goldman_sucks 13.03.10, 09:48 Idiotyzmem jest wierzyć w dziadka z brodą i anioły, ale jeszcze większym podważać istnienie obcych cywilizacji. Na pohybel matołom katolickim, hamulcowym tego świata. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
otis_tarda Re: Ci tam, na górze 13.03.10, 09:52 Akurat matoły katolickie mają tu dość mały udział. Większość matołów robi to z przyczyn ogólnoludzkich ("po co wysyłać ludzi na Księżyc, skoro można wydać pieniądze na socjal, albo banksterów"). Odpowiedz Link Zgłoś
megasceptyk Re: Ci tam, na górze 13.03.10, 18:26 eksploracja to egzystencja, panta rei. Odpowiedz Link Zgłoś
essene Ci tam, na górze 13.03.10, 09:52 "(...) O amerykański etos pioniera, o ducha pogranicza? Sam nie wiem. O jakiś specyficzny rodzaj duchowości? Nie sądzę - duma Shostak. - Szukając Antarktydy kapitan Cook płynął uparcie na północ nie z powodów natury duchowej, ale dlatego, że o istnieniu tego lądu dyskutowano od paru tysięcy lat. Płynął, bo był ciekawski.(...)" Albo tłumaczowi tego artykułu należą się baty (pomylić północ z południem!) - albo też SETI nie zasługuje nawet na tak skromne fundusze, jakimi rozporządza. Odpowiedz Link Zgłoś
rybak Ci tam, na górze 13.03.10, 11:17 Głupota totalna - to cełe SETI Per analogiam: Załóżmy, że jacyś nieodkryci Buszmeni chcą (zakładamy przy tym, że mamy początek lat 30. wieku XX, znaleźć inną cywilizację. I uparcie nawalają w te swoje tam-tamy ile wlezie. I oczywiście słuchają - na wierzchu baobabów dyżurując niemałym kosztem - czy ktoś inny w swoje tam-tamy nie bije. Kumacie czaczę? Bezsens! I druga sprawa - lepiej niech w te tamtamy nasi Buszmeni nie walą ile wlezie, bo jeszcze jaka ekspedycja z ówczesnego Reichu ich znajdzie i wystrzela. Bo im się ich złoża rud metali podobają na przykład. Albo niechcący zarazi ospą wietrzną i sami powymierają. Bo czy w całej historii Ziemi jakakolwiek NIŻSZA cywilizacja przetrwała kiedykolwiek kontakt z WYŻSZĄ cywilizacją? Choćby kulturowo? Zazwyczaj na skutek tego niknęła (także fizycznie) z powierzchni globu. W najlepszym przypadku trafiała do rezerwatów, gdzie ulegała degrengoladzie trochę później. Tak więc im szybciej się to całe SETI przerwie, tym lepiej. I zanikiem naszej obecności w eterze też bym się nie zbytnio martwił. Im mniej nas słychać, tym lepiej. A bo to wiadomo, kto te nasze radiowe tam-tamy usłyszy? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
bella96 Re: Ci tam, na górze 13.03.10, 12:02 Zakładając, że zielone ludziki mają podobne podejście ("tisze budiesz, dalsze jediesz") faktycznie ich nie wykryjemy. Natomiast zasadniczo dopóki słuchamy, raczej nic nam nie grozi (chyba że ludziki nauczą się wykrywać zmiany powstające na bazie zasady nieoznaczoności). Mając na uwadze, że jeszcze w zeszłym wieku ładowaliśmy megawatami w eter ile wlezie, zarówno w czasie zimnej wojny jak i z powodu zwykłych analogowych transmisji, i tak już odkryliśmy się z naszym istnieniem, więc jest już "po ptaku". Ja bym się raczej zastanawiał, czy metoda pomiaru jest właściwa - może ludziki robią transmisje za pomocą boskich cząsteczek ;-)? P. Odpowiedz Link Zgłoś
kamel_65 Re: Ci tam, na górze 13.03.10, 17:06 Masz rację - wyłączać teraz SETI, jak już jest "po zawodach", to głupota. Odpowiedz Link Zgłoś
