Dodaj do ulubionych

Wychodze za maz

24.10.06, 20:50
Kochani, wychodze za maz!
Nie znam was jeszcze zbyt dobrze ale poczytalam sobie sporo waszych wypowiedzi
i widze, ze sa tu ludzie, ktorzy niejedno tutaj przezyli. Ja, tak sie sklada,
ze tez tu niejedno przeszlam bo siedze tu juz ponad 7 lat i tez zaczynalam od
zera. Pol roku temu oswiadczyl mi sie moj facet (ach, jakiz z niego
romantyk..) i teraz zalatwiam to i owo. Postanowilismy urzadzic polskie wesele
w Polsce, bo tak jest duzo fajniej(co nie dziewczyny?)ale mam cholerny problem
z zalatwianiem rzeczy na odleglosc. Nie moge pojechac teraz do Polski bo
jestem na stazu ze studiow i nie moge sie urwac.. Wlasnie stracilam zespol, na
ktorym mi BARDZO zalezalo tylko dlatego, ze jeden pieprzony e-mail nie
doszedl!! No i szukaj sobie teraz od nowa!!!
Czy ktos z was zna moze przypadkiem jakis fajny zespol, ktory moze
poprowadzic wesele polsko-holenderskie?
Pomozcie!
(acha, data wesela 15 wrzesien 2007)
Misia
Obserwuj wątek
    • mad_die Re: Wychodze za maz 24.10.06, 23:22
      Ja też, ale w kwietniu 2007 :D
      A co do załatwiania na odległość, to jednak chyba nie obejdzie się bez kilku wypadów do PL i załatwiania odobiście. No bo jak wyobrażasz sobie załatwienie mszy w kościele albo świstka z USC przez maila?
      • napolnoc Re: Wychodze za maz 25.10.06, 11:46
        Ja mam date na lipiec 2007 :)
        (07.07.2007)

        I wlasnie zalatwiamy wszystko na odleglosc, a slub i wesele w Rumunii bedzie. Msze i sale tesciowa
        zaklepala a ja z PL papiery sobie przez matke sciagne, mam nadzieje, ze uda sie bez jezdzenia w te i z
        powrotem. Na zespolach sie nie znam, bedziemy miec muzyke z IPoda, hehe, wole to niz rumunskie
        disco polo czyli manele :P
    • somerlikb Re: Wychodze za maz 25.10.06, 15:40
      Hej! Ja znam fajny zespol, ktory poprowadzil slub polsko-holenderski calkiem
      niedawno:) Moge dac namiary jesli chcesz:) A tak naprawde to nasi goscie sami
      sie bawili do bialego rana i niczyja "interwencja" nie byla potrzebna:)
      Oczywiscie zalezy tez GDZIE w Polsce chcesz robic wesele, moj zespol jest ze Slaska.
      Pozdrowionka
      • misiazutrechtu Re: Wychodze za maz 25.10.06, 21:39
        Serdeczne dzieki za reakcje i rowniez wszystkim gratuluje!! To wychodzi na to,
        ze ja ostatnia w kolejce..
        Zespol ze slaska to byc moze nie najlepszy pomysl w moim przypadku bo ja z
        regionu lowickiego i my tam mamy swoje obyczaje.. Nie musi byc konkretnie po
        lowicku ale tez raczej nie po slasku. Jednak dla pewnosci: maja oni moze strone
        internetowa z jakimis mp3? Jesli tak to poprosze.
        Ja sobie zdaje sprawe, ze bede musiala pojezdzic a poza tym bede w kraju przez
        ok. miesiac przed data by pilnowac szycia kiecki wiec sprawy papierkowe to sobie
        wtedy zalatwie. Problem polega na tym, ze zespol musze juz teraz a wlasnie przez
        najblizsze 3 miesiace nie moge sie wyrwac.. Sale tez juz mam, oraz DJ'a na
        poprawiny, i limuzynke tez!
                      • a.polonia Re: email do ksiedza 26.10.06, 23:55
                        Bo dostaniesz reprymende.
                        No, chyba, ze jestes b. praktykujace, co by w sumie bylo calkiem logiczne,
                        skoro bierze sie slub w kosciele :).
                        Ja do kosciola nie chodze, ale poszlam z mama, ktora byla u mnie w zeszlym roku
                        w swieta, i dostalo mi sie. Ale zbaczam z tematu.
                        • mad_die Re: email do ksiedza 27.10.06, 00:13
                          Bierzemy ślub w kościele, bo... i tu proszę wpisać co się myśli ;P
                          W Polsce, owszem, byłam praktykująca, ale tutaj, nie bałdzo... Nie umiem się skupić na mszy z charczącym księdzem a tym bardziej jakąś trzęsacą się staruszką, która udziela komunii... Nie, ja jednak wolę stary kościół :P No i w Polsce, nawet z jakimś lekko politykującym księdzem, ale Polakiem ;) hehe :D
                          • a.polonia Re: email do ksiedza 27.10.06, 00:32
                            Ja moglabym napisac dlaczego nie wzielabym slubu w kosciele, ale to nie jest
                            tematem watku :)
                            Nie rozumiem osob, ktore nie chodza do kosciola i mimo to, biora slub w tymze,
                            z brzuchami, czy tez bez, w bialych welonach, sukniach itd.
                            Dla mnie (podkreslam DLA MNIE) slub w kosciele, to przysiega przed Bogiem, ale
                            widac rozne moga byc powody :).

