Dodaj do ulubionych

Kto zna numer do Pana Boga?

26.01.10, 15:57
"W planie Bożym zło jest niezbędne"

Czy ten "filozof" poznał Niepojętego i zna plany, a może
rzeczywiście zna też do Niepojętego telefon.

Filozofia oparta na religii to nie mądrość, a tylko zniewolenie
rozumu i sumienia.

Mądrość (filozofia) nie ma nic wspólnego z religiami - jest oparta
na samodzielnym myśleniu. Religia samodzielne myślenie zabija.
Obserwuj wątek
    • ksiadz_gazeta ot i wizja chrześcijaństwa 26.01.10, 17:32
      z punktu widzenia żydowskiego liberała... śmiech na sali :))) akurat na wywiad
      do wyborczej :))) profesor Stróżewski musi chyba wziąć coś na uspokojenie...

      Przyznam jednak, że w systemach etycznych chrześcijaństwa razi nadmiar
      wezwań do posłuszeństwa: słuchaj prawa naturalnego, słuchaj Boga, słuchaj
      swego sumienia! Za łatwe to. Różne rzeczy wydają się różnym ludziom naturalne,
      różną jakość miewa sumienie, a do Pana Boga nikt nie zna numeru.


      • pan-dzikus Re: ot i wizja chrześcijaństwa 26.01.10, 18:47
        gazeta to nie jest tekst dla Ciebie, czacha Ci się przegrzeje.

        Podaj w końcu ten numer do panabozi to może w końcu Cię zamkną w świrowni.
        • ksiadz_gazeta Re: ot i wizja chrześcijaństwa 26.01.10, 19:18
          dlaczego nie dla mnie??? miło czasem poczytać humor absurdalny :)))

          telefony do Pana Boga:
          (+48) 124295735, 124305411 124225243,
          komórka: 518612525
          • andrzej369 Re: ot i wizja chrześcijaństwa 26.01.10, 19:55
            ksiadz_gazeta napisał:

            > dlaczego nie dla mnie??? miło czasem poczytać humor absurdalny :)))
            >
            > telefony do Pana Boga:
            > (+48) 124295735, 124305411 124225243,
            > komórka: 518612525

            No proszę, jednak niektórzy mają się za Bogów, np. osobnik o nicku
            ksiądz_gazeta, który poznał numer do Niepojętego.

            Niewiedza to piękna sprawa dla robienia interesów na głupcach,
            którzy zostali otumanieni wyznawaniem niewiedzy. To nie wiara, to
            tylko wyznawanie niewiedzy - krótko mówiąc zniewolenie rozumu i
            sumienia ludzkiego.
            • ksiadz_gazeta Re: ot i wizja chrześcijaństwa 26.01.10, 20:10
              bełkot i brak logiki w rozumowaniu klasyczny już dla różnej maści ideologów
              powołujących się na potęgę rozumu :))
              • maruda.r Re: ot i wizja chrześcijaństwa 27.01.10, 15:08
                ksiadz_gazeta napisał:

                > bełkot i brak logiki w rozumowaniu klasyczny już dla różnej maści ideologów
                > powołujących się na potęgę rozumu :))

                ************************

                Nie ma innej potęgi poza rozumem.

                • ksiadz_gazeta Re: ot i wizja chrześcijaństwa 30.01.10, 09:35
                  dlatego jest tylu idiotów, którzy tak właśnie myślą :)))
                • ned_pap Re: ot i wizja chrześcijaństwa 30.01.10, 10:24
                  maruda.r napisał:

                  > ksiadz_gazeta napisał:
                  >
                  > > bełkot i brak logiki w rozumowaniu klasyczny już dla różnej maści ideolog
                  > ów
                  > > powołujących się na potęgę rozumu :))
                  >
                  > ************************
                  >
                  > Nie ma innej potęgi poza rozumem.
                  >
                  Idź na oddział onkologiczny, znajdź taką osobę, która umiera w mękach, mimo pompowania jej litrami chemii, i jej poopowiadaj, że rozum jest jedyną potęgą.
                  • lemisiaque Re: ot i wizja chrześcijaństwa 30.01.10, 11:13
                    A Ty co jej powiesz?
                    • pensioner63 Są emocje oprócz rozumu 30.01.10, 12:01
                      ned_pap napisał:
                      > Idź na oddział onkologiczny, znajdź taką osobę, która umiera w
                      > mękach, mimo pompowania jej litrami chemii, i jej poopowiadaj,
                      > że rozum jest jedyną potęgą.

                      To prawda, że nasze emocje są drugą potęgą. To emocje pobudzają nas do akcji.
                      Czasem rozum kontroluje emocje lepiej, a czasem gorzej. Propagandziści i reklama
                      zwykle odwołują się do emocji aby wywrzeć wpływ na ludzi. To samo robią księża.
                      Straszą piekłem za brak posłuszeństwa i obiecują niebo posłusznym.
                    • mis22 Ajatollach i papież mają telefon do Boga 30.01.10, 12:20
                      Założyciele i głowy kościołów twierdzą, że mają telefon do Pana Boga. A Dalaj
                      Lama sam jest Bogiem więc nie musi telefonować. Trzeba być ekspertem od
                      propagandy aby przekonać innych ludzi, że posiada się ten telefon. Wtedy będą
                      dawać dużo pieniędzy na tacę.
                      • ksiadz_gazeta Re: Ajatollach i papież mają telefon do Boga 30.01.10, 13:02
                        a jak się łączą z Bogiem rabini? jeśli nie maja połączenia, to judaizm jest
                        niezłą ściemą? a może pejsy to jakieś antenki, a urządzenie kryje się pod
                        kapeluszem??? :)))
                        • te_rence Re: Ajatollach i papież mają telefon do Boga 30.01.10, 18:30
                          masz jakąś manie? z twoją psychiką wszystko dobrze?
                          • ksiadz_gazeta te_rence i tamte_pejsy 30.01.10, 19:04
                            psyche w porządku, ale ewolucja się stara :)))
                          • ksiadz_gazeta Re: Ajatollach i papież mają telefon do Boga 30.01.10, 19:12
                            doskonale :) pejsy mam całkiem zdrowe :)))
                      • zariela Re: Ajatollach i papież mają telefon do Boga 30.01.10, 13:06
                        Czytam Wasze posty i cieszę się, że ten artykuł Was poruszył. Jednym
                        rozum i innym emocje, tylko serca i współczucia nie widać.
                        Szczególnie żal mi księdza, który posługuje się etykietkami zamiast
                        miłości. A przecież każdy Wasz uśmiech jest cenniejszy niż tysiąc
                        słów.
                        Dziś rano przed wstaniem, rozmyślałam o cierpieniu towarzyszącemu
                        dojrzewaniu. O szatanie, który potrafi posłużyć się aniołem i
                        przewrotnie czerpać z naszych najlepszych intencji, by nas
                        unieszczęśliwić.
                        Ja za to dobre słowo panu Hartmanowi z serca dziękuję. Wytarłeś mi
                        Pan łzę z oka. Razem raźniej :)
                    • ned_pap Re: ot i wizja chrześcijaństwa 05.02.10, 21:57
                      Powiem, że czasami zdarzają się nawet cuda.
                • danz człowieczeństwo przeprasza za marudę 30.01.10, 14:57
                  on na forum trójmiasto non-stop marudzi, wyzywa, ogólnie zachowuje się jak debil
                  którym niewątpliwie jest.

                  Najlepsze było jak się spuszczał nad wyborem koloru krzesełek na Letnicy, aż
                  pianę toczył w obronie chorej pomarańczowej koncepcji. Na szczęście zielona
                  logika wygrała.

                  A jeśli chodzi o sam artykuł to ot zwykłe gierki słowne. Autor sam ostrzega
                  przed takimi gierkami i udawaną postawą cynika a sam w to brnie. Ale czego
                  innego go mogli nauczyć na kursach z marksizmu-leninizmu?
                  W jego przypadku nie ma mowy o ukąszeniu Heglowskim, to jest porządne kopnięcie
                  Heglowskie :).

                  Ale ja tam ogólnie to TW nie rozumiem, to inny typ człowieka, dla których
                  trudniej wydać książkę niż kilku kolegów.
      • kagan_pl Re: ot i wizja chrześcijaństwa 26.01.10, 20:05
        A ty jak czesto z Kol. Bogiem rozmawiasz? Skad znasz jego mysli i zamiary?
        • ksiadz_gazeta Re: ot i wizja chrześcijaństwa 26.01.10, 20:12
          Boże myśli i zamiary to zna tylko ten, jak mu tam, andrzej 369 :))) inne sprawy
          Bóg ma zwyczaj objawiać, zapytać dziadka prof. Hartmana, zna się na tym dość
          dobrze :)
          • kagan_pl Re: ot i wizja chrześcijaństwa 26.01.10, 20:34
            Objawiac? Jak? Skoro On jest duchem, a my tylko materia?
            • ksiadz_gazeta Re: ot i wizja chrześcijaństwa 26.01.10, 21:10
              materia to brzmi dumnie :)))
              • kagan_pl Re: ot i wizja chrześcijaństwa 27.01.10, 14:10
                Tyle, ze poza nia to wlasciwie nic nie ma...
                • ksiadz_gazeta Re: ot i wizja chrześcijaństwa 27.01.10, 14:54
                  skoro tak, to po co jej filozofia? po co etyka? nie wystarczą prawa fizyki?
                  • maruda.r Re: ot i wizja chrześcijaństwa 27.01.10, 15:12
                    ksiadz_gazeta napisał:

                    > skoro tak, to po co jej filozofia? po co etyka?

                    *************************

                    Przeczytaj artykuł do końca.

                  • kagan_pl Re: ot i wizja chrześcijaństwa 28.01.10, 17:32
                    Fizyka determinuje biologie, a ta z kolei determinuje etyke.
                    Filozofia to zas nie jest nauka!
                    • ksiadz_gazeta Re: ot i wizja chrześcijaństwa 30.01.10, 09:36
                      w jaki sposób biologia determinuje etykę?
                      • pensioner63 Ukształtowanie etyki w drodze ewolucji 30.01.10, 12:10
                        ksiadz_gazeta napisał:
                        > w jaki sposób biologia determinuje etykę?

                        Człowiek zdominował świat dzięki swemu rozumowi, językowi i życiu w grupie. Te
                        osobniki co nie stosowały się do zasad obowiązujących w grupie wymarły.
                        Wymieranie gorzej przystosowanych osobników i przeżywanie lepiej przystosowanych
                        nazywamy ewolucją. Etyka, którą ludzie kierują się w życiu społecznym
                        wykształciła się więc w drodze ewolucji. W efekcie gdy widzimy płaczące dziecko
                        to odruchowo mu pomagamy. Robimy tak nie dlatego, że tak nam kazał ksiądz czy
                        inny podwładny papieża, a dlatego bo jest to zakodowane biologicznie w naszym
                        mózgu. Dzięki temu w krajach gdzie nie ma katolików ludzie kierują się tymi
                        samymi zasadami etycznymi co w krajach katolickich. Tylko kościół ogłupił wielu
                        ludzi przez swoją propagandę wmawiając, że papież i jego podwładni mają monopol
                        na kontakty z Panem Bogiem.
                        • andrzejto1 Re: Ukształtowanie etyki w drodze ewolucji 30.01.10, 12:56
                          pensioner63 napisał:

                          > ksiadz_gazeta napisał:
                          > > w jaki sposób biologia determinuje etykę?
                          >
                          > Człowiek zdominował świat dzięki swemu rozumowi, językowi i życiu w grupie. Te
                          > osobniki co nie stosowały się do zasad obowiązujących w grupie wymarły.

