Dodaj do ulubionych

Polak Polakowi...

09.08.10, 21:33
Po raz kolejny w tym roku natura pokazała swoje okrutne oblicze. Wodny
kataklizm zmiótł z powierzchni ziemi część Bogatyni. Niestety, nie wszyscy
ruszyli miastu na pomoc. Znowu możemy oglądać to dobrze znane Europie oblicze
Polaka-cwaniaka, co to nawet brata ze skóry obłupi.

Cechą wspólną większości narodów jest jednoczenie się w obliczu tragedii i
wzajemna pomoc. Ale nie w Polsce, niestety... Potrafimy czasem wygłaszać
piękne slogany przed kamerą, jednak zachowanie naszych rodaków w obliczu
nieszczęścia jest powodem do wstydu. Jak się okazało, pierwszymi osobami na
miejscu tragedii nie wszędzie były brygady ratownicze. Wcześniej pojawili się
szabrownicy, kradnący to, czego nie zabrał żywioł. Już nie tak ukryci, jak
kilka miesięcy wcześniej - tym razem do kradzieży dochodziło na oczach świadków.

Jakby tego mało, nieszczęście próbowali wykorzystywać również drobni
handlarze. Cena oferowanego przez nich bochenka chleba dochodziła do 20 zł.
Nie wiem, jak można być tak bezwzględnym, by zamiast nieść pomoc,
wykorzystywać cudzą tragedię. To jakieś upodlenie tego gatunku, degrengolada
kompletna, cynizm i draństwo. Przypomina to sytuację bodajże z Wrocławia,
kiedy ludzie walczyli z wodą, zalewającą miasto, a na pobliskim wzgórzu inni
piekli sobie kiełbaski na grillu, obserwując ludzką tragedię.

Czy naprawdę nie potrafimy sobie pomagać nawet w tych trudnych dniach? Czy nie
dość ludzkiej tragedii, by jeszcze cynicznie ją wykorzystywać? Dlaczego w
Europie Polak kojarzony jest często w najlepszym razie z cwaniaczkiem?

Smutne to, ale niestety prawdziwe.
Obserwuj wątek
    • abhaod Polak Polakowi Palikotem... 09.08.10, 21:49
      jaki przykład takie zwyczaje
      www.kontrowersje.net/tresc/wnosze_o_ekshumacje_ciala_mariana_palikota_alkoholika_i_szmalcownika_ojca_janusza_palikota
    • mm-18 Re: Polak Polakowi... 10.08.10, 09:17
      dreammaster napisał:

      Przypomina to sytuację bodajże z Wrocławia,
      > kiedy ludzie walczyli z wodą, zalewającą miasto, a na pobliskim wzgórzu inni
      > piekli sobie kiełbaski na grillu, obserwując ludzką tragedię.

      Wpadasz w taką samą histerię, jak ci od krzyża. Zapominasz, że leczenie u
      dermatologa po brodzeniu w gównach i chemikaliach też kosztuje, a na każdym
      kroku słyszymy, jakie to mamy wspaniałe "służby", jak doskonale są wyposażone,
      jakie mamy doskonałe prawodawstwo antykryzysowe, jak te wszystkie struktury
      zarządzania lokalnego wspaniale działają, jakie są czujne itd. itd. Każdy
      "pomagający" robi to na własne ryzyko i na własną odpowiedzialność. Nikt mu nie
      zrefunduje leczenia, ani nie zapłaci odszkodowania za ewentualny wypadek. Poza
      tym, nie każdy chce pomagać gamoniowi, który musi się "pobudować na swoim",
      nawet na bardzo niebezpiecznym terenie, byle tylko "na swoim". Może to go czegoś
      nauczy, choć wątpię, bo będzie wyciągał rękę, żeby mu to "na swoim" odbudować,
      ale nie za "jego-swoje" pieniądze, bo on tam MUSI być "pobudowany na swoim".
      • remik.bz Z tym budowaniem nie do końca masz rację 10.08.10, 09:46
        mm-18 napisał:
        Poza
        > tym, nie każdy chce pomagać gamoniowi, który musi się "pobudować
        na swoim",
        > nawet na bardzo niebezpiecznym terenie, byle tylko "na swoim".

        Problemem jest określenie "bardzo niebezpieczny teren".
        Buduje się z reguły (samowole budowlanepomijam)na podstawie decyzji
        administracyjnej "pozwolenie na budowe". Wcześniej jest albo decyzja
        o "warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu" , albo miejscowy
        plan zagospodarowania przestrzennego. Ten plan uchwalany jest przez
        lokalny samorząd, który ma głos decydujący "gdzie wolno budować".
        Ktoś , kto otrzymał taka prawomocna decyzję "pozwolenie na budowę"
        ma absolutne prawo "budować".
        Oczywiście nie powinno się wydawać pozwoleń na terenach zalewowych.
        I właśnie w tym kierunku m. in. zmierza unijna dyrektywa powodziowa
        z 2006 r.
        Ta dyrektywa wymusza na nas określenie zagrożeń powodziowych oraz
        wyznaczenie tzw polderów (ale to tylko fragment dyrektywy). Poldery
        to tereny zalewane świadomie w czasie powodzi ,tak aby chronić inne
        wazniejsze miejsca.
        Takim przypadkowym (mam nadzieje) polderem była w tym roku Kotlina
        Sandomierska, która uratowała Warszawę.
        Na polderach nie wolno niczego budować (nie mozna więc dostać
        pozwolenia na budowę). Jest tam wyłącznie rolnictwo , a w wypadku
        celowego zalania rolnicy dostaja odszkodowanie.
        Największym naszym problemem jest to ,ze Rząd PO totalnie olał
        unijna dyrektywę. Nie tylko nie kiwnał palcem od 2007 r, ale nawet
        uwalił to co zrobił (niewiele , ale jednak - plan Gesickiej) w tej
        sprawie rząd PiS-u.
        Będziemy musieli się mocno w UE tłumaczyć z tej bezczynnosci- tym
        bardziej, ze wyciągamy rekę po unijna pomoc dla powodzian. Unia
        chętnie daje kasę na profilktyke , bardzo niechetnie na usuwanie
        skutków przy braku profilaktyki.
        Na "powodziowe" opracowania teoretyczne mamy czas do końca 2011.
        Niewiele przy czteroletniej bezczynności i wyrzuceniu do kosza prac
        z 2006 r.
        • bokertov1947 Re: Z tym budowaniem nie do końca masz rację 10.08.10, 10:12
          mm-18 napisał:
          Poza tym, nie każdy chce pomagać gamoniowi, który musi
          się "pobudować na swoim", nawet na bardzo niebezpiecznym terenie,
          byle tylko "na swoim


          A czy ja mogem zapytac - co to takiego "na swoim"??
          Pobudowac na swoim to moze Hans Müller, gdyby mu polscy okupanci
          jego Heimatu na to pozwolili. A Kargul, to moze na "swoim" palacu za
          Bugiem pobudowywac. Nie zapomnijta tego!!!
          • remik.bz Re: Z tym budowaniem nie do końca masz rację 10.08.10, 10:25
            bokertov1947 napisał:

            > mm-18 napisał:
            > Poza tym, nie każdy chce pomagać gamoniowi, który musi
            > się "pobudować na swoim", nawet na bardzo niebezpiecznym terenie,
            > byle tylko "na swoim
            >
            >
            > A czy ja mogem zapytac - co to takiego "na swoim"??
            > Pobudowac na swoim to moze Hans Müller, gdyby mu polscy okupanci
            > jego Heimatu na to pozwolili. A Kargul, to moze na "swoim" palacu
            za
            > Bugiem pobudowywac. Nie zapomnijta tego!!!


            Co Twój post ma wspólnego z unijna dyrektywą powodziową?
            • mm-18 Re: Z tym budowaniem nie do końca masz rację 10.08.10, 10:45
              remik.bz napisał:

              > bokertov1947 napisał:
              > > A czy ja mogem zapytac - co to takiego "na swoim"??
              > > Pobudowac na swoim to moze Hans Müller, gdyby mu polscy okupanci
              > > jego Heimatu na to pozwolili. A Kargul, to moze na "swoim" palacu
              > za
              > > Bugiem pobudowywac. Nie zapomnijta tego!!!

              "na swoim", to zacytowane, wiejskie określenie. Co do reszty masz rację. Dawne
              święto Manifestu PKWN - 22 lipca, powinno być świętem PSL-u, bo wieśniactwo
              dostało od komuny na własność cudzą ziemię i nadal uważają, że się im to należy.
              Wieś, to skansen komuny.
          • mm-18 Re: Z tym budowaniem nie do końca masz rację 10.08.10, 10:39
            Dodam Ci jeszcze, że to jest tylko efekt wiejskiej mentalności. Przykładowy wójt
            daje zgodę na takie zabudowy, za co cała reszta przymyka oczy na jego kanty, a
            jak przyjdzie powódź, czy podobny kataklizm, to się ściągnie TV, odegra się
            wielki lament, premier "da" pieniądze i "szafa gra", głupie miastowe zapłacom
            nom za domy. Budownictwo na wsi to był zawsze horror. Pracowałem z wieśniakami i
            wiem jak to wygląda od podszewki. Np. dostaje się tańsze pozwolenie i tańszy
            projekt na budowę domu bez piwnicy. I, cytuję wieśniaka: " jak postawiłem mury,
            to dopiero wtedy, jak już nikt nie widzioł, wygrzebołem se po cichu piwnice i
            mom. A miastowe, to takie niezaradne..". No i potem takie "cuda" techniki,
            ulepione z jakiegoś przypadkowego, często kradzionego gówna, tzn. postawione
            "systemem gospodarczym" walą się, rozlatują, zsuwają itd. przy większej ulewie.
            A "państwo" chętnie leci wypłacać im pieniądze, zamiast najpierw sprawdzić
            parametry materiału bud. i jego zgodność z projektem, oraz faktury za materiały.
            Większość tych "domów" to cud budowlany - powstały bez potrzeby kupna materiału.
            O tym też coś wiem. Osobliwe, nie?
        • mm-18 Re: Z tym budowaniem nie do końca masz rację 10.08.10, 10:14
          Mam rację. Sam piszesz: "Wcześniej jest albo decyzja
          > o "warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu" , albo miejscowy
          > plan zagospodarowania przestrzennego. Ten plan uchwalany jest przez
          > lokalny samorząd, który ma głos decydujący "gdzie wolno budować".
          I to jest prawdziwe sedno sprawy! Wyobraź sobie gminę, w której przedstawiciel
          samorządowej władzy (wybierany w wyborach w gminie) zakwestionowałby taki plan
          sporządzony przez Radę Gminy. Utopia! Po pierwsze zostałby zjedzony przez Radę,
          przez mieszkańców, a po drugie przepadłby na wieki we wszelkich wyborach za to,
          że nie pozwala "młodym pobudować się na swoim"! Oczywiście masz w pełni rację od
          strony teoretycznej, urzędowej, ale realia są takie, jak napisałem. Dlatego tyle
          domów rośnie tam, gdzie nie mają prawa, na terenach zalewowych, czy na zbyt
          stromych zboczach o złym podłożu geologicznym. Przecież gminy mają dane
          geologiczne. Porównaj choćby, jak wygląda zabudowa w terenach górskich w Polsce,
          a jak w Alpach.
          • remik.bz Re: Z tym budowaniem nie do końca masz rację 10.08.10, 10:24
            Z tym lokalnym planem - masz całkowicie racje.
            Rzeczywiście jest tak "robiony" , aby zadowolic mieszkańców gminy.
            I dlatego ta unijna dyrektywa jest tak piekielnie ważna.
            Gdyby była wdrozona, to po prostu nie wolno by było lokalnym
            samorządąm określać terenów zalewowych jako budowlane. Taka uchwała
            byłaby z mocy prawa nieważna.
            A tereny zalewowe okreslą "spece od hydrologii" a nie mieszkańcy
            gminy.
            • mm-18 Re: Z tym budowaniem nie do końca masz rację 10.08.10, 11:11
              Ja też uważam, że ta dyrektywa jest b. ważna, zresztą nie tylko ta. Nie zdziw
              się jednak, jak chłopstwo znów zacznie protestować i krzyczeć "pachołki
              Bruksely!". Jakoś przy dopłatach z Unii nie było wrzasków o "pachołkach", bo
              dzięki temu mają "plazmę" na ścianie w każdej łazience. To jest teraz wioskowy hit.
          • walter622 Temat rzeka 10.08.10, 12:52
            mm-18 napisał:
            > I to jest prawdziwe sedno sprawy! Wyobraź sobie gminę, w której
            > przedstawiciel samorządowej władzy (wybierany w wyborach w gminie)
            > zakwestionowałby taki plan sporządzony przez Radę Gminy
            Poruszyłeś temat "rzekę", z którą teraz się borykamy.
            Problem jest poważniejszy - większość gmin ( w tym również Miasto
            stołeczne Warszawa) nie posiada aktualnych, obowiązujących planów
            zagospodarowania przestrzennego. W tych warunkach, w ramach uproszczonego
            postępowania administracyjnego, wydawane są kuriozalne decyzje w.z.i z.t.,
            uwzględniające wszelkie pomysły i "sugestie"
            inwestorów ( i deweloperów). W efekcie mamy do czynienia z takimi "cudami" jak w
            Toruniu, gdzie samorząd sprzedawał działki budowlane
            pod budownictwo mieszkaniowe, które w tym czasie były jakieś 2 metry pod wodą.
            Inna sprawa to "usytuowanie" państwowej inspekcji budowlanej.
            W obecnych realiach ta instytucja stała się kompletną fikcją.
            Systematycznie trzebiono w administracji wszelkich niepokornych specjalistów od
            planowania przestrzennego i nadzoru budowlanego,
            no i mamy tego rezultaty. Gdy ktoś trzeźwy zwracał uwagę, że w tych
            okolicznościach i w ten sposób nie powinno się budować, natychmiast
            wylatywał z pracy - na jego miejsce znajdowano cwaniaczków, gotowych podpisać
            każdą decyzję (wiadomo "cennik" - stawki ogólnie znane).
            A jak pyskowałeś to dostawałeś dożywotnio "wilczy bilet" i mogłeś tylko zmieniać
            zawód, bo "środowisko" wie co jest grane i taki gość idzie na odstrzał - nikt
            nie powierzy takiemu nawet zaprojektowania altanki, bo wiadomo, że ten projekt w
            tych warunkach nigdy nie zostanie zaakceptowany przez przedstawicieli
            "administracji".
            • mm-18 Re: Temat rzeka 10.08.10, 14:47
              To jest niewątpliwie temat rzeka. Ale, co najważniejsze takich tematów rzek jest
              bądź ile na każdym kroku. Czego by nie dotknąć, to wychodzi na jaw taka sama
              zgnilizna. To świadczy o rozkładzie państwowości, bo de facto rządzi na każdym
              kroku i każdym szczeblu rozwydrzona hołota i nie ma co zwalać za ten stan winy
              na Tuska, czy Komorowskiego. Kształtowanie się takich układów hołoty zaczęło się
              20 lat temu i wszyscy obecni w polityce to dopieszczali.
    • elan13 Re: Polak Polakowi... 10.08.10, 10:28
      dreammaster napisał:

      > Po raz kolejny w tym roku natura pokazała swoje okrutne oblicze.
      Wodny
      > kataklizm zmiótł z powierzchni ziemi część Bogatyni. Niestety,
      nie wszyscy
      > ruszyli miastu na pomoc. Znowu możemy oglądać to dobrze znane
      Europie oblicze
      > Polaka-cwaniaka, co to nawet brata ze skóry obłupi.

      Błądzisz, Polacy wielokrotnie pokazali jakwielkim są narodem w
      obliczu zagrożenia, jak potrafią sobie bezinteresownie pomagać, ze
      stać ich na heroizm.

      Pomyśl, czy nie byli to "Polacy" wyznania handlowego, bo to do nich
      takie postępowanie najbardziej pasuje!

      Oczywiście, kanalie zdarzają się we wszystkich narodach, ale pewne
      prawidłowości w postepowaniu przedstawicieli różnych nacji także da
      się zauważyć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka