polka.4
02.10.10, 13:47
Wychodzi na to że po serii artykułów w GW i nagonce na Radziszewską w TokFm także poczułam się tandetną konserwatystką.Mój problem polega na tym że choć nie jestem osobą młodą do Kościoła nigdy nie chodziłam, dzieci wychowałam w szacunku dla wszelkich odmienności,zawsze byłam kobietą aktywną i tak na dobrą sprawę to powinnam być czołową feministyczną aktywistką. Dlaczego więc wszystko się we mnie buntuje kiedy czytam podobne teksty?Nie chcę żyć w świecie gdzie jeden radykalizm zastępuje inny. W początkowym okresie lat 90-tych byłam przerażona bo czułam że czerwonych chcą zastąpić czarni;teraz mam wrażenie jesteśmy poddawani podobnemu szantażowi ale z "lewej" strony i rodzi się we mnie bunt,bo czy zgadzając się z Radziszewską nt.szkoły katolickiej staję się homofobką?Podobnie jak kwestionując politykę Izraela staję się antysemitką? Coś tu jest nie tak.