gm114 Nie masz racji 13.03.10, 19:06 W historii Ziemi ZAWSZE niższa kulturowo cywilizacja podbijała cywilizację wyższą kulturowo, gdyż będąc cywilizacją wyższą kulturowo nie przykładała dostatecznej uwagi rozwojowi prymitywnej siły fizycznej /militarnej/. A następnie działo się coś niebywale ciekawego, bo te zwycięskie cywilizacje prawie natychmiast przejmowały kulturę cywilizacji podbitej. Wyjątkiem były systuacje, gdy prymitywizm zwycięzców niszczył doszczętnie cywilizacje tubylców. Tak było z podbojem Ameryki /w której cywilizacje zwycięzców rozwinęły się dopiero po stuleciach po okresach zupełnej dziczy/ i tak było z podbojem Rosji przez bolszewików, Ljenin kazał np. spalić carskie spichrze z ziarnem i zapanował głód - ale koniecznie chcieli zniszczyć wszelkie ślady poprzedniej cywilizacji. Ja mam jednak na myśli klasyczne zdarzenia. Np. W regionie basenu morza śródziemnego. Dlaczego nie ma popmpatycznych wizyt obcych cywilizacji, itd. Może po prostu z powodu relatywnej dzikości Ziemian. Ktoby się madry z włąsnej woli chciał władować w takie rzeczy. Czekają aż się wymordujemy do ostatniego i przylecą wziąć planetę. Albo czekają aż zrobimy z ziemi pył kosmiczny. Odpowiedz Link Zgłoś
douglasmclloyd Re: Ci tam, na górze 13.03.10, 11:32 goldman_sucks napisał: > Idiotyzmem jest wierzyć w dziadka z brodą i anioły, ale jeszcze większym > podważać istnienie obcych cywilizacji. Na pohybel matołom katolickim, > hamulcowym tego świata. Widzę, że po lekturze tego artykułu jesteś jeszcze głupszy niż byłeś. Odpowiedz Link Zgłoś
bella96 Re: Ci tam, na górze 13.03.10, 12:06 Cóż Ci wiara przeszkadza? Jestem praktykującym katolikiem i zupełnie nie przeszkadza mi to, że możemy nie być jedynym dziełem stwórcy we wszechświecie. W końcu stosunkowo niedawno Kościół katolicki twierdził uparcie, że ziemia jest płaska. Miejsce na Boga zawsze gdzieś się znajdzie, najwyżej przeniesie się go o poziom wyżej. Jeśli wszechświat powstał z wielkiego wybuchu, to kto uruchomił detonator? P. Odpowiedz Link Zgłoś
m_16 Re: Ci tam, na górze 13.03.10, 12:55 Miejsce na Boga zawsze gdzieś się znajdzie, najwyżej przeniesie się go o poziom > wyżej. Genialne..szkoda tylko że na tej zasadzie to można powiedzieć wszystko. Nawet jak ktoś zrobi badania że np. domniemane przypadki telepatii to ściema i deluzje...to zwsze można powiedzieć: "a może telepatia zachodzi w mikroskali" A może zachodzi poziom wyżej (czyli telepata wywołuje w nas halucynacje a wrażenie że posiada umiejętności a co też jest pewnym przekazem informacji tylko nie tych których oczekiwaliśmy..) Kiedyś choroby tłumaczono urokiem wiedźmy..Dziś tłumaczymy drobnoustrojami...Ale zawsze można powiedzieć że to wiedźma mistycznie steruje drobnoustrojami...:)....bo to ona jest tym wyższym poziomem wyjaśniania....czy też przyczyną dalszą..jak mawiają teologowie:):):) Innymi słowy jeśli się uzna że można "rozważać wszystko na wyższym poziomie" to wszystko jest możliwe i nauka niczego nie może nic naprawdę nic poznać... Można wtedy uważać za dopuszczalną wiarę....żę i te drobnoustroje to tak naprawdę nie są realne....to tylko jakieś widziadła stworzone przez czarownika....:) I żeby uchronić się przed bzdurnymi odpowiedziami: nie idzie mi o to że katolik musi wierzyć w czary- nie musi (choć wielu wierzy). Jednkże jeśli dopuszcza "przyczyny dalsze" to nie może wykluczyć żadnego wyjsnienia (jeśli to zrobi -działa arbitralnie) i niczego nie może ustalić na mocy tych założeń które przyjmuje.. Jeśli wszechświat powstał z wielkiego wybuchu, to kto uruchomił detonato > r? A skąd wiadomo że to był KTOŚ ??? A nie coś??? I skąd wiadomo że wielki wybuch miał przyczynę? Można to uzasadnić jeno zasada przyczynowości. A tę uzasadnia się albo praktyką naukową albo filozoficznie. W nauce przyjmuje się zasadę przyczynowości jako postulat..ale tak samo przyjmuje się i inny postulat...metodologicznego naturalizmu...Przyjmuje się że rzeczy mają przyczyny ale również że są to przyczyny NATURALNE....Jeśli jako uczeni mamy powody twierdzić że był jakiś detonator to mamy też powody uważać że detonator był CZYMś a nie KIMś...podobnie aktywator detonatora...Filozoficzne zaś uzasadnienia zasady przyczynowośći są raczej śliskie...ale nawet gdyby tam to działało to znów trzebaby dodać raczej brzytwę Ockhama która raczej ścina tak mocne twierdzenia jak te o Bogu.... > Cóż Ci wiara przeszkadza? > Jestem praktykującym katolikiem i zupełnie nie przeszkadza mi to, że możemy nie > być jedynym dziełem stwórcy we wszechświecie. Przeszkadza mi o tyl że aby uzasadnić swą możliwość musi przyjąć założenia...które czynią możliwym wszystko....czyli, paradoksalnie podważają sens jakiejkolwiek wiedzy...:) W tym sensie wiara mimo wszystkich "unowocześnień" :) jest wciąż jak i niegdyś wrogiem rozumu. Wiem że wiara Ci nie przeszkadza...Ale nie interesuje mnie Twe samopoczucie a konsekwencje twych twierdzeń i argumentów...a te nie są sensowne.... Może można być rozumnym deistą (pogodzić deizm z nauką) choć i w to wątpię....ale rozumnym katolikiem raczej nie...i osobiste uczcucia nie majto nic do rzeczy....podobnie nic tu zmienia fakt że wielu wybitnych uczonych wierzyło...bo raczej mieliby odpowiedzi na zarysowany wyżej problem, o ile coś o tym wiem...uczeni zresztą mogą być racjonalni w swojej naukowej twórczości a nieracjonalni w światopoglądzie....uczony teista niekoniecznie zatem dowodzi czegokolwiek... Odpowiedz Link Zgłoś
douglasmclloyd Re: Ci tam, na górze 13.03.10, 13:18 A co sie da udowodnic? Naukowo? Bardzo niewiele. Potwierdzi to prawie kazdy naukowiec. Ze nie ma odpowiedzi, takiej naukowej, na zadne najbardziej podstawowe pytanie tzw. ontologiczne. Nauka, jak dotad, wyjasnia mechanizmy funkcjonowania czegos. Nie wyjasnia jednak ani istoty, ani celu, ani przyczyny. Czym jest zycie, czym jest, z istoty, materia i czym sie rozni od - niczego. Odpowiedz Link Zgłoś
m_16 Re: Ci tam, na górze 13.03.10, 13:51 Niestety to puste słowa: Twierdzenie że nauka wyjaśnia niewiele bo nie wyjaśnia istoty i celu, zakłada że że istota i cel są do wyjaśnienia innymi słowy że coś takiego istnieje. Tymczasem materializm/naturalizm odrzuca istnienie takowych rzeczy. Oznacza to tyle że żeby stwierdzić że nauka niewiele wyjaśnia trzeba założyć z góry że że naturalizm jest be... Tymczasem trzebaby to udowodnić... Poza tym te Twoje argumenty mają na celu pokazanie że religia może być sensowna...czyli że supranatulizm jest co najmniej dopuszczalnym poglądem. Ale jeśli zakładasz tacite że naturalizm jest błędny i z tego wywodzisz że że supranaturalizm jest sensowny to to jest klasyczne błędne koło. Albo w każdym razie petitio principii.. Co do tego że nauka nie dowodzi przyczyny...Jakiej??? Nauka wyjaśnia wszystko przyczynowo...Chyba że chodzi o przyczyny metafizyczne..a le wtedy,jak wyżej, skąd wiadomo że istnieją?? Zarzut ograniczoności nauki można postawić tylko wiedząc że istnieją..A skąd to wiadomo..Dodatkowo naukowcy...a w znacznej części również filozofowie odrzucili metafizyczne przyczyny nie bez kozery...po prostu zobaczono że nic lub niewiele one wyjaśniają... Poza tym nie jest jasne czy nauka naprawdę nie bada tych rzeczy...Po pierwsze..nauka w ogóle... czy ta dzisiejsza?? Po drugie: czym różni się przyczyna celowa od sprawczej?? Czy teoria ewolucji na przykład nie postuluje teleologii ( nie mylić z teologią) nie odwołującej się wszelako do bóstwa... Generalnie zatem: Te argumenty nie dowodzą niczego bo z góry przesądzają o tym do czego naturalistę trzeba dopiero przekonać, a mianowicie o tym że nie powinien być naturalistą....Dlatego same w sobie nie mają wartości....Próbują pokazać że religia może mieć sens...w istocie, jak argumentowałem wcześniej. świat jest niepoznawalny właśnie wtedy gdy dopuszczamy jej możliwość.... Odpowiedz Link Zgłoś
douglasmclloyd Re: Ci tam, na górze 13.03.10, 14:09 Z tych naszych rozmów wyłania się idea poznania jakiego jeszcze nie było. Stworzenia czegoś zupełnie nowego. Nowa wartość może powstać, jako synteza różnorodnych sprzecznych ze sobą wartości. Jeżeli chcemy osiągnąć nową wartość, musimy doprowadzić do konfliktu między tym, co fizyczne, a tym, co duchowe. Jeżeli natura, więc fizyczność, jest czymś pierwotnym, czyli tezą, to nauka, poznanie jest jej antytezą, a synteza tym, co pragniemy osiągnąć. Gdy ktoś z nas gimnastykuje się, reprezentuje naturę, więc tezę, jeśli ktoś z nas studiuje reprezentuje naukę, a więc antytezę. Chcąc stworzyć naukę na naszą miarę, musimy zwiększyć w niej udział wysiłku fizycznego, a dla antytezy i duchowego. I to jest nowa strategia syntezy. I to jest nowa koncepcja poznania. Odpowiedz Link Zgłoś
megasceptyk Re: Ci tam, na górze 13.03.10, 18:31 To bardzo stara teoria o tezie i antytezie. Marksistowska teoria o ile nie pamiętam. Odpowiedz Link Zgłoś
wiewcichy Re: Ci tam, na górze 13.03.10, 18:51 to tez przy okazji cytat z Rejsu, o ile sie nie myle Odpowiedz Link Zgłoś
juno_reactor Re: Ci tam, na górze 13.03.10, 14:02 Patrząc z takiego punktu widzenia, możnaby powiedzieć, że wiara w takim razie nie tłumaczy nic, jest tylko tanim ekwiwalentem wszelkich wytłumaczeń i wyjaśnień. Odpowiedz Link Zgłoś
m_16 Re: Ci tam, na górze 13.03.10, 14:23 juno_reactor napisał: > Patrząc z takiego punktu widzenia, możnaby powiedzieć, że wiara w takim > razie nie tłumaczy nic, jest tylko tanim ekwiwalentem wszelkich > wytłumaczeń i wyjaśnień. Sic! Zgadzam się... Odpowiedz Link Zgłoś
megasceptyk Re: Ci tam, na górze 13.03.10, 18:33 tak, wiara jest protezą mózgu opisującą wszystko czego mózg nie daje rady pojąć. Przy okazji proteza staje się kajdanem nie do zerwania a stworzenie raz nauczone podpierania się laską nigdy jej nie odrzuci i nie stanie na własnych nogach bo nawet nie wie, że może. Odpowiedz Link Zgłoś
m_16 Re: Ci tam, na górze 13.03.10, 14:22 > Czym jest zycie, czym jest, z istoty, materia i czym sie rozni od - niczego. > Życie można wyjaśnić i z definiować włąśnie jako formę materii-- funkcjonującą/ zachowującą się w pewien sposób -to może być trudne z naukowego punktu widzenia -a ale nie niemożliwe -pewne definicje życia mamy nawet w zwykłych podręcznikach do biologii... Czym jest z istoty materia i czym rożni się od niczego? Człowieku te pytania mogą nawet nie mieć sensu? :) Jednakże na pierwsze z nich w pewnym sensie nauka ma odpowiedz -materialne jest to co posiada czasoprzestrzenne charakterystyki co reaguje że sobą przyczynowo w czasie i w przestrzeni...nauka tą wiedzę posiada choć implicite..zawarta