                            PS. troche niefajnie mi sie zrobilo po przeczytaniu Twoich uwag na
                            temat "charczacego ksiedza" oraz "trzesacej sie staruszki" :(

                            • mad_die Re: email do ksiedza 27.10.06, 00:57
                              Może trochę przesadziłam, ale niestety, takie są moje odczucia, jeśli chodzi o kościół w Holandii :( Nie podoba mi się tutejsza msza i tyle - nawet jeśli jestem w NB, który podobno uchodzi za najbardziej katolicki region w NL.
                              Poza tym, mi też się niefajnie zrobiło, jak napisałaś " Nie rozumiem osob, ktore nie chodza do kosciola i mimo to, biora slub w tymze,
                              z brzuchami, czy tez bez, w bialych welonach, sukniach itd. ".
                              Ja nie powiedziałam, że nie chodzę do kościoła w ogóle, chodzę wtedy, kiedy mogę i kiedy mam ochotę, i jeśli chcę iść w poniedziałek się pomodlić, to idę. A jeśli chcę pomodlić się w domu, to też to robię. Wcale nie muszę w tym celu chodzić do kościoła.
                              A skoro jestem wierząca (bo za taką się uważam) i mogę wziąć ślub w kościele, którego to ślubu udzieli mi miły ksiądz, to czemu mam tego nie robić?
                              Poza tym, gdybym zdecydowała się nie brać ślubu w kościele, to kto zabroniłby mi pójść do USC w białej sukni z welonem? Nikt :P
                              • a.polonia Re: email do ksiedza 27.10.06, 01:05
                                Poza tym, mi też się niefajnie zrobiło, jak napisałaś " Nie rozumiem osob,
                                ktore nie chodza do kosciola i mimo to, biora slub w tymze,
                                z brzuchami, czy tez bez, w bialych welonach, sukniach itd. ".

                                ---------A dlaczego Ci sie niefajnie zrobilo? Przeciez nie napisalam o Tobie,
                                bo Cie nie znam. Bylam na takich slubach, ktore do rzadkosci w naszym pieknym
                                katolickim kraju nie naleza, i dlatego o tym wspomnialam.
                                Oczywiscie, ze nikt Ci niczego nie zabroni, mozesz sobie nawet w bikini brac
                                slub, mnie tam nic do tego :)
                                I dla mnie EOT, bo juz wystarczajaco zepsulam tak radosny watek :P.

                                • mad_die Re: email do ksiedza 27.10.06, 08:40
                                  Nie wiem, może jakoś wzięłam to do siebie niepotrzebnie...
                                  Ja na takich ślubach nie bywałam, ale słyszałam o różnych. I wcale nie uważam, żeby to było złe tak do końca - przecież to że ktoś nie chodzi tak często do kościoła, nie oznacza, że nie chce TEGO dnia świętować również w kościele.

                                  A swoją drogą, dla mnie najbardziej zakłamane jest to, jak ktoś się nie modli w ogóle, ale jak "czegoś potrzeba - łaski, uzdrowienia etc." to jest nagle okropnie religijny i strasznie różańce odmawia :P Czyli typowe "jak trwoga to do Boga" ... I tego nie rozumiem ...
                                  • a.polonia Re: email do ksiedza 27.10.06, 10:00
                                    Mad_die, chodzi mi o to, ze slub koscielny czesto jest zawierany, bo taka jest
                                    tradycja, albo dla rodziny, albo co ciotki powiedza. Ja uwazam to za
                                    hipokryzje, branie slubu koscielnego przez ludzi, ktorzy do kosciola chodza od
                                    wielkiego dzwonu, albo w ogole nie sa wierzacy, zyja wg. zasad, ktore niewiele
                                    wspolnego maja z religia katolicka, a slub biora wlasnie dla rodziny. Smiesza
                                    mnie panny mlode z brzuchem i w bialej sukni z welonem (ktore NB> sa symbolem
                                    dziewictwa :).
                                    Dla mnie slub koscielny, to nie tylko, jak napisalas, "swietowanie w kosciele",
                                    tylko powazna sprawa, jak napisalam wyzej, przysiega przed Bogiem i przezycie
                                    duchowe.
                                    Uwazam, ze religie bierze sie ze wszystkim, a nie wybiera to, co dla siebie
                                    jest wygodne, ale to juz w szerszym kontekscie, a nie tylko w kontekscie
                                    slubow. Zyje od kilku lat bez slubu, nie pamietam, kiedy ostatnio bylam u
                                    spowiedzi, w kosciele prawie rok temu z mama wlasnie, sama naprawde nie uwazam
                                    sie za katoliczke (mimo, ze z takiej rodziny pochodze).
                                    A tak troche OT, to w maju 2007 moja chrzesnica idzie do komunii i zastanawiam
                                    sie, czy ksiadz mnie nie wygoni z kosciola :).

                                    • mad_die Re: email do ksiedza 27.10.06, 10:55
                                      A uważasz, że robienie czegoś ze względu na tradycję jest złe? Więc jak spędzasz świeta Bożego Narodzenia albo Wielkanoc? Jak obchodzisz urodziny?
                                      Jesteśmy obrośnięci tradycją i przed nią nie da się uciec, i mówienie tutaj, że ktoś coś robi "dla tradycji" jest wg mnie nie na miejscu.