                          Lub zostały wymordowane jak na przykłąd człowiek neandertalski którego
                          eksterminowali nasi przodkowie o wyższym szczeblu rozwojowym.


                          > Wymieranie gorzej przystosowanych osobników i przeżywanie lepiej przystosowanyc
                          > h
                          > nazywamy ewolucją. Etyka, którą ludzie kierują się w życiu społecznym
                          > wykształciła się więc w drodze ewolucji. W efekcie gdy widzimy płaczące dziecko
                          > to odruchowo mu pomagamy. Robimy tak nie dlatego, że tak nam kazał ksiądz czy
                          > inny podwładny papieża, a dlatego bo jest to zakodowane biologicznie w naszym
                          > mózgu. Dzięki temu w krajach gdzie nie ma katolików ludzie kierują się tymi
                          > samymi zasadami etycznymi co w krajach katolickich.

                          Tu bym dyskutował. W krajach katolickich na przykład nie konsumuje się ludzi w
                          celu przejęcia ich mocy i inne takie... Przykładów jest sporo w jedną i drugą
                          stronę. Akurat wybrałeś taki który popiera Twoją tezę.


                          Tylko kościół ogłupił wielu
                          > ludzi przez swoją propagandę wmawiając, że papież i jego podwładni mają monopol
                          > na kontakty z Panem Bogiem.

                          Tak samo na przykład jak Lenin, Stalin, Hitler, Mao, Castro przez swoją
                          propagandę wmówili ludziom że system który stworzą będzie oazą szczęścia i
                          równości. I co ciekawe nadal niektórzy w to wierzą.
                          Co ciekawe ten system był produktem rozumu. Skończył jak skończył. I był
                          systemem którego okrucieństwo przekroczyło wszelkie wyobrażenia ludzi.
                          • pensioner63 Rytualny kanibalizm 30.01.10, 15:16
                            andrzejto1 napisał:
                            > Tu bym dyskutował. W krajach katolickich na przykład nie konsumuje
                            > się ludzi w celu przejęcia ich mocy i inne takie...

                            Właśnie w krajach katolickich praktykuje się rytualny kanibalizm. Podczas
                            komunii wierni spożywają ciało swego Boga, a kapłan pije również jego krew. Może
                            rodzice nie zmusili ciebie abyś chodził do kościoła albo nie słuchałeś co ksiądz
                            mówił.

                            > Tak samo na przykład jak Lenin, Stalin, Hitler, Mao, Castro przez
                            > swoją propagandę wmówili ludziom że system który stworzą będzie
                            > oazą szczęścia i równości. I co ciekawe nadal niektórzy w to
                            > wierzą.

                            Tu masz całkowitą rację. Z tym że propaganda kościelna jest znacznie bardziej
                            skuteczna niż komunistyczna lub faszystowska. Praktyka daje perfekcję - kościół
                            praktykuje swoją propagandę przez ponad półtora tysiąca lat, od czasu
                            Konstantyna I, który odkrył, że symbioza między cesarzem i kościołem pomaga obu
                            rządzić ludźmi.
                          • uniwr Re: Ukształtowanie etyki w drodze ewolucji 30.01.10, 15:29
                            andrzejto1 napisał:

                            > pensioner63 napisał:
                            > > to odruchowo mu pomagamy. Robimy tak nie dlatego, że tak nam kazał ksiądz czy
                            > > inny podwładny papieża, a dlatego bo jest to zakodowane biologicznie w
                            naszym mózgu. Dzięki temu w krajach gdzie nie ma
                            > > katolików ludzie kierują się tymi
                            > > samymi zasadami etycznymi co w krajach katolickich.

                            > Tu bym dyskutował. W krajach katolickich na przykład nie konsumuje > się ludzi
                            w celu przejęcia ich mocy i inne takie... Przykładów jest > sporo w jedną i
                            drugą stronę. Akurat wybrałeś taki który popiera
                            > Twoją tezę.

                            To bądź mądrzejszy i nie powtarzaj dokładnie tego samego :)
                            Jeśli ktoś spróbuje być obiektywny i sięgnie do liczb, to zobaczy że absolutna
                            większość żyjących poza katolicyzmem jednak stosuje dokładnie te same zasady,
                            tyle że w muzułmańskim, hinduistycznym czy buddyjskim opakowaniu. Śladowe ilości
                            ludzi żyjących w kulturach wieku kamiennego nie zmieniają tego obrazu.
                          • kagan_pl Re: Ukształtowanie etyki w drodze ewolucji 30.01.10, 18:23
                            W krajach katolickich konsumuje sie codziennie swego Boga (jego krew i cialo).
                            I co z tego, ze niewierzacy potrafia byc tak samo okrutni jak wierzacy. Nie czyni to wierzacych lepszymi...
                        • ksiadz_gazeta Re: Ukształtowanie etyki w drodze ewolucji 30.01.10, 13:01
                          jakiś czas temu wkleiłem tutaj numery telefonów do Pana Boga, ale jakiś koszerny
                          admin wyciął je niestety... są dostępne w internecie bez problemu...

                          pensionerowi etyka powstała raczej wskutek polucji niż ewolucji, za dużo chodził
                          na religię, za mało na biologię :)))
                        • kagan_pl Re: Ukształtowanie etyki w drodze ewolucji 30.01.10, 18:21
                          Otoz to. KK to instyucja, ktora zajmuje sie oglupianiem ludzi. Stad tez KK powinien byc traktowany jako organizacja przetepcza i antypanstwowa.
                      • kagan_pl Re: ot i wizja chrześcijaństwa 30.01.10, 18:19
                        Proponuje poczytac Lema (na poczatek Pokoj na Ziemi).
                        KK ma np. fixum dyrdum na tle seksu i tzw. niepokalanego poczecia. A co bylo, gdybysmy sie rozmnazali przez paczkowanie, albo gdyby nasze narzady plciowe byly calkowicie rozlaczone z wydalniczymi?
                        ksiadz_gazeta napisał: w jaki sposób biologia determinuje etykę?
                        • ksiadz_gazeta Re: ot i wizja chrześcijaństwa 30.01.10, 19:08
                          dziękuję, mam kilka książek w kolejce do przeczytania

                          różnym dupkom łatwo jest pisać - kościół to, kościół tamto... że jest palnięty
                          na punkcie seksu, tutaj ostatnio ktoś z kanibalizmem wyjeżdża... myślę, że osoby
                          niewierzące, czytające te teksty, muszą się bardzo wstydzić za takie
                          palanctwo... ja też im współczuję :)))
                          • kagan_pl Re: ot i wizja chrześcijaństwa 30.01.10, 19:47
                            Wiele tracisz nie czytajac Lema...
                            Osoby niewierzace nie maja sie czego wstydzic, a KK ma istny obled na tle seksu...
                            • ksiadz_gazeta Re: ot i wizja chrześcijaństwa 30.01.10, 20:58
                              hehehehe dobre rady jakby ksiądz proboszcz przemawiał :)))))
                              • kagan_pl Re: ot i wizja chrześcijaństwa 01.02.10, 17:22
                                ;)
            • andrzejto1 Re: ot i wizja chrześcijaństwa 30.01.10, 10:14
              kagan_pl napisała:

              > Objawiac? Jak? Skoro On jest duchem, a my tylko materia?

              Negujesz fizykę kwantową i teorię Einseteina. Przypominam że E=mc2 ...
              • lemisiaque Re: ot i wizja chrześcijaństwa 30.01.10, 11:16
                A co ma duch do energii? Einstein nie ma tu nic do rzeczy :-) Energia = materia != "duch", cokolwiek to jest.
                • andrzejto1 Re: ot i wizja chrześcijaństwa 30.01.10, 11:31
                  lemisiaque napisał:

                  > A co ma duch do energii? Einstein nie ma tu nic do rzeczy :-) Energia = materia
                  > != "duch", cokolwiek to jest.

                  Ma więcej niżby się mogło wydawać. Ponieważ nie znamy powodów dla których
                  materia zmienia się w energię i odwrotnie.

                  To znaczy że musi istnieć jeszcze coś, o czym nie wiemy i czego nie rozumiemy.
                  • kagan_pl Re: ot i wizja chrześcijaństwa 30.01.10, 18:27
                    Nie znamy powodow? Po prostu energia i materia to jest to samo. Jakie sa niby powody, dla ktorych woda zamarza w temeraturze ok. 0 stopni C, a zamienia sie w gaz w temperaturze ok. 100 stopni C?
              • kagan_pl Re: ot i wizja chrześcijaństwa 30.01.10, 18:25
                Energia jest rownowazna materii. Ale nie ma formuly na rownowaznosc ducha z materia czy energia...
      • tereska0791 Re: ot i wizja chrześcijaństwa 31.01.10, 08:51
        on czyta wywody rydzyka na temat rydzykai tu jes czysty idiotyzm
    • oghana7 Kto zna numer do Pana Boga? 26.01.10, 22:30
      to wszystko piekne ale dotad uczono nas ,ze cierpienie
      uszlachetnia ,a jest odwrotnie : cierpienie nas niszczy i robi
      gorszymi i to jest smutne ,bo cierpimy wszyscy ,choc niektorzy
      bardziej niz inni .
    • pantera03 Kto zna numer do Pana Boga? 27.01.10, 02:18
      odpowiedz jest bardzo prosta-rabin z Lucka. Zgodnie z Talmudem rabini sa w
      stanie wykazac ze sa mdrzejsci od Pana Boga wiec logicznie rozumujac, musza
      znac numer do Pana Boga zeby umowic sie z nim na dyskusje.
      • piotrek410 Re: Kto zna numer do Pana Boga? 27.01.10, 22:03
        Czy aby jestes tego pewien, ze to byl rabin z Lucka? Mnie sie
        wydaje, ze takie poczucie humoru mogl miec raczej ostatni rabin z
        Kocka.
        • pantera03 Re: Kto zna numer do Pana Boga? 28.01.10, 03:50
          Masz racje, mogl byc rabin z Kocka chociaz to i tak jedno zlodziejstwo.
          • piotrek410 Re: Kto zna numer do Pana Boga? 28.01.10, 13:27
            Ostatni rabin z Kocka byl b. biedny. Pewnie pomyliles go z plebanem..
    • prawdziwy_dobrze_poinformowany Kto zna adres do Pana Boga? 27.01.10, 10:23
    • andrzejberlin Kto zna numer do Pana Boga? 27.01.10, 11:17
      "Żywię przekonanie, że nasza przyszłość zależy od tego, czy
      zrozumienie obecnego
      kryzysu tak zmobilizuje najwybitniejsze umysły, że poświęcą się
      nowej
      humanistycznej nauce o człowieku. Cały ich zgodny wysiłek pomoże
      rozwiązać
      problemy, już tutaj wymienione oraz osiągnąć określone niżej cele.
      Projekty służące celom tak ogólnym jak "socjalizacja środków
      produkcji" okazały
      się przestarzałymi, socjalistycznymi i komunistycznymi doktrynami,
      zasadniczo
      kompensacyjnymi wobec nieobecności socjalizmu. Pojęcia "dyktatura
      proletariatu"
      względnie "elita intelektuana" nie są bardziej mgliste i mylące
      niż pojęcia
      "wolnej gospodarki rynkowej" lub - skoro już o tym mowa - "wolnych
      narodów".
      Dawniejsi socjaliści i komuniści, ci z czasów Marksa i Lenina, nie
      mieli żadnych
      określonych propozycji dla społeczeństwa socjalistycznego
      względnie
      komunistycznego. Była to wielka słabość socjalizmu.
      Nowe społeczne formy, będące podstawą bycia, nie powstaną bez
      licznych
      projektów, modeli, badań i eksperymentów, które zaczną zapełniać
      lukę między
      tym, co konieczne, a tym, co możliwe. Ostatecznie będzie się to
      wiązało z
      zakrojonym na wielką skalę, długoterminowym planowaniem oraz
      krótkoterminowymi
      projektami, na podstawie których zostaną podjęte pierwsze kroki.
      Problem stanowi
      tu wola i humanistyczne nastawienie tych, którzy nad tym pracują,
      a poza tym
      ludzie, którzy mają wizję i jednocześnie wiedzą, co powinni
      konkretnie,
      stopniowo robić w celu jej urzeczywistnienia, prędko zaczynają
      odczuwać zapał i
      entuzjazm zamiast strachu."

      Mieć czy być(1971).
      Erich Fromm
    • bantus Kto zna numer do Pana Boga? 28.01.10, 13:14
      Co jest gorsze, pycha wobec zła, niedocenianie go, czy może jednak pokora w
      obliczu zła, ukorzenie się? Pisze Turski, więzień Auschwitz:

      "Więc co było najgorsze? Najgorsze było poniżenie. To, że nie traktowano
      ciebie jak istotę ludzką, zwłaszcza jeżeli byłeś Żydem, i właśnie dlatego, że
      byłeś Żydem, nie traktowano ciebie nawet jak zwierzęcia, tylko jak insekt, jak
      wesz, jak gnidę, jak karalucha, jak pluskwę. A no co się robi z gnidą, z
      karaluchem? Trzeba zdeptać, zgnieść, zdusić, unicestwić."
      wyborcza.pl/1,76842,7502077,Turski__Najwazniejsze_jest_wspolczucie.html
      Widać, że najbardziej liczyło się zachowanie godności, słusznej dumy.
    • przemek05 11-latek a habilitacja 28.01.10, 15:04
      Wierze szczerze, ze Pan Profesor jest az tak genialny (jako 11-latek
      sformulowal tezy swojej rozprawy habilitacyjnej), ale zastanawiam
      sie, czy 11-latek, nawet nie wiem jak genialny, bylby w stanie
      sformulowac tezy pracy doktorskiej (nie wspominam juz o
      habilitacyjnej) np. w dziedzinie nauk technicznych. Wydaje mi sie to
      malo prawdopodobne, ze wzgledu na spory zasob wiedzy, niezbedny
      doktorantowi do efektywnej pracy w dziedzinie nauk technicznych.
      Czyzby to mialo oznaczac, ze nauki techniczne wymagaja lepszego
      przygotowania niz filozofia? :-)
      • grzegorzlubomirski Gosc troche przesadzil, a geniuszem tez nie jest 28.01.10, 17:04
        ani nawet slabo znanym filozofem (za granica w ogole), po prostu
        gosc sie snobuje - troche to dziwne jak na filozofa.

        Kwestie filozoficzne wymagaja nie tylko wiedzy, inteligencji ale
        przede wszystkim dojrzalosci, ktora przychodzi tylko z wiekiem.

        Sam jestem inzynierem choc skoczylem tez filozofie i musze
        powiedziac ze na seminarium 'Filozoficzne konsekwencje teorii
        kwantowej' cala maja wiedza 'inzynierska' z zakresu matematyki i
        fizyki byla za mala lub raczej musialem na te zagadnienia inaczej
        zaczac patrzec. Filozof czy logik uzywa matematyki zupelnie inaczej
        niz inzynier. Musze zasadniczo przyznac ze inzynierowie uzywaja
        czesto posluguja sie jezykiem matematyki bez jego doglebnego
        zrozumienia.

        Wez sobie Filozofie prawa Hegla lub chocby pierwsza czesc Kapitalu
        Marksa lub Principia Mathematica Russela. Jak w ciagu roku
        przebrniesz przez chocby dwie z tych pozycji w 60% je rozumiejac to
        pogadamy - a to tylko poczatek.
        • piotrek410 Lubomirski sporo przesadzil, a geniuszem tez nie j 30.01.10, 04:46
          Zenujaca wypowiedz, szczegolnie ze w wydaniu kogos kto studiowal
          filozofie )))
          ---------------------------

          Czytam wywiad z Hartmanem po raz kolejny i jestem pelen coraz
          wiekszego podziwu dla jego przenikliwosci spojrzenia...
        • przemek05 Ja z kolei odwdziecze sie... 30.01.10, 14:03
          ...odeslaniem do pracy ks. prof. J.M.Bochenskiego "Logika religii".
          W szczegolnosci rozdz. 22 sklada sie niemal wylacznie ze zdan,
          zapisanych przy uzyciu kwantyfikatorow, niemal bez komentarzy :-)
          Tym niemniej wole juz to studiowac niz Marksa, do tego ostatniego
          jestem uprzedzony :-)
          • megasceptyk Re: Ja z kolei odwdziecze sie... 30.01.10, 19:29
            Zupełnie niepotrzebnie,
            zwłaszcza, że Marks opisał fundamenty
            obecnego świata.
            Od metod badawczych i poznawczych
            po socjologię i państwowość.

            Taki dziś żyjemy jak opisywał to Marks.
            To, że nieumiejętnie został zinterpretowany
            przez chłopstwo i najniższą klasę robotniczą
            co doprowadziło do totalitaryzmu
            nie powinno zakłądać ci klap na oczy
            jak cielęciu jakiemuś
            co się pogłoskami i gdybaniami kieruje.
            • przemek05 Re: Nie czuje sie kompetentny... 30.01.10, 19:48
              ...aby o Karolu Marksie dyskutowac, bo go nie czytalem - na zlosc
              komuchom :-)
              Juz wolalbym o Harpo, Zeppo, Groucho i Chico rozmawiac, niz o
              Karolu, ale to nie jest odpowiednie forum :-)
      • my-doktorkto Re: 11-latek a habilitacja 30.01.10, 20:23
        Nie wiem czy łatwiej, napewno inaczej. Mozart jako dziecko komponował nie
        zajmował się chyba jednak fizyką. Humanistyczne myślenie jest inne wydaje się mi
        że szersze od ścisłego
        • przemek05 Re: w dziedzinie sztuki... 31.01.10, 15:04
          ...mozna miec duze osiagniecia nawet w wieku dzieciecym, zgadzam
          sie. Jednak filozofia jest nauka, i to, jak powiadaja "krolowa
          nauk", uogolniajaca zdobycze innych dziedzin, a wiec do jej
          uprawiania wymagane jest gruntowne przygotowanie ogolne. Wiedzy tej
          raczej nie da sie nabyc w wieku dzieciecym, nawet jak sie jest
          geniuszem. Tak mi sie wydaje, gdyz, geniuszem nie bedac, nie mam
          pojecia w jaki sposob tego typu ludzie funkcjonuja.
    • przemek05 O zlu i dobru 28.01.10, 15:18
      Jako osoba niezajmujaca sie filozofia, dostrzegam tu jakies
      niedookreslenie tych pojec. Za zlo uznaje sie np. nieszczesliwy
      wypadek, powodz czy trzesienie ziemi, a w moim odczuciu, zlo i dobro
      to kategorie moralne, a wiec nieistniejace bez sprawcy.
      Pytanie "dlaczego istnieje zlo" jest dla mnie rownowazne
      pytaniu "dlaczego ludzie krzywdza innych" i nie ma nic wspolnego z
      pytaniem o nieszczescia spowodowane trzesieniem ziemi. To ostatnie
      to niekorzystne zdarzenie, tragedia ludzi, ale nie zlo, bo nie widac
      sprawcy. Chyba ze Pana Boga o to oskarzymy, ale wymagaloby to nie
      tylko wiary w Niego (co jest do przyjecia), ale takze akceptacji
      teorii "recznego sterowania" przez Sile Wyzsza przebiegiem kazdego
      tajfunu czy kazdej powodzi (a to jest teza karkolomna i nienaukowa).
      • czarny-hermes Re: O zlu i dobru 29.01.10, 12:40
        Racja.
        Mówienie o Złu i Dobru (z dużej litery, bo o takich pojęciach mówi Hartman) i
        mieszanie do tego pojęcia Boga jest pójściem na łatwiznę i nie ma co tu ukrywać
        - chyba kiczem intelektualnym. A nie filozofią.

        • wj_2000 Re: O zlu i dobru 30.01.10, 15:36
          czarny-hermes napisał:

          > Racja.
          > Mówienie o Złu i Dobru (z dużej litery, bo o takich pojęciach mówi Hartman) i
          > mieszanie do tego pojęcia Boga jest pójściem na łatwiznę

          No nie wiem! Chyba najwięcej ludzi od religii odciągnęło uświadomienie sobie
          bezmiaru cierpień jakich doznawali ludzie dobrzy, a przynajmniej niewinni. I
          zarówno cierpienia spowodowane siłami przyrody, jak i działaniami innych ludzi
          ważą w takich decyzjach po równo. "Jak Bóg mógł dopuścić do Auschwitz" - to
          często cytowane pytanie. Samo się nasuwa.
          Na brzegach Oceanu Indyjskiego mogą pytać o tsunami, a na Haiti o ostatnie
          trzęsienie ziemi.
          Historia Hioba to najbardziej pokrętna moralnie historia biblijna. Gdy słyszę
          słodkie słowa pocieszenia kapłanów, mdli mnie.
          Za to artykuł przeczytałem z zainteresowaniem. Dowiedziałem się (trochę jak Pan
          Jourdain, co mówił prozą całe życie), że całe życie byłem ... stoikiem.
      • jasiekiera Re: O zlu i dobru 30.01.10, 10:51
        sluszne spostrzezenie: Za zlo uznaje sie np. nieszczesliwy
        wypadek, powodz czy trzesienie ziemi, a w moim odczuciu, zlo i dobro
        to kategorie moralne, a wiec nieistniejace bez sprawcy.
    • panijedna1 Kto zna numer do Pana Boga? 30.01.10, 09:34
      wg mnie błędem jest wmawianie ludziom, że Bóg jest tylko dobrocią.
      Buddyści gloszą, że jest połączeniem przeciwieństw, czerni i bieli,
      w więc zła i dobra. Czasami zło powoduje w konsekwencji dobro.
      Nawet Haiti ma szansę na lepszą przyszłość. Ci którzy przeżyli. Bez
      tej katastrofy nikt by się Haiti nie zainteresował, ani nie pomógł.
      Bóg dopuszcza na jakiś czas "zło", by tworzyć dobro, albo by
      sprowokować "dobro" do działania. Jak rodzice, którzy są srodzy dla
      dzieci,bo wiedzą, że w konsekwencji może to dla nich być dobre!
      • piotrek410 Re: Kto zna numer do Pana Boga? 31.01.10, 09:31
        panijedna1 napisała:
        Bóg dopuszcza na jakiś czas "zło", by tworzyć dobro, albo by
        sprowokować "dobro" do działania.
        ---------------

        Acha, juz rozumiem, Bog zeslal Hitlera, Stalina, Pol-pota itd...
        Mozesz podac nazwisko tego proboszcza, ktory tak naucza, boc
        przeciez sama tego nie wymyslila.
    • myl żyd naucza... 30.01.10, 09:40
      Potomek rabina tłumaczy zasady nauki chrzescijańskiej :) To możliwe
      tylko w gazecie koszernej...
      • jasiekiera Re: żyd naucza... 30.01.10, 10:54
        Zapominasz mylu, ze zyd Chrystus tez nauczal...
        myl napisał:

        > Potomek rabina tłumaczy zasady nauki chrzescijańskiej :) To możliwe
        > tylko w gazecie koszernej...
      • theorema Re: żyd naucza... 31.01.10, 01:00
        no coz, korzenie religii judaistycznej i chrzescijanskiej sa wspolne...a poza
        tym, co to komu przeszkadza? Podziele sie taka anegdotka z wlasnego zycia - na
        ulicy stali mlodzi ludzie obok tablicy, na niej byl wypisany jakis cytat. Pytali
        przechodniow - kto to powiedzial. Bylam jedyna ponoc od kilku godzin osoba,
        ktora wiedziala - to byly slowa Jezusa. A nie jestem katoliczka! I mialam ubaw
        ale i satysfakcje, gdy ci ludzie z uznaniem powiedzieli - o widac, ze uwaznie
        studiujesz Biblie...nie tak znow uwaznie, przyznam sie, ale sa rzeczy, w ktore
        mozna nie wierzyc, ale znac czlowiekowi na poziomie wypada. Wiec Hartman bawiac
        sie w filozofie, nie moze nie znac systemow religijnych...
    • miroo Nie ma żadnego boga!zajmijcie się wreszcie światem 30.01.10, 10:02
      rzeczywistym - jest wiele do zrobienia aby było nam lepiej zamiast tracić czas
      i energię na rozważania o debilnych stworach..
      • andrzejto1 Re: Nie ma żadnego boga!zajmijcie się wreszcie św 30.01.10, 10:34
        miroo napisał:

        > rzeczywistym - jest wiele do zrobienia aby było nam lepiej zamiast tracić czas
        > i energię na rozważania o debilnych stworach..


