Dodaj do ulubionych

Wybić maturze kły

02.07.11, 12:51
Podane wyjasnienie do rozwiązania zadania 1 nieco tłumaczy koszmary autora. Zamiast przeprowadzac (dosć udziwnione, muszę przyznać) rachunki, wystarczy skojarzyć dwa fakty: prawa do poprawki nie mają ci, co oblali dwa lub więcej egzaminów - było ich 7% - oraz możliwe odpowiedzi:
Do wyboru są trzy odpowiedzi: a. 32 proc., b. 25 proc., c. 0 proc. *)
C jest oczywiste, bo ci, co oblali 3 egzaminy to podzbiór tych, co oblalai przynajmniej 2.
Obserwuj wątek
    • trzy.14 Wybić maturze kły 02.07.11, 13:12
      Dawno nie czytałem tak durnego tekstu.
      Ponadto autor przedstawił błędne rozwiązanie zadania 1.
      Cała reszta tekstu jest na podobnym poziomie.

    • skowronp I to chyba na tym polega problem 02.07.11, 13:16
      I to chyba na tym polega problem ;)
    • asperamanka Wybić maturze kły 02.07.11, 13:18
      @ panpaniscus

      I ten własnie przykład pokazuje, że Pan Redaktor w ogóle się nie powinien w kwestii matury wypowiadać, bo przesiąkł właśnie mysleniem, które prowadzi do porażki współczesnego modelu edukacji: szuka skomplikowanych rozwiązań matematycznych, gdy wystarczy pomyśleć i zastosować twoje proste rozwiązanie logiczne. I pokazuje też bezsens systemu testów, które nie uczą myślenia, tylko stosowania schematów.

      Za obecny system edukacji politycy wszystkich rządów po 1989 roku powinni trafić pod Trybunał Stanu. Stworzyli pokolenie ludzi, które nie myśli, bo ich nie nauczono. A może właśnie o to chodziło. Co z tego, że ci ludzie po "maturze" kończą jakieś lewe "studia" i uzyskują "dyplomy", skoro potem, wg badań OECD, większość Polaków nie potrafi przeczytać rozkładu jazdy na przystanku?
    • mostek2 Wybić maturze kły 02.07.11, 13:27
      Ech, z polskiego też kiepsko:

      "ale gdyby to twemu dziecku zabrakło jednego punktu, to byś nie filozofowała, tylko..."

      "wcześniej zdażało mi się zemdleć podczas referatu. "

      pzdr

      • wu67er Pewnie red. się zestresował. Analfabetyzm wtórny, 02.07.11, 14:14
        ...ale w formie łagodnej... Jeśli doniosłe plany red. Pacewicza zostaną wcielone w życie, fala niedouków pełnych analfabetów zaleje nas bezpowrotnie...
        • radek_sim Re: Pewnie red. się zestresował. Analfabetyzm wtó 14.07.11, 10:22
          Niedouki z wyższym wykształceniem już nas zalały. Wolę mieć pracownika po technicznym niż mgr którego muszę wszystkiego uczyć.
    • erte2 Wybić maturze kły 02.07.11, 13:30
      Racja, racja - po jaką cholerę matura ? Po jakiego diabła jakieś kolokwia, sesje, dyplomy i inne takie bzdety ? Po co sobie tym wszystkim zawracać głowę - po ukończeniu 24. roku życia każdy z automatu dostaje jakieś magisterium czy licencjat - wg potrzeby. I jakie oszczęności na oświacie !
    • prl-rp Wybić maturze kły 02.07.11, 13:31
      Matematyka jest niezbędna w studiach wielu kierunków - nie tylko technicznych, ale też innych, wymagających myślenia. Problemem nie jest matura a negatywna (od wielu dekad) selekcja do zawodu nauczyciela (nie tylko szkół średnich). Jestem nauczycielem akademickim i rzadko spotykam studentów chwalących swoich nauczycieli matematyki. Jeśli student nie umie liczyć procentów, podstawowa geometria to prawie voodoo itd. to o czym my mówimy? To wymaga zmian systemowych, z początkowym działaniem w postaci rozwiązania Ministerstwa Edukacji - darmozjadów (tak jak i Min. Nauki i Szk. Wyższ.). Potem programy autorskie szkół i jasny i jedyny sprawiedliwy podział - selekcja: dobrzy na studia (radykalnie zredukowane!!!), gorsi do szkół kształcących do zawodu. Skorzystają obie grupy, nie mówiąc już o Państwie i społeczeństwie.
    • enterpise Matura to bzdura 02.07.11, 13:37
      Ja zdawałem maturę w 2002 roku, mój rocznik jak pierwszy miał zdawać obowiązkowo matematykę na maturze, przedmiot, z którego byłem i jestem kompletnie beznadziejny. I patrząc po wynikach obecnej matury z matematyki cieszę się, że minęła mnie ta przyjemność i nie musiałem się męczyć z matmą na egzaminie dojrzałości. Po co taki upór we wciskaniu matematyki na siłę? Jeśli ktoś myśli, że obowiązek wkuwania matmy - dla mnie był on osobiście bardzo bolesnym obowiązkiem ;) - przekona młodych do podjęcia studiów technicznych to się bardzo myli. Prędzej już ta obowiązkowa matma wszystkim obrzydzi przedmioty ścisłe.
      • csirena1 Re: Matura to bzdura 02.07.11, 16:09
        W liceum mojego syna wszyscy zdali maturę. A w jego klasie byli uczniowie ze stwierdzoną dyskalkulią. Ale pracę z uczniami zaczęto od odrobienia wszelkich zaległości z wcześniejszych etapów edukacyjnych. I dało te efekty. Oczywiście byli uczniowie tacy jak Pan co nie nienawidzili matematyki i buntowali się. Ale zdecydowana postawa nauczycieli i rodziców dała dobre efekty końcowe.
        Matematyk wyjątkowo wymaga systematyczności i nie może być braków. Wielokrotnie przygotowywałam uczniów do egzaminów i moje pierwsze spotkanie z uczniem służyło określeniu zakresu jego braków. I zawsze był tak, że gdy uczeń nie miał braków to zaczynał sam sobie radzić. Niektórzy musieli mieć więcej czasu na zrozumienie, a czasami nawet musiałam znaleźć jakiś niestandardowy sposób wytłumaczenia konkretnego zagadnienia. Matematyki na 30% można się nauczyć. Nie przesadzajmy. Nie możemy jednak dopuścić aby na studia dostawały się osoby, które nie nadają się na studia. Matematyka akurat testuje systematyczną prace. A bez systematycznej pracy nie da się ukończyć studiów.
        Największym problemem jest zły system edukacji i niewłaściwy dobór nauczycieli
        • sokolasty Re: Matura to bzdura 02.07.11, 17:06
          csirena1 napisała:

          > W liceum mojego syna wszyscy zdali maturę. A w jego klasie byli uczniowie ze st
          > wierdzoną dyskalkulią. Ale pracę z uczniami zaczęto od odrobienia wszelkich zal
          > egłości z wcześniejszych etapów edukacyjnych. I dało te efekty. Oczywiście byli
          > uczniowie tacy jak Pan co nie nienawidzili matematyki i buntowali się. Ale zde
          > cydowana postawa nauczycieli i rodziców dała dobre efekty końcowe.

          Tzn. jakie dobre, zrównanie w dół?
          • myrrdin Re: Matura to bzdura 03.07.11, 11:32
            > Tzn. jakie dobre, zrównanie w dół?

            Kłania się czytanie ze zrozumieniem. Po przeczytaniu twojego pytania już mnie nie dziwią tak słabe wyniki z matury...
        • enterpise Re: Matura to bzdura 03.07.11, 12:20
          ,,Ale pracę z uczniami zaczęto od odrobienia wszelkich zaległości z wcześniejszych etapów edukacyjnych. I dało te efekty. Oczywiście byli uczniowie tacy jak Pan co nie nienawidzili matematyki i buntowali się."

          Trudno mówić tu o buncie bo aby zdać musiałem się dostosować i jakoś tą matematykę przecierpieć. W liceum interesowała mnie historia polski, rozumiałem i nawet lubiłem geografię i biologię, angielski nie sprawiał mi większych problemów, w przypadku chemii i fizyki ratowała mnie teoria. A matematyka to były suche liczby - nie tylko sprawiała mi trudności ale też była diabelnie nudna, a nauczyciele nie robili nic by zainteresować uczniów tym przedmiotem. Do jej opanowania nie tyle potrzeba systematyczności co żelaznej woli. Więc zapewne masz rację, że wiele zależy od pracy nauczycieli z uczniami. Wciąż jednak nie rozumiem po co komu matematyka - lwia część informacji zdobytych na tym przedmiocie nie przydała mi się w życiu - na egzaminie dojrzałości?
          • dar61 Po co komu matematyka? 03.07.11, 23:59
            Postawię pytanie inaczej - Czy każdemu uczniowi przystępującemu do egzaminu maturalnego dane jest zdać ten egzamin ?
            Przecież nie.
            Albo poziom wykształcenia, albo masówka.

            Kilkanaście ładnych lat temu zadziwiało mnie, że święto zwane studniówką jest ważniejsze dla uczniów niż bal maturalny. Już wtedy wszyscy sobie szykują pamiątkowe wspólne fotografie, są pewni ukończenia szkoły...
            Dziś mnie to już nie dziwi.

            Ze swego egzaminu maturalnego pamiętam niewiele, przyszedłem 5 minut przed terminem, zdałem nieźle.
            Ale całe bite 4 lata na to pracowałem.
    • koham.mihnika.copyright z taka matura mozna pisac w GW 02.07.11, 13:42
      znam przyklady
    • dawnymaturzysta Re: Wybić maturze kły 02.07.11, 13:42
      Można jeszcze prościej: odpowiedź 32 proc. wykluczona, bo 75 proc. zdało wszystkie. 25 proc. też wykluczone, bo z tych 25 proc. co zdali nie wszystko niektórzy oblali tylko jeden przedmiot. Wniosek: z trzech danych do wyboru możliwości tylko 0 proc. nie prowadzi do sprzeczności.

      Nieszczęściem polskiej edukacji jest fakt, że prawo do zabierania głosu na temat programów nauczania i egzaminów dają sobie bezczelni nieudacznicy tacy jak red. Pacewicz - o nieokreślonym wykształceniu i nieokreślonym zawodzie, dla których wszystko musiało być za trudne na każdym etapie nauki. Kto uwierzy, że facet, dla którego zadanie "uzasadnić, że jeżeli a + b =1 i a2 + b2 = 7 , to a4 + b4 = 31" jest za trudne był w szkole olimpijczykiem? Chyba uczestniczył w olimpiadzie na temat historii komunizmu?