                                      Ja też nie trawię hipokryzji, ale nie mogę powiedzieć, że jestem od niej wolna i czasami też jestestem hipokrytką :P Ale tak ma każdy z nas :D

                                      Obejrzyj sobie te zdjecia :

                                      www.kasiamarcin.com/online/zblog.nsf/pictures/MZAI-6JGTDX
                                      tylko się nie obśmiej ;P bo przecież Ty hipokryzji nie trawisz i śmieszą Cię panny z brzuchem ;P a to jest nawet od tego lepsze ;) Za to ja jak oglądałam te zdjęcia, to cieszyłam się z nimi razem i wcale nie gorszyło mnie ich postepowanie. Bo widać, jacy oni wszyscy byli szczęśliwi w tamtym momencie. I dla mnie kościół jest takim miejscem, gdzie mogę być szczęśliwa i pokazać to szczęście Bogu :D



                                      --

                                      my_Flickr
                                      • a.polonia Re: email do ksiedza 27.10.06, 11:29
                                        A uważasz, że robienie czegoś ze względu na tradycję jest złe?

                                        ----------czym innym jest zjedzenie potraw wigilijnych, ktore przygotowala moja
                                        mama, bo taka jest tradycja, a czym innym wziecie slubu koscielnego przez
                                        osobe,ktora jest niewierzaca, naprawde tak trudno to zrozumiec?
                                        • mad_die Re: email do ksiedza 27.10.06, 11:48
                                          No tak, ale jak ktoś nie chodzi do kościoła, to wcale nie oznacza, że nie jest wierzący, nie? Więc skoro w jego rodzinie jest tradycja brania ślubu w kościele, to go weźmie.


                                          --

                                          my_Flickr
                                          • napolnoc Re: email do ksiedza 27.10.06, 12:12
                                            Niestety, w Polskim Kosciele hipokryzja rzadzi. Nie tylko w kwesti brzuchatych, czy wrecz
                                            niewierzacych nowozencow. Zagladam na forum o slubach i tam az sie roi od dziewczat, ktore kosciol
                                            od srodka to ostatni raz podczas Pierwszej Komuni ogladaly, ale oczywiscie teraz wszystkie sie do
                                            slubu koscielnego przygotowywuja. Juz nie mowie o tym, jakie komentarze n.t. nauk przedmalzenskich
                                            padaja.
                                            Ja do kosciola nie chodze i slubu katolickiego miec nie bede. Tylko w cerkwi, bo Stefan chodzi i dla
                                            niego to wazne. Jak dla mnie to w obu kosciolach ten sam Bog mieszka...
                                            Ale jestem w stanie sobie wyobrazic, ze mieszkajac w PL koscielnego slubu niemalze nie da sie uniknac,
                                            no bo co ludzie powiedza?
                                            • a.polonia Re: email do ksiedza 27.10.06, 12:51
                                              Ale jestem w stanie sobie wyobrazic, ze mieszkajac w PL koscielnego slubu niema
                                              > lze nie da sie uniknac, no bo co ludzie powiedza?

