slbm
08.06.10, 15:29
Abstrahując od samego zachowania muzyka, które uważam tu przede
wszystkim za dość infantylne, zastanawia mnie pewna kwestia:
dlaczego uczucia religijne zasługują na szczególną ochronę? Dlaczego
inne uczucia takiej ochronie nie podlegają? Jeżeli ktoś powie
publicznie, że jestem głupi, bo popieram partię X (albo że stanowię
front obrony przestępców, albo stoję tam gdzie ZOMO), to wszystko
jest ok, mieści się w standardach demokratycznej debaty. Można
mówić, że partia polityczna, albo organizacja do jakiej należę jest
durna, kłamie, mami ludzi itd. - i co najwyżej mogę sprawcę ścigać
cywilnie. Ale jeśli nagle wchodzimy na pole religii, to już mamy
sprawę karną. Dlaczego?