do.ki
24.05.07, 08:55
W mediach pelno o wielkim sukcesie eurokracji- obligatoryjna (bo administracyjna) obnizka cen w roamingu.
Zabrzmie jak malkontent, ale ja sie wcale nie ciesze. Przeciez gdyby pomiedzy operatorami GSM istniala zmowa co do cen, to eurokracja z wielka przyjemnoscia by to oglosila. Nie oglasza- zatem zmowy nie da sie udowodnic. Nalezy wiec przyjac, ze ceny roamingu byly cenami rownowagi. Teraz zmusza sie operatorow do swiadczenia uslug ponizej ceny rownowagi. Mozliwe sa nastepujace skutki: obnizenie podazy uslug albo podwyzszenie ceny na cos innego tak, aby operatorzy mogli odbic sobie straty wywolane dzialaniem eurokracji. Pytanie: co zdrozeje? Pozyjemy, zobaczymy.
Przykre jest jednak, ze sprawami ekonomicznymi we Wspolnocie zarzadzaja osoby o jeszcze mniejszym pojeciu o ekonomii niz ja. Co im w ogole do glowy przyszlo administracyjnie wplywac na ceny?