lubat
17.09.10, 14:03
To chyba jakaś zupełna aberracja, powszechne ogłupienie i ignorowanie faktów widocznych we wszystkich przypadkach "udanej" repatriacji.
Czy pomysłodawcy są aż tak oderwani od życia, że nie wyobrażają sobie, że człowiek po 60-70 latach życia w zupełnie innym środowisku, który wrósł w tamtejszą rzeczywistość zawodową, mentalną, a przede wszystkim związał się rodzinnie z miejscowymi (Rosjanami, Kazachami, lub innymi zesłańcami, ale nie-Polakami) zostawi pod koniec życia to wszystko i przyjedzie do kraju, którego nie zna, nie rozumie?
Ja miałem okazję poznać rodzinę repatriantów z Kazachstanu. Ci ludzie czuli się oszukani, pokrzywdzeni i noszą w sobie gorycz i rozczarowanie. Obiecuje się im złote góry, a na miejscu się okazuje, że muszą żyć na poziomie niższym, niż "na zesłaniu", nie mają pracy, a nawet jeśli, to nie uwzględnia się ich wykształcenia, zawodu. Przy tym otoczenie prawdziwych-Polaków-katolików daje im bardzo szybko do zrozumienia, że "przyjadą takie pier***one ruskie i trzeba im płacić zasiłki, a dla Polaków nima".