sirenburka
07.04.11, 08:17
Widzisz i nie grzmisz
<< Rząd Kaddafiego twierdzi, że samoloty NATO stały się de facto siłami lotniczymi rewolucji, a nie obrońcami cywilów. Powstańcy odpowiadają na to, że rewolucja jest buntem zwykłych ludzi - sklepikarzy, studentów i innych, którzy domagają się wolności. Dlatego nawet ochotnicy, którzy walczą na froncie z kałasznikowami w dłoni, są w gruncie rzeczy cywilami. Kaddafi nie miał prawa wysyłać przeciw nim czołgów. Nawet jeśli armia rządowa tylko odpiera ich ataki, dopuszcza się agresji na "cywilów" i powinna zostać natychmiast - jak najbardziej w zgodzie z rezolucją ONZ - zbombardowana. W ostatnich dniach samoloty NATO nie mogą jednak wspierać powstańców tak jak wcześniej i bez względu na to, jak zachodni dowódcy rozumieją pojęcie "cywil". >>
Czyli jeśli "powstańcy" a więc milicja strzelają do wojsk rządowych to żołnierze według nich powinni dać się zabić. Problem NATO jest taki: w'g konwencji genewskich "cywilem jest osoba niebiorąca czynnego udziału w konflikcie zbrojnym".