                                              -------o to wlasnie chodzi, dla mnie to znak ciemnoty i zacofania.
                                              Napolnoc, na ogol nie lubie ogladac zdjec i filmow z wesel i slubow, ale Twoje
                                              to chetnie bym sobie obejrzala za te kilka miesiecy, jestem baaardzo ciekawa
                                              jak to wszystko bedzie wygladalo, jakie sa zwyczaje, itd :).
                                              • napolnoc Re: email do ksiedza 27.10.06, 20:57
                                                hehe, to moze byc trudne bo ja mam wrecz alergie i odruch wymiotny na t.zw. filmy z wesela, w
                                                zwiazku z tym u nas kamery nie bedzie :DDD No chyba, ze sama cos pofilmuje.
                                                A aparaty jednorazowki damy dzieciarni do zabawy, i po 24.00 koniec ze zdjeciami ;P
                                                • misiazutrechtu Re: email do ksiedza 27.10.06, 21:19
                                                  He he, ale zaczelam fajny temat!!
                                                  Co do dyskusji to musze (znowu) zgodzic sie z Mad_die. Ja do kosciola tez nie za
                                                  czesto chodze, bo zwyczajnie nie bardzo mam kiedy.. Jak akurat w niedziele nie
                                                  pracuje to ide, a jakze! Ale zazwyczaj pracuje w kazda.. Ale zgadzam sie z
                                                  Mad_die co do stwierdzenia, ze nie trzeba koniecznie co niedziela biegac do
                                                  kosciola, zeby byc wierzacym. Ja uwazam sie za osobe jak najbardziej wierzaca i
                                                  nie tylko dlatego, ze tak zostalam wychowana. Czuje po prostu obecnosc Boga w
                                                  moim zyciu i jest mi z tym bardzo dobrze. Co ciekawsze moj wybranek jest
                                                  calkowicie nie wierzacy ale szanuje fakt, ze ja jestem i tylko dla mnie
                                                  zdecydowal sie wziac slub po katolicku. To drugi najwspanialszy prezent, ktory
                                                  od niego otrzymalam. Pierwszy to najwspanialsze oswiadczyny, o ktorych nawet nie
                                                  smialam marzyc.. (ale o tym opowiem innym razem;-)) Co do "brzuchatych" (jakie
                                                  to brzydkie okreslenie!)to co sie czepiac? A kto w tych czasach czeka z seksem
                                                  do slubu, bo pzeciez o to tu chodzi? Poza tym rozumiem dlaczego w pospiechu
                                                  biora slub, zeby zapobiec problemom, czy to natury rodzinnej, czy legalnej. Ja
                                                  rowniez zamierzam isc do slubu w bialej sukni i welonie mimo, ze dziewica to ja
                                                  juz od jakiegos czasu ie jestem.. Ta biel byla kiedys symbolem czystosci ale
                                                  wedlug mnie zostala raczej w formie tradycji. Nie przesadzajmy z tymi rzeczami.
                                                  My katolicy (w przeciwienstwie do innych religii) jestesmy postepowi i nie
                                                  bierzemy wszystkiego tak doslownie. Wiara jest przeciez czyms duchowym..
                                                  Mimo wszystko, ciekawa dyskusja..
                                                  • a.polonia Re: email do ksiedza 27.10.06, 22:29
                                                    Misiu, ale seks przed slubem jest grzechem, mam nadzieje, ze zdajesz sobie z
                                                    tego sprawe? Tak samo, jak antykoncepcja.
                                                    No, chyba, ze na wlasne potrzeby stwarzasz sobie zasady, wszak "katolicy sa
                                                    postepowi".
                                                  • misiazutrechtu Re: email do ksiedza 27.10.06, 23:14
                                                    Tak, zdaje sobie sprawe z tego, ze tradycyjny kosciol katolicki uwaza to za
                                                    grzech, jednak ja tego tak nie odczuwam.
                                                    Opowiem ci historyjke z zycia wzieta:
                                                    3 lata temu zostalam chrzestna no i musialam isc do spowiedzi. Bylam strasznie
                                                    zestresowana, ze mnie ksiadz z konfesjonalu wyrzuci (za zycie z facetem bez
                                                    slubu), jednak wyruszylam z bratem na poszukiwanie odpowiedniego ksiedza i udalo
                                                    sie! Mialam ogromne szczescie, bo trafilam na mlodego pelnego pasji ksiedza,
                                                    ktory potraktowal sprawe "postepowo". Usiedlismy po prostu na laweczce i
                                                    rozmawialismysobie o tym, co ja takiego uczynilam, co jest uwazane za grzech
                                                    (bez zadnych regolek z katechizmu). Ten to ksiadz nie potepil mojego zwiazku z
                                                    czlowiekiem niewierzacym i to bez slubu. Ja rowniez nie uwazam tego za grzech i
                                                    nie zaluje, ani nie zalowalam tego ani przez chwile, mimo to dostalam
                                                    rozgrzeszenie. Dodam, ze bylo to w Polsce i ze wtedy nie bylam jeszcze nawet
                                                    zareczona. Jedyne co powiedzialam ksiedzu to to, ze sie kochamy i, ze w
                                                    przyszlosci mamy zamiar sie pobrac w kosciele katolickim. To zdarzenie zrobilo
                                                    na mnie wrazenie i od tamtej pory wrocila mi troche wiara w kosciol, jako
                                                    instytucja. Ale ja uwazam siebie przede wszystkim za osobe wierzaca w Boga. A
                                                    katoliczka jestem, bo tak zostalam wychowana. Kosciol robi rozne dziwne rzeczy i
                                                    nie zawsze sie z nim zgadzam...
                                                  • napolnoc Re: email do ksiedza 27.10.06, 23:19
                                                    "katolicy sa
                                                    > postepowi".

                                                    hehe, wlasnie z tym to bym sie srednio zgodzila.
                                                    Wlasnie dlatego panny welonami wielkie brzuchy zaslaniaja, bo KATOLICY NIE SA POSTEPOWI. Moze
                                                    jako jednostki (na zasadzie: co mi tam ksiadz bedzie fandzolil) ale nie jako KK.

                                                    P.S.
                                                    Wole okreslenie "brzuchata" niz "noszenie fasolki pod serduszkiem" :P

                                                    Egh, nie ma sensu rozdrapywac tematu, przeciez wszyscy wiedza ze polski katolicyzm jest tradycyjny i
                                                    odswietny, na pewno nie codzienny. Kilka razy w roku sobie caly narod nagle przypomina, ze trzeba sie
                                                    wyspowiadac, przyjac komunie, na msze poleciec i tradycyjnie zjesc ( a potem sie upic). Ale niestety to
                                                    nic wspolnego z prawdziwa wiara nie ma. Zbior konwenansow ot co !

                                                    A tak przy okazji to Wam sie przyznam, od kiedy mieszkam w NL (dobrych pare lat) do kosciola nie
                                                    chodze, i wcale mi tego nie brakuje. Ale ostatnio zatesknilam za Wszystkimi Swietymi i Zaduszkami.
                                                    Zatesknilam za tym zapachem, za plomykiami zniczy i lisciami jesiennymi na grobie mojej babki.....ale
                                                    zaraz potem sobie przypomnialam, ze 01.11. to glownie Winter Fashion Show i juz mi sie tak nie teskni
                                                    ;P
                                                  • a.polonia Re: email do ksiedza 28.10.06, 21:48
                                                    aaaaaaaaa, na polnoc, zaplulam monitor po przeczytaniu tych fasolek pod
                                                    serduszkiem :))))))))))))

