Dodaj do ulubionych

Praca dla architektów w Irlandii

IP: *.zicom.pl / *.zicom.pl 06.06.04, 10:59
Szukam kogoś, kto ma doświadczenia w poszukiwaniu (i znalezieniu lub nie)
pracy w zawodzie architekta w Irlandii. Podobno straszny deficyt architektów
na rynku irlandzkim (prawda czy fałsz?). Mam kilka lat doświadczenia w
zawodzie, dobry angielski i b. dobrą praktykę w AutoCAD'zie. Szukać czy dać
sobie spokój?
Obserwuj wątek
        • Gość: @@@ Re: Praca dla architektów w Irlandii IP: 193.95.186.* 06.08.04, 10:42
          ha, ha, ha bardzo zabawny jestes...;-)))
          pracuje sie glownie na podstawowych autocadach (niestety czesto sa to LT),
          bardzo czesto tez na ADT (Architecural Desktop) czasem Archicad, Microstation
          reszta malo znana...
          wiec Autocad to podstawa. w wiekszych biurach maja swoich grafikow do
          opracowywania wizualek. ale dobrze jest znac jakiegos Photoshopa czy cos
          takiego
          pozdrowienia
            • Gość: @@@ Re: Praca dla architektów w Irlandii IP: 193.95.186.* 18.08.04, 21:44
              wiec powodzenia w rozmowach, to napewno dopiero poczatek interviews!
              (bede trzymac kciuki)
              architectural technician - to prawie to samo co draughtsman no moze troche
              lepiej... zajmuje sie glownie rysowaniem i innymi rzeczami zleconymi przez
              architekta, czasem tez musi cos malego zaprojektowac, czasem zrobic jakis
              research albo przygotowac presentation itp, wiec robi to na co architekt nie ma
              czasu - podobny zakres obowiazkow ma junior architekt (no, moze wiecej
              projektuje);
              senior architekt - nadzoruje wszystkie projekty, podpisuje umowy z klientami,
              podejmuje wazniejsze decyzje projektowe, itp

              jak ktos ma jeszcze cos do dodania to prosze, bo moze to nie jest dokladny
              opis... ale to z mojego (krotkiego) doswiadczenia

              pozdr.

              ps: nie za bardzo wiem co dokladnie robi arch technolog??? moze napisz jak to
              jest po ang...?
              • niewyjasnione Nomenklatura 24.08.04, 05:50
                Nazewnictwo jest bardzo wazne.
                Sam sie na tym nacialem, zamiast ten zargon poznac wczesniej udawalem wielkiego
                projektanta. Kupe resume wyslalem, zanim sie ktos odezwal.

                Im wieksze biuro tym bardziej wazna hierarchia. W zasadzie kazda firma ustala
                sobie sama hierarchie i nazewnictwo. Ale w przypadku egzotycznego kandydata to
                czasami jedyna szansa wstepnego oszacowania deklarowanego poziomu kwalifikacji.
                W malych firmach podchodza do sprawy luzniej a tez trudniej im znalezc
                kogokolwiek do pracy, ale szef z reguly swoja praktyke odbywal w duzej firmie i
                dysponuje tym samym slownikiem, wiec bezwiednie go uzywa.
                Polecam rozne serwisy z wycena, gdzie dodany jest slowniczek:

                swz.salary.com/salarywizard/layoutscripts/swzl_titleselect.asp?narrowdesc=Architecture&frmaction=&clickwatchname=&search=&narrowcode=DD01&zipco
                de=&metrocode=&wizardtype=1&x=38&y=7
                Kliknij "Read Job description".
                www.e-architect.com/career/jobboard/categories.asp
                www.architects-online.org/useastern_region_salary_survey.htm
                Wszystko jest znormalizowane: takie i takie doswiadczenie i obowiazki= taki i
                taki stopien zawodowy = takie i takie zarobki. Wszystko powiazane ze soba.

                Wpiszesz CAD drafter, a z Twojego resume wynika, zes ty jest raczej Architect
                IV - nie przyjma cie do pracy, bo zwiazki zawodowe moglyby zaprotestuja, ze ci
                placi za malo. (akurat w przypadku architektow to sie chyba nie zdarzylo
                jeszcze nigdy)

                A oto podstawowy blad, ktory sam popelnilem na poczatku:
                W resume kandydat pisze "project manager architect" albo cos podobnie
                wynioslego i ma wpisane, dajmy na to, osiem albo dziesiec lat doswiadczenia.
                Wypisane obowiazki od gory do dolu strony (bo w malej dwuosobowej
                pracowni "Bambo" w swoim prowincjonalnym kraju zajmowal sie po trochu
                wszystkim - nawet kilka razy rozmawial z klientem) - wpisane "client coaching
                and consulting", wiec tym bardziej konfuzja, bo nazwa firmy nic potencjalnemu
                pracodawcy nie mowi. Resume puste i ogolnikowe (akurat sie kilka gladkich zdan
                zmiescilo przepisanych z Internetu, a wszedzie pisali, zeby nie pisac wiecej
                niz jedna strone)
                Delikwent duka troche po angielsku ale brak z nim jakiegokolwiek porozumienia
                na platformie zawodowej - do tego trzeba znac zargon zawodowy, a tego nie da
                sie nigdzie w krajach nieangielskojezycznych nauczyc.
                Wiec nieszczesny pracodawca mysli sobie: no tak, ma tyle doswiadczenia, jest
                project manager, musialbym mu zaplacic wedlug cennika tyle i tyle, a przeciez z
                nim nawet dogadac sie nawet nie da...W ogole mi pracy z glowy nie zdejmie, a ja
                przeciez potrzebuje kogos, kto mi pracy ujmie a nie doda...
                I dziekuje grzecznie. Do widzenia. Zadzwonimy, zawiadomimy...Good luck...

                Inny przyklad: mialem ostatnio kolege Brazylijczyka, ktory poprosil mnie zebym
                mu resume sprawdzil. Wpisal sobie w zasadzie wszystko: i rysowal i nadzory
                budowlane robil i jeszcze projektem dyrektorowal. Ale firma, w ktorej pracowal
                byla powazna, kilkudziesiecioosobowa, wiec zadalem pytanie o ramy czasowe:
                kiedy czym sie zajmowal w przeciagu tych trzech lat pracy w jednej firmie.
                Spodziewalem sie jakiegos logicznego ciagu: najpierw rysowal, potem go
                awansowali.. etc. A ten odpowiada, ze wszystko jednoczesnie. Wiec pytam jak to
                mozliwe, zeby jedna firma zatrudniala go jednoczesnie na tak roznych
                stanowiskach - wedle jakiej stawki mu wiec placili? Dyrektora czy kreslarza?
                A ten nie rozumie - mowi, no u nas tak po prostu bylo - taka nieformalna
                struktura. Ale to (ze akurat u niego w firmie byla taka pozioma struktura) to
                musialem od niego na mekach wyciagac. W ogole nie rozumial o co mi chodzi. W
                Polsce podobnie - nawet w duzych firmach kazdy robi wszystko, jak trzeba to
                jeszcze za kierowce szefa robi i wieczorem za struza sie najmuje. Ale w realnym
                kapitalizmie nielatwo to zrozumiec. Tutaj robi sie "od-do" i koniec. Zakres
                obowiazkow wyznaczony kontraktem.

                Szczerosc, szczerosc sie oplaca - opisac w jednostkach: ilosc osob w firmie,
                precyzyjne daty, kubatury, budzet projektow, ilosc godzin, znajomosc jezyka w
                jakiejsc skali (np. 1-10). Taki dokument moze byc nawet baardzo dlugi - jezeli
                pojawia sie juz jako drugi papier, przy rozmowie, albo umieszczony w Internecie
                pod linkiem umieszczonym w resume. I rysunki. Zwlaszcza detale budowlane. Bez
                zargonu te rysunki to jedyny jezyk kontaktowy.

                -
                Pozdrawiam serdecznie i zycze szczescia w podboju swiata
    • Gość: wubek Re: Praca dla architektów w Irlandii IP: *.zicom.pl / *.zicom.pl 12.10.04, 20:45
      Byłem ponad trzy tygodnie w Irlandii (Dublin i nie tylko). Szukałem pracy jako
      architekt (mam kilkuletnie doświadczenie, oblatanie na AutoCadzie). Tam jest
      horror. Ostatnimi czasy Irlandczycy bardzo sie wycwanili. Wymagania wobec
      kandydatów olbrzymie (łącznie z perfekcyjną znajomościa irlandzkiego prawa
      budowlanego). Konkurencja jeszcze większa: Polaków niezliczona ilość, Litwini,
      Słowacy, Afrykanerzy, Żółci, Czarni - cały świat (mają naprawdę w czym
      wybierać!!!). Język wymagany oczywiście perfect, przede wszystkim techniczny.
      Tam nie ma ziemi obiecanej. Nie wierzcie irlandzkim rekruterom,że ktoś tam was
      potrzebuje. Przy takiej konkurencji szanse są naprawdę nikłe. Niech się każdy
      architekt zastanowi 5 razy zanim podejmie decyzję o wyjeździe do Irlandii.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka