Dodaj do ulubionych

Zawał po polsku

    • jkredman a jest Kodeks Karny 22.02.10, 11:43
      Art. 157. § 1. Kto powoduje naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój
      zdrowia, inny niż określony w art. 156 § 1, podlega karze pozbawienia wolności
      od 3 miesięcy do lat 5.

      Art. 160. § 1. Kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty
      życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności
      do lat 3.

      § 2. Jeżeli na sprawcy ciąży obowiązek opieki nad osobą narażoną na
      niebezpieczeństwo, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.


      może bezmyślnymi i pazernymi na kasę mutantami z pogotowia powinni zająć się
      prokuratorzy, a jeżeli minister lub NFOZ stworzyli przepisy które
      nagradzają finansowo opisane zachowania i postępowania
      to także ministrem
      i prezesem powinien zająć się prokurator
    • polakoszukany Zawał po polsku 22.02.10, 11:47
      Nie wiem czy się śmiać czy też płakać.
      Prawda jest taka, że służba zdrowia w Polsce to fikcja.
      Okrada się nas z pieniędzy w kazdy możliwy sposób obiecując ochronę
      zdrowia i emerytury. Niestety na te świadczenia nie mamy co liczyć.
      Przykładem może być sytuacja, która się przytrafiła mojej żonie w
      nowy rok. Żona dostała ostrego bólu w klatce piersiowej, a że
      byliśmy blisko szpitala z oddziałem kardiologicznym, postanowiłem
      udać się do tego szpitala nie wzywając pogotowia. Z wielkiej łaski,
      pielęgniarka zrobiła jej EKG i każała czekać na holu na lekarza,
      który akurat był na zabiegu. Po 1,5 godziny oczekiwania lekarz
      zdążył zrobić obchód sal i przygotować się do przekazania zmiany,
      przy tym wielokrotnie przechodzac obok nas i nie przejawiając
      żadnego zainteresowania. Na kilka pytań czy już może żonę zbadać
      lekarz słyszeliśmy tylko odpowiedź "proszę czekać, lekarz narazie
      jest zajęty". Kiedy stan żony się pogorszył i zaczeła słabnąć na
      holu w obecności pielęgniarki, lakrzy oraz recepcjonistki podszedłem
      do pokoju, w którym siedziało 2 lekarzy przekazujących sobie zmianę
      i zapytałem czy możemy liczyć na jakąkolwiek pomoc. Zostałem
      natychmiast wyproszony przez leakrza z tej części holu, który
      wygonił nas stwierdzając, że tu nie wolno wchodzić , bo to streafa
      aseptyczna, choć w żaden sposób nie była ona oddzielona od holu w
      pełni dostępnego dla ludzi wprost z ulicy. Dowiedziałem się także
      wtedy, że popełniliśmy błąd zgłaszając się wprost do szpitala, bo
      powinniśmy się najpierw zglosić na Szpitalny Oddział Ratunkowy (SOR)
      do jednego ze szpitali, przy których taki oddział działa lub
      zadzwonić na pogotowie. Kiedy to usłyszałem zadzwoniłem po pogotowie
      prosząc o przyjazd do szpitala. Osoba, która odebrała rozmowę
      stwierdziła, ze jest to niedorzeczne, żeby wysyłać pogotowie do
      szpitala i także powiedział mi o popełnionym błędzie. Ponadto
      stwierdziła, że spróbuje się dodzwonić do tego szpitala i dowiedzieć
      coś w tej sprawie. Niewiele myślac wpakowałem żonę w samochód i
      pojechaliśmy na najbliższy SOR, gdzie spędziliśmy kolejne 1,5
      godziny czekając na pomoc lekarza. Wtedy też dowiedzielismy się, że
      w pierwszej kolejności przyjmowani są pacjenci z pogotowia i musimy
      czekać. Od chwili przyjazdu do pierwszego szpitala na oddział
      kardiologiczny do zbadania żony przez lekarza upłynęło ok. 3,5 - 4
      godziny. Wraz z badaniami spędziliśmy w szpitalach ponad 6 godzin.
      Na szczęście nie był to zawał choć objawy wyglądały identycznie tj.
      ostry ból w klatce piersiowej, duszność, osłabienie, a informację o
      tym udzieliła mi pani doktor w dość ironiczny sposób "proszę pana to
      nie jest zawał, bo gdyby był to żona już dawno by nie żyła".
      Ale to jeszcze nic. W takcie naszego pobytu na SOR zadzwoniła pani z
      pogotowia informując, że rozmawiała z lekarzem z tego pierwszego
      szpitala i usłyszała od niego, że jak tylko pojawiliśmy się na
      kardiologii to lekarz nią się osobiście zajął, wykonał jej EKG (nie
      pielęgniarka tylko lekarz) i zaraz po tym wraz z żoną uciekliśmy, a
      on nas szukał.
      Mam rodzinę za granicą. Kiedy przyjeżdżają do Polski to są
      przerażeni tym co się tu w Polsce obecnie dzieje. Określają to
      jednym słowem "zwierzyniec".
    • spike23 to wina nfz 22.02.10, 11:51
      w miescie powiatowym gdzie nie ma pracowni, w której mozna wykonac
      koronarografie problem jest inny. zespół S czyli ten co przywozi pacjenta nie
      moze wyjechac poza granice powiatu, bo wtedy za to jest kara i nie wazne czy
      jest zaledwie 20 km od pracowni, musi wrócic do stacji i pacjent jest wieziony
      inna karetka - transportowa - na koro. To jest problem i niech nikt nie gada
      ze to sa 4 godziny, to nfz wymusza takie zachowanie, zawał trzeba potwierdzic
      a nie ze ja mysle ze jest zawal to lece na zlamanie karku np do poznania,
      pogotowie placi kare funduszowi za to ze karetka systemu opuściła powiat
    • awatar_sm Pielęgniarki strajkują i głodują a w gazecie 22.02.10, 11:51
      dyrdymały Dyrdymała Wspaniałego,
      bełkoty Pali Koty Alkoholika II-go
      durnoty Kopa Miernoty,
      głupoty Pudrowanego Uczciwego,
      tak w pocie i znoju budujemy Kurduplandię Miłości,
      najważniejsze, że dowalamy kurduplom i krasnalom,
      wątpliwym rasowo zresztą,...
    • krzysiztof69 Zawał po polsku 22.02.10, 12:26
      Wielkie przebicie muszą mieć producenci czy importerzy sprzętu do
      teletransmisji danych EKG oraz właściciele pracowni
      hemodynamicznych, że po raz kolejny wyważa się otwarte drzwi
      stawiając na pierwszą stronę jednej z najpoczytniejszych gazet
      wielki artykuł o rzekomych problemach w transporcie zawałów serca w
      tym kraju. Wynikałoby z tego, że to najpoważniejszy problem
      zdrowotny Polaków. Polskiej ochronie zdrowia, pomocy doraźnej,
      Pogotowiu Ratunkowemu można zarzucić wiele, ale trzeba przyznać, że
      dzięki udanemu marketingowi, lobbingowi oraz chyba temu, że wiele
      projektów tworzyli czy opiniowali kardiolodzy i kardiochirurdzy jako
      ministrowie zdrowia (od Żochowskiego do Religi) cały system pomocy
      doraźnej wbrew lamentom konsultantów krajowych i wojewódzkich z
      kardiologii i kardiologii inwazyjnej jest zorientowany, a
      przynajmniej próbuje się zorientować na ostre zespoły wieńcowe.
      Problemem jest to, że istnieją nadal w Pogotowiu pewne patologie -
      instytucja ta jest nadal dostrzegana jako darmowa wytrzeźwiałka,
      pobudeczka dla tych, którym promile zaszkodziły, darmowy transporcik
      do szpitala, taksóweczka, przychodnia na różne bóle. Po wtóre
      prawdziwe i rzekome patologie zespołów lekarskich zastąpiły takie
      same w wydaniu ratowników medycznych. W większości NIE CHCE IM SIĘ
      robić najzwyklejszego EKG, które jest w każdej karetce. To samo
      dotyczy większości zespołów specjalistycznych (lekarskich) Więc
      nawet nie wiedzą, że wiozą zawał. Przyjeżdżają i pakują gościa bez
      słowa na SOR bez względu co mu dolega. Na SOR zawalony w dużej
      mierze zdrowymi,albo prawie zdrowymi ale do przychodni tak ciężko
      się dostać. Czasem podwiozą go na krzesełku kardiologicznym, rzadko
      na noszach, zwykle puszczą na butach i im z wyższego piętra i brak
      windy tym większa pewność, że pójdzie na butach. Podwożą na SOR bo
      jest blisko, wykipruje się jak worek cementu. Zawał trzeba często
      zawieźć gdzies dalej to już będzie zmartwienie SOR-u.Przepisy
      pozwalają wyjechać do zawału karetce bez lekarza, ale transportować
      ze szpitala do innego np pracowni hemodynamicznej to już tylko
      karetką szpitalną i tylko z lekarzem mimo, że chory ma już jasne
      rozpoznanie i często ustabilizowany stan. Ale nie dotyczy to
      bynajmniej tylko kardiologii. Do powieszonego jedzie zespół
      paramedyczny, ale zgon może stwierdzić tylko lekarz. Do zaburzeń
      psychicznych często ostrej psychozy, pobudzonego, agresywnego jedzie
      zespół paramedyczny, ale skierować na psychiatrię bez zgody to
      zgodnie z Ustawą Psychiatryczną może tylko lekarz. Bo my w PL prawne
      standardy mamy najwyższe, gorzej z praktyką. Ale żeby wrócić do
      głównej tezy to w PL z leczeniem zawałów, ich rozpoznawaniem i
      przewozem wcale nie jest tak źle. Jeśli 'Wyborcza" chce newsa to
      niech prześledzi drogę pacjenta w ostrym zachorowaniu, który nie
      miał szczęścia zachorować na zawał serca. Niech prześledzi polską
      drogę chorego z udarem np krwotocznym mózgu chociażby tylko na
      konsultację czy zabieg neurochirurgiczny. Niech prześledzi czas i
      jakość pomocy w ciężkich urazach np komunikacyjnych poza może paroma
      ośrodkami w kraju. O urazach wielonarządowych nie wspomnę. Niech
      prześledzi co szpitale w kraju, poza dużym miastem mają do
      zaoferowania w ciężkich urazach dzieci. O dostępności komór
      hiperbarycznych, gdy w zimową porą na każdy SOR przybywają zastępy
      zatrutych tlenkiem węgla. O oparzeniach.. O dostępności opieki
      okulistycznej i to niekoniecznie leczenia zaćmy. 30 lat za złej
      komuny jak komuś wpadł opiłek do oka czy coś prysnęło to delikwent
      szedł do szpitala, gdzie badał go okulista. Może czekał 2- 3
      godziny, ale zdrowe oko za kilka dni było tego warte.
      Niech "Wyborcza" prześledzi współczesną drogę urazu oka nawet
      ciężkiego do leczenia okulistycznego. I piszę tutaj o przykładach
      normalnych, zwykłych. Dla nie zamazywania obrazu pomijam przypadki
      szczególnie trudne, nie rozpoznane, błędy medyczne. Przy takim
      obrazie4 godziny na definitywne leczenie zawału to tempo iście
      ekspresowe. Szkoda, że konsultanci z innych dziedzin medycyny nie
      mają tej przebojowości i siły przebicia, aby ze swoimi problemami
      trafiać na pierwszą stronę "Wyborczej"
      • dr01 Re: Zawał po polsku 22.02.10, 14:26
        problem jest taki, że brak obowiązkowej odpłatności (nawet niewielkie kwoty) za
        świadczenia pozwala na darmowe wzywanie pogotowia do bzdetów, w efekcie czego
        poważne stany czekają. Zapchane SORy znacznie by się przeluźniły, gdyby wizyta
        kosztowała kilka złotych. A chyba lepiej zapłacić 10 pln za wizytę i doczekać
        się jej w rozsądnym terminie, niż być zmuszonym płacić 200 pln za wizytę prywatnie?

        bez wprowadzenia współpłacenia obowiązkowego nic się nie poprawi.
    • wnec2005 mercedesy 22.02.10, 13:14
      na zdjeciu stoja ladne Mercedesy jestem ciekaw ile taki Merc kosztuje
      a tu pisza o chorych pacjentach...
    • kukos1 Absurdalne 22.02.10, 13:25
      przepisy górą. A ludzie cały czas umierają, nie otrzymawszy na czas pomocy.
    • borsuk07 a moze to nowa metoda na " skórę " a jak nie to 22.02.10, 13:53
      może celowe dzialanie oszczednościowe / mniej pieniedzy na emerytury i leczenie /.
    • shire112 Zawał po polsku 22.02.10, 14:47
      Karetki systemu Ratownictwa medycznego, nie mogą wykonywać transportów
      medycznych, nawet pacjentów z zawałem! W ten sposób łamie się zapisy ustawy z
      dnia 8 września 2006 r. o Państwowym Ratownictwie Medycznym oraz zarządzenie
      Nr 53/2009/DSM Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia z dnia 28 października 2009
      r. w którym to, w Rozdziale 4 § 8 pkt 13 stwierdza się:

      "Zespół ratownictwa medycznego zapewniający dobową gotowość do udzielania
      świadczeń nie może realizować w tym czasie zleceń od innych podmiotów oraz
      udzielać świadczeń, wynikających z realizacji umów o udzielanie świadczeń
      opieki zdrowotnej w innych rodzajach świadczeń, a w szczególności leczenia
      szpitalnego, nocnej i świątecznej wyjazdowej opieki lekarskiej i
      pielęgniarskiej, transportu sanitarnego w podstawowej opiece zdrowotnej."

      Idąc dalej, ustawa o PRM, art. 44. pkt1. mówi wyraźnie iż:

      " Zespół ratownictwa medycznego transportuje osobę w stanie nagłego
      zagrożenia zdrowotnego do najbliższego, pod względem czasu dotarcia,
      szpitalnego oddziału ratunkowego lub do szpitala wskazanego przez dyspozytora
      medycznego lub lekarza koordynatora medycznego."

      Takim działaniem dysponent (właściciel karetki), naraża się na wysokie kary
      finansowe, które nakłada na dysponenta oddział wojewódzki NFZ, na wniosek
      odpowiedniego urzędu wojewódzkiego, który odpowiedzialny jest za
      funkcjonowanie systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego.
      Dodatkowo, w myśl art. 49 pkt 7 ustawy o PRM:

      "Dyrektor właściwego oddziału wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia,
      działając w porozumieniu z wojewodą, może rozwiązać umowę na wykonywanie
      medycznych czynności ratunkowych w związku z niewywiązywaniem się lub
      nienależytym wywiązywaniem się zespołów ratownictwa medycznego z obowiązków
      wynikających z zawartej umowy".

      Ktoś może powiedzieć iż to zapewne różnice w interpretacji
      zapisów. Te są jasne i przejrzyste. Kwestię tę reguluje załącznik nr 1, do
      Zarządzenie 2/2008/DŚOZ/DGL Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia z dnia 11
      stycznia 2008 r.
      W rozdziale 3 "Zasady udzielania świadczeń" § 8 ust.1, stanowi:

      "hospitalizacja - całodobowe udzielanie świadczeń w trybie nagłym i
      planowym, obejmujące proces diagnostyczno - terapeutyczny trwający od chwili
      przyjęcia pacjenta do szpitala do momentu jego wypisu; hospitalizacja
      obejmuje: kwalifikację do leczenia szpitalnego, badania diagnostyczne i
      terapię zlecone przez lekarza oraz profilaktykę, pielęgnację i rehabilitację,
      niezbędne w toku leczenia, jak również wszelkie świadczenia związane z
      pobytem, w tym usługę transportu sanitarnego"

      Można powiedzieć też tak, przecież pacjent trafił tylko na Szpitalny Oddział
      Ratunkowy (SOR) i/lub Izbę Przyjęć, a nie do szpitala - w/w rozporządzenie
      reguluje i te kwestie:

      § 8 ust.3, stanowi:

      "świadczenie w szpitalnym oddziale ratunkowym (SOR) - całodobowa gotowość
      do udzielania świadczeń oraz świadczenia udzielane w trybie zagrożenia życia i
      zdrowia, obejmujące procedury diagnostyczno – terapeutyczne, a w szczególności
      świadczenia polegające na wstępnej diagnostyce i podjęciu leczenia w zakresie
      niezbędnym do stabilizacji funkcji życiowych osób znajdujących się w stanie
      nagłego zagrożenia życia lub zdrowia z przyczyny wewnętrznej lub zewnętrznej,
      w tym w szczególności w razie wypadku, urazu, zatrucia u dorosłych i dzieci.
      Świadczenia SOR obejmują, w razie potrzeby, zabezpieczenie medyczne pacjentów
      oraz zapewnienie transportu w razie konieczności leczenia specjalistycznego.
      Pobyt w SOR musi być zakończony wypisem"

      § 8 ust.4, stanowi:

