Dodaj do ulubionych

Kogo obraził Obama

07.02.10, 21:35
"Mocarstwową i w ogóle jakąkolwiek pozycję w świecie buduje się za pomocą trzech czynników. Wpływów gospodarczych - od pomocy przez inwestycje po sojusze handlowe - lub wojny. Twardej siły - od sprzedaży broni przez wojny wywiadów po wojny klasyczne."

To jest niewątpliwie prawda, wojny bardzo wzmacniają i co tu dużo gadać Europa kilka lat temu przespała swoją mocarstwową szansę w Iraku zaś obecnie prawie przesypia ją w Afganistanie.

Teraz Stany nie ukończywszy jeszcze w pełni operacji w Iraku eskaluje swoje zaangażowanie pod Hindukuszem. Teraz z dwiema wojnami na karku grają samotnie w pierwszej lidze, ale jak rozpoczną kolejne działania zbrojne, powiedzmy przeciw Iranowi błyskawicznie awansują do klasy zero...

Jak bardzo prowadzenie wojny w Iraku i Afganistanie wzmocniło pozycję USA wobec Rosji, przekonali się doskonale Gruzini. A po trosze również Polacy i Czesi.

A inni? Chiny, Europa tracą swoje historyczne szanse i niebawem zostaną daleko, daleko w tyle. Europa zawsze była w pewnych miejscach USA uważana za podejrzanie przeintelektualizowaną i dekadencką. Ale że Chińczycy okazują się takimi żałosnymi głupcami? Mogli by przecież wykręcić jakąś nową awanturę z Wietnamem czy choć Mongolią, by wzmocnić swoją pozycję, że o tak upragnionej nad Wisłą inwazji Syberii nie wspomnę. Jednak wolą spokojnie tłuc na masową skalę wszelkie możliwe produkty. Gdzie im tam do krzepkich i bogobojnych farmerów z Kansas znających doskonale cudowne możliwości awansu jakie niosą ze sobą przewlekłe konflikty zbrojne. Daj ich Panie Boże Ameryce jak najwięcej. Niech zgodnie z receptą swych największych wielbicieli dalej umacnia się nimi na potęgę.



Obserwuj wątek
    • maruda.r Kogo obraził Obama 08.02.10, 00:25

      "Mocarstwową i w ogóle jakąkolwiek pozycję w świecie buduje się za pomocą
      trzech czynników."

      *************************

      Historia nie potwierdza tej tezy. Wszystkie mocarstwa budowały swoją pozycję
      na obrzeżach wielkiej polityki - również USA. To dekady polityki
      niezaangażowania pozwoliły USA w odpowiednim momencie zostać mocarstwem.

    • kylax1 Co do dupkow z Kansas to sie zgodze. 08.02.10, 02:42
      Ewangelicznie nawiedzeni chrzesijanie to zaraza w USA.
    • krzysieknn Polityka to gra, gdzie i blef jest wazny 08.02.10, 13:58
      Maly gest, obecnosc na nieistotnym szczycie moglby nastawic
      pozytywnie politykow z Europy wzgledem USA. Obama mogl zablefowac
      uznanie dla europejczykow nawet jesli ma o nich kiepskie zdanie. Ale
      mogl zyskac poparcie procentujace w przyszlosci. ALE zamiast tego
      pokazal gest Kozakiewicza. A to duzy blad. Upokorzyl hiszpanow i nie
      tylko. Nawet przychylni mu ministrowie i premierzy niewielkich
      krajow nie lubia byc traktowani jak popychadla. Obama sie o tym
      przekona, predzej lub pozniej. USAcentrycyzm, poglad ze swiat kreci
      sie wokol polnocnej ameryki jest powszechny w samej ameryce. Ale juz
      nie tak oczywisty w innych miejscach. Nawet najwiekszy wilk znaczy
      nieduzo, jesli watacha postanowi go porzucic, kiedy bedzie w
      biedzie. Barack sie o tym przekona, to byl blad, ta decyzja o
      zlekcewazeniu szczytu.
      • haakpaak Re: Polityka, blef i myślenie o przyszłości 08.02.10, 14:48
        Obama powinien raczej pomyśleć o przyszłości zamiast jak radzisz blefować. Z wielkimi krajami Unii, Amerykanie załatwią oczywiście wszystko co tylko potrzebują w ramach rozwiniętych stosunków bilateralnych. Jednak założenie że kraje średnie i małe z zasady będą szły za głosem europejskich potęg jest bezzasadne. Do tej pory przynajmniej część z nich spełniała w lot każde życzenie USA, częściowo właśnie dlatego by zaznaczyć swoją samodzielność wobec silniejszych sąsiadów. W przyszłości może być

        Forum Unia - USA było niezłym miejscem by nie tracą zbytnio czasu zbiorczo zaspokoić ambicjonalne potrzeby gromady swych pomniejszych satelitów. Tę szansę zainwestowania w przyszłość dobrych relacji z nimi prezydent Obama właśnie stracił. Błąd to może nie jakiś wielki, ale jednak spory biorąc pod uwagę, że w najbliższym czasie będzie zmuszony kołatać do nich o większą ofiarność w kwestii afgańskiej.
        • haakpaak Re: Polityka, blef i myślenie o przyszłości 08.02.10, 14:50
          Do
          > tej pory przynajmniej część z nich spełniała w lot każde życzenie USA, częściow
          > o właśnie dlatego by zaznaczyć swoją samodzielność wobec silniejszych sąsiadów.

          "W przyszłości może być inaczej"
    • benedick Ktodzis na swiecie traktuje powaznie Prof.Obame? 10.02.10, 16:53

      Ten czlowiek rozpoczyna olbrzymia "ofensywe"
      pomocy dla Haiti kiedy probe wysadzenia samolotu
      przez terroryste udaremnia bohaterski pasazer zamiast
      sluzby "inteligentne", a kiedy okazuje sie ze bezrobocie
      i dlug kraju osiagaja horendalny poziom organizuje wraz
      z zona akcje odchudzania dzieci amerykanskich zakazujac
      sprzedzy wody gazowanej w szkolach.
      Poprostu kpina.Takiego clowna moze pozazdroscic Ameryce
      niejeden kraj na swiecie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka