Dodaj do ulubionych

Co się działo w kokpicie tu-154? [zapis rozmów]...

    • j-50 Ktoś z tego powinien zrobić film 01.06.10, 22:01
      Najlepszy byłby Polański.
      • calcinus Re: Ktoś z tego powinien zrobić film 01.06.10, 22:27
        Zrobi Discovery Channel
    • wyksztalciuch_z_zomo prosba do moderacji forum 01.06.10, 22:11
      czy ktos moze raz na zawsze zablokowac bota o nicku
      "szubrawcy_zabili_prezydenta" ....ja wiem ze folklor forum folklorem...ale sa
      pewne granice ludzkiej odpornosci na skrystalizowana glupote i sqrwysynstwo.
      • beatrix13 Re: prosba do moderacji forum 01.06.10, 22:19
        wyksztalciuch_z_zomo napisał:

        > czy ktos moze raz na zawsze zablokowac bota o nicku
        > "szubrawcy_zabili_prezydenta" ....ja wiem ze folklor forum
        folklorem...ale sa pewne granice ludzkiej odpornosci na
        skrystalizowana glupote i sqrwysynstwo.
        .....................
        popieram
        zauważyłam,ze ten sam oszołom pisowy spamuje bezkarnie łamiąc
        netykietę
    • miroo "Nie ma decyzji Prezydenta" wszystko wyjaśnia!!! 01.06.10, 22:11
      Tak jak mówił Miller, Kwiaśniewski i Sikorski w tv - w przypadku kłopotów na
      trasie lotu lub z lądowaniem piloci pytali co mają zrobić głównego VIPa.

      Piloci tutaj zgłosili problem z lądowaniem i oczekiwali odpowiedzi co dalej...
      brak zgody na odlot na lotnisko zapasowe wyrażony lub brak odpowiedzi -
      znaczyły tyle co rozkaz - lądować!!!
      Przecież to oczywiste!!!
      • calcinus Re: "Nie ma decyzji Prezydenta" wszystko wyjaśnia 01.06.10, 22:29
        Oczywiscie ze to oczywiste, na "miroo" spadla wiedza tajemna z Nieba i on jedyny
        wie, jaką decyzje mial podjac Prezydent. To, ze w stenogramie z CVR nie ma ani
        slowa o tym, ze Prezydent cos komus rozkazuje - to oczywiscie PiSowski spisek i
        "miroo" tez sie z niebios o tym dowiedzial
        Przeciez to oczywiste

        A swoja droga, to obrodzilo dzisiaj wariatami na forum wyjatkowo...
      • piotr33k2 Re: "Nie ma decyzji Prezydenta" wszystko wyjaśnia 01.06.10, 22:40
        tylko idiota nie wywnioskuje z tego ze BYŁA presja na załoge zeby
        jednak wylądować ,pozatym nie wszystkie głosy spoza załogi sa
        ujawnione i zidentifikowane .oczywiscie nikt chyba nie mysłał że
        kaczynski sam dosłownie i bezpośrednio bedzie biegał po samolocie i
        krzyczał na pilotów .oprócz tego wychodzi tez wyjatkowa beztroska i
        brak profesjonalizmu pilotów ,presja presją, naciski naciskami ale
        powinni inaczej wykonywac swoją profesje ,samolot a tym bardziej
        taki duzy to nie wóz drabiniasty ,tu każdy bład jest powaznym
        zagrozeniem katastrofą ,tu licza się kazde sekundy potem juz jest za
        pózno.
    • wlody1 Jezu,Jezu 01.06.10, 22:33
      Jeszcze niedawno pisali że piloci krzyczeli "Jezu",a teraz wychodzi że
      "kurwa". Hmm,w/g mnie to skrajna rozbieżność ale ta wersja jest
      bardziej prawdopodobna :)Przeca Pan Xsiądz za sterami nie siedział:)
      • beatrix13 Re: Jezu,Jezu 01.06.10, 22:45
        wlody1 napisał:

        > Jeszcze niedawno pisali że piloci krzyczeli "Jezu",a teraz
        wychodzi że "kurwa". Hmm,w/g mnie to skrajna rozbieżność ale ta
        wersja jest bardziej prawdopodobna :)Przeca Pan Xsiądz za sterami
        nie siedział:)

        ....................
        sądzisz,że xionc by urwami nie rzucał?
        • teaforme Re: K...a putas m.c! 02.06.10, 01:34
          Kiedy bedziemy mogli posluchac? Ten zapis to jakis "joke" w
          moskalskim stylu! Dosyc,ze kopie wygladaja jak papiery z
          prowincjonalnego magazynu muszli klozetowych, to w krytycznych
          momentach podejrzane "niezrozumiale" wyraznie przemilcza rzeczywista
          konwersacje. Moskale, juz tyle naklamali, ze sami sie pogubili w
          swoich wypowiedziach. Jakis tam kremlinski inwestygator przyczyny
          katastrofy, zapewnial naiwnych o rozmowach w kabinie pilotow, ktore
          nijk maja sie do przedstawionego zapisu. Ostatnie slowa z kabiny,
          slyszal wyraznie i bez watpliwosci zapewnial, ze byly
          to "Jezu,Jezu!" Z zapisu pisemnego(jeezeli juz nie sfalszowany)
          widac, ze piloci byli bardzo zrelaksowani, i nie byli pod zadna
          presja osoby trzeciej. Byc, moze najwazniejsza informacje
          przedstawia, pytanie upewniajace, czy moskale beda podawac parametry
          w metrach?. I jeszcze cos nie jest tu "jasne"...ponoc rozmowy wieza-
          zaloga prowadzone byly w j.moskalskim, a z zapisu tego nie widac,
          poza
          "dosvidania" i cos tam jeszcze. Oczywiscie, moze z moskalsiego
          wszystko tlumaczono na polski, ale dlaczego nie przetlumaczono tych
          dwoch slow moskalskich? Jedyny logiczny wniosek z tegom zapisu
          rozmow,jest taki, ze piloci zostali nieswiadomie, a bardziej
          prawdopodobne swiadomie zmyleni blednymi komunikatami z wiezy. Za
          smierc 96 polakow, winni sa bezposrednio kontrolerzy, ale malo
          prawdopodobne, ze bylo to tylko ich niedbalstwo, a raczej dzialali z
          polecen kremlinskich konusow
          • hal9000 Re: K...a putas m.c! 02.06.10, 22:19
            > I jeszcze cos nie jest tu "jasne"...ponoc rozmowy wieza-
            zaloga prowadzone byly w j.moskalskim, a z zapisu tego nie widac,
            poza "dosvidania" i cos tam jeszcze. Oczywiscie, moze z moskalsiego
            wszystko tlumaczono na polski, ale dlaczego nie przetlumaczono tych
            dwoch slow moskalskich?


            Tłumaczyli oczywiście aby cię wprowadzić w błąd. A te 2 słowa to
            pewnie dla zmylenia twojej czujności... Ale ty widać czujny jesteś i
            nie dałeś się oszukać... :)
      • naszpanrobert Chciiałbym zauważyc że ostatnie trzy sekundy 02.06.10, 00:45
        zostały pominięte. Nie sądzę żeby było wtedy cicho w kabinie.
    • uwagiluzne Co się działo w kokpicie tu-154? [zapis czarnyc... 01.06.10, 22:37
      "Pilot informuje, że mogą odlecieć na jedno z dwóch zapasowych lotnisk - w
      Mińsku lub Witebsku.

      Cztery minuty później Kazana wraca dom kokpitu i mówi: Na razie nie ma decyzji
      prezydenta, co dalej robić."

      "NA RAZIE NIE MA DECYZJI PREZYDENTA, CO DALEJ ROBIĆ". Więc jednak było dwóch
      kapitanów?
      • xolaptop Re: Co się działo w kokpicie tu-154? [zapis czarn 01.06.10, 23:01
        Raczej nie było ani jednego kapitana, skoro ani nie było decyzji ani nie było
        żadnego słychać.
    • klarneta8 Zal mi wszystkich,a najbardziej pilotowe, bo i po 01.06.10, 23:43
      smierci sa obwiniani,a nikt nie chce powiedziec przez FALSZYWA
      SOLIDARNOSC glosno- CI DZIELNI CHLOPCY, BYLI JUZ OD OKECIA POD
      PRESJA.
    • takikushi Co się działo w kokpicie tu-154? [zapis czarnyc... 02.06.10, 00:00
      O 8.11 drugi pilot Robert Grzywna mówi: "Nie, no ziemię widać... Coś tam
      widać... Może nie będzie tragedii..."
      niestety była, właściwie dlaczego pilot już wtedy wiedział, że musi lądować,
      chyba jednak można wskazać sprawcę...
    • teaforme Stres, przed gniewem wodza! 02.06.10, 01:20
      Kontrolerzy byli pod presja tego, ktory wzbudza paraliz w kazdym
      podwladnym moskalu, czyli wielkiego wodza moskovi putasa. Ewidentne
      podawanie zlych komand pilotom bylo nakazane przez kremlin.
      Kontrolerzy nie mieli innego wyjscia jak zdac sie na wole tego co na
      codzien zieje polonophobia, a nie wykonanie rozkazow moglo wzbudzic
      jego dziki gniew. Ciekawe jak teraz moskale beda probowali
      interpretowac, fakty, ktore wyraznie odslaniaja ich wine w dokonaniu
      zamachu. Ciekawe jak wytlumacza klamstwa szerzone dotychczas?
      Pogubili sie w nich na tyle, ze przestali panowac nad sytuacja. To
      co mamy obecnie do wgladu, to zapis slowny, i choc on sam mogl
      zostac zmieniony od orginalnego zapisu glosow (zle tlumaczenie,
      zagluszaenie niewygodnych rozmow lub fragmentaryczne wymazanie) to
      nawet z analizy jego tresci, prysnala bajka o jakoby wielkim stresie
      pilotow, zestresowanych obecnoscia "kogos" w kabinie, ktory kazal im
      ladowac. Piloci zrelaksowani, probowali dokonac ladowania, lecz nie
      za wszelka cene, niestety naiwnie przekonani, ze komendy z wiezy
      byly odzwierciedleniem rzeczywistej pozycji samolotu, zawierzyli na
      slepo moskala. Te niezrozumiale fragmmenty rozmow w ostatnich
      chwilach przed katastrofa byly prawdodopodobnie przeklenstwami w
      kierunku moskali lub konkretnie przeciw kremlinskim wodza . O Jezu,
      Jezu, takie mialy byc ponoc ostatnie slowa, wg ktoregos z
      kremlinskich analitykow katastrofy, ale czy moskale jeszcze
      pamietaja co naklamali wczoraj? Klamstwo jednak ma krotkie nogi, i
      nie odbiegnie daleko, nawet jezeli chce tego ktorys z krwawych
      kurdupli z kremlina. Ciekawe gdzie moskale uderza nastepny raz,
      gdzie phobie kremlinskich konusow urzeczywistnia sie w kolejnycm
      zamachu, a alibi juz jest przygotowane o ich krystalicznej
      niewinnosci. Za zabicie 96 polakow, odpowiada gropa najwazniejszych
      z kremlina.
    • taxal Strolinski podpisal inny stenogram! brak podpisu 02.06.10, 01:27
      www.tvn24.pl/-1,1658816,0,1,podpisalem-inny-dokument,wiadomosc.html
    • mephistopheles a co zostało usunięte? 02.06.10, 02:13
      w kabinie pewnie prezio ciągną za lejce. Ale to ze steno pewnie zostało usunięte.
    • muzzyczny Co się działo w kokpicie tu-154? [zapis czarnyc... 02.06.10, 05:21
      Te stenogramy to oszustwo nie dajcie sie nabrac
      jest wiele niescislosci nieczytelnych zwrotóe
      Stroinski nie podpisal stenogamu
      • tess.1 Re: Co się działo w kokpicie tu-154? [zapis czarn 02.06.10, 19:06
        muzzyczny napisał:

        > Te stenogramy to oszustwo nie dajcie sie nabrac
        > jest wiele niescislosci nieczytelnych zwrotóe
        > Stroinski nie podpisal stenogamu
        >

        Tez tak mysle, niby ujawnulo do publicznej wiadomosci ale co z tego?
        kto tak naprawde wie co tam bylo mowione. Dlaczego nie udostepnia
        nam dzwiekowej wersij?
        bo wtedy te niby szmery, niewyrazne
        mamrotanie( ich zdaniem) wyszlo by na jaw...Dlaczego nie dadza do
        publicznej wiadomosci rozmowy tel. miedzy Jarkiem a Lechem kilka
        min. przed tragedia? Te tel sa nagrywane ...w samolocie..Mysla za
        jak opublikowali 40 stron (czegos tam) to ludzie beda szczesliwi , a
        tu wyszlo zupelnie cos innego.. dlatego ze jest tyle niedomowien ,
        klamstwa to nikt w 40 stron nie wiezy..
    • dr_pitcher zamkniete drzwi do kokpitu 02.06.10, 05:50
      zamkniete drzwi do kokpitu chronia nie tylko przed porywaczami
    • zbig571 Co się działo w kokpicie tu-154? [zapis czarnyc... 02.06.10, 07:31
      Wynika jednak jasno że piloci nie spodziewali się kraksy do końca byli
      opanowani bez paniki. Z drugiej strony kontroler potwierdzał prawidłowość
      schodzenia i wysokość więc kapitan mógł się spodziewać że uwidzi przed sobą
      pas lotniska po wyjściu z mgły. Wynika też jasno że nikt nie żądał od pilotów
      podjęcia nadmiernego ryzyka a pan Kazana zastanawiał się nad alternatywami.
      Dziwi natomiast wzrost prędkości opadania na końcowym odcinku i tutaj ważne
      będą odczyty parametrów lotu ale to nie ta skrzynka.
      • albacor Re: Co się działo w kokpicie tu-154? [zapis czarn 02.06.10, 07:34
        Po przeczytani tego wszystkiego oraz analizie tego, co byylo przed lotem moge
        tylko powiedzieć, że wycieczka w szkole mojej córki przygotowana była lepiej niz
        ten lot. Wsiadło sobie kilku buców i....lecimy. Bez dokładnego wariantu
        zapasowego, bez planu B. Co to k...a było??? Schodzenie poniżej zaplanowanej
        wczesniej wysokości odejścia, ignorowanie przyrządów, naciski - jezeli nie
        wprost, to samą obecnością i sugerowaniem. Tragedia a nie lot. jaki był szef
        tego burdelu , taki był lot. Wstyd przed światem.
        • konwalia_1984 Re: Co się działo w kokpicie tu-154? [zapis czarn 02.06.10, 07:55
          albacor napisał:

          Po przeczytaniu tego wszystkiego oraz analizie tego, co było przed lotem mogę
          tylko powiedzieć, że wycieczka w szkole mojej córki przygotowana była lepiej niż
          ten lot. Wsiadło sobie kilku buców i....lecimy. Bez dokładnego wariantu
          zapasowego, bez planu B. Co to k...a było??? Schodzenie poniżej zaplanowanej
          wcześniej wysokości odejścia, ignorowanie przyrządów, naciski - jeżeli nie
          wprost, to samą obecnością i sugerowaniem. Tragedia a nie lot. jaki był szef
          tego burdelu , taki był lot. Wstyd przed światem.
          ==================================

          Witam
          Trochę racji pan ma w tym co pan napisał.
          Ja natomiast odniosę się tylko do jednej sprawy w pana poście.
          Wygłasza pan taki pogląd :
          Bez dokładnego wariantu zapasowego, bez planu B. Co to k...a było???

          Nie powinien pan pisać takich rzeczy, nie mając o tym zielonego pojęcia.
          A teraz uzasadnię dlaczego. Plan lotu składa się do koordynacji lotów co
          najmniej na 24 godziny przed zaplanowanym lotem. W planie musi być podana trasa,
          wysokość i lotniska zapasowe - co najmniej 2. I tyle uwag z mojej strony, z
          resztą się zgadzam poza tym tekstem wykropkowanym.
          Pozdrawiam
          • albacor Re: Co się działo w kokpicie tu-154? [zapis czarn 02.06.10, 10:44
            Nie mówiłem tu o pilotach. Ci z pewnością mieli plan B, lotniska awaryjne itp.
            Mówię o otoczeniu prezydenta. To nie była wycieczka szkolna tylko lot
            najwazniejszej osoby. W Witebsku lub w Moskwie poowinni być BORowcy z obstawy,
            samochody, obsługa, żeby w razie czego umożliwić szybki przejazd do Katynia. A
            tak? Pozostaloby proszenie Rosjan o podstawienie samochodów, itp, itd. Gówno nie
            organizacja.
        • cartophell Re: Co się działo w kokpicie tu-154? [zapis czarn 02.06.10, 08:09
          nie przesadzaj! świat nic nie wie o twoim istnieniu to nie ma sie
          jeszcze czego wstydzic
    • cartophell "Kazana wraca" ? 02.06.10, 08:07
      "Cztery minuty później Kazana wraca dom kokpitu i mówi: Na razie nie
      ma decyzji prezydenta, co dalej robić" - skad wiadomo, ze wraca?
      Powiedzial "wychodze?"
      Z rozmow pilotow nie wynika, ze CZEKALI na jakakolwiek decyzje
      Prezydenta.

      Przestancie nareszcie mataczyc!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • knightnoir Re: "Kazana wraca" ? 02.06.10, 08:59
        Popatrz na stenogramy:
        wytlumaczono, ze "A" - to nie zidentyfikowana osoba spoza zalogi.
        Niektorzy twierdza jednak, ze byla to wiecej niz jedna osoba, a
        oficjalnie juz wiemy, ze jedna z nich byl gen. Błasik.
        W orginalnych transkrypcjach rozmow nigdzie nie jest
        wyszczegolnione, ktory z aktualnych "A" mowi akurat cytowane slowa.
        Sa tylko dwa wyjatki i dotycza one wypowiedzi z 10:26:43 i pozmiej
        10:30:32 gdzie ktos DOPISAL "dyrektor Kazana".

        Moje zdanie jest takie: katastrofa byla spowodowana splotem roznych
        okolicznosci, ale bez watpienia jest teraz obiektem "gry trumnami" i
        graczem w tej grze NIE JEST Jaroslaw Kaczynski. Dlatego trace
        zaufanie do wszystkich oficjalnych informacji na ten temat.

        i.wp.pl/a/i/wiadomosci/pdf/Transkrypcja_rozmow_zalogi_samolotu_Tu-154_M.pdf
    • magia_sieci Jak długo można eksploatować jeden temat???? 02.06.10, 10:32
      Ludzie, to jakaś paranoja.Wypadki się zdarzają, a człowiek (pilot) jest tylko
      człowiekiem!Po mojemu, pilot popełnił błąd, bo jego zwierzchnik patrzył mu na
      ręce.Tym samym wywierał na niego presję."Nie pierdol tylko ląduj"-to
      nienagrane na czarną skrzynkę słowa generała.
    • kuma1 Co się działo w kokpicie tu-154? [zapis czarnyc... 02.06.10, 11:12
      Tu nie ma winy pilotów.Mieli swój plan od początku.Plan przekazali
      organizatorowi lotu.Najwyraźniej słowa ...Prezydent jeszcze nie
      podjął decyzji.... dotyczą uwagi pilotów,że nie uda się
      wylądować ,że będzie masakra.W tak skrajnych warunkach zmuszono
      pilotów do wykonania zadania lądowania.Ryzyko podjął organizator tj
      Prezydent ,ktoś nadzorował trudny proces lądowania do samego końca
      był nim gen.Do 100 m wszystko było ok.Wydaje się, że dopóki nie
      będziemy zwracać uwagi na cechy charakteru człowieka
      odpowiedzialnego za innych w czasie wyborów i mianowań, to nic się
      nie zmieni.Za chwilę i cywilni będą mieli wypadki.
    • marra.vln Co się działo w kokpicie tu-154? [zapis czarnyc... 02.06.10, 11:23
      dlaczego alarm po katastrofie ogłoszono z
      akademickim kwadransem i dlaczego godzina rozbicia samolotu została
      przesunięta o 15 minut,dlaczego piloci nie byli w stanie odnaleźć pasa i
      dlaczego po katastrofie wymieniane były na lotnisku żarówki.
      Niezrozumiała jest skala zniszczeń samolotu Tu-154 o wzmocnionej
      konstrukcji, który spadł z wysokości 3-4 metrów lecąc z minimalnę
      prędkością [maszyna o długości 47.9 i 11.4 m wysokości]. Dlaczego nikt
      nie przeżył i tylko 24 ciała na 96 dało się zindentyfikować bez
      pobierania próbek DNA. Skąd strzały na amatorskim filmie, skąd głosy po
      rosyjsku, dlaczego na filmie nie ma mgły i widocznego ognia i dlaczego
      autor amatorskiego filmu nie jest obecnie gwiazdą mediów. Jeżeli coś
      rozumiem ze świata mediów to powinien nie móc opędzić się od
      dziennikarzy. Dlaczego nie zapraszają go do swych programów pan Tomasz
      Lis, pp. Jacek Żakowski i Piotr Najsztub czy pp Tomasz Sekielski i
      Andrzej Morozowski. Pamiętam jak ochoczo gościli u siebie pana
      bezdomnego Huberta,amatora tanich win. No co panowie redaktorzy. Gdzie
      autor filmu? Kiedy w kwietniu 1943 roku Niemcy odkryli masowe groby
      polskich oficerów w Katyniu wywiezionych ze wschodnich terenów Polski to
      natychmiast powołali międzynarodowa komisję d/s zbadania zbrodni jaka
      niechybnie musiała być tam dokonana. Proszę najwyższe autorytety w Polsce
      w osobach pana Donka i pana Bóghonorojczyzna o pomoc w odpowiedzi
      na powyższe pytania.
      • albacor Re: Co się działo w kokpicie tu-154? [zapis czarn 02.06.10, 11:26
        Jak zwykle PISdzielcy widzą drugie, trzecie i kolejne dno w sprawie mającej
        czysto osobowe i decyzyjne przyczyny.
    • marra.vln Co się działo w kokpicie tu-154? [zapis czarnyc... 02.06.10, 11:25
      Czy możliwe, by piloci nie odkryli, iż są błędnie naprowadzani i nie
      skomentowali tego w kabinie na zasadzie: „sku...el dał złe dane”? Czy możliwe,
      by po decyzji „odchodzimy” piloci lądowali jakby nigdy nic? Czy raczej to
      katastrofalne opadanie jest po prostu przesłanką do mówienia o blokadzie sterów?

      Nabiedzili się bracia Moskale nad przekładaniem rozmów z kokpitu tupolewa, ale
      chyba translatorów mieli z licencjatem z polskiego albo takich, co w Sieci
      tłumaczą teksty mechanicznie, gdyż jedna trzecia wypowiedzi jest
      niezrozumiała. Pojawiają się wypowiedzi porwane lub brzmiące nie po polsku.
      Przeczytałem ten „dokument” parę razy i uważam, że nadaje się on jedynie do
      kosza – w związku z tym: skandalem jest nie tylko to, że taki śmieć został
      przekazany Polsce jako efekt „analiz fonoskopijnych” rosyjskiej komisji, ale i
      że ten śmieć z pełną powagą został upubliczniony przez tzw. Radę Bezpieczeństwa
      Narodowego jako coś mogące stanowić jakąkolwiek wartość w badaniu przyczyn
      smoleńskiej tragedii.


      Jak pamiętamy z relacji ludzi, którzy ponoć usłyszeli od ludzi, co słuchali
      zawartości skrzynek, piloci mieli wołać „Jezu, Jezu”, a wołają coś zupełnie
      innego. Miały być „treści intymne”, a ja nie widzę żadnych, chyba że chodzi o
      uwagę, iż ktoś „zapie..., bo musi jeszcze nalatać 40 godzin”. Ktoś z tych
      znakomicie poinformowanych w naszym kraju słyszał ponoć krzyki pasażerów – tu
      zaś mamy odgłosy łamanego drzewa (musiały być potężniejsze niż ryk silników,
      jak się domyślamy). Tak to jednak jest zawsze z głuchym sowieckim telefonem,
      że co innego wchodzi na początku „linii”, a co innego wychodzi na jej końcu,
      tylko zasada dezinformacji jest święta i niewzruszona.


      Ludzie sowieccy wyspecjalizowani w preparowaniu „materiałów dowodowych” muszą
      jednak zachować jakieś pozory wiarygodności, więc nie są w stanie zakłamać
      wszystkiego i dają nam przekaz zaszumiony (szumami typu: „wkurzy się, jeśli
      jeszcze...” (10:38)), jak na starosowiecką tradycję przystało, sądząc zarazem,
      że odszumić tego nie damy rady, tylko, jak „dziennikarze” i „eksperci” na
      jawnych lub ukrytych stażach w wojskówce lub Bezpiece, będziemy ten szum
      rozpowszechniać i rozlewać kłamstwa na coraz większe obszary polskiej
      przestrzeni społecznej.


      Widzimy już tymczasem, że bracia Moskale nie poszli na całość, czyli nie
      zastosowali stalinowskiej zasady tworzenia spreparowanych „dokumentów” od
      początku do końca (vide komisja Burdenki), tylko tworzą „meta-dokumenty”,
      korzystając z jakichś elementów tego, co działo się faktycznie i dodając coś
      od siebie (jednoznaczne „komentarze” w rosyjskiej i polskojęzycznej prasie)
      lub zacierając to, co z punktu widzenia rosyjskiej dezinformacji powinno
      zostać zatarte. Wbrew temu, co sugerowali niektórzy blogerzy (ze mną włącznie)
      pół żartem/pół serio - brak jest spreparowanych wyrazistych „komend”
      nakazujących pilotom lądowanie – komend zmajstrowanych z zapisów głosu gen.
      Błasika lub Prezydenta. Tak daleko się bracia Moskale nie posunęli. Jest (na
      ile wiarygodne, to nas na razie nie interesuje) hasło Kazany, który stwierdza
      „no to mamy problem”, ale akurat Kazana to nie ten człowiek, który wedle
      promoskiewskich ekspertów mógł/miał naciskać. Inną oficjalną wersję wydarzeń
      wszak znamy już od 10 kwietnia.


      Na tym nie koniec. „Kontroler ruchu lotniczego” (czy to jedyna osoba, która
      się kontaktowała z załogą?, czy to głosy różnych osób?) ze Smoleńska nie
      zakazuje tupolewowi lądowania, ustala tylko z załogą, że w ramach próbnego
      podejścia zejdą do wysokości 100 metrów, a następnie odlecą na zapasowe
      lotnisko. Kapitan Protasiuk mówi do Kazany: „nie damy rady usiąść”, „...
      zrobimy jedno podejście, ale prawdopodobnie nic z tego nie będzie” i po
      chwili: „Możemy pół godziny powisieć i odlecieć na zapasowe” (10:26). Te
      wypowiedzi świadczą, że nie ma żadnej decyzji o lądowaniu. Załoga Jaka
      zapewnia z kolei nieco wcześniej, że można spróbować lądowania, ale też
      dodaje, że ruski Ił „dwa razy odchodził i chyba gdzieś odlecieli”.


      O 10:32 Protasiuk ponownie oznajmia, że w przypadku nieudanego podejścia
      odchodzą. O 10:35 „kontroler” mówi: „i od 100 metrów być gotowym do odejścia
      na drugi krąg”. Nie wchodząc w dalsze szczegóły, które są dostępne w
      „stenogramie”, zwracam uwagę na to, że „kontroler” zapewnia załogę
      wielokrotnie, że prawidłowo podchodzą („na kursie i ścieżce”), a o godz. 10:39
      mówi: „lądowanie dodatkowo 120 – 3 metry”. Gdy schodzą poniżej 250 m odzywa
      się po raz pierwszy TAWS. Na ustalonej z wieżą wysokości 100 m TAWS reaguje
      już komendą „PULL UP”, a na wysokości 80 m drugi pilot mówi: „Odchodzimy”, w
      tym jednak momencie maszyna nie przestaje schodzić, co dzieje się przy...
      całkowitym milczeniu załogi. Poniżej 50 m (nie wchodzę tu w kwestię
      prawidłowości tych danych) „kontroler” posyła załodze komendę „horyzont”, a
      potem kiedy są poniżej 30 m. Gdy zaś zgniatane są drzewa, „kontroler” radzi,
      by Polacy odlecieli.


      Czy możliwe, by piloci nie odkryli, iż są błędnie naprowadzani i nie
      skomentowali tego w kabinie na zasadzie (trzymając się stylistyki, o jaką
      zadbała rosyjska komisja): „sku...el dał złe dane”? Czy możliwe, by po decyzji
      „odchodzimy” piloci lądowali jakby nigdy nic? Czy raczej to katastrofalne
      opadanie jest po prostu przesłanką do mówienia o blokadzie sterów? I czy
      odkrycia, że stery są zablokowane nikt by nie wypowiedział na głos? Na razie,
      jak to elegancko określił Ścios, jesteśmy w kinie Putina. Albo na jego wysypisku.


      • albacor Re: Co się działo w kokpicie tu-154? [zapis czarn 02.06.10, 11:53
        Tak, tak Ruscy uknuli intrygę a Polacy szli jak baranki na rzeź. Człowieku, ty
        chyba nie wiesz co piszesz albo masz naszych pilotów za naiwnych idiotów. Wieża
        im dokładnie powiedziała: warunków do lądowania NIE MA. Wszystko na ten temat.
      • zgryzliwy1 Re: Co się działo w kokpicie tu-154? [zapis czarn 03.06.10, 04:49
        marra.vln napisała: ........same bzdety

        nastekales sie, napsioczyles na moskali i sowietow a tu du...pa blada, bo ani to
        komisja sowiecka - tylko miedzynarodowa, a eksperci odczytujacy glosy to polacy

        caly wywod mozesz sobie w du..e wsadzic, domorosly ekspercie
    • jola.online Kino pułkownika putina posjanka 02.06.10, 11:49
      cogito.salon24.pl/189083,kino-pulkownika-putina
      Komanduet paradom Putin!
    • qin Fałszerstwo !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 02.06.10, 13:00
      Nabiedzili się bracia Moskale nad przekładaniem rozmów z
      kokpitu tupolewa, ale chyba translatorów mieli z licencjatem z
      polskiego albo takich, co w Sieci tłumaczą teksty mechanicznie, gdyż
      jedna trzecia wypowiedzi jest niezrozumiała. Pojawiają się
      wypowiedzi porwane lub brzmiące nie po polsku. Przeczytałem
      ten „dokument” parę razy i uważam, że nadaje się on jedynie do
      kosza – w związku z tym: skandalem jest nie tylko to, że taki śmieć
      został przekazany Polsce jako efekt „analiz fonoskopijnych”
      rosyjskiej komisji, ale i że ten śmieć z pełną powagą został
      upubliczniony przez tzw. Radę Bezpieczeństwa Narodowego jako coś
      mogące stanowić jakąkolwiek wartość w badaniu przyczyn smoleńskiej
      tragedii.

      Jak pamiętamy z relacji ludzi, którzy ponoć usłyszeli od ludzi, co
      słuchali zawartości skrzynek, piloci mieli wołać „Jezu, Jezu”, a
      wołają coś zupełnie innego. Miały być „treści intymne”, a ja nie
      widzę żadnych, chyba że chodzi o uwagę, iż ktoś „zapie..., bo musi
      jeszcze nalatać 40 godzin”. Ktoś z tych znakomicie poinformowanych w
      naszym kraju słyszał ponoć krzyki pasażerów – tu zaś mamy odgłosy
      łamanego drzewa (musiały być potężniejsze niż ryk silników, jak się
      domyślamy). Tak to jednak jest zawsze z głuchym sowieckim telefonem,
      że co innego wchodzi na początku „linii”, a co innego wychodzi na
      jej końcu, tylko zasada dezinformacji jest święta i niewzruszona.

      Ludzie sowieccy wyspecjalizowani w preparowaniu „materiałów
      dowodowych” muszą jednak zachować jakieś pozory wiarygodności, więc
      nie są w stanie zakłamać wszystkiego i dają nam przekaz zaszumiony
      (szumami typu: „wkurzy się, jeśli jeszcze…” (10:38)), jak na
      starosowiecką tradycję przystało, sądząc zarazem, że odszumić tego
      nie damy rady, tylko, jak „dziennikarze” i „eksperci” na jawnych lub
      ukrytych stażach w wojskówce lub Bezpiece, będziemy ten szum
      rozpowszechniać i rozlewać kłamstwa na coraz większe obszary
      polskiej przestrzeni społecznej.

      Widzimy już tymczasem, że bracia Moskale nie poszli na całość, czyli
      nie zastosowali stalinowskiej zasady tworzenia
      spreparowanych „dokumentów” od początku do końca (vide komisja
      Burdenki), tylko tworzą „meta-dokumenty”, korzystając z jakichś
      elementów tego, co działo się faktycznie i dodając coś od siebie
      (jednoznaczne „komentarze” w rosyjskiej i polskojęzycznej prasie)
      lub zacierając to, co z punktu widzenia rosyjskiej dezinformacji
      powinno zostać zatarte. Wbrew temu, co sugerowali niektórzy blogerzy
      (ze mną włącznie) pół żartem/pół serio – brak jest spreparowanych
      wyrazistych „komend” nakazujących pilotom lądowanie – komend
      zmajstrowanych z zapisów głosu gen. Błasika lub Prezydenta. Tak
      daleko się bracia Moskale nie posunęli. Jest (na ile wiarygodne, to
      nas na razie nie interesuje) hasło Kazany, który stwierdza „no to
      mamy problem”, ale akurat Kazana to nie ten człowiek, który wedle
      promoskiewskich ekspertów mógł/miał naciskać. Inną oficjalną wersję
      wydarzeń wszak znamy już od 10 kwietnia.

      Na tym nie koniec. „Kontroler ruchu lotniczego” (czy to jedyna
      osoba, która się kontaktowała z załogą?, czy to głosy różnych osób?)
      ze Smoleńska nie zakazuje tupolewowi lądowania, ustala tylko z
      załogą, że w ramach próbnego podejścia zejdą do wysokości 100
      metrów, a następnie odlecą na zapasowe lotnisko. Kapitan Protasiuk
      mówi do Kazany: „nie damy rady usiąść”, „… zrobimy jedno podejście,
      ale prawdopodobnie nic z tego nie będzie” i po chwili: „Możemy pół
      godziny powisieć i odlecieć na zapasowe” (10:26). Te wypowiedzi
      świadczą, że nie ma żadnej decyzji o lądowaniu. Załoga Jaka zapewnia
      z kolei nieco wcześniej, że można spróbować lądowania, ale też
      dodaje, że ruski Ił „dwa razy odchodził i chyba gdzieś odlecieli”.

      O 10:32 Protasiuk ponownie oznajmia, że w przypadku nieudanego
      podejścia odchodzą. O 10:35 „kontroler” mówi: „i od 100 metrów być
      gotowym do odejścia na drugi krąg”. Nie wchodząc w dalsze szczegóły,
      które są dostępne w „stenogramie”, zwracam uwagę na to,
      że „kontroler” zapewnia załogę wielokrotnie, że prawidłowo podchodzą
      („na kursie i ścieżce”), a o godz. 10:39 mówi: „lądowanie dodatkowo
      120 – 3 metry”. Gdy schodzą poniżej 250 m odzywa się po raz pierwszy
      TAWS. Na ustalonej z wieżą wysokości 100 m TAWS reaguje już
      komendą „PULL UP”, a na wysokości 80 m drugi pilot
      mówi: „Odchodzimy”, w tym jednak momencie maszyna nie przestaje
      schodzić, co dzieje się przy… całkowitym milczeniu załogi. Poniżej
      50 m (nie wchodzę tu w kwestię prawidłowości tych
      danych) „kontroler” posyła załodze komendę „horyzont”, a potem kiedy
      są poniżej 30 m. Gdy zaś zgniatane są drzewa, „kontroler” radzi, by
      Polacy odlecieli.

      Czy możliwe, by piloci nie odkryli, iż są błędnie naprowadzani i nie
      skomentowali tego w kabinie na zasadzie (trzymając się stylistyki, o
      jaką zadbała rosyjska komisja): „sku...el dał złe dane”? Czy
      możliwe, by po decyzji „odchodzimy” piloci lądowali jakby nigdy nic?
      Czy raczej to katastrofalne opadanie jest po prostu przesłanką do
      mówienia o blokadzie sterów? I czy odkrycia, że stery są zablokowane
      nikt by nie wypowiedział na głos? Na razie, jak to elegancko
      określił Ścios, jesteśmy w kinie Putina. Albo na jego wysypisku.

      Autor: Free Your Mind
      Źródło: Niezależny Serwis Informacyjny

      1.
      rzeczpospolita.pl/pliki/var/Transkrypcja_rozmow_zalogi_samolotu_Tu-154_M.pdf

      2. cogito.salon24.pl/189083,kino-pulkownika-putina
    • adax1 Co się działo w kokpicie tu-154? [zapis czarnyc... 02.06.10, 14:02
      skoro jest pewność, że gen. Błasik czytał karte pokładową, co
      powinien robić nawigator to może to on nawigował - żeby pokazać
      pilotom jak się ląduje w trudnych warunkach, dać przykład
      podwładnym... no w końcu twierdzi się, że był do końca w kokpicie.
    • z-aq Co się działo w kokpicie tu-154? [zapis czarnyc... 02.06.10, 14:18
      No i co, chcecie pewnie jeszcze posłuchać krzyków rozpaczy ludzi, którzy
      zobaczyli śmierć? Pewnie tak się stanie wkrótce.
      Myśleliście, że Rosjanie nigdy nie przekażą nam stenogramów. Przekazali. Teraz
      domagacie się oryginałów a nie kopii. Też pewnie przyjdzie na to pora. Ciekawe
      co wtedy wymyślicie.

      ps. Jesteście zawiedzeni, że w ostatnich sekundach załoga nie odwoływała się
      do Boga? Niestety bywa i tak.
    • mm-18 Co się rzuca w oczy?... 02.06.10, 14:36
      Mnie się rzuca w oczy brak dyscypliny, czyli polski rozpiździaj. Podczas
      bezpośredniego przygotowania i w czasie wykonywania manewru w bardzo trudnych
      warunkach, gdzie potrzebne jest skupienie i dobra komunikacja w zespole, cały
      czas zawracają dupę, nie na temat osoby postronne i załoga, jak u cioci na
      herbatce, a nie w czasie manewru w wykonaniu profesjonalistów. Kapitan nie
      potrafi tego uciąć warknięciem: zamknąć mordy! Kapitan myli się w jednym
      miejscu i potwierdza wieży wartość wysokości, ale w stopach!, a nie w
      zarządzonych metrach! (czy były inne pomyłki w systemach miar spowodowane
      dekoncentracją?). Podczas manewru, 2-gi pilot na własną rękę! bez zgody
      kapitana nawiązuje łączność z kumplami z JAK-a i przeszkadza. Drugi pilot ma
      trudności z odbiorem komend kapitana, myli się, kapitan musi mu powtarzać. W
      czasie manewru cały czas osoby postronne nadal przeszkadzają. Wyraźnie widać,
      że kapitan "pękł" pod działaniem presji obecności kapryśnego VIP-a na
      pokładzie. Dowód - pyta się jakiegoś fagasa: jaka jest decyzja prezydenta w
      sprawie lądowania?! Jakby nie był kapitanem i sam nie wiedział co ma robić.
      Ot, polski luzik i narodowa pogarda dla przepisów. Nawet przy świadomości, że
      rozmowy są nagrywane! Niech nikt nie mówi, że te stenogramy nic nie wnoszą.
      Dużo wnoszą. Pokazują, jak się kończy ględzenie o dupie Marynie z fagasami z
      poza załogi i samą załogą podczas manewru w b. trudnych warunkach. Pokazują,
      jak się kończy niepanowanie nad własną załogą. Pokazują, czym się kończy
      standardowe chamstwo polskiej "klasy" politycznej.
      • voiceinthedesert Re: Co się rzuca w oczy?... 02.06.10, 22:17
        Zgadzam się. Ale dodam następujące: sprawa braku dyscypliny jest
        odpowiedzialnością przełożonych. Po drugie, Choćby nie wiem jak
        zdyscyplinowana byłaby załoga, błąd kontrolerów rosyjskich byłby i
        tak przyczyną katastrofy! Naturalnie, zdyscyplinowana i dojrzała
        załoga nie lądowałaby w ogóle w Smoleńsku rano dziesiątego kwietnia!
        I po trzecie, bo wielu Polaków dziś o tym zapomina: dojrzałości nie
        osiąga się w łóżku z Panną Marynią! Ludzie dojrzewają sami, w walce
        o byt i prawdę i to czasem zabiera pół stulecia! Ci piloci, moim
        zdaniem, nie znali życia!
        • mm-18 Re: Co się rzuca w oczy?... 03.06.10, 11:56
          Mimo wszystko kontrolerowi dałbym spokój. Dowódca powinien zdawać sobie sprawę z
          tego, że ma niezgraną załogę, bo to widać nawet z zapisu rozmów. Drugi pilot nie
          był zgrany. To tym bardziej powinno go skłonić do nakazania ciszy i skończenia
          wszelkich gadek nie na temat podczas manewru. Nie zrobił tego. Wielki błąd. W
          tym zamieszaniu, jakie panowało, nie trudno było o drobne błędy, szczególnie, że
          Rosjanie z WOJSKOWEGO lotniska posługiwali się systemem metrycznym. Kapitan raz
          pomylił stopy z metrami, to powinno go zmusić do większej koncentracji i to jest
          sygnał, że był rozkojarzony. Skąd teraz można mieć pewność, że wysokościomierz
          został wyskalowany wg. systemu metrycznego? Skąd można mieć pewność czy prędkość
          podawali w km/h, czy w węzłach? Itd itd? Wyszedł właśnie polski luzik i
          przeświadczenie, że się jest mistrzem, zamiast poczucia odpowiedzialności za
          ludzi (również swoich żołnierzy). Takie podejście może jest dobre za sterami
          myśliwca, ale nie w pasażerskiej maszynie. I tyle. A dyscyplina? D-ca załogi
          jest jej przełożonym i on odpowiada za jej dyscyplinę, a za dyscyplinę d-cy
          odpowiada szkoła która go wykształciła, nauczyła respektu dla zasad, przepisów i
          procedur. Przynajmniej tak było w mojej szkole wojskowej, którą ukończyłem.
          Tylko, że to była szkoła z renomowanej formacji, a nie z lotnictwa, a to duża
          różnica.
          • maureen2 Re: Co się rzuca w oczy?... 04.06.10, 09:12
            gdybym to ja był w kabinie kapitanem
            to szybko i krótko opanowałbym pasażerów
            kazali by mi wynosić się z samolotu ??,he,he
            oj chyba nie
    • szkolniak59 Kto tak naprawdę podejmował decyzję o lądowaniu ? 02.06.10, 16:18
      Co mają oznaczać słowa, że ... p.Prezydent jeszcze nie podjął
      decyzji...PiS-owcy twierdzą, że Prezydent nie miał nic wspólnego z
      lądowaniem.Wydaje mi się, że miał wiele do powiedzenia, jak
      zwykle.Presja na pilotów była czy nie ? Ujawnić rozmowę telefoniczną
      braci.
      • hrabia-monter-christo niemozliwe 03.06.10, 04:31
        szkolniak59 napisał:

        > Ujawnić rozmowę telefoniczną braci.

        ty naprawde myslisz, ze rozmowy przez telefon sa nagrywane ???????????
    • borsuk07 ppłk. B. Stroiński - podpisywałem INNY stenogram 02.06.10, 17:31
      j/w

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka