Dodaj do ulubionych

Będę głosował na Bronisława Komorowskiego

    • 1stanczyk Zwykly cyrk Michnika: tak jakby cokolwiek od Jego 14.05.10, 10:06
      podpisu na liscie JK zależało?

      Jego "tłumaczenia" są kontynuacja tego cyrku.

      Podpisując się pod lista będącą wstępem do kandydowania na Prezydenta
      Rzeczypospolitej wyraża się akceptacje zarówno programu jak i potencjalnych
      możliwości tego czy innego kandydata do sprawowania funkcji Prezydenta.

      Podpis na trzech listach popierających trzech kandydatów mających zdecydowanie
      różne wizje naszego kraju i sposobu sprawowania funkcji prezydenta jest zwykłą
      medialna prowokacja, szukaniem taniego rozgłosu: jest próbą stawiania się
      ponad, w roli "ojca" demokracji w naszym kraju.

      Z dotychczasowych naszych prezydenckich wyborów i sposobu późniejszego
      sprawowania tej funkcji przez wybranych (LW, Aleksander Kwasniewski i LK)
      wynika jasno, ze żaden z nich po prostu nie dorastał do tej funkcji, ze
      podpisy na listach uprawniających do kandydowania były wyrazem naszego taniego
      chciejstwa i politycznego zaangażowania po tej czy innej stronie.

      Chcąc uchodzić za "wzór" demokraty Michnik demonstruje przede wszystkim własną
      pretensjonalność.

      Co oznacza podpis Michnika wobec przeszło miliona zebranych podpisów pod lista JK.

      Będę głosował na Bronisława Komorowskiego
    • aretik Michnik,twoje życie to idące w setki zdrady polski 14.05.10, 10:09
      Byłeś wierny łgarstwo i podłości całe życie.Nie jesteś polakiem.Nie masz prawa tak mówić.Twoje zdrady szły w setki i nadal siejesz propagande,której słuchają ci,których tak okaleczyłeś umysłowo.JESTEŚ ZDRAJCĄ.Wystarczy przeczytać Michnikowszczyzne.
      Michnikowszczyzna i wszystko jasne.
      • henryk-sikora odpowiedź dla "aretik" 14.05.10, 11:11
        Poniżej podaje Ci link do dowodu zdrady Adama Michnika, przeczytaj i
        odpowiedz jak Ci się ten namacalny dowód podoba.
        wyborcza.pl/1,93056,7140009,Michnik_do_Kiszczaka.html
        • aretik Re: odpowiedź dla "aretik" 14.05.10, 11:25
          Drogi Panie Henryku.W książce Michnikowszczyzna jest takich dowodów setki.Prosze przeczytać.Ja 3 raz czytam tą książke.
        • aretik Re: odpowiedź dla Pana Henryka 14.05.10, 11:41
          Drogi Panie Henryku.Doskonale znam ten dowód.W książce Michnikowszczyzna jest setki takich dowodów.Prosze wpisać w przeglądarke Michnikowszczyzna.Ja już 3 raz czytam tą książke.Mam też Audiobook.W ksiązce tej każde kilka zdań obala ideologie Wyborczej - ludzi(to nie są dziennikażde) okaleczonych umysłowo,wychowanych w oparciu o setki zdrad Michnika - ZDRAJCY.Jak ktoś może tego nie rozumieć.Prosze zapoznać się z książką.Każde akapity są dowodami zdrady.
          • henryk-sikora Re: odpowiedź dla "aretik" 14.05.10, 12:10
            Dziękuję uprzejmie za odpowiedź. Zalogowałem się zgodnie z Pana
            sugestią, ale tam są dziesiątki linków pod tym hasłem. Byłbym
            szczerze zobowiązany, gdyby zechciał Pan chociaż trzy przykłady
            przytoczyć mi tutaj, ale bardzo proszę o konkrety, a nie cytaty -
            ideologiczne bajdurzenie. Pozdrawiam.
            • aretik Re: odpowiedź dla "aretik" 14.05.10, 12:27
              Jeśli chodzi o Michnika:

              Cytuje fragment książki:

              "Popatrzcie: książki redaktora naczelnego wciąż największej i najbardziej
              opiniotwórczej polskiej gazety, człowieka, którego nazwisko przywoływane jest w
              mediach nieustannie, mającego na skinienie dziesiątki klakierów gotowych w każdej
              chwili wysmarować dowolnych rozmiarów panegiryk, cieszącego się taką sympatią
              wpływowych mediów, że każdy z tych panegiryków natychmiast zostanie wydrukowany
              w ogromnym nakładzie, odczytany w radiu i telewizji - książki kogoś tak sławnego i
              chwalonego od kilku lat ukazują się z adnotacją „zrealizowano ze środków Ministerstwa
              Kultury"! Cała ta gigantyczna maszyna promocyjna, jaką ma Michnik do dyspozycji, nie
              jest w stanie zachęcić do kupna jego dzieł grupy ludzi na tyle licznej, aby ich sprzedaż
              była opłacalna choćby na minimalnym poziomie. Przeciwnicy Michnika, których rzeszy
              dorobił się równie licznej, jak zwolenników, nie kupują jego książek Ze względów
              oczywistych. Ale zwolennicy? Oni również ani myślą. Owszem, ze szczerym ogniem
              odprawią rytualne pokłony i potwierdzą, że Michnik jest wielkim mędrcem, ale sami na
              wczytywanie się w jego mądrości nie mają najmniejszej ochoty. Nie potrzebują w
              najmniejszym stopniu wgłębiać się w jego rozwlekłe wywody o jakobinach czy „polskim
              piekle". Po co? Przecież i bez tego wiedzą, że są one arcymądre i wspaniałe.
              Nie mogło być inaczej. Takimi metodami, po które Michnik sięgnął, metodami
              zakrzykiwania i zamilczania, etycznego szantażu, moralnego terroru, arbitralnego
              wyrokowania, co podłe, a co szlachetne, wykluczającego wszelkie wątpliwości, wszelką
              dyskusję - nie można sobie wychować zwolenników innych niż bezmyślni potakiwacze.
              To oczywisty skutek pójścia na skróty, postawienia na argument siły zamiast na siłę
              argumentów."

              "Wielcy myśliciele nie pozostawiają po sobie klakierów. Pozostawiają uczniów, całe
              intelektualne szkoły."


              • aretik Re: odpowiedź dla "aretik" 14.05.10, 12:34
                Cytat z Michnikowszczyzny:
                "Odnotujmy tę retoryczną sztuczkę, jedną z tych, którą Michnik i jego totumfaccy
                będą stosować z zamiłowaniem przez wiele lat. Na zdrowy rozum - cóż niby ma piernik
                do wiatraka? Populistyczne żądanie posła X z OPZZ, żeby od zaraz podnieść wszystkie
                emerytury i renty dwukrotnie, z żądaniem posła Y z OKP, żeby odebrać postkomunistom
                nieprawnie zgromadzony majątek, w oczywisty sposób nie mają przecież ze sobą nic
                wspólnego. Ale to nieważne. Ważne, że porównanie z tym pierwszym od razu skutecznie
                deprecjonuje tego drugiego. Nie sposób zliczyć, ile razy w ten prosty sposób będzie
                zniesławiać „Gazeta Wyborcza" polityków czy publicystów, którzy czymś się jej narażą.
                Jeśli ktoś, powiedzmy, zaprotestuje przeciwko nazywaniu Auschwitz „polskim obozem
                śmierci", to dyżurny moralista „Gazety Wyborczej" odpowie w jednym tekście jemu i
                Bernardowi Tejkowskiemu, głoszącemu, że Żydzi są wszędzie i zajadle knują przeciwko
                Polsce. Jeśli kto inny skrytykuje zbyt ślamazarnie prowadzone reformy gospodarcze, ta
                sama gazeta wymieni go w artykule dającym zbiorowo odpór krytykom Leszka
                Balcerowicza, na konkretnym przykładzie poglądów senatora bredzącego o masońskim
                spisku, mającym na celu zniszczenie naszego kraju, i o „wrogach Polski, panach Jeffreyu
                i Sachsie"."
                • henryk-sikora Re: odpowiedź dla "aretik" 14.05.10, 13:21
                  No coż, chyba nie zrozumiemy się nigdy, ale o to przecież chodziło,
                  aby móc się różnić. Przytoczone przez Pana przykłady z
                  tzw. "Michnikowszczyzny" są dla mnie demagogiczną zbitką, niczym
                  innym. Dla Pana mogą być ewangelią i ok. Ale nie przytoczył mi Pan i
                  nie przytoczy najmniejszego przykładu ani dowodu, który uprawniałby
                  Pana lub kogokolwiek innego nazwać Adama Michnika zdrajcą. To jest
                  jedno z najcięższych oskarżeń jakie można wytoczyć przeciw drugiemu
                  człowiekowi. Można nie zgadzać się z Adamem Michnikiem i polemizować
                  z nim, ale należy to czynić na pewnym poziomie, a po drugie
                  merytorycznie, a nie ad persona, przyklejając pejoratywne łatki w
                  stylu "klakier Michnika" itp... Pozostańmy więc przy swoim stosunku
                  do Michnika i np. do Jarosława Kaczyńskiego z którym różnie się
                  bardzo, zwłaszcza ze sposobem uprawiania przez niego polityki do tej
                  pory. Ale nigdy nie przyszłoby mi do głowy, aby obrzucać
                  Kaczyńskiego epitetami "zdrajca" itp... Uważam go za patriote w tym
                  samym stopniu jak Adama Michnika. Ich patriotyzm różni się w formie
                  i treści, ale głęboko wierze, że obu przyświeca dobro Polski.
                  Pozdrawiam.
                  Henryk Sikora
                  • aretik Re: odpowiedź dla Henryk 15.05.10, 09:47
                    Przepraszam że tak długo zwlekałem z odpowiedzią.Weźmy choćby ten fragmet z Michnikowszczyzny:



                    "Morderstwa ludzi niewygodnych dla komunistów nie były przecież w peerelu niczym
                    nowym; w stanie wojennym tyle tylko, że zdarzały się częściej. W styczniu 1980
                    Tadeusz Szczepański, działacz gdańskich Wolnych Związków Zawodowych, zaginął, i
                    dopiero po kilku miesiącach Wisła wyrzuciła jego zmasakrowane zwłoki; miały
                    połamane palce i pozrywane paznokcie, co słabo pasowało do oficjalnych ustaleń
                    śledztwa, jakoby Szczepański, wracając nocą z imprezy, został obrabowany, pobity i
                    wrzucony do rzeki przez zwykłych bandytów. Gdy ostatnio historyk IPN odnalazł
                    dokumenty świadczące o sterowaniu tym „śledztwem" przez SB, Wałęsa publicznie
                    uronił łezkę, że bezpieka usiłowała Szczepańskiego zmusić do donoszenia na niego,
                    Wałęsę i „przyłożyli mu za mocno". Taktownie, nikt nie zasugerował Wałęsie, że skoro
                    Szczepański zginął, bo nie chciał kapować na przyszłego przewodniczącego
                    „Solidarności", to przynajmniej wobec niego - skoro już nie wobec innych
                    pomordowanych za „Solidarność" - powinien były prezydent czuć się do czegokolwiek
                    zobowiązany. Jako prezydent Wałęsa bardzo interesował się zawartością archiwów
                    gdańskiej MSW, i ponoć to właśnie chęć ułatwienia sobie dostępu do nich była
                    przyczyną usunięcia „zdrajcy" Hodysza - ale jego zainteresowanie dotyczyło tylko akt
                    TW „Bolek", a nie morderców Szczepańskiego.
                    A wcześniej - pisarz Jerzy Zawieyski, leżąc w szpitalu całkowicie sparaliżowany po
                    wylewie, miał wedle oficjalnej wersji wstać, przejść kawał korytarza, wspiąć się na
                    parapet trudny do sforsowania nawet dla człowieka zdrowego, pokonać wysoką
                    balustradę, i wyskoczyć. Nie umarł własną śmiercią Jan Gerhard, który zbyt wiele
                    wiedział o śmierci komunistycznej ikony, generała Świerczewskiego. Zamordowany
                    został studencki działacz Stanisław Pyjas, zamordowano też w szybkim czasie świadka,
                    który mógł w ewentualnym śledztwie podważyć prokuratorskie ustalenia co do przebiegu
                    ostatnich godzin jego życia. Skatowany przez „nieznanych sprawców" zmarł od obrażeń
                    ks. Roman Kotlarz, który naraził się komunistom, błogosławiąc i udzielając absolucji
                    uczestnikom robotniczych protestów w Radomiu w 1976.
                    W 1969 roku „spadł z dachu", akurat w czasie procesu Janusza Szpotańskiego, w
                    którym występował jako jeden z ważnych świadków, aktor Adam Pawlikowski. Tak
                    samo, jak usiłowano „wpłynąć" na mecenasów Piesiewicza i Grabińskiego, „wpłynięto"
                    w latach pięćdzie siątych - poprzez śmiertelny „wypadek" córki - na poetę
                    Broniewskiego, który, rozzuchwalony pozycją barda rewolucji, w pijanym widzie zaczął
                    sobie pozwalać na podskakiwanie „drogim towarzyszom / drogi koniecznej acz jakże
                    niespójnej".
                    Morderstwa były dla peerelowskiej bezpieki rutyną. Ich liczba nieco zmalała w
                    okresie gierkowskiego złagodzenia kursu, wymuszonego staraniem się o zagraniczne
                    pożyczki - charakterystyczne, że pierwszą większą amnestię dla więźniów politycznych
                    urządzono w peerelu na okoliczność wizyty w Warszawie kanclerza RFN Willy'ego
                    Brandta, zwalniając cichcem uczestników radomskich rozruchów i pomagających im
                    korowców. Później Jaruzelski znowu zdjął swoim psom kaganiec. Zaczęli ginąć znani z
                    antykomunizmu księża i działacze podziemia - wypadki, które znamy, to wciąż zapewne
                    wierzchołek góry lodowej. W archiwach IPN znalazły się papiery świadczące, że
                    przygotowywano się w MSW do zamordowania Wałęsy. Tylko przypadkiem nie
                    powiodła się próba otrucia silną dawką leku Anny Walentynowicz. Nawiasem mówiąc,
                    rozpatrywano także - wcześniej, w połowie lat siedemdziesiątych - projekt zlikwidowania
                    w drodze „nieszczęśliwego wypadku", podczas pobytu na Zachodzie, Adama Michnika.
                    Mordowano i potem - Michała Falzmanna, Waleriana Pańkę, świadków jego śmierci i
                    inne osoby badające aferę FOZZ bądź związane z dokonywanymi przez Fundusz
                    operacjami finansowymi, szefa policji Marka Papałę, badającego interesy mafii
                    paliwowej Marka Karpa. Poseł Gruszka, przewodniczący godzącej w interesy tejże samej
                    mafii komisji sejmowej, wypił filiżankę kawy i padł rażony wylewem krwi do mózgu.
                    Nie trzeba być specjalistą od toksykologii, by wiedzieć, iż w powszechnym użyciu w
                    medycynie jest substancja, bezwonna i pozbawiona smaku, która podana doustnie
                    powoduje gwałtowny wzrost ciśnienia krwi, na tyle silny, że jeśli rzecz nie dotyczy
                    człowieka idealnie zdrowego, niemal w każdym przypadku kończy się to albo wylewem,
                    albo zawałem. Nikt oczywiście nie zbadał resztek wypitej przez Gruszkę kawy, czy aby
                    nie pochodziła ona z tej samej paczki, z której zaparzono napitek Falzmannowi. Sam
                    Gruszka dotąd nie odzyskał mowy. Może to jego szczęście - kiedy wspomniany już
                    Zawieyski zaczął ją po wylewie odzyskiwać, to najbliższej nocy wyskoczył z okna.
                    Ale peerel mordował także i komunistów, którzy - możemy się tylko domyślać - za
                    dużo wiedzieli o sprawach czerwonej mafii. Tak jak w okresie „Solidarności" gwałtowną
                    śmiercią samobójczą zeszło z tego świata dwóch gierkowskich ministrów, tak już za
                    czasów III RP pożegnali się gwałtownie z tym światem gierkowski premier Piotr
                    Jaroszewicz czy generał Jerzy Fonkowicz, niegdyś wysoki oficer stalinowskiej
                    Informacji Wojskowej.
                    Najprawdopodobniej wciąż robili to ci sami specjaliści. Ale, można powiedzieć, już
                    w innych strukturach i na inne zlecenia.
                    Wróćmy do zbrodni stanu wojennego. Nazwisk zbrodniarzy komisja, z przyczyn
                    oczywistych, ustalić nie mogła. Mogła w wielu wypadkach z dużym
                    prawdopodobieństwem ustalić nazwiska podejrzanych funkcjonariuszy, a z całkowitą
                    pewnością - nazwiska prokuratorów i śledczych odpowiedzialnych za celowe kierowanie
                    śledztwa na mylne tory, niszczenie bądź fałszowanie dowodów i inne czyny, będące
                    nawet w świetle prawa peerelowskiego przestępstwami.
                    Po niejasnym sejmowym „przyjęciu do wiadomości", wnioski sformułowane wobec
                    tych osób przez komisję zostały, mocą biurokratycznego rozpędu, skierowane do
                    stosownych urzędów. A w stosownych urzędach zajęli się ich realizacją bliscy
                    przyjaciele lub podwładni nadal tych samych, wciąż sprawujących swe urzędy,
                    prokuratorów, sędziów, ubeków i milicjantów. Może nawet oni sami, osobiście.
                    Stopniowo, po cichutku, wszystkie sprawy zostały poumarzane. Nikt nie został w żaden
                    sposób pociągnięty do odpowiedzialności.
                    W wywiadzie, który gazeta Michnika, jakby dla szczególnej kpiny, opublikowała w
                    jedną z rocznic stanu wojennego, Urban ironizuje: „Ja bez przerwy, wręcz seryjnie,
                    miałem do czynienia z jakimiś księżmi. Albo zaginął i nie można go było odnaleźć, albo
                    się upił i zmarł. A opozycja i Wolna Europa od razu kwalifikowały to jako morderstwa
                    popełnione przez SB i maszynka szła w ruch (...) Ja wiedziałem, że jak ktoś z opozycji,
                    nie wiem, popełni samobójstwo, umrze na tak serca, utopi się, spali, to od razu - bez
                    zastanawiania się, czy to przypadkiem nie był nieszczęśliwy wypadek, bo przecież w
                    statystycznej masie się zdarzają, opozycja podniesie krzyk, że to SB, zbrodnicza władza.
                    Bez czekania, co wykaże śledztwo".
                    „Bo śledztw nie było", usiłuje oponować przeprowadzająca wywiad Teresa Torańska.
                    „Były, proszę pani, bez przerwy były - zapewnia Urban. - MSW cały czas próbowało
                    coś tam wyjaśniać i dostawałem jakieś umorzenia z powodu niewykrycia sprawców"."
                    Dziennikarka „Wyborczej" uznaje tę odpowiedź za wystarczającą.



                    Dziennikarka „Wyborczej" uznaje tę odpowiedź za wystarczającą.
                    • aretik Re: odpowiedź dla Henryk 15.05.10, 09:48
                      Konkretnie o Michniku:


                      "Adam Michnik znalazł czas, aby wystąpić w obronie włoskiego komunisty,
                      skazanego za zamordowanie komisarza policji. Dla opisania losu śp. Mariana Bednarka
                      nigdy nie znalazł w swej gazecie ani skrawka miejsca, choć został on zakatowany
                      właśnie za to, żeby Michnik mógł kiedyś zostać posłem i redaktorem naczelnym gazety
                      wychodzącej ze znaczkiem „Solidarności".
                      Podobnie, jak nigdy nie uznał Michnik za potrzebne przypomnienie o losie którejś
                      innej z listy - zapewne wciąż jeszcze niepełnej - 122 ofiar komunistycznego bezprawia
                      schyłkowego peerelu.
                      Znalazł za to miejsce, aby już w grudniu 1990 opublikować artykuł generała
                      Kiszczaka, wzywający, aby „zaprzestać dzielenia Polaków na lepszych i gorszych".
                      Decyzją Michnika szef komunistycznej bezpieki, przełożony zbrodniarzy, który (sam
                      Michnik i jego totumfaccy nigdy nie odważyli się temu zaprzeczać, woleli sprawę
                      zamilczeć tak, jak zamilczano w peerelu zbrodnię katyńską) doskonale wiedział, do
                      czego służyły w jego resorcie „sekcje D", który (o czym Michnik też już wtedy musiał
                      wiedzieć) osobiście nadzorował akcję, mającą na celu uwolnić od kary morderców
                      Grzegorza Przemyka, a doprowadzić do skazania ludzi niewinnych - człowiek ten z
                      łamów gazety „Solidarności", gazety, która miała być odtrutką na wieloletnie kłamstwa
                      propagandy peerelu, pouczył Polaków, co to jest moralność i uczciwość. I zaprotestował
                      gorąco przeciwko mającym jakoby miejsce prześladowaniom byłych członków PZPR.
                      „Gazeta Wyborcza" opublikowała jego wynurzenia bez słowa komentarza. A po kilku
                      dniach postawiła kropkę nad „i" tekstem Teresy Boguckiej, formułującym tezę, która
                      stanie się na długie lata mantrą michnikowszczyzny: istniejące normy prawne nie
                      pozwalają pociągnąć nikogo do odpowiedzialności za przestępstwa popełnione w
                      peerelu, więc rozliczenia wymagałyby sięgnięcia po metody rewolucyjne, a sięgać po
                      takie metody nie wolno, bo zniszczyłoby to rodzącą się dopiero demokrację; innymi
                      słowy, w imię wyższych racji nie można pozwolić, aby za popełnione w peerelu
                      przestępstwa spadł komukolwiek włos z głowy."
                      • aretik Re: odpowiedź dla Henryk 15.05.10, 09:50
                        I dalej:

                        „Słychać dziś znów wrzaskliwe wezwania do dekomunizacji i rozliczeń. I
                        demagogiczne hasła o rządzących Polską zdrajcach, zbrodniarzach, złodziejach... chcę z
                        całą mocą zaprotestować przeciwko tej retoryce nienawiści. Nie rozumiem tego języka i
                        nie aprobuję go. Ten język jest bowiem kalkowym odbiciem bolszewickiego czy też
                        jakobińsko-bolszewickiego sposobu myślenia o politycznych przeciwnikach. To nie jest
                        język ludzi budujących demokrację, to jest język ludzi szykujących nową Noc Świętego
                        Bartłomieja" - oznajmia poseł Michnik drukiem w trzy tygodnie po przedstawieniu
                        raportu Rokity Sejmowi.
                        Stanie się to jego ulubioną śpiewką: to nie zbrodniarze z UB i MO, nie ich przełożeni,
                        nie wczorajsi jeszcze szefowie partii i aparatu terroru, są komunistami. To ci, którzy
                        domagają się wymierzenia im sprawiedliwości, zasługują na miano bolszewików i
                        hunwejbinów.
                        A w roku 1998 w szkicu o pułkowniku Kuklińskim, odmawiając mu przypisywanej
                        przez niektórych (np. Jana Nowaka-Jeziorańskiego) zasługi uratowania Polski przed
                        sowiecką interwencją, stwierdzi Michnik, iż „jeśli ktoś realnie ocalił Polskę od
                        katastrofy" to „polityka ekipy Jaruzelskiego, która nie dążyła do krwawej rozprawy i nie
                        prorokowała krwawych reakcji odwetowych. Podczas stanu wojennego zginęło znacznie
                        mniej osób, niż na przykład w czasie zamachu majowego w 1926. Również to odsunęło
                        problem sowieckiej interwencji".
                        Co znaczą te słowa, jeśli zastanowić się nad nimi przez chwilę? Że polityka terroru
                        „punktowego", opartego na założeniu, że zamiast pacyfikować masowe protesty, lepiej
                        zawczasu sterroryzować, a jeśli się nie dadzą złamać, zamordować ich potencjalnych
                        przywódców i kapelanów, którzy mogliby do nich porwać tłumy - zasługuje na usprawiedliwienie, bo okazała się, summa summarum, dla Polski dobra!
                        usprawiedliwienie, bo okazała się, summa summarum, dla Polski dobra!
                        • aretik Re: odpowiedź dla Henryk 15.05.10, 10:05
                          Tytułem Adama Michnika do sprawowania tego szczególnego rządu dusz, jaki
                          powierzyła mu nad sobą polska inteligencja czasów III Rzeczpospolitej, jest w oczach
                          jego wyznawców przede wszystkim jego heroiczna przeszłość. Stąd i sposobem, w jaki
                          swoją władzę nad umysłami sprawował, była moralistyka. Michnik niewiele miejsca
                          poświęcił w swych wypowiedziach kalkulacjom i rachubom tego rodzaju, jakie
                          wypełniają - weźmy jako przykłady - takie choćby „Myśli nowoczesnego Polaka"
                          Dmowskiego czy „Pisma" Piłsudskiego. Albo, co Michnikowi na pewno bliższe,
                          polityczne artykuły Jerzego Giedroycia. Prawie zupełnie nie ma u niego tego
                          kombinowania - co możliwe, co wskazane, co wynika z geopolityki, a co z ekonomii. W
                          porównaniu z wyżej wymienionymi - a nawet i bez takich porównań - teksty Michnika są
                          dojmująco płytkie. Ich głównym tematem jest nieustanne rozdzielanie pochwał i nagan.
                          To szlachetne, a to podłe. To przeraża, a to jest budujące. Tu groza, tu nadzieja. To
                          czarne, tamto białe. Cała para idzie w przymiotniki. W jak najostrzejsze, jak najbardziej
                          kategoryczne sformułowanie aktów kanonizacji i potępienia. I nie powstaje z tego żaden
                          spójny etyczny system; jest to moralistyka doraźna, gazetowa, w której przyszeregowanie
                          do strony dobra albo zła zależy od wymogów bieżącej polityki, takich, jakimi je Michnik
                          w danej chwili widział. Jedyną konsekwencją, jaką daje się w jego pismach zauważyć,
                          jest tendencja do uporczywego trzymania się raz wyrażonej opinii. Wbrew wszystkiemu,
                          a najbardziej wbrew faktom. Dlatego w szesnaście lat po Okrągłym Stole, po badaniach
                          licznych historyków, po ujawnieniu dokumentów, Michnik upiera się, że Jaruzelski ocalił
                          Polskę przed sowiecką interwencją, że stan wojenny przebiegł przy minimalnej liczbie
                          ofiar, że jedyną alternatywą dla kapitulanctwa rządu Mazowieckiego była krwawa wojna
                          domowa, i tak dalej.
                          Rzecz charakterystyczna, że Michnik nie dyskutuje z przeciwnikami. Czasem stoczy
                          jakąś łagodną polemikę z kimś, kto się z nim w prawie całej rozciągłości zgadza - ot, z
                          Jackiem Kuroniem albo Leszkiem Kołakowskim. Do innych zwrócić się może tylko w
                          nieznoszącym sprzeciwu, wyrokującym bezdyskusyjnie pamflecie. W spory na równych
                          prawach nie wchodzi i nie dopuszcza do publicznej konfrontacji z kimś, kto by
                          reprezentował inny obóz. Prorocy nie dyskutują, prorocy przemawiają z wyżyn i
                          rozstrzygają - w ich wyroki można tylko wierzyć albo iść precz.
                          • aretik Re: odpowiedź dla Henryk. O Adamie Michniku. 15.05.10, 13:00
                            Możecie mu wierzyć, ale to musicie wiedzieć.

                            "Michnik jest manipulatorem.

                            To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny."- Zbigniew Herbert

                            Jarosław Kaczyński, opisując kiedyś zachowanie Michnika, podkreślał jego niebywałą skłonność do kłamstwa, to, że potrafi łżeć w żywe oczy, dosłownie iść w zaparte. Trzeba przyznać, że szczyt łgarstwa osiąga Michnik już przy najnowszych opisach rodowodu swojej rodziny. Kiedy na przykład stara się maksymalnie wybielić postać swego ojca Ozjasza Szechtera, członka Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy. I pisze o nim, że czuł się on jak absolutnie polski Polak (Między Panem a Plebanem, Kraków 1995, s. 50). Nie wyjaśnia tylko nigdzie, co ten absolutnie polski Polak szukał w Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy i jak zawędrował na sam jej wierzchołek z tą swą rzekomą dumą z polskiej tożsamości (tamże, s. 50).

                            Przypomnijmy, że Komunistyczna Partia Zachodniej Ukrainy konsekwentnie dążyła do rozbicia Polski, oderwania wielkiej części jej ziem i przyłączenia do już rusyfikowanej skrajnym sowieckim terrorem wschodniej Ukrainy. Dodajmy, że według książki H. Piecucha: Akcje specjalne (Warszawa 1996, s. 76), ten absolutnie polski Polak Ozjasz Szechter był starym, wypróbowanym agentem Moskwy w Polsce. I wchodził wraz z Brystygierową, Bermanem, Chajnem, Groszem, Kasmanem i innymi w skład wydzielonej komórki, bezpośrednio podporządkowanej Moskwie.
                            Możecie mu wierzyć, ale to musicie wiedzieć.

                            "Michnik jest manipulatorem.
                            To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny."- Zbigniew Herbert

                            Wpływ wychowawczy "wielkiego antykomunisty" Ozjasza Szechtera jakoś nie zaszkodził w PRL-owskiej karierze starszego brata Adama - mordercy sądowego Stefana Michnika. Należy on do grupy stalinowskich katów, którzy winni odpowiadać przed sądem Rzeczypospolitej za zbrodnie przeciwko Narodowi Polskiemu. Prezes Sądu Najwyższego Adam Strzembosz pisał na łamach "Rzeczpospolitej" (z 18 marca 1996 r.) o kapitanie Stefanie Michniku jako członku jednej z dwóch grup sędziów najbardziej odpowiedzialnych za mordercze wyroki. Był on bowiem członkiem grupy sędziów, którzy orzekali wyroki śmierci w sprawach, w których doszło później do pełnej pośmiertnej rehabilitacji osób skazanych na śmierć.

                            Jeszcze jako młody podporucznik Stefan Michnik został dopuszczony do sądzenia spraw oficerów dużo wyższych od niego stopniem. Niejednokrotnie wchodził do składów sędziowskich w warszawskim Wojskowym Sądzie Rejonowym, który miał najwięcej spraw "ciężkiego kalibru" o wielkim politycznym znaczeniu, oczywiście spraw całkowicie sfabrykowanych. Wyrokował w tzw. sprawach tatarowskich.

                            Stefan Michnik nie zawiódł pokładanego w nim zaufania. Sądził tak, jak od niego oczekiwano, nieuczciwie i bezwzględnie, wydając surowe wyroki, w tym wyroki śmierci na osoby całkowicie niewinne. I został za to dobrze wynagrodzony, awansując w 1956 r. w wieku zaledwie 27 lat do stopnia kapitana.

                            Jako podporucznik był sędzią wydającym wyroki w sfabrykowanych procesach majora Zefiryna Machalli, pułkownika Maksymiliana Chojeckiego, majora Jerzego Lewandowskiego, pułkownika Stanisława Weckiego, majora Zenona Tarasiewicza, pułkownika Romualda Sidorskiego, podpułkownika Aleksandra Kowalskiego (por. "Dokumenty. Mieczysław Szerer. Komisja do badania odpowiedzialności za łamanie praworządności 10 czerwca 1957", paryskie "Zeszyty Historyczne", 1979, nr 49, s. 156-157, i J. Poksiński, My sędziowie, nie od Boga..., Warszawa 1996, s. 276).

                            Źródła informacji na bieżąco w tekście.

                            Możecie mu wierzyć, ale to musicie wiedzieć.

                            "Michnik jest manipulatorem.
                            To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny."- Zbigniew Herbert



                            Stefan Michnik był sędzią między innymi w procesach:

                            * majora Zefiryna Machalli (wyrok śmierci, pośmiertnie rehabilitowany)
                            * pułkownika Maksymiliana Chojeckiego (niewykonany wyrok śmierci)
                            * majora Jerzego Lewandowskiego (niewykonany wyrok śmierci)
                            * pułkownika Stanisława Weckiego wykładowcy Akademii Sztabu Generalnego (13 lat więzienia, zmarł torturowany, pośmiertnie zrehabilitowany)
                            * majora Zenona Tarasiewicza
                            * pułkownika Romualda Sidorskiego redaktora naczelnego Przeglądu Kwatermistrzowskiego (12 lat więzienia, zmarł wskutek złego stanu zdrowia, pośmiertnie zrehabilitowany)
                            * podpułkownika Aleksandra Kowalskiego
                            * majora Karola Sęki, artylerzysty spod Radomia, przedwojennego oficera, potem oficera Narodowych Sił Zbrojnych (wyrok śmierci, stracony w 1952 roku)


                            10 stycznia 1952 r. stracono w wieku 37 lat skazanego na śmierć przez Michnika majora Zefiryna Machallę (został zrehabilitowany pośmiertnie 4 maja 1956 r.). Stefan Michnik wydał wyroki śmierci również na byłego polskiego attaché wojskowego w Londynie, pułkownika M. Chojeckiego i na majora J. Lewandowskiego. Ci mieli więcej szczęścia, wyroku nie wykonano. W przypadku płk. Chojeckiego zadecydowało to, że wiceminister MBP Romkowski chciał wykorzystać Chojeckiego jako świadka w innym procesie. Dzięki temu Chojecki dożył 1956 r., a 28 marca 1956 r. jego sprawa została umorzona z powodu całkowitego braku dowodów winy. 8 grudnia 1954 r. zmarł, niecały miesiąc po udzieleniu mu przerwy w odbywaniu kary więzienia, skazany przez Michnika na 13 lat więzienia płk Stanisław Wecki, były wykładowca Akademii Sztabu Generalnego, przez dwa lata więzienia torturowany, pośmiertnie uniewinniony (por. J. Poksiński, TUN, Warszawa 1992 r.).

                            Stefan Michnik "niewiele rozumiał, ale podpisywał wyroki śmierci i czuwał nad ich wykonaniem". A były to wyroki godzące w najlepszych polskich patriotów. Tak jak w przypadku kierowanego przez Stefana Michnika wykonania wyroku śmierci na wspaniałym polskim patriocie Andrzeju Czaykowskim, cichociemnym, powstańcu warszawskim, zastępcy dowódcy połączonych baonów "Oaza-Ryś" na Mokotowie i Czerniakowie. Odznaczonym za bohaterstwo w walce z Niemcami Krzyżem Virtuti Militari. Zamordowano go na Mokotowie 10 października 1953 r. pod nadzorem porucznika Stefana Michnika (por. opis tej tragedii pióra P. Jakuckiego, "Zamordowany za patriotyzm", "Gazeta Polska", 20 października 1994 r.).

                            Adam Michnik usprawiedliwiał wyroki wydawane przez swego brata (nigdzie nie podając jednak, że chodziło o wyrok śmierci) tym, że: "Kiedy zapadały najgorsze wyroki, Stefan był dwudziestoparoletnim człowiekiem, który niewiele rozumiał z tego, co się działo" ("Między panem...", s. 48). Wyjaśnijmy więc, że młody porucznik Stefan Michnik gorączkowo rwał się do sądzenia w sfabrykowanych procesach wojskowych nad dużo wyższymi od niego stopniem majorami czy pułkownikami, bo widział w tym szansę błyskawicznego przyspieszenia swojej kariery. I rzeczywiście uległa ona radykalnemu przyspieszeniu - już w wieku 27 lat awansował na kapitana.

                            Źródła informacji
                            na bieżąco w tekście.

                            Źródła informacji na bieżąco w tekście.
                            • aretik Re: odpowiedź dla Henryk. O Adamie Michniku. 15.05.10, 13:01
                              Możecie mu wierzyć, ale to musicie wiedzieć.

                              "Michnik jest manipulatorem.
                              To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny."- Zbigniew Herbert

                              Adam Michnik twierdził, że jego matka wywodziła się z "całkowicie spolonizowanej żydowskiej rodziny", pisał o jej "całkowitej identyfikacji z polskością" ("Między panem...", s. 46-47).

                              Nie wyjaśnił tylko, jak pod opieką takich patriotycznych rodziców - ojca jakoby absolutnie "polskiego Polaka" i matki "całkowicie identyfikującej się z polskością" - on sam już w młodości stał się narodowym nihilistą ("Między panem...", s. 91). Pisał sam o sobie, że był narodowym nihilistą i rzekomo przestał nim być po marcu 1968 r.
                              Komunistycznemu rodowodowi Michnika towarzyszyły odpowiednie splendory - wielkie, eleganckie mieszkanie w gęsto obsadzonej przez zaufanych towarzyszy z partyjnej i bezpieczniackiej elity Alei Przyjaciół w Warszawie, dokładnie w tym samym domu, w którym mieszkał były stalinowski minister bezpieczeństwa Stanisław Radkiewicz (por. "Wprost", 22 listopada 1991 r.).