        W podpisie masz wezwanie do merytoryczności. Proszę objaśnij mnie w którym
        miejscu twoja wypowiedź spełnia twoje własne wezwanie??
    • plus_minus_zero to takie wygodne, zaslonic sie czyms czego nie ma. 30.01.10, 10:04
      A jaki mozna miec z tego interes!
    • arahat1 wszyscy znaja nr konta z upowaznieniem na kler... 30.01.10, 10:50

      • andrzejto1 a wszelkiej maści guru to wszystko robią za free? 30.01.10, 11:34
        arahat1 napisała:

        >

        Jak w temacie. Nie słyszałem aby buddyjscy mistrzowie czy nauczyciele dzieli się
        swą wiedzą za darmochę.
        Więc proponuję wziąć do serca słowa niejakiego Jezusa z Nazaretu:
        Kto jest bez grzechu niech rzuci kamień...
    • winniepooh Kto zna numer do Pana Boga? 30.01.10, 11:37
      system norm to tylko atrapa,
      bywa że ludzie dobrzy postępują źle,
      złym zdarzają się dobre uczynki,
      autentyczna dobroć czyni świat lepszym...

      niestety

      dla większości ludzi taki poziom refleksji i empatii jest absolutnie niedostępny. więszkość kurczowo trzma się zakazów i nakazów. ludzie to stado, stado potrzebuje pasterza.

      trudniej jest być autentycznie dobrym, niż złym, gdyż jedno i drugie oznacza życie na peryferiach, poza systemem zakazów i nakazów. stado odrzuca odmieńców- tak smo dobrych, jak i złych -dlatego że są inni .

      w świecie jaki sobie stworzyliśmy, znajduje się margines na dobre uczynki, ale nie ma miejsca na bycie dobrym.
    • piotrek410 Wazny tekst Adama Kalbarczyka 30.01.10, 11:45
      Ludziom myslacym ku pokrzepieniu serc...
      -------------------------------

      Religia i etyka

      Każda z wielkich religii monoteistycznych uznaje, iż jej misja nie
      ogranicza się do teorii zbawienia, ale także do wychowania
      moralnego, które ma to zbawienie wierzącym zapewnić. Każda z nich
      uznaje zarazem, iż jej wskazania moralne obowiązują zarówno
      wierzących, jak i niewierzących, podzielających ich wiarę, jak też
      wyznających z ich punktu widzenia herezje. Do dziś obecny jest
      zarówno w części kultury europejskiej, w USA, a zwłaszcza w kulturze
      islamskiej, pogląd, iż wychowanie religijne jest niezbędnym
      warunkiem zapewnienia w społeczeństwie ładu moralnego i społecznego
      szacunku dla wartości etycznych. W rzeczywistości jednak religia nie
      zapewnia żadnego uniwersalnego porządku etycznego, a propagowane
      przez nią ideały w dużej mierze nie są nawet wartościami w sensie
      etycznym.

      Prominenci religijni najważniejszych wyznań wpoili w ludzkość w
      przekonanie, że religia jest tożsama z etyką, co w najdoskonalszy
      sposób wyraził, sam mocno w to wierząc, autor Braci Karamazow, w
      słynnym stwierdzeniu, że jeśli Boga nie ma, to wszystko wolno.
      Zgodnie z tym przekonaniem wychowanie religijne jest wychowaniem
      etycznym, bo religia ma kształtować normy religijne, niemożliwe do
      określenia poza nią. Jest to przekonanie podobnie fałszywe jak to,
      że religia stanowi podstawę etycznego ładu w społeczeństwie.

      Komentując udział polskiego Kościoła instytucjonalnego w pracach nad
      ustawą o in vitro abp Józef Michalik zadeklarował: "Kościół jest
      zainteresowany etyką, a nie polityką" ("Gazeta Wyborcza" z 7.10.
      2009 r.). To, co sprawia wrażenie pozornej oczywistości, jest w
      gruncie rzeczy świadomym fałszem. Kościół interesuje się bowiem
      przede wszystkim religią, a nie etyką i z całą pewnością prowadzi
      lobbing polityczny, w przypadku tej ustawy posuwając się zarazem do
      zupełnie nieetycznych środków (manipulacja pojęciami, znieważanie
      rodziców dzieci z probówki, szantaż i groźby wobec
      parlamentarzystów). Gdyby abp Michalik chciał powiedzieć całą
      prawdę, powinien stwierdzić, że Kościół jest zainteresowany, by
      wszelkimi dostępnymi metodami nadać tej ustawie kształt zgodny z
      katolicką normą religijną. Podobny sens miała ostatnia publikacja o
      in vitro przygotowana przez kilka pism katolickich, w tym przez
      zasłużony dla polskiej kultury "Tygodnik Powszechny", który być może
      w ten symboliczny sposób zamknął rozdział swojej historii, w której
      był on głosem rozważania wartości, a nie tylko tubą religijnej
      doktryny.

      Kościół w Polsce chce nas dziś ze szczególną mocą przekonać nie
      tylko do tego, że religia jest równoznaczna z etyką, ale także, że
      religia katolicka jest jedyną etyką możliwą do przyjęcia. Wynika to
      zapewne z poczucia zagrożenia światem wartości etycznych bez
      religii, którego wzór tworzy dziś zachodnia Europa. "Jeśli chcemy
      ocaleć, musimy poddać się etyce Boga" - pisał Franciszek Kucharczak
      w "Gościu Niedzielnym" (nr 45 z 2009 r.). Zgodnie z tą myślą Bóg
      zapewnia etyczny fundament dla ludzkości. Tyle tylko, że "etyka
      Boga" to nie etyka, lecz religia i zapewnia ona co najwyżej
      religijny fundament świata. O którego Boga zarazem chodzi? Zdaje
      się, że zawsze Boga tego wyznania, do którego przynależy ten, kto
      się na niego powołuje. I wciąż teza ta nie rozwiewa wątpliwości:
      skąd wiadomo, że Bóg w ogóle istnieje oraz że myśli o etyce to samo,
      co pan X lub jego autorytety religijne?

      Uznaliśmy za truizm twierdzenie, że religijność oznacza moralność i
      że jest jej warunkiem koniecznym. Że bez religii moralność jest
      niemożliwa. Tymczasem twierdzenia te są dużo mniej oczywiste niż się
      wydaje. Poziom ludzkiej moralności zasadniczo nie zależy bowiem od
      religijności. Zachowywanie religijnych norm, kultywowanie religii,
      nie musi wcale iść w parze z poziomem moralności ani jednostkowej,
      ani społecznej. I przeciwnie - brak religii, nie musi oznaczać
      etycznego ani społecznego zamętu, co pokazuje współczesna
      zachodnioeuropejska kultura. Gdyby poziom moralności rósł wprost
      proporcjonalnie do poziomu religijności, polskie społeczeństwo
      powinno być najbardziej moralne w Europie. Proste obserwacje nie
      potwierdzają tej tezy. Polacy z punktu widzenia praktykowania
      wymogów katolickiej świętości są na pewno w europejskiej czołówce.
      Liczba udzielanych Polakom sakramentów należy z pewnością do
      największych w Europie. Ale czy ktokolwiek uznałby z tego powodu, że
      jesteśmy najbardziej moralnym narodem Europy? Religijne państwa
      islamskie są dziś uważane w zachodnim świecie za największe źródło
      światowego zagrożenia. I to, im bardziej te państwa są religijne,
      tym bardziej zdają się być groźne dla wartości, które cenimy z
      etycznego punktu widzenia - ludzkiej wolności, godności, życia...

      Zatem także w powszechnej, choć nieartykułowanej świadomości, nie
      utożsamiamy wcale religijności z moralnością. Zarazem jednak, gdyby
      ktoś zapytał, jakimi wskazaniami mamy się kierować, by dobrze
      (etycznie) postępować w życiu, większość ludzi odeśle nas do
      religii. Skąd ta zdumiewająca sprzeczność? Dzieje się tak, bo
      chociaż wiemy, że wykonywanie religijnej normy nie uczyni nas
      lepszymi w sensie moralnym, to zarazem nie mamy innego, tak
      powszechnie uznawanego źródła moralności, niż religia.

      Za fundament euroatlantyckiej etyki uznawana jest Biblia. Akceptują
      to nawet ludzie ponadprzeciętnie wykształceni, dobrze znający
      okrucieństwo i antyhumanistyczną wymowę wielu jej fragmentów.
      Przyjmując za dobrą monetę twierdzenie o jej niedosłowności, nie
      zgłaszają żadnej etycznej wątpliwości wobec tekstu, w którym Bóg
      nakazuje wyrzynać całe miasta i krwawo mścić się na swoich wrogach.
      W którym za cnotę uznaje się wydawanie kobiet obcym, by "czynili z
      nimi, co zechcą", byleby nie naruszyć prawa gościnności. W którym
      bohaterstwem jest zabicie własnych dzieci Powszechne oburzenie
      wywołuje zaś piosenkarka, która wyraża brak szacunku dla stanu
      umysłowego autorów świętej księgi. Przekonanie o tym, iż księgi te
      (Biblia czy Koran) są źródłem moralności, rozpowszechniło się do
      tego stopnia, że uznajemy, iż wszystko, co związane z religią, jest
      etyczne, a także, iż podważanie twierdzeń religijnych jest atakiem
      na publiczną moralność.

      W istocie religia i etyka dość poważnie się różnią, choć mają
      wspólne pole zainteresowań - ludzkie działanie. Tyle tylko, że etyka
      polega na myślącym rozważaniu wartości; zajmuje się tym, co w tym
      działaniu dobre i złe. Religia zaś to przede wszystkim praktykowanie
      kultu i doktryna, która rozdziela święte od nieświętego w ludzkim
      życiu. Dla religii wszelkie wartości są podporządkowane świętości i
      o tyle są dla niej ważne, o ile świętości służą. Nie ethos jest dla
      religii bowiem ważny, lecz theos. Etyka, jako część filozofii, jest
      wyrazem wolności ludzkiego umysłu. Religia zaś to zbiór
      dogmatycznych twierdzeń, ustanawiających swą obiektywność i
      niepodważalność w tym, co uznawane za objawione.

