psychiatranarodowy
07.02.10, 18:37
Tej polityce trzeba życzyć sukcesu. Nie tylko dla dobra Ameryki, ale
także Polski. Polscy postsolidarnościowi politycy zapatrzeni są w
USA. Stali się oni właściwie wasalami waszyngtonu na podobieństwo
takich, kacyków jak "przywódca" Afganistanu Hamid Karzai. Problem w
tym, że do tej pory wszyscy oni, niezależnie od opcji, zauroczeni są
neokonserwatywnymi politycznymi red-neckami w rodzaju Rusha
Limbaugh, jastrzębiami - walczącymi z widmem komunizmu emerytami z
Petnagonu i neoliberalnymi oszołomami. Kiedy ta reakcyjna Ameryka
poniesie sromotną klęskę - a kryzys obnażył jej bankructwo ideowe i
intelektualne - może odrobina rzeczywistości i prawdy dotrze do
polskiej polityki.