jest ona bowiem w jej metodologii....choć można zastanawiać się czy nie zawdzięcz jej filozofii..ale zapewniam że filozofowie nie byli raczej w stanie wymyślić nic lepszego... No oczywiście były spory w rodzaju idealizm realizm -ale toczyły się o rzeczy tak mało informatywne że można wątpić w ich sens... Czym materia roóżni się od niczego? Człowieku , tutaj raczej nie wiesz co piszesz...Zastanów się czy istnieją jakieś terminy bardziej pierwotne niż "byt" i"nic" ( o ile te ostatnie mają znaczenie). Raczej nie...Co za tym idzie wyjaśnienie esencjalnej natury bytu jest właściwie "Z istoty" :) niemożliwe.....W gruncie rzeczy także metafizyka myśli "funkcjonalistycznie" zawsze pytała ona raczej o to jak przejawia się rzeczywistość anie czym jest...A jeśli nawet pytała o to ostatnie to lądowała na zupełnych manowcach. Pytanie czym materia różni się od nicośći, ma trywialną odpowiedź - materia jest nicości nie ma :)...I raczej żadne filozof nie mógłby sensownie iwyjaśniająco powiedzieć nic więcej....:) Odpowiedz Link Zgłoś
wiewcichy Re: Ci tam, na górze 13.03.10, 19:18 m_16 napisał: > > Innymi słowy jeśli się uzna że można "rozważać wszystko na wyższym > poziomie" to wszystko jest możliwe i nauka niczego nie może nic > naprawdę nic poznać... Można wtedy uważać za dopuszczalną > wiarę....żę i te drobnoustroje to tak naprawdę nie są realne....to > tylko jakieś widziadła stworzone przez czarownika....:) > > I żeby uchronić się przed bzdurnymi odpowiedziami: nie idzie mi o to > że katolik musi wierzyć w czary- nie musi (choć wielu wierzy). > Jednkże jeśli dopuszcza "przyczyny dalsze" to nie może wykluczyć > żadnego wyjsnienia (jeśli to zrobi -działa arbitralnie) i niczego > nie może ustalić na mocy tych założeń które przyjmuje.. > Byc moze mozna by sie zgodzic z Pana zdaniem, ze dopuszczajac "przyczyny dalsze" nie mozna wykluczyc zadnego wyjasnienia ale to w zadnym przypadku nie powod ze mozna te przyczyny dalsze wykluczyc. Wlasnie tutaj okazuje sie ze w istocie jest tak jak Pan byl laskaw napisac ze nauka tak naprawde i dokonca nie jest w stanie niczego wyjasnic bo za kazdym razem za jej wyjasnien moze kryc sie nieskonczony lancuch przyczyn dalszych. Dla mnie osobiscie wynika z tego ze nie wystarczy wierzyc tylko w to co mozna naukowo udowodnic. Wiemy po prostu zbyt malo a nawet to co wiemy to nie wiemy tego na pewno, co wiecej nigdy nie bedziemy wiedziec ani wszystkiego do konca ani w stu procentach (oczywiscie nie moge tego twierdzenia dowiesc :)) I choc naukowo nie moge wykluczyc Pana wyjasnienia o czarach i wrozce to jednak na drodze wiary i Objawienia wybieram wyjasnienie swiata w Bogu. Aha, nie jestem przeciwnikiem nauki, uwazam, ze pomimo jej ograniczonosci warto ja poglebiac tak by sluzyla ludziom i sprawiala by ich zycie bylo lepsze. Nie oczekujmy jednak ze kiedykolwiek bedzie miala dla nas odpowiedz na wszystkie pytania ze 100 procentowym poziomem pewnosci ze odpowiedzi sa prawdziwe. Na koniec napisze ze zaimponowal mi poziom wypowiedzi Pana i niektorych osob wypowiadajacych sie na tym forum. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
m_16 Re: Ci tam, na górze 13.03.10, 21:00 Niestety nie na drodze wiary i Objawienia....tylko na drodze wiary, również w to że objawienie się dokonało...czyli tak naprawdę na drodze arbitralnego wyboru...:)..I tyle.... Idzie właśnie o to że jeśli założć materializm/naturalizm to poznanie nie jest arbitralne, przestaje być....a jeśli dopuścić wyjaśnianie supranaturalne..to do niczego się nie dojdzie nigdy... I nie chodzi tylko że nauka będzie ograniczona w swych wyjaśnieniach...jeśli pociągnąć ten wątek dalej to okażę się że że nawet jej wzgldnie dobre ustalenia będzie można zakwestionować.... A ponieważ sama nauka i w ogóle wszelkie poznanie racjonalne opiera się na założeniu poznawalności świata...to jeśli podejście religijne wchodzi w jakiś sposób w konflikt z tym założeniem...wówczas należy je odrzucić.... Możliwe jest też na przykład że wiele że zjawisk które bada nauka nie ma przyczyny...ale mimo to traktowane są jako takie....bo ta opcja jest racjonalniejsza.....że względów praktycznych ale i teoretycznych..No bo skoro dotychczas odkrywaliśmy przyczyny i to naturalne to i w przyszłości prawdopodobnie też będziemy...Nie jest to dowód dedukcyjny....ale ważny prima facie argument redukcyjny.... Dlatego sądzę że choć ateizmu nie można dowieść matematycznie...to można go uzasadnić na poziomie zbliżonym do uzasadnienia nauk przyrodniczych...W skrócie: nauka stosuje metodologiczny naturalizm i to przynosi dobre rezultaty. rodzi się pytanie dlaczego? Najprostszym wyjaśnieniem jest to mówiące że świat po prostu jest czysto materialny...i tyle... Dodatkowo dochodzi brzytwa Ockhama.. Ale jeśli nadal upiera się Pan przy potrzebie argumentu dedukcujnego ( tak jakby cokolwiek poza matematyką i logiką dowodził Pan dedukcyjnie z oczywistych przesłanek - a możliwości by stół był motylem nie bierze Pan wszak serio) to proszę rozważyć coś takiego: Przyczyna dalsza jest albo fizyczna albo niefizyczna. Bóstwo teistów nie jest obiektem fizycznym, nie może być więc fizyczną przyczyną, co najwyżej niefizyczną. Przyczyny fizyczne mają charakterystyki czasoprzestrzenne, niefizyczne nie. Bóstwo nie posiada zatem charakterystyk czasoprzestrzennych: nie jest "gdzieś" ani "kiedyś". Tyle że tego nie sposób pomyśleć. Albowiem "nieczasowy" obiekt nie może ani poprzedzać ani być równoczesnym żadnemu innemu obiektowi. Tymczasem jeśli A jest konieczną przyczyną B, to jeśli zachodzi B zachodzi A. Jeśli B zachodzi w czasie t to i A zachodzić musi w czasie t. Jeśli bowiem stwierdzamy A skutkuje B w czasie t to tym samym orzekamy coś relacji między A i B (że zachodzi w czasie t) a tym samym także o A (że w czasie t tworzy B). Czyli faktycznie przypisujemy A czasową charakterystykę (jeśli A działa w czasie to i w czasie musi istnieć -jeśli zdanie o relacji przyczynowej A-B jest prawdziwe w pewnym momencie a ze zdania tego wynika istnienie A ( a wynika) to również zdanie "istnieje A" jest prawdziwe w tym momencie -co oznacza że A cechuje charakterystyka czasowa... Żeby przejść do konkluzji -ponieważ nasze A i B można uogólnić na dowolną przyczynę jest jasne że jeśli jakiś skutek istnieje w czasie to jego przyczyna też. CZyli: nie może istnieć żadna nieczasowa przyczyna czegoś fizycznego.. A ponieważ absoilut i inne supranaturalne byty rozumie się zazwyczaj jako niefizyczne przyczyny fizycznych rzeczy...to widać że na mocy tego spekulatywnego argumentu są one wykluczone....Po prostu idea niefizycznej przyczyny nie ma sensu...jest nielogiczna jak kwadratowe koło.. Można oczywiście twierdzić że absolut jest nie tyle nieczasowy co wieczny...istnieje w czasie...cały czas od zawsze....tyle że fizyka twierdzi że czas miał początek...czyli to też jest raczej wykluczone...A ze czas wydaje się być związany z przestrzenią - to takowy krator powinien być fizyczny i wykrywalny przez naukę...a ponieważ nie jest to prima facie jest to argument przeciw... Stąd mimo wszystko, pozostaję przy swojej opinii.....teista konsekwentnie musi albo udowodnić istnienie swego Boga...albo zostać fideistą (wszystko lub prawie jest kwestią wiary) czyli popaść w irracjonalizm odrzucając rozum jako nadające się do czegoś narzedzi poznania. Dodatkowo ma problemy z ustaleniem treści tego w co wierzy...Niestety z powyższych względów ja nie mogę uwierzyć mu... Odpowiedz Link Zgłoś
m_16 Re: Ci tam, na górze 13.03.10, 21:23 Jeszcze raz tyle że w wiellkim skrócie: Jesli nie można wykluczyć kolejnej przyczyny dalszej to i nie można wykluczyć że przyczyna ta (może to być dowolna rzecz)podważy do tychczasowe ustalenia naukowe. Bo jeśli istnieje gdzieś niezaobserwowana przyczyna to znaczy że istnieją gdzię niezaobserwowane fakty mogące podważyć dotychczasowe teorie..w tym realność zaobserwowanych przyczyn..Mogłoby być tak że odkryto by nie tylko że drobnoustrojami rządzą wiedźmy..:)...ale że w ogóle nie ma drobnoustrojów bo to tylko jakaś magiczna złuda tych wiedźm....Dlatego konieczny jest metodologiczny zakaz przyjmowania..czy nawet dopuszczania możliwości przyczyn dalszych bez odpowedniego uzasadnienia..bo inaczej także dotychczasowe ustalenia mogą zostać podważone. Zgoda na dowolność w kwestii wiary w przyczyny dalsze skutkuje tym że literalnie WSZYSTKO..również to co jakoś uzasadniono naukowo, że wszystko to można zakwestionować....No a to oznacza zupełną niewiedzę..która jest absurdalna...i wewnętrznie sprzeczna (czy wiemy że nic nie wiemy?). Trzeba ją odrzucić. A ponieważ owo ignoramus et ignorabimus jest logiczną konsekwencją swobody w uznawaniu przyczyn dalszych..to zasadny staje się metodologiczny zzakaz tej swobody...Zakaz ten uzasadniony jest przez powyzsze reductio ad absurdum... Odpowiedz Link Zgłoś
m0cna Re: Ci tam, na górze 13.03.10, 19:45 m_16 napisał: > Miejsce na Boga zawsze gdzieś się znajdzie, najwyżej przeniesie się > go o poziom > > wyżej. > > Genialne.. Raczej nieprzemyślane lub niedoinformowane. Bo to miejsce dla Boga, to gdzie niby jest teraz, skoro kolega chce je przenosić o poziom wyżej? Z punktu widzenia wiary, nie ma znaczenia czy istnieją gdzieś, w którymś z potencjalnie istniejących wszechświatów inne istoty rozumne, czy nie. m. Odpowiedz Link Zgłoś
m_16 Re: Ci tam, na górze 13.03.10, 21:02 Kto chce przenosić -ja krytykowałem ideę eksmisji boga jako bezsensowną...:) Chyba że chodzi o przedpiśccę...:) Odpowiedz Link Zgłoś
dr.kwasenbrau Tłumaczenie roi się od błędów 13.03.10, 14:23 [quote=artykuł]Tylko czym w takim razie wytłumaczyć ciszę w eterze (ten paradoks w 1975 r. sformułowali Enrico Fermi i Michael H. Hart)?[/quote] Enrico Fermi zmarł w 1958r. w Chicago Tu chyba chodzi o pracownika Fermilab : Michaela H. Hartmana Odpowiedz Link Zgłoś
szymizalogowany Lepiej niech poczekja ze 300 lat hehe 13.03.10, 14:56 aż u nas wymyślą jakieś miecze laserowe, statki kosmiczne i inne pola siłowe bo jak jakims zdarzeniem losu teraz odbiora te ich sygnały i tamci wymyślą że tu przyfruną... a jak są w stanie tu przyfrunąć to raczej mają takie techniki że nam zrobia z dupy jesień średniowiecza w ciągu paru godzin Odpowiedz Link Zgłoś
kamel_65 Re: Lepiej niech poczekja ze 300 lat hehe 13.03.10, 17:09 Może czekają aż wreszcie wejdziemy w warpa :D Odpowiedz Link Zgłoś
kamel_65 Ci tam, na górze 13.03.10, 17:03 Brak odzewu może mieć również związek z tym, że inna cywilizacja ma za daleko do nas albo różnimy się technologicznie od nich. Odpowiedz Link Zgłoś
megasceptyk Re: Ci tam, na górze 13.03.10, 18:35 albo nie chcą psuć skansenu i objęli nas programem Natura2000 Odpowiedz Link Zgłoś
gm114 Oni po prostu nie chcą nas znać. 13.03.10, 18:54 Dziwisz się temu? Chciałbyś mieć do czynienia z pasożytami jakimi są politycy? Albo z całym tym agenckim sz***em. Albo ze złodziejami, mordercami i zboczeńcami? Tu ani w tym kraju ani nawet w jakimś /mniejszym niż w Polsce/ zakresie na tej planecie nie są poważane w należytym stopniu prawa naturalne /prawo do życia, prawo do własności i prawo do wolności/. No więc nikt nie chce mieć do czynienia z takimi szumowinami. No więc co się dziwić. Ono po prostu czekają aż się Ziemianie nawzajem wymordują albo zrobią z planety pył kosmiczny. Na ICH miejscu robiłbym to samo. I koniec. Odpowiedz Link Zgłoś
tomek20062 Troche liczb dla perspektywy 13.03.10, 22:39 Szacuje sie ze na ziemi zylo miedzy 750 milionow a 7.5 miliarda gatunkow. Tylko jeden gatunek z tych to gatunek myslacy, czyli czlowiek. A wiec szansa ze powstaly istoty myslace gdzies w wszschswiecie jest bardzo mala, np. jeden na 750milionow lub mniej. Ewolucja dziala nieprzewidywanie, gdyby tak powtorzyc ja raz jeszcze na ziemi to szansa ze powstalby czlowiek lub jakas inna istota myslaca jest chba prawie zerowa (np. jest jeden na 750 milionow albo na 7.5 miliardow). Teraz wezmy pod uwage czas. Ziemia istnieje 4.5 miliardow lat a tylko przez ostatnie 100 lat mamy technologie do wysylania fal radiowych, czyli 0.00000002 czasu istnienia ziemi. A wiec szansa ze nasz okres sluchania (50 lat) pokrywa sie tak malym przedzialem czasowym wysylania fal z innej planety jest rownie bardzo mala. Nasz swiat bardzo szybko przeszedl z fal radiowych na kable a wiec inteligente istoty jesli istnieja, tez by to zrobily. Uwzgledniajac powyzsze, plus fakt ze nawet najczujniejsze odbiorniki radiowe nie sa w stanie odebrac fal (wyslanych przez jakies istoty myslace) z odleglosci dalszej niz kilkaset milionow lat swietlnych (czyli nieskonczenie malego wolumenu wszechswiata ktory jest kula o srednicy 93 miliardow lat soietlnych), bardzo szybko dohodzimy do zera szans ze cos uslyszymy. No ale ja bym zainwestowal pieniadze wydane na kilka dni wojny w Iraku na ten cel. Odpowiedz Link Zgłoś
plus_minus_zero mordujemy siebie wzajemnie i co tylko mozliwe 14.03.10, 02:23 na wszelkie dostepne sposoby, watpie czy ktos normalny 'out there' ogladajacy nas z boku chcial miec z nami do czynienia!!!!!! [Poza podgladaniem tego ZOO przez dziurke od klucza]....... Odpowiedz Link Zgłoś
emidepeaster Ci tam, 14.03.10, 03:15 Zgadzam, że to rzeczywicie jest mało prawdopodobne, by udało się nam skontaktować z inna cywilizacją, a nawet jeśli to byłoby możliwe, to mogłoby być bardzo niebezpieczne (choć oczywiście niekoniecznie). Jednak może obcy potrafią poruszać się między naszym i innymi wszechświatami o innych wymiarach rządzących sie innymi prawami, któż to może wiedzieć? Ale tego to już te badania nie wykażą...więc chyba nie ma sensu przeznaczać na nie funduszy, chyba, że ktoś chce robić to prywatnie. Odpowiedz Link Zgłoś
raind cyt.Honor ludzkości ratują, jak zwykle, Amerykanie 14.03.10, 10:39 Ci sami Amerykanie często przynoszą tej ludzkości wstyd. Ale to juz inna bajka. Odpowiedz Link Zgłoś