                                                    Maddie, no nie mow, ze nie wiesz co to Winter Fashion Show???
                                                    No przecie we Wszystkich Swietych (NB bardzo lubie i brakuje mi tego swieta,
                                                    ale ja mam w ogole takie zboczenie, ze uwielbiam cmentarze), no przeciez panie
                                                    zakladaja wtedy najnowsze modele moherowych beretow, wyciagaja z szaf odswietne
                                                    plaszcze, futerka, czy co tam kto ma, oraz kozaczki i wio do kosciola oraz na
                                                    cmentarz.
                                                    W Boze cialo natomiast odbywa sie Summer Fashion Show :).
                                                  • a.polonia Re: email do ksiedza 28.10.06, 21:56
                                                    A propos tej spowiedzi, to przypomnial mi sie jeden odcinek Zlotopolskich,
                                                    kiedy to taka starsza para (facet, ktory gra Kiepskiego, nie wiem jak sie w
                                                    Zlotopol. nazywa) jechala sie wyspowiadac przed slubem do ksiedza, ktory byl
                                                    gluchy na jedno ucho, bo bali sie spowiadac u wlasnego ksiedza, bo baraszkowali
                                                    przed slubem. No, to tez jest jakis sposob :).
                                                  • tijgertje Re: email do ksiedza 29.10.06, 15:36
                                                    Troche przykro mi sie zrobilo, jak przeczytalam, czym dla was jest Wszystkich
                                                    Swietych. Da mnie to chyba najpiekniejsze Swieta w roku, bez tej calej pompy
                                                    przystolnej, jak na Boze Narodzenie. Nie jest to swieto tak radosne, ale bardzo
                                                    mi go brakuje. Zawsze jezdzilam z tata do jego rodziny, godzinami stalismy na
                                                    cmentarzu, tylko w tym jednym dniu w roku widzialam jednoczesnie tyle blizszej
                                                    i dalszej rodziny, milo bylo sie spotkac, bo tym spotkaniom zawsze towarzyszylo
                                                    mnostwo opowiesci i wspomnien.I nikt wtedy nie dyskutowal przy wodce o
                                                    polityce. W tym roku znowu sie wyjazd nie udal, znowu pojde sie powloczyc po
                                                    tutejszym cmentarzu, pewnie znowu porycze troche i tata znowu pojedzie sam
                                                    zapalic znicze na grobach rodziny. Przykre, ale prawdziwe:-(
                                                  • a.polonia Re: email do ksiedza 29.10.06, 17:11
                                                    Tijgertje, ja nie napisalam, ze DLA MNIE Wszystkich Swietych to Winter Fashion
                                                    Show, tylko tak to, niestety, wygladalo, w moim otoczeniu.
                                                    To jest jedyne swieto, ktorego tak naprawde mi brakuje tu, w NL, chociaz
                                                    jedynie w dziecinstwie wygladalo tak, jak u Ciebie (spotkania rodzinne i
                                                    rozmowy), pozniej wszystko sie rozsypalo, ale to juz inny temat.
                                                    Ja lubie Wszystkich Swietych, lubie zapach palacych sie zniczy i widok
                                                    cmentarza oswietlonego wieczorem, lubie wspominac, choc u nas w domu to bardzo
                                                    smutne wspomnienia w ten dzien.W Polsce znicze zapalalam na kilku zapomnianych
                                                    grobach, brakuje mi tego.
                                                • mad_die Re: email do ksiedza 29.10.06, 09:40
                                                  o tak, tak, u nas też kamery nie będzie, tzn ten kto ma może sobie fimować, ale żanego obcego pana świecącego po oczach nie bedzie i tekstów typu : "A to ciocia Jadzia, ciociu powiedz coś dla młodych" yyyy fuj!
                                                  u nas tylko fotografie :D
                                                  • tijgertje Re: email do ksiedza 29.10.06, 15:29
                                                    mad_die napisała:

                                                    o tak, tak, u nas też kamery nie będzie, tzn ten kto ma może sobie fimować, ale
                                                    > żanego obcego pana świecącego po oczach nie bedzie i tekstów typu : "A to cioc
                                                    > ia Jadzia, ciociu powiedz coś dla młodych" yyyy fuj!
                                                    > u nas tylko fotografie :D

                                                    Ja tez nie mialam kamery i zaluje straszliwie, bo w muzykalnym srodowisku se
                                                    obracalam i na mszy mialam przepiekna muzyke, ktorej na zdjeciach nie da sie
                                                    odtworzyc. A na weselu tez sie dzialo:-) Polscy goscie zopadnietymi szczenami
                                                    patrzyli, jak 80-letnia Holenderka po niezlej serii glebszych wywijala polki:-)
                                                    NAwet dzieciaki jej kondycji zazdroscily:-)
                                                    Co do fotografa czy kamerzysty z zewnatrz jest ten plus, ze jak
                                                    profesjonalista, to na zdjeciach potem przynajmniej cos widac i taki ktos, kto
                                                    nie zna gosci, w miare rowno wypstryka wszystkich obecnych, a nie tylko czesc.
                                                    Na slubie siostry fotografem byl ktos z rodziny szwagra, zrobil mase zdjec, ja
                                                    jestem na jednym, w dodatku tylem:-/ No i z kims "neutralnym" zawsze mozna
                                                    ustalic, co sie chce, a czego nie. Ja jedza jestem i wszyscy od zespolu, przes
                                                    fotografow i obslugi restauracji po druhny wlacznie dostali konkretne
                                                    rozporzadzenia:-) Moj maz byl jeszcze lepszy, bo w lokalu zorganizowal wymiane
                                                    wszystkich zarowek z przerazliwie razacych na mleczne:-) Od razu przyjemniej
                                                    sie zrobilo, a takie zarowki maja tam do tej pory:-)))
                                                  • napolnoc Re: email do ksiedza 29.10.06, 22:47
                                                    Problem z tym, ze po obejzeniu probek "profesjonalistow" z Jasow (Rumunia) wole nie miec kamery, niz
                                                    miec 5-cio godzinne badziewie w stylu disco-polo, tak jak maja nasi znajomi. Poza tym zespolu tez
                                                    miec nie bedziemy, wiec problem z uwiecznieniem wspanialej orkiestry odpada.
                                                    Fotografowac beda wszyscy, wiec chyba kazdy sie na fotce znajdzie :)
                                                  • mad_die Re: email do ksiedza 30.10.06, 09:51
                                                    A ja nie lubię siebie oglądać na filmie i dlatego nie będzie kamerzysty, jako takiego. Bo to, że bedzie kamera, to jest pewne, no ale nie mogę teściowi zabronić nas filmować ;) Poza tym, teść na pewno zrobi krótki filmik, który łatwo i przyjemnie się obejrzy, a nie jakąś 3 godzinną epopeję, którą na przewijaniu tylko da się oglądać ;P
                                                    Ja zdecydowanie wolę zdjecia, odczuwam większą przyjemność z ich oglądania.
                                                  • misiazutrechtu Re: email do ksiedza 30.10.06, 20:52
                                                    ja tez nie zamierzam miec kamerzysty. Najpierw mialam taki zamiar ale moj
                                                    narzeczony mi to wybil z glowy i najpierw probowalam z nim o to walczyc ale w
                                                    koncu doszlam do wniosku, ze to bez sensu. Kilka osob z rodziny bedzie mialo
                                                    swoje kamery i to wystarczy a oprocz tego mam akurat od niedawna zapalonego
                                                    fotografa w rodzinie wiec jakosc zdjec gwarantowana. Poza tym mam tez zamiar
                                                    porozdawac jednorazowki, takie zdjecia tez sa super.
                                    • go.ga Re: email do ksiedza 31.10.06, 23:03
                                      Z Twoimi pogladami na temat slubu w kosciele zgadzam sie w 100%.
                                      Mam tylko drobne pytanie, bo wspomnialas o chrzesnicy. Dlaczego zdecydowalas sie
                                      na bycie chrzestna? Bo czy to nie jest tak, ze jako chrzestna powinnas dbac o
                                      rozwoj religijny swojej chrzesnicy? Chyba, ze 7-8 lat temu, decydujac sie na
                                      bycie chrzestna bylas jeszcze bardziej religijna osoba.
                                      • a.polonia Re: email do ksiedza 31.10.06, 23:21
                                        Dlaczego zdecydowalas sie na bycie chrzestna? Bo czy to nie jest tak, ze jako
                                        chrzestna powinnas dbac o rozwoj religijny swojej chrzesnicy? Chyba, ze 7-8 lat
                                        temu, decydujac sie na bycie chrzestna bylas jeszcze bardziej religijna osoba.
                                        -------8 lat temu, szczerze mowiac nie wiem czy bylam bardziej religijna osoba,
                                        moje przemyslenia na temat przynaleznosci do KK sa calkiem swieze (przez
                                        ostatnie jakies dwa lata troche sie tego nazbieralo), chyba wtedy tyle na ten
                                        temat nie rozmyslalam.
                                        Mysle, ze wtedy nie zastanawialam sie nad tym, ze bycie chrzestna oznacza
                                        dbanie o rozwoj religijny i teraz sie zastanawiam, czy gdyby mnie w tej chwili
                                        ktos poprosil o bycie chrzestna, to nie mam pojecia czy bym sie zgodzila.
                                        • go.ga Re: email do ksiedza 01.11.06, 13:48
                                          Rozumiem. Wracajac do komunii Twojej chrzesnicy, juz zaczelas oszczedzac na
                                          prezent? Nie dosc, ze jestes chrzestna to jeszcze jestes "zagraniczna"
                                          chrzestna, wiec powinnas sie "postawic" ;-)))
                                            • mad_die Re: email do ksiedza 01.11.06, 15:18
                                              co do bycia chrzestną... ja nią też jestem i choć też zagraniczna, to moja chrześnica wie, że nie będę na nią wydawała wiele kasy ;)
                                              i tak, w zeszłym roku na komunię kupiłam jej fajne słodycze i śliczny zegarek za jakieś 20 euro chyba :D a no i dałam jej 100euro - była wniebowzięta ;)
                                              i choć wiedziałam, że na komunię daje się po 1000zł, to ja tak nie zrobiłam ;P
                                              • a.polonia Re: email do ksiedza 01.11.06, 15:28
                                                ja pieniedzy na pewno nie dam, wole, zeby miala pamiatke, jakas osobista.
                                                Nie wiem, cos wymysle, pewnie jakies ladnie wydane ksiazki, do tego moze
                                                lancuszek z medalikiem lub krzyzykiem z wygrawerowana data.
                                                Tak sobie mysle, zobaczymy, jeszcze jest troche czasu.
                                                • mad_die Re: email do ksiedza 01.11.06, 16:45
                                                  Ja też miałam nie dawać pieniedzy, ale tak sobie pomyślałam, ze inne dzieci na pewno dostaną i a ona? Wiem, jak bardzo taki 8-9 latek jest w stanie przeżyć coś takiego. I choć te 100 euro to nic, ale mówię Ci, jak zobaczyłam, jak ona się ucieszyła z tych pieniazków :) normalnie promieniała :D więc lepiej dać, nawet symbolicznie.
                                                  • a.polonia Re: email do ksiedza 01.11.06, 17:07
                                                    więc lepiej dać, nawet symbolicznie.

                                                    Oczywiscie, przeciez lepiej wiesz, co ucieszy moja chrzesnice i co jest dla
                                                    niej lepsze, prawda?
                                                    Ja nawet nie pamietam, co moi rodzice kupili za moje pieniadze z komunii,
                                                    pamietam tylko, ze dzieciaki w szkole chwalily sie, ile kasy ktore dostalo.
                                                    Tym, ktore dostaly niewiele, bylo przykro, m.in dlatego nie popieram dawania
                                                    pieniedzy na komunie.

