gemelar
19.04.11, 12:50
Autor pisze: "Stróżyk nie działał pod Pałacem jako dziennikarz. Nie ukrywa, po której stronie konfliktu jest zaangażowany (Kaczyński - "Hero", Komorowski - "Zero")"
Przecież to normalka dla prawicowych dziennikarzy nowej daty (dawni pampersi) To WIELKIE ZWYCIĘSTWO URBANA, który jeszcze w PRL pytany jak u nas sobie wyobraża wolne dziennikarstwo, powiedział że tak właśnie będzie. Przecież ci wszyscy Sakiewicze, Karnowscy, Wildsteiny, Semki, Zdorty i większość komentatorów politycznych "Rzepy" - choć nie można już jej nazywać biuletynem PIS - pozostało, czego nawet w PRL nie było po 1956) przede wszystkim fukcjonariuszami frontu ideologicznego, i jakgdyby im w ogóle nie zależało na choćby udawaniu bezstronnych i obiektywnych żurnalistów. Których, co jest dla mnie szczytem kariery w tym zawodzie, czytelnicy mogą pootraktować, jako wiarygodnych opiniodawców, jako autorytety.
Ale uważam, że ten zawód ma coś w sobie, co sprawia, że jego adepci - jeśli nie są jeno cynicznymi groszorobami, lecz są uczciwi i mają charakter - będą ewoluować w lepszym kierunku. Uważam tak na podstawie obserwacji kilkorga dziennikarzy (choć nie wykluczam, że są po prostu rozczarowani do partyjnych chlebodawców). Oczywiścia są i tacy, jak Czarnecki czy Migdalski wśród polityków, zmieniają front... "na aktualnie lepszy"