      "świadczenie w szpitalnej izbie przyjęć – całodobowa gotowość do udzielania
      świadczeń w trybie nagłym oraz porady udzielone pacjentowi w izbie przyjęć
      obejmujące świadczenia diagnostyczno - terapeutyczne, niekończące się decyzją
      o hospitalizacji. Świadczenia udzielane w szpitalnej izbie przyjęć obejmować
      mogą również procedury medyczne realizowane w szpitalnym oddziale ratunkowym.
      Świadczenia udzielane w szpitalnej izbie przyjęć obejmują, w razie potrzeby,
      zabezpieczenie medyczne pacjentów oraz zapewnienie transportu w razie
      konieczności kontynuacji leczenia specjalistycznego"

      Na podstawie w/w przepisów, nie można więc stwierdzić iż zespoły karetek
      popełniają błąd.
      Nie można powiedzieć iż pogotowie dostaje dodatkowe pieniądze, że zarabia,
      gdyż tak po prostu nie jest. Zespoły ratownictwa medycznego nie mogą wykonywać
      komercyjnych przewozów, ani świadczyć innych rodzajów świadczeń. Każdy
      szpital, dyżurujący ostrodyżurowo, posiadający w swoich strukturach Szpitalny
      Oddział Ratunkowy czy też Izbę Przyjęć, jest zobowiązany zapewnić pacjentom
      transport sanitarny. Czy to będzie karetka należąca do szpitala czy też
      wynajmowana, nie ma to znaczenia. Jeśli szpital nie zapewnia takiego
      transportu, oznacza to iż nie wywiązuje się z zawartego kontraktu na
      świadczenia szpitalne. I nie ma tu racji krzysiztof69, który stwierdza w swoim
      komentarzu, iż:

      "Przepisy
      pozwalają wyjechać do zawału karetce bez lekarza, ale transportować
      ze szpitala do innego np pracowni hemodynamicznej to już tylko
      karetką szpitalną i tylko z lekarzem mimo, że chory ma już jasne
      rozpoznanie i często ustabilizowany stan
      ".

      Taki przepis nie istnieje.

      To że karetki podstawowe (z ratownikiem medycznym) jak i specjalistyczne
      (posiadające w swoim składzie lekarza ) wożą pacjentów do najbliższych
      szpitali, nie wynika z tego iż nie potrafią rozpoznać zawału. Niejednokrotnie
      objawy są niespecyficzne i wymagają potwierdzenia laboratoryjnego w warunkach
      szpitalnych.Tego się po prostu zrobić w karetce nie da. Aby być pewnym iż mamy
      faktycznie z zawałem mięśnia sercowego, oprócz typowego dla zawału,
      zamostkowego bólu w klatce piersiowej, powinniśmy mieć potwierdzenie
      uniesienia odcinka ST w EKG oraz oznaczone markery zawałowe.
      I tu zaczynają się schody. Zgodnie z ustawą o Państwowym Ratownictwie
      Medycznym, karetki systemowe muszą spełniać wymagania europejskiej normy PN-EN
      1789. I tu się nie zgodzę z krzysiztof69, który w swoim komentarzu:

      "W większości NIE CHCE IM SIĘ
      robić najzwyklejszego EKG, które jest w każdej karetce
      ".

      Oni niejednokrotnie by chcieli i zrobić, i wysłać do oceny! Jednakże zgodnie z
      przytoczoną przeze mnie normą, karetki nie muszą być wyposażone w... EKG!
      Nawet jeśli posiadają taką możliwość, to okazuje się że nie posiadają modułów
      do wysyłki wyników drogą telefoniczną (tzw. telemedycyna), a te które
      posiadają nie mogą, bo nie ma gdzie ich wysyłać! W wielu miejscach w Polsce,
      nie funkcjonują takie systemy, w ośrodkach kardiologicznych. Komu więc posyłać
      zapisy EKG? Panu Bogu?
      Kolejna sprawa - markery zawałowe. Istnieją (i są dostępne w Polsce) szybkie
      testy do oznaczania tychże, jak choćby
      CardioDetect . Z
      tym że (znowu!) w Polsce, takie szybkie testy nie są wymagane w karetkach.

      I jeszcze pani minister, Ewa kopacz.
      Ale może może panią minister i jej wypowiedź, rozważę za chwilę...

    • ekoobywatel Prawo jazdy po polsku... 22.02.10, 15:58
      Dzięsieć a nawet jeszcze więcej razy zdaje się prawo jazdy w
      Polsce... Ale nie dlatego, że Polacy to niemoty, po prostu
      egzaminatorzy na tym zarabiają... Jest to państwowy mechanizm
      korupcji - nie będziesz dostawał stałej pensji jak urzędnik
      państwowy w innym kraju - tyle zarobisz ile sobie zapewnisz
      egzaminowanych... Ten chory kraj którego mechanizmy odsłaniają
      kolejne komisje śledcze
      wcale nie zmierza do przyjęcia
      terapii... - klik
      --
    • jagrudz Zawał po polsku 22.02.10, 17:22
      Mamy mieć kapitalizm [a może faszyzm] liczy się interes co z tego że jeden
      zmarł może bezrobotny to nie trzeba płacić z funduszu a jak emeryt to
      ZUS zaoszczędzi no a ilu zarobi....zakład pogrzebowy ma pracę ,ksiądz dostaje
      dolę,a pogotowie za kilometry też sobie dobrze naliczy,tylko za czyje to wszystko?
    • pablobodek Zawał po polsku - po Kaczyńsku 22.02.10, 18:55
      I właśnie dlatego, aby zaoszczędzić ZUS-owi kosztów rentowo-emerytalnych, a
      szpitalom kosztów ratowania życia zawałowcom - nie należy, broń Boże,
      reformować służby zdrowia. Niech Prezydęt Hak Kaczyński wetuje wszystkie
      reformy. On i jego kancelaria (700 nygusów) się wyleczą !!
      Zostało już tylko kilka miesięcy !!! Huraaaaa !!!
    • airamwiak Zawał po polsku 22.02.10, 20:54

    • inkwizytorstarszy Zawał po polsku 22.02.10, 22:04
      dane Śląskiego Centrum Chorób Serca. Przyjmuje się tu grubo ponad
      tysiąc zawałowców rocznie. ..To z jednego szpitala.....
      ....Kiedy ludzie się obudzą i zaczną dbać o zdrowie, więcej uprawiać
      ruchu ? Proszę zwrócić uwagę jak dobiega do przystanku 40 letni
      pan...(o paniach przez litość nie wspomnę)Ale najwygodniej uwalić się
      przed TV i żreć,żreć...a potem do szpitala na sygnale,ze zdziwieniem
      dlaczego?... "Każdy ma to, na co sobie zasłużył"
      • beti_2 Re: Zawał po polsku 05.04.10, 23:54
        Jest niska samoswiadomość ludzi ,ale nikt nie wie kogo moze trafić .Sportowcy
        tez umierają .
    • kancermeister Błędna koncepcja dowożenia chorego 23.02.10, 08:13
      Dowożenie chorego w Polsce sprowadza się do telefonicznego wywiadu, jaki musi udzielić osoba wzywająca karetkę dyżurnemu, który z kolei decyduje - na podstawie wysłuchanych, podawanych w pośpiechu i emocjach, najczęściej niefachowych uwag - jaką karetkę wysłać. W wyniku czego do chorego na zawał serca może być przez pomyłkę wysłana karetka z zupełnie innym sprzętem.

      W USA wygląda to zupełnie inaczej. W wielu punktach miast są rozmieszczone garaże (wiele garaży) z tanimi karetkami z podstawowym wyposażeniem i załogą o podstawowym przeszkoleniu. Taka karetka jedzie na wezwanie i jak najszybciej dowozi pacjenta do centrum medycznego, które jest wyposażone w całą potrzebną aparaturę diagnostyczną i ma możliwość udzielenia od razu specjalistycznej pomocy.
      Efekty - średni czas przybycia pacjenta od wezwania do centrum obsługi medycznej wynosi około 15 minut. W wielu miastach pracuje się nad tym, aby zmniejszyć ten czas poniżej 10 minut. W Polsce czyta się o tym jak bajkę... i oczywiście najłatwiej jest powiedzieć, że to brednie.
    • jerzy7731 Ile kosztuje zawasł po .. , a ile powinien<? 01.03.10, 08:51
      Te wszystkie tutaj opisane naegatwywne zdarzenai są rezultatem ..... Praku
      wystawiania faktóry VAT przez swiadczacego usluge, a Prakiem możliwośći
      WERYFIKACJI bezpośredniej świadczonej Osłgi przez klieenTa.
      PODSTAWOWA chÓroba sluzby zdrowia dzisiaj............... ?

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka