Dodaj do ulubionych

Ryzyko emancypacji

04.01.10, 17:33
Absolutnie się z Panem nie zgadzam. Moje odczucia po lekturze tego komiksu
były identyczne jak p. prof. Środy. Pomyślałam sobie : ta kobieta to PANI
NIKT.I bynajmniej nie wynika to z dyskrecji profesora....
Obserwuj wątek
    • uwr-02 Ryzyko emancypacji 04.01.10, 18:15
      Gadacz to "zimny intelektualista", egotyk i mimo wszystkich życiowych
      doświadczeń - klerykalny szowinista. Dobrze mu p.profesor wygarnęła. Należało
      mu się.
      • exy jaki Hiob?? Popatrz, że 06.01.10, 03:47
        Hiob to nie Dawid. Los ocalił dzieci Gadacza przed jego "wychowaniem".
        Hiob cierpiał niewinnie - Dawid ponisił skutki swojego cudzołożenia i mordu. Ale Dawid pokutował. Hiob nie ma po co...
    • maura4 Ryzyko emancypacji 04.01.10, 20:44
      Określenie mnie przez mojego męża, partnera, narzeczonego - matka
      mojego syna - spowodowałoby bardzo złe moje samopoczucie i zapewne
      awanturę. Czułabym się poniżona. Ja najpierw czuję się człowiekiem,
      potem kobietą posiadającą imię, a dopiero póżniej matką, siostrą,
      córką, studentką, pracownicą itd.. Gdyby prof. nazwał matkę swojego
      syna jej imieniem, swoją przyjaciółką czy podobnie, to zapewne pani
      Środa nie napisałaby tego co napisała. Nawet traumatyczne przeżycia
      nie usprawiedliwiają poniżania kobiety i nie tylko. Z kobietą ,
      która jest matką MOJEGO syna, nic mnie nie łączy, tylko to dziecko.
      Jeżeli to była przypadkowa znajomość , której owocem przypadkiem był
      ten syn, to wtedy jestem w stanie zaakceptować takie określenie.
      • vibhisana Re: Ryzyko emancypacji 08.01.10, 15:28
        Zgadzam się z "maura4"! Komiksu nie czytałem, ale komentarz Profesor
        Środy owszem. Kobieta, która urodziła facetowi 2 dzieci zasługuje na
        coś więcej niż "matka moich dzieci". Powiem brutalnie: zbliżył się
        do niej fizycznie, ale się Jej wstydził. Może widział w niej
        niedoskonałość? Swoją też? Mam wrażenie, ze mógł być przesiąknięty
        uczuciem samopotępienia zaszczepionym przez środowisko klerykalne,
        które silnie ostracyzuje upadłych. Nie tylko im nie pomaga, ale
        kibicuje też ich nieszczesciom(upatrujac w nich Kary Bożej). Wiem
        to, bo mój były kolega-ksiadz tez poszedł z kobietą. Myślę, ze dziś
        zyje jak potępieniec głównie z winy klerykałów.
    • net.darek71 Ryzyko emancypacji 04.01.10, 21:49
      Pan Żakowski albo nie zrozumiał o co chodzi prof. Środzie albo też męski
      szowinizm to przypadłość ponad podziałami /ideologicznymi, politycznymi,
      wiekowymi...../.
      • powie-wiatru Re: Ryzyko emancypacji 05.01.10, 16:06
        Też tak uważam."Ojciec mojej córki" powiedziałabym tylko wtedy, gdy
        miałabym jakąś ansę do tej osoby i chciałabym w ten sposób się od
        niej odciąć bądź ją ukarać. W kazdym innym wypadku
        powiedziałabym "mąż", "ukochany", "partner", "mój mężczyzna" lub po
        prostu "Tomek".
        To, że Gadacz używa zwrotu ignorującego może wynikać z długiego
        przebywania w środowisku homoseksualnym i programowo
        mizoginicznym,ale że Żakowski glanuje prof.Środę - tego za cholerą
        nie potrafię pojąć.
        • gruszkasia Re: Ryzyko emancypacji 05.01.10, 16:12
          Gadacz może chciał się w ten sposób wybielić, że nie wszedł w
          związek z miłości dla jakiejś kobiety, ale że spłodził w tym związku
          syna, a to w chorej katolskiej mentalności może być jakimś
          usprawiedliwieniem, dlatego niejako odcina się od kobiety zwracając
          uwagę na poczęcie ludzkiej istoty jaką jest nowy mężczyzna.
        • winniepooh Re: Ryzyko emancypacji 05.01.10, 16:15
          > To, że Gadacz używa zwrotu ignorującego może wynikać z długiego
          > przebywania w środowisku homoseksualnym i programowo
          > mizoginicznym,ale że Żakowski glanuje prof.Środę - tego za cholerą
          > nie potrafię pojąć.