      Podpowiedź: a + b =1 i a^2 + b^2 = 7 to bardzo łatwy do rozwiązania układ dwóch równań. Cały dowcip polegał na tym, żeby po znalezieniu a i b obliczyć a^4 + b^4 inteligentnym sposobikiem zamiast ciężko rachować. Przykład sposobiku:

      a^4 + b^4 = (a^2 + b^2)^2 -2(ab)^2

      Mamy podane w zadaniu ile to jest (a^2 + b^2), natomiast po rozwiązaniu układu równań widzimy, że ab jest iloczynem sumy przez różnicę tych samych dwu liczb, na co jest inny prosty wzorek. Wynik wychodzi błyskawicznie.

      Zgaduję, że to, co red. Pacewicz nazywa "złośliwymi drobiazgami" to były testy na uważne czytanie - żeby rozwiązanie wymagało myślenia, a nie tylko mechanicznego przywołania z pamięci gotowych formułek.
      • marzeka1 Re: Wybić maturze kły 02.07.11, 13:52
        "wcześniej zdażało mi się zemdleć podczas referatu"- zdarzyło, panie Piotrze, zdarzyło.
      • dawnymaturzysta Re: Wybić maturze kły 02.07.11, 16:24
        autopoprawka do mojego wcześniejszego wpisu. Zadanie jest jeszcze prostsze niż napisałem. Nie trzeba nawet rozwiązywać układu a + b =1 i a^2 + b^2 = 7. Wystarczy zauważyć, że

        ab = [(a + b)^2 - (a^2 + b^2)]/2 = - 3

        i dalej jw.
        • panbuchman Re: Wybić maturze kły 03.07.11, 00:21
          Pozdrawiam kolegę dawnego maturzystę.
          Znany myśliciel Andrzej Lepper zaproponował kiedyś, aby dodrukować pieniędzy, skoro Polacy mają ich za mało. Redaktor Piotr Pacewicz rozwija twórczo tę myśl.
    • koala386 Wybić maturze kły 02.07.11, 13:54
      typowe myślenie GW po co się uczyć podstawówa i do łopaty ,tępe manipulowalne społeczeństwo jest trendy !!!!!!!!!!!!!!
      • kicior99 Re: Wybić maturze kły 02.07.11, 14:06
        A czytałeś artykuł? Jest dokładnie na odwrót.
    • wu67er Red.Pacewicz - realne zagrożenie dla edukacji... 02.07.11, 14:09
      Horror polega na tym, że red. Pacewicz wypisuje takie BZDURY od lat... Całkowita ignorancja zmieszana z przeświadczeniem o własnej nieomylności... Poronione akcje typu "Laptop dla każdego pierwszoklasisty", arbitralne sądy o sensowności matury... Aż strach tyłek ściska, kiedy sobie uświadamiam, że tacy ideowi szaleńcy mają - choćby poprzez media - realny wpływ na polską edukację... Artykuł "Wybić maturze kły" jest majstrsztykiem - tu nie ma z czym polemizować - tak wielkie jest nagromadzenie idiotyzmów, bzdur i bełkotu......
    • rozsadek.ltd Panie w sukience, może dajmy zdać wszystkim 02.07.11, 14:18
      Niech później masa półgłówków wali tłumem na uczelnie, robiąc tylko sztuczny tłok.
      A może Paetzewicz jest zwolennikiem amnestii mateuralnej? cha cha cha.
    • wwlmarek Wybić maturze kły 02.07.11, 14:23
      Dlaczego GW publikuje jeszcze tego żałosnego redaktora z jego beznadziejnymi tekstami? Proszę, zlitujcie się.
    • jsom Wybić maturze kły 02.07.11, 14:25
      "W liceum byłem olimpijczykiem"
      Panie Redaktorze, z czego był pan olimpijczykiem?
      Bo wydaje mi się, że nie z matematyki. A przynajmniej w wynikach olimpiad z matematyki z lat w których mógł Pan mieć jakiś związek ze szkolnictwem średnim (licząc z marginesem, od 65 do 75 roku) pan nie widnieje.
      Wyniki dostępne na stronie Olimpiady Matematycznej, www.om.edu.pl/
      • wu67er 10/10!!! Olimpijczyk, bo chodził w czapce, zwanej 02.07.11, 14:37
        popularnie "olimpijka". No i myślał o wystartowaniu w olimpiadzie matematycznej i prawie był gotów uczestniczyć w etapie szkolnym....
      • cigol Re: Wybić maturze kły 02.07.11, 15:05
        > Panie Redaktorze, z czego był pan olimpijczykiem?

        Jak widać, kłamać też trzeba umieć. Gdyby red. Pacewicz poszedł do jakiejś wieczorowej szkoły zawodowej dla dziennikarzy, to by go może przynajmniej tego nauczyli. Bo tego, że archiwa Olimpiady Matematycznej, to nie to samo co teczki IPN, chyba nigdy nie pojmie.

    • aaron_agorenstein Czy Pacewicz oszalał? 02.07.11, 14:39
      Proponuje edukację w stylu (symbolicznie mówiąc) amerykańskim, który doprowadził do tego, że przeciętny poziom amerykańskiej szkoły wygląda żałośnie - ale uczeń ciągle jest dopieszczany i dowartościowywany i wszystko zdaje. Oczywiście w tej sytuacji majętni sobie poradzą: mają świetne szkoły prywatne, z których potem idzie się na świetne (i drogie) uniwersytety.

      Pacewicz, zdaje się, jest majętny (jak bardzo, nie wiadomo, bo w Agorze te sprawy są ściśle tajne - polecam książkę Remuszki). Może więc dba, żeby jego dzieci nie miały konkurencji?
    • mentatd_at_gmail Durny artykuł. 02.07.11, 14:40
      Właśnie sobie przejrzałem "osławione" zadania z matematyki. Połowę policzyłem w pamięci wcale się nie wysilając. Wspomniane zadanie z sumą, sumą kwadratów i sumą do czwartej rozwiązałem w 2 minuty. Jestem 15 lat po maturze...

      Maturzyści zamiast narzekać powinni zacząć się uczyć! Wcale bym się nie zdziwił gdyby tak kiepskie wyniki były wynikiem likwidacji zawodówek i wypaczonych ambicji rodziców co do możliwości swoich pociech.
      • koloratura1 Matematyki trzeba się uczyć! Sukcesywnie 02.07.11, 15:24
        mentatd_at_gmail napisał:

        > Właśnie sobie przejrzałem "osławione" zadania z matematyki. Połowę policzyłem w
        > pamięci wcale się nie wysilając. Wspomniane zadanie z sumą, sumą kwadratów i
        > sumą do czwartej rozwiązałem w 2 minuty. Jestem 15 lat po maturze...

        A ja - 47 (matura r. 1964); po studiach filologicznych, ale bez koszmarnych wspomnień nt. matematyki
        (z perspektywy czasu uważam, że nauczycieli miałam znakomitych) i - też sobie dałam radę, choć zajęło mi to trochę więcej czasu.

        > Maturzyści zamiast narzekać powinni zacząć się uczyć!

        - to po pierwsze.

        Matematyki - sukcesywnie, od pierwszej klasy szkoły podstawowej!
        Bo matematyka to nie taka, na przykład, historia, że można siąść na tydzień przed maturą i - metodą czterech zet, jak to mówią - zakuć (niechby i na pamięć, na blachę) / zdać /zapić /zapomnieć

        Jednym z powodów maturalnej tragedii matematycznej jest i będzie przeświadczenie (całkowicie mylne!), że matematyka mi się do niczego nie przyda (zwłaszcza że - przez lata - nie było jej na maturze), więc po co mam sobie nią zawracać głowę?.

        > Wcale bym się nie zdziwił
        > gdyby tak kiepskie wyniki były wynikiem likwidacji zawodówek i wypaczonych ambicji
        > rodziców co do możliwości swoich pociech.

        Dokładnie!

        Należy zrozumieć, że nie każdy nadaje się do liceum (z prawdziwego zdarzenia) i nie każdy jest w stanie zdać maturę (z prawdziwego zdarzenia)

        - to po drugie.
    • sam16 Wybić maturze kły 02.07.11, 15:12
      Kazdy kto zdawal mature w Polsce moze opowiedziec swoja historie o tym jak wnoszono sciagi w kanapkach,jak nauczyciele podpowiadali rozwiazanie zadan i wiele innych wariantow potwierdzajace ze tak naprwde matura to fikcja.
      W Ameryce nie ma matury i mlodzi ludzie koncza srednia szkole bez tego ogromnego stresu, ktory przesladuje ich do konca zycia.W imie czego?
      Przeciez sukcesy zawodowe i osobiste ludzi nie zaleza od powodzenia na maturze.
      Nawet Einstein mimo swojego geniuszu nie byl orlem w sredniej szkole. Czy jego przykladu nie warto wziasc pod uwage i oszczedzic mlodym ludziom stresu?
      • aaron_agorenstein No to fikcja czy stres? Zaplątałeś się 02.07.11, 15:19
        Z jednej strony piszesz, że matura to fikcja, ściągi itp. Z drugiej, że ogromny stres.

        Myśl logicznie!
        • sam16 Re: No to fikcja czy stres? Zaplątałeś się 02.07.11, 16:14
          aaron_agorenstein napisał:

          > Z jednej strony piszesz, że matura to fikcja, ściągi itp. Z drugiej, że ogromny
          > stres.
          >
          > Myśl logicznie!
          Strach ma wielkie oczy i dlatego sie boimy chociaz nie ma sie czego bac bo to fikcja.
          Stres jest rodzajem strachu przed niewiadomoa.Ta niewiadoma moze byc realna lub fikcyjna a momo to przezywanie stresu jest autentycznym przezyciem dlatego logicznie myslac nie ma sprzecznosci miedzy fikcja a przezywaniem stresu.
          • aaron_agorenstein Dziwne. Boisz się fikcji 02.07.11, 21:03
            o której wiesz, że jest fikcją? Powiedzenie "strach ma wielkie oczy" dotyczy właśnie sytuacji, w której boimy się UROJONEGO niebezpieczeństwa: szelest w krzakach bierzemy za wilka. Jeśli wiemy, że szelest to tylko wiatr, a wilk jest fikcją - to się nie boimy.
      • koloratura1 Re: Wybić maturze kły 02.07.11, 15:35
        sam16 napisał:

        > Nawet Einstein mimo swojego geniuszu nie byl orlem w sredniej szkole. Czy jego
        > przykladu nie warto wziasc pod uwage

        Byłabym ostrożna, gdy idzie o przekonanie, że każdy, kto - wzorem Einsteina - nie był orłem w średniej szkole jest na najlepszej drodze do dorównania mu...
        • sam16 Re: Wybić maturze kły 02.07.11, 16:22
          koloratura1 napisała:

          > sam16 napisał:
          >
          > > Nawet Einstein mimo swojego geniuszu nie byl orlem w sredniej szkole. Czy
          > jego
          > > przykladu nie warto wziasc pod uwage
          >
          > Byłabym ostrożna, gdy idzie o przekonanie, że każdy, kto - wzorem Einsteina - [
          > i]nie był orłem w średniej szkole[/i] jest na najlepszej drodze do dorównania
          > mu...
          Nie mialem na musli "dorownywania" Jestem przekonany i sa na to dowody w biografiach wielu wybitnych ludzi ,ze ich talenty rozwijaly sie mimo slabych wynikow w szkole czy na studiach. Na siwcie zyja dwudziestolatkowie ktorzy nie pokonczyli sredniej szkoly a mimo to sa juz milionerami czy atuorami powaznych wynalazkow.
          Taki potentat jak Onasis skonczyl 4 klasy szkoly podstawowej a stworzyl fortune o kotrej nie nawet profesorom ekonomi sie nie snilo.
      • kicior99 Re: Wybić maturze kły 03.07.11, 08:41
        Einstein? Wielu chciałoby mieć takie kłopoty w szkole średniej...
      • alamakotalive Re: Zniesc mature i bezplatne studia tez 03.07.11, 09:42
        Zamiast matury maja w USA: SAT, ACT i sume stopni zebranych w ciagu 4 lat. Od tego zalezy do jakiej uczelni zostana przyjeci i ile beda za sudia placic. Ci najlepsi studiuja za darmo w najlepszych uniwersytetach, reszta placi i to slono.
        Nie chcecie zdawac matury to placcie sami za studia, tyle ile to kosztuje w USA.
      • dr_pitcher Re: Wybić maturze kły 03.07.11, 12:48
        W AMeryce nie ma matury, ae sa za to egzaminy co semestr. Trudniejsze niz matura w Polsce. Po to by zdac, nalezy miec 50% w gore. Po to by myslec o studiach, 60% moze nie wystarczyc. Uwazamy, ze poziom szkolictwa w USA jest fatalny. Nie wszedzie, nie zawsze. Dla testu dalem mojemu chrzesniakowi (chlopac z zacieciem humanistycznym, z matematyki raczej nie orzel, pierwsza klasa liceum) mature z tego roku - Rozwiazal na 73%.
      • dar61 Wziąć i wypić maturze kły 04.07.11, 00:10
        Ależ {Samie_z_szesnastką}!
        Nikt nie zaprzeczy, że samouk może osiągnąć wiele w życiu. Może być nawet noblistą.
        Ale i poziom matury wymaga, by nie była ona po prostu łatwa i dla każdego.

        Jak porównuję swą do tego, co dziś jest zwane egzaminem maturalnym, to ... to nie napisałbym takiego np. fragmenciku zdania:
        ...nie warto wziąść...
      • satancruz Re: Wybić maturze kły 05.07.11, 11:10
        > Nawet Einstein mimo swojego geniuszu nie byl orlem w sredniej szkole.

        To zależy z czego, oceny miał dobre, nawet b. dobre - matma i fizyka 6

        upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/8/86/Einstein-matura.jpg
    • roxxxxanne2026 Wybić maturze kły 02.07.11, 15:18
      Poprostu nie chce się myśleć,ani uczyć.Dobrze wiem,w drodze na uczelnie co raz słysze:a to mi wisi,a to byle dwója i mi starczy,a to mi się nie chce,a po co komu polski,matematyka,jestem olimpijczykiem i nic nie muszę-opinie uczniów o zgrozo nawet tych z podstawówek.Mam na swoich studiach matematykę,będzie ze mną już przez całą kariere naukową i w pracy i płakać ze śmiechu mi się chce jak widze co licealiści mają na matematyce,dla nich problem to dodać do siebie ułamki,dla mnie problemem było to obliczyć objętość bryły ograniczonej ośmioma funkcjami ale umiem,nie bolało,można się nauczyć.I trzeba,na kierunkach ścisłych wiedzą podstawową z matematyki np.są całki,pochodne,znajomość wszystkich funkcji,całkowanie obszarów zadanych funkcjami,liczenie granic itp.i to na uniwerkach,nie politechnikach,które co raz częściej stoją słabiej z matematyką od uniwersytetów.
    • tbarbasz Uchroń nas Panie 02.07.11, 15:56
      od takich reformatorów jak Pan Redaktor.
      NB. Ciekaw jestem Pana odpowiedzi na postawione pytanie z jakiego przedmiotu był Pan olimpijczykiem!
      A na Uczelnie (i do Liceum) powinien być egzamin wstępny. Jak ktoś stara się o pracę, do ocenia go ten, u kogo zamierza pracować - poprzedni pracodawca wydaje jedynie opinię.

      I komu to przeszkadzało???
      • cigol Re: Uchroń nas Panie 02.07.11, 16:14
        > od takich reformatorów jak Pan Redaktor.

        Ciekawe kiedy red. Pacewicz zacznie zbierać podpisy pod apelem "do Schetyny" i likwidację matury - tego przeżytku cywilizacyjnego świadczącego o zacofaniu społecznym.

      • zyta2003 Re: Uchroń nas Panie 02.07.11, 17:01
        Za kazdym razem to samo, zadna merytoryczna dyskusja, tylko bluzgi na tego czy innego, ktory smial naruszyc skostnialy schemat polskiej edukacji. Tydzien temu dostalo sie E. Gretkowskiej, bo stwierdzila, ze moze nie wszystkim jest potrzebna matematyka z "wyzszej polki", a czas przeznaczony na korepetycje moglby uczen spozytkowac znacznie lepiej.
        W Polsce jest wysoki poziom nauczania, a w takiej przykladowo durnej Ameryce niski i nie ma matury. No to jak to sie potem przeklada ta wysoka edukacja i matura na badania naukowe, publikacje, autorytet, innowacyjnosc, przystosowanie do zycia w spoleczenstwie, uczciwosc, otwartosc na swiat?
        Taki troche nie na temat dodatek. Mloda dziewczyna, ktora poszla do szkoly sredniej w Ameryce byla zdziwiona, ze kiedy nauczyciel w czasie testu wyszedl z klasy na kilkanascie minut nikt nie drgnal, nie otworzyl sciagi, ksiazki, nie przekonsultowal z innymi. Durni ci Amerykanie, juz od najmlodszych lat. No nie? Moze troche o uczciwosci wszelkich egzaminow w Polsce by napisac? O przeciekach, sciagach, tez ciaglych pomylkach w przygotowywanych pytaniach i odpowiedziach, czy karuzeli zmian w systemie....
        Narzekanie na testy jest powtarzaniem stereotypow. Testy umiejetnie opracowane zmuszaja do kreatywnego myslenia. Trzeba by poprobowac zdawania takich, a potem pisac, czy mowic o nich. Nie jest to sposob idealny, ale na pewno sprawiedliwszy niz zdawanie indywidualne - twarza w twarz, a nawet komisja. Przy takiej masowce, jak sobie wyobrazacie przeprowadzania egzaminow po staremu.
        Dla mnie jednym z najwiekszych plusow mieszkania poza Polska jest rozstanie sie moich dzieci, a teraz wnukow z polskim systemem edukacji. Mimo jego braku wszyscy w mojej rodzinie maja interesujace, wymagajace wyksztalcenia prace, sa wartosciowymi i zadowolonymi z zycia obywatelami.
        Na uczelnie nie zdawali egzaminow wstepnych. Oceniany jest caloksztalt, nie tylko stopnie, na dobra uczelnie bardzo wazna jest osobowosc, zaangazowanie spoleczne, zainteresowania, osiagniecia pozaszkolne.
        Oczywiscie jeden m oze lubiec mature, tez z matematyki, inny troche mniej, lub wcale. Ale dlaczego tych, ktorzy uwazaja ja za skostnialy system od razu wyzywac w prostacki sposob? Wszak zdana przez was trudna matura zobowiazuje nie tylko do umiejetnosci rozwiazywania powyzszego zadania, ktora sie chwalicie, ale tez do kultury osobistej. Czasami nawet nie wiadomo, co jest wazniejsze.
        • belferxxx Gdzie ty tą matematykę z wyższej półki widzisz??? 02.07.11, 23:51
          >Tydzien temu dostalo sie E. Gretkowskiej, bo stwierdzila, ze moze nie wszystkim jest potrzebna matematyka z "wyzszej polki", <
          Cztery działania, trochę wykresów i procenty wystarczą żeby zdać podstawową maturę na 30%.Uczniowie dobrych 2 klas gimnazjów są to w stanie zrobić!Gretkowska i ty nie macie pojęcia o czym piszecie!!!;-)
          Pacewicz też!!!
          • zyta2003 Re: Gdzie ty tą matematykę z wyższej półki widzis 03.07.11, 00:53
            Dobrze, dobrze, panie belfrze, to tragiczna moja kompromitacja. Jestem opozniona w rozwoju, ale zycie mi schodzi na potrzebnej spoleczenstwu pracy, wychowalam wartosciowych obywateli, nawet nieco wyksztalconych, jestem inteligentna i co najwazniejsze : nie zzera mnie frustracja i pogarda dla tych co pojmuja cos inaczej, albo nawet nie pojmuja. Z zyczliwym pozdrowieniem, idz sie przewietrzyc.
            • 3miastowy Re: Gdzie ty tą matematykę z wyższej półki widzis 03.07.11, 14:59
              czlowiek inteligentny zna matematyke, potrafi dodawac, liczyc procenty....
              Czy kazdy ciemniak, ktory nie potrafi rachowac powienien miec mature? Watpie...
              Idac tropem rozumowania osobnikow typu zyta czy pacewicz mozna uznac, ze jakakolwiek formalna edukacja jest zbeda.... po coz meczyc przyszlego polityka w szkole matematyka czy chemia czy nie daj Boze fizyka.... toz ta wiedza mu nigdy do zycia nie bedzie potrzebna. Idac dalej, przyszla gwiazda rocka - po co wogole chodzic do szkoly?
              A taki aktor - po co mu matematyka, fizyka, chemia, biologia, geografia, technika, informatyka?
              zyta wie najlepiej - zadnych egazminow, szkola bez stresu bedzie dobrze.....
              przyszly wybitny informatyk - po co ma tracic czas na Szymborska, Milosza czy Mickiewicza? No do czego mu to bedzie potrzebne? Zniesc przymus edukacji, zniesc wszelkie egzaminy. Zamiast do lekarza bedziemy sie leczyc u znachora, zamiast myslec i przewidywac lepiej udac sie do wrozki.....
              ciemniactwo atakuje.....
          • kicior99 Re: Gdzie ty tą matematykę z wyższej półki widzis 03.07.11, 08:43
            Gretkowska? To ta matematyczka, która doliczyła się dwóch łechtaczek?
          • satancruz Re: Gdzie ty tą matematykę z wyższej półki widzis 05.07.11, 11:23
            > Cztery działania

            Dwa działania: (+) i (x)
    • spokojny.zenek Co za koszmarne brednie... 02.07.11, 16:12
      Totalna ignorancja połączona z nieumiejetnością logicznego myślenia. I tak od lat, bezkarnie...
      • sam16 Re: Co za koszmarne brednie... 02.07.11, 16:30
        spokojny.zenek napisał:

        > Totalna ignorancja połączona z nieumiejetnością logicznego myślenia. I tak od l
        > at, bezkarnie...
        Wczesniej pisalem ze osiagniecia mlodych ludzi nie zaleza od ich wynikow na maturze czy dyplomie uniwersyteckim.
        Sukcesy zawodowe i osobiste wcale nie trzymaja standardow logicznych.
        Ignoranci potrafia byc tworcami wielkich fortun czy miec udane zycie osobiste podczas gdy profesorowie ekonomi zyja skromnie w porownaniu do swjej wiedzy dlatego ich zony odchodza do glupich bogatych ignorantow.
        • zyta2003 Re: Co za koszmarne brednie... 02.07.11, 17:11
          Sam16, masz duzo cierpliwosci i dobrej woli.:-))
          Tak sie sklada, ze oprocz sukcesow w biznesie, w ostatnich latach mamy duzo przykladow mlodych ludzi, ktorzy nie pokonczyli formalnej edukacji, a stworzyli wspolczesny nam swiat. Zwlaszcza ludzi z tej przykladowo niedoksztalcownej Ameryki . To swiat internetu, komunikacji globalnej. Bo oprocz formalnej edukacji, bardzo wazna jest kreatrywnosc, a tego w polskich szkolach i na maturze nie ucza. Chyba, ze chodzi o kreatywnosc w oszukiwaniu.
          • sam16 Re: Co za koszmarne brednie... 02.07.11, 19:46
            zyta2003 napisała:

            > Sam16, masz duzo cierpliwosci i dobrej woli.:-))
            > Tak sie sklada, ze oprocz sukcesow w biznesie, w ostatnich latach mamy duzo
            > przykladow mlodych ludzi, ktorzy nie pokonczyli formalnej edukacji, a stworzy
            > li wspolczesny nam swiat. Zwlaszcza ludzi z tej przykladowo niedoksztalcownej
            > Ameryki . To swiat internetu, komunikacji globalnej. Bo oprocz formalnej eduk
            > acji, bardzo wazna jest kreatrywnosc, a tego w polskich szkolach i na maturze n
            > ie ucza. Chyba, ze chodzi o kreatywnosc w oszukiwaniu.
            Dziekuje za uznanie. Ludziom ktorzy nigdy nie wyjechali ze swoich zasciankow wydaje sie ze ich doswiadczenia sa wzorem dla swiata i kazdy kto ma inne zdanie jest glupi i nie ma racji.
            Dobrze ze dalas przyklad o sciaganiu w czasie testow. Dla przybysza z Polski jest do niezwykla obserwacja bo w Polsce jak wiadomo i na maturze sie sciaga za cichym przywoleniem nauczycieli. Tu jest to niemozliwe.W dodatku nie tylko nauczyciele sa temu przeciwni ale tez uczniowie maja gleboko zakodowana uczciwosc w tym wzgledzie.
            Zarowno polski jak i amerykanski system szkolnictwa ma swoje mankamenty.
            Polacy tak chetnie powoluja sie na amerykanskie przyklady i w wielu dziedzinach zycia przedstawiaja amerykanske rozwiazania jako modelowe. Ciekawe ze akurat w szkolnictwie nie ma takich ciagot.
            Polski system nauczania nie zminil sie o dziesiecioleci. Progrmy przeladowane sa oglupiajaca literatura romantyczna ,ktorej ideologia i wzory postepowania juz dawno stracily na aktualnosci i sa wrecz szkodliwe. Np.gloryfikowanie upadlych postan wznieconoych przez niodpowiedzialnych i rzadnych wladzy niedorostkow jest kpina z historii i naszego dzielnego narodu.Trudno w krotkim poscie zmiescic wszyskie drazliwe watki naszej edukaji tym bardziej ze za chiwle musze wysjc. Na zakonczenie dodam tylkoze wladze oswiatowe w Polsce powinne sie powznie zabrac za reforme programow i zdecydowanie zniesc mature.
        • rokko Re: Co za koszmarne brednie... 02.07.11, 21:14
          sam16 napisał:
          > Wczesniej pisalem ze osiagniecia mlodych ludzi nie zaleza od ich wynikow na mat
          > urze czy dyplomie uniwersyteckim.
          > Sukcesy zawodowe i osobiste wcale nie trzymaja standardow logicznych.
          Matura, jak każdy szkolny egzamin, nie ma sprawdzać zdolności do osiągania sukcesów, tylko poziom przyswojenia wiedzy.

          > Ignoranci potrafia byc tworcami wielkich fortun czy miec udane zycie osobiste p
          > odczas gdy profesorowie ekonomi zyja skromnie w porownaniu do swjej wiedzy dlat
          > ego ich zony odchodza do glupich bogatych ignorantow.
          Owszem, to się zapewne zdarza. Chociaż jakoś myślę, że ludzie z dobrym wykształceniem mają (średnio) lepsze dochody. I szczerze wątpię, czy zjawisko odbijania żon profesorom przez ignorantów jest masowe. :) Ale możesz marzyć...
          • sam16 Re: Co za koszmarne brednie... 02.07.11, 22:03
            rokko napisał:
            > Matura, jak każdy szkolny egzamin, nie ma sprawdzać zdolności do osiągania sukc
            > esów, tylko poziom przyswojenia wiedzy.
            > Oczywiscie ze matura jest sprawdzianem przyswojenia wiedzy i jak kazdy egzamin.Po co jednka robic z tego horror tak jak robi sie z egzaminu na prawo jazdy.
            Mieszkam w Kandzie gdzie nie ma matur i ani nauka ani mlodziez nie cierpia z teogo powodu.
            Dlatego uwazam ze matura to niepotrzebny balast.
            > >
            > Owszem, to się zapewne zdarza. Chociaż jakoś myślę, że ludzie z dobrym wykształ
            > ceniem mają (średnio) lepsze dochody. I szczerze wątpię, czy zjawisko odbijania
            > żon profesorom przez ignorantów jest masowe. :) Ale możesz marzyć...
            I tu tez sie z toba zgadzam. Chociaz nie marze o dobijaniu komukolwiek zony.
            Moje opinie nie dotycza konkretnych sytuacji tylko obrazuja szersze zjawisko.
            Mianowicie chodzi o to ze profesorowie analizuja zjawiska ekonomiczne,ktore wczesniej stworzyli ludzie po ktorych niekoniecznie spodziewano sie ze sa geniuszami w robieniu wielkich interesow.Tytul profesora nawet jesli nie jest wybitnym i z tego powodu bogatym jest uwazany za wartosc sama w sobie. Osobiscie bardziej cenie czlowieka madrego niz bogatego.
            W calym jednak rozumowaniu chodzi mi o to ze czlowiek sprawdza sie w konkretnym dzialaniu a nie na egzaminie.
            • rokko Re: Co za koszmarne brednie... 02.07.11, 23:19
              Nie wiem, jak jest w Kanadzie, ale w USA jest SAT, a i studenci na uniwersytetach muszą zdawać całkiem sporo egzaminów. Przypuszczam że Kanada wiele od tego nie odbiega. Nie jest tam więc tak bezstresowo i żaden to "horror", że i w Polsce młodzież musi zdać parę testów na koniec szkoły.
              Czlowiek sprawdza się w działaniu, ale po to istnieją szkoły, żeby go/ją do tego działania przygotować. Robią to lepiej lub gorzej, ale opowieści o geniuszach, którzy ledwie skończyli szkołę, a potem dokonywali przełomowych wynalazków są w dzisiejszych czasach sensacyjnymi wyjątkami, a nie "szerszym zjawiskiem". I wbrew np. temu, co pisała Zyta, większość twórców internetowej rewolucji była wybitnymi uczniami i odbierała jak najbardziej formalne wykształcenie na najlepszych uniwersytetach.
              A propozycje red. Pacewicza by po prostu obniżyć wymagania maturalne, akurat żadnego pozytywnego wpływu na wykształcenie młodych Polaków, czy też - jeśli wolisz - na ich zdolność do osiągania sukcesów, mieć nie będą bo nie tu leży problem. Zamiast biadać nad zbyt trudnymi egzaminami z matematyki (które, jak tu wielu komentatorów wytknęło, były trudne tylko dla p. Pacewicza) może warto przeznaczyć więcej czasu na naukę tejże. Choćby i kosztem czasu na wkuwanie o tych przegranych powstaniach, o których piszesz... Ale to nadal w niczym nie podważa sensu stawiania wymagań na koniec szkoły średniej.
              • sam16 Re: Co za koszmarne brednie... 03.07.11, 05:03
                rokko napisał:

                > Nie wiem, jak jest w Kanadzie, ale w USA jest SAT, a i studenci na uniwersyteta
                > ch muszą zdawać całkiem sporo egzaminów. Przypuszczam że Kanada wiele od tego n
                > ie odbiega. Nie jest tam więc tak bezstresowo i żaden to "horror", że i w Polsc
                > e młodzież musi zdać parę testów na koniec szkoły.
                >Wydaje mi sie ,ze wystarczajaco jastno sie wyrazilem dlatego nie bede wracal do mojej argumentacji.
                Mam wrazenie, ze nie chcesz przyjac do wiadomosci mojego punktu widzenia ale za wszelka cene chcesz postawic na swoim.
                Czy ja gdzies napisalem ze w Ameryce nie zdaje sie wogole egzaminow,alb ze egzaminy sa niepotrzebne? Tak w Stanach jak i w Kandzie pisze sie testy ale one sa traktowane jak zwykla klasowka i nikt nie przychodzi na nