zegrz
24.08.07, 14:58
Szanowna Platformo!
Dlaczego nie chcesz wziąć odpowiedzialności za Polskę?
Dlaczego co innego mówią a co innego robią Twoi czołowi działacze?
Mówicie, że chcecie szybkich wyborów by rządzić samodzielnie i
reformować Polskę. A przecież robicie wszystko by do tego nie
doszło! Boicie się odpowiedzialności? A może zajmuje was głównie
wewnętrzny spór o władzę i obsadzanie przyszłych stanowisk?
Naprawdę chcecie jak najszybszych wyborów? To przecież najprostsza
droga do porażki. Nawet, jeśli PO ma obecnie kilka procent przewagi
w sondażach, to, co stanie się podczas wyborów? Teraz potencjalni
wyborcy wstydzą się przyznawać do tego, że chcą głosować na PiS. Ale
wybory są anonimowe i PiS na pewno osiągnie lepszy wynik niż
wskazują na to sondaże. Tak jak to było dwa lata temu.
A PO? Jest obecnie „modne”, ale czy to wystarczy? I to nie tylko do
tego by po wyborach rządzić samodzielnie, ale by w ogóle wygrać
wybory? Większość z tych, którzy pracują na zachodzie to potencjalny
elektorat PO. Ale czy będą mieli powód by wrócić na wybory? I czy
ci, którzy głosowali na Was poprzednio nie zmienili zdania? Bo czym
możecie się pochwalić po 2 latach rządów PiS? Gdzie są projekty
ustaw o zmianie ordynacji wyborczej, o poprawieniu warunków
działalności dla przedsiębiorców, o zmianie ustawy podatkowej? Gdzie
likwidacja KRUS i reforma służby zdrowia? Gdzie ograniczenie
immunitetu poselskiego?
Zbliżają się wybory i znowu nieodpowiedzialni działacze PO zaczynają
zrażać wyborców „podatkiem liniowym”. Nadal nie rozumiecie, że dla
przeciętnego Polaka pojęcie „podatek liniowy” jest równoznaczne z
tym, że wszyscy płacą jednakowy podatek? A przecież to, co
proponujecie to zwykły podatek proporcjonalny, gdzie każdy płaci
proporcjonalnie do osiągniętych dochodów. I w ten sposób należy go
reklamować.
Podsumujmy – brak widocznej działalności w Sejmie,
podatek „liniowy”, zaniżone poparcie dla PiS i zawyżone dla PO. I
teraz wystarczy by na 1-2 dni przed wyborami któremuś z braci
Kaczyńskich, oczywiście niechcący, wypsnęło się, że ustalili z
Donaldem Tuskiem szybkie wybory za brak komisji śledczych i spora
część elektoratu PO się obrazi i na wybory nie pójdzie. Koniec
marzeń o zwycięstwie, o samodzielnych rządach nie wspomnę.
A przecież można inaczej. Po pierwsze konsekwentnie – wybory tak,
ale 2-3 miesiące po powołaniu komisji w sprawach A. Leppera i B.
Blidy. Przez ten czas kraj się nie zawali a ludzie (wyborcy!!)
poznają przynajmniej część prawdy. Po drugie – nie podatek „liniowy”
tylko proporcjonalny. Jeden dla wszystkich i spore ulgi na dzieci.
Po trzecie – przedstawić konkretne i sprawiedliwe reformy.
Nie „solidarne” gdzie bardziej przedsiębiorczy utrzymują nierobów i
tabuny działaczy partyjnych, ale takie by każdy musiał coś dołożyć
do wspólnego garnka. Po czwarte – przywrócić właściwą rolę
samorządom. Mniej państwa w państwie. Mniej nakładania nakazów,
zakazów i odgórnego centralnego dzielenia, więcej samodzielności i
pieniędzy na dole. Po piąte – przywrócić właściwą rangę Służbie
Cywilnej. Dość obsadzania stanowisk kolesiami. Należy przywrócić
konkursy na stanowiska. Po szóste – ograniczenie poselskiej
bezkarności. Trzeba odpowiednio ograniczyć immunitet poselski.
Posłowie i senatorowie muszą też płacić podatki według tych samych
zasad co pozostali obywatele. Po siódme – można zapowiedzieć
obniżenie stawki VAT – przynajmniej tej niższej, co przełoży się na
tańsze towary powszechnego użytku. I po ósme – zapowiedzieć
wprowadzenie odpowiedzialności posła i senatora przed wyborcami, tak
by wyborcy mogli odwoływać nieudolnego przedstawiciela.
Tylko tyle i aż tyle. Na pozostałe reformy – okręgi jednomandatowe,
służbę zdrowia itd. przyjdzie czas po wygranych wybo-rach.
Czego Wam i sobie (jak na razie) życzę.
PS. Technicznie doprowadzenie do rozwiązania Sejmu po powołaniu
komisji śledczych jest bardzo proste. Nie należy się nadymać i
obrażać tylko razem z lewicą (sprawa B. Blidy) i Samoobroną (sprawa
A. Leppera) przeprowadzić to skutecznie. Te trzy partie są w stanie
zablokować rozwiązanie Sejmu na warunkach PiS – także w
wersji „trzech kroków” (z podaniem się Premiera do dymisji). Nic się
nie stanie, jeśli najpierw kilka razy zagłosujecie przeciwko
rozwiązaniu Sejmu, a nawet nie zgodzicie się na dymisję Jarosława
Kaczyńskiego. W październiku musi zostać poddany pod głosowanie
wniosek LPR o ograniczenie władzy marszałka Sejmu. A potem już z
górki, nawet marszałka nie musicie zmieniać. Najpierw komisje potem
samorozwiązanie Sejmu o nowe wybory.