          Środa mogła wykazać nieco więcej taktu poruszając ten temat, jeśli
          już musiała go poruszać...
          • z.bialek Re: Ryzyko emancypacji 05.01.10, 16:29
            Nie widzę w wypowiedzi Środy nic nietaktownego, przecież mogła
            napisać, że sz.profesor onanizując się z anonimową figurantką
            spłodził dwoje dzieci, albo że skupiony na sobie i swojej karierze
            doświadcza bólu i tragedii jak typowy egocentryk. To by było
            nietaktowne, choć pewnie prawdziwe.
    • mal111 Ryzyko emancypacji 05.01.10, 17:04
      oj redaktorze. Niziutko, wrednie i z glana. Walcząc ze straszną
      feministką, która ma czelność wspomnieć, że kobieta to nie sprzęt,
      depcze Pan również po tym, którego rzekomo Pan broni.
      Więcej feminizmu, mniej kwasu solnego.
      Obciach.
      • autokrata.fetyszysta Re: Walcząc ze straszną feministką 05.01.10, 23:15
        No proszę - parę słów prawdy na temat Środy i już mamy wroga feminizmu... LOL
    • nieliniowy gułag, islamski terroryzm, pisowska lustracja... 05.01.10, 22:58
      -h...e muje dzikie węże (może to by lepiej pasowalo panie Jacku..?)
      • kocia_noga Punkty widzenia 06.01.10, 08:26
        Kościół wychowując do celibatu stawia sprawę tak: są sprawy wyższe i
        niższe, wyższe to "duchowe", niższe to cielesne. Duchowny ma się
        trzymać wyższych, ale ponieważ jest człowiekiem, może mu się zdarzyć
        chwila słabości, wtedy fizjologia bierze górę, natomiast nie
        powinien dla niskiej fizjologii porzucać sfer najwyższych.W praktyce
        wygląda to tak, że ksiądz może bywać w zamtuzach, napłodzić dzieci,
        uprawiać seks, ale w żadnym wypadku nie może związać się więzami
        miłości, lojalności, solidarności czy odpowiedzialności z kobietą,
        ponieważ to jest właśnie tą najgorszą zdradą.Stoi za tym myślenie o
        kobiecie jako istocie fizjologicznej czyli niższej.
        Nie wiem, czy to kościół wywarł wpływ, czy to jakieś typowo męskie
        myślenie, a kościół je kultywuje, bo jest instytucją męską, w każdym
        razie jest dośc powszechne, że oddziela się sprawy 'prywatne' od
        wyższych - zawodowych czy publicznych, tzn mężczyźni oddzielają. W
        milionach wywiadów czy notek biograficznych wyglada to właśnie tak:
        pracowałem tu, potem tam, spotkałem pana X który wywarł na mnie
        wpływ, potem zrobiłem to i owo, urodziło mi się troje dzieci,
        awansowałem, wyjechałem itp.O dzieciach można wspomnieć mimochodem
        jako pomniejszym życiowym sukcesie, zaś o żonie nie wypada wcale.
        Porucznik Colombo wspomina wciąż o żonie właśnie dlatego że odgrywa
        rolę politowania godnego niedokońcafaceta - z tego też powodu ma
        okropny samochód i struga idiotę.
        Z tego punktu widzenia wypowiedź Żakowskiego jest zrozumiała - ktoś
        reprezentujący sferę wyższą, a może nawet najwyższą, człowiek
        duchowy opowiada o swoich życiowych osobistych dramatach, co samo w
        sobie jest już wstrząsające, a tu za przeproszeniem jakaś kobieta
        wpycha swoje trzy grosze - niesmak.
        Człowiek potrafi myśleć abstrakcyjnie już w wieku 7-11 lat,
        natomiast sfera społeczna - odpowiedzialnośc, lojalność,
        współczucie, empatia,tolerancja, miłość - kształtują się później i
        trudniej.Rozwój tej sfery może wspomóc związek z osobą innej płci;
        taki związek jest też sprawdzianem powyższych umiejętności, bo
        stawia konieczność dopasowania się do kogoś o odmiennej psychice,
        widzeniu świata i interesach.
        Jak wpływa celibat a zwłaszcza ideologia mająca za zadanie
        utrzymanie człowieka w takim stanie? Kiedyś czytałam artykuł
        napisany przez seksuologa i psychologa na ten temat - otóż wpływ
        jest ten, że cały proces rozwoju cofa się. Człowiek rozwija myślenie
        abstrakcyjne, ale łatwo popada w fanatyzm, doktrynerstwo itp wady
        intelektu, natomiast w sferze ludzkiej psychopatyzuje się jakby - o
        ile psychopata postrzega ludzi jako barany do oskubania, to człowiek
        o psychice skrzywionej celibatem postrzega ludzi jako środki lub
        przeszkody w zbawieniu, 'kontaktu' z bóstwem czy własną świętością.
        I psychopaci i ludzie skoncentrowani na sobie i swoich celach często
        traktowani są z czołobitnością jako nad-ludzie.
        Znałam kiedyś osobę która miała romans z księdzem - był to młody
        chłopak, ale już tak pokręcony, tak skupiony na swoim 'grzechu', a
        więc tak raniący, nietaktowny i samolubny, że znajomość trwała
        krótko. Inaczej musiałaby go niańczyć psychicznie latami, znosić
        różne upokorzenia, nielojalności, brak zrozumienia, współodczuwania
        czy oparcia.
        Są jednakże kobiety, co to znoszą - kłopotliwego towarzysza życia,
        problemy z nim związane, czasem okrutne ciosy od losu; wspierają,
        kochają, wybaczają, rozumieją i współczują.Ciągną razem wózek i może
        być im przykro i mogą poczuć się rozczarowane, zawiedzione i
        potraktowane w sposób niesprawiedliwy i niewdzięczny będąc
        publicznie sprowadzone do czynnika fizjologicznego.
        Pan Żakowski nie musi tego rozumieć, ale fajnie byłoby, gdyby.
        • kocia_noga Re: Punkty widzenia 06.01.10, 13:43
          I jeszcze spytam, co jest glanowaniem i w jakich okolicznościach?
          Czy zwierzenia Frytki albo Edzi można glanować i czy w podobny
          sposób jak prof.Środa, czy też sposób jest bez znaczenia? Czy osobę
          publiczną, sprzedającą (czy też darmo udzielającą) swoją prywatną
          opowieść można w ogóle krytykować, czy - jeśli się zdarzy, że jest
          to ŚWIĘTA OSOBA, wolno tylko milczeć i dlaczego?
          Ech, w dzieciństwie miałam zabawkę, na pudełku był napis: Sowa
          Atomowa, na wszystkie pytania odpowie bez wahania...
          • benek231 Re: Punkty widzenia 06.01.10, 17:16
            Takze moim zdaniem, Kociu, Zakowski wykonuje szpagaty na linie, kiedy to usiluje
            wykazac nietaktownosc Srody. Musi to byc jakas osobista niechec do niej bo
            najwyrazniej padlo durniowi na leb.

            Co do swiata naukowcow i tworcow ,od kuchni, to tradycyjnie zona i rodzina
            bywaly dodatkiem do naukowca. Ten zazwyczaj bywal egocentrykiem badz egoista,
            skoncentrownym wylacznie na sobie i swoich celach. On byl na misji i wszystko
            inne nie istnialo. Nie liczyl sie. Zona, natomiast, byla czescia obslugi - jak
            niegdys sluzba u panstwa: robila swoje i dzieki temu mogla egzystowac. No a w
            przypadku Gadacza dochodzi jeszcze specyficzne uksztaltowanie go przez zakon.

            Takze mezczyzna ma prawo do przezywnia traumy z powodu smierci dzieci - takze w
            samotnosci. Sroda wyraznie akceptuje taki stan rzeczy, i jednak nie wlazi z
            buciorami w intymne czy prywatne zycie Gadacza - co insynuuje Zakowski.
            Podejmuje jednak temat gdyz jest to juz otwarty temat publiczny, a nie wylacznie
            w wersji szeptanej - po publikacji komiksu juz nie tylko "cala Warszawa wie".
            Sroda zna jednak niuanse zwiazkow w ktorych kobieta to jest ta "ktora rodzi mu
            dzieci", badz tez okreslana jest jako "matka jego dzieci". I wlasnie tego
            aspektu miejsca i godnosci kobiety w wielu zwiazkach delikatnie dotyka. A ze
            dotytyczyc to ma mezczyzny, ktory w dalszym ciagu kreci swiatem wokol siebie...?
            No coz, czyz nie byl to wymarzony material dla artykulu(?)
            • kocia_noga Re: Punkty widzenia 06.01.10, 20:11

              Pozwól,że wkleję
              twój tekst, ze
              względu na jego trafność.
        • benek231 Re: Punkty widzenia 07.01.10, 15:41
          kocia_noga napisała:

          Stoi za tym myślenie o kobiecie jako istocie fizjologicznej czyli niższej.

          *Tyle, ze kobieta znajduje sie na szarym koncu tej kolejki po respekt. Klechy w
          stosunku do parafian sa nadludzmi i traktuja ich jak bydlo - bez wgledu na plec.
          Takze za komuny mozna bylo widziec i wyczuc to stwarznia przez nich dystansu
          oraz zauwazyc niewatpliwe poczucie wyzszosci w stosunku do baraniny. Wtedy
          jednakze musieli byc grzeczni. Teraz po prostu smieja sie swym glupkom w twarz.
    • pan-dzikus Ryzyko emancypacji 06.01.10, 22:12
      Coś mam wrażenie Panie Żakowski, że dla części ludzi to Pan,-
      a konkretniej pana poglądy - może się jawić jako to opisywane przez pana okrucieństwo,
      z którego wyrasta ruch emancypacyjny - feminizm.

      Prof. Gadacz niestety tym źródłem (okrucieństwem) jest w jeszcze większym stopniu.
      Przesiedział ważną część życia w pewnego rodzaju terrarium, co może mu bardzo utrudniać zrozumienie (poczucie) o czym mówi prof. Magdalena Środa
      (PANI NIKT - jak to ktoś tu trafniej w kontekście tej sprawy ją nazwał).