                                                    >
                                                  • napolnoc Re: email do ksiedza 01.11.06, 21:48
                                                    Masz racje pola, dzieciaki tylko sie chwalily kwotami, ktore z czasem
                                                    niezauwazenie znikaly wchoniete przez rodzicow.

                                                    Ja dostalam niewiele kasy w porownaniu z innymi (jakies 30% sredniej) ale moja
                                                    matka na tym lapy nie polozyla, tylko sie spytala co chce, o czym marze.
                                                    I powiedzialam jej, ze chcialabym leciec samolotem, hehe, takie mialam marzenie.
                                                    I okazalo sie ze starczylo kasy na samolot z Katowic do Szczecina, nocleg w
                                                    hotelu i podroz wodolotem do Swinoujscia, gdzie spedzilysmy 3 tygodnie. I to
                                                    byly przecudne wakacje, i wrazenia niemozliwe.I za tak "male"pieniadze dotknelam
                                                    nieba i spelnilam swoje wielkie marzenie....

                                                    Wiec jak juz dawac kase to na spelnianie marzen, a nie na panele czy lodowke :D
                                                  • a.polonia Re: email do ksiedza 01.11.06, 23:01
                                                    Jakbym mojej matce powiedziala, ze mam takie marzenie, to by sie popukala w
                                                    czolo :). Mysle, ze nie tylko moja matka :)
                                                    Kurcze, az musze sie wypytac, CO SIE STALO Z MOJA KASA KOMUNIJNA?? :))
                                                  • napolnoc Re: email do ksiedza 01.11.06, 23:41
                                                    hehe, jakbys miala matke przewodniczke turystyczna, to bys nie miala problemu.
                                                    Moja uwielbia jedzic, dlatego sie wychowalam bez tv, videa, pralki i innych
                                                    badziewi, za to zwiedziwszy prawie cala Europe, hehe, a w wieku 4 lat do PTTK
                                                    mnie matka zapisala :DDD

                                                    O kase sie popytaj, pewno uslyszysz ze Ci przeciez jakis ciuch kupili a reszte
                                                    na kolor TV dolozyli, hehe
                                                    Brzmi to zlosliwie acz prawdziwie.

                                                    A co do marzenia, to spytaj sie
                                                  • a.polonia Re: email do ksiedza 01.11.06, 23:49
                                                    Bez tv, video to rozumiem, ale bez pralki?? My mielismy franie, ale nigdzie nie
                                                    jezdzilismy. No przepraszam, latem jezdzilam na kolonie letnie.
                                                    Zapytam malej, zreszta, w grudniu ma urodziny i juz mi dyktowala liste
                                                    prezentow, ale to bylo dawno i nic nie pamietam :).

                                                  • napolnoc Re: email do ksiedza 02.11.06, 00:13
                                                    Wcale nie....toksyczna matka byla...inna bajka :)

                                                    Bez pralki zylo sie cudnie, do pralni sie rzeczy nosilo.
                                                    Nie mielismy tez kuchni, od malego w restauracjach jadlam, hehe, dlatego w wieku
                                                    lat 20 nie umialam nawet herbaty zrobic, hehe, za to wiem jakim widelcem co sie
                                                    je, hehe, i jakim nozem sie ostrygi otwiera, hehe.

                                                    Pola a z kasa, to postaraj sie podrazyc temat marzen, ale takich niecodziennych,
                                                    nie komp czy IPod, ale wlasnie cos jak lot samolotem. Moze skok spadochronem ?
                                                    Albo sesja u fotografa? Albo wspolny weekend na skalkach? Albo podroz nocnym
                                                    pociagiem nad morze by kaczki puszczac? Albo Sylwester na ulicach Budapesztu ?
                                                  • a.polonia Re: email do ksiedza 02.11.06, 00:22
                                                    napolnoc napisała:

                                                    > Wcale nie....toksyczna matka byla...inna bajka :)
                                                    >
                                                    > Bez pralki zylo sie cudnie, do pralni sie rzeczy nosilo.
                                                    > Nie mielismy tez kuchni, od malego w restauracjach jadlam, hehe, dlatego w
                                                    wiek
                                                    > u
                                                    > lat 20 nie umialam nawet herbaty zrobic, hehe, za to wiem jakim widelcem co
                                                    sie
                                                    > je, hehe, i jakim nozem sie ostrygi otwiera, hehe.
                                                    >
                                                    > Pola a z kasa, to postaraj sie podrazyc temat marzen, ale takich
                                                    niecodziennych
                                                    > ,
                                                    > nie komp czy IPod, ale wlasnie cos jak lot samolotem. Moze skok spadochronem ?
                                                    > Albo sesja u fotografa? Albo wspolny weekend na skalkach? Albo podroz nocnym
                                                    > pociagiem nad morze by kaczki puszczac? Albo Sylwester na ulicach Budapesztu ?


                                                    Napolnoc, no jakos nie widze takich marzen u 9ciolatki :))), serio, serio,
                                                    mysle, ze te marzenia sa bardziej przyziemne (znajac oczywiscie moja mloda).
                                                    Mnie podoba sie sesja u fotografa, ale takiego z prawdziwego zdarzenia, a nie
                                                    jak u nas na pipidowie - sesja slubna na stogu siana, itp :)).
                                                  • napolnoc Re: email do ksiedza 02.11.06, 00:35
                                                    Widocznie dziwna "komunistka" bylam, majac takie marzenia....A sesja to jak
                                                    najbardziej profesjonalna, u slubnego fotografa, z pelnym make upem i na dvd co
                                                    by kolezanki na maksa zazdroscily :DDD Jak dobrze pojdzie, to za 50 euro masz
                                                    taka sesje :)))
                                                    Ale co Ci szkodzi sie spytac o marzenia, mozesz byc zaskoczona, pozytywnie :)))
          • misiazutrechtu Re: Wychodze za maz 26.10.06, 12:45
            Siedze w moim biurze, wiec pisze troche nielegalnie ;-) Kurs przedmalzenslki
            mam z glowy bo zrobilam go juz w szkole sredniej i podobno nie ma on daty
            waznosci.. A co do zespolu to najchetniej chcialabym polaczenie ludowego z
            nowoczesnym. Najbarzdiej zalezy mi na tym zeby oni mowili po angielsku (lub
            holendersku ;-) No i zeby umieli ludzi zabawic i dobrze spiewac..
            Czy moje wymagania sa wysokie?
            • mad_die Re: Wychodze za maz 26.10.06, 14:37
              hehe :) no z tym holenderskim to moze być ciężko ;) i to połączenie ludowego z nowoczesnym... tzn mają mieć łowickie kubraki ale grać rocka? :P ja mam ten zespół, z Łodzi, więc może do Łowicza dojedzie ;) republika.pl/kupiecki/
              Tak się składa, że ja robiłam ten kurs i mój wybranek również, ale tak się też niefortunnie złożyło, że obydwoje nie możemy odnaleźć tych zaświadczeń :D więc chyba czeka nas powtórka z kursu ;) No chyba, ze można sobie odpis gdzieś załatwić, u ksiedza z liceum ;)
              • tijgertje Re: Wychodze za maz 26.10.06, 23:49
                Jezeli robilas kurs, to w parafii gdzie go ukonczylas powinno to byc gdzies
                wpisane. Jezeli wiesz, w ktorym roku kurs konczylas, to bez problemu powinni to
                znalezc i dac ci odpis. Zwlaszcza jak poprosisz ladnie... co laska... ;-)
                  • tijgertje Re: Wychodze za maz 27.10.06, 22:30
                    No rzeczywiscie dobrze wyszlo:-)))) L mialo byc z kreseczka:-) To taki ksiadz u
                    nas byl, nigdy nie mowil, ile sie nalezy za msze, pogrzeb czy slub, zawsze
                    mowil: CO L(z kreska)ASKA... Jak dostal kopertke, od razu sprawdzal zawartosc,
                    a potem w trakcie uroczystosci wychodzilo, czy ktos nie dal za malo:-/ A juz
                    numery totalne byly, jak ktos zamowil msze, a on intencje odsylal do jakiegos
                    klasztoru, a na miejscu odprawial msze za grubsza kopertke:-(
                      • mad_die Re: Wychodze za maz 28.10.06, 14:01

                        hehe :)
                        A u mojej babci na wsi, były proboszcz jak były ogłoszenia duszpasterskie, to potrafił wyczytać osoby, które dały na kościół jakiś datek, z imienia i nazwiska + oczywiście dana kwota :P on to był normalnie ziółko :D i nie lubiłam go jak nie wiem co, bo tylko kasa sie dla niego liczyła... na szczęście jest teraz inny proboszcz, ten emerytowany "kasiarz" ;) już nawet mszy nie odprawia i od razu milej się na mszy siedzi ;) ale jednak czegoś brakuje :P:P tej wszechobecnej polityki księdza byłego proboszcza :D

                        --

                        my_Flickr
                        • napolnoc Re: Wychodze za maz 29.10.06, 02:20
                          Mam dacze w poznanskim, i tak ksiadz po mszy czyta, kto ( z nazwiska) ma w przyszlym tygodniu
                          przyjsc i kosciol posprztac, jak rowniez, kto niebyl/byl w zeszlym tygodniu....hehe. Zawsze sie czuje
                          taka wyalienowana, bo mnie jako wczasowicza nie czytaja !!!
    • mad_die Re: Wychodze za maz 06.11.06, 09:52
      Wczoraj byłam na polskiej mszy w Eindhoven i pytałam księdza o nauki. No i okazało się, że teraz w parafii zmiany idą i o naukach trzeba będzie rozmawiać już z nowym księdzem, koło grudnia - stycznia. Więc czekam, ale też cały czas liczę, że jakimś cudem uda mi się odnaleźć moje zaświadczenie z liceum ;)
      A co mnie zdziwiło i mile zaskoczyło, to to, że oprócz nas były także dwie inne pary pytać się o nauki :) Fajnie :)
    • nesla Re: Wychodze za maz 06.11.06, 12:36
      Niesamowite.. mnie si enie udalo zorganizowac slubu z weselem w Polsce, chociaz
      nawet kontaktowalam sie z firma pewna, ktora zajmuje sie organizowaniem takich
      imprez i byla sklonna zorganizowac to dla mnie, ale jak dostalam od nich maila
      ze wszystkimi wymogami z naszej strony to pomyslelismy i zrezygnowalismy, bo
      nie bylismy w stanie tego zalatwic na odleglosc, ani jezdzic do Polski tak
      czesto.
      Tak ze POWODZENIA i bede sledzic watek z ciekawosci jak Tobie sie to uda,
      trzymam kciuki :-)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka