glos_europy
13.01.10, 22:31
W Izraelu pobierano organy od zmarłych Palestyńczyków bez zgody rodziny -
przyznał izraelski patolog dr Jehuda Hiss, który do 2004 roku był szefem
głównego izraelskiego zakładu medycyny sądowej. Potwierdziło to izraelskie
wojsko, zaznaczając jednak, że praktyka skończyła się przed dekadą.
Zwrot w sprawie doniesień szwedzkiego tabloidu "Aftonbladet", który latem
donosił o tym procederze, nastąpił po wyemitowaniu przez izraelską telewizję
fragmentu wywiadu z Hissem, nagranego przed dziewięciu laty.
- To było bardzo nieformalne. Nie proszono rodzin o zgodę - przyznał lekarz.
Dodał, że by zamaskować pobieranie rogówek zaklejano zmarłym powieki klejem.
Hiss mówił też, że proceder zaczął się pod koniec lat osiemdziesiątych, a
zakończył w 2000 roku.
Wojskowi handlowali nerkami zabitych?
Izraelska armia zamieszana jest w nielegalny handel nerkami zabitych... czytaj
więcej »
Nie zabijali dla organów
Organy - nie tylko rogówki, ale tez skórę, serca i kości - pobierano od
Palestyńczyków, ale też od martwych żołnierzy i cywilów izraelskich. Ciała
pochodziły od ofiar chorób, wypadków i od ofiar konfliktu
izraelsko-palestyńskiego. Nie ma dowodów na to, że zabijano Palestyńczyków dla
organów - co sugerował "Aftonbladet".
Doktor Jehuda Hiss został zwolniony ze stanowiska dyrektora własnie w związku
z nieprawidłowościami dotyczącymi użycia organów. Nie postawiono mu jednak
żadnych zarzutów, a on sam wciąż pracuje jako patolog w tym samym instytucie.
Wywiad lekarzem nagrała przed dziewięciu laty amerykańska profesor
antropologii Nancy Scheper-Hughes z University of California-Berkeley, a
postanowiła go ujawnić po doniesieniach "Aftonbladet".