brumowski
10.03.10, 10:43
Artykuł jest kuriozalny. Po pierwsze, tytuł "Sześciolatki w CBA" sugeruje
jednoznacznie, że sprawa dotyczy sześciolatków, a nie zakupów za publiczne
pieniądze dokonywanych przez szkoły. Po drugie, z artykułu wynika, że nie może
być mowy o korupcji, bo przecież chodziło o małe sumy (do 12 tys. zł na
szkołę). Tyle, że jeśli te 12 tysięcy przemnożyć przez liczbę szkół, biorących
udział w programie, wychodzą ładne sumki - do rozgospodarowania przez
dostawców, być może kumpli Mira, Zbycha i Rycha.
Stara zasada przekręciarzy mówi, że najlepsze dile robi się na małych
transakcjach, których jest bardzo wiele. Tak, jak na przykład w tych słynnych
"automatach o niskich wygranych".