maruda.r
19.03.10, 17:49
"Okazało się, że osoby ze społeczności, w których często dochodzi do handlu,
dzieliły pieniądze sprawiedliwiej niż przedstawiciele społeczności
zbieracko-łowieckich. Częściej też chciały karać tych, którzy zachowywali się
nie fair."
**************************
Bo dla społeczności handlowych pieniądze są pewną wartością uniwersalną -
strona dzieląca ma więc świadomość, że całe otoczenia zna wartość pieniędzy.
Nie będzie więc przy oficjalnym podziale oszukiwać, bo nie umknie to uwadze
otoczenia.
Dla społeczności zbieracko-łowieckiej pieniądz nie musi mieć wartości podobnej
do tej, jaką ma wśród handlowców. Oszustwo na mało przydatnych krążkach metalu
jest więc przestępstwem znacznie mniejszej wagi. Być może członkowie
społeczności łowieckiej znacznie lepiej sobie radzą przy rozliczaniu
wzajemnych przysług czy barterowej wymianie przedmiotów rzeczywiście
potrzebnych w dżungli. Nóż, siekiera czy zapalniczka są w dżungli znacznie
więcej warte, niż naszyjnik z brylantów. W środowisku handlowym brylanty
zyskują, bo to środowisko takie właśnie przyjęło założenie.
Umowy pieniężne działają w ściśle określonych warunkach względnego spokoju i
ładu społecznego. Wystarczy jednak tąpnięcie, by wszystko diabli wzięli -
przekonały nas o tym wydarzenia w Nowym Orleanie i na Haiti.
Jeżeli w eksperymencie coś udowodniono, to jedynie fakt istnienia pewnych
stanów tymczasowych.