dla epsow, ktore sie nudza

21.01.06, 15:06
Przeczytajcie ksiazke. Gruba, ale swietnie sie czyta. Ayn Rand "Atlas
zbuntowany" (tytul oryginalu: Atlas shrugged).

Gdybym nie wiedzial dlaczego Wspolnoty Europejskie to wielkie g... ,
dowiedzialbym sie tego z tej ksiazki, ktora moim zdaniem jest arcydzielem. I
jest wizjonerska. Skad autorka wiedziala jaki syf wyniknie z socjalizmu 50 lat
po opublikowaniu tej znakomitej powiesci?

Polecam.
    • Gość: mczapl Dla Dokiego, gdy sie nudzi IP: *.dsl.scarlet.be 21.01.06, 16:02
      A ja ci Doki radze zajrzec do ksiazki: Jeremy Rifkin, "Europejskie marzenie Jak
      europejska wizja przyszłości zaćmiewa American Dream", wydawnictwo: Nadir,
      Listopad 2005

      Podstawowa teza nowej książki autora "Wieku dostępu" jest następująca -
      nadchodzi era globalnej gospodarki i globalnego społeczeństwa, w której
      sprawdzić się może jedynie europejski model rozwoju cywilizacyjnego, a model
      amerykański skazany jest na nieunikniona klęskę.



      Nowy globalny świat borykający się z nieuchronnymi wynikającymi z globalnej
      otwartości problemami takimi, jak konieczność współistnienia obok siebie wielu
      kultur i wielu światów wartości, konieczność podjęcia globalnych problemów
      ekologicznych i politycznych wymaga prowadzenia polityki opartej na
      solidaryzmie społecznym i strategii unikania konfliktów. Globalna ludzka
      wspólnota potrzebuje globalnego systemu społeczno-politycznego, w którym byłoby
      miejsce na różnorodność i ochronę tych, którzy nie radzą sobie z wyzwaniami
      zmieniającego się świata. Tymczasem amerykański model społeczny – powiada
      Ryfkin – jest do takich konieczności w stopniu absolutnym nieadekwatny, co
      wynika z kilku przesłanek



      Po pierwsze, jest to model życia oparty na wartościach indywidualizmu. Wszystko
      ma zależec od poziomu przedsiębiorczości i determinacji jednostki. Każdy jest
      zdany na własne sieły i nikt nie może liczyć na niczyją pomoc. Ci, którzy są
      mniej przedsiębiorczy albo z różnych przyczyn mają mniejsze szanse rozwoju, są
      skazani na marginalizację. Co trzeci Afroamerykanin znajduje się w konflikcie z
      prawem, a przestępczość należy do najwyższych na świecie, mimo że wykrywalnośc
      przestępstw jest wyjątkowo duża, a ilość więzień pewnie w skali globalnej
      największa. Po drugie, jest to model radykalnie nietolerancyjny. Rifkin
      przekonująco uzasadnia tezę o poczuciu wyższości społeczeństwa amerykańskiego
      nad resztą świata i przeświadczeniu USA o konieczności powielania jaj modelu
      społecznego na całym świecie nawet siłą, o czym świadczy historia wojny w
      Iraku. Po trzecie, jest to model zdehumanizowany: amerykański wzrost
      gospodarczy nie przekłada się na wzrost jakości życia – Amerykanie w
      największym na świecie stopniu degradują świat przyrody, poziom umieralności
      niemowląt i opieki medycznej sytuuje ten kraj niemal w pobliżu krajów
      rozwijających się, dzień pracy należy do najdłuższych na świecie, a część
      dobrobytu budowana jest przez imigrantów, żyjących w warunkach urągających
      krajowi uważanemu za największą potęgę świata, co zresztą jest faktem
      wstydliwie przemilczanym. Po czwarte – jest to kraj zniewolenia: amerykański
      etos pracy nie ma żadnej alternatywy, prawo jest represyjne, a konserwatywne
      społeczeństwo spycha poza nawias wszystkich nieprawomyślnych i żyjących inaczej
      (native americans, homoseksualistów, a nawet autostopowiczów, których zgodnie z
      prawem można karać za włóczęgostwo). Po piąte – jest to system wartości oparty
      idei walki z przyrodą. To wszystko – stwierdza Rifkin – to okoliczności
      dyskwalifikujące „amerykańskie marzenie” jako marzenie globalnego świata.

      Temu wszystkiemu przeciwstawione jest „europejskie marzenie”. Model europejski
      jest lepszy, ponieważ bogactwo europejskie jest bardziej sprawiedliwie
      podzielone (nierówności dochodowe są relatywnie niewielkie, bogate kraje UE
      wspierają finansowo rozwój biedniejszych). Jest lepszy także dlatego, że opiera
      się na solidaryzmie społecznym, którego przejawem jest rozbudowana polityka
      socjalna. A także dlatego, że cechuje go tolerancja kulturowa i tolerancja
      stylów życia.

      Europejczycy, twierdzi Rifkin, rzeczywiście starają się chronić różnorodność
      kulturową. To ryzykowna strategia i nie zawsze skuteczna, ale daje większe
      nadzieje niż amerykańska nietolerancja. Europejczycy – powiada – w „Europejskim
      marzeniu” autor – dają rzeczywistą szansę wszystkim „innym” (imigrantom,
      homoseksualistom, ateistom) na to, by rozwijali się i czuli współtwórcami
      społeczeństwa. Nawet jeśli dotychczasowe sukcesy okazują się powierzchowne, a w
      przypadku Francji wręcz wątpliwe, to jednak w dłuższym okresie taka właśnie
      strategia daje szanse rozwoju w przyszłości. Europejczycy już budują przyszłe
      społeczeństwo globalne – powiada Ryfkin – Amerykanie nadal są przeświadczeni,
      że są najsilniejsi. Ale to tylko złudzenie. „American dream” został wyparty
      przez „american wishful thinking”.

      „Europejskie marzenie” to książka w polskich warunkach bardzo niepoprawna
      politycznie. Sugeruje, że to nie konserwatywny powrót do tradycyjnych wartości
      i opresyjne traktowanie znacznej części społeczeństwa, ale właśnie ten
      radykalnie krytykowany europejski obyczajowy liberalizm i tolerancja są
      najpewniejszą strategią budowy IV RP przyjaznej dla obywateli i zdolnej do
      funkcjonowania w liberalnym świecie……
      • Gość: pawiu dal obu panow IP: *.21-136-217.adsl.skynet.be 21.01.06, 18:10
        obiw ksiazeczki dla nudzacych sie panow i pan sa nei z kategorii politiacal
        fiction lecz raczej jak bez metod naukowych podjac 5 dowolnie wybrancy
        przykladow uzasadnic swoja teze.

        Jak dodasz do tego naukowe podejsci do zbierania i analizy faktow bedziesz mial
        cos jak prac na unieweku. No a wyniki zawsze zaleza od gantodawcy - czy
        klimacik ma sie oziebiac czy ocieplac?


        Przykladzik? porsze. Trzymam z dokim:

        1) mczapl sokoro np. Beliga tak dba o czystosc srodowiska a USA nie to zmierz
        poziom zaniczyszczn wod gruntowych w Oregonia i porwnaj w kranowka z Bxl ;)
        2) zawsze ja kpracowalem dla lub z amerykanami wszystko to byl zespol zadnego
        indywidualizmu wiec naczy autor opiera ten mit indiwidualnosci poza potocznymi
        opiniami? ;)


        tera trzymam sztame z mczaplem:
        1) wg CNBC (pazdziernik 2005 do sprawdznia ;) 1% Amerykanow ma 50%+ akcjii
        2) a 9% amerynakwo trzyma 99% akcji czy wydaje ci sie ze nalezlabys do tych 9%
        czy raczej 91?
        3) czy chcialbys pracowac 2000h/rok (250 dni ;)?

        jak widac da sie kto mi lepiej posmaruje tego popieram ;D
        • do.ki Re: dal obu panow 21.01.06, 19:09
          Gość portalu: pawiu napisał(a):


          > 1) wg CNBC (pazdziernik 2005 do sprawdznia ;) 1% Amerykanow ma 50%+ akcjii
          > 2) a 9% amerynakwo trzyma 99% akcji czy wydaje ci sie ze nalezlabys do tych 9%
          > czy raczej 91?

