obiecanki-cacanki...

IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 05.08.04, 20:44
Moi Drodzy Czytelnicy!
Te wszystkie biura pośrednictwa pracy za granicą to jedna wielka lipa. Od ok.
2 miesięcy rozsyłam moje CV, list motywacyjny, komplet referencji i
zaświadczeń do różnych agencjach pośrednictwa. Otrzymałem wiele telefonów, że
jestem atrakcyjny dla potencjalnego pracodawcy bo posiadam bogate
doświadczenie w branży hotelarsko-gastronomicznej poza granicami Polski,
dardzo dobrą znajomość języka angielskiego itd, itp. Na rozmowach sie
niestety kończy. Najbardziej dziwi mnie fakt, że na wielu stronach
internetowych firmy te ogłaszają się poszukując pracowników. Jeśli potrzebują
to czemu wciąż jest cisza? Jednyne pewne oferty to staż w hotelach w Anglii
co mnie niestety nie interesuje (a na marginesie jest w ogóle nieopłacalne).
Ponadto przeglądam irlandzkie i brytyjskie pośrednictwa pracy. Dziękują za
zainteresowanie, ale nie mogą zawrzeć ze mną żadnej umowy dopóki nie jestem
rezydentem tych państw. Nie chce jechać w ciemno.
Pytanie moje brzmi: GDZIE JEST TA PRACA??? Zastanawiam się czy oni mają aż
tak dużo kandydatów czy to wszystko jedna wielka lipa?
Pozdrawiam wszystkich
    • Gość: sandra Re: obiecanki-cacanki... IP: 212.244.128.* 06.08.04, 05:57
      może należałoby się przypomnieć np. samemu dzwoniąc i trzymać rękę na
      pulsie.Np.ja wysłalam cv ale poniewaz nie było odzewu , więc sama zadzwonilam,
      za 1 godz oddzwonili a następnie na drugi dzień dostalam ofertę od konkretnego
      pracodawcy.Zyczę powodzenia
      • Gość: grzegorz27 Re: obiecanki-cacanki... IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 06.08.04, 09:58
        Dziekuję za porade. Ręka na pulsie jest. Zasypuję biura pośrednicta (te które
        coś juz robią w mojej sprawie) emailami i telefonami również. Każą czekac i
        mówią, że też czekają. Ty miałaś może wiecej szczęscia. Pozdrawiam.
    • Gość: www.ell-s.com Re: obiecanki-cacanki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.04, 18:02
      A na jakim stanowisku ma Pan tak bogate doswiadczenie w branży hotelarsko-
      gastronomicznej?
      • eirinn Re: obiecanki-cacanki... 06.08.04, 18:06
        Praca będzie, ale po wrześniu. Teraz w wakacje ta branża jest od lat oblegana
        przez Hiszpanów i Portugalczyków.
        • Gość: pran Re: obiecanki-cacanki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.04, 23:38
          sprobuj w angielskich biurach posrednictwach. np. global appointments
          znajdziesz strone w wyszukiwarce. tam na pewno szukaja ludzi bo az do polski
          dzwonia.(moze teraz w sezonie jest inaczej ale mozna sprobowac)
          • pia.ed Re: obiecanki-cacanki... 08.08.04, 10:01
            Jesli szukalabym pracy, to nie przez posrednictwa, tylko bezposrednio u
            pracodawcy.
            Posrednictwa biora zaplate od pracodawcy jesli mu zalatwiaja, a czesciej
            WYPOZYCZAJA pracownika.
            W zwiazku z tym zaklady pracy przyjmuja pracownikow przez posrednictwo tylko w
            wyjatkowych wypadkach, bo po bo niepotrzebnie placic?
            • Gość: grzegorz27 Re: obiecanki-cacanki... IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 08.08.04, 10:53
              Nie chcę zabrzmieć jakbym pozjadał wszystkie rozumy. wasze rady są jak
              najbardziej trafione i próbowałem tych sposobów. Owszem szukanie pracy
              bezpośrednio u pracodawcy jest o wiele lepsze. Tylko że iększość z nich
              twierdzi, że polityka firmy nie pozwala na zawarcie umowy dopóki nie jestem
              rezydentem bądź na miejscu. Obiecać też nic nie mogą. Ale jestem dobrej myśli
              ponieważ kilka biur sie zaczyna odzywać...zobaczymy co z tego wyjdzie
    • Gość: morda Re: obiecanki-cacanki... IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 15.08.04, 18:33
      mozemy sie zgrac ja tez cos nie mam szczescia do tych biur. jak czytam te posty
      ze ludzie jednego dnia wysyslaja cv a na drugi dzien dostaja prace to wierzyc
      mi sie nie chce. na sama papierkowa robote wydalem juz kupe kasy zobaczymy czy
      cos dojdzie do skutku.
      pozdrawiam
      • Gość: ad Re: obiecanki-cacanki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.04, 19:18
        czesc
        czytam wasze wypowiedzi i nic juz z tego nie rozumiem. Kilka dni temu złozyłam
        swoje CV do pośrednictwa pracy mieszczącego się w UK i już na drugi dzień
        dostałam ofertę.Jednak mimo tego że pobierają oni opłatę dopiero po
        przepracowanym miesiącu czasami nawet dwuch to boję się wyjechać gdyż nie wiem
        jak sprawdzić tą firmę.Oni naprawde mają duzo ofert pracy w Angli na róznych
        stanowiskach. Podam wam pełną nazwę może ktoś z was słyszał o niej i napisze
        pare słów
        S.T&A.G. Personnel recruitment, international
        15 Alfriston Close
        Brihton
        BN2 5QN
        United Kingdom
        • Gość: Scorpion Re: obiecanki-cacanki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.04, 20:34
          Witam
          Jestem w podobnej sytuacji jak autor tego postu, zdecydowałem się że wyjade za
          pośrednictwem biura z Polski , bo nie chce skończyć jak wiele naszych rodaków
          na dworcach.Więc ok.10 lipca udałem się do biura...Swietnie opowiadali , bardzo
          uprzejmi, mnóstwo ofert pracy , posiadają certyfikat ministra...No to
          oczywiście zapisałem się na wyjazd do Anglii(który miał się odbyć za ok.2-
          3tygodnie).Środek sierpnia a ja tylko tracę czas , bo nic praktycznie nie moge
          zrobić tylko czekać .Gdy pytam dlaczego to tak długo trwa to tłumaczą że to
          pracodawca określa termin.A przecież to pracodawcy zależy na pracownikach,
          prawda?NIe wiem co za problem jest dostarczenie pracowników z Polski do
          Anglii...
          • Gość: Scorpion Re: obiecanki-cacanki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.04, 21:18
            Jeszcze jadna bardzo irytująca sprawa.Biuro to biuro pośrednictwa bierze 700zł
            za jednostronny transport do Anglii busem.To ja się zastanawiam jeżeli chcą
            zrobić wystrzał to ja napewno po powrocie ,wqrwiony przyjde do ich biura z
            policją i się postaram żeby stracili ten certyfikat ministerstwa.Jeżeli są
            oszustami to im się nie opłaca tracić certyfikatu dla 700zł.A z tego co wiem to
            musieli wczesniej wyłożyć ok 110tys. zł na ten certyfikat(takie jest prawo)-
            zabezpieczenie.NIe wiem co mam myśleć .Te 700 stów nie dają mi spokoju.Oni
            tłumaczą że zależy im na bezpieczeństwie?.Tłumaczę sobie jako nowa firma chcą
            tylko dorobić , a pracę załatwią.Może się oszukuję?Czekam na rady.
            • pia.ed Re: obiecanki-cacanki... 15.08.04, 22:00
              To ze szukanie pracy dla Ciebie trwa, to nic dziwnego.
              Jak juz wyzej napisalam, posrednictwo pracy ma Cie "na skladzie" i czeka na
              to, ze jakas firma bedzie Cie potrzebowala.
              A potrzebowac moga cie dopiero na Boze Narodzenie...
              Radzilabym abys po otrzymaniu informacji o otrzymaniu pracy zadzwonil do tej
              firmy w Anglii i upewnil sie ze wszystko jest OK i dopiero wtedy zaplacil
              koszty autobusu. Wydaja mi sie one WYGOROWANE i jestem pewna, ze w ta cene
              posrednictwo pracy "wkleilo" zaplate za swoja usluge, do czego nie maja prawa
              wg polskich przepisow.
            • Gość: grzegorz27 Re: obiecanki-cacanki... IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 15.08.04, 22:53
              Wiesz co chyba naprawdę mamy pecha. Nie wiem czy to jakaś cholerna propaganda z
              tą pracą z dnia na dzień. Może rzeczywiście coś się ruszy od września. Jestem
              obecnie w bazie około 15 biur pośrednictwa z Polski. chyba znam też większość
              stron brytyjskich i irlandzkich gdzie szukać pracy, jestem również zalogowany i
              regularnie aplikuje na to co akurat mnie interesuje. Owszem miałek kilka
              propozycji. Ale firma chyba szuka łosia bo kto przy zdrowych zmysłach pojedzie
              do moteliku na uboczu gdzieś na końcu Szkocji i będzie pierdział w dziurze
              gdzie się nic nie dzieje a najbliższe miasto jest o 10 mil dalej.
              Wiesz co jakby mi kazali zapłacić 700 za tą podróż to pewnie bym się
              zdecydował, ale najpierw radzę ci dokladnie sprawdzić pracodawcę. Firma nie
              może prze tobą ukrywać kto to ma być. Aha nie polecam ITC.
              • Gość: pia.ed Re: obiecanki-cacanki... IP: *.ip-pluggen.com 16.08.04, 00:00
                Znam takie firmy posredniczace w kraju gdzie mieszkam.
                Rzeczywiscie zapewniaja pracownikow z dnia na dzien, nawet tego samego dnia
                rano!
                Dziala to na zasadzie zarejestrowanych (ze szczegolowym opisem do czego sie
                nadaja) i ktos po telefonicznym zawiadomieniu w domu moze zaczac prace juz za
                godzine, bo jest ustalone ze jest osiagalny i gotowy do wyjazdu kazdego dnia
                miedzy 07 00 i 10 00.
        • Gość: fuksiara Re: obiecanki-cacanki... IP: 217.153.187.* 31.08.04, 13:17
          a ja szukalam przez biuro i nikt nie chce zadnej oplaty! to pracodawca placi za
          znalezienie pracownika. przynajmniej w moim przypadku tak jest. a moje
          hedhunterka szuka mi mieszkania, szkoly dla dzieciaka i jest fantastyczna.
          myslalam ze to standard. sama nie wiem co o tym sadzic. wszyscy narzekaja a ja
          sprobowalam tak od czapy raczej dla jaj i jest. pozdro
      • Gość: sandra Re: obiecanki-cacanki... IP: 212.244.128.* 16.08.04, 06:09
        to uwierz !jaki konkretnie masz zawód i czy znasz język angielski?
      • Gość: fuksiara Re: obiecanki-cacanki... IP: 217.153.187.* 31.08.04, 13:08
        hej. a ja jestem przykladem ze mozna i to łatwiejsze niż sie wydaje. wyslalam
        swoje cv do posredniaka w uk. bylam na rozmowie - jednej. dostalam prace w
        swoim zawodzie na bardzo dobrych warunkach na czas nieokreslony. za miesiac
        wyjezdzam razem z dzieciakiem. oni byli absolutnie uradowani ze sie zgodzilam u
        nich pracowac. dostalam do tego 1500 funta na przeprowadzke. zycze powodzenia!
    • Gość: niemiecx@op.pl bylem zajestrowany na niemieckim i polskim IP: *.localdomain / 212.244.168.* 16.08.04, 07:38
      juz minelo 12 miesiecy i nic nie otrzymalem konkretnego tylko kupe
      spamow i pierdół zarowno z niemieckiej i polskiej strony nie polecam
      chyba ze pan libi czytac te bzdety teraupetyczne a z tego sie raczej
      chleba nie bedzie miało takze zycze rozumu i szczescia [sobie
      rowniez ] caly rok poszedł latac
    • Gość: Gosc Re: obiecanki-cacanki... IP: *.customer.m-online.net 30.08.04, 20:22
      A moze do Monachium praca.polonia-muenchen.net * www.polonia-
      muenchen.net Bawaria - pracy nie brakuje.
    • Gość: Johnny Re: obiecanki-cacanki... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 30.08.04, 20:37
      grzegorz27:
      Widzę że ten watek zaczął się dawno temu, ale... Czytam go w najwyższym
      osłupieniu i kompletnie głupieję. Ale może w tym głupieniu jest pewne
      rozwiązanie.

      "dopóki nie jest pan rezydentem" - to jest przecież odpowiedź którą udziela się
      osobom bez obywatelstwa unijnego, dla których trzeba by zdobywać pozwolenia.
      Odnoszę przedziwne wrażenie że ci ludzie po prostu nie wiedzą że Polska
      wstapiła do Unii!!!

      Poza tym w Zjednoczonym Królestwie NIE MA czegoś takiego jak pozwolenie na
      pobyt - w przeciwieństwie do większości krajów UE. Czyli nigdzie się nie
      rejestrujesz, nawet jak się ubiegasz o zasiłek, to zamiast dokumentów z
      policji/urzędu przedstawiasz umowę o pracę jaką wykonywałeś i dowody że
      mieszkałeś przez cały ten czas w UK (chodzi np. o rachunki za światło, gaz itp;
      umowa wynajmu).

      Dobra, ja też nie chcę sprawiać wrażenia człowieka który pozjadał wszystkie
      rozumy, ale wydaje mi się możliwe że zwłaszcza na prowincji ludzie po prostu
      nie czytają gazet i po prostu nic nie wiedzą.

      Na pewno warto to przy najbliższej okazji wyjaśnić. Bo ta odpowiedź którą
      dostajesz jest przedziwna.
      • Gość: grzegorz27 Re: obiecanki-cacanki... IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 31.08.04, 09:50
        zgadzam sie z tym ze nie ma niczego takiego jak pozwolenie na pobyt. ludziom
        glownie chodzi o to zebys byl na miejscu, mial swoj adres juz od jakiegos czasu
        i te wszystkie, konta w banku, rejestracje w poradni lekarza rodzinnego itd.
        tylko zeby to osiagnac trzeba najpierw miec miejsce pracy. dzieki za te kilka
        slow. ciezko znalesc kogos konkretnego na forum.
        od czasu kiedy ostatni raz tu zajrzalem duzo sie zmienilo. w piatek wyjezdzam
        do birmingham, dostalem super propozycje -zweryfikuje na miejscu;) ale sadze ze
        jest najkorzystniejsza z tych wszystkich jakie otrzymalem, ktore osobiscie
        uwazam za kpine. mam nadzieje ze kilkimisieczne czekanie oplaci sie nie tylko
        pod wzgledem finansowym.
        pozdrawiam gdziekolwiek jestes
    • Gość: Aneta Re: obiecanki-cacanki... IP: *.pmrcorporate.com 31.08.04, 10:23

      Pracowałam parę miesięcy w znanym biurze pośrednictwa (nie napisze jakim bo nie
      chce im robić darmowej reklamy). Znajdowanie pracy dla zgłaszających się osób
      wyglądało w ten sposób:
      - ktoś przysyłał do nas CV na jakieś stanowisko np. do pracy w hotelu w Anglii
      - CV było przeglądane najpierw przez pracowników obsługi klienta. Jeżeli
      kandydat nie spełniał warunków ‘wkładany był’ do teczki „odrzuceni”, jeżeli
      spełniał to przechodził dalej do działu rekrutacji. (dodam, że warunki te
      sporządzone były na podstawie wymagań pracodawców z którymi biuro współpracuje,
      np. bdb znajomość j. angielskiego, 2-letnie doświadczenie w branży hotelarskiej
      itp.)
      - dział rekrutacji przeprowadzał drugą selekcję, także dzwoniąc i weryfikując
      poziom języka angielskiego. Jeżeli więc ktoś miał napisaną w CV bdb znajomość
      j. angielskiego, a z rozmowy wynikało, że zna tylko dobrze – było to zaznaczane
      na firmowej aplikacji. (i już w tym momencie tracił szansę wyjazdu do
      aktualnego pracodawcy, który poszukuje pracownika)
      - jeżeli kandydat spełniał wszystkie warunki zapraszany był na rozmowę z
      pracodawcą (przyjeżdżają ok. raz w miesiącu) lub z pośrednikiem angielskim. No
      i decyzja zależała już ostatecznie do niego.

      I rzeczywiście zdarzało się tak, że biuro potrzebowało wielu pracowników, ale
      wymagania pracodawcy były tak duże, że nie mogli znaleźć.
      Co do tego natomiast, że biura i pracodawcy zagraniczni chcą, żeby kandydat był
      rezydentem danego kraju, wynika to stąd, że tak jest im najwygodniej. W krótkim
      czasie mogą spotkać się z potencjalnym pracownikiem na rozmowie
      kwalifikacyjnej, a on jest gotowy zacząć pracę dosłownie następnego dnia po
      wysłaniu CV.
      Po co mają stwarzać sobie problemy i ściągać pracowników z Polski jak wielu
      Europejczyków jest na miejscu i szuka pracy. Smutne, ale prawdziwe. :(
Pełna wersja