                              W maju 1995 roku doszło do otwartego, bezpośredniego starcia Adama Michnika z przedstawicielami śląskich górników. Michnik przybył wówczas, by zeznawać w obronie byłego szefa MSW - gen. Czesława Kiszczaka, oskarżonego o przyczynienie się do śmierci 9 górników z kopalni Wujek" i zranienie 25 górników z kopalni Manifest Lipcowy". Widząc Michnika przyjacielsko witającego się z Kiszczakiem, związkowcy śląskiej Solidarności" zapytali go jak może podawać rękę mordercy górników z Wujka"? Górników, którzy strajkowali po to, by wypuszczono internowanych w stanie wojennym, takich jak Michnik. I dodali: Mamy prawo sądzić, że jest pan kupiony.


                              Uznany w swoim czasie przez Żydów amerykańskich za Żyda roku" i super-Europejczyka przez polskie lobby filosemickie, Michnik wciąż cieszy się wyjątkową klaką w najbardziej wpływowych mediach. By przypomnieć choćby serię ośmiu czy dziewięciu audycji telewizyjnych Jerzego Markuszewskiego, puszczanych wieczorami ku skrajnemu zanudzeniu telewidzów. Sam Michnik doszedł wręcz do krańców próżności i samouwielbienia, i potrafi już tylko zapewniać, iż nie ma cienia wątpliwości, że Jezus go umiłował (GW24-26 XII 1994 r.).

                              Możecie mu wierzyć, ale to musicie wiedzieć.

                              "Michnik jest manipulatorem.
                              To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny."- Zbigniew Herbert


                              Środowisko G W od lat z niezwykłą zaciętością zwalcza wszelkie przejawy stosowania pojęcia żydokomuna", piętnując je jako przejaw antysemityzmu. Cóż, komunizm stał się rzeczą bardzo wstydliwą i teraz już nikt nie chce się do niego przyznać ani Jaruzelski, ani Kwaśniewski czy Rakowski. Bardzo wstydliwe stało się też pojęcie żydokomuny. Tym ciekawsze na tym tle może być więc przypomnienie wypowiedzi Michnika z 1988 roku, a więc jeszcze przed światowym załamaniem się komunizmu. W nowej sytuacji Michnik potrafił jeszcze szczerze wyznawać w katolickim piśmie Powściągliwość i Praca (nr 6, 1988 r.): (...) Jak na pewno wiecie, środowiskiem, z którego pochodzę, jest liberalna żydokomuna. To jest żydokomuna w sensie ścisłym, bo moi rodzice wywodzili się ze środowisk żydowskich i byli przed wojną komunistami.

                              W kierowanym przez Kuronia czerwonym harcerstwie" młody Michnik przeżywał nastrój komsomolskich idealistów. Wspominał jeszcze w 1984 roku: Bez sentymentu nie umiem myśleć o tej gromadce chłopców i dziewcząt, która latem 1958 roku w czerwonych chustach nawiedzała chłopskie zagrody, śpiewając piosenki po rosyjsku i żydowsku. Ksiądz Tischner, komentując wspomnienie Michnika, zauważył: Jestem trochę zdziwiony. Kiedy wyobrażam sobie to lato 1958 roku i tych biednych chłopów, którzy dopiero co odzyskali ziemię, dopiero się podnieśli, bo jeszcze dwa lata wcześniej byli zrównani z ziemią, i pewnie po prostu bali się przegnać was kijami, to mam uczucie mieszane (Między Panem..., op. cit., s. 56).

                              W rozmowie z Danielem Cohn Benditem w czerwcu 1988 Michnik stwierdził: Nie będę ukrywał, że coś mieliśmy wspólnego z trockizmem. I dodawał: Należałem do komunistów w sześćdziesiątych latach. Uważałem, że komunistyczna Polska to moja Polska (por. L. Żebrowski: op. cit., ss. 25, 26).


                              Szczególnie skrajne było zacietrzewienie Michnika i jego środowiska przeciw Kościołowi katolickiemu i kardynałowi Wyszyńskiemu. Przedstawiali go jako skrajnego wstecznika i popierali ideologiczną wojnę PZPR przeciw Kościołowi. Także i w najostrzejszym punkcie tej wojny po ogłoszeniu Listu biskupów w 1965 roku. Michnik wsławił się wówczas gwałtownym atakiem na kardynała Wyszyńskiego na łamach Argumentów, atakiem odzwierciedlającym, jak przyznawał po latach, głębię myśli kompletnego troglodyty (Między Panem..., op. cit., s. 73).


                              Wbrew upowszechnianym często na Zachodzie legendom roli Michnika jako jednego z bohaterów" Solidarności" w latach 1980-1981, faktycznie odegrał niewielką rolę w ciągu 16 posierpniowych miesięcy. Same wydarzenia sierpniowe całkowicie go zaskoczyły. Akurat wyjechał w góry, by pisać esej o taktyce opozycji, gdy doszło do wybuchu strajków.

                              Zaniepokojony wraz z Kuroniem awanturniczą i nieodpowiedzialną, jak im się wtedy wydawało, ideą niezależnych i samorządnych związków zawodowych, którą wysunięto w Gdańsku, miał zamiar pojechać do stoczni i wytłumaczyć robotnikom, by się nie upierali przy takim żądaniu. Zanim zdążył dotrzeć do Gdańska, został aresztowany (por.: A. Krzemiński: Zadra, Polityka 20 V 1989 r.). W 1981 roku postawił na złego konia" Andrzeja Gwiazdę, w opozycji do Wałęsy, i został faktycznie zepchnięty na margines wydarzeń. Nie wybrano go do żadnych władz Solidarności".

                              Źródła informacji na bieżąco w tekście.


                              Możecie mu wierzyć, ale to musicie wiedzieć.

                              "Michnik jest manipulatorem.
                              To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny."- Zbigniew Herbert


                              Michnik siedzi w więzieniu w warunkach o wiele dogodniejszych niż ogromna część innych postaci opozycji (opisywał to szczegółowo Rozpłochowski). I, o dziwo, z jego celi swobodnie wychodzą na świat kolejne listy, artykuły i książki, podczas gdy pozostali współwięźniowie nie mogą się doprosić nawet ołówka. Czy wszystko to dzieje się rzeczywiście przypadkowo, dzięki wyjątkowej zręczności Michnika, której nie umiał przeciwdziałać cały personel MSW, jak to przedstawiał sam Michnik?! A może było tak dlatego, że o wyjątkowym uprzywilejowaniu Michnika w więzieniu decydowały pewne wpływowe kręgi partyjne, te same, które tak zabiegały o poparcie zagranicznych Żydów dla WRONu (żydowski publicysta Abel Kainer pisał w 15 numerze podziemnej Krytyki z 1983r., że: WRON grata rolę wielkiej opiekunki Żydów).


                              Wiosną 1985 r. Michnik otwarcie opowiada się za kompromisem z komunistami jako rzeczą nieodzowną w książce Takie czasy... Rzecz o kompromisie (por. uwagi J. Skórzyńskiego: Ugoda i rewolucja, Warszawa 1995 r., s. 9-11). Rękopis książki, sugerującej dogadanie się z komunistami, bez przeszkód wydostaje się za mury więzienia. Kilka miesięcy później Michnik stanie się jedną z czołowych postaci przy okrągłym stole". Ujawni się tak typowa dlań cecha absolutnej nielojalności wobec najbardziej nawet bliskich mu w przeszłości osób.

                              Czas okrągłego stołu" przynosi szczególne wzmocnienie pozycji Michnika. Staje się jednym z głównych uczestników cichych dogadań" w Magdalence. I gorąco fraternizuje się przy alkoholowych biesiadach z Kiszczakiem, Kwaśniewskim i innymi towarzyszami (pięknie zilustrował to Kiszczak na końcu swej książki). Michnik odnawia stare związki z Urbanem z czasów dawnych wspólnych popijań w koktajlbarze w ,Bristolu" (wspomnianych przez Kuronia w książce Wiara i wina).

                              Dzięki Wałęsie Michnik obejmuje kierownictwo pierwszego dziennika solidarnościowego GW", cieszącego się od początku ogromnym zaufaniem społeczeństwa. Przez lata z całym cynizmem wykorzystuje to zaufanie do skrajnego przyhamowania i zdeformowania polskich przemian.

                              Michnik lubi akcentować jako wzorzec swoją postawę wobec komunistów. On przecież siedział w więzieniach i
                              • aretik Re: odpowiedź dla Henryk. O Adamie Michniku. 15.05.10, 13:02
                                Możecie mu wierzyć, ale to musicie wiedzieć.

                                "Michnik jest manipulatorem.
                                To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny." - Zbigniew Herbert


                                Po zdobyciu władzy przez Solidarność" w 1989 r. i utworzeniu rządu T. Mazowieckiego coraz wyraźniej zaczęło się odsłaniać najprawdziwsze oblicze Michnika człowieka apodyktycznego i zacietrzewionego. Teraz już nie musiał zabiegać o poparcie różnych środowisk, w tym Kościoła, a znajdował się w pozycji wyrokującego sędziego, rozdającego pochwały i kuksańce jako naczelny najbardziej wpływowego polskiego dziennika, cieszącego się od początku wyjątkowym poparciem społeczeństwa jako pisma Solidarności".


                                Zdumiewa wprost, do jakiego stopnia Adam Michnik potrafi dziś twórczo" rozwijać pełną jadu i nienawiści stylistykę marcowej propagandy 1968 r., tyle że w imię fanatyzmu odwrotnego typu. Przypomnijmy tylko niektóre z rozlicznych michnikowskich wyskoków jadu i nienawiści w stylu słów świnie pod adresem oponentów z OKP, kurwiosum pod adresem grupy profesorów z KUL, bestiarium w telewizji (o programie Bez znieczulenia z udziałem Parysa, Kaczyńskiego i Macierewicza). Czy epitety Michnika o młodocianych, głupawych ołszewikach, wyzywanie Łysiakowi jako trzeciorzędnemu grafomanowi i insynuatorowi, etc. etc. Nie mówiąc o jego ataku na Herberta, za rzekome opluwanie Miłosza, o napaściach na ojca Józefa M. Bocheńskiego, Bogdana Cywińskiego, o zatrutych strzałach posyłanych przez Michnika i jego podwładnych pod adresem Ojca Świętego.


                                Celnie scharakteryzował metody Michnika już w 1992 r. Lech Kaczyński, pisząc w Nowym Świecie (nr z 8 V 1992 r): (...) Michnik (...) przyjmuje postawą chuligana, który napada na przechodnia i jednocześnie krzyczy ratunku! Policja!" (...) niewielu ludzi ma taki udział w szerzeniu nienawiści w życiu publicznym, jak Adam Michnik. Na pewno zaś nikt nie potrafi łączyć jej krzewienia z zapewnieniami o własnej szlachetności.


                                Adam Michnik jest przede wszystkim godnym politowania więźniem stereotypów i uprzedzeń, przykutym jak galernik do statku swoich własnych fobii. Jest jeńcem skrajnego żydowskiego fanatyzmu, nie mogące go za nic wczuć się w polski patriotyzm, zrozumieć narodu, wśród którego żyje. Nienawidząc go, posuwa się do takich nikczemności, jak poparcie ataku zniesławiającego Powstanie Warszawskie.


                                W wydanej w tymże 1991 roku, cytowanej już książce Interpelacje Jana Marii Jackowskiego i Szczepana Żaryna autorzy tłumaczyli straszną słabość Michnika jako polityka jego skrajnym zacietrzewieniem, nieumiejętnością dialogu z osobami inaczej myślącymi: ...Michnik potrafi kopać swoich przeciwników politycznych i ideowych bezwzględnie, z dziką zaciętością. Gdy mu nie staje argumentów rzuca inwektywy, nie elegancko przerywa, nie odpowiada napytania, zmienia temat, krzyczy i wychodzi z niego jakaś zapiekła agresja w stosunku do tych, którzy się z nim nie zgadzają. Jak to się ma do programowo głoszonej przez niego europejskości, poszanowania poglądów innego człowieka, tolerancji i godności-nie wiadomo... (J.M. Jackowski, S. Zaryn: Interpelacje. Kulisy manipulacji Warszawa 1991, s. 93).

                                Możecie mu wierzyć, ale to musicie wiedzieć.

                                "Michnik jest manipulatorem.
                                To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny." - Zbigniew Herbert


                                Rodzinne przesiąknięcie starą komunistyczną ideologią wychodzi z Michnika wciąż przy różnych niespodziewanych okazjach, znajduje wyraz w jego dość szczególnej stylistyce. Na przykład w Gazecie Wyborczej (1996, nr 302) napisał: Zwracam się do premiera Oleksego jak czekista do czekisty. Michnik nie dostrzegł żadnej niestosowności w tego typu zwrocie, mogącym mieć różne odmiany typu: jak gestapowiec do gestapowca".

                                Z perspektywy lat coraz bardziej widoczna będzie rola Adama Michnika jako tego, który zrobił niebywale wiele dla sprowokowania antyżydowskości w Polsce przez swój fanatyzm i jawne prowokacje, haniebne ataki na polską historię (w stylu ataku Cichego na Powstanie Warszawskie). Nikt bardziej niż Michnik nie przyczynił się do utrudnienia autentycznego dialogu polsko-żydowskiego, on sam jest jego widocznym przeciwstawieniem. Osobiście dużo bardziej wierzę w możliwość dialogu z Szymonem Wiesenthalem niż Michnikiem. Rozmowa z Wiesenthalem, choć niełatwa, może bowiem oprzeć się na wymianie poglądów ludzi o stabilnych, ugruntowanych przekonaniach, jakichś podstawach w sferze uznanych wartości. Na każdej wymianie poglądów z Michnikiem można tylko stracić, bo byłaby to rozmowa z cynicznym, instrumentalnym krętaczem, dostosowującym swe poglądy wyłącznie do najświeższych potrzeb politycznych.

                                W dziesiątą rocznicę wprowadzenia stanu wojennego w Polsce Michnik popisał się tekstem: W imię przebaczenia(Gazeta Wyborcza, 13 grudnia 1991), w którym jak mógł starał się wybielić autorów stanu wojennego, przypominając, że przecież i w Drugiej Rzeczypospolitej też naruszano prawo, bo w maju 1926 roku dokonano przewrotu w państwie, a 1930 roku w twierdzy brzeskiej osadzono przywódców antysanacyjnej opozycji. I akcentował: / wtedy były ofiary, wdowy i sieroty. Zapomniał tylko w swych porównaniach 1926 roku z 1981 rokiem o jednej podstawowej sprawie, że Piłsudski stawał w swoim zamachu z oddziałami wojska przeciw oddziałom wojska popierającym ówczesny rząd i prezydenta, podczas gdy gen. Jaruzelski narzucił wojnę bezbronnemu narodowi, nie mając w nim większego oparcia, za to tym większe w ciągłej groźbie interwencji Wielkiego Brata" ze Wschodu.


                                Trzeba przyznać, że Adam Michnik, syn Ozjasza Szechtera, człowieka karanego sądowo w Drugiej Rzeczypospolitej za zdradziecką działalność przeciwko ówczesnej Polsce, jest niebywale gorliwy w pomniejszaniu i zohydzaniu dorobku ówczesnej Polski Niepodległej. Na przykład w Magazynie Gazety Wyborczej ( 1994, nr 40) Michnik twierdził, że po śmierci Piłsudskiego władzę w państwie wzięły jakieś czwartorzędne figury. Protestujący w związku z tą oceną Michnika czytelnik z Wrocławia, Edmund Jaxa-Nagrodzki pisał, że wśród tych rzekomo czwartorzędnych figur znaleźli się między innymi wicepremier inż. Eugeniusz Kwiatkowski, prezydent RP prof. Ignacy Mościcki, minister spraw zagranicznych płk. Józef Beck, minister oświaty i wyznań religijnych prof. Wojciech Świętosławski, marszałek Edward Śmigły-Rydz (por. Magazyn Gazety Wyborczej z 4 lutego 1994).

                                Źródła informacji na bieżąco w tekście.

                                Możecie mu wierzyć, ale to musicie wiedzieć.

                                "Michnik jest manipulatorem.
                                To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny." - Zbigniew Herbert

                                W książce dialogu z ks. Tischnerem: Między panem a Plebanem (Kraków 1995, s. 167,187,191,3 85), Michnik starał się maksymalnie zdemonizować Marzec 1968, jako rzekomo największe nieszczęście polskie po wojnie. Mówił, że: Marzec utytłał polską świadomość, rok '68 to był horror horrorów, rok 1968 przyniósł wielką rehabilitację polskiej megalomanii narodowej, która owocowała straszliwym spustoszeniem społecznej substancji. I dodawał: Dla mnie Marzec to było rżenie demona. Wtedy pierwszy raz za mojego życia w Polsce zarżał przerażający demon nacjonalizmu. Wszystkie te oskarżenia o Marcu 1968 jako horrorze horrorów głosił człowiek, którego rodzina żyła na znakomitych synekurach" w dobie rzeczywiście koszmarnego dla Polaków okresu stalinizmu.

                                W grudniu 1994 roku Michnik posunął swe tropienie polskiego, nacjonalizmu i ksenofobii do najwyższych granic absurdu, zarzucając, że w październiku 1956 polscy nacjonaliści" domagali się usunięcia z aparatu władzy obcych, Ruskich, Żydów eto. A więc, w odczuciu Michnika ksenofobią było żądanie usunięcia z Polski narzuconego nam przez Stalina ministra obrony ruskiego" marszałka Konstantego Rokossowskiego, polskim nacjonalizmem było żądanie usunięcia sowieckich generałów z armii polskiej i sowieckich doradców z bezpieki i informacji wojskowej. Niżej chyba już nie można było upaść od autora tak głupawych stwierdzeń.



                                Mało pisano dotąd o roli Michnika i GW w stworzeniu bezkrytycznej aprobaty dla planu Sorosa-Sachsa-Balcerow
                                • aretik Re: odpowiedź dla Henryk. O Adamie Michniku. 15.05.10, 16:23
                                  Czy przedstawiony materiał sprawił iż uważa Pan nadal że nie mam prawa mówić że Michnik to zdrajca ojczyzny,jej wartości i ideałów?

                                  Bardzo bym prosił o odpowiedź.Nie chce przytaczać tu jeszcze np.całości wypowiedzi Zbigniewa Herberta o Michniku,bo to łatwo znaleść.

                                  Prosze o odpowiedź.
    • prawieemeryt Źle by się stało,gdyby Jarosław Kaczyński nie mógł 14.05.10, 10:27
      kandydować. Na nic pańskie wygibasy polityczno-intelektualne. Czy
      chce Pan powiedzieć, że gdyby nie pana podpis na liście poparcia to
      Jarkacz nie mógłby kandydować? Ma pan przesadne mniemanie o sile
      pańskiego podpisu. Powiadam panu - bez względu na ilość podpisów
      poparcia: 2 lub 2 mln - źle sie stało, że będzie kandydował. Ja panu
      to mówię dzisiaj a pan będzie to pisał za chwilę. Jak długo pan
      będzie pisał i co - to chce mieć możliwość określać kurdupel, do
      tego dąży i do tego ten głupi naród doprowadzi.
    • barakkobamaa NIE będę głosował na Bronisława Komorowskiego 14.05.10, 10:47
      www.youtube.com/watch?v=ICKlYRmlVIk
      • henryk-sikora odpowiedź dla "barakkobamaa" 14.05.10, 11:14
        Bradzo dobry link sugerujesz, amnezja to coś co Ciebie dotyka nade
        wszystko. Pomogę Ci i zadetykuje mój link, przeczytaj, bo cos mi się
        wydaje, że jesteś za młody, aby znać ten tekst i później zabieraj
        głos w debacie Adamem Michnikiem.
        wyborcza.pl/1,93056,7140009,Michnik_do_Kiszczaka.html
        • barakkobamaa Ludzie honoru 14.05.10, 12:10
          Michnik to były komunista któremu nie odpowiadała tamta komuna. Siedział w pace
          i pisał listy, książki - dokładnie tak samo jak Władysław Gomułka - Wiesław.

          Polecam tekst współczesny z GW:

          Kiszczak rozumiał, jak ważny jest dialog ze społeczeństwem. Po stanie
          wojennym, na przykład, dla opozycyjnych ludzi kultury miał zawsze czas i
          zrozumienie. Wszystko można było dostać, nawet paszport, tylko trzeba było
          osobiście generała poprosić. Tej otwartości generała nie rozumiał Michnik i
          niepotrzebnie go z więzienia listami otwartymi obrażał.

          Wydawałoby się, że w ostatnich latach PRL-u Kiszczak to już znacznie bardziej
          polityk niż policjant - i to polityk, o którym sporo dobrego da się powiedzieć.
          Może jednak rację mają badacze spisków tajnych służb, dla których zresztą
          Kiszczak mógłby być najlepszym świadkiem koronnym, że dusza policjanta zbawieniu
          nie podlega. W rozmowie w piątkowym "Magazynie" "Dziennika Gazety Prawnej"
          generał błysnął prawdziwym policyjnym szarmem.


          a tu masz całość :

          wyborcza.pl/1,75968,7277980,Czeslaw_Kiszczak__czlowiek_sukcesu.html
          Kult Amnezja:

          Amnezja to łatwo tak zapomnieć co i gdzie i jak
          Amnezja to łatwo gdzieś tak swoją chwałę na przód nieść

          Amnezja to łatwo jest zapomnieć skąd się jest i gdzie
          Amnezja to łatwo tak swojemu bratu wleźć na kark

          My na monopol mamy prawdę
          Ja nie zabijam ani ja nie kradnę
          A były przecież kiedyś piękne dni
          Gierek, Jaruzel oraz my

          To były sobie piękne czasy takie
          To nawet wtedy papież był Polakiem
          Rozmontowaliśmy razem komunę
          Lecz po co ja do dzisiaj nie rozumiem

          Amnezja to łatwo gdzieś tak swoją chwałę na przód nieść
          Amnezja to łatwo tak swojemu ojcu wleźć na kark

          Amnezja wygodnie jest zapomnieć skąd się jest i gdzie
          Amnezja powiadam wam a ja się dobrze na tym znam

          Podziemia się obecnie nie docenia
          Chyba, że z jednego punktu widzenia
          To były panie takie piękne dni
          Wałęsa, Kuroń ja i ty

          To były słuchaj czasy właśnie takie
          Że z dumą można było być Polakiem
          Z dziedzictwem bojowego chrztu Lenino
          I z palmą zdobywców Berlina

          Amnezja to łatwo tak zapomnieć co i gdzie i jak
          Amnezja to łatwo gdzieś tak swoją chwałę na przód nieść

          Amnezja to łatwo jest zapomnieć skąd się jest i gdzie
          Amnezja to łatwo tak swojemu bratu wleźć na kark

          Podziemia się obecnie nie docenia
          Kto pyta ten rolę swoją przecenia
          To były takie super, super chwile
          Nie złodzieje rządzili lecz debile

          Na olimpiadzie cały wór medali
          Po ulicach zomowcy nas ganiali
          Wyścig Pokoju – trzecie miejsce w świecie
          Ale wy o tym dzisiaj nic nie wiecie
          • henryk-sikora Re: Ludzie honoru 14.05.10, 13:55
            Tekst Seweryna Blumsztajna jest mi doskonale znany i zgadzam się z
            nim. Dla mnie zachowanie Kiszczaka jest obrzydliwe, zero pokory,
            buta typowa dla policjanta skurwysyna. Ale to nie powód, aby pałać
            nienawiścią do Michnika. Nie wiem ile masz lat, ale ciekaw jestem
            czy jeżeli byłeś na tyle dorosły w latach 80-tych, czy też Cię
            zżerała taka nienawiść do Michnika? Razi mnie i to bardzo, jak Adam
            Michnik napisał, że Kiszczak to człowiek honoru, ale uważam, że
            zapracował sobie na prawo do takich kontrowersyjnych opinii,
            chociażby listem w który wyrażał swoją bezkompromisową postawe
            wówczas. Gdyby nie ta niezłomna postawa Michnika w więzieniu, to
            najprawdopodobniej władzy udałoby się nakłonić na emigracje "11-
            tke", a wówczas historia potoczyłaby się inaczej, w to nie wątpie.
            Ale dla Ciebie Michnik to były komunista. Można by kontynuować ten
            wywód, ale wiem, że najwyżej spotka mnie nastepna inwektywa, więc
            lepiej jak poprzestane na tym.
      • prawieemeryt Re: będę głosował na Bronisława Komorowskiego 14.05.10, 11:52
        List był długi a zarazem poruszający i pouczający. A utwierdził mnie
        w przekonaniu o konieczności głosowania na Bronisława Komorowskiego
        tylko jeden maleńki jego fragmencik - ten mianowicie o BIAŁYM i
        CZARNYM. Co nie przeszkadza mi NIE ZGADZAĆ się z Panem Michnikiem w
        sprawie jego poparcia dla kandydowania dla osoby mającej galimatias
        w głowie w kwestii właśnie BIAŁE I CZARNE.
    • drugilol Re: Będę głosował na Bronisława Komorowskiego 14.05.10, 10:51
      I jak można czytać poważnie gazetę której naczelny jest nędznym propagandzistą.
      Nie chce żyć w państwie w który PiS (może i nieco nieudolnie) próbował zrobić
      coś z oczywistą korupcją w szpitalach, tą świętą krową którą każdy bał się
      ruszyć.a każdy wiedział..Naczelny albo jest złodziejem który popiera chore
      układy w państwie albo adresuje ten artykulik do kretynów którzy bez
      przemyślenia wezmą za dobrą monetę to niespójne logicznie i jadowite (Blida)
      "orędzie". Widać też skąd tak propagandowy i niski charakter GadzinóWki.
      • drugilol P.S. 14.05.10, 11:00
        Lubi gwiazdeczka być w centrum uwagi:)
    • boleslaw_z_popowa No to gwóźdź do trumny Gajowego... 14.05.10, 10:54
    • hk-47 Bardzo dobry tekst 14.05.10, 10:56
      Bardzo dobry inteligentny tekst. Jasne, klarowne przesłanie. Jak
      widać przemawia tylko do ludzi myślących.
    • 4dagome1 Będę głosował na Bronisława Komorowskiego 14.05.10, 11:04
      Pamiętam jak przytulałes się do księdza Jerzego .A potem o jego zabójcach
      mówiłes ludzie honoru .Iscie przewrotna zydowska natura
    • gucio60 Będę głosował na Bronisława Komorowskiego 14.05.10, 11:14
      Panie Michnik, może ma Pan rację, może nie, nie mnie oceniać Pana
      decyzje. Ja bym nie dał mu nawet szansy do stawania w wyborach. Z racji
      pojęcia Pańskiej "demokracji" nie mamy prawa, oceniać krytycznie
      Niemców za ich wybór Hitlera na kanclerzy. Pan nie chce by Kaczyński
      został prezydentem, jednak daje mu Pan taką szansę. Dziwne to pojęcie
      demokracji, Panie Michnik. Demokracja nie jest darem nieograniczonym.
      To wszystko co Pan wymienił a czego Pan nie chce, jest właśnie
      sprzeczne z pojęciem demokracji, jednak daje Pan szanse człowiekowi aby
      tą demokrację łamał. Nie rozumiem.
      • donpedro1968 Re: Będę głosował na Bronisława Komorowskiego 14.05.10, 12:45
        W jaki sposób Kaczyński łamał ci tą demokracje?Czy w taki, że bałeś
        się dać łapówkę?, aby rano niezapukali do ciebie z CBA?
        • maj16 Re: Będę głosował na Bronisława Komorowskiego 14.05.10, 17:51
          > W jaki sposób Kaczyński łamał ci tą demokracje?

          Kilka przykładów:
          Opanowanie mediów publicznych i państwowych instytucji przez jego ludzi, przekupywanie posłów (afera Beger), próba zniszczenia PO przy pomocy CBA (Sawicka), afera gruntowa (CBA), słynne zmiany ordynacji w wyborach samorządowych, które w końcu obróciły się przeciw PiSowi:), mianowanie komisarzem Marcinkiewicza, żeby ułatwić mu wygranie wyborów.
    • kociewiak2 Będę głosował na Bronisława Komorowskiego 14.05.10, 11:15
      ..dlatego jest pan szefem Gazety,tylko ludzie z
      zasadami,madrzy,wiedzacy gdzie czycha zlo,gdzie dobro ,zagrozenie,
      a najwzniejsze sprawiedliwosc.-dzieki ze jest jeszcze ktos taki
    • mroowa49 Dziwię się, że inni się dziwią 14.05.10, 11:18
      Bardzo mi się podobało, że Pan podpisał listę Jarosława Kaczyńskiego
      i przyznam, że wcale mnie to nie zdziwiło.
      Nie rozumiem dlaczego tak to niektórych bulwersuje. Może dlatego, że
      demokratyczne wybory mylą z walką gdzie wszystkie chwyty dozwolone
      byle dopieprzyć przeciwnikowi?
    • ryszard34-dwa Będę głosował na Bronisława Komorowskiego 14.05.10, 11:26
      Szanuję Red.Michnika i stale go podziwiam ale takie stanowi-
      sko mnie starego człowieka zaskoczyło.Czyżby wszystkie grze-
      chy Kaczyńskich i Pisuaru naraz puścił w nie pamięć? To niespo-
      tykane nawet u zajadłych katolików a co mówić o światłych lu-
      dziach. Ja niestety nie mogę zapomnieć i przebaczyć tej mści-
      wości i nienawiści której doznałem.
    • aretik Będę głosował na Bronisława Komorowskiego 14.05.10, 11:50
      300 afer PO:
      markd.pl/afery-po/
    • aekielski Będę głosował na Bronisława Komorowskiego 14.05.10, 12:21
      Nikt tego pańskiego gestu poważnie nie traktował. Oczywiście demokracja ma
      swoje prawa, ale też ma obowiązki. Do jednych z tych obowiązków należy
      pilnowanie by w wyborach nie wygrał ktoś kogo poglądy zagrażają demokracji.
      Takim kimś jest człowiek o chorej ideologi, którą szerzy licząc na poklask
      grup skrajnych w swoich poglądach. Obojętnie jakie zabarwienie polityczne mają
      te poglądy, są niebezpieczne dla procesu demokracji. Pan Jarosław Kaczyński
      zbudował swoją wielkość na walce z komuną. Rozpoczął swoją walkę jak komuna
      leżała już na łopatkach. Chce dalej przez następne lata okładać leżącego,
      który tak naprawdę został już 20 lat temu pochowany. Znajduje poklask wśród
      ludzi młodych, rwących się do boju. Czy tak naprawdę Jarosław Kaczyński robi
      to z premedytacją, jest człowiekiem inteligentnym i wie jak rozegrać psychikę
      tłumu.
    • henryk_49 Będę głosował na Bronisława Komorowskiego 14.05.10, 12:23
      Jaki prezydent, taki zamach.
      B. Komorowski
    • donpedro1968 Będę głosował na Bronisława Komorowskiego 14.05.10, 12:36
      MICHNIK, już nie wie co mówi,i nie wie co robi.Ochydne zapowiadanie,
      że kaczyński sfałszuje wybory w 2007r., było czymś podłym, w stylu
      najgorszych lat stalinizmu.Obecnie, ten człowiek składa podpis na
      liście poparcia J.Kaczyńskiego.Jak to jest i jakie panują w tym
      kraju obyczaje, by człowiek pokroju MICHNIKA,mógł prosto z ulicy
      wejść sobie do kancelari premiera czy prezydenta. a przecież tak
      było za Millera i Kwaśniewskiego.Inni bardziej znani musieli się
      zapowiadać, parę tygodni wcześniej, a pan ADAŚ WPADAŁ praktycznie
      kiedy chciał.Wygląd jego przypomina człowieka
      niedomytego,zaniedbanego, a co gorsza zakłamanego.
      • volim Re: Będę głosował na Bronisława Komorowskiego 14.05.10, 13:25
        Nie należy sądzić człowieka po wyglądzie (ja też jestem brzydki, a
        wnętrze mam piękne).
        Nieprzeciętny facet, nie dziwię się, że miał wstęp do kancelarii bez
        kolejki. Dobrze zrobił, że podpisał tę listę - dał nam trochę do
        myślenia.
    • kumpel_kolesia A tak mniej patetycznie... 14.05.10, 12:44
      bo coś mi się wydaje, że wcale nie musiał Pan bronić prawa J.K. do
      kandydowania a i on, zdaje się, o to Pana nie prosił, co?
    • kadam22 Będę głosował na Bronisława Komorowskiego 14.05.10, 13:25
      niedawno z balkonu dziesiątego piętra w Katowicach na osiedlu na którym
      mieszkam wyskoczył mężczyzna z okrzykiem "nie ma pracy, nie ma chleba". Nie
      chcę żyć w kraju w którym ludzie z powodu biedy muszą popełniać samobójstwo i
      dlatego będę głosował na Jarosława Kaczyńskiego
      • antropoid Re: Będę głosował na Bronisława Komorowskiego 14.05.10, 14:25
        Poczekaj, jak ci kaczor da pracę he, he, he... Że też są jeszcze naiwniaki,
        które wierzą w te jego bzdurne, patetyczne gadki i udawany patriotyzm. To już
        wszystko było. Zresztą głosuj sobie na kaczora, twoja sprawa, a samobójstwa nie
        będziesz musiał popełniać, jego kundle same przyjdą cię zagryźć.
    • henrvk-sikora Będę głosował na Bronisława Komorowskiego 14.05.10, 13:40
      Michnik to poje......... facet!
    • farawala Będę głosował na Bronisława Komorowskiego 14.05.10, 13:43
      Świetna , nowa i prawdziwa nazwa tej partii" PODEJRZLIWOŚĆ i STRACH! Taką nazwę powinni przyjąć od początku, wtedy byśmy mieli jasność programową owej to partii.
    • matrioszka25 Jestem nadal w szoku 14.05.10, 14:34
      naprawde trudno zrozumiec motywy przedstawione przez redaktora. Zyjemy w takich czasach, ze dla doraznego koniunkturalizmu, ludzie nawet chwala putinade, choc od 20 lat, wskazywali palcem na lamanie w Rosji praw czlowieka. Na Chodorkwosikego, na Politkowska, na zwierzecy imperializm rosyjski, ktory musielismy bronic w granicach Iraku. Naprawde trudno sie polapac w linii - Do przyjaciol Rosjan, w linii poparcia Kaczynskiego swoim podpisem.
      Ja zawsze myslalam, ze osobisty autograf pod kandydatura jakiego czlowieka, to jego uwiarygodnieni - ze podpisuje, bo popieram jego poglady, podpisuje jak pod pozyczka z banku, gdzie biore odpowiedzialnosc za podpis. Formalizuje imieniem i nazwiskiem swoje poglady i zbieznosc z lista poparcia.

      Jak widac, ciezko sie mylilam - redaktor uwiarygodnil swoim podpisem, cos z czym sie w ogole nie zgadza. Zaiste, niezbadane sa meandry ludzkich decyzji. To jakias wyzsza szkola polityczej abstrakcji.
      -m25
    • ondrij Będę głosował na Kaczyńskiego. 14.05.10, 14:45
      Sądząc z wypowiedzi czytelników GW oraz przyjaciół pana Michnika, widzę, ludzi
      pełnych uprzedzeń do innego człowieka (oraz grupy ludzi solidaryzujący mi się
      z tą osobą). Pytanie moje, skąd tyle nienawiści?!
    • ondrij Nie będę głosował na Bronisława Komorowskiego!!! 14.05.10, 14:50
      Komarowski to jakiś obciach i wstyd, ciągle popełnia gafy. Komarowski to
      żenada!!!
    • sharn1 Michnik nie chce IV RP a ja nie chcę Rywinlandu 14.05.10, 14:52
      gdzie biznesmen przychodzi z propozycją gigantycznej łapówki do
      naczelnego jednej z większych Gazet i współwłaściciela koncernu
      medialnego, a ten zamiast zgłosić to odpowiednim służbom czeka
      prawie 2 miesiące i bada mozliwość dokonania interesu.
      • maxik-g To gdzie ty, biedny, teraz mieszkasz? 14.05.10, 23:25
        W Batiustanie?
    • w1958 Bogu dzięki... 14.05.10, 15:04
      A już się bałem ,że A.Michnik ogłosi ,że zagłosuje na Jarosława
      Kaczyńskiego. Jak do tej pory ten na którego głosował Michnik
      przegrywał z kretesem. W ten oto sposób mam już pewność ,że
      obciachowy Bronek przepadnie już w pierwszej turze.
      Teraz z czystym sumieniem zagłosuję na Jarosława Kaczyńskiego tym
      bardziej ,że Michnik będzie przeciwko niemu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka