kaczka_dziwaczka_czyli_dziwna
07.03.11, 22:21
Zawsze uważałam polskie władze za dzikich prymitywów. Michnik, Jaruzelski, Komorowski lub Tusk niczym się nie różnią Millera czy Wałęsy - są dzicy, niewykształceni, nie znają angielskiego. Terrorystyczne zamieszki w Polsce uświadomiły mi jednak, jak bardzo prymitywni ludzie rządzą w Polsce w porównaniu z cywilizowanymi Arabami.
Nie przeczytacie w Gazecie Wyborczej, że rządzą Wami dzicy ludzie, tacy jak Komorowski i Tusk. Oni nawet nie znają angielskiego na podstawowym poziomie - debile ? nieuki ? czy niedorozwoje ? - nie próbuję się zagłębiać w te główki kapusty rosnące na szyjach naszej władzy. Durnie u władzy w Polsce nie znają nawet angielskiego.
A Arabowie?
Arabowie są wykształceni na zachodzie w najlepszych brytyjskich szkołach. Saif Kaddafi to typowy człowiek zachodu nie mający nic wspólnego z dzikimi Arabami z powieści Sienkiewicza "W pustyni i w puszczy". Saif Kaddafi studiował w Wielkiej Brytanii i napisał pracę magisterską na temat THE ROLE OF CIVIL SOCIETY IN THE DEMOCRATISATION OF GLOBAL GOVERNANCE INSTITUTIONS (429 stron).
Sorry, ale przeczytałam to na szybko (ściągnęłam z netu) i praca magisterska Kaddafiego w porównaniu z pracą magisterską Hillary Clinton (ściągnęłam z netu) jest nieporównywalnie lepsza. Można powiedzieć, że praca magisterska Hillary Clinton kompromituje ją, podczas gdy Saif Kaddafi okazuje się intelektualistą. Gdyby za prace naukowe dawano stołki, to Saif Kaddafi zostałby Przewodniczącym Organizacji Narodów Zjednoczonych, a Hillary Clinton asystentką burmistrza Honoluu.
Nie tylko jednak amerykański wywiad wywołuje terrorystyczne zamieszki w Egipcie, Libii i wszędzie, gdzie tylko są złoża ropy. Brytyjczycy też wiedzą, że libijskie złoża ropy należą do najbogatszych na świecie i oczywiście mają zamiar je przejąć. Brytyjski wywiad chętnie skolonizuje Libię, nawet już wysłał tam agentów w celu podporządkowania sobie arabskich terrorystów. Nic nie mogło bardziej ośmieszyć brytyjski rząd. To właśnie Brytyjczycy dostarczyli Amerykanom formalnego pretekstu do napadu na Irak - pretekstem tym były sfałszowane "dane wywiadu" o broni bakteriologicznej i atomowej w Iraku, która w rzeczywistości nigdy nie istniała. Na podstawie fałszywych oskarżeń będących pomówieniami USA najechały Irak jak Hitler Polskę.
Czy Brytyjczycy mogli się bardziej ośmieszyć? Okazuje się, że tak. Nie tylko bowiem amerykańskie koncerny mają ochotę przejąć libijską ropę - brytyjskie koncerny nie mają zamiaru pozostawać w tyle. Kiedy Gazeta Wyborcza wmawia nam, że chodzi o demokratyzację i wolność w Libii (tylko dureń w to uwierzy), zachodnie wywiady prześcigają się w wyścigu o podporządkowanie sobie lokalnych terrorystów, których Gazeta Wyborcza nazywa rewolucjonistami. Brytyjski wywiad wjechał do Libii i został aresztowany przez obywateli libijskich, którzy czekają na amerykańskich wybawicieli z arabską gościnnością, czyli z bronią w ręku. Libańczycy będą witać Brytyjczyków i Amerykanów nie chlebem i solą, ale kałasznikowem.
Pretekst do interwencji - rzekoma obrona praw człowieka - jest wyssany z palca. Według Saifa Kaddafiego (syna Muammara Kaddafiego) terroryści dysponujący bronią palną terroryzują cywili tworząc około dziesięciu grup działających w różnych regionach wschodniej Libii. O co chodzi tym terrorystycznym bojówkom? O demokrację i prawa człowieka? Bynajmniej. Oni chcą przejąć kontrolę nad szybami naftowymi, żeby czerpać zyski z handlu ropą. Czy mają zamiar się dzielić z kimkolwiek tymi zyskami? Bynajmniej.
To dobry przykład ilustrujący kłamliwy michniczyzm Gazety Wyborczej. Ludzie, których Gazeta Wyborcza lansuje jako powstańców w imię demokracji, to są w rzeczywistości dzicy arabscy terroryści, którzy mają jeden cel - zagrabić co się da. Najlepiej ropę. To są bandy o strukturze gangsterskiej opierające skuteczność swojego działania na zastraszeniu i przemocy.
Saif Kaddafi, syn Muammara, mówiąc płynną angielszyzną (zrobił magistra w Londynie) wyjaśnia problem tego inspirowanego przez wywiad USA terroryzmu - każdy znający angielski biegle może to zrozumieć bez trudności. Link do wywiadu z Saifem:
www.youtube.com/watch?v=qS3fKQIZDZ8
Niestety, ani Adam Michnik (nie zna angielskiego), ani Donald Tusk (nie zna angielskiego), ani Bronisław Komorowski (nie zna angielskiego) nawet nie mają co próbować zrozumieć Saifa. Bo w porównaniu z wykształconym w The London School of Economics and Political Science Saifem Kaddafim Michnik, Tusk, i Komorowski to dzicy prymitywni ludzie ze Wschodniej Europy.
Głupki rządzą. Idealne marionetki Zachodu chodzące na smyczy obcego wywiadu.