          Nie ma mi sie co wydawac. Taka jest juz specyfika "modelu amerykanskiego", ze
          masz szanse zapapac sie do 9%. Co wlasnie jest jego przewaga wobec Europy, gdzie
          te szanse sa znacznie mniejsze. Innymi slowy: w USA dzieki ciezkiej pracy
          nieliczni maja szanse dojsc do majatku. w Europie najciezsza nawet praca nie
          pomoze. Ma byc rowno, to znaczy, ten tego, sprawiedliwie oczywiscie. I nawet
          nikt nie zauwaza, ze do dupy z taka "sprawiedliwoscia". Na Twoje pytanie
          odpowiedz brzmi: wydaje mi sie, choc nie jest pewne, ze gdybym zechcial, bylbym
          w tych 9%.

          > 3) czy chcialbys pracowac 2000h/rok (250 dni ;)?

          Eeee... tak malo czy tak duzo? No nie wiem. A utrzymam sie z tego? I jak to sie
          ma do propozycji z pytania powyzej?
          • Gość: byly_eurokrata Re:do do.ki IP: *.netcologne.de 21.01.06, 19:27
            do.ki napisał:

            > Nie ma mi sie co wydawac. Taka jest juz specyfika "modelu amerykanskiego", ze
            > masz szanse zapapac sie do 9%.

            Jako bylem piekny i mlody dostalem granta na semestralny pobyt na elitarnym
            uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku. Mieszkalem w akademiku na 110-tej ulicy,
            uniwerek byl na 115, czyli mialem do przejscia 5 przecznic, na kazdym
            skrzyzowaniu siedzialo przynajmniej 2 bezdomnych, ktorzy codziennie musieli
            gapic sie na studentow, ktorym dyplom Columbia otwieral droge do kariery. Raz
            wdalem sie w rozmowe z jednym z tych bezdomnych, czy go to nie frustruje. On na
            to, ze nie, bo "jak ja kiedys mialbym zostac bogaty, to tez bym nie chcial
            zawrac sobie glowe looserom". Sadze, ze jest to bardzo dobra
            kwintesencja "American dream". On funkcjonuje tylko dlatego, ze milionom
            szarakow sie wydaje, ze kiedys im sie uda. Rownie dobrze mozna by rozdawac
            zwyklym ludziom prozac, zeby lepiej wytrzymywali beznadziejny kierat, w ktorym
            sie kreca. A tak w ogole, to w osobnym watku chetnie ci opisze przekroj
            spoleczny studentow law school, z ktorymi mieszkalem na pietrze. Skrotowo
            tylko: ZADEN z nich nie brzydzil sie w swoim krotkim zyciu ciezka praca
            • paw_dady Re:do do.ki 21.01.06, 19:55
              Gość portalu: byly_eurokrata napisał(a):

              > kwintesencja "American dream". On funkcjonuje tylko dlatego, ze milionom
              > szarakow sie wydaje, ze kiedys im sie uda.

              to sie nazywa MATRIX i dziala. Choc czasem kotek przebiegnie 2x czy sciana sie
              przesunie...


              > sie kreca. A tak w ogole, to w osobnym watku chetnie ci opisze przekroj
              > spoleczny studentow law school, z ktorymi mieszkalem na pietrze. Skrotowo
              > tylko: ZADEN z nich nie brzydzil sie w swoim krotkim zyciu ciezka praca

              BTW a w jakim jeszyku mowili en masse miedzy soba?
          • paw_dady do dokiego ;) 21.01.06, 19:59
            do.ki napisał:

            > Gość portalu: pawiu napisał(a):
            >
            >
            > > 1) wg CNBC (pazdziernik 2005 do sprawdznia ;) 1% Amerykanow ma 50%+ akcji
            > i
            > > 2) a 9% amerynakwo trzyma 99% akcji czy wydaje ci sie ze nalezlabys do ty
            > ch 9%
            > > czy raczej 91?
            >
            > Nie ma mi sie co wydawac. Taka jest juz specyfika "modelu amerykanskiego", ze
            > masz szanse zapapac sie do 9%. Co wlasnie jest jego przewaga wobec Europy,
            gdzie te szanse sa znacznie mniejsze. Innymi slowy: w USA dzieki ciezkiej pracy
            > nieliczni maja szanse dojsc do majatku.

            w europie nieliczni tez sie przebijaja nadal nie widze roznicy ;)

            > w Europie najciezsza nawet praca nie pomoze. Ma byc rowno, to znaczy, ten
            tego, sprawiedliwie oczywiscie. I nawet nikt nie zauwaza, ze do dupy z
            taka "sprawiedliwoscia".
            >

            a kiedy ronow == sprawiedliwie ;)

            > Na Twoje pytanie
            > odpowiedz brzmi: wydaje mi sie, choc nie jest pewne, ze gdybym zechcial,
            bylbym w tych 9%.
            >

            teraz nie watpie, ja mzoe tez, Kwestia czy jesl imoaj cala rodzina 3 pokolenia
            temy zylaby w USa moi rodzice miliby kase zeby wyksztalcic sie a potem mnie? bo
            wtedy zmywalbym plstkiowe kubki w Mc korporacji...


            albo dilowal niekoniecznie volvo ;D


            > > 3) czy chcialbys pracowac 2000h/rok (250 dni ;)?
            >
            > Eeee... tak malo czy tak duzo? No nie wiem. A utrzymam sie z tego? I jak to
            sie ma do propozycji z pytania powyzej?
            >

            250 w roku czylo 21 dni roboczych mies (np Belg pracuje cos ok 18 dni mies...)
            zeby zaplacic rachunki z nore i paliwozernego grata... przy czym jak masz
            wypadek to masz problem bo na ubezpiecznia cie nie stac ...
            • Gość: Doki american dream vs. european nightmare IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 21.01.06, 20:24
              > w europie nieliczni tez sie przebijaja nadal nie widze roznicy ;)

              Ja wiedze roznice miedzy 1 na 1000 (albo jeszcze rzadziej) a 1%

              > a kiedy ronow == sprawiedliwie ;)

              A w Europie. Nie wiedziales?

              > teraz nie watpie, ja mzoe tez, Kwestia czy jesl imoaj cala rodzina 3 pokolenia
              > temy zylaby w USa moi rodzice miliby kase zeby wyksztalcic sie a potem mnie?

              A co cie obchodza przeszle pokolenia? Zyjesz teraz i tu. Za to wizje
              przedstawiane przez mczapla sa zagrozeniem przyszlosci twoich dzieci. I wtedy to
              juz jest powazna sprawa.

              > 250 w roku czylo 21 dni roboczych mies (np Belg pracuje cos ok 18 dni mies...)
              > zeby zaplacic rachunki z nore i paliwozernego grata...

              I to juz jest szczyt europejskich marzen?

              A poza tym: to tez sie nie uda. Bo poki co nie ma w Europie szacunku dla rzeczy
              najswietszej: prawa wlasnosci. A w USA jest.
              • paw_dady Re: american dream vs. european nightmare 21.01.06, 23:21
                Gość portalu: Doki napisał(a):

                > > a kiedy ronow == sprawiedliwie ;)
                >
                > A w Europie. Nie wiedziales?

                co sie czepiasz liderow Solidarnosci oni sie jzu podzielili ;)


                > A co cie obchodza przeszle pokolenia? Zyjesz teraz i tu.
                n owlasnie to ze zyje tu i teraz wynika z tego co bylo wtedy i gdziestam ;) nie
                da sie zyc tu i teraz bez przeszlosci i historii obawiam sie...


                > Za to wizje przedstawiane przez mczapla sa zagrozeniem przyszlosci twoich
                dzieci. I wtedy to juz jest powazna sprawa.
                >

                a Ty tak szczerze wierzysz ze cokolwiek z tych 2 ksiazeczek propagandowych
                spelni sie? jakos nei czuje tego ;)



                > > 250 w roku czylo 21 dni roboczych mies (np Belg pracuje cos ok 18 dni mie
                > s...)
                > > zeby zaplacic rachunki z nore i paliwozernego grata...
                >
                > I to juz jest szczyt europejskich marzen?

                nie to american reality dla tych 91% ktorzy jednak nie sa kryminalistami
                geniuszami lub po prostu urodzili sie we wlasciwym miejscu i czasie ;)


                > A poza tym: to tez sie nie uda. Bo poki co nie ma w Europie szacunku dla
                rzeczy najswietszej: prawa wlasnosci. A w USA jest.
                >

                to co znaczy posznaowanie? jesli cwany rpaniwk cie wykoluje ze wszystkeigo co
                masz bo 100lat temu cos takiego sie juz zdarzylo ;)
      • do.ki Re: Dla Dokiego, gdy sie nudzi 21.01.06, 18:48
        Gość portalu: mczapl napisał(a):

        > A ja ci Doki radze zajrzec do ksiazki: Jeremy Rifkin, "Europejskie marzenie Jak
        > europejska wizja przyszłości zaćmiewa American Dream", wydawnictwo: Nadir,
        > Listopad 2005

        Mczapl,

        dyskusje z podobnymi nonsensami znajdziesz juz w ksiazce Rand, ktora polecalem i
        w wielu innych jej pracach. Zajrzyj na strone Ayn Rand Institute.