      W ten sposób łatwiej zrozumieć, choć nie znaczy to: zaakceptować,
      uczucia i poglądy katolickiego księdza, profesora uniwersytetu,
      uznającego się za eksperta od etyki, który nie ubolewa nad krzywdą
      zgwałconej 14-letniej dziewczynki, ale ubolewa nad nieświadomym
      niczego zarodkiem, efektem tego gwałtu, który został poddany aborcji
      (ks. Alfred Wierzbicki, Przegrana sumienia? "Gazeta Wyborcza" z
      20.06. 2008 r.). Mamy tu istotnie do czynienia z przegraną sumienia
      etyka z sumieniem księdza. Ksiądz broni bowiem świętości, nie
      pozwalając etykowi rozważyć takich wartości etycznych, jak godność
      tej dziewczynki czy wartość oraz jakość jej życia. Etyka zawsze
      przegra z religią w takiej sytuacji, bo dla człowieka religii
      świętość stoi zawsze ponad innymi wartościami. Dlatego w
      konfrontacji: godność kobiety - świętość zarodka, ta pierwsza dla
      człowieka wyznającego wiarę w katolickie świętości musi zawsze
      • piotrek410 Re: Wazny tekst Adama Kalbarczyka 30.01.10, 11:51
        Ciag dalszy..

        Dlatego w konfrontacji: godność kobiety - świętość zarodka, ta
        pierwsza dla człowieka wyznającego wiarę w katolickie świętości musi
        zawsze przegrać.

        Świętość, czyli sacrum (w pierwotnych religiach - tabu), jest tym,
        co dana religia uznaje za boskie, Bogu należne lub zgodne z boską
        normą. Świętego nie wolno naruszyć, nie wolno przekroczyć, nie wolno
        w nie człowiekowi ingerować. Jak bardzo arbitralnie rozumieją treść
        tej świętości różne religie, łatwo dostrzec, obserwując różnice
        między nimi. W islamie święty jest np. wizerunek Mahometa, w
        hinduizmie przejawem boskości jest krowa, w katolicyzmie- wiem, że
        zabrzmi to tak, jakbym należnych proporcji nie zachował, ale
        powiedzmy to muzułmaninowi albo hinduiście - m.in. święta jest
        zygota.

        Źródłem świętości są święte księgi i interpretujący je głos
        religijnych autorytetów, w szczególności kapłanów. Na przykład
        grzeszność antykoncepcji - stosunkowo oryginalny pomysł wśród
        rozstrzygnięć różnych religii - jest wynikiem myśli Pawła VI, który
        określił katolicką normę moralną w tym względzie w encyklice Humanae
        vitae z r. 1968. Historia tworzenia tej normy jest pouczająca.
        Istniało duże prawdopodobieństwo, iż werdykt papieża będzie
        ostatecznie inny, ponieważ powołana przez niego komisja ekspertów
        nie wypowiedziała się w tej sprawie jednoznacznie. Przesłanką
        decyzji papieża nie był jednak sąd natury etycznej, ale czysto
        teologiczny, uznający akt ludzkiej prokreacji za święty. Paweł VI
        nie pytał o to, jakie dobro lub jakie zło wywołuje antykoncepcja.
        Pytał, co jest święte w ludzkiej seksualności. Religia rozważa
        bowiem świętość i konkluduje grzeszność - w tym przypadku świętość
        ludzkiego rozmnażania i grzeszność sztucznej ingerencji w ten akt.

        Etyka jest refleksją humanistyczną, a nie teologiczną. W obu
        dziedzinach mamy wprawdzie do czynienia z wartością, normą i oceną
        ludzkiego działania, ale kategorie te są odnoszone do różnych
        porządków. Można, owszem, mówić o moralności religijnej -
        motywowanej religijnie moralności ludzi wierzących. Ale
        pojęcie "etyka religijna" to metafora. W tym, co się określa takim
        mianem, chodzi o system norm teologicznych, które tylko w części i
        tylko przypominają etyczne. Przedmiotem etyki są bowiem wartości,
        normy i oceny ludzkich czynów, dla których odniesieniem jest jedynie
        człowiek. Kiedy zaczynamy mówić o ludzkim postępowaniu w stosunku do
        Boga czy świętości, wchodzimy w obszar teologii, porzucamy zaś
        etykę. Etyka to dziedzina spraw ludzkich, a nie boskich. Jednostka
        ludzka w perspektywie religijnej może określać się w działaniu
        jedynie w relacji do Boga. Dlatego nawet stosunek do innego
        człowieka rozpatruje się w kategoriach religijnych jako relację
        wobec boskości. Krzywdząc drugiego, wedle wyobrażeń religijnych, nie
        krzywdzimy przede wszystkim jego. Krzywdzimy Boga. Nie obrażamy
        innego człowieka, lecz obrażamy Boga.

        Na dziesięć przykazań Dekalogu przypada odwołanie do tylko pięciu
        wartości etycznych - życia, własności, małżeńskiej wierności,
        szacunku dla rodziców i prawdomówności. Pierwszym i najważniejszym z
        nich jest zaś przykazanie ściśle religijne, dotyczące zachowania
        monoteizmu. Wszystkie one mają zresztą przede wszystkim charakter
        religijny, a nie etyczny. Wyrażają stosunek do Boga i świętości, a
        nie do wartości etycznych. Mamy nie zabijać, bo życie jest święte, a
        nie dlatego, że życie jest wartością samą w sobie. Mamy nie kraść,
        bo własność jest święta. Mamy nie cudzołożyć, bo małżeństwo jest
        święte. Mamy szanować rodziców, bo macierzyństwo i ojcostwo są
        święte. Mamy mówić prawdę w sądzie, bo sąd jest święty.

        Przykazań tych mamy zarazem przestrzegać nawet, jeśli wiążą się z
        jawną i świadomą dla ich wykonawców nieetycznością, czyli, mówiąc
        wprost, ze złem. Mamy szanować własność, choćby pochodziła z
        wątpliwych etycznie źródeł. Rozwód nie jest dozwolony, nawet jeśli
        mąż jest alkoholikiem i brutalnym tyranem. Rodziców należy czcić,
        nawet jeśli ojciec jest potworem, a matka stręczycielką. Dwie normy
        świętości wedle Dekalogu, które daje się utożsamić z normami czysto
        etycznymi, to zakaz zabijania oraz składania fałszywych zeznań. Ta
        pierwsza okazuje się jednak względna w religii właśnie ze względu na
        ograniczenie dotyczącej jej świętości. Kościół katolicki nie
        wyklucza kary śmierci, zabijania wroga w czasie wojny, a także
        wszelkiego agresora w obronie własnej, odmawiając w ten sposób
        świętości życiu zbrodniarza i tego, kogo uznaje za naszego wroga.
        Ostatecznie jedyną norma z Dekalogu, która ostaje się po oddzieleniu
        od pojęcia świętości, jest prawdomówność...

        Przyzwyczailiśmy się utożsamiać świętość z tym, co dobre w sensie
        etycznym, a grzech z moralnym złem. Tymczasem, jak widać na
        przykładzie Dekalogu, religia i etyka w dużej mierze pozostają
        jednak rozłączne. Co oznacza, iż w większości to, co religijne, jest
        albo etycznie indyferentne albo wręcz nieetyczne, a to, co etyczne,
        nie jest religijne, a czasem z religijnego punktu widzenia bywa
        grzechem. Większość religijnych rytuałów nie da się kwalifikować ani
        jako dobre, ani jako złe w sensie etycznym. Istnieje jednak także
        wiele postaci zła etycznego, które są przez religie w pełni
        akceptowane. Z drugiej strony kategorie etyki zawodowej (np.
        rzetelność, staranność, odpowiedzialność za wykonywane dzieło) z
        punktu widzenia religii są nieistotne. A niektóre wartości etyczne
        są przez wiele religii uznawane za grzeszne - np. hedonistycznie
        rozumiane ludzkie szczęście.

        Nietrudno wskazać przykłady "świętego zła" - antywartości etycznych,
        realizowanych przez religie ze względu na zachowanie lub zapewnienie
        świętości. Pierwszym z nich jest "święta wojna". To w imię
        krzewienia chrześcijańskiej świętości poświęcano przecież życie
        autochtonów w czasach rekonkwisty i konkwisty, doskonale przecież
        wiedząc, że zabijanie innych jest złem w sensie etycznym. W tym
        samym celu odbyły się także wszystkie wyprawy krzyżowe, których
        islamskim odzwierciedleniem jest dzisiejszy Dżihad. Spory o różne
        rozumienie sacrum przerodziły się w europejskie wojny religijne XVI
        i XVII w., żywe do dzisiaj np. w nienawiści pomiędzy katolikami i
        protestantami w północnej Irlandii. I nieprawdą jest, że ludzie
        kiedyś nie uważali wojny za złą. Zarówno dziś, jak w przeszłości,
        chrześcijaństwo i islam doskonale wiedziały i wiedzą, czym jest
        wojna, bo też na co dzień głoszą pokój. To w imię świętości ("święte
        zabójstwo") ginęli także ludzie na stosach Inkwizycji, choć jej
        realizatorzy rozumieli etyczną wartość ludzkiego życia, sami byli
        bowiem żyjącymi ludźmi.
        • piotrek410 Re: Wazny tekst Adama Kalbarczyka 30.01.10, 11:53
          Ciag dalszy...

          Dla celów religijnych uprawnione jest także "święte kłamstwo", czyli
          głoszenie, w imię określonej świętości, jawnej nieprawdy wbrew
          wiedzy tego, kto ją wypowiada. Nie szukając odległych historycznie
          przykładów: czym innym, jak nie kłamstwem w imię obrony `świętości
          życia", było twierdzenie ks. Gancarczyka, iż Alicja Tysiąc
          zamierzała popełnić zabójstwo? ("mama, która bardzo chciała zabić
          swe dziecko", "Gość Niedzielny" z 7.10.2007 r.). Autor z pewnością
          odróżnia zbrodnię od legalnego zabiegu i nawet, jeśli w swym świętym
          misjonarskim zapale utożsamia aborcję z morderstwem, to użyte przez
          niego sformułowanie jest świadomą manipulacją. W polskiej dyskusji
          nad kwestiami etycznymi Kościół stale do takich manipulacji się
          posuwa, nie tylko nazywając legalne usuwanie ciąży zabójstwem, ale
          także m. in. twierdząc, że in vitro jest wyrafinowaną aborcją lub że
          eutanazja to sposób na fizyczne eliminowanie emerytów ze
          społeczeństwa. Czym innym także, jak nie kłamstwem w ustach
          wierzącego chrześcijanina, jest twierdzenie, że krzyże to wyraz
          uniwersalnej europejskiej kultury, a nie symbol jego wiary? "Święte
          kłamstwo" w obronie prenatalnych form ludzkiego życia i tak jest
          zresztą niczym przy "świętych zabójstwach" w tej samej sprawie
          dokonywanych - zamachach amerykańskich fundamentalistów
          chrześcijańskich na lekarzy wykonujących aborcję.