      Pan zresztą po części wyczuwa pismo nosem pisząc o pechu prof. Gadacza.
      Ja też uważam, że pan profesor miał pecha.
      Co najmniej dwukrotnie, drugi raz, gdy Pan Bóg wsadził go do tej części mężczyzn, która wyznaje poglądy oparte na patriarchacie.
    • anekl Ryzyko emancypacji 06.01.10, 23:33
      Gadacz Hiob, Środa Hitler, jeśli nie Osama... coś jeszcze? Zawsze miałam pana
      za inteligentnego człowieka, w końcu zawsze może się zdarzyć, że takiego
      mierny uwiedzie intelekt (Markowski i Markiewicz, na ten przykład...). Ale to
      coś... To nawet na odpowiedź nie zasługuje.
      I tak na marginesie wigilijnego (nadzywczaj wigilijnego) komiksu: księży nie
      wiążą może śluby czystości? dobrowolne śluby czystości? I czy ten Hiob,
      którego przerastają obowiązki administracyjne i którego wszyscy porzucili (tak
      samo jak i Hioba, patrz rzeczona księga), nie jest może - na pewno się mylę -
      dyrektorem jakiegoś instytutu naukowego?
    • stpaul Ryzyko emancypacji 09.01.10, 10:19
      Środę urodził patriarchalny katoland w którym żyjemy. Mogę mieć inną
      wrażliwość niż pani prof., ale Środa i jej kopniaki z glana w męskie
      podbrzusze są tu potrzebne. Bardzo potrzebne.
      W Polsce trwa emancypacyjna rewolucja panie Żakowski. Zwykłe
      kobiety, nie żadne feministki, codziennie testują granice swojej
      wolności. Nie zatrzymamy tego i bardzo dobrze.
      • gejowy.kaczucha Re: W Polsce trwa emancypacyjna rewolucja 09.01.10, 18:20
        Dzięki - tak mi właśnie już od dawna zalatywało prawdziwie rewolucyjnym fanatyzmem.
        • bemkaaa Re: W Polsce trwa emancypacyjna rewolucja 08.02.10, 10:36
          A ja bym wolała określenie: wojna (nie rewolucja). Wojna kobiet o swoje prawa.
          Wojna równego z równym. Wojna z patriarchatem, z opresyjną katolicką ideologią,
          wojna z marazmem społecznym, wreszcie wojna o wolne, godne życie. Nie liczcie
          faceci (ci co cały czas próbują negować i umniejszać ruch feministyczny) na
          delikatne upomnienia i łagodne sugestie.
          Ja osobiście chciałabym, by nie tylko kobiety wreszcie osiągnęły równorzędną
          pozycję w tym społeczeństwie, ale również by mężczyźni (politycy,
          przedstawiciele KK) odczuli na własnej skórze upokorzenia i krzywdy jakich
          doznały kobiety w wyniku ich działań. Ma boleć.
    • caramia Ryzyko emancypacji 12.01.10, 03:59
      Ja muszę sie zgodzić z obojgiem. Środa musi wykazywać, jak język, którym sie posługujemy wpływa na tworzona przez nas rzeczywistość i jej odbiór. Kto ma to robić, kto ma uwrażliwiać na język wykluczenia, poniżenia - w odniesieniu do kobiet - jeśli nie ona. Żakowski z drugiej strony może ma rację, że są takie miejsca, gdzie można odpuścić, żeby się zanadto nie zradykalizować, ale właściwie kto to ma oceniać, niech każdy próbuje własnego wyczucia. Na moje - wyrażenie feminizmu (sama jestem feministką) nie powinno prowadzić do "przegięcia", bo potem kontra też jest przegięta. Potrzeba nam więcej umiaru i harmonii, bo każdy fanatyzm prowadzi do wynaturzenia, a to nam nie służy. Ja widzę dbałość o kobiety jako nową wrażliwość, a nie starą frustrację. To daje szansę mężczyznom o takiej własnie wrażliwości, którzy jednak nie mają tej frustracji.
      Zastanawiam się (a nie moge znaleźć komiksu) czy profesor nie chciał polskim zwyczajem użyć coraz to innego określenia na swoją partnerkę życiową i docenić własnie jej roli jako matki. Z drugiej strony ciężko oceniać uczucia człowieka, który stracił dzieci, do kogokolwiek.
      Zaś w sprawie celibatu warto zwrócić uwagę, że jest to wynalazek średniowieczny, czyli dobrze już ponad tysiąc lat miało chrześcijaństwo, kiedy wymyślono celibat (uzasadniając go wyższymi powodami) dla zachowania majątku kościelnego, jako że ksieża ożenieni trwoniliby majątek koscioła na spadki dla własnych dzieci, które niekoniecznie chciałyby się go wyrzec. Bardzo to pragmatyczne. Taka perspektywa znacznie upraszcza zrozumienie powodu naszych dzisiejszych problemów z rolą, funkcją i płcią księdza. Kobieta nie mogła byc księdzem, bo kiedys kobiety nie pracowały zawodowo i nie zdobywały wykształcenia (z wyjątkami), a maluczkim sie mówi, że to z powodu płci Chrystusa. Ksiądz nie może się ożenić, żeby część majątku kościoła nie przypadła jego potomkom, ale mowi się im, że sa przeznaczeni do wyzszych celów. Z braku empirii nie mogą stanowić wsparcia dla rodzin, bo nie wiedza jak to jest, jednocześnie patrzą z góry, bo im tę wyższość wmówiono, uzasadniając celibat. Nie chcąc być cyniczna jednak muszę powiedzieć, że jak nie wiadomo, o co chodzi, to na pewno o kasę. I to się tu sprawdza. Niektórzy poddawali sie reformacji, by zachować majątek. Więc to nie tylko w KK. (zastrzeżenie - to w dużym skrócie i uproszczeniu)

      Czy ktos może podrzucić link do komiksu, czy jest tylko na papierze?

      Pozdr.
      A

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka