Faluin Dafa: Polska gości ludobójcę

03.11.10, 21:05
Liczy się biznes i dobre miny. Kto liznął choć trochę stosunków międzynarodowych w ławach jakiejkolwiek uczelni ten w pełni zdaje sobie sprawę z tego w jakim miejscu są dzisiaj Chiny Ludowe, gdzie jest Polska, a gdzie "jakiś tam" laureat pokojowej nagrody Nobla. No nie ma lekko. Nie spodziewajmy się cudów. Nie w takim klimacie.
    • antobojar Niby nic nie można zrobić, ale ja nie kupuje Made 03.11.10, 22:23
      in China.... nigdy...!!!, nawet jak produkt jest niepewny... też rezygnuje...

      Za porównywalny teleskop dla wnuka, zapłaciłem 120 funtów więcej niż zapłaciłbym za chiński...
      Ale trudno... nie będę wspierał bandziorów...

      FREE TIBET !!
      • fanpanajurka Re: Niby nic nie można zrobić, ale ja nie kupuje 03.11.10, 22:30
        antobojar napisał:

        > in China.... nigdy...!!!, nawet jak produkt jest niepewny... też rezygnuje...
        > Za porównywalny teleskop dla wnuka, zapłaciłem 120 funtów więcej niż zapłaciłby
        > m za chiński...
        > Ale trudno... nie będę wspierał bandziorów...
        > FREE TIBET !!



        Ja pierdziu!
        Chiński Mur popękał ze złości w 468 miejscach jak się o tym dowiedział. ;)
        • antobojar Re: Niby nic nie można zrobić, ale ja nie kupuje 03.11.10, 22:56
          Pewnie nie słyszałeś o czymś takim jak SOLIDARNOŚC... bo byłeś w ZOMO...?


          fanpanajurka napisał:

          > antobojar napisał:
          >
          > > in China.... nigdy...!!!, nawet jak produkt jest niepewny... też rezygnuj
          > e...
          > > Za porównywalny teleskop dla wnuka, zapłaciłem 120 funtów więcej niż zapł
          > aciłby
          > > m za chiński...
          > > Ale trudno... nie będę wspierał bandziorów...
          > > FREE TIBET !!

          >
          >
          > Ja pierdziu!
          > Chiński Mur popękał ze złości w 468 miejscach jak się o tym dowiedział. ;)
        • aurelw Re: Niby nic nie można zrobić, ale ja nie kupuje 03.11.10, 23:24
          fanpanajurka
          Ja pierdziu!
          > Chiński Mur popękał ze złości w 468 miejscach jak się o tym dowiedział. ;)

          ..jedz do Pekinu-dostaniesz od żółtków tytuł honorowego gowna
          • fanpanajurka Re: Niby nic nie można zrobić, ale ja nie kupuje 04.11.10, 21:25
            Tak, tak 3,14ździelcu w dwójcyjedyny aurelwbojarze...
            Od twojego wpisu popękała mi zomowska pała. ;)
            A tytuł żółtego g.ówna to już parę lat temu otrzymał od chińskiego ambasadora w Warszawie, twój/wasz bezpartyjny-niezależny kandydat na prezydenta stolicy...
            Jako załącznik do laptoka. :-D))))))
            janekpradera.salon24.pl/233996,czeslaw-bielecki-lapowkarz-czy-glupek
            • antobojar Drogie Macierewiczątko czyli fanpanajurka... 05.11.10, 12:07
              KTO TO JEST BIELECKI..?
              • fanpanajurka 3,14ździątko 05.11.10, 12:44
                czytać też nie umiesz?
                Spytaj twoich "brytyjskich" potomków. ;-)
      • relusion Re: Niby nic nie można zrobić, ale ja nie kupuje 06.11.10, 14:33
        antobojar napisał:

        > in China.... nigdy...!!!, nawet jak produkt jest niepewny... też rezygnuje...
        >
        > Za porównywalny teleskop dla wnuka, zapłaciłem 120 funtów więcej niż zapłaciłby
        > m za chiński...
        > Ale trudno... nie będę wspierał bandziorów...
        >
        > FREE TIBET !!



        Pewnie, lepiej kupić u Brytyjczyków, bo to nie bandziory. Coś mówi nazwa Commonwealth? To takie zbiorowisko 54 (!) państw, z których 53 CYWILIZOWANA WIELKA BRYTANIA ograbiała i mordowała i co tam jeszcze przez stulecia. No ale jakże to, przecież białemu człowiekowi wolno, to się wtedy określa cywilizowanym.

        Zanim zacznie się wykrzykiwać o "Wolnym Tybecie", powinno się przedtem sprawdzić historię. Począwszy od końca 18. wieku, kiedy Wielka Brytania zaczęła proces kolonizacji Indii, planowała ona już wtedy aneksję Tybetu do swojego imperium. Pierwszy szpieg brytyjski - George Bogle - został wysłany do Tybetu w 1772 r. Do roku 1817 Brytyjczycy zaanektowali Sikkim, region, który był niejako częścią Tybetu, z racji płaconych przezeń podatków do kasy tybetańskiej. W 1886 r. koloniści brytyjscy zbudowali drogę z Sikkimu do Tybetu w przygotowaniu inwazji. W lutym 1888 Brytyjczycy zaatakowali dwukrotnie i zajęli górę Lungdo. Następnie zdobyli Yadong i Ralung. W listopadzie 1903 r. armia o sile 10.000 żołnierzy zaatakowała Tybet i w sierpniu kolejnego roku wtargnęła do Lhasy. Nawet brytyjskie dokumenty z 1901 wskazują na to, że 13. Dalajlama odmówił ich żądaniu odseparowania od Chin i odpowiedział, że nie będzie prowadził rozmów z żadnym obcym rządem bez konsultacji z Wysokim Komisarzem dynastii Qing stacjonującym w Tybecie. Po śmierci 13. Dalajlamy, 14. Dalajlama być zbyt mały, by pełnić rządy. Dlatego imperium brytyjskie ustanowiło pozycję regenta - nota bene probrytyjskiego - który wydalił z Tybetu wszystkich mnichów, którzy przeciwstawiali się brytyjskiej okupacji.

        W tymże czasie także Rosja, Japonia i USA zdały sobie sprawę ze strategicznego znaczenia Tybetu i chciały odseparować go od Chin. Kiedy Brytyjczycy zostali usunięci z Tybetu w latach 50-tych przez 14. Dalajlamę, którego ojciec zmarł wskutek zartucia przez brytyjskich kolonialistów, CIA planowało już wtedy separację Tybetu. W 1956 r. szeroko zakrojona kampania szkolenia Tybetańczyków w akcjach terrorystycznych została zapoczątkowana przez CIA. Właśnie ci wyszkoleni tam Tybetańczycy wywołali katastrofalne i - nieudane - powstanie w 1959, tym samym będąc odpowiedzialnymi za dziesiątki tysięcy zabitych rodaków i ucieczkę skądinąd proamerykańskiego Dalajlamy. Od tego czasu CIA ustanowiło tajny obóz treningowy dla dalajlamowskich tzw. "Freedom Fighters" w Camp Hale, w pobliżu Leadville w stanie Colorado. Szanowany kolumnista i były oficer wysokiej rangi indyjskiego wywiadu - B Raman - skomentował to tymi słowy: <i>na bazie posiadanej ewidencji z niemalże 100% pewnością możemy stwierdzić, że powstanie w Lhasie 14. marca 2008 "had been pre-planned and well orchestrated"</i>.

        Znając historię Ameryki Południowej i zaangażowanie USA w praktyki subwersyjne mające na celu obalenie niekorzystnach dla USA polityków / rządów, paralele do sytuacji w Tybecie dają się nakreślić z łatwością.
Pełna wersja