          Nietrudno będzie mi także wymienić przykłady "świętej zniewagi".
          Wiedza o tym, iż obrażanie innych jest nieetyczne, jest powszechnie
          dostępna już dla dzieci. Znieważanie innych z pułapu wyższości swej
          jedynie słusznej racji jest na porządku dziennym każdej religii. Czy
          polscy biskupi nie upokarzają w trwającej o in vitro dyskusji
          rodziców dzieci z probówki? Czy ks. Gancarczyk zważał na godność
          sędziów Trybunału w Strasburgu, porównując ich z hitlerowskimi
          zbrodniarzami, gdy zrozumiał, że nie podzielają oni jego poglądów? I
          czy ktokolwiek z ludzi polskiego Kościoła uznał to za
          nieuzasadnione? Czy rozgłośnia ks. Rydzyka nie dawała wzoru
          poniżania tych, których uznaje się za wrogów "świętej wiary
          katolickiej Narodu Polskiego"? Nie mogę przy tej okazji choćby nie
          wspomnieć tylko o najbardziej wstydliwej dla chrześcijaństwa
          historii zniewagi, którą obdarzano przez wieki Żydów tylko ze
          względu na przekonanie o ich zbiorowej winie za śmierć
          chrześcijańskiego Boga (a więc "zbiorową grzeszność"). Z tego powodu
          Żydów wiekami chrześcijanie prześladowali w Europie, choć dla
          prześladujących nie było tajemnicą, iż zadawanie cierpienia innym
          jest nieetyczne. Przykład znieważającego dla Żydów fałszu w postaci
          powielających okrutne antysemickie stereotypy wisi w postaci obrazów
          Karola de Prevosta w sandomierskiej katedrze do dziś, nie jest to
          więc tylko sprawa odległej przeszłości.

          Jan Paweł II (a za nim Benedykt XVI), który zakazywał Afrykanom
          użycia prezerwatywy w walce z epidemią AIDS, musiał mieć świadomość,
          że naraża w ten sposób życie wielu aktywnych seksualnie ludzi,
          którzy nie byli gotowi na abstynencję w tym względzie. A jeśli tak,
          świadomie narażał ich życie w obronie świętości aktu płciowego.
          Wybierał "świętą" rezygnację z ochrony życia i zdrowia ludzi w imię
          religijnych, arbitralnych twierdzeń, ogłoszonych przez swego
          poprzednika. Czy apelując do sarajewskich kobiet, by rodziły dzieci
          pochodzące z wojennego gwałtu, nie miał wątpliwości etycznych, które
          z taką zachętą muszą się wiązać? Zapewne miał, ale w tych
          przypadkach dokonywał świadomego wyboru na rzecz tego, co uważał za
          święte w konfrontacji z tym, co święte dla katolicyzmu nie jest
          (prawo kobiety do decydowania o swoim losie).

          Podstawową negatywną kategorią opisu ludzkich czynów w religii jest
          grzech. Teologia definiuje go jako zerwanie więzi z Bogiem,
          niepodporządkowanie się boskiemu nakazowi. Grzech nie jest więc
          kategorią etyczną, ale teologiczną. W zakresie etyki seksualnej
          niczym złym nie jest np. seks przedmałżeński, związki homoseksualne
          czy wolne związki heteroseksualne. Z punktu widzenia normy
          religijnej (zarówno katolickiej, jak i islamskiej) są to grzechy
          najcięższe (zaraz po świętokradztwie i zabójstwie), obciążone
          sankcją piekielną.

          Nie inaczej jest z cnotą w religijnym rozumieniu. Cnota ta wcale nie
          musi być etycznym dobrem. Owszem, miłosierdzie, rozpowszechnione
          przez chrześcijaństwo, rozpatrywane w kategoriach etycznych, wyraża
          istotne wartości - współczucie i pomoc potrzebującym, humanistyczne
          dostrzeżenie człowieka w każdym, nawet najbardziej pokrzywdzonym
          przez los. Ale nic etycznego nie ma już np. w dziewictwie,
          seksualnej abstynencji i celibacie - najdoskonalszych postaciach
          życia seksualnego dla wielu religii, włączywszy w to katolicyzm.
          Promocja tej wartości w różnych religiach ujawnia zarazem
          powszechną, choć skrywaną, niechęć religii do wartości życia. Gdyby
          bowiem wszyscy zachowali dziewictwo, życie nie przetrwałoby ani
          pokolenie dłużej niż jego konsekwentni realizatorzy. Notabene, w
          chrześcijaństwie kult dziewictwa powstał w wyniku powszechnie
          znanego biblistom błędu w tłumaczeniu Starego Testamentu z
          hebrajskiego na grecki. Zapowiadana przez Izajasza matka zbawiciela
          miała być "młodą dziewczyną", a nie dziewicą, którą uczyniono matkę
          Jezusa ze względu na to proroctwo.

          Religia nie jest etyką wreszcie także dlatego, że religia i etyka
          inaczej określają cele ludzkiego działania. Dla religii celem tym
          jest osiągnięcie zbawienia. Celem etyki jest zaś osiągnięcie jak
          najwyższej moralnej jakości ludzkiego działania. W związku z tym
          różne systemy etyczne tworzą różne odpowiedzi na pytanie o dobro i
          zło, o życie godziwe, o szczęście. Tak, jak różne religie udzielają
          różnych odpowiedzi na pytanie o to, co jest święte po to, by
          osiągnąć zbawienie. Człowiek etyczny będzie starał się w życiu o
          realizację etycznych wartości, człowiek religijny - świętości.

          Czym innym zatem w istocie są religia i etyka. Czym innym się
          zajmują, w innych obszarach działają, inne mają priorytety i inne
          obszary zainteresowań, choć czasem te obszary się na siebie
          nakładają. Innych porządków dotyczą, inne cele stawiają, a swych
          rozstrzygnięciach bardzo często się rozchodzą, sprawiając, że to, co
          dla religii wartościowe, nie jest takim dla etyki i na odwrót. Warto
          zatem zdać sobie z tego sprawę, zwłaszcza w kraju, w którym sędzia
          Trybunału Konstytucyjnego, rozstrzygając sprawę wliczania do
          średniej ocen państwowego świadectwa ocenę z prywatnego wyznania,
          stwierdza, iż religia służy przecież wychowaniu młodzieży i w
          związku z tym jest elementem publicznej edukacji, a więc nie ma nic
          dziwnego w tym, iż państwo tę edukację wspiera.

          Autor tekstu: Adam Kalbarczyk
          -------------------------------------------------
          • andrzejto1 Re: Wazny tekst Adama Kalbarczyka bla bla bla 30.01.10, 13:15
            Tekst napisany tylko i wyłącznie po to by uzasadnić lewicową walkę z kościołem.
            A szczególnie z aborcją.
            Zaprzeczający nota bene prawdom naukowym które usiłuje się zastępować jakimiś
            "normami etycznymi".
            Jeśli ustawia się po jednej stronie "godność kobiety" a po drugiej "świętość
            zarodka" to jest to zwykła manipulacja i to człowieka nie mającego pojęcia o
            naukach przyrodniczych.
            Proces zapłodnienia jest momentem w którym powstaje nowy organizm. Czy dotyczy
            to rośliny, czy zwierzęcia czy cżłowieka to nie ma znaczenia.
            Ta "etyka" uzurpuje sobie prawo do bycia królową nauk. Do czego to prowadzi? Ano
            już w Australii chyba pojawił się specjalista od "bardzo później aborcji" czyli
            zabijania dzieci na przykład.
            Jest wygodnym uzasadnieniem dla koniunkturalizmu.
            Idealnym tego przykładem jest właśnie aborcja. Jeśli w różnych krajach istnieją
            różne granice dozwolenia na ten zabieg, to świadczy to dosyć jasno, że nie ma to
            związku z jakimikolwiek naukowymi podstawami, a jest tylko i wyłącznie wynikiem
            walki politycznej.
            Ta "etyka" doprowadziła do największych na świecie zbrodni. Bo tak się składa,
            ze "dokonania" antyreligijnych systemów przewyższyły jakiekolwiek zbrodnie
            dokonane w imię religii.
            • volverener andrzeju, belkoczesz... 30.01.10, 14:58
              AdrZej, to co napisales to klasyczne SwB(sranie w banie). Jesli piszesz o
              wiekszej ilosci zbrodni popelnionych przez antyreligijne systemy, to podaj
              liczby. Bo tak to jest slowo przeciw slowu. Czy faszyzm, wspierany na
              wielu plaszczyznach przez Watykan, byl systemem antyreligijnym? Czy rezim
              Pinocheta, wspierany przez Watykan, byl systemem antyreligijnym? Stalin
              byl wychowankiem seminarium. Czy jego doswiadczenia wyniesione z tegoz
              mialy wplyw na jego pogarde dla ludzkiego zycia? Czy nieliczone zastepy
              zdrajcow w sutannach, biskupow, kardynalow, proboszczow, czesto konczacych
              na szubienicach, to produkt wychowania w seminarium? A zatem jak
              najbardziej religijnych systemow?
              O jakich prawdach naukowych belkoczesz? Znasz chociaz jedna prawde
              naukowa? Albo udowodniona teorie?
              Czy ziarno zboza, to juz roslina, czy nie?
            • ilirian Re: Wazny tekst Adama Kalbarczyka bla bla bla 30.01.10, 17:29
              Proces zapłodnienia jest momentem w którym powstaje nowy organizm. Czy dotyczy
              to rośliny, czy zwierzęcia czy człowieka to nie ma znaczenia.

              Otóż organizm biologiczny to nie wszystko. Wg nauk chrześcijańskich (i również w
              innych systemach) człowiek jest osobą, tzn. posiada indywidualną duszę. Istotne
              pytanie jest, kiedy dusza wchodzi w ciało? W różnych systemach i w różnych
              czasach odpowiedź była różna. W czasach wczesnego chrześcijaństwa uważano, że
              dusza wchodzi w ciało w trzecim miesiącu ciąży i do tego czasu przerwanie ciąży
              nie było zabójstwem.
              Druga sprawa: pod wpływem ateizmu uznano, że życie ludzkie jest wartością
              najwyższą. Jest to herezja, najważniejsze jest zbawienie duszy.
              • theorema Re: Wazny tekst Adama Kalbarczyka bla bla bla 31.01.10, 00:53
                Druga sprawa: pod wpływem ateizmu uznano, że życie ludzkie jest wartością
                najwyższą. Jest to herezja, najważniejsze jest zbawienie duszy.

                wiesz, sluszne spostrzezenie! tylko ze jakby nie patrzac, na zbawienie duszy
                zasluguje sie uczynkami za zycia. I dlatego to zycie jest takie wazne, bez niego
                ...jak je sobie np. odbierzesz...raczej nie ma co marzyc o zbawieniu. Wiec to
                jest chyba takie przeniesienie akcentu...nie kazde zycie jest wartoscia, ale
                zycie prowadzace ku zbawieniu poprzez swoja "jakosc" juz jest. Chyba...
                • piotrek410 Re: Wazny tekst Adama Kalbarczyka bla bla bla 31.01.10, 02:02
                  theorema napisała: nie kazde zycie jest wartoscia, ale
                  > zycie prowadzace ku zbawieniu poprzez swoja "jakosc" juz jest.
                  ----------------------------------------

                  Czyli uwazasz, ze bycie "świetym" da Ci przepustke do zbawienia,
                  pojscie do nieba, czy tez Krolestwa Niebieskiego? Czy aby na pewno
                  te kryteria bycia "świetym" sa takie jakie przekazal Ci Pan Bog za
                  posrednictwem Twoich kaplanow?
                  A co sie stanie jesli te kryteria bycia "świetym", w ktore wierzysz,
                  sa drastycznie rozne od tych, ktore Pan Bog mial na mysli?
                  • theorema Re: Wazny tekst Adama Kalbarczyka bla bla bla 31.01.10, 03:14
                    no i wlasnie...dlatego ja nie wierze, ani w Boga, ani w zbawienie dusz,
                    napisalam to zeby sprowokowac tych, co w to wierza do pomyslenia czy aby tak
                    jest na pewno. Ja wierze bardziej w to, ze istnieje pewna wzglednosc ocen
                    moralnych. I ze zaleza one, te oceny, bardziej od srodowiska, kultury, czasu w
                    jakim sie zyje, niz od jakis odgornych boskich przykazan. Ja tego wlasnie nie
                    pojmuje, dlaczego np. katolicy uwazaja, ze to wlasnie oni znajdza sie wsrod 144
                    tysiecy "wybranych" w dniu Sadu Ostatecznego...a co z tymi, ktorzy nigdy o
                    religii katolickiej nie slyszeli, albo zyli zanim sie ona wyksztalcila? Czy
                    automatycznie "wypadaja z rankingu"? To troche tak, jak w Polsce z dostepem do
                    bezplatnych badan w ramach jakichs tam programow profilaktyki. "Kazda kobieta w
                    wieku...jest objeta programem". Otoz nie kazda, kazda ubezpieczona w NFZ, czyli
                    ja np nie. A nie spelniam wszystkie pozostale kryteria, Tylko autorom programu
                    badan nie przyszlo do glowy, ze nie wszyscy sa ubezpoieczeni. Tak jak i
                    niektorym katolikom, chyba sie w glowie nie miesci, ze mozna katolikiem nie byc,
                    a byc po prostu dobrym, pieknym duchowo czlowiekiem, spelniajacym te normy wsrod
                    sobie podobnych, wsrod ktorych przyszlo mu w tych czasach, na tej ziemi walczyc
                    o swoja dusze. Ja wierze w to, ze najwazniejsze jest realizowanie sie poprzez
                    bycie z innymi ludzmi, zawezenie swojego pola dzialan bez ogladania sie na caly
                    swiat i na wszystkie pokolenia w tyl i wprzod - i tak tego nie ogarniemy. To, co
                    mozemy zrobic to probowac stworzyc harmonie wokol siebie, byc czujni i uwazni,
                    dociekac czy aby na pewno innym z nami jest dobrze, czy my sami nie niepokoimy
                    swojego sumienia - akurat sumienie wydaje mi sie wynalazkiem wolnym od systemow
                    etycznych i religijnych. Nie umiem sie opowiedziec za zadnym systemem
                    filozoficznym, jak i nie przynaleza do wyznawcow zadnej religii, ale pewne normy
                    sa dla mnie nietykalne - w wielu punktach styczne z normami deklarowanymi
                    przynajmniej przez ludzi wokol mnie...wiecej nic nie dodam w tej chwili
                    • piotrek410 Re: Wazny tekst Adama Kalbarczyka bla bla bla 31.01.10, 13:50
                      theorema napisała:
                      To, co mozemy zrobic to probowac stworzyc harmonie wokol siebie, byc
                      czujni i uwazni, dociekac czy aby na pewno innym z nami jest dobrze,
                      czy my sami nie niepokoimy swojego sumienia - akurat sumienie wydaje
                      mi sie wynalazkiem wolnym od systemow etycznych i religijnych. Nie
                      umiem sie opowiedziec za zadnym systemem filozoficznym, jak i nie
                      przynaleza do wyznawcow zadnej religii, ale pewne normy sa dla mnie
                      nietykalne - w wielu punktach styczne z normami deklarowanymi
                      przynajmniej przez ludzi wokol mnie...wiecej nic nie dodam w tej
                      chwili
                      --------------------------

                      Ciesze sie, ze nieopacznie sprowokowalem Cie to tak emocjonalnej
                      wypowiedzi )))

                      Przypomnialy mi sie w zwiazku z tym ksiazki Jozefa Conrada
                      Korzeniowskiego, pelne niepokoju moralnego plynacego z tak wlasnie
                      pojmowanego czlowieczenstwa, ktorymi zaczytywalem sie w mlodosci.
                      Dopiero niedawno zorientowalem sie, ze Conrad tez nie wierzyl w Boga
                      i to pewnie dlatego te jego postacie, z ktorymi sympatyzowalismy,
                      dokonywaly wyborow moralnych nie baczac na religijne dogmaty…

                      Czy nie wydaje Ci sie teraz, kiedy zadne religijne zabobony nie
                      zaciemniaja Ci spojrzenia, ze Twoje kontakty z innymi ludzmi sa
                      bardziej spontaniczne, bardziej szczere, sympatyczniejsze? No, moze
                      nie ze wszystkimi ludzmi, raczej z tymi, ktorzy mysla podobnie jak
                      Ty.

                      Czasami wydaje mi sie, ze bycie porzadnym czlowiekiem to po prostu
                      kwestia poczucia estetyki, a religia, wedlug tego kryterium, jest
                      strasznym kiczem )))
                      Pozdrawiam
          • magdolot piotrek410 30.01.10, 15:48
            Dziękuję Ci za ten tekst Kalbarczyka. Znakomity. To fajnie, że pod jednym mądrym
            tekstem można znaleźć drugi mądry tekst :)
            • piotrek410 Re: piotrek410 31.01.10, 21:24
              Strasznie to przykre, ze dyrektor szkoly musi w ten sposob bronic
              jej niezaleznosci. W cywilizowanych krajach religijne oszolomstwo
              nie ma prawa wstepu do szkol. Bierze sie to przede wszystkim z
              troski o dzieci. Chodzi o to, aby wychowywac je w duchu humanizmu,
              szerokiegi spojrzenia na swiat, w ktorym zyja przeciez ludzie
              roznych ras i wyznan, a z ktorymi zawsze mozna sie porozumiec na
              plaszczyznie wspolnych wartosci, niekoniecznie wynikajacych z
              jakichs religijnych dogmatow. Dlatego wazne jest w szkole, aby
              religijna indokrynacja nie zaklocala procesu wychowawczego, nie
              prowadzila do jakis klotni, niepotrzebnych dyskusji, a wrecz
              przeciwnie, aby te szkolna wspolnote budowac ponad religijnymi
              podzialami, starajac sie, aby nikt nie czyl sie odrzucony lub
              dyskryminowany. Dlatego szkole w cywilizowanych krajach
              charakteryzuje duch inkluzywnosci, polegajacy na tym, ze
              dzieci ucza sie jak roztaczac troske nad “mniej uprzywilejowanymi”,
              kims ulomnym, badz po prostu innym. Trudno takiego pojecia jak “
              inkluzywnosc
              ” szukac w slowniku tzw katolickich wartosci. Nasi
              religijni doktrynerzy (podobno szerzacy nauke JPII) jeszcze do tego
              etapu rozwoju czlowieczenstwa nie dorosli…
              Pozdrawiam
    • mineyko Kto zna numer do Pana Boga? 30.01.10, 12:18
      Jest takowy!
      Nazywa się Ojdyr doktor niehabilitowany Rydzyk, albo jak kto woli Muchomorek
      Jadowity i Pazerny (bardzo)!
    • mineyko Kto zna numer do Pana Boga? 30.01.10, 12:26
      Jak to kto"?
      Wiadomo, że ojdyr doktor niehabilitowany Rydzyk, lub jak kto woli Muchomorek
      Jadowity i Pazerny (bardzo)!
    • wilkem-live KAZDY z Was moze rozmawiac z Bogiem... 30.01.10, 12:30
      Po przeczytaniu wiekszosci komentarzy dochodze do wniosku ze za duzo
      u was SAMOWIEDZY, bez ladu i skadu. Polecam bardzo gleboka
      medytacje. Jesli chce sie ponac odpowiedz, trzeba wlasnie sie
      wyciszyc- to jest najtrudniejsze- PRZESTAC myslec w kategorii jako
      mysl czlowieka, gdyz sama mysl to zlepek doswiadczen, pamieci i
      logiki, ktora jest ZBYT oczywista i niedosiegnie sfery duchowej.
      Prawda jest taka, ze NIE CHCEMY O PRAWDZIE SLYSZEC, dlatego ja
      wypieramy. Pojawia sie wtedy stek BZDUR, jak dobro, zlo, religie i
      zwykla ludzka proznosc- czyli przekonanie ze nie istnieje nic wiecej
      niz ludzki rozum. Tego trzeba DOSWIADCZYC, naprawde wiem co pisze-
      przez pol zycia bylem Ateista...
      Ludzie nie chca prawdy- oni chca spokoju i bezpieczenstwa.
      Zapraszam do obejrzenia filmu dokumentalnego- FRACTALS, THE COLOURS
      OF INFINITY. Kazdy kto liznal troche matematyki i fizyki zrozumie (
      OSTRZEGAM-ZROZUMIE!!!) na czym stoimy. Nas NAPRAWDE nie ma, w
      fizyczny sposob jaki rozumiemy... To wiekszosc ludzi PRZERAZA i
      probuja z takich odkryc drwic. Sceptycyzmem naprawde nikt nie zmieni
      rzeczywistosci i prawdy, tylko ja ZAGLUSZY dla Siebie samego.
      Do zrozumienia prawdy nie wystarczy wiedza, potrzebna jest takze
      odwaga. Mial ja np. Albert Einstein, dlatego po swoich odkryciach
      powiedzial w jednym z wywiadow:
      -Interesuja mnie juz tylko mysli Boga, cala reszte traktuje jako
      niepotrzebny haos.
      • zariela Re: KAZDY z Was moze rozmawiac z Bogiem... 30.01.10, 13:34
        Wilkem, wszystko OK, tylko ten chaos Ci się zdarzył... :)Ale też
        wszystkim zainteresowanym polecam, by zamiast się "wymądrzać" :)
        skontaktowali się z Bogiem. Po prostu. Każdy z nas ma swoją,
        prywatną linię.
        • wilkem-live Re: KAZDY z Was moze rozmawiac z Bogiem... 30.01.10, 13:37
          Zariela, wlasnie o tym napisalem! Tak, kazdy z nas ma inny numer.
          ZLe zrozumialas jesli uwazasz ze sie wymadrzalem, byloby tak jakbym
          uwazal ze to MOJA wiedza... Nie, zostalem nia tylko poczestowany. I
          tyle. Pozdrawiam serdecznie!
          • zariela Re: KAZDY z Was moze rozmawiac z Bogiem... 18.08.10, 04:07
            No tak... Porozumienie... Ja Cię zrozumiałam dobrze i bym się oboma
            rękoma podpisała, gdyby nie ten "haos" :) Reszta była dla
            reszty "zainteresowanych". Dziś mnie artykuł o GMO obruszył, więc
            weszłam się wypowiedzieć. Przepraszam za tak późne wyjaśnienie i
            pozdrawiam równie :)
            • piotrek410 Re: KAZDY z Was moze rozmawiac z Bogiem... 19.08.10, 15:53
              Czyms o wiele gorszym niz ten "haos" jest przypisywanie Einsteinowi
              wiary w jakas Bozie, kiedy byl on wlasnie jadowicie anty-religijny.
    • volverener przeciez to belkot i filozofia podworkowa... 30.01.10, 13:49
      Cytat:
      'Podkreślał to między innymi Kant. Tu akurat miał rację."
      Takich pieknych kawalkow jest wiecej w owym wywiadzie. On, ten filozof,
      formuluje absolutna prawde. On, Jan Hartman ma racje. Ona ma racje ze
      tamtem ma racje. ON mowi ze istnieje dobro i zlo i ON wie co jest dobrem a
      co jest zlem. Dalej szukac nie trzeba, Jan Hartman wie wszystko. Od
      urodzenia.
      Panie filozofie Janie Hartman, prawda jest taka, ze wszystko, ale to
      absolutnie wszystko jest wzgledne. Juz dawno odkryta. Zlodziej ma swoja
      moralnosc, chrzescijanin mordujacy krzyzem blizniego swego ma swoja
      moralnosc, muzulmanin wysadzajacy sie i zabijajacy przy tym inne ludzkie
      istoty ma swoja moralnosc, papiez Wojtyla, dewiant seksualny nauczajacy o
      wychowaniu w rodzinie ktorej nigdy nie mial i nie doswiadczyl trudu
      ojcostwa ma swoja moralnosc i tak dalej i tym podobnie.

      Zlo i dobro to pojecia takie jak milosc i nienawisc. Kazdy niby je
      rozumie, ale nikt nie potrafi zdefiniowac. Zlem nazywamy cos, co jest dla
      nas, i tylko dla nas, zle. Podobnie jest z dobrem.

      A w rzeczywistosci, czymkolwiek by ona nie byla, istnieja tylko zjawiska
      podlegajace procesowi ewolucyjnemu, w ktorym jestesmy calkowicie zanurzeni.

      Kiedy hiena zagryza i pozera zywcem antylope, to jest to dobre dla hieny i
      zle dla antylopy. Druga wojna swiatowa byla zla dla tych ktorzy zgineli
      lub ucierpieli w jej wyniku i jednoczesnie dobra dla nas, zyjacych teraz
      dzieki tej wojnie od ponad 60 lat w pokoju.

      Jakich my mamy tych filozofow, na milosc boska???






      • benedick Re: przeciez to belkot i filozofia podworkowa... 30.01.10, 14:42

        Tak,to straszne,ze tacy ludzie zajmuja sie dzis
        filozofia.To chyba gorsze od trzesiennia ziemi?
        Czy ktos zna numer do Pana Boga w tej sprawie?
        :(
      • danz Re: przeciez to belkot i filozofia podworkowa... 30.01.10, 15:27
        volverener napisał:

        > prawda jest taka, ze wszystko, ale to absolutnie wszystko jest wzgledne. Juz
        dawno odkryta.
        tym którzy cię wytresowali na tym zależąło byś to powtarzał jak automat, nie ma
        prawdy, nie ma zła, to od was zalezy co jest akurat dobro a co zło

        >chrzescijanin mordujacy krzyzem blizniego swego ma swoja moralnosc,
        > papiez Wojtyla,
        >dewiant seksualny nauczajacy o wychowaniu w rodzinie ktorej nigdy nie mial

        wymieniłeś papieża, księdza, chrześcijanina w kontekście zakłamania.
        Nie znane mi są przypadki by ktoś zabił kogoś krzyżem. Dla ciebie to zręczna
        metafora, dla mnie obłuda i zakłamanie.
        Nie wymieniłeś ateistów którzy mordują katolików, promują komunizm i inne
        zbrodnie,hindusów którzy też mordują katolików.
        Nie wymieniłeś żydów którzy mordują Palestyńczyków.
        Nie wymieniłeś anglikanów którzy w Irlandii mordują/mordowali Katolików. A co do
        nauczania do życia w rodzinie, jesteś zbyt ograniczony by ten przekaz zrozumieć.
        Jak dla ciebie rodzina to nie żyć w niej a ją mieć/posiadać gdzie możesz się
        wyżyć to rzeczywiście te nauki nie dla ciebie. Dla mnie każdy może nauczać o
        rodzinie, geografii, medycynie czy o prawdzie. Ja mogę na podstawie swojego
        doświadczenia wybrać kogo będę słuchał, ty słuchasz marksa i lenina, twój wybór.
        >Druga wojna swiatowa byla zla dla tych ktorzy zgineli lub ucierpieli w jej
        wyniku i jednoczesnie dobra dla nas, zyjacych teraz dzieki tej wojnie od ponad
        60 lat w pokoju.

        Ciężko to nazwać pokojem, 45 lat gehenny w okowach komunizmu to wielka tragedia,
        oczywiście ty i twoja rodzina żyła jak pączki w maśle, ale zniewolony naród nie.

        > Jakich my mamy tych filozofow, na milosc boska???

        takich jakich komentatorów na tym forum :)
        • benedick Re: przeciez to belkot i filozofia podworkowa... 30.01.10, 16:43

          O,widze ze uderza nas prawe skrzydlo opamietania.
          Rzadkie to dzisiaj, i moze chocby dlatego jest jak
          przyslowiowa mokra galaz laski Bozej.:)

          • danz Re: przeciez to belkot i filozofia podworkowa... 30.01.10, 19:41
            Prawe-lewe. To są łatki. A prawda ma oba skrzydła by mogła dostać się wszędzie.
            Ważny by być rozsądny. Oczywiście najlepiej jak ty, uznać że inni to idioci i to
            jeszcze sterowani radiem (Maryja) a ty to sama logika i wolny wybór i jeszcze
            prawdziwy europejczyk.
            Mylisz się, twój wolny wybór to mozolne urabianie nowego człowieka, bezwolnego,
            bez przyszłości, bez przyszłości bez kręgosłupa moralnego. Ale wolnego!! A
            jakże, wolnego. Musisz w to wierzyć.
            • benedick Re: przeciez to belkot i filozofia podworkowa... 30.01.10, 22:08
              danz napisała:

              > Prawe-lewe. To są łatki. A prawda ma oba skrzydła by mogła dostać
              się wszędzie.
              > Ważny by być rozsądny. Oczywiście najlepiej jak ty, uznać że inni
              to idioci i t
              > o
              > jeszcze sterowani radiem (Maryja) a ty to sama logika i wolny
              wybór i jeszcze
              > prawdziwy europejczyk.
              > Mylisz się, twój wolny wybór to mozolne urabianie nowego
              człowieka, bezwolnego,
              > bez przyszłości, bez przyszłości bez kręgosłupa moralnego. Ale
              wolnego!! A
              > jakże, wolnego. Musisz w to wierzyć.

              Czy nie mylisz mnie z kims innym? Moja wypowiedz nie byla ironia.
              Gratuluje inteligencji.
      • wj_2000 Re: przeciez to belkot i filozofia podworkowa... 30.01.10, 16:19
        volverener napisał:
        > A w rzeczywistosci, czymkolwiek by ona nie byla, istnieja tylko zjawiska
        > podlegajace procesowi ewolucyjnemu, w ktorym jestesmy calkowicie zanurzeni.
        >
        > Kiedy hiena zagryza i pozera zywcem antylope, to jest to dobre dla hieny i
        > zle dla antylopy. Druga wojna swiatowa byla zla dla tych ktorzy zgineli
        > lub ucierpieli w jej wyniku i jednoczesnie dobra dla nas, zyjacych teraz
        > dzieki tej wojnie od ponad 60 lat w pokoju.

        Muszę przyznać, że taki pogląd jest mi całkiem bliski. Nasuwa się jednak
        refleksja: dlaczego uświadomienie sobie względności moralności, jak i samego zła
        nie wpędza (przynajmniej nie wszystkich) w nihilizm.
        I chyba o tym jest cały wywiad. Polecam zwłaszcza następujący fragment:


        "Wierzę, że litość i trwoga, które podnoszą nas z nóg i każą nam - na co dzień
        tchórzliwym leniom i egoistom - działać i pomagać, czynią z ludzkości gatunek
        zasługujący na istnienie. Dzięki ludziom dobrym jesteśmy czymś więcej niż rakiem
        toczącym skórę ziemi, niż katastrofą świata zwierzęcego."
        • piotrek410 Re: przeciez to belkot i filozofia podworkowa... 25.08.10, 13:36
          "Dzięki ludziom dobrym jesteśmy czymś więcej niż rakiem
          toczącym skórę ziemi, niż katastrofą świata zwierzęcego."
          --------------

          Niestety, te pare "jaskolek" wiosny nie czyni.
          Ponad wszelka watpliwosc, jestesmy niestety katastrofą świata
          zwierzęcego, wlaczajac nas samych w grono tych bezmyslnych
          zwierzat...
      • winniepooh Re: przeciez to belkot i filozofia podworkowa... 30.01.10, 16:32
        > Panie filozofie Janie Hartman, prawda jest taka, ze wszystko,
        ale to
        > absolutnie wszystko jest wzgledne

        ON volverener to WIE
    • patrze_i_mysle My znamy numer 30.01.10, 14:45
      ITS

      Prawie jak
      nazwisko


      Ile
      złotych warte są studia?


      Roweowe bandy
      UPA


      Zagłosuj w sondzie prezydenckiej, ostatnie 3 głosy.
    • uniwr Oj, panie profesorze... 30.01.10, 15:20
      Najpierw ironizuje pan o Gadamerze i mówi, że przemawiając łagodnie,
      roztropnie i pięknie, prawi on banały.
      A później chcąc zarysować program pozytywny mówi pan: "próbuję w swoim wąskim
      horyzoncie, wyznaczonym przez moje osobiste doświadczenie, być najlepszym, jak
      to możliwe."

      Ja przepraszam bardzo, ale to jest właśnie dokładnie to, co proponuje
      hermeneutyka ontologiczna (jak zresztą każda inna rozsądna filozofia bez
      mesjanistycznych ambicji). Czyli albo trzeba poprawić swoją znajomość
      Gadamera, albo konsekwentnie przyznać że i pan - jako filozof w końcu - nie
      może nic więcej niż przemawiać łagodnie, roztropnie i pięknie.

      To nie jest oczywiście zarzut, bo zła rzeczywiście nie da się zagłaskać.
      Jednak nawet mając taką świadomość, tym bardziej warto tak robić - choćby w
      imię współczucia dla tych, którzy nie są w stanie przyjąć nagiej prawdy o świecie.

      Wszelkie inne postępowanie nie będzie ani etyczne, ani moralne; będzie
      okrucieństwem wobec słabych i pychą wobec siebie.
      W takiej sytuacji to ja jednak wolę "łagodnego i banalnego" Gadamera.
    • drabinahaha1 Kto zna numer do Pana Boga? 30.01.10, 15:38
      Profesor Hartmann zwolennik religijnego Izraela, znowu durnym Polakom miesza w
      pustych łbach.
      • drabinahaha1 Re: Kto zna numer do Pana Boga? 30.01.10, 15:43
        Typowy żyd z tego profesora, uznaje tylko judaizm, a chrzescijaństwo mu
        przeszkadza jak cholera.
        • annika.h a ty uznajesz tylko chrześcijaństwo itd. 30.01.10, 17:52
          a judaizm ci przeszkadza, chyba że się mylę? A swoją drogą, gdzie przeczytałeś,
          że profesorowi przeszkadza chrześcijaństwo, zacytujesz, czy tylko tak klepiesz
          bez sensu?
          • drabinahaha1 Re: a ty uznajesz tylko chrześcijaństwo itd. 30.01.10, 22:03
            Jest wrecz odwrotnie to temu profesorowi przeszkadza tu chrzescijaństwo,
            judaizm w Izraelu popiera,o czym sam pisał w innym art., a ty jak nie
            wiesz to nie klep bez sensu, naiwniaczko
            • piotrek410 Re: a ty uznajesz tylko chrześcijaństwo itd. 07.02.10, 06:30
              Wyglada na to, ze znowu czegos nie zrozumiales. Prof. Hartman pisal
              kiedys o tym, ze posyla swoja corke na lecje religii, aby nie
              wyrozniala sie od innych... ale nie przypominam sobie, zeby bylo tam
              cokolwiek o innych religiach...
    • ewa-anna-maria Kto zna numer do Pana Boga? 30.01.10, 18:09
      Wielkie, wielkie dzięki za bardzo mądry wywiad. Dziękuję Panu
      Profesorowi, że coraz wiecej jego myślenia w mediach.Proszę jeszcze
      o więcej Pana mądrości.Zaczełam szukać coś o J.S. Millu i znalazłam.
      Polecam współcześnie nam żyjącym.
    • mentor czekam na wypowiedz polskiego ksiedza o 30.01.10, 18:27
      TY ZE TRZESIENIE ZIEMI BYLA MKARA ZA UPRAWIANIE WOODOO
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka