lubat
07.11.09, 13:57
Agnieszce Kublik pewnie by żaden nie odmówił, ale Napieralskiemu...?
Gdyby to nie była wredna metoda przyprawiania gęby Napieralskiemu i SLD, to
może by to nawet było śmieszne. Najpierw wszyscy "zatroskani" o dobro SLD
wmawiają kolejnym "ofiarom" kandydowanie z nominacji tej partii, które nigdy
takiej ochoty nie wyrażały, a potem urabia się tępych przeżuwaczy informacji,
że ci nie chcą być nominatami, i jakby już było poza dyskusją, że to z powodu
nieudolności Napieralskiego.
Wyłazi tu także myślenie wodzowskie. PiS - to Kaczyński, PO - to Tusk, więc
SLD musi też mieć czyjąś twarz. Problem w tym, że akurat postkomuchy są
bardziej demokratyczne niż wszyscy, którzy walczyli (i podobno dalej walczą) z
komuszkami (post).
Gdyby SLD miał szanse wyborcze w granicach 40%, to kandydaci pchali by się
drzwiami i oknami. Przy 12 procentach ja też bym wybrzydzał.