        Mi sie nawet dyskutowac nie chce. Oczywiscie, Rifkin nie ma racji, a europejskie
        marzenie skonczy sie, i to, mam nadzieje, jeszcze za mojego zycia.

        Streszczenie przedstawione przez Ciebie wystarczy mi za lekture. Wiecej nie
        potrzebuje. Nie cierpie na bezsennosc.

        Ale dla Ciebie (i dla paru innych epsow chyba, jak wynikalo z naszej niedawnej
        dyskusji) zdrowy rozsadek to oszolomstwo.

        > Model
        > europejski
        > jest lepszy, ponieważ bogactwo europejskie jest bardziej sprawiedliwie
        > podzielone...

        ROTFL. Sprawiedliwie? Gdzie ci, co sie przyczyniaja do powstania bodactwa, musza
        dzielic sie z nierobami, ktorzy nie zasluguja na nic?

        > przypadku Francji wręcz wątpliwe, to jednak w dłuższym okresie taka właśnie
        > strategia daje szanse rozwoju w przyszłości

        Taaaak...

        Dawanie szans komu popadnie. Ustawa o wyrownywaniu szans... Wszystko to
        znajdziesz u Rand.

        Jesli Twoje poglady we wladzach Wspolnoty rzeczywiscie sa obecne, to koniec jest
        bliski. I dobrze.

        Kto by pomyslal, ze tak blisko Europy trzeba bedzie wolac "precz z komuna"? Kto
        by pomyslal, ze wyksztalceni ludzie nie widza, ze nie ma castrowskiej
        alternatywy "socjalizm albo smierc"? Socjalizm to jest powolna smierc.
    • tomi_22 Doki - duzo krzyku, malo mleka 21.01.06, 20:40
      Oto jaki jest Doki:

      1. Unia EU - NIE
      2. Nowy samochod - NIE
      3. Diesel - NIE
      4. Ameryka jest THE BEST
      5. EPSO - NIE

      Doki jak ci zle to jedz do tego USA, zobaczymy jak ci bedzie. Moze do Norwegii
      co??? Tam lekarzy potrzeba. A jak naprawde nie lubisz EU, wiesz Norwegia jest
      stowarzyszona, to zapraszam na Ukraine, Bialorus a moze i Rosje... Tam ci
      bedzie super.
      • Gość: Doki Re: Doki - duzo krzyku, malo mleka IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 21.01.06, 21:15
        Tomi, naucz sie czytac, dobrze?

        > 1. Unia EU - NIE

        Unia owszem jak najbardziej tak, ale jaka? W kazdym razie nie taka, jaka widzisz
        za oknem.

        > 2. Nowy samochod - NIE

        Tomi, nie wyprowadzalem cie z bledu od chwili, gdy w tamtej dyskusji zapedziles
        sie za daleko. Z faktu, ze kiedys kupilem uzywany samochod wyciagnales wniosek,
        ze jestem przeciwny kupowaniu nowych samochodow. Nie wiem co ty palisz, ale
        przestan juz.

        > 3. Diesel - NIE

        Diesel dla mnie nie. Ty rob sobie co chcesz. Czy ja ci bronie jezdzenia dieslem.
        Powiedzialem tylko, ze nie stac mnie na dobrego diesla (hint: nie ma dobrych 4-
        cylindrowych diesli do napedu samochodow osobowych, jest to niemozliwosc
        konstrukcyjna, przynajmniej obecnie), wiec wole benzyniaki.

        > 4. Ameryka jest THE BEST

        Z tego, w czym mozna wybierac (a wybor jest sprawa fundamentalna) i w dziedzinie
        systemu gospodarczego- tak.

        > 5. EPSO - NIE

        NIE.

        Reszte pozostawiam bez komentarza. Szkoda czasu na dyskusje z Toba, jesli nawet
        nie udajesz, ze probujesz zrozumiec tekst czyjegos postu.
        • tomi_22 Re: Doki - duzo krzyku, malo mleka 21.01.06, 21:23
          Co ty nie powiesz??? Kolego... Szkoda to z toba jest gadac. Aha,
          najzabawniejsze jest to, ze gadasz 3 po 3 na te tematy, siedzac na cieplej
          posadzce lekarza w Belgii. Doki jak Ci tak zle i nie to naprawde, WYJEDZ, jedz
          tam gdzie unii nie ma i nie ma epso. Zobaczymy jak ci bedzie.

          Co do samochodow. Juz ci gadalismy na ten temat. Podaj powody to zrozumiem, ale
          konkretne chociaz. Dla ulatwienia jak bys np powiedzial, ze nie masz nowego bo
          masz inne wydatki, ale ty nie, kiedys nawet zes strzelil ze samochod to
          inwestycja i za duzo traci na wartosci, ale nie pamietam dokladnie. Co do
          silnika Dizla. O tak, Pan Doki wie lepsiej ze silnik jest zly. Hehehe, jak by
          byl zly to by ponad 70% aut w europie zach nie bylo w nie wyposarzonych, a co
          wiecej, producenci by ich nie produkowali.

          Wez ty w koncu daj jakis konkret bo sie nudny robisz. A jak juz ich nie masz,
          to chociaz trzymaj fason i kontynuluj nasmiewanie sie z epsow, bo to juz jest
          ciekawsze...
          • Gość: Doki Re: Doki - duzo krzyku, malo mleka IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 21.01.06, 21:42
            > kiedys nawet zes strzelil ze samochod to
            > inwestycja i za duzo traci na wartosci, ale nie pamietam dokladnie

            No wlasnie, nie pamietasz, ale gadasz. "Strzelilem", ze samochod to NIE
            inwestycja, tylko dobro uzytkowe. I to podtrzymuje.

            Co do
            > silnika Dizla. O tak, Pan Doki wie lepsiej ze silnik jest zly. Hehehe, jak by
            > byl zly to by ponad 70% aut w europie zach nie bylo w nie wyposarzonych, a co
            > wiecej, producenci by ich nie produkowali.

            Znowu na bakier z logika. W Europie jest tak duzo samochodow napedzanych
            dieslem, bo dzieki polityce fiskalnej panstw europejskich wielu ludzi nie stac
            na nic innego. A producenci poki co produkuja to, na co jest zbyt. W Belgii
            dochodzi jeszcze przekonanie, ugruntowane jeszcze na poczatku lat 70- tych, ze
            jezdzic dieslem jest duzo taniej. No to kupuja.

            Przeciez ci napisalem: chcesz- jezdzij sobie klekotem. Ja juz w moim zyciu
            mialem i diesla, i pare benzyniakow i stad moja opinia, ze na dobrego diesla
            mnie nie stac. Auta o walorach uzytkowych (przestrzen i komfort w srodku,
            dynamika, trwalosc) takich samych, jak moj benzyniak, jakby dobrze poszukal, to
            moze i sie znajda, ale w cenie dwukrotnie wyzszej od mojej benzynki. Co tu
            jeszcze wyjasniac? Nie stac mnie na kupienie jednego auta w cenie dwoch.

            > siedzac na cieplej posadzce lekarza w Belgii

            Prosze, i kto to mowi? Sfrustrowany aspirant do cieplej posadki przez epso...
            Nie narzekam na moja posadke, ale tez zapracowalem sobie na nia sam i co dzien
            musze pracowac na jej utrzymanie, bo w odroznieniu od epso moja posadka
            bynajmniej nie jest dozywotnia. Nic ci do tego, tomi.

