taziuta 20.12.09, 21:13 Człowiek rodzi się z czystą tabliczką w głowie. To dopiero rodzice/opiekunowie zapisują ją wg swego upodobania... /z inspiracji Kamfory, z forum DDD / forum.gazeta.pl/forum/w,89226,104622797,104622797,Jak_staliscie_sie_ateistami_.html Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
hummer Re: Każdy rodzi się ateistą... 20.12.09, 21:24 taziuta napisał: > Człowiek rodzi się z czystą tabliczką w głowie. > To dopiero rodzice/opiekunowie zapisują ją wg swego upodobania... Szczęśliwe dzieci ateistów. Nie będą zmieniane. Odpowiedz Link
gat45 Re: Każdy rodzi się ateistą... 20.12.09, 21:36 Myślisz ? Nie wiem, jaki się człowiek rodzi, ale lektura - choć to laaaaata temu - "Władcy Much", wywarła na mnie wrażenie. Pamiętasz ? Odosobnione dzieciaki, nie poddane żadnej indoktrynacji z zewnątrz same wymyślają rytuały quasi-religijne. Odpowiedz Link
hummer Re: Każdy rodzi się ateistą... 20.12.09, 21:39 gat45 napisała: > Odosobnione dzieciaki, nie poddane żadnej indoktrynacji z zewnątrz > same wymyślają rytuały quasi-religijne. Czy w każdym wypadku te rytuały prowadzą do tego co możemy obserwować teraz? Odpowiedz Link
taziuta Re: Każdy rodzi się ateistą... 20.12.09, 23:02 gat45 napisała: > > Myślisz ? Nie wiem, jaki się człowiek rodzi, ale lektura - choć to > laaaaata temu - "Władcy Much", wywarła na mnie wrażenie... Władca Much to nie dokument, to fikcja... Odpowiedz Link
jola.iza1 Re: Każdy rodzi się ateistą... 20.12.09, 21:39 Tera to ja wiem dlaczego jestem ateistką Od dziecka, gdy słyszę: z jakiegoś powodu wiarę straciliście? Nic nie straciłam, nie wierzyłam , to tylko był przymus lokalno rodzinny Odpowiedz Link
taziuta Re: Każdy rodzi się ateistą... 20.12.09, 23:03 woda_woda napisała: > ... a skąd. Aniołkiem. In spe, tylko in spe... Odpowiedz Link
gat45 Re: Każdy rodzi się ateistą... 21.12.09, 07:48 woda_woda napisała: > ... a skąd. Aniołkiem. Nie mylisz się ? Mnie się wydawało, że jest to zarezerwowane dla embrionów i "dzieci nienarodzonych". Ale nie jestem pewna, więc się dopytuję : zdrowe-donoszone to też Aniołek ? Odpowiedz Link
woda_woda Re: Każdy rodzi się ateistą... 21.12.09, 09:41 Coś mi się tak kojarzy, że mamy mówią do noworodków "o mój aniołeczku". Mama chyba wie, kogo urodziła. No chyba, że ma na imię Rosemary, wtedy nie wie. Odpowiedz Link
wariant_b Re: Każdy rodzi się ateistą... 21.12.09, 10:17 woda_woda napisała: > wtedy nie wie. Wtedy nie wiedziała, teraz już wie. Lepiej nie kręcić z Polańskim. Odpowiedz Link
taziuta Celna Kuma uwaga :) 21.12.09, 06:27 Na forum Kraj Wilk założył wątek, w którym pyta co by było gdyby okazało się, że Boga nie ma. I spodobał mi się tam post Kuma.z.antalowki: "No, bo jeśli tak wyglądał praczłowiek to trochę głupio rozpłaszczać se kolana w modłach do Stwórcy, co go ulepił rychtyk na obraz i podobieństwo swoje..." forum.gazeta.pl/forum/w,28,104627267,104644123,Re_SLD_byloby_tak_samo_glupio_jak_i_innym_.html Odpowiedz Link
humbak Re: Każdy rodzi się ateistą... 21.12.09, 08:31 Skoro się rodzi czystą tabliczką- dyskusyjne- to nie jest ateistą, tylko nie ma na ten temat poglądu. Ateizm to też wiara. Odpowiedz Link
taziuta Bzdurki! 21.12.09, 10:53 humbak napisał: > /.../ Ateizm to też wiara. Ateizm to brak wiary. Jeśli brak wiary to też wiara, to brak rozumu, to też rozum, a brak znajomości tabliczki mnożenia, to znajomość tabliczki mnożenia? Odpowiedz Link
woda_woda Mylisz się, Taziuto. 21.12.09, 11:03 Isnienie bądź nieistnienie Boga to wyłącznie kwestia wiary. No bo nie wiedzy przecież. Odpowiedz Link
imasumak Re: Mylisz się, Taziuto. 21.12.09, 11:11 woda_woda napisała: Jeśli wie, to potrafi to udowodnić To zapowiada się nam dzień pełen wrażeń . Taziu, udowadniaj! Odpowiedz Link
woda_woda Re: Mylisz się, Taziuto. 21.12.09, 11:17 > Taziu, udowadniaj! Też czekam niecierpliwie Odpowiedz Link
gat45 Re: Mylisz się, Taziuto. 21.12.09, 11:09 woda_woda napisała: > Isnienie bądź nieistnienie Boga to wyłącznie kwestia wiary. > > No bo nie wiedzy przecież. Trudno potraktować równorzędnie wiarę w cokolwiek i całkowity brak zainteresowania tematem. To nie są stany plus jeden / minus jeden, a raczej jeden / zero. Nie wszędzie dychotomia działa automatycznie. Odpowiedz Link
woda_woda Re: Mylisz się, Taziuto. 21.12.09, 11:14 Moim zdaniem mozna coś albo wiedzieć, albo w coś wierzyć. Wiara bądź jej brak nie wymagają dowodu, wiedza - tak. Tutaj mamy wybór: a/ wierzę b/ nie wierzę c/ nie wiem, czy wierzę d/ nie interesuje mnie to Przypadek d/ dotyczy osób, które nie zajmują sie tematem w ogóle, czyli nie Taziuty Odpowiedz Link
gat45 Re: Mylisz się, Taziuto. 21.12.09, 11:16 Aha. No to ja jestem d] i już się dalej nie wtrącam )) Odpowiedz Link
woda_woda Re: Mylisz się, Taziuto. 21.12.09, 11:19 > Aha. No to ja jestem d] i już się dalej nie wtrącam )) )) Odpowiedz Link
dolor a katolik jest też ateistą? 21.12.09, 20:51 woda_woda napisała: > Isnienie bądź nieistnienie Boga to wyłącznie kwestia wiary. > > No bo nie wiedzy przecież. "Odkryłem, że całkiem dobrą strategią, gdy ktoś pyta mnie, czy jestem ateistą, jest uświadomić mu, że on również jest ateistą, wszak nie wierzy w Zeusa, Apollona, Amona Ra, Mitrę, Baala, Thora, Wotana, Złotego Cielca ani w Latającego Potwora Spaghetti. Ja po prostu poszedłem o jednego Boga dalej." (Dawkins) Nawiasem mówiąc, to się tylko Boga tyczy? Wczoraj w pociągu słyszałem gościa, który twierdził, ze ewolucja to kłamstwo Szatana, które się prawdą staje. I że ewolucja to religia, i że nie wolno w nią wierzyć, bo odkąd ta idea stała się popularna, wzrosła przestępczość. Ale on wierzył (wiedział), że świat powstał w siedem dni, nie w żadne tam miliardy. Nie wiem, w ile powstał, ale że w siedem, też nie wierzę. Jestem więc też wierzący w niepowstanie świata w siedem dni. A także, że nie ma np. w duchów, św. Mikołaja, skrzatów, a czarownice wcale nie odbierają krowom mleka, w całe mnóstwo innych podobnych rzeczy wierzę, ze ich nie ma. I też nie potrafię ostatecznie udowodnić, że te krasnoludki są tylko wymyślone. Odpowiedz Link
humbak Re: a katolik jest też ateistą? 22.12.09, 07:09 Ojej.. a ja myślałem że ateizm to odrzucenie koncepcji, a nie konkretnych Bogów A co do kreacjonistów- brak zrozumienia własnych ograniczeń nie jest w sumie niczym zaskakującym. Odpowiedz Link
dolor Re: a katolik jest też ateistą? 22.12.09, 11:07 Czy ja wiem? Każdemu z bogów przypisywane są inne atrybuty, co do niektórych (np. nie wyposażonych w takie pomysły jak wszechwiedza i niezniszczalność, ale i to niekoniecznie) - można by się nawet zgodzić, że mogliby istnieć, ale nie istnieją. Ateizm to nie jest ajahwizm. Odpowiedz Link
humbak Re: a katolik jest też ateistą? 22.12.09, 11:27 Chyba zaczynamy mieć problem z komunikacją w związku z rozbieżnością definiowania boskości Mogę prosić o określenie jak to pojęcie rozumiesz? Z mojej strony zasugeruję że chodzi o byt spoza naszej rzeczywistości, kreator, którego poznanie ograniczone jest do możliwości jakie daje jego ów akt kreacji, którego możliwości w odniesieniu do jego kreacji ograniczone są tylko przez jego własną wolę. Odpowiedz Link
dolor Re: a katolik jest też ateistą? 22.12.09, 12:15 To taki monoteistyczny bóg? A Zeus, co rozprawił się z Uranosem etc. to nie bogowie? Bóg - istota nadprzyrodzona, obdarzona świadomością i inteligencją, mająca wpływ na losy człowieka, nie podlegająca jego ograniczeniom, posiadająca wyznawców. Byt fikcyjny, istniejący wyłącznie w ludzkiej wyobraźni. Odpowiedz Link
humbak Re: a katolik jest też ateistą? 22.12.09, 12:29 Bogowie byli tylko jedną z grup istot nadprzyrodzonych tamtej mitologii. Ci bogowie służyli zresztą przede wszystkim wyjaśnianiu tego, czego człowiek nie rozumiał w otaczającym go świecie i nawet jeśl bóg chrześcijan to skutek ewolucji takich właśnie bóstw, to nie o takim przypadku mówimy. Oni byli częścią tego świata i podlegali jego prawom. Podlegali więc empirii. Odpowiedz Link
dolor Re: a katolik jest też ateistą? 22.12.09, 15:34 Czyli politeiści, niewierzący w jednego boga, byliby ateistami? Bóg chrześcijan też jest tylko jednym z grupy istot nadprzyrodzonych, są jeszcze anioły, demony, a nawet święci, ale wyznawcy nie uznają ich za bogów (nie wspominając już o trzech składnikach jednego). Nie przypadkowo chyba pierwsze przykazanie dekalogu dwóch najpoważniejszych religii monoteistycznych mówi: "Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną?" Odpowiedz Link
dolor Re: a katolik jest też ateistą? 22.12.09, 15:36 humbak napisał: >Ci bogowie służyli zresztą przede wszystkim wyjaśnianiu tego, czego człowiek nie rozumiał w otaczającym go świecie Wszyscy bogowie przede wszystkim temu służą. Bóg chrześcijan w najmniejszym stopniu nie jest tu wyjątkiem. Odpowiedz Link
humbak Re: a katolik jest też ateistą? 23.12.09, 07:06 No to wychodzi na to że muszę się powtórzyć. Nie, nie są ateistami, ale na ten przykład Bogowie świata greko-rzymskiego byli emelementem tej rzeczywistości i podlegającej jej prawom, więc poznanie ich podlega innym zasadom niż Boga chrześcijańskiego, czy judeochrześcijańskiego. Podobnie jest jak dobrze kojarzę z Bogami taoizmu. Dlaej nie jestem zaznajomony z teologią. > Wszyscy bogowie przede wszystkim temu służą. Bóg chrześcijan w najmniejszym > stopniu nie jest tu wyjątkiem. Boszszszsz... przecież to napisałem, tyle że jako wierzący chyba tak go nie traktuję, prawda? Odpowiedz Link
dolor Re: a katolik jest też ateistą? 23.12.09, 10:45 Ale przecież nikt nie neguje, że poszczególni bogowie różnili się od siebie, a nawet "poznanie ich podlega innym zasadom", ateizmowi bliżej więc zatem to odrzucania konkretnych idei bogów, niż automatycznego odrzucania czegoś, co nie jest konkretnie zdefiniowane. > Boszszszsz... przecież to napisałem, tyle że jako wierzący chyba tak go nie tra > ktuję, prawda? ale żaden wierzący w jakiegokolwiek/jakichkolwiek bogów, tak go/ich przecież chyba nie traktuje, prawda? Co nie zmienia faktu... Odpowiedz Link
dolor Re: a katolik jest też ateistą? 23.12.09, 11:01 Innymi słowy: nie może być za wiarę uznawane stwierdzenie typu: zgodnie z moją wiedzą i doświadczeniem, prawdopodobieństwo tego, że istnieje Allah, Jahwe, Wisznu, Zeus, Kali, Świętowit, Quelzacoatl i jakikolwiek inny bóg, o którym wiem, jest równe temu, że w mojej zamkniętej szafie czyha trzygłowy smok. Odpowiedz Link
humbak Re: a katolik jest też ateistą? 23.12.09, 11:13 <Ciężko dycha ze zmęczenia> Litości. Właśnie o to chodzi cały ten czas że Allah, Jahwe i Zeus są bogami spoza tego świata i wiedza, doświadczenie i racunek prawdopodobieństwa nic na nich nie pomogą. Jak tam jest z Quetzalcoatlem i Kali nie wiem/nie pamiętam, ale Zeus na ten przykład (Wisznu zdaje się też) byli osiągalni doświadczalnymi metodami. To są odmienne sprawy. Odpowiedz Link
dolor Re: a katolik jest też ateistą? 23.12.09, 11:32 Nie byli. Mieli możliwości, które pozwalały im się ukrywać równie skutecznie, jak Allahowi i Jahwe. Na tyle skutecznie potrafili to robić, że nikt wiarygodny ich naprawdę nie widział, a wierze to nie zaszkodziło. Jeśli wiedza i doświadczenie nie pomaga (mimo że przejawy ich ingerencji są jak najbardziej wiedzy i doświadczeniu dostępne, nawet jeśli nie potrafilibyśmy tylko na tym bazując, opisać powiedzmy ich wyglądu), to co pomaga??? Odpowiedz Link
humbak Re: a katolik jest też ateistą? 24.12.09, 08:25 > Nie byli. Mieli możliwości, które pozwalały im się ukrywać równie skutecznie, > jak Allahowi i Jahwe. Na tyle skutecznie potrafili to robić, że nikt wiarygodny > ich naprawdę nie widział, a wierze to nie zaszkodziło. Chowali się na Olimpie na ten przykład? Faktycznie skutecznie > Jeśli wiedza i doświadczenie nie pomaga (mimo że przejawy ich ingerencji są jak > najbardziej wiedzy i doświadczeniu dostępne, nawet jeśli nie potrafilibyśmy > tylko na tym bazując, opisać powiedzmy ich wyglądu), to co pomaga??? No właśnie w tym rzecz że wiara. Fakt, efekty ich interwencji można przebadać. Oczywiście. Ino że eliminowanie domniemanych cudów nie eliminuje samego boga. Jakby udowodnić że ten kolo co go ponoć ukrzyżowali nie istniał, albo że miała miejsce jaka inna mistyfikacja, to jedna religia by odpadła. Odpowiedz Link
dolor Re: a katolik jest też ateistą? 25.12.09, 20:37 humbak napisał: > Chowali się na Olimpie na ten przykład? Faktycznie skutecznie "Wierzono, że ilekroć jakiś człowiek próbował tam wejść, spadał z niego." > No właśnie w tym rzecz że wiara. Fakt, efekty ich interwencji można przebadać. > Oczywiście. Ino że eliminowanie domniemanych cudów nie eliminuje samego boga. J > akby udowodnić że ten kolo co go ponoć ukrzyżowali nie istniał, albo że miała m > iejsce jaka inna mistyfikacja, to jedna religia by odpadła. Więc wiedza nie pomaga. To skąd człowiek ma wiedzieć, w co wierzyć, albo raczej, w co nie wierzyć (czyli w co wierzyć, że tego nie ma)? Odpowiedz Link
humbak Re: a katolik jest też ateistą? 25.12.09, 21:42 > "Wierzono, że ilekroć jakiś człowiek próbował tam wejść, spadał z niego." > Fakt, fulpruf plan > Więc wiedza nie pomaga. To skąd człowiek ma wiedzieć, w co wierzyć, albo raczej > , > w co nie wierzyć (czyli w co wierzyć, że tego nie ma)? To nie ja napisałem że wiara jest łatwa. Odpowiedz Link
dolor Re: a katolik jest też ateistą? 22.12.09, 12:26 humbak napisał: > którego poznanie ograniczone jest do możliwości jakie daje jego ów akt kreacji A tu to chyba w znaczeniu podobnym do "kreowania wizerunku w mediach"? Większość bogów była bowiem, jak wynika z rozlicznych świętych ksiąg, niezwykle na swój temat gadatliwa i bardzo nerwowo reagowała na krytyczną analizę tych przekazów. Odpowiedz Link
humbak Re: a katolik jest też ateistą? 22.12.09, 12:34 Nie mam na myśli przekazu za pomocą proroków, ksiąg, cudów etc, tylko ograniczeń poznawczych. Skutek nieskończoności bytu opisywanego i ograczonej natury bytów opisujących. Odpowiedz Link
dolor Re: a katolik jest też ateistą? 22.12.09, 15:44 humbak napisał: >Skutek nieskończoności bytu opisywanego i ograczonej natury bytó > w opisujących. Raczej nieskończoności opisywanego niebytu. Jakby analizować przejawy aktywności tego domniemanego boga, nie sposób byłoby nie wytknąć mu wielu błędów, a w niektórych przypadkach bezmyślnego okrucieństwa. Ale w księgach wyjaśnione jest, że on jest dobry i doskonały, tylko stworzył takie potężne istoty obdarzone wolną wolą, które wybrały zło i potępienie, a następnie nakłoniły do grzechu inne doskonałe, acz znacznie już mniej potężne boskie dzieło - człowieka. I ten musi za to cierpieć. Za co cierpią inne, pozbawione duszy gatunki, nie wiadomo, przynajmniej w chrześcijaństwie. Odpowiedz Link
humbak Re: a katolik jest też ateistą? 23.12.09, 07:10 > Raczej nieskończoności opisywanego niebytu Pewnie. Tak samo jak dowodzi się nieteorii, które dopiero po ich udowodnieniu stają się teoriami. Jakby analizować przejawy aktywnośc > i > tego domniemanego boga, nie sposób byłoby nie wytknąć mu wielu błędów, a w > niektórych przypadkach bezmyślnego okrucieństwa Nie mów jakby, tylko analizuj. Ale w księgach wyjaśnione jest > , > że on jest dobry i doskonały, tylko stworzył takie potężne istoty obdarzone > wolną wolą, które wybrały zło i potępienie, a następnie nakłoniły do grzechu > inne doskonałe, acz znacznie już mniej potężne boskie dzieło - człowieka. I ten > musi za to cierpieć. Za co cierpią inne, pozbawione duszy gatunki, nie wiadomo, > przynajmniej w chrześcijaństwie. Acha, pewnie. No to przemyślmy temat wolnej woli. Na czym ona polega? Odpowiedz Link
dolor Re: a katolik jest też ateistą? 23.12.09, 10:35 humbak napisał: > Pewnie. Tak samo jak dowodzi się nieteorii, które dopiero po ich udowodnieniu s > tają się teoriami. Raczej jak opisuje się bohatera zbiorowej wyobraźni, nadprzyrodzone zjawiska towarzyszące narodzinom Mao itp. > > Nie mów jakby, tylko analizuj. A to tak dużo trzeba? Pierwsze z brzegu: wspomniane już choroby i śmierć nie tylko ludzi, ale i pozbawionych możliwości "zbawienia" innych gatunków. Miliardy ludzi, które o możliwości zbawienia nigdy nie usłyszały (Afryka, Ameryka), wojny religijne, gdzie zwolennicy jednego boga starają się wyrżnąć zwolenników drugiego, i żadnej nadprzyrodzonej podpowiedzi, który prawdziwy. Tylko deiści mogą to jakoś tłumaczyć. itp. Czy zazdrość i mściwość jest dobrą cechą? U Starotestamentowego boga tak: "Nie będziesz się im kłaniał i nie będziesz im służył, gdyż Ja, Pan, Bóg twój, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze winę ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą," (2 Moj. 20:5) Bo napisane jest, że wszystko, co zrobił, jest dobre. > Acha, pewnie. No to przemyślmy temat wolnej woli. Na czym ona polega? > To może zanim zaczniemy, najpierw przemyślmy, na czym konieczność, czyli brak wolnej woli, polega? Odpowiedz Link
humbak Re: a katolik jest też ateistą? 23.12.09, 11:08 > Raczej jak opisuje się bohatera zbiorowej wyobraźni, nadprzyrodzone zjawiska > towarzyszące narodzinom Mao itp. > No i znowu. A ponoć to wierzący mają zamknięty umysł. Ja przynajmniej dopuszczam myśl że mogę się mylić. > A to tak dużo trzeba? Pierwsze z brzegu: wspomniane już choroby i śmierć nie > tylko ludzi, ale i pozbawionych możliwości "zbawienia" innych gatunków. Jakich innych gatunków? Miliard > y > ludzi, które o możliwości zbawienia nigdy nie usłyszały (Afryka, Ameryka), Que? Która Ameryka? I która Afryka? Jeśli już to Azja, Oceania. No owszem, mnie zawsze twierdzenie że zbawienia nie ma poza Kościołem wydawało się conieco bezczelne. Traktuje je raczej jako narzędzie administracyjne. Co do mściwości... a skąd cytacik, co? > To może zanim zaczniemy, najpierw przemyślmy, na czym konieczność, czyli brak > wolnej woli, polega? A co nam to da w tym kontekście? Odpowiedz Link
dolor Re: a katolik jest też ateistą? 23.12.09, 11:26 humbak napisał: > > No i znowu. A ponoć to wierzący mają zamknięty umysł. Ja przynajmniej dopuszcza > m myśl że mogę się mylić. A to nie jest sprzeczne z ideą wiary? > Que? Która Ameryka? I która Afryka? Jeśli już to Azja, Oceania. No owszem, mnie > zawsze twierdzenie że zbawienia nie ma poza Kościołem wydawało się conieco bez > czelne. Traktuje je raczej jako narzędzie administracyjne. Co do mściwości... a > skąd cytacik, co? Czarna Afryka, Ameryka prekolumbijska, Azja rozumie się sama przez się, Australia podobnie, myślałem, że wystarczy wskazać przykład, nie bawić się w precyzyjne określenia historyczne i geograficzne. Co do mściwości, cytacik (podpisany) z księgi obowiązującej dla chcących poznać ideę Boga w dwóch ważnych religiach monoteistycznych. Czyżby księga nie była wiarygodna? > > A co nam to da w tym kontekście? Pozwoli jedno od drugiego odróżnić i łatwiej zrozumieć zalety i konsekwencje tego "daru". Czy małpy mają wolną wolę? A człowiek, który słyszy: stój bo strzelam? I takie tam drobiazgi. Odpowiedz Link
humbak Re: a katolik jest też ateistą? 24.12.09, 08:31 > A to nie jest sprzeczne z ideą wiary? Że się wątpi? Nie, raczej dowodzi jej słabości > Czarna Afryka, Ameryka prekolumbijska, Azja rozumie się sama przez się, > Australia podobnie, myślałem, że wystarczy wskazać przykład, nie bawić się w > precyzyjne określenia historyczne i geograficzne. Nie wiem szczerze mówiąc co na to kk, ale sądzę że jak ktoś wogóle nie słyszał o Chrystusie to musi po prostu żyć dobrze. > Co do mściwości, cytacik (podpisany) z księgi obowiązującej dla chcących poznać > ideę Boga w dwóch ważnych religiach monoteistycznych. Czyżby księga nie była > wiarygodna? Nie o to pytam. Chyba że sama z Biblii przepisałaś A czemu pytam? Chodzi o kontekst. I to nie tylko ten w postaci słów pisanych, ale i kulturowy powstania Biblii (tu akurat to kto wybrał cytat ma już mniejsze znaczenie). > Pozwoli jedno od drugiego odróżnić i łatwiej zrozumieć zalety i konsekwencje > tego "daru". Czy małpy mają wolną wolę? A człowiek, który słyszy: stój bo > strzelam? I takie tam drobiazgi. No dobra, to wal swoją, a ja w odpowiedzi swoją Odpowiedz Link
dolor Re: a katolik jest też ateistą? 24.12.09, 11:50 humbak napisał: > > Nie wiem szczerze mówiąc co na to kk, ale sądzę że jak ktoś wogóle nie słyszał > o Chrystusie to musi po prostu żyć dobrze. > To tak można? Dobrze bez Chrystusa? Bez dekalogu? Jak jeszcze stwierdzisz, że można (choć oczywiście nie trzeba) źle z Chrystusem i dekalogiem, to się pewnie zgodzimy. > > Nie o to pytam. Chyba że sama z Biblii przepisałaś No cóż, rozczaruję, dolor to rzeczownik rodzaju męskiego > A czemu pytam? Chodzi o kontekst. I to nie tylko ten w postaci słów pisanych, ale i kulturowy powstania B > iblii (tu akurat to kto wybrał cytat ma już mniejsze znaczenie). A co ma do rzeczy kontekst, jeśli chodzi o karanie do trzeciego i czwartego pokolenia? Jest w tym jakiś sprytny haczyk, o którym nie wiem? I czy chcesz powiedzieć, że Biblii nie można ufać? To czemu, encyklikom papieskim? > No dobra, to wal swoją, a ja w odpowiedzi swoją To niekoniecznie moja, ale najciekawsze określenie, jakie spotkałem, to że wolna wola jest złudzeniem koniecznym... Dlatego też chciałbym najpierw wiedzieć, czym jest wola niewolna. Odpowiedz Link
humbak Re: a katolik jest też ateistą? 24.12.09, 13:34 > To tak można? Dobrze bez Chrystusa? Bez dekalogu? Jak jeszcze stwierdzisz, że > można (choć oczywiście nie trzeba) źle z Chrystusem i dekalogiem, to się pewnie > zgodzimy. Ło matko nie męcz mnie > No cóż, rozczaruję, dolor to rzeczownik rodzaju męskiego Ups.... pardon, jakby nie dało się zauważyć miewam problemy z postrzeganiem > A co ma do rzeczy kontekst, jeśli chodzi o karanie do trzeciego i czwartego > pokolenia? Jest w tym jakiś sprytny haczyk, o którym nie wiem? I czy chcesz > powiedzieć, że Biblii nie można ufać? To czemu, encyklikom papieskim? Wrócim do tego przy większym luzie czasowym. Na dniach w każdym razie. > To niekoniecznie moja, ale najciekawsze określenie, jakie spotkałem, to że woln > a > wola jest złudzeniem koniecznym... > Dlatego też chciałbym najpierw wiedzieć, czym jest wola niewolna. Ufff... no oki, jw. Odpowiedz Link
dolor Re: a katolik jest też ateistą? 25.12.09, 15:57 humbak napisał: > Wrócim do tego przy większym luzie czasowym. Na dniach w każdym razie. Bardzo chętnie, o Absolucie zawsze pogadać można, mówiąc cokolwiek. Odpowiedz Link
humbak Re: a katolik jest też ateistą? 25.12.09, 16:58 > A co ma do rzeczy kontekst, jeśli chodzi o karanie do trzeciego i czwartego > pokolenia? Jest w tym jakiś sprytny haczyk, o którym nie wiem? I czy chcesz > powiedzieć, że Biblii nie można ufać? To czemu, encyklikom papieskim? Kontekst w sensie otaczających zdań niewiele.... zresztą tu go praktycznie nie ma Ale kontekst historyczny już może mieć spore znaczenie. Należałoby poszukać w jakich okolicznościach powstawała ksiega. Nawiasem mówiąc z chęcią pogrzebie na ten temat. > To niekoniecznie moja, ale najciekawsze określenie, jakie spotkałem, to że woln > a > wola jest złudzeniem koniecznym... > Dlatego też chciałbym najpierw wiedzieć, czym jest wola niewolna. Brak wolnej woli? Brak świadomości. Nie podejmujesz decyzji, bo nie widzisz innych opcji- odpowiadasz tylko na wezwanie istynktu, potrzeby chwili etc., bez uwzględnienia innych możliwości i konsekwencji. Dochodzi jeszcze predestynacja, którą KK niby potępia, ale jakoś nie eliminuje z nauczania, co jest mocno wkurzające. Odpowiedz Link
wariant_b Re: a katolik jest też ateistą? 25.12.09, 18:13 humbak napisał: > Brak wolnej woli? Brak świadomości. Nie podejmujesz decyzji, bo nie > widzisz innych opcji... Ależ zupełnie przeciwnie - wolna wola jest wtedy, kiedy podejmujesz decyzje, bo nie widzisz innych opcji - odpowiadasz tylko na wezwanie instynktu, potrzeby chwili etc., bez uwzględnienia innych możliwości i konsekwencji. Wolna wola jest tylko stadium pośrednim między automatyzmem biologicznym, a świadomością - potrafimy nazwać i świadomie umotywować swoje automatyczne zachowania, ale jeszcze nie potrafimy nimi sterować. Bóg nie ma wolnej woli. Odpowiedz Link
humbak Re: a katolik jest też ateistą? 25.12.09, 21:44 Jakieś uzasadnienie? Takiego ujęcia jeszcze nie słyszałem. Podstawy proszę. Odpowiedz Link
wariant_b Re: a katolik jest też ateistą? 25.12.09, 22:11 humbak napisał: > Jakieś uzasadnienie? Takiego ujęcia jeszcze nie słyszałem. Podstawy proszę. Jeśli świadomość jest zdolnością odróżniania tego co słuszne, od tego co niesłuszne, tego co dobre, od tego co złe albo w jakikolwiek inny sposób rzutuje na nasze decyzje, co "wolność woli" osiąga swoje maksimum dla p=1/2 i maleje do zera przy prawdopodobieństwie zmierzającym ku jedności. Odpowiedz Link
humbak Re: a katolik jest też ateistą? 25.12.09, 22:20 > Jeśli świadomość jest zdolnością odróżniania tego co słuszne Nie jest. Odpowiedz Link
wariant_b Re: a katolik jest też ateistą? 25.12.09, 22:42 humbak napisał: > Nie jest. Wtedy owa 1/2 jest jeszcze bardziej na miejscu, ale pojęcie wolnej woli niczego konkretnego nie wnosi, poza stwierdzeniem, że u osób o osobowości paranoicznej jest najwyżej rozwinięta. Odpowiedz Link
humbak Re: a katolik jest też ateistą? 25.12.09, 22:48 Niebardzo. Świadomość to po prostu wiedza że ma się wybór (to oczywiście nie definicja, piszę o tym konretnym kontekście). Kwestia wyboru właściwej to już zupełnie co innego. Odpowiedz Link
wariant_b Re: a katolik jest też ateistą? 25.12.09, 23:11 humbak napisał: > Niebardzo. Świadomość to po prostu wiedza że ma się wybór... Tyle, że świadomość sensoryczna nie wiele ma do wolnej woli, nie potrafimy manipulować własnymi odczuciami w wystarczającym stopniu, a świadomość kognitywna z zasady zawiera elementy wartościowania posiadanych informacji. Im ich więcej i lepiej uporządkowane, tym mniej "wolnej woli". --- Denerwuje mnie strasznie, kiedy teologowie tłumaczą jedno źle zdefiniowane pojęcie przy pomocy innych, zdefiniowanych równie podle - jak na przykład wiązanie Boga z "wolną wolą". Odpowiedz Link
humbak Re: a katolik jest też ateistą? 25.12.09, 23:18 Nie przesadzaj. To że nasza osobowość jest uformowana w określony sposób nie oznacza że decyzje są ściśle określone. Założenie że wolna wola oznacza brak przekonań i systemu wartości oraz świadomości czego się potrzebuje jest niedorzeczne. Możesz wybierać i już. A to że wiesz która opcja jest dla Ciebie dobra wcale nie ogranicza wolności. Odpowiedz Link
wariant_b Re: a katolik jest też ateistą? 25.12.09, 23:32 humbak napisał: > A to że wiesz która opcja jest dla Ciebie dobra wcale nie ogranicza > wolności. Oczywiście, że ogranicza. Każe rezygnować z opcji, które w żadnym przypadku się nie sprawdziły i nie są dobre. Ekstrapolując ku nieskończoności (pełna świadomość) nie pozostawia żadnych wyborów. Bóg nie ma wolnej woli, co już pisałem wcześniej. Odpowiedz Link
humbak Re: a katolik jest też ateistą? 25.12.09, 23:39 Achaaaaa... więc jak wiesz ze wolisz sok pomarańczowy od jabłkowego odbiera Ci możliwość wyboru tego drugiego? Pewnie. Odpowiedz Link
wariant_b Re: a katolik jest też ateistą? 25.12.09, 23:50 Oczywiście. Nie ma powodu wybierać gorszego rozwiązania. Poza ciekawością, która została już kiedyś zaspokojona, dzięki czemu wiem, co lubię. Czy Ty postępujesz inaczej? Znaczy, wybierasz to, czego nie chcesz? Odpowiedz Link
humbak Re: a katolik jest też ateistą? 25.12.09, 23:58 Zdarza się. Poza tym racje nieraz są niejasne a nawet i sprzeczne Weź też pod uwagę że odnoszenie tych racji do Boga jest mocno problematyczne. No bo niby jak to zrobić? Odpowiedz Link
wariant_b Re: a katolik jest też ateistą? 26.12.09, 00:18 > No bo niby jak to zrobić? Traktuję Boga jako pojęcie graniczne, a nie jako osobliwość. Zjawiska o charakterze ciągłym pozwalają wyznaczać wartości na swoich granicach. Odpowiedz Link
humbak Re: a katolik jest też ateistą? 26.12.09, 00:23 Tylko skąd ten pomysł? I czego granicą miałby być? Bo przecie nie tego świata. Odpowiedz Link
wariant_b Re: a katolik jest też ateistą? 26.12.09, 00:36 humbak napisał: > Bo przecie nie tego świata. Właśnie tego świata. Bóg jest granicą ludzkiej niewiedzy. A czemu niby osobliwość tego świata miałaby być lepsza? Odpowiedz Link
humbak Re: a katolik jest też ateistą? 26.12.09, 00:39 Stworzyłeś pojęcie boga o którym chcesz dyskutować. Wybacz, ale w taką dyskusję sobie odpuszczę. Nie mówisz o bogu katolików, ani chrześcijan. Odpowiedz Link
wariant_b Re: a katolik jest też ateistą? 26.12.09, 00:52 humbak napisał: > Nie mówisz o bogu katolików, ani chrześcijan. A o jakim niby? O osobliwym Bogu, co stworzył płaską Ziemię, która jest kulista i człowieka, który pochodzi od małpy. Mówimy o tym samym Bogu, tylko zmiennym w czasie. To tylko mój czas jest bardziej ciągły, więc można go aproksymować, aż do punktu w którym Bóg jest zerowy. Odpowiedz Link
humbak Re: a katolik jest też ateistą? 26.12.09, 00:59 Nie Warincie. Ja mówię o bogu który stworzył wszechświat. Cały. Jego wymiar, jego prawa, wypełnił go energią i pozwolił się rzwijać. Dał więc początek i naszemu istnieniu określając naszą naturę. Jest więc czymś spoza, więc nie jest ani jego osobliwością, ani granicą. Jest czymś zewnętrznym. Odpowiedz Link
wariant_b Re: a katolik jest też ateistą? 26.12.09, 08:36 humbak napisał: > Nie Warincie. Ja mówię o bogu który stworzył wszechświat. Fizycy nie lubią aproksymacji w kierunku zera, bo prawa makro- i mikroświata zaczynają się niebezpiecznie mieszać. Ale wiadomo już, że ósmego dnia po stworzeniu świata jego prawa już były, a Boga nie było ani śladu. Więcej - po ośmiu godzinach od stworzenia też go nie było, po ośmiu minutach również, po ośmiu sekundach także. Nie śledzę na bieżąco dokonań fizyki, ale chyba po ośmiu tysięcznych sekundy również. Rozpłynął się gdzieś we wszechświecie albo pozostał na zewnątrz i nie interferuje. Odpowiedz Link
humbak Re: a katolik jest też ateistą? 26.12.09, 10:12 Rozpłynął się gdzieś we wszechświecie albo pozostał > na zewnątrz i nie interferuje. To drugie. A z ciekawości: skąd fizycy wiedzą że nie było śladu? Odpowiedz Link
taziuta Re: a katolik jest też ateistą? 26.12.09, 10:33 humbak napisał: > Rozpłynął się gdzieś we wszechświecie albo pozostał > > na zewnątrz i nie interferuje. > > To drugie. A z ciekawości, skąd wiesz, że to drugie? Odpowiedz Link
humbak Re: a katolik jest też ateistą? 26.12.09, 10:41 Nie wiem. Ale to wydaje się sensowne i wiara tak mi podpowiada. Nie widzę powodu dla którego musiałby z nim w jakikowliek sposób przenikać poza pewnyhmi objawieniami i pewną osobliwością pod tytułem Chrystus. Odpowiedz Link
taziuta Re: a katolik jest też ateistą? 26.12.09, 10:47 humbak napisał: > Nie wiem. Ale to wydaje się sensowne i wiara tak mi podpowiada. No tak, z wiarą się nie dyskutuje. Nic nie musi mieć najmniejszego sensu, jeśli się tylko uwierzy... Odpowiedz Link
wariant_b Re: a katolik jest też ateistą? 26.12.09, 11:10 humbak napisał: > poza pewnyhmi objawieniami... Statystyka mówi, że objawienia nie zdarzają się tym, co nie wiedzieli nic o przedmiocie objawienia. Wiary nie szerzono więc objawieniami, a ogniem i mieczem. > i pewną osobliwością pod tytułem Chrystus. Do której zbliżamy się niebezpiecznie, bo prócz przekazów wiary ostał się przekaz materialny. Odpowiedz Link
humbak Re: a katolik jest też ateistą? 26.12.09, 11:52 > Statystyka mówi, że objawienia nie zdarzają się tym, co nie wiedzieli > nic o przedmiocie objawienia. Wiary nie szerzono więc objawieniami, > a ogniem i mieczem. Jestem generalnie bardzo sceptyczny co o objawień... a cudy wogóle wydają mi się wątpliwe. > Do której zbliżamy się niebezpiecznie, bo prócz przekazów wiary > ostał się przekaz materialny. Albo bezpiecznie To jest dobre, niezależnie od wyniku. Tylko trzeba być rozważnym. Odpowiedz Link
wariant_b Re: a katolik jest też ateistą? 26.12.09, 12:35 humbak napisał: > Albo bezpiecznie To jest dobre, niezależnie od wyniku. Chrystus w 100% ludzki jest niebezpieczny dla doktryny Kościoła, może nie aż tak bardzo, jak żywy, ale jednak. Bóg nieobecny też nie jest wygodny, bo trzeba czymś nieobecność usprawiedliwiać. Analizowanie podobieństw Arcykapłana i Sanhedrynu do struktur Kościoła Katolickiego też pozytywnych elementów raczej nie wniesie. Odpowiedz Link
humbak Re: a katolik jest też ateistą? 26.12.09, 12:43 > Chrystus w 100% ludzki jest niebezpieczny dla doktryny Kościoła, > może nie aż tak bardzo, jak żywy, ale jednak. Wiesz oczywiście że taki Chrystus jest zgodny z doktryną? Bóg nieobecny też > nie jest wygodny, bo trzeba czymś nieobecność usprawiedliwiać. Moim zdaniem nie, choć faktycznie wielu ludzi wierzy w Boga bo go potrzebuje. Odpowiedz Link
wariant_b Re: a katolik jest też ateistą? 26.12.09, 13:18 humbak napisał: > Wiesz oczywiście że taki Chrystus jest zgodny z doktryną? Jako zasuszony szkielecik? Chyba żartujesz. Odpowiedz Link
wariant_b Re: a katolik jest też ateistą? 26.12.09, 17:29 W Chalkedonie przyjęto formułę chrystologiczną następującej treści: Idąc za świętymi Ojcami wszyscy jednogłośnie uczymy wyznawać, że jest jeden i ten sam Syn, Pan nasz Jezus Chrystus, doskonały w Bóstwie i doskonały w człowieczeństwie, prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek, złożony z rozumnej duszy i ciała, współistotny Ojcu co do Bóstwa, współistotny nam co do człowieczeństwa, "we wszystkim nam podobny oprócz grzechu" (Hbr 4, 15). Przed wiekami z Ojca zrodzony jako Bóg, w ostatnich zaś czasach dla nas i dla naszego zbawienia narodził się jako człowiek z Maryi Dziewicy, Bożej Rodzicielki; jednego i tego samego Chrystusa Pana, Syna Jednorodzonego należy wyznawać w dwóch naturach, bez zmieszania, bez zmiany, bez rozdzielania i rozłączania. Nigdy nie zanikły różnice natur przez ich zjednoczenie, ale została zachowana właściwość obu, tworzących jedną osobę i jedną hipostazę. Nie można Go dzielić na dwie osoby ani ich w Nim rozróżniać, ponieważ jest jeden i ten sam Syn jednorodzony, Słowo Boże, Pan Jezus Chrystus, jak przedtem prorocy nauczali o Nim, jak sam Jezus Chrystus o tym nas pouczył i jak nam przekazał Symbol Ojców więc jak znajdą szkielecik, to się formuła rypnie. Odpowiedz Link
humbak Re: a katolik jest też ateistą? 26.12.09, 20:41 A tak... zapomniałem się byłem o wniebwstąpieniu nie tylko duchowym, ale i człowieczym Odpowiedz Link
humbak ups... za szybko poszło 26.12.09, 20:42 Słusznie. Tyle tylko że... jak udowdnisz że ciałko domniemanego zbawiciela jest jego ciałekiem właśnie? Odpowiedz Link
wariant_b Re: a katolik jest też ateistą? 26.12.09, 10:46 humbak napisał: > To drugie. A z ciekawości: skąd fizycy wiedzą że nie było śladu? Będziemy musieli poszukać jakiegoś fizyka na Forum. Ja tam jestem raczej matematykiem i to niepraktykującym, a Zbiór Zadań Tekstowych z Matematyki zwany potocznie fizyką znam bardzo pobieżnie. Ale w sumie szczęście dla Boga, bo gdyby musieli go przeliczyć, znowu straciłby kolejną część boskości. --- Im bardziej Puchatek zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było Odpowiedz Link
humbak Re: a katolik jest też ateistą? 26.12.09, 11:49 Skoro nie wiesz jak, skąd wiesz że wiedzą? Odpowiedz Link
wariant_b Re: a katolik jest też ateistą? 26.12.09, 12:20 humbak napisał: > Skoro nie wiesz jak, skąd wiesz że wiedzą? Po narzędziach, których używają. Odpowiedz Link
humbak Re: a katolik jest też ateistą? 26.12.09, 12:44 Do czego? Analizy rzeczywistości? Chyba zartujesz. Odpowiedz Link
wariant_b Re: a katolik jest też ateistą? 26.12.09, 13:32 humbak napisał: > Do czego? Analizy rzeczywistości? Chyba zartujesz Nauki ścisłe bardziej zajmują się modelowaniem rzeczywistości i analizą tych modeli, niż analizą rzeczywistości jako takiej. Odpowiedz Link
humbak Re: a katolik jest też ateistą? 26.12.09, 13:38 Fiuuu... jak dobrze że nauki ścisłe to nie tylko uniwerki, ale i politechniki Odpowiedz Link
humbak Re: a katolik jest też ateistą? 25.12.09, 17:01 Swoją drogą wygląda na to że zastosowane przez Ciebie oznaczenie Księgi pochodzi z kanonu protestanckiego Odpowiedz Link
wariant_b Re: a katolik jest też ateistą? 25.12.09, 17:55 humbak napisał: > Swoją drogą wygląda na to że zastosowane przez Ciebie oznaczenie > Księgi pochodzi z kanonu protestanckiego A skąd niby ma pochodzić? Powstanie protestantyzmu nierozerwalnie związane jest z prawem wiernych do samodzielnego studiowania i interpretowania Biblii. Odpowiedz Link
humbak Re: a katolik jest też ateistą? 25.12.09, 21:45 No wiesz... Stary Testament to akurat chrześcijański wynalazek nie jest skoro tak chcesz temat traktować. Odpowiedz Link
wariant_b Re: a katolik jest też ateistą? 25.12.09, 21:55 humbak napisał: > No wiesz... Stary Testament to akurat chrześcijański wynalazek nie > jest skoro tak chcesz temat traktować. Nie, nie jest. Został przyjęty z dobrem inwentarza. Zakaz samodzielnego czytania i interpretowania Pisma Świętego jest natomiast już samodzielnym wynalazkiem Kościoła Katolickiego. Odpowiedz Link
humbak Re: a katolik jest też ateistą? 25.12.09, 21:58 Co nie zmienia faktu że są właściwsze formy nazewnictwa ksiąg niż protestanckie, prawda? Tak się czepiam w sumie bo znaczenie ma to miałkie. Odpowiedz Link
humbak Re: Bzdurki! 21.12.09, 12:03 Nie Ziutku. Tak jak napisała Woda: stwierdzenie że Bóg jest, lub go nie ma to jest kwestia wiary, nie poznania doświadczalno-logicznego. Logicznie możesz stwierdzić że istnienia Boga nie da się potwierdzić, ani zanegować. Możesz ewentualnie analizować domniemane działanie jego w tej oto płaszczyźnie istnienia. Odpowiedz Link
hummer Witkacy używał określenia mana 21.12.09, 13:30 humbak napisał: > Nie Ziutku. Tak jak napisała Woda: stwierdzenie że Bóg jest, lub go nie ma to j > est kwestia wiary, nie poznania doświadczalno-logicznego. Logicznie możesz stwi > erdzić że istnienia Boga nie da się potwierdzić, ani zanegować. Możesz ewentual > nie analizować domniemane działanie jego w tej oto płaszczyźnie istnienia. Dla ludów pierwotnych mana - to był/li Bóg/Bogowie. Dla ludów bardziej późniejszych, mana to była sztuka, nauka czy filozofia. Odnoszenie to odnosiło się do niepokoju metafizycznego, który jest w każdym z ludzi. Jedni się realizują poprzez wiarę, inni sztukę, filozofię czy naukę. Znów polecam Niemyte Dusze - studium o rozwoju społeczeństw. Najłatwiej jest wierzyć - to nie wymaga żadnych nakładów. Ot, ktoś wierzy i jest szczęśliwy, bo wierzy. Odpowiedz Link
humbak Re: Witkacy używał określenia mana 21.12.09, 13:40 Hummer, łatwo się podpierać wypowiedziami kogoś z kim polemika nie jest możliwa z racji nieosiągalności. Proszę byś jednak używał argumentów, nie cytatów. "> Najłatwiej jest wierzyć - to nie wymaga żadnych nakładów" No właśnie... skąd to twierdzenie? Dlasze twierdzenie nie jest żadnym uzasadnieniem. Wiara nie jest łatwa, nie przychodzi naturalnie. Jest mimo swojej pozaumysłowej natury również wysiłkiem intelektualnym. Jedyne co można by było dodać jako ułatwienie to likwidacja niepokoju dotyczącego życia pozagrobowego. Tyle tylko że potępienie nie jest wcale ciekawszą alternatywą od niebytu. Pomijam że olałeś wywód o tym że ateizm to też wiara. Odpowiedz Link
hummer Re: Witkacy używał określenia mana 21.12.09, 14:56 humbak napisał: > Hummer, łatwo się podpierać wypowiedziami kogoś z kim polemika nie jest możliwa > z racji nieosiągalności. Proszę byś jednak używał argumentów, nie cytatów. > "> Najłatwiej jest wierzyć - to nie wymaga żadnych nakładów" To akurat moja myśl Ale skoro cytaty. Witkacy nie żyje, prorocy i ewangeliści również. Zostawili po sobie to co zostawili i choć możemy prowadzić dysputy filozoficzne. Tego już nie zmienimy. > No właśnie... skąd to twierdzenie? Dlasze twierdzenie nie jest żadnym uzasadnie > niem. Wiara nie jest łatwa, nie przychodzi naturalnie. Jest mimo swojej pozaumy > słowej natury również wysiłkiem intelektualnym. Jedyne co można by było dodać j > ako ułatwienie to likwidacja niepokoju dotyczącego życia pozagrobowego. Tyle ty > lko że potępienie nie jest wcale ciekawszą alternatywą od niebytu. > Pomijam że olałeś wywód o tym że ateizm to też wiara. Wiara jest darem. W Bieszczadach autochton zapytał się czy nie pożyczę mu pewnej sumy pieniędzy. Powiedział, że odda wtedy i wtedy. I oddał. Wiara czyni cuda, wierzmy ludziom, a będzie lepiej na tym padole. Wiara nie wymaga niczego więcej prócz wiary. Inne rzeczy sztuka, filozofia czy nauka wymagają cholernego nakładu pracy, by się rozwijać. A wiara jest trwaniem. Opoką Odpowiedz Link
humbak Re: Witkacy używał określenia mana 21.12.09, 15:02 > To akurat moja myśl Zauważyłem więc z nim dyskutowałem. Ale skoro cytaty. Witkacy nie żyje, prorocy i ewangeliśc > i > również. Zostawili po sobie to co zostawili i choć możemy prowadzić dysputy > filozoficzne. Tego już nie zmienimy. A ja się powoływałem na ewangelistów, bądź proroków? Ja proszę żebyś podawał argumenty. Więcej nie wymagam, bo nie mogę.;P > Wiara jest darem. W Bieszczadach autochton zapytał się czy nie pożyczę mu pewne > j > sumy pieniędzy. Powiedział, że odda wtedy i wtedy. I oddał. Wiara czyni cuda, > wierzmy ludziom, a będzie lepiej na tym padole. Wiara nie wymaga niczego > więcej prócz wiary. Inne rzeczy sztuka, filozofia czy nauka wymagają cholernego > nakładu pracy, by się rozwijać. A wiara jest trwaniem. Opoką Osobliwa wypowiedź z palców osoby, która jak twierdzi nie wierzy. Co więcej widać że nie miałeś z wiarą styczności, skoro tak twierdzisz. Jest pewna różnica (niebanalna zresztą) pomiędzy wiarą a dogmatem i jest to związane przede wszystkim z cechami danej jednostki ludzkiej. Zresztą wielu ludzi tak naprawdę wierzy nie w Boga, tylko wierzy ludziom, a to jest kompletnie inne pojęcie. Odpowiedz Link
hummer Re: Witkacy używał określenia mana 21.12.09, 15:16 humbak napisał: > > To akurat moja myśl > > Zauważyłem więc z nim dyskutowałem. > > Ale skoro cytaty. Witkacy nie żyje, prorocy i ewangeliśc > > i > > również. Zostawili po sobie to co zostawili i choć możemy prowadzić dyspu > ty > > filozoficzne. Tego już nie zmienimy. > > > A ja się powoływałem na ewangelistów, bądź proroków? Ja proszę żebyś podawał ar > gumenty. Więcej nie wymagam, bo nie mogę.;P To dokładniej pytaj. Na razie rozmawiamy ogólnie. > Osobliwa wypowiedź z palców osoby, która jak twierdzi nie wierzy. Co więcej wid > ać że nie miałeś z wiarą styczności, skoro tak twierdzisz. Jest pewna różnica ( > niebanalna zresztą) pomiędzy wiarą a dogmatem i jest to związane przede wszystk > im z cechami danej jednostki ludzkiej. Zresztą wielu ludzi tak naprawdę wierzy > nie w Boga, tylko wierzy ludziom, a to jest kompletnie inne pojęcie. Nie zastanawia Cię dlaczego Bóg przybrał według chrześcijan postać człowieka? Odpowiedz Link
humbak Re: Witkacy używał określenia mana 22.12.09, 07:00 Masz na myśli Chrystusa, czy przedstawienia Boga Ojca? Odpowiedz Link
imasumak Re: Witkacy używał określenia mana 21.12.09, 14:36 hummer napisał: Najłatwiej jest wierzyć - to nie wymaga żadnych nakładów. Ot, ktoś wierzy i jest szczęśliwy, bo wierzy. Nie zgodzę się z Tobą. Wiara w Boga wcale nie jest łatwa, zwłaszcza dla osób, które potrafią myśleć, analizować. Pomyśl, jakie pokłady ufności w zamysł boski trzeba mieć, żeby wierzyć? Wierzyć pomimo wszystko? Odpowiedz Link
hummer Re: Witkacy używał określenia mana 21.12.09, 15:01 imasumak napisała: > hummer napisał: > > Najłatwiej jest wierzyć - to nie wymaga żadnych nakładów. Ot, ktoś wierzy > i jest szczęśliwy, bo wierzy. > > Nie zgodzę się z Tobą. Wiara w Boga wcale nie jest łatwa, zwłaszcza dla osób, > które potrafią myśleć, analizować. > Pomyśl, jakie pokłady ufności w zamysł boski trzeba mieć, żeby wierzyć? Wierzyć > pomimo wszystko? Ludzie są ufni albo nie. To ich dar. Człek ufny będzie ufnym, jak coś nie wyjdzie powie sobie, następnym razem będzie lepiej. Patrz stopka Odpowiedz Link
taziuta Sofistyka... 21.12.09, 16:06 humbak napisał: > Nie Ziutku. Tak jak napisała Woda: stwierdzenie że Bóg jest, lub > go nie ma to jest kwestia wiary, nie poznania doświadczalno- > logicznego. Brak wiary w istnienie czegoś, to brak wiary, a nie wiara w tego czegoś nieistnienie. Zamienne stosowanie tych określeń, to sofistyka, mająca na celu 'wciśnięcie' ateistom w brzuch, że jednak w coś wierzą. Przyjmij do wiadomości, że ja nie potrzebuję dowodów na istnienie lub nieistnienie Boga. To nie mój problem. Bóg to problem wierzących. W każdym razie tak długo, jak nie zaczynają niewierzącym narzucać praw wynikających ze swojej wiary doktryny... I zaczynam się domyślać, o co chodzi, z tym wciskaniem nam, ateistom, żeśmy też wierzący. Bo to naszą niezgodę na klerykalizację państwa, sprowadza do poziomu 'sporu religijnego', pomiędzy wierzącymi... Odpowiedz Link
humbak Re: Sofistyka... 22.12.09, 07:03 > Brak wiary w istnienie czegoś, to brak wiary, a nie wiara w > tego czegoś nieistnienie. Zamienne stosowanie tych określeń, to > sofistyka, mająca na celu 'wciśnięcie' ateistom w brzuch, że jednak > w coś wierzą. Przyjmij do wiadomości, że ja nie potrzebuję dowodów > na istnienie lub nieistnienie Boga. To nie mój problem. > Skoro nie wierzysz wogóle, to nie możesz stwierdzić że go nie ma. Co najwyżej że wisi Ci jego istnienie bo nie możesz go empirycznie udwodnić, bądź zanegować. > I zaczynam się domyślać, o co chodzi, z tym wciskaniem nam, > ateistom, żeśmy też wierzący. Bo to naszą niezgodę na klerykalizację > państwa, sprowadza do poziomu 'sporu religijnego', > pomiędzy wierzącymi... Daruj sobie z łaski swojej takie insynuacje. Odpowiedz Link
taziuta Re: Sofistyka... 22.12.09, 08:11 humbak napisał: > > Brak wiary w istnienie czegoś, to brak wiary, a nie wiara > > w tego czegoś nieistnienie. > Skoro nie wierzysz wogóle, to nie możesz stwierdzić że go nie ma. Co najwyżej że wisi Ci jego istnienie bo nie możesz go empirycznie udwodnić, bądź zanegować. Tia, strzyżone-golone... > > I zaczynam się domyślać, o co chodzi, z tym wciskaniem nam, > > ateistom, żeśmy też wierzący... > Daruj sobie z łaski swojej takie insynuacje. O, a to nie insynuacja, to wciskanie mi, że w coś wierzę? Wiesz lepiej, jak rozumiem... Odpowiedz Link
humbak Re: Sofistyka... 22.12.09, 08:15 Ja nie twierdzę że wiem co myslisz. Twierdzę jednak że jeśli coś nie daje się określić empirycznie to może leżeć ino w strefie wiary. Prosiłbym o podważenie tego twierdzenia, jeśli chcesz je zanegować. Odpowiedz Link
hummer Ale wiary w co? 22.12.09, 09:12 humbak napisał: > Ja nie twierdzę że wiem co myslisz. Twierdzę jednak że jeśli coś nie daje się o > kreślić empirycznie to może leżeć ino w strefie wiary. Prosiłbym o podważenie t > ego twierdzenia, jeśli chcesz je zanegować. Czy nie popadamy w paranoję? Słowianie wierzyli, że ludzie umysłowo chorzy są bliżej Boga. Odpowiedz Link
wariant_b Re: Sofistyka... 22.12.09, 09:17 humbak napisał: > jeśli coś nie daje się określić empirycznie to może leżeć ino > w strefie wiary. Pojęcia nieskończoności przeczą Twojej tezie. Empirycznie nieskończoność nie istnieje, ale można określić zachowanie się funkcji ciągłych, kiedy ich argument zmierza ku nieskończoności. Obaj z hummerem intuicyjnie przyjmujemy, że boskość zmierza w nieskończoności do zera. Im bliżej Boga jesteśmy, tym jest mniejszy. Odpowiedz Link
hummer Nie wiem czy jest mniejszy 22.12.09, 09:25 wariant_b napisał: > humbak napisał: > > jeśli coś nie daje się określić empirycznie to może leżeć ino > > w strefie wiary. > > Pojęcia nieskończoności przeczą Twojej tezie. > Empirycznie nieskończoność nie istnieje, ale można określić zachowanie > się funkcji ciągłych, kiedy ich argument zmierza ku nieskończoności. > Obaj z hummerem intuicyjnie przyjmujemy, że boskość zmierza > w nieskończoności do zera. Im bliżej Boga jesteśmy, tym jest mniejszy. Ważne, że parzysty Co do Twojego wywodu. Nic nie można tak naprawdę stwierdzić jednoznacznie co jest opisane dwoma lub więcej parametrami. Coś jak nieoznaczoność Heisenberga Odpowiedz Link
humbak Re: Nie wiem czy jest mniejszy 22.12.09, 11:33 Nic nie można tak naprawdę stwierdzić jednoznacznie co je > st opisane dwoma lub więcej parametrami. Mogę prosić o ponowne sformułowanie tej myśli? Nie rozumiem znaczy się. Odpowiedz Link
hummer Tomasz z Akwinu. 23.12.09, 14:40 humbak napisał: > Nic nie można tak naprawdę stwierdzić jednoznacznie co je > > st opisane dwoma lub więcej parametrami. > > Mogę prosić o ponowne sformułowanie tej myśli? Nie rozumiem znaczy się. Tomasz z Akwinu. Ile aniołów mieści się na końcu szpilki. Summa Theologiae, część II (O aniołach) rozdział LII § 3 Odpowiedz Link
humbak Re: Tomasz z Akwinu. 24.12.09, 08:33 Cytat znaczy? Karygodna polszczyzna Nie kojarzył bym tego jednak z Heisenbergiem. Że coś brzmi podobnie, nie znaczy że podobne jest w swej istocie Odpowiedz Link
humbak Re: Sofistyka... 22.12.09, 11:31 Nie może istnieć w ograniczonej rzeczywistości. Tyle tylko że w definicji Boga nie znajduję sugestii że jest on tą rzeczywistością ograniczany. Co więcej, jako jej stwórca musi istnieć poza nią. Chciałbym wiedzieć skąd Wy bierzecie intuicyjne odczucia na temat tego co jest w zakresie dla nas nieosiągalnym ex definitione Odpowiedz Link
woda_woda Re: Sofistyka... 22.12.09, 11:33 Chciałbym wiedzieć skąd Wy bierzecie intui > cyjne odczucia na temat tego co jest w zakresie dla nas nieosiągalnym ex defini > tione Pewnie z racjonalizmu, który odrzuca wszelką metafizykę Odpowiedz Link
wariant_b Re: Sofistyka... 22.12.09, 17:20 > Tyle tylko że w definicji Boga nie znajduję sugestii że jest on tą > rzeczywistością ograniczany. Co więcej, jako jej stwórca musi > istnieć poza nią. Musi istnieć w rzeczywistości złożonej z naszej rzeczywistości oraz samego Boga. Ta rzeczywistość jest również ograniczona, bo nie ma w niej miejsca na Boga Boga, który tego Boga stworzył a dokładniej stworzył rzeczywistość złożoną z Boga i naszej rzeczywistości. Gdyby wszelako nie istniał Bóg Boga, to tworząc nas na obraz swój i podobieństwo Bóg musiałby uczynić nas ateistami, albowiem wiara byłaby mu obca. Odpowiedz Link
dolor Re: Sofistyka... 22.12.09, 17:32 Tworząc nas na obraz i podobieństwo uczyniłby nas raczej egoteistami... Odpowiedz Link
humbak Re: Sofistyka... 23.12.09, 07:15 > Musi istnieć w rzeczywistości złożonej z naszej rzeczywistości oraz > samego Boga. Pewnie, najlepiej jest przypisać prawa naszego świata do bytów które do niego nie należą. A gdzie mamy oną logikę? Ta rzeczywistość jest również ograniczona, bo nie ma > w niej miejsca na Boga Boga, który tego Boga stworzył a dokładniej > stworzył rzeczywistość złożoną z Boga i naszej rzeczywistości. Słucham? Proszę o dyskutowanie na temat a nie tworzenie nowej teologii którą mielibyśmy dyskutować. > Gdyby wszelako nie istniał Bóg Boga, to tworząc nas na obraz swój > i podobieństwo Bóg musiałby uczynić nas ateistami, albowiem wiara > byłaby mu obca. Stworzyłeś założenie, bez gruntownego uzasadnienia- że Bóg musiał zostać stworzony przez innego Boga i próbujesz na tej podstawie dyskutować? Może jednak wróćmy do początku. Jakim cudem musi istnieć Bóg Boga (nie wiem po co dwie duże litery)? Odpowiedz Link
taziuta Re: Sofistyka... 23.12.09, 08:28 humbak napisał: > Pewnie, najlepiej jest przypisać prawa naszego świata do bytów które do niego nie należą. Zaczynam się gubić? Bóg nie należy do naszego świata?(*) To poza nim jeszcze gdzieś go chwalą?! Toż Amerykanie dopiero się przygotowują do wojen gwiezdnych, by zanieść nowym światom dobrą nowinę! (*) z tego co wiem to ludzki wymysł... Odpowiedz Link
taziuta Re: Sofistyka... 23.12.09, 09:08 humbak napisał: > Prawa naszego świata dotyczą Ziemi? Nawiązujesz do drugiej części mojego postu, a co z pierwszą? Bóg nie należy do naszego świata, wg Ciebie? Odpowiedz Link
humbak Re: Sofistyka... 23.12.09, 09:23 Pomijając już cytaty z Biblii, w których interpretację nie chce mi się w tej chwili bawić, nie. Nie może, skoro go stworzył. Wydawało mi się to oczywiste szczerze mówiąc. Odpowiedz Link
taziuta Z tym stworzeniem to nie było tak... :) 23.12.09, 09:46 humbak napisał: > Pomijając już cytaty z Biblii, w których interpretację nie chce mi > się w tej chwili bawić, nie. Nie może, skoro go stworzył. Hmm, wedle mej najlepszej wiedzy, tego akurat Boga stworzyli Izraelici. Potem Jezus założył swoją sektę, i mamy co mamy. Innymi słowy, pojęcie Bóg jak najbardziej należy do naszego świata, skoro przez człowieka zostało stworzone. Cytaty z Biblii o tyle nic nie wnoszą, bo ona też przez człowieka została stworzona. Odpowiedz Link
humbak Re: Z tym stworzeniem to nie było tak... :) 23.12.09, 10:39 Nie ma to jak rzeczowa dyskusja. Ziutek... Odpowiedz Link
taziuta Re: Z tym stworzeniem to nie było tak... :) 23.12.09, 14:49 humbak napisał: > Nie ma to jak rzeczowa dyskusja. Ziutek... Ja mówię o realnym świecie, a Ty o wymyślonym. Ale wymyślonym przez realnie istniejących (kiedyś) ludzi. Nie wiem czy jest możliwa rzeczowa dyskusja z kimś, kto żyje w świecie ułudy... Odpowiedz Link
humbak Re: Z tym stworzeniem to nie było tak... :) 24.12.09, 08:35 Nie, nie mówimy o żadnym świecie. Mowim o możliwościach poznawczych, a więc o człowieku i prawach rządzących tym światem. PS Kutwa, bedni Ci matematycy teoretyczni. Ciągle zajmują się rzeczami wymyślonymi, nie raz znajdującymi zastosowanie wieeele lat później. Odpowiedz Link
wariant_b Re: Sofistyka... 23.12.09, 09:01 humbak napisał: > A gdzie mamy oną logikę? Tu akurat mamy teorię mnogości. Można dodać Boga do naszej rzeczywistości i otrzymać nową rzeczywistość istotnie różną od naszej. W sensie teologicznym Bóg nie może być jej twórcą będąc jednocześnie jej elementem. > ... że Bóg musiał zostać stworzony przez innego Boga A jest jakaś sensowna alternatywa? Gdyby Bóg powstał z niczego, nasza rzeczywistość mogłaby mieć również takie źródło. Jeśli konieczne jest dzieło kreacji, dotyczy to również Boga. > Jakim cudem musi istnieć Bóg Boga (nie wiem po co dwie duże litery)? Skoro Bóg piszemy z wielkiej, zakładając, że jest dla nas jedyny, to Bóg Boga przez szacunek do Boga powinniśmy też tak pisać. Odpowiedz Link
humbak Re: Sofistyka... 23.12.09, 09:09 > Tu akurat mamy teorię mnogości. Można dodać Boga do naszej > rzeczywistości i otrzymać nową rzeczywistość istotnie różną > od naszej. W sensie teologicznym Bóg nie może być jej twórcą > będąc jednocześnie jej elementem. > > > ... że Bóg musiał zostać stworzony przez innego Boga > > A jest jakaś sensowna alternatywa? Gdyby Bóg powstał z niczego, > nasza rzeczywistość mogłaby mieć również takie źródło. > Jeśli konieczne jest dzieło kreacji, dotyczy to również Boga. Dzieło kreacji w założeniu nie jest konieczne. Jest po prostu faktem. A Bóg nie musiał zostać stworzony. On jest. > Skoro Bóg piszemy z wielkiej, zakładając, że jest dla nas jedyny, > to Bóg Boga przez szacunek do Boga powinniśmy też tak pisać. To nie jest kwestia szacunku, tylko poprawności językowej. Pisząc Bóg, mamy na mysli konkretnego boga, który tak jest określany zwyczajowo. Bóg Boga, to również mogłaby być nazwa własna, ale dziwnie ją przyjmować dla właśnie stworzonego bytu. Odpowiedz Link
hummer Matematyka 23.12.09, 11:45 humbak napisał: > Dzieło kreacji w założeniu nie jest konieczne. Jest po prostu faktem. A Bóg nie > musiał zostać stworzony. On jest. Oj miotasz się Kolego. Wychodzisz jak Euklides z pewnika, że jeśli punkt leży poza prostą to przez niego przechodzi tylko jedna prosta, która się z tą prostą nie krzyżuje - prosta równoległa. A jest np. geometria hiperboliczna, która ten pewnik odrzuca i wszystko dalej się kręci. Przez punkt poza prostą można poprowadzić nieskończenie wiele prostych, które się z tą pierwszą prostą nie będą krzyżować. Wszystko jest kwestią umowy. Jedni przyjmują takie założenia i opisują świat jak Euklides. Inni inne i opisują świat jak Gauss czy Łobaczewski. Pojęcie Boga tak naprawdę stało się zbyteczne wraz z rozwojem matematyki. Liczby urojone, liczby niewymierne ot choćby fi. Zasada złotego podziału. A boska liczba Eulera? Wariant mówi Ci, że on żyje w świecie, nad którym raz, że panuje, dwa jest to świat nieskończony. A jeśli tak to po co wprowadzać Byt, który nic nie wnosi do tego świata. Nawet jeśli Wariant nie będzie wstanie nad czymś zapanować, to pojawią się następni, którzy to okiełznają. Bóg jest jednym potrzebny, bo inaczej świat byłby tajemniczy i niepoznawalny czyli wrogi. Innym nie. Wystarcza im to co mają i czym się bawią. Zauważ, że im bardziej rozwijała się matematyka, tym Bóg coraz bardziej topniał. Może to dlatego praktycznie usunięto matematykę ze szkół, bo arytmetykę, trudno nazwać matematyką. A wprowadzono katechezę. Odpowiedz Link
humbak Re: Matematyka 24.12.09, 08:37 Kto tu się miota? To nie ja próbuję opisać prawami z tego świata coś co do niego nie należy. Odpowiedz Link
dolor Re: Matematyka 24.12.09, 11:59 humbak napisał: > Kto tu się miota? To nie ja próbuję opisać prawami z tego świata coś co do nieg > o nie należy. A nawet co do żadnego nie należy, bo istnieje tylko w ludzkiej wyobraźni, a na dodatek wyobrażane jest bardzo różnie, najczęściej sprzecznie nawet u jednego człowieka. Jeszcze dało by się zrozumieć, jakby się na tym deizmie zatrzymać, ale tak, notorycznie ktoś naucza, jaki jest bóg, czy też Bóg, używając określeń tego świata. Odpowiedz Link
humbak Re: Matematyka 25.12.09, 16:44 No tak... powinien używać nazw spoza tego świata. A jak? Odpowiedz Link
dolor Re: Matematyka 25.12.09, 19:32 Skoro prawa nie z tego świata, to i określenia chyba też? Czy w ogóle o czymś poza czasem możemy powiedzieć, że istnieje? Odpowiedz Link
humbak Re: Matematyka 25.12.09, 21:48 > Skoro prawa nie z tego świata, to i określenia chyba też? Czemu niby? Nazwa wbrew pojmowaniu niektórych wierzeń nie daje władzy nad niczym. To jest po prostu określenie służące do komunikacji międzyludzkiej. Czy w ogóle o czymś > poza czasem możemy powiedzieć, że istnieje? Czemu nie? Odpowiedz Link
wariant_b Re: Sofistyka... 23.12.09, 13:36 humbak napisał: > Dzieło kreacji w założeniu nie jest konieczne. Jest po prostu faktem Na to nie ma dowodów. Zaginęły gdzieś w Średniowieczu. > Pisząc Bóg, mamy na mysli konkretnego boga... Mamy na myśli Boga katolików, bo nawet nie Boga chrześcijan, a tym bardziej wspólnego Boga Żydów, Mahometan i Chrześcijan etc., co różne religie różnie naucza i z różnym skutkiem, ale nie jedynego z dostępnych. Boga bezimiennego z nazywanym prorokiem wykreowanym na kolejne wcielenie boże. Bóg naszego Boga zapewne kryje się gdzieś pod określeniem Duch Święty. --- "A szóstego dnia odpoczywał" (z Biblii dla zwierząt) Odpowiedz Link
hummer Re: Sofistyka... 23.12.09, 13:58 wariant_b napisał: > humbak napisał: > > Dzieło kreacji w założeniu nie jest konieczne. Jest po prostu faktem > > Na to nie ma dowodów. Zaginęły gdzieś w Średniowieczu. > > > Pisząc Bóg, mamy na mysli konkretnego boga... > > Mamy na myśli Boga katolików, bo nawet nie Boga chrześcijan, > a tym bardziej wspólnego Boga Żydów, Mahometan i Chrześcijan etc., > co różne religie różnie naucza i z różnym skutkiem, ale nie > jedynego z dostępnych. Boga bezimiennego z nazywanym prorokiem > wykreowanym na kolejne wcielenie boże. Bóg naszego Boga zapewne > kryje się gdzieś pod określeniem Duch Święty. A Kto stworzył Boga, Boga Boga? Odpowiedz Link
wariant_b Re: Sofistyka... 23.12.09, 14:53 hummer napisał: > A Kto stworzył Boga, Boga Boga? Jest nieskończenie wiele różnych nieskończoności, więc dodawanie kolejnych Bogów (poczynając od tego pierwszego) niczego nie wnosi. Jak w tej analogii z prostą i punktem nie leżącym na niej. Zawsze da się skonstruować przestrzeń, w której mieszczą się prosta i ten izolowany punkt i co więcej będzie ona spójna. Możemy przyjrzeć się analogii do odcinka domkniętego i występowaniu osobliwości w punkcie brzegowym na końcu tego odcinka. Wtedy różnica między podejściem racjonalnym, a religijnym jest taka, że ludzie racjonalni badają funkcję 1/x w przedziale (0,∞, wierzący w przedziale [0,∞, a nawiedzeni w przedziale [0,∞]. Czy to coś istotnego wnosi - nie mam pojęcia. Bóg jest osobliwością. Odpowiedz Link
hummer Piękne podsumowanie! 23.12.09, 15:29 wariant_b napisał: > Możemy przyjrzeć się analogii do odcinka domkniętego i występowaniu > osobliwości w punkcie brzegowym na końcu tego odcinka. Wtedy różnica > między podejściem racjonalnym, a religijnym jest taka, że ludzie > racjonalni badają funkcję 1/x w przedziale (0,∞ ), wierzący > w przedziale [0,∞ ), a nawiedzeni w przedziale [0,∞]. > Czy to coś istotnego wnosi - nie mam pojęcia. Bóg jest osobliwością. I chyba tym jednym postem ująłeś wszystko. Chociaż tak jak pojawiły się liczby urojone, kto wie, czy przedział ∞ ) nie stanie się kiedyś przedziałem domkniętym. Co do Sofistyki. Już założenia zawiera ona w sobie przekonanie o ograniczoności możliwości poznawczych człowieka. Pytanie w myśl sofistów co jest poza [-∞,∞] jest może ciekawe, ale to tylko gdybanie. Dla mnie wszechświat jest (-∞,∞ ) więc nie ma czegoś poza. Odpowiedz Link
taziuta Hummer, to przeca never ending story... 23.12.09, 15:05 hummer napisał: > A Kto stworzył Boga, Boga Boga? Oni, i zapewne nieskończony ciąg Bogów, twórców Boga są zapewne jednym i tym samym. Są/jest- jest tu słowem kluczem. Mamy do czynienia z bytem, który nie wymaga dowodu na jego istnienie. Tak nauczają kapłani, a im chyba można/powinno się wierzyć?! Odpowiedz Link
hummer Jakbyś nie zauważył :) 23.12.09, 15:33 taziuta napisał: > hummer napisał: > > > A Kto stworzył Boga, Boga Boga? > > Oni, i zapewne nieskończony ciąg Bogów, twórców Boga > są zapewne jednym i tym samym. Są/jest- jest tu słowem > kluczem. Mamy do czynienia z bytem, który nie wymaga dowodu na jego > istnienie. Tak nauczają kapłani, a im chyba można/powinno się > wierzyć?! Tomasz z Akwinu otworzył temat, jak Ty, a Wariant go zamknął Odpowiedz Link
humbak Re: Sofistyka... 24.12.09, 08:39 > Na to nie ma dowodów. Zaginęły gdzieś w Średniowieczu. Nie, w tym punkcie abstrahuję od religii. Coś nie musi powstać by istnieć. Zwłaszcza jeśli pojęcie czasu go nie dotyczy. > Mamy na myśli Boga katolików, bo nawet nie Boga chrześcijan, > a tym bardziej wspólnego Boga Żydów, Mahometan i Chrześcijan etc., > co różne religie różnie naucza i z różnym skutkiem, ale nie > jedynego z dostępnych. Boga bezimiennego z nazywanym prorokiem > wykreowanym na kolejne wcielenie boże. Bóg naszego Boga zapewne > kryje się gdzieś pod określeniem Duch Święty. Nie wiem jak dokładnie opisują boga Mahometanie i Żydzi, ale nie przypuszczam by wtych dziedzinach się różnił od naszego. Odpowiedz Link
dolor Re: Sofistyka... 24.12.09, 12:02 humbak napisał: > Nie, w tym punkcie abstrahuję od religii. Coś nie musi powstać by istnieć. Zwła > szcza jeśli pojęcie czasu go nie dotyczy. Czy materii/energii też to dotyczy? Czy tylko bytów świadomych? Odpowiedz Link
dolor Re: Sofistyka... 25.12.09, 16:50 A czym jest czas? (potrzebne żeby zrozumieć, jak można istnieć w nim i poza nim...) Odpowiedz Link
humbak Re: Sofistyka... 25.12.09, 17:04 Czwarty wymiar umożlwiająca zmianę, ruch i takie tam Jak chcesz słownikowej definicji mogę się rozejrzeć Obwiam się ze może być problem ze zrozumieniem istnienia bez czasu. Szczerze mówiąc zgaduję że Bóg istnieje poza nim. To by jednak sporo tłumaczyło. Jest to jednak wymiar tego świata więc wcale nie musi jego stwórcy dotyczyć. Odpowiedz Link
hummer Parę pytań. 22.12.09, 21:41 humbak napisał: > Nie może istnieć w ograniczonej rzeczywistości. Kto nie może istnieć i dlaczego? Czym jest rzeczywistość i jej odmiana ograniczona? > Tyle tylko że w definicji Boga > nie znajduję sugestii że jest on tą rzeczywistością ograniczany. Proszę o podanie definicji Boga. > Co więcej, jak > o jej stwórca musi istnieć poza nią. Proszę o dowód. > Chciałbym wiedzieć skąd Wy bierzecie intui > cyjne odczucia na temat tego co jest w zakresie dla nas nieosiągalnym ex defini > tione Z doświadczenia po trochu i z logiki. Gdyby bilans Boga był dodatni lub ujemny. To świat albo byłby rajski, albo byłby piekłem. Jedna siła zwyciężyłaby drugą. A świat jaki jest każdy widzi. Załóżmy, że Bóg jest wszechmocny. Załóżmy, że Bóg jest dobrem - po ki grzyba jeszcze istnieją pokusy? Załóżmy, że Bóg jest złem - po ki grzyba na świecie istnieją takie uczucia, jak miłość, empatia, itd? Zakładamy, że Bóg jest zarówno dobrem jak i złem - i mamy świat. pl.wikipedia.org/wiki/Yin_i_yang Problem w tym, że w wśród Azjatów jakoś ciężko o pojęcia Boga. Oni wolą filozofować niż wierzyć. I Ci żyją sobie od tysięcy lat. Odpowiedz Link
humbak Re: Parę pytań. 23.12.09, 07:26 > Kto nie może istnieć i dlaczego? Bóg. Czym jest rzeczywistość i jej odmiana ogranicz > ona? Czym jest rzeczywistość? Mówimy o wszechświecie. > Proszę o podanie definicji Boga. Podałem ją już raz zgrubnie w tym wątku. Poszukaj w mojej dyskusji z Dolor. > Proszę o dowód. Prosisz o dowód że stwórca świata nie może w nim zawarty? Przepraszam bardzo, ale po jaką ciasną anielkę mam coś takiego dowodzić? > Z doświadczenia po trochu i z logiki. Gdyby bilans Boga był dodatni lub ujemny. > To świat albo byłby rajski, albo byłby piekłem. Jedna siła zwyciężyłaby drugą. > A świat jaki jest każdy widzi. Jakie doświadczenie? Doświadczenie boga? I jakiej logiki skoro ona jest elementem tego świata? Co do dalszej częsci... a co, świat przestał właśnie istnieć i nadal mamy cuś pomiędzy? I skąd założenie że musi faktycznie któraś strona przeważyć? Skoro kij jest trzymany, musi się wywrócić? > Załóżmy, że Bóg jest wszechmocny. > Załóżmy, że Bóg jest dobrem - po ki grzyba jeszcze istnieją pokusy? > Załóżmy, że Bóg jest złem - po ki grzyba na świecie istnieją takie uczucia, jak > miłość, empatia, itd? > > Zakładamy, że Bóg jest zarówno dobrem jak i złem - i mamy świat. Wolna wola. Wolna wola wolna wola wolna wola. > Problem w tym, że w wśród Azjatów jakoś ciężko o pojęcia Boga. Oni wolą filozof > ować niż wierzyć. > > I Ci żyją sobie od tysięcy lat. Proponuję sprawdzić jeszcze raz. Których Azjatów? Tych co wierzą w Mahometa? Boga chrześcijan, żydów, bogów hinduskich, japońskich? Może tych co wierzą w bogów którzy pojawiają się w wielu odmianach buddystów? Dalej mam podawać? Odpowiedz Link
wariant_b Re: Bzdurki! 21.12.09, 16:20 humbak napisał: > Nie Ziutku. Tak jak napisała Woda: stwierdzenie że Bóg jest, lub go > nie ma to jest kwestia wiary, nie poznania doświadczalno-logicznego. Można Boga zdefiniować jako pojęcie graniczne: Bóg jest granicą ludzkiej niewiedzy (lub wiedzy, jak kto woli). I wtedy można w miarę precyzyjnie operować tym pojęciem a nawet definiować podstawowe działania na Bogach. Wtedy Bóg staje się nieskończonością, a z tą umiemy już sobie radzić. Jest nieskończenie wiele różnych nieskończoności. Odpowiedz Link
hummer Re: Bzdurki! 21.12.09, 17:37 wariant_b napisał: > humbak napisał: > > Nie Ziutku. Tak jak napisała Woda: stwierdzenie że Bóg jest, lub go > > nie ma to jest kwestia wiary, nie poznania doświadczalno-logicznego. > > Można Boga zdefiniować jako pojęcie graniczne: > Bóg jest granicą ludzkiej niewiedzy (lub wiedzy, jak kto woli). > I wtedy można w miarę precyzyjnie operować tym pojęciem > a nawet definiować podstawowe działania na Bogach. > Wtedy Bóg staje się nieskończonością, a z tą umiemy już sobie radzić. > Jest nieskończenie wiele różnych nieskończoności. A co z funkcją bożą? Istnieje taka, bo jeśli tak to można spróbować scałkować (zintegrować) od -nieskończoności do +nieskończoności i podać wynik. Odpowiedz Link
wariant_b Re: Bzdurki! 21.12.09, 18:53 Tu jest właśnie przewaga podejścia granicznego. Bóg nie jest osobliwością pewnej teorii, ale granicą ciągów. Tak jak nieskończoność dla liczb rzeczywistych. Niby nie istnieje jako taka, ale da się określić ciągłe właściwości w miarę posuwania się w jej kierunku. Oczywiście, że można całkować na przedziale od minus do plus nieskończoności, a nawet wynik może być skończony. Pozostaje jeszcze bardzo ciekawa zależność między nieskończonością dodatnią, a ujemną. Są równoważne, ale nie tożsame. Czyli odwieczny problem Boga i Szatana, albo jednego bytu, który jest obydwoma. Odpowiedz Link
hummer Re: Bzdurki! 21.12.09, 18:56 wariant_b napisał: > Tu jest właśnie przewaga podejścia granicznego. > Bóg nie jest osobliwością pewnej teorii, ale granicą ciągów. > > Tak jak nieskończoność dla liczb rzeczywistych. Niby nie istnieje > jako taka, ale da się określić ciągłe właściwości w miarę posuwania > się w jej kierunku. Oczywiście, że można całkować na przedziale > od minus do plus nieskończoności, a nawet wynik może być skończony. > > Pozostaje jeszcze bardzo ciekawa zależność między nieskończonością > dodatnią, a ujemną. Są równoważne, ale nie tożsame. Czyli odwieczny > problem Boga i Szatana, albo jednego bytu, który jest obydwoma. Czyli całka oznaczona = zero. Ale tak de facto zapominamy o stałej. Odpowiedz Link
hummer Innymi słowy 21.12.09, 19:02 hummer napisał: > Czyli całka oznaczona = zero. > > Ale tak de facto zapominamy o stałej. Jesteśmy źli wnosimy stałą ujemną. Jesteśmy dobrzy wnosimy stałą dodatnią. Jesteśmy obojętni - bilans wychodzi na zero. I o to chodzi, nie ma w to mieszać Boga. On jest wartością zerową. To co odbieramy zależy od nas i tylko NAS. Odpowiedz Link
hummer I co więcej musimy się zmieniać. 21.12.09, 19:18 hummer napisał: > hummer napisał: > > Czyli całka oznaczona = zero. > > > > Ale tak de facto zapominamy o stałej. > > Jesteśmy źli wnosimy stałą ujemną. > Jesteśmy dobrzy wnosimy stałą dodatnią. > Jesteśmy obojętni - bilans wychodzi na zero. > > I o to chodzi, nie ma w to mieszać Boga. On jest wartością zerową. To co odbier > amy zależy od nas i tylko NAS. > > Pochodna ze stałej to zero. Czyli odwracając całkowanie boże i naszą stałość. Bilans wychodzi na zero. Trochę mnie poniosło ale dziś Kolęda mam nadzieję, że zrozumiesz. Odpowiedz Link
wariant_b Re: Innymi słowy 21.12.09, 20:23 hummer napisał: > I o to chodzi, nie ma w to mieszać Boga. On jest wartością zerową. Też mam podobną intuicję, że boskość ma rozkład normalny, i w nieskończonościach przyjmuje wartość zerową. Odpowiedz Link
hummer Re: Innymi słowy 21.12.09, 21:30 wariant_b napisał: > hummer napisał: > > I o to chodzi, nie ma w to mieszać Boga. On jest wartością zerową. > > Też mam podobną intuicję, że boskość ma rozkład normalny, > i w nieskończonościach przyjmuje wartość zerową. Innymi słowy mamy normalnie. A czy to rozkład normalny, ważne, że wychodzi na zero Odpowiedz Link
hummer Jedno już o Bogu wiemy 21.12.09, 21:35 wariant_b napisał: > hummer napisał: > > I o to chodzi, nie ma w to mieszać Boga. On jest wartością zerową. > > Też mam podobną intuicję, że boskość ma rozkład normalny, > i w nieskończonościach przyjmuje wartość zerową. Opisany jest funkcją parzystą By komuś dać, komuś musi zabrać - komuch? Odpowiedz Link
humbak Re: Bzdurki! 22.12.09, 07:31 Z tą równoważnością Boga i Szatana to trochę kiepsko jest Odpowiedz Link
wariant_b Re: Bzdurki! 22.12.09, 08:58 humbak napisał: > Z tą równoważnością Boga i Szatana to trochę kiepsko jest Jeśli tak, to jest kiepsko z doktryną i Kościół oszukuje wiernych. Skoro istnieje nieskończone miłosierdzie i nieskończone dobro, muszą istnieć nieskończona mściwość czy nieskończone zło. I posiadacz wymienionych cech. Tak jak plus i minus nieskończoność. Odpowiedz Link
humbak Re: Bzdurki! 22.12.09, 09:01 Nieskończona wola nie oznacza nieskończonych możliwości. Odpowiedz Link
hummer Re: Bzdurki! 22.12.09, 09:07 humbak napisał: > Nieskończona wola nie oznacza nieskończonych możliwości. Tak czytam i czytam i zastanawiam się o co chodzi Odpowiedz Link
humbak Re: Bzdurki! 22.12.09, 11:34 O to że byt ograniczony przez byt drugi nie może dowolnie egzekwować swojej woli. Odpowiedz Link
hummer Re: Bzdurki! 22.12.09, 22:00 humbak napisał: > O to że byt ograniczony przez byt drugi nie może dowolnie egzekwować swojej wol > i. A może te byty się przenikają? Odpowiedz Link
humbak Re: Bzdurki! 23.12.09, 07:28 A może tak, a może nie, a co to ma do rzeczy w tej dyskusji? I jak chcesz to zbadać? Odpowiedz Link
wariant_b Re: Bzdurki! 22.12.09, 09:21 humbak napisał: > Nieskończona wola nie oznacza nieskończonych możliwości. Tu się pewnie zgodzimy. Nieskończona wola to zerowe możliwości. Odpowiedz Link
humbak Re: Bzdurki! 22.12.09, 07:06 Problem w tym że to nie jest definicja chrześcijańskiego Boga. Przynejmniej nie z założenia, kto wie czym on tam jest dla częście wiernych. Odpowiedz Link
hummer Taziuta ma jednak rację :) 23.12.09, 14:51 humbak napisał: > Problem w tym że to nie jest definicja chrześcijańskiego Boga. Przynejmniej nie > z założenia, kto wie czym on tam jest dla częście wiernych. Według Tomasza z Akwinu. Według św. Tomasza nie jest bezpośrednio znany umysłowi ludzkiemu ani Bóg, ani dusza, ani żadne prawdy ogólne. Człowiek rodzi się bez wiedzy i zdobywa ją dopiero w czasie życia. Odpowiedz Link
humbak Re: Taziuta ma jednak rację :) 24.12.09, 08:40 Nauki Tomka są dogmatami wiary? Możesz to czymś poprzeć? Odpowiedz Link
hummer Re: Taziuta ma jednak rację :) 24.12.09, 12:02 humbak napisał: > Nauki Tomka są dogmatami wiary? Możesz to czymś poprzeć? Na soborze trydenckim tylko dwie księgi umieszczono na ołtarzu – Biblię i Summę Teologii Tomasza z Akwinu. Odpowiedz Link
hummer I postanowienia Soboru 24.12.09, 12:12 hummer napisał: > humbak napisał: > > > Nauki Tomka są dogmatami wiary? Możesz to czymś poprzeć? > > Na soborze trydenckim tylko dwie księgi umieszczono na ołtarzu – Bibli > ę i Summę Teologii Tomasza z Akwinu. Za wikipedią 1. potwierdzono obecność Chrystusa w Eucharystii na Mszy św. jako ofiary, 2. potwierdzono znaczenie wszystkich siedmiu sakramentów, 3. potępiono predestynację - tezę głoszącą, iż los pośmiertny człowieka jest odgórnie wyznaczony przez Boga (jedna z podstawowych nauk i założeń kalwinizmu) 4. podtrzymano koncepcję wolnej woli, zdolnej samodzielnie wybrać dobro 5. potępiono indywidualne interpretowanie Pisma Św. 6. uznano Biblię i Tradycję Kościoła za równoważne źródła wiary 7. zakazano kumulacji beneficjów 8. zakazano nepotyzmu - obsadzania stanowisk kościelnych przez krewnych np. papieża 9. wprowadzono księgi metrykalne (rejestrowano śluby, chrzty, pogrzeby) 10. stopniowo wprowadzano języki narodowe w czytaniach, lecz modlitwy pozostały odmawiane po łacinie 11. potępiono nauki Lutra 12. ujednolicono liturgię 13. zobowiązano biskupów do przebywania w diecezjach, proboszczów do przebywania w parafiach, zakazano kumulacji stanowisk kościelnych. Zmianom zapoczątkowanym przez Sobór Trydencki towarzyszył wewnętrzny ruch naprawy i odnowy Kościoła. Zmiany te trwały blisko dwa stulecia i obejmowały stopniowo biskupów, księży, zakonników, a także poszczególnych władców i ludność krajów. W 1559 ogłoszony został Indeks ksiąg zakazanych (łac. Index Librorum prohibitorum) Odpowiedz Link
wariant_b Re: I postanowienia Soboru 25.12.09, 17:47 Na przykład sobór z Vienne w 1312 roku przyjął za dogmat hylomorficzną koncepcję człowieka pochodzącą od Tomasza z Akwinu, a bardzo istotną do zrozumienia jedności duszy i ciała: Dusza wegetatywna, która przychodzi wówczas, gdy embrion żyje życiem rośliny, ulega następnie unicestwieniu, a zastępuje ją dusza doskonalsza, która jest zarówno odżywcza jak i wrażliwa, a wówczas embrion żyje życiem zwierzęcia; gdy z kolei i ta dusza ulega unicestwieniu, jej miejsce zajmuje dusza rozumna przekazana z zewnątrz(...). Ponieważ dusza łączy się z ciałem jako ze swą formą, nie łączy się z ciałem innym niż to, w którym ma działać. Teraz dusza jest aktem ciała organicznego. Gwoli ścisłości płód męski zyskuje duszę i uczłowiecza się w 40 dniu, a żeński w 80 dniu ciąży, ale to zostało udowodnione i przyjęte już wcześniej, a św. Tomasz tylko potwierdził. humanizm.free.ngo.pl/srednio.htm --- Rozumie się, że z tego nie wynika bynajmniej, aby każde zdanie św. Tomasza obowiązywało wiernych na sumieniu, ale ponieważ wszystkie punkty jego nauki ściśle są ze sobą złączone i dziwnie piękną przedstawiają jedność, niebezpiecznym byłoby przeto przedsię- wzięciem odrzucać całość jego nauczania lub poszczególne nawet za- sady, bardzo z bliska dotyczące orzeczeń dogmatycznych, i dlatego też wszystkie zdania św. Tomasza przyjmować należy z największym poszanowaniem. Odpowiedz Link
humbak Re: I postanowienia Soboru 25.12.09, 21:56 To też nie odpowida na moje pytanie Swoją drogą ciekawa sprawa. Muszę poszukać informacji na ten temat. Dualizm dualizmem, ale jeśliby ujęcie tematu przez Tomasza miało być dogmatem, to patrząc na obecne nauczanie kościoła dogamat ten musiałby być zniesiony co jest w sprzeczności z jego zwyczajową polityką. Odpowiedz Link
wariant_b Re: I postanowienia Soboru 25.12.09, 22:21 humbak napisał: > ...to patrząc na obecne nauczanie kościoła dogamat ten musiałby być > zniesiony co jest w sprzeczności z jego zwyczajową polityką. Swoją drogą, jeśli natrafisz gdzieś na wykaz obowiązujących dogmatów Kościoła Katolickiego i przylinkujesz, będę ogromnie wdzięczny. Odpowiedz Link
humbak Re: I postanowienia Soboru 25.12.09, 22:40 Iba dupa zbita. mateusz.pl/pow/pow_990303.htm uo.... t i wszystko. Odpowiedz Link