy i leki - to jest twoj problem. Ty jakby bujasz w
            oblokach bojac sie zejsc na ziemie: 2 lata przegladania forum o
            dzieciach, trwajacy latami 'uklad' - a cala swoja dobra energie i
            DZIALANIE ladujesz w kariere...
            Skoro masz duzo pieniedzy i jeszcze nie wpadlas z tym dzieckiem, to
            radze ci zrobic porzadek z TWOIM zyciem,. IDZ NA PSYCHOTERAPIE, poki
            nie jest jeszcze za pozno. skoro jestes zlakniona wiedzy (dwa
            kierunki studiow!!) to na pewno bedzie to dla ciebie duza przygoda,
            taka autorefleksja... z pewnoscia nie zaszkodzi. a moze znajdziesz
            odpowiedzi na swoje watpliwosci.
            - bo (nie wartosciujac twojego postu) stawianie tak waznych
            zyciowych pytan na forum jest oznaka pewnej niedojrzalosci...
            emocjonalnej. bo jak mozesz oczekiwac, ze ktos ci da jakas rade?????
            wydaje mi sie, ze ty sama podswiadomie nie chcesz dziecka w takim
            ukladzie, i piszac tu szukasz jakiejsc podpory, kogos, kto jednak
            cie pokrzepi i powie 'tak, dziecko, twoje szczescie jest
            najwazniejsze, zrob to!' chcialbys, zeby ktos zdecydowal za ciebie,
            co? no ale to moje domniemania...
            chyba ze to byla celowa prowokacja z twojej strony.

            Ja na swoja terapie zdecydowalam sie... za pozno i narobilam sobie
            bigosu. wczesniej tez bylam sliczna, madra, dumna, niezalezna.
            kolezanka mowila - choc na terapie, zrob porzadek ze swoim zyciem,
            to ci wyjdzie na dobre, a ja sie smialam.
            a teraz rozumiem troche wiecej.

            pozdrawiam

            ...a i tak nie uciekniesz od swojego przeznaczenia


    • effcia85 Re: Dziecko z żonatym? 18.05.08, 23:30
      (z)niszczysz życie jego dzieciom(jeśli takowe posiada) i jego żonie...budowanie
      swojego szczęścia na cudzym nieszczęściu to czysty egoizm...mam wątpliwości co
      do tego czy jak się jest takim egoistą to jest się na tyle dojrzałym by zostać
      rodzicem...


      ps:mamy kota i nie jest on nawet w 1/1000 tak "zajmujący "jak dziecko
    • rycerzowa A mnie sie wydaje... 19.05.08, 00:40
      ... że to troll.
      Jeśli dziewczyna jest młoda, ładna, wykształcona, niegłupia i nieźle zarabia, to
      raczej nie martwi się,że "prawdopodobieństwo spotkania kogoś jest mniejsze od
      zamachu terrorystycznego".
      Bo nie jest.
      Jeśliby zaś chodziło o prawdziwą, dojrzałą miłość, to wtedy nie rozważa się
      podobnych spraw w tak banalny, nieromantyczny sposób.
      Autor(ka) pewnie chciał(a) wybadać poglądy publiki na zadany temat.

      No więc już wszystko wie, amen.
      • anna-sara Re: A mnie sie wydaje... 19.05.08, 09:16
        >a mnie sie wydaje, że to troll<

        Myślisz, że zbiera dane do prcy magisterskiej :)))
        Byc może to troll ale w rzeczywistości takich potworow znajdzie się
        pełno. Nasza "Kira" to nie naiwna nastolatka beznadziejnie zakochana
        w nadzianym "wujku", którą podnieca fakt bycia "tajemniczą
        pięknością". Kira to dobiegająca wieku średniego, wyrafinowana i
        przebiegła egocentryczka mająca za nic cudze uczucia i prawa. Ona
        dobrze wie czego chce i konsekwentnie dąży do obranego celu.
        Przypuszczam, że kilka lat temu, po maturze, przyjechała do dużego
        miasta (może Warszawy) ze wsi albo jakiegos małego miasteczka do
        pracy. Postanowiła wybić się ze swojego środowiska. Wynajęła pokój
        w "składkowym" mieszkaniu, podjęła pracę w knajpie albo jakiejś
        hurtowni i zaczęła polowanie. No i trafił sie jakiś nadziany
        sponsor, który postanowił sobie w zamian za dupcię wyprowadzić ją na
        ludzi. Pewnie zafundował jej czesne na jakiejś prywatnej uczelni,
        gdzie studiuje (jak większość tego typu) marketing i zarządzanie.
        Jest z nim od pięciu lat i założę się, że przez te lata, ile razy
        facet ja bzykał, obiecywał że już jutro zaniesie do Sądu pozew o
        rozwód. Może już znudziły go jej płacz i błaganie i chce się
        wycofać. Nie udało się zdobyc go całego więc wymyśliła sobie chociaz
        dziecko, które zapewni jej stałą przepustkę do jego portfela.
        Przypuszczam, że jeśli facet jest sprytny to żona może nic nie
        wiedzieć albo przyzwyczajona jest już do chwilowych wyskoków faceta,
        które niczym jej nie zagrażają. Takich panienek było pewnie juz
        kilka w jego życiu. Dlaczego się na to godzi? o to mniejsza, może
        być wiele powodów i nie o tym tu akurat mówimy. Faktem jest, że i
        facetowi taki układ odpowiada ale zna granice, poza która
        skomplikuje sobie życie. Nie oszukujmy się z tym jej młodym wiekiem.
        Trzydzieści lat to wiek, kiedy kobieta jest jeszcze atrakcyjna ale
        pierwsza młodość już dawno minęła i zostało mało czas na ułożenie
        sobie życia, na urodzenie dziecka. Przypuszczam, że wpadła w panikę.
        Wie już, że nie wyrwie tego faceta na stałe, boi się że ją zostawi
        na lodzie a inny na nią nie poleci, że odchodząc zabierze ze soba
        portfel. Portfel, bez którego jej nogi staną się mniej zgrabne a na
        buzi zaczną być widoczne oznaki przemijania...Misternie ułożony plan
        nie wypalił. Jeśli nie było tak to założę się, że bardzo podobnie.
        • bj32 Re: A mnie sie wydaje... 19.05.08, 11:07
          Bardzo trzeźwa ocena. Dodałabym tu jeszcze, że to nawet może nie
          chodzić o to, że nie znajdzie sobie kogoś. Sama mam ponad 30 lat i
          wiem, ze złapanie leszcza nie jest w tym wieku aż tak skomplikowane,
          jeśli sie o siebie dba. Nawet złapanie leszcza na stałe. Ale już
          zeby był odpowiednio ustawiony finansowo, to wiekszy problem. A
          dziewczyna przyzwyczajona do luksusów, zabierana zapewne na wakacje
          na Kretę, do opery i diabli wiedzą gdzie nie zdecyduje się
          na "gołodupca", który jej przyniesie 1500,- pensji i jeszcze bedzie
          sie domagał za to cudeńków w postaci schabowego w niedzielę.
          "Misternie ułożony plan nie wypalił."
          Eeee... Dlaczego? Pani pisze, że wrzód na tyłku w postaci wiecznie
          siedzącego na kanapie pana jej niepotrzebny. A wpadkę można zaliczyć
          zawsze ["wybacz, miły, tabletki zawiodły, nie chciałam, nawet tu o,
          na forum o tym pisz... a teraz poproszę o sowite dofinansowanie, bo
          inaczej powiem twojej żonie, że ci świadczyłam usługi przez
          wszystkie te lata i efekt jaki jest każdy widzi..."]. Czegóż więcej
          potrzeba pięknej genetycznie i sprytnej pannie, zeby mieć spokój do
          końca życia?
        • bea53 Bingo Anna Sara 19.05.08, 11:30
          Przenikliwa jesteś!
    • renia.w.2 Re: Dziecko z żonatym? 19.05.08, 11:52
      Hmmm..Jestes kobietą?masz jakies uczucia?Facet jest żonaty,daj wiec
      spokoj,krzywdzisz inna kobiete,rozwalasz zwiazek,wpieprzasz sie w
      juz istniejaca rodzine!!Kobieto jest tylu wolnych facetow a ciebie
      kreci akurat ten jeden,masz jakis popieprzony charakter,bo co bys
      zrobila gdybys byla jego zona mielibyscie sobie to dziecko a on
      romansowalby na boku i planowal dziecko tez z inna?!Przypuszczam ze
      normalna kobiete by trafilo~ale widac ciebie to nie rusza.Zrob sobie
      dziecko z tym,za dwa lata znow poczujesz instynkt
      macierzynski,znajdziesz innego zonatego i wkoncu sie nie polapiesz
      ktore dziecko czyje:P
    • m-jak-magi zaplaca dzieci i twoje i jego n/t 19.05.08, 14:11
      • ruda110 Re: zaplaca dzieci i twoje i jego n/t 19.05.08, 15:18
        Dziasiaj jesteś Królową - wydaje ci się, że wszystko w życiu idzie
        zgodnie w twoim planem, że wszystko kontrolujesz i nad wszystkim
        panujesz, nie musisz sie liczyć z nikim, a wszystko kręci się wokół
        twojej osoby. Zdaje mi się, że im dłużej bedziesz odnosić te
        swoje "sukcesy" tym gorzej dla ciebie, bo w życiu za wszystko trzeba
        zapłacić, za głupotę i ignorację też, a może przede wszystkim, bo
        tylko wtedy będziesz uratowana i czegoś się nauczysz. Śmiejesz się i
        drwisz, gdy inni mówią, żebyś się opamiętała, bo krzywdzisz innych,
        bo zabijasz samą siebie... Śmieszy cię czyjeś cierpienie? Jesteś aż
        tak bardzo naiwna, żeby sądzić, że Życie nie wystawi ci rachunku za
        te wszystkie "przyjemności"?
        • kira_korpii Przyszłam się pożegnać 19.05.08, 22:04
          Chciałabym się pożegnać, bo jednak nie mogę sobie odmówić
          postawienia kropki nad i.

          Ale przyznaję, że straciłam ochotę na udzielanie się na forum, gdzie
          kasuje się moje wypowiedzi, które były jedynie ironiczno-złośliwe i
          prześmiewcze a zostawia wypowiedzi osób, w których jestem ewidentnie
          obrażana.
          Trudno więc się dziwić, że nie będę kontynuuować dyskusji.
          Bo i po co?
          Żadna z tych pań nie jest w stanie mnie obrazić, mimo, że próbują
          mnie zdyskredytować z uporem godnym naprawdę lepszej sprawy.

          Bo przecież tylko ja znam prawdę. I to mi wystarczy. I tego nikt mi
          nie odbierze.

          Dobranoc wszystkim
          Miłego życia życzę
          • margerita75 Nie karmić trolla;) 19.05.08, 23:29

          • bj32 Re: Przyszłam się pożegnać 20.05.08, 12:48
            Jako moderator dodać mogę jedynie:
            Jeśli nie chcesz, zeby Twoje wypowiedzi były kasowane zapoznaj się z
            Netykietą
            .
            W tym wypadku chodzi o podpunkt drugi punktu "Czego unikać".
            Pozdrawiam.
            bj32
            • emli7 Ale dym...a poza tym... 21.05.08, 23:15
              Niezły dym wyszedł.
              Dodam jeszcze jedno - o ile autorka wątku to jeszcze przeczyta.
              Sluchaj, jeśli twoja potrzeba niezależności jest na tyle duyża, że
              nie chcesz mieszkać z faceterm, to z dziekciem juz naprawdę nie
              wyrobisz.
              Dziecko zabiera 10 razy tyle niezalezności co facet. POwaznie.
              Facet chodzi do pracy i nie widzisz go częśc dnia. Facet daje
              spokojnie poczytać książkę. Facet nie ściąga na ciebie obrusu, kiedy
              jesz. Facet nie budzi cię w nocy bo coś chce (no, z wyjatkiem
              seksu). Facet załatwia sam swoje sprawy.
              I cała litania.
              Nie potępiam cie, ale pomysł mania dziecka z żonatym wydaje mi się
              niepraktyczny na wszytskich frontach.
          • kobietaabc Re: Przyszłam się pożegnać 22.05.08, 22:18
            Dziewczyny, wierzycie w te bajki??? Moim zdaniem autorka dała się ponieść
            wyobraźni....
            • mamaplakusia Re:hmm 28.05.08, 18:01
              troche sie wszystkie zapedzilyscie..fajna wojna na slowa..ale to
              chyba nie po to jest to forum i chyba nie po to byl post autorki.
              widac ze dziewczyna jest niepewna swojego wyboru, jakas zagubiona.
              Wedlug mnie ludzie maja prawo bladzic, popelniac bledy. nigdy nie
              mow nigdybo nie wiesz co tobie zycie przyniesie i czym cie zaskoczy.
              ja nie bede jej oceniac..bo tez nie jestem aniolem, tez popelnilam
              wiele bledow..jak kazdy. w ten czy inny sposob, swiadomy lub nie
              wszyscy krzywdzimy innych.
              nie wiem czy zdajesz sobie sprawe z tego co piszesz jak to
              wyglada..? chcesz miec dziecko z kims kto jest z toba 5 lat, myslisz
              ze jego zona o was wie..godzi sie na to.dziwny uklad..na pewno
              niezdrowy i niemoralny. to moze zamieszkacie w ogole we trojke?skoro
              jej nie przeszkadzasz? jak urodzisz mu dziecko to dzieci beda sie
              razem wychowywac... widzisz w gole jak to wyglada????ON ma juz
              rodzine.. ty jestes dodatkiem. czemu chcesz pozbawic swojego dziecka
              normalnej rodziny?? zastanawiam sie jak wygladalo twoje zycie zanim
              go poznalas? kim bylas? jaki byl twoj status spoleczny? bbo moze
              duzo mu zawdzieczasz? to co teraz masz i czujesz sie z nim zwiazana
              i chcesz mu sie zrewanzowac. nie wierze ze normalna osoba nie
              potrzebuje stalego partnera i zdowego zwiazku.. moze teraz tak
              myslisz..weszlas w bledne kolo i tkwisz w nim, ale kiedys otworza ci
              sie oczy i mozesz zalowac minionych lat ktore moglas spedzic z kms
              innym budujac wlasna rodzine i zyjac wlasnym zyciem a nie jak
              pijawka. Wydaje mi sie ze trafilas na TEN model faceta ktory jest
              bardzo wygodny, umie dbac o kobiete, uwodziciel moze? moj ojciec tez
              mial kochanke..ma z nia dziecko korego nigdy nie poznalam..a to moja
              siostra..chcialabym ja poznac..ale jak mam jej sie przedstawic??moze
              ona nie wie o mnie?zniszcze jej swiat..? mama jak sie dowiedziala o
              NIEJ urzadzala w domu ojcu pieklo, ale nie pozwolila mu odejsc!!on
              tez nie chcial. tamta podobno byla mlodsza, ladniejsza, bogata..nie
              rozumiem czemu nas nie zostawil. gdy dowiedziala sie o dziecku w
              domu byla taka atmosfera ze nie chcialabym tam wtedy mieszkac.
              wszyscy mowili ze ona "wrobila" ojca w dziecko. chciala je miec.
              szkoda mi mojej siostry bo ja wiem jak to jest kiedy w chrobie
              spalam z ojcem w lozku, jak codziennie robil mi sniadanie, w
              niedziele jajecznice po szkole zawsze cos razem robilismy. w swieta
              jego mama zawsze robila najlepsze ciasta na swiecie, gwar innych
              dzieci.. sa takie male szczegoly, ale tworza twoje dziecinstwo,
              buduja twoja samoocene, pomagaja dorosnac. moja siostra tego nie
              miala bo moja mama zabronila mu kontaktow z nimi.nie mowie ze twoje
              dziecko, tez byloby pozbawione takich rzeczy, ale po co ladowac sie
              w chory zwiazek. poza tym kobieta po urodzeniu dziecka bardzo sie
              zmienia, caly swiat przewraca sie do gry nogami, chce sie
              wszystkiego co najlepsze dla dziecka, bo ono jest najwazniejsze,
              chce sie zbudowac mu swiat idealny..ale czasem nie mozna. pomysl,
              tamata kobieta tez ma uczucia, wiec jesli o was wie to cierpi na
              swoj sposob, a tamto dziecko tez na pewno sie o was dowie, jak si
              bedzie czulo? wydaje mi sie ze to twoj partnerjest na tyle
              wyrachowanym egoista ze z latwoscia przyjdzie mu powolac ta mla
              istotke na swiat i odebrac prawo do pelnego szczescia. w nim widze
              problem, ale czemu wy obie sie na to godzicie. ok uwiklalas sie, ale
              pora sie otrzasnac, spojrzec nata sytuacje Obiektywnie.. i zaczac
              swoje wlasne zycie bo kazdy na to zasluguje, a wszystko to co
              piszesz to takie usprawiedliwianie i ulepszanie sytuacji w ktorej
              sie znalazlas, wygodnie ci, dobrze, ale co bedzie za 10-20 lat z kim
              sie zestarzejesz? moze ciebie zabraknie- roznie w zyciu bywa, kto
              zajmie sie twoim dzieckiem? zamieszka z tamta rodzina? nie mozna
              budowac szczescia na cudzym nieszczesciu. zastanow sie nad soba..
              • bj32 Re:hmm 29.05.08, 09:53
                "widac ze dziewczyna jest niepewna swojego wyboru, jakas zagubiona."
                Widać. Tu:
                "Nie pytam o pozwolenie, bo i tak zrobię tak, jak uznamy oboje za
                stosowne"
                tu:
                "Skoro jesteśmy razem, to oczekuję zainteresowania wszystkimi moimi
                sprawami, rzeczami, które są dla mnie ważne."
                tu:
                "I to także wsparcie emocjonalne na całej linii, a Bóg mi świadkiem,
                że łatwego charakteru to ja nie mam."
                tu:
                "Jeszcze raz radzę po dobroci, nikomu więcej już tego nie rób. Nawet
                nie zdajesz sobie sprawy, ile tym możesz wyrządzić zła. Zła, które
                powróci także do Ciebie."
                tu:
                "Kocham Go najbardziej na świecie, jest moim najlepszym
                przyjacielem, najbliższą mi istotą we wszechświecie, a mimo to nie
                chcę być z nim na codzień."
                tu
                "Ten wątek w założeniu miał być kubłem zimnej wody na moją głowę,
                miał powstrzymać mój rozbuchany do granic instynkt macierzyński."
                tu szególnie
                "Stan na dzisiaj jest taki: on akceptuje moje pragnienie zostania
                matką i gdy poczuję, że już do tego dojrzałam, zdecydujemy się na
                dziecko."
                tu
                "Bea powiedzieć Ci na uszko ile ja zarabiam?

                Albo lepiej nie, bo jeszcze Cię szlag trafi."
                tu
                "Bo przecież tylko ja znam prawdę. I to mi wystarczy. I tego nikt mi
                nie odbierze."
                i kilka innych. Świadczą o tym, ze panna ma skłonność do rozdymania
                własnego ego, wie, czego chce i jest pewna siebi. A nie zagubiona.
                • mamaplakusia Re:hmm 29.05.08, 14:24
                  wydaje mi sie ze ona nalezy do osob, ktore mysla co innego, mowia co
                  innego, a zrobia jeszcze inaczej. zbyt wiele tu sprzecznosci na
                  osobe konkretna ktora wie czego chce
Inne wątki na temat:
Pełna wersja