            Tomi, tak w ogole to martwie sie o ciebie. Zauwazam u ciebie spadek formy. Co
            sie z toba dzieje? Byl taki czas, ze myslalem, czyby nie zrobic z toba paru
            piwek, ale teraz sam rozumiesz, ze to juz tylko czas przeszly i, miejmy
            nadzieje, przyszly.
            • Gość: byly_eurokrata Re: Doki - duzo krzyku, malo mleka IP: *.netcologne.de 21.01.06, 22:00
              >stad moja opinia, ze na dobrego diesla
              >mnie nie stac

              cos nie rozumiem twojej logiki: z jednej strony "najezdzasz" na epsow, ze sa
              zalosni, bo sie zadawalaja swoja nedzna pensja epsia, a z drugiej strony nie
              stac cie na dobry samochod??? KAZDEGO epsiaka na stanowisku A stac praktycznie
              na kazdy samochod (za wyjaktiem oczywiscie jakichs tam wydziwionych modeli dla
              miliarderow)

              Nie narzekam na moja posadke, ale tez zapracowalem sobie na nia sam i co dzien
              > musze pracowac na jej utrzymanie, bo w odroznieniu od epso moja posadka
              > bynajmniej nie jest dozywotnia

              No to teraz twoja motywacja jest jasniejsza: zwykla ludzka zawisc, ze ktos inny
              moze zarabiac duzo pieniedzy poswiecajac na to polowe wysilku, ktory wkladasz
              musisz ty
              • Gość: Doki Re: Doki - duzo krzyku, malo mleka IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 21.01.06, 22:41
                KAZDEGO epsiaka na stanowisku A stac praktycznie
                > na kazdy samochod (za wyjaktiem oczywiscie jakichs tam wydziwionych modeli dla
                > miliarderow)

                ??? Watpie. Zreszta po pierwsze, ja nie mam takich ulg w zakupie jak epsy, musze
                placic cene katalogowa z VATem minus zwyczajowe 8%. Po drugie, nie sadze, zeby
                jakikolwiek znaczacy odsetek epsow bylo stac na samochod o cenie katalogowej
                powyzej € 40000, a dopiero te mozemy z czystym sumieniem nazwac porzadnymi.
                Zwykly Lexus RX 400h to juz wydatek powyzej tej kwoty, a trudno nazwac go
                wydziwnionym modelem. Samochody dla miliarderow zaczynaja sie gdzies na poziomie
                moich rocznych dochodow. Dlatego jezdze zwykla Honda.

                > No to teraz twoja motywacja jest jasniejsza: zwykla ludzka zawisc, ze ktos inny
                > moze zarabiac duzo pieniedzy poswiecajac na to polowe wysilku, ktory wkladasz
                > musisz ty

                Niuanse, byly. Nie zawisc, tylko poczucie niesprawiedliwosci, gdy zabiera sie
                moje pieniadze, by nadmiernie wynagradzac kogos za bezcelowa dzialalnosc.
                Ja ci nie zazdroszcze. Teoretycznie moglbym stanac do konkursu, zostac laureatem
                i pracowac razem z epsami, tylko:
                - z czego ja bede w tzw miedzyczasie zyl?
                - jaki to dla mnie awans, skoro teraz zarabiam lepiej od kazdego epsa, moze z
                wyjatkiem komisarzy europejskich
                - moja praca jest ciekawsza
                - moja praca przynajmniej od czasu do czasu ma sens
                • Gość: paw@home Doki uwazaj z celem pracy ;) IP: *.21-136-217.adsl.skynet.be 21.01.06, 23:09
                  > - moja praca przynajmniej od czasu do czasu ma sens

                  no a jak kiedys uratujesz jakiego EPSA z DJ SANCO to bedziesz mial zgage ? ;D
                  • Gość: Doki Re: Doki uwazaj z celem pracy ;) IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 22.01.06, 08:41
                    > no a jak kiedys uratujesz jakiego EPSA z DJ SANCO to bedziesz mial zgage ?

                    Nie, to tez jednak czlowiek. Lekarzowi nie wolno miec pogladow politycznych w
                    kontakcie z pacjentem. Tu nie rozmawiam z pacjentami.
                • Gość: byly_eurokrata Re: Doki - duzo krzyku, malo mleka IP: *.netcologne.de 21.01.06, 23:14
                  placic cene katalogowa z VATem minus zwyczajowe 8%. Po drugie, nie sadze, zeby
                  > jakikolwiek znaczacy odsetek epsow bylo stac na samochod o cenie katalogowej
                  > powyzej € 40000, a dopiero te mozemy z czystym sumieniem nazwac porzadnym
                  ja sam w ogole nie mam samochodu, bo mnie to nie kreci, ale prcowalem juz przed
                  przystapieniem polski do unii w pewnej instytucji miedzynarodowej i moge cie
                  zapewnic, ze kazdy, kto sie tam pasjonowal samochodami, mial auto o cenie
                  powyzej 40 000 euro. Chociazby to przyslowiowe Volo 700 alboe jakiego
                  bezsensownego jeepa albo cos w tym stylu.

                  - moja praca jest ciekawsza
                  > - moja praca przynajmniej od czasu do czasu ma sens
                  doki, nie kazdy, kto pracuje w firmie prywatnej robi cos sensownego. Czy
                  sekretarka wprowadzajaca nowe adresy do bazy danych w firmie ubezpieczeniowej
                  robi cos bardziej sensownego niz sekretarka wprowadzajaca do kalendarza terminy
                  swojego szefa w instucji unijnej?

                  Czy radca prawny w biedronce, ktory doradza, jak najlepiej wyzyskiwac
                  pracownikow, tak zeby nie mogli sie poskarzyc do sadu, jest lepszy od prawnika
                  w Komisji ktory zmusza monopoliste Micro$oft to zaprzestania pewnych prakyt,
                  robi cos sensownego?
                  Powtorze raz jeszcze, masz jakis 19-wieczny obraz stosunkow gospodarczych i
                  obraz self made mana z poczatku 20-wieku. Tak moze bylo kiedys, ale teraz tak
                  nie jest.
                  Ja tam sie na przyklad ciesze, ze taki bezuzyteczny biurokrata przeboksowal
                  dwuletnia gwarancje na produkuty przemyslowe, ze zmusil firmy samochodowe do
                  zaprzestania praktyk monopolistycznych polegajacych na zastraszaniu i
                  szanatazowaniu dealerow z tanich krajow, by nie sprzedawali tych samych
                  samochodow po nizszych cenach osobom z tzw. krajow drogich itp. Tych wypaczen
                  konkurencja i wolny rynek sam z siebie nigdy by nie wyeliminowal.
                  • Gość: Doki Re: Doki - duzo krzyku, malo mleka IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 22.01.06, 08:45
                    > Czy radca prawny w biedronce, ktory doradza, jak najlepiej wyzyskiwac
                    > pracownikow, tak zeby nie mogli sie poskarzyc do sadu, jest lepszy od prawnika
                    > w Komisji ktory zmusza monopoliste Micro$oft to zaprzestania pewnych prakyt,
                    > robi cos sensownego?

                    Zalezy jak patrzec. Mysle, ze trudno wartosciowac. Patrzac szerzej, ten z
                    biedronki jest lepszy od tego w Komisji, bo ten w Komisji niszczy rynek.

                    > Powtorze raz jeszcze, masz jakis 19-wieczny obraz stosunkow gospodarczych i
                    > obraz self made mana z poczatku 20-wieku. Tak moze bylo kiedys, ale teraz tak
                    > nie jest.

                    Moze i tak, ale:
                    - nic nie poradze, ze w dziedzinie stosunkow gospodarczych nie wymyslono nic
                    lepszego od XIX wieku. Nie sadze, zeby obecne stosunki gospodarcze byly postepem
                    w stosunku do XIX wieku. Wrecz przeciwnie, mysle, ze to krok wstecz, lub
                    przynajmniej w zlym kierunku.

                    > Ja tam sie na przyklad ciesze, ze taki bezuzyteczny biurokrata przeboksowal
                    > dwuletnia gwarancje na produkuty przemyslowe

                    Tez mi osiagniecie. I bez biurokraty porzadne firmy dawaly i daja dluzsza gwarancje.

                    > zaprzestania praktyk monopolistycznych polegajacych na zastraszaniu i
                    > szanatazowaniu dealerow z tanich krajow, by nie sprzedawali tych samych
                    > samochodow po nizszych cenach osobom z tzw. krajow drogich itp. Tych wypaczen
                    > konkurencja i wolny rynek sam z siebie nigdy by nie wyeliminowal.

                    - to niekoniecznie sa wypaczenia
                    - likwidacja tych "wypaczen" niekoniecznie bedzie korzystna na dluzsza mete.
                • tomi_22 Re: Doki - duzo krzyku, malo mleka 21.01.06, 23:43
                  Gość portalu: Doki napisał(a):

                  > - jaki to dla mnie awans, skoro teraz zarabiam lepiej od kazdego epsa, moze z
                  > wyjatkiem komisarzy europejskich

                  I dlatego jestes fanem samochodow uzywanych... Sorry, ale tu nie tylko brak
                  logiki, TO SIE KUPY NIE TRZYMA i sporo w tym KUPY.
              • Gość: paw@large do bylego pytanko IP: *.21-136-217.adsl.skynet.be 21.01.06, 23:07
                > KAZDEGO epsiaka na stanowisku A stac praktycznie
                > na kazdy samochod (za wyjaktiem oczywiscie jakichs tam wydziwionych modeli
                dla miliarderow)
                >

                ehm czy ja czegos nie lapie czy sie kolega przejezyczyl? nie to zebym mial cos
                do epsuff czy ich samochodow ale wiekszosc polskich epsuff to A5. Sami na forum
                narzekali jak pytasz o zrodlo ;)


                1) A5 to ok 3,8 Eur/mies.
                2) upust VAT jest tylko 1x w Bxl na wozke oile pamietam dyskusje na forum
                3) TOC auta o wartosci ok o wartsoci ok 40k Eur to cus ok ~1200 Eur (zlezy od
                formy zakupu, marki typu paliwa podatkow kilometrazu itp itd)

                no wiec 3,8-1,2 = 2,4 - 1k mieszkanie =1,4 na zycie i wakacje ;)

                a np dla mnie dobre wozk izaczynaja sie od ok 60k Eur. Ponizej jest klasa
                srednia. Zastanwiam sie jak mozna blyszczec w wozku za 40k i wydajac na cala
                rodzine na zycie i wakacje miesiecznie w Bxl 1,4 k Euro.

                Znaczy kanapeczki jeno na obiadek albo na 'kazdy wozek' jednak Epsuff nie
                stac ;)
                • Gość: byly_eurokrata Re: do bylego pytanko IP: *.netcologne.de 21.01.06, 23:26
                  paw, epsy to nie tylko polskie epsy, jak ktos zaczal pracowac dla unii albo dla
                  innej organizacji jakies 10 lat temu, to nie zarabia A 5 * 1, tylko calkiem
                  innaczej, A z pensji A 7 *3 bez problemu mozna sobie pozwolic i na splacanie
                  mieszkania i na splacanie samochodu.
                  • paw_dady Re: do bylego pytanko 21.01.06, 23:46
                    Gość portalu: byly_eurokrata napisał(a):

                    > paw, epsy to nie tylko polskie epsy, jak ktos zaczal pracowac dla unii albo
                    dla
                    >
                    > innej organizacji jakies 10 lat temu, to nie zarabia A 5 * 1, tylko calkiem
                    > innaczej, A z pensji A 7 *3 bez problemu mozna sobie pozwolic i na splacanie
                    > mieszkania i na splacanie samochodu.

                    hmm ja znow bede uppierdliwy ;)
                    A7 to ok 4,8k. Kasa ok ale wydawac na auto 1,2 min jak ktos jezdzi lub
                    kupi 'benzyne' i jezdzi 1,5? 25% pensji? na mieszkanie dom 1,5 i zyc z rodzina
                    za 1,8 ? mozna i tak skoro ktos lubi oszczedzac ale sie pokazac ;)

                    BTW wytlumacz mi czemu z blaszkami EUR nie widze jakis wyspasoncyh wozkow?
                    nigdy nie widzialem BMW7 czy Audi A8 hmmm moze ja zle patrze? ;)
                    • tomi_22 Re: do bylego pytanko 21.01.06, 23:49
                      Paw plis nie badz smieszny, znam sekretarki ze starych krajow co pracuja 5-10
                      lat i maja 5-7k... Wiec takie A7 moe i z 10k miec.

                      A w wogole to debilna gadka jest o tej kasie. Kto tu komu zazdrosci???
                      • paw_dady Re: do bylego pytanko 22.01.06, 00:03
                        tomi_22 napisał:

                        > A w wogole to debilna gadka jest o tej kasie. Kto tu komu zazdrosci???

                        tomi czytaj ze zrozumieniem zanim powiesz, czy ktos tu pisal o zazdrosci ?;) ja
                        staram sie zrozumiec wypowiedz bylego, ze epsa stac na kazdy wozek. Wiec
                        probuje rozgryzc bom czlek dokladny co to kazdy eps i co to kazdy wozek ;)

                        nadal na kazdy wozek go nie stac ( i nie mowie tylko o Bugattim zwkly Aston
                        Martin V12 Vanquish jest poza zasiegiem ;) Astona Martin taki wozek dla 50 Cent
                        i innych raperow.

                        yo yo check it out ;D
                        • Gość: byly_eurokrata Re: do bylego pytanko IP: *.netcologne.de 22.01.06, 00:39
                          A7 to wiecej niz 4,800. Ja sie az tak na epsach nie znam jesli chodzi o auta,
                          ale znam ludzi z innej instytucji miedzynarodowej i znam te ich gadki przy
                          sniadaniu, czy kupic volvo, jeepa, bmw czy mercedesa. I w mojej poprzedniej
                          pracy takich nowych aut bylo duzo a pensje byly porownywalne z unijnymi. Ale w
                          Belgii jest np. generalnie mniej lepszych samochodow niz w Niemczech, wiec moze
                          to kwestia fascynacji samochodami, ktora nie w kazdym kraju jest taka sama.
                          • Gość: paw@night ;) IP: *.21-136-217.adsl.skynet.be 22.01.06, 00:57
                            4,8 zalezy jaki step fuckt. zaczynasz od ok 4,800 mam to na papierku gdzies
                            musze poszukac ;)

                            wiesz fascynacja wozkami zaczyna sie w przedszkolu: kto ma dluzszego porem kolo
                            40 konczy sie kto ma lepsza bryke ;D

                            BMW moza kupic tanie jak i super drogie marka nie definiuje czy auto jest za
                            25.000 czy za 100.000. Jak eps jediz takim za 100 niech lepiej kolega Olaf sie
                            nim zajmie a raczej dodatkami do pensji ;)


                            pozdro
                            PD
                            • Gość: byly_eurokrata Re: ;) IP: *.netcologne.de 22.01.06, 01:14
                              nie bierz nowej tabeli, tylko wez kogos, kto przed majem 2004 byl A6 i ile
                              zarabia teraz po "transmisji". Wiesz przeciez ze w przypadku Polakow z A 5
                              zatrudnionych po 1 maja 2005 juz tylko ta roznica wynosi ok. 1 tys. euro.
                              <wiesz fascynacja wozkami zaczyna sie w przedszkolu: kto ma dluzszego porem
                              >kolo 40 konczy sie kto ma lepsza bryke ;D

                              hm, jakis dziwak jestes, albo wrecz zboczeniec, bo ja mam 40 na karku i dalej
                              mnie bryki nie fascynuja....;-). Szczegolnie meczace jest to w Polsce, gdzie
                              99% polakow nie miesci sie w glowie, jak to moze byc, ze ktos, kto w miare
                              dobrze zarabia, nie ma samochdu.
                              • Gość: pawiu od razu dziwak ;D IP: *.81-201-80.adsl.skynet.be 22.01.06, 12:04
                                > nie bierz nowej tabeli, tylko wez kogos, kto przed majem 2004 byl A6 i ile
                                > zarabia teraz po "transmisji".

                                ok sprawdze bo jak mowil Bareja kontrola zrodlem wzajmnego zaufania ;D


                                > hm, jakis dziwak jestes, albo wrecz zboczeniec, bo ja mam 40 na karku i dalej
                                > mnie bryki nie fascynuja....;-). Szczegolnie meczace jest to w Polsce, gdzie
                                > 99% polakow nie miesci sie w glowie, jak to moze byc, ze ktos, kto w miare
                                > dobrze zarabia, nie ma samochdu.

                                Panie kolego tylko w Pl? - jesli tak jest to czemu na "zachodzie" ludzie
                                aspirujacy kupuja jednak te wypasione czy podstawowa Sklasse czy Jaguary lub ci
                                naprawde bogaci Bugatti, Zode czy jakies Ferrari czy AM Vintage?

                                wy panie kolego po prostu jestescie wyjatkie mpotwierdzajacym regule ;)
            • tomi_22 Re: Doki - duzo krzyku, malo mleka 21.01.06, 23:41
              Nadal bla bla bla, nic sensownego... Ekonomia powiadasz? Taaa, i daltego
              samochody na ON sa drozsze o 1500 euro minimum... co prawda mniej pala, ale
              zeby wyjsc na "swoje" to trzeba by min 30tys rocznie robic, a czy to dla
              takiego Belga nie jest przebieg 2 roczny???

              Ja jestesm sfrustrowany aspirant do cieplej posadki epso? Hehehe, moze i tak,
              moze i nie. Na pewno nie jesli chodzi o frustracje, bo nie jestem, obecnie daje
              sie wykorzystywac przez sektor prywatny. Dam sie jeszcze pare lat, ale jak
              trafi sie cos z epso to chetnie i owszem.

              Chlopie, kazdy eps sapracowal sobie sam na jego posadke w instytucji. Mniej lub
              bardziej pracowicie ale zapracowal, zreszta maruderzy sa wszedzie, nawet wsrod
              lekarzy, wiec plis nie generalizuj. I nie jest to bynajmniej obrona epsow, bo
              sa oni rozni, dobrzy i zli - ja znam tylko tych dobrych, no moze
              pare "kwiatkow" tez jest, ale to ich sprawa.

              O jakim spadku formy mowisz? Masz na mysli to ze sie nie zgadzam z toba w wileu
              sprawach, zwlaszcza sprawach dot epso i EU? No wiesz, nie zgadzam sie i nie
              zgodze sie, ale nie oznacza to ze szanuje cie czy cos takiego. Uwazam, ze jak
              sie nie podoba, to droga wolna, bo EU dzialalo, dziala i bedzie dzialac tak jak
              to obecnie wyglada i nie zmienisz tego ani ty ani nikt inny, a na jakies
              pospolite ruszenie sie nie zanosi i nie jest ono mozliwe, wiec chyba sobie
              musisz to darowac.

              Co do piwa lub spotkania... a prosze bardzo, zreszta mam ochote ci udowodnic
              zalety dizla nad benzyna. Aha, ja nie jestem jakims tam fanem dizla i antyfanem
              benzyzy. Uwazam, ze kazde auto ma jakies tam swoje przeznaczenie. Moje ma miec
              dobry i mocny silnik, a do tego ma byc ekonomiczne, i spelniac sie nia dalekich
              i czestych trasach, wiec plis, daj sobie spokoj z ta krytyka.
              • Gość: Doki Re: Doki - duzo krzyku, malo mleka IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 22.01.06, 08:40
                > Nadal bla bla bla, nic sensownego... Ekonomia powiadasz? Taaa, i daltego
                > samochody na ON sa drozsze o 1500 euro minimum... co prawda mniej pala, ale
                > zeby wyjsc na "swoje" to trzeba by min 30tys rocznie robic, a czy to dla
                > takiego Belga nie jest przebieg 2 roczny???

                To mialem na mysli piszac o wiarze Belgow w mit, ze dieslem jezdzi sie taniej.
                Wystarczy policzyc, by wiedziec, ze to nie tak. Tylko ze wiekszosc tzw
                spoleczenstwa nie zadaje sobie trudu policzenia, bo wiekszosc to idiocie- jest
                to podstawowa slabosc kazdej wspolczesnej demokracji.

                > O jakim spadku formy mowisz? Masz na mysli to ze sie nie zgadzam z toba w
                wileu sprawach, zwlaszcza sprawach dot epso i EU?

                Nie, tomi, nie o tym mowie. To, ze sie nie zgadzasz ze mna to podstawa do
                dyskusji, wiec mi to nie przeszkadza, wrecz przeciwnie. Powtarzasz w kolko swoje
                bledne przeslanki ("jestes fanem uzywanych"), nie dajesz sobie wytlumaczyc, ze
                zle myslisz, jesli w ogole, twoje argumenty stracily na ostrosci i lotnosci
                wobec tego, co potrafiles pokazac jeszcze pare miesiecy temu. Wygladasz na osobe
                po przepierce mozgu. Nie wiem czy sam prales, czy ktos inny.

                > sie nie podoba, to droga wolna, bo EU dzialalo, dziala i bedzie dzialac

                Czy bedzie dzialac, to sie zobaczy. Widzisz, na dluzsza mete Wspolnota (nie ma
                poki co zadnej Unii) nie moze dzialac na obecnych zasadach, musi pasc
                gospodarczo i politycznie.

                Moje ma miec
                > dobry i mocny silnik, a do tego ma byc ekonomiczne, i spelniac sie nia
                dalekich i czestych trasach, wiec plis, daj sobie spokoj z ta krytyka.

                Tu sie zgadzamy. Oczywiscie, ze tak jest. Ja tylko twierdze, ze:
                - nie ma samochodow z silnikiem diesla, ktore by mi odpowiadaly. Dla
                uzupelnienia: nie przepadam za samochodami osobowymi. Sa za niskie, jest mi w
                nich niewygodnie. Wole monovolumes, minivany, MPV czy jak je tam nazwiesz. Jesli
                spojrzysz na te kategorie samochodow, to nie ma w dostepnym dla mnie przedziale
                cen katalogowych porzadnego diesla. Sam popatrz co jest na rynku: Scenic z 115
                KM (ktory chodzi lepiej niz poprzedni, ale to nadal traktor), Touran TDi,
                ewidentny traktor, Zafira JTD, od ktorej wystroju wnetrza depresji mozna dostac,
                307SW z turbodziura, jakiej w zyciu nie widzalem, Mazda 5 o zabawnych
                silniczkach, Corolla Verso, ciasna, Avensis Verso, do ktorego nie montuja tego
                nowego silnika 177 KM, rownie ciasny jak Corolla C-max. Porzadne rozmiary ma
                Grandis, ale tez zdechly silnik. Zaden nie jest alternatywa dla i-VTECa. Idzmy
                wyzej z cenami- jet Mercedes B-klasse, niewiele wiekszy w srodku od A-klasse.
                Potem zaczynaja sie porzadne diesle, na ktore mnie nie stac: BMW X5, Touareg,
                M-klasse.
                A w benzynkach? Murano, Infiniti i wspomniany Lexus.

                Cos pominalem? Teraz rozumiesz troche lepiej? Samochod ma nie tylko jezdzic
                szybko. On ma tez byc wygodny i pakowny.

                A jeszcze odnosnie spania dzieci z tylu: tak sie sklada, ze moje auta, i
                poprzednie, i obecne, nie maja zadnej kanapy z tylu, tylko osobne fotele. Totez
                problem spania dzieci rozwiazuje sie niejako sam.
                • tomi_22 Re: Doki - duzo krzyku, malo mleka 22.01.06, 11:09
                  Unia sie rozpadnie? A powiedz mi kto na to pozwoli? Francuscy rolnicy czy moze
                  Romek z LPR? Wez juz skoncz z tym o tej Unii bo to naprawde nudne jest.

                  A co do silnikow. Zejdzmy do podstaw... Jaki masz moment obr?
                  • tomi_22 i jeszcze jedno 22.01.06, 14:03
                    Skoro twierdzisz ze zarabiasz wiecej niz niejeden eps na A to znowu widze tu
                    brak logiki w tym co mowisz. Mowisz tak, ze samochody z silnikiem dizla jakie
                    cie interesuja to BMW X5 i inne Tuaregi... Hmmm, te samochody dla
                    zwyklego "smiertelnika" beda w cenie jakies 50 tys Euro. Dobra niech bedzie to
                    te 50 tys euro. Dla Epsa bedzie to 50 minus vat + jakas tam znizka, powiedzmy
                    10%. Da nam to razem w Luxie 25% mniej. Podaje Lux bo nie wiem jaki jest
                    podatek w Belgii, chyba nie wiecej niz 20, wiec wtesy taki EPS z BXL dostanie
                    znizke 30%. Tak na marginiesie, kupujac tak drogie auto, ty tez mozesz dostac
                    znizke w wysokosci 10% minimum. Jaka to bedzie roznica? Razem z podatkiem
                    bedzie to 15tys euro. No i teraz przejdzmy do ciebie i tego ze
                    zarabiasz "krocie". Skoro wiecej niz EPS na A to musisz miec na reke wiecej niz
                    srednie 7 tys dla EPSOW na A. Dlaczego pisze 7? Bo sa rozne EPSY, od A5 i 3800
                    do A15 i kilkunastu tysiecy. Jak by nie patrzyl, to na oko wychodzi jakies 7k
                    sredniej. Wiec skoro masz tak duzo, to musisz miec cos kolo tych 7 tysiecy. Jak
                    pomnozysz to razy 2 wyjdzie ci 14 tysiecy i brakuje ci juz "tylko" 1 euro. Tak
                    wiec, zarabiajac "krocie" i wiecej niz EPS na A, nadrabiasz to w 2 miesiace, to
                    co EPS dostaje "w prezencie" od Komisji. Oczywiscie mozesz zarabiac wiecej niz
                    EPS na A, poczatkujacy bez doswiadczenia. Wtedy mozesz zarabiac, powiedzmy 5000
                    euro, na reke mam nadzieje. Wtedy roznice w znizce pokryjesz w... 3 miesiace,
                    co chyba tez zle nie jest.

                    No to jak to z toba jest Do.ki? Czy naprawde zarabiasz tak duzo jak mowisz, czy
                    jestes tzw mitomanem i gadasz ze zwyklej zazdrosci? Ja w ogole nie rozumiem tej
                    calej gadki o tym ja mam prace lepsza i zarabiam wiecej... Ona jest bez sensu,
                    naprawde. Moim zdaniem, naprawde czegos zazdroscisz, i chyba to jest to, ze
                    EPSY malo musza pracowac a i tak wychodza na swoje, a ty musisz zapierniczac.
                    To moje zdanie.

                    Aha, jesli chodzi o ten caly VAT od auta. Wiesz, nawet EPSY przedzej czy
                    pozniej musza go zaplacic. Np jak beda chcieli auto sprzedac - tak jest w
                    Luxie. No, ok, mamy tu plusa, bo ten VAT placimy od wartosci auta w momencie
                    sprzedazy, ale tak czy siak, cos tam oddac trzeba i kropka.
                    • do.ki Re: i jeszcze jedno 22.01.06, 19:01
                      tomi_22 napisał:

                      > BMW X5 i inne Tuaregi... Hmmm, te samochody dla
                      > zwyklego "smiertelnika" beda w cenie jakies 50 tys Euro. Dobra niech bedzie to
                      > te 50 tys euro.

                      Dla X5: jest tylko jeden silnik diesla: 3 litry, 155 kW w cenie bez opcji €
                      47800. Ale jaki sens go brac, jesli za doplata raptem 600 euro nie musisz meczyc
                      sie dieslem, ale masz 3- litrowa benzynke i 170 kW. Ze nie wspomne o wyzszych
                      wersjach.
                      To samo dla Touarega: 5-cylindrowy 2,5- litrowy turbodiesel, a ze jest to silnik
                      Volkswagena, to jest to jednak traktor, ze 163 kW bedzie w podstawowej wersji za
                      € 45600, ale jaki to ma sens? Wezmy 3-litrowego diesla, to juz jest rozmowa na
                      poziomie powyzej € 50000.

                      > Wiec skoro masz tak duzo, to musisz miec cos kolo tych 7 tysiecy.

                      Nie ma czegos takiego jak "na reke" w moim przypadku, tomi. To tobie i innym
                      musi tu, na publicznym forum wystarczyc.
                      Dalszego Twojego wyliczenia nie rozumiem zupelnie. No nie rozumiem i juz.


                      > No to jak to z toba jest Do.ki? Czy naprawde zarabiasz tak duzo jak mowisz,
                      czy jestes tzw mitomanem i gadasz ze zwyklej zazdrosci?

                      Zarabiam wiecej od epsa, poki co. Choc musze ciezej na te pieniadze pracowac.

                      > Ja w ogole nie rozumiem tej calej gadki o tym ja mam prace lepsza i zarabiam
                      wiecej... Ona jest bez sensu, naprawde.

                      Zgadzam sie. Dlatego tez czegos takiego nie twierdzilem. Moja praca jest lepsza,
                      gdyz ciekawsza na przyklad.

                      > EPSY malo musza pracowac a i tak wychodza na swoje, a ty musisz zapierniczac.
                      > To moje zdanie.

                      Zgadza sie.

                      > Aha, jesli chodzi o ten caly VAT od auta. Wiesz, nawet EPSY przedzej czy
                      > pozniej musza go zaplacic. Np jak beda chcieli auto sprzedac - tak jest w
                      > Luxie. No, ok, mamy tu plusa, bo ten VAT placimy od wartosci auta w momencie
                      > sprzedazy, ale tak czy siak, cos tam oddac trzeba i kropka.

                      Taaa, no jesli nie widzisz roznicy miedzy cena zakupu auta a jego cena
                      odsprzedazy, to przepraszam.

                      A co do momentu obrotowego: na silniku czy na kolach? Bo mozesz sie zdziwic.
                      Na silniku mam 192 Nm, jesli juz musisz wiedziec. Wiem, ze Twoj diesel ma
                      wiecej, ale przemnozmy to przez przelozenia na poszczegolnych biegach. Nadal
                      powtarzasz te sama smetna bzdure, ze dla dynamiki auta potrzebny jest moment
                      obrotowy. Mylisz sie, potrzebna jest MOC. I ja WIEM, ze Twoje auto jet
                      mocniejsze, przyspiesza lepiej itd. Tylko powtorze jeszcze raz: w klasie, w
                      ktorej szukam samochodow takich diesli nie ma, albo sa bardzo drogie. Wystarczy?
                      • tomi_22 Re: i jeszcze jedno 22.01.06, 19:12
                        Do.ki, skoro u ciebie po podatku jest mniej niz u epsa to TWOJ problem, bo
                        liczy sie to co sie ma na WYDANIE a nie to co ma sie brutto, bo brutto nie
                        wydasz.

                        Samochody. O tym momencie to utopiles szanowny panie. W te swieta zrobilem
                        porownanie. Mojego silnika 2.0 Dizel 136km z silnikiem Hondy 2.2 136km A wiec
                        taka sama moc. Niby tak samo, ale Honda na starcie zostala w tyle. Fakt, na 1 i
                        2 biegu poszla do przody, ale na 3 to juz nie bylo co porownywac... Dalej, ta
                        samo Honda jechalem pare razy na tej samej trasie jaka pokonuje teraz w tym
                        obecnym "klekocie". Spalanie 2 razy wieksze, no 1.5 raza wieksze. Dalej,
                        machanie skrzynia biegow... mozna sobie miesnie potrenowac... Tak to wyglada.

                        Moja prywatna opinia dot samochodow.
                        Ma byc mocne, ekonomiczne i w miare pojemne. Mocne nie rowna sie predkosc, bo
                        dla mnie i tak 160 w zupelnosci wystarcza.
                        • paw_dady autotesty ;;) 22.01.06, 19:18
                          > Samochody. O tym momencie to utopiles szanowny panie. W te swieta zrobilem
                          > porownanie. Mojego silnika 2.0 Dizel 136km z silnikiem Hondy 2.2 136km A wiec
                          > taka sama moc. Niby tak samo, ale Honda na starcie zostala w tyle. Fakt, na 1
                          i
                          >


                          hmm a zrobiles porownanie? takie same auta (np klasa C czy D)? taki same opony
                          (po to zeby jedna na zimowka drugi na lenich )

                          kierowce bez srosunku emocjonalnego do auta ( wiesz jaks ta noga inaczje na
                          gazie chodzi ;)


                          No i oczywiscie 1km ze startu zatrzymanego IMHO najlepiej mowi o dynamice?


                          > 2 biegu poszla do przody, ale na 3 to juz nie bylo co porownywac... Dalej, ta
                          > samo Honda jechalem pare razy na tej samej trasie jaka pokonuje teraz w tym
                          > obecnym "klekocie".

                          jaka Honda? civic ? accord? streamer? wersje kombi hatchback? ;)


                          pozdrowka
                          • tomi_22 Re: autotesty ;;) 22.01.06, 19:50
                            Paw, Honda Accord. Ba wersja amerykanska. Przed Tojota jezdzilem nia ja, bo
                            ojciec mial inny. Ta Honda zrobilem jakis 50tys km, obecnym samochodem,
                            wliczajac to wypozyczenia wczesniejsze jakies 12tys bedzie juz. Wiec to
                            porownanie to jest z punktu widzenia uzytkownika. Aha, jesli popatrzec na
                            segmenty, to moje obecne auto jest GORSZE od tego Accorda. Co do opon. Tak w
                            swieta Honda byla na oponach zimowych, inny producent i inny rozmiar, ale to
                            nadal nie ma znaczenia.
                            • Gość: paw@night no wiesz ja tylko upierdliwie o metodyce testow ;) IP: *.81-201-80.adsl.skynet.be 22.01.06, 23:47
                              bo nie jestem czescia tej dyskusji

                              zeby test mial jakies znaczenie poza emocjonalnym musisz
                              a) wpierw zalozyc co chcesz sprawdzac (dynamike? 0-1000m ze 'startu
                              zatrzymanego')
                              b) opisac warunki sytemu, ktory testujesz (opony, np auta tylko z kierowca, ten
                              sam odcinek drogi te same zakretasy, oleje zimowe takze)

                              c) zmierzyc czas tem samym zrodlem ;)

                              poza tym jak piszesz jest to wersja amerykanska czyli defaultowo slabsza (przy
                              danje pojemnosci silnika). Nadmianie ze Honda ma silniki 2.2 zalezne do rynku i
                              modelu np. Prelude mial 195 KM a S2000 240 ;)

                              wiec ktory z nich porownasz dostaniesz inne wyniki jakby nie bylo ;)


                              pozdrowka dla obu panow ;)
                        • Gość: Doki Re: i jeszcze jedno IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 23.01.06, 08:36
                          tomi_22 napisał:

                          > Do.ki, skoro u ciebie po podatku jest mniej niz u epsa to TWOJ problem, bo
                          > liczy sie to co sie ma na WYDANIE a nie to co ma sie brutto, bo brutto nie
                          > wydasz.

                          Tomi, jesli nie rozumiesz, o czym mowie, to znaczy, ze nie masz nawet tak
                          bladego pojecia o ksiegowosci, jak ja. Podzial brutto/netto w warunkach
                          prywatnej praktyki jest do zrobienia, ale wymagalby pracochlonnych obliczen.
                          Spytaj pawia, on ci wytlumaczy przy okazji.

                          > Samochody. O tym momencie to utopiles szanowny panie. W te swieta zrobilem
                          > porownanie. Mojego silnika 2.0 Dizel 136km z silnikiem Hondy 2.2 136km

                          Musialo to byc dawno, bo nie ma obecnie hondowskiego silnika 2.2 turbodiesel 136
                          KM. Jest 145 KM. Za to moja benzynka ma 155 KM.

                          > Dalej, machanie skrzynia biegow... mozna sobie miesnie potrenowac...

                          Przeciez Ty masz 6 biegow, wiec tez musisz machac. Mnie wystarcza 5, a to dzeiki
                          temu, ze silniki benzynowe sa elastyczniejsze od diesli.

                          > Moja prywatna opinia dot samochodow.
                          > Ma byc mocne, ekonomiczne i w miare pojemne.

                          Coz, ma byc przede wszystkim niezawodne, potem wygodne, potem w miare szybkie
                          (czyli mocne) nastepnie mozliwie ekonomiczne i wreszcie fajnie, jesli bedzie
                          bezpieczne.

                          > Mocne nie rowna sie predkosc, bo
                          > dla mnie i tak 160 w zupelnosci wystarcza.

                          Wniosek nie wynika z przeslanki. Zwracam Ci jednak uwage, ze zeby moc podrozowac
                          z predkoscia 160 km/h, katalogowa predkosc maksymalna musi byc powyzej 180, bo
                          inaczej nie bedzie to wygodne, a i trwalosc samochodu ucierpi.

                          Czekam az ktos, i bedzie to pewnie Honda, wprowadzi na rynek turbobenzyny. To
                          dopiero bedzie jazda! Czego tobie i sobie zycze.
                          • tomi_22 Re: i jeszcze jedno 23.01.06, 09:52
                            Doki mnie naprawde nie interesuja zasady ksiegowosci. Liczy sie to co masz w
                            portfelu i na chleb. Reszta to "fikcja" dla mnie.

                            Co do silnikow. Ta Honda to BENZYNA. Porownalem benzyne do diesla...

                            Tubro w Japonczykach mnie nie interesuje, zreszta u nich to nie mozliwe jest i
                            nigdy raczej tego nie zrobia.

                            Elastycznosc. No to zes mnie rozmwalil. Wez sie kurde przejedz nowoczesnym
                            dieslem i jego odpowiednikiem w benzynie. Silnik diesla jest ELASTYCZNIEJSZY
                            niz w benzynie. Czlowieku, jak ja mam ci to wyjasnic? Wez sie przejedzi
                            porownaj. Ok, moze sa jakies tam przypadki benzyny gdzie elastycznosc bedzie
                            porownywalna, jednak czy spalanie bedzie to samo? I powiedz kiedy bedziesz mial
                            ten moment obrotowy?
    • do.ki wracam do lektury 22.01.06, 19:04
      To bardziej budujace niz wyklocanie sie z tomim o samochody.
      • tomi_22 Re: wracam do lektury 22.01.06, 19:05
        1. Nie o samochody ale o twoj "dziwny" sposob myslenia i pojmowania faktow.
        2. Zaraz ci odpisze na to co powyzej i nie tylko.
        • Gość: madalini Re: wracam do lektury IP: *.241.81.adsl.skynet.be 23.01.06, 00:21
          oops, dyskusja o pryncypiach zamienila sie w dyskusje o samochodach - mega
          rozczarowanie...
          • Gość: Doki Re: wracam do lektury IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 23.01.06, 08:30
            Gość portalu: madalini napisał(a):

            > oops, dyskusja o pryncypiach zamienila sie w dyskusje o samochodach - mega
            > rozczarowanie...

            Dyskusja o samochodach i zagladanie do portfela. Tez sie rozczarowalem.
            Dlatego chcialbym zakonczyc cytatem ze wspomnianej ksiazki, ale to dopiero
            wieczorem. Taka praca, ze nie ma czasu na wklepywanie dluzszych tekstow na forum...
            • tomi_22 o sorry kolego 23.01.06, 09:55
              Gość portalu: Doki napisał(a):

              > Gość portalu: madalini napisał(a):
              >
              > > oops, dyskusja o pryncypiach zamienila sie w dyskusje o samochodach - meg
              > a
              > > rozczarowanie...
              >
              > Dyskusja o samochodach i zagladanie do portfela. Tez sie rozczarowalem.
              > Dlatego chcialbym zakonczyc cytatem ze wspomnianej ksiazki, ale to dopiero
              > wieczorem. Taka praca, ze nie ma czasu na wklepywanie dluzszych tekstow na
              foru
              > m...

              O sorry kolego, teraz to juz zes pan przelal. Ktos zaczal gadac ile to on nie
              zarabia? Ja? Ty? Czy moze Epsy?
    • slonce3 Re: dla epsow, ktore sie nudza 23.01.06, 17:04
      Alez wy macie zdrowie sie tak klocic...
      Tak naprawde, co Wam to przynosi? Poprawia wartosc wlasnego ego?
      Mam (super drogi "wozek", z niesamowita iloscia koni, za jeszcze bardziej
      niesamowicie astronomiczna cene na przejazdy miedzy np. Rue de 2 églises à moja
      instytucja"), wiec jestem. Mam, wiec jestem. No i moze to dobrze, bo inni juz
      dawno zrozumieli te mentalnosc i po prostu robia na tym niesamowite pieniadze.
      I chyba... tym lepiej dla... nich. Niech sobie robia zdrowo pieniadze, a niech
      inni je glupio trzaskaja i tym jedrza.
      • Gość: byly_eurokrata Re: dla epsow, ktore sie nudza IP: *.netcologne.de 23.01.06, 17:24
        slonce, tu nie chodzi o samochody itd. tylko o pewien pryncypialny konflikt,
        ktory istnieje w wielu krajach miedzy ludzmi pracujacymi w sektorze
        prywatnym/przedstawicielami wolnych zawodow a osobami pracujacymi w sektorze
        publicznym. Juz w normalnym kraju jedni uwazaja drugich za pasozytow, w
        warunkach konfrontacji miedzy wysokimi zarobkami urzednikow unijnych a
        zarobkami "prywaciarzy" konflikt sie jeszcze zaostrza, co w sumie nie ma sensu,
        bo kazdy wybral sobie jakas droge w zyciu, jesli mu ona nie odpowiada, to
        powienien wybrac inna. Udowadnianie wyzszosci swiat bozego narodzenia (=pracy
        prywatnej) nad swietami wielkiej nocy (=pracy panstwowej) z reguly do niczego
        nie prowadzi.
        • slonce3 Re: dla epsow, ktore sie nudza 23.01.06, 19:53
          Wiem, byly eurokrato. Problem ten znam, bo po prostu z tym zylam przez wiele
          lat i wg mnie ciagle spory miedzy dwoma grupami nie maja sensu. O ilez latwiej
          byloby, gdyby kazdy bez wzgledu, jaki status nosi, wykonywal dobrze i uczciwie
          swoja prace.
          Poza tym probujac sie doczytac miedzy liniami (bo po prostu nie ma czasu na
          czytanie wszystkich "tresciwych" lin)czegos sensownego w niektorych watkach, to
          wlasnie pozostaje tylko taki bezsensowny obraz dysputy. No i ja zaczynam plesc,
          co najmniejszego sensu nie ma. Biore sie za cos konkretnego :)
    • tomi_22 Do.ki plis jeszcze jedno 23.01.06, 19:49
      Uparcie twierdzisz, ze twoja "kasa" idzie na pensje epsow i ze sobie tego nie
      zyczysz, bo takie epsy to nic nie robia tylko sie obijaja. Hmmm, ok, ale jakie
      masz zdanie jesli chodzi o dawanie "kasy" na swoja Krolowa i Krola??? Ci to
      dopiero nic nie robia, tylko sie bycza gdzie popadnie, no moze od czasu do
      czasu jakas podroz zagraniczna, a tak to narty w St. Moritz, slonce na
      Szeszelach hehehe... Patrz, taki eps to czasem cos zrobi, a taka Krolowa???

      No plis odpisz cos... hehehe...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja