pjpb
16.09.10, 10:40
Kroki w dobrym kierunku. Niemniej - niewystarczające. I owszem, dwukrotnie wyższe stypendia dla najlepszych doktorantów mogą zachęcić do pozostania w kraju. Ale - jak zwykle - diabeł tkwi w szczegółach.
W jaki sposób będą wyłaniani ci najlepsi doktoranci, sponsorowani przez Państwo? Przecież na Polskich uczelniach nie ma systemu wykładów poziomu graduate, wymuszających na doktorantach odpowiednio wysoki poziom wiedzy ogólnej z dziedziny przed rozpoczęciem pracy nad doktoratem. Podobne pytanie - jak będą wyłaniani wewnątrz uczelni odbiorcy grantów dla młodych naukowców? Jednym z głównych zasygnalizowanych w artykule problemów Polskiej nauki jest skupienie władzy w rękach lokalnych koterii. Jak ma to zostać ukrócone przez oddanie w jej ręce władzy nad dodatkowymi dużymi funduszami do wydania według niejasnych kryteriów - nie wiem.
Jeśli chodzi o opiekę nad doktorantami zachęciłbym do spojrzenia na model anglosaski - gdzie doktoranci mogą być opłacani z trzech źródeł:
1. Stypendium za nauczanie - gdzie doktorant jest opłacany przez uczelnię za prowadzenie ćwiczeń, sprawdzanie egzaminów itp. Jest to jednak traktowane jako praca, która służy utrzymaniu doktoranta składając się z gotówki oraz opłaty za studia - i podlega kontroli. W przeciwieństwie do Polski wymaga rzeczywistego zaangażowania i angażuje dużo czasu. I o ile razem z opłatą za studia nie jest niskopłatna, o tyle w gotówce dość podle człowiek zarabia (opłaty za studia).
2. Stypendium naukowe z grantu - gdzie doktorant jest opłacany z grantu (zazwyczaj) promotora i wykonuje prace w ramach programu badawczego grantu, robiąc w tematyce zazwyczaj doktorat. Jego publikacje są w sprawozdaniu z grantu - i autor grantu jest silnie zainteresowany jego wysoką produktywnością.
3. Stypendium z konkursu - gdzie sponsorzy (w szczególności: rząd) organizują _otwarty_ konkurs na badania w dziedzinie i pracę w dziedzinie. Jest to najbardziej prestiżowa i procentowo rzadko spotykana forma finasowania.
Ten system jest wewnętrznie spójny - gdzie w większości przypadków wiadomo, kto kontroluje wydawanie pieniędzy i dlaczego. W systemie minister Kudryckiej - klasycznie dla Polskiej nauki - rzekoma reforma to zwykłe dorzucenie pieniędzy do wydawania według niejasnych kryteriów tym samym ludziom w uczelniach. Skutek będzie też klasyczny dla Polskiej nauki - silniejsza hierarchia i marnotrawienie pieniędzy przez wydawanie ich niezgodnei z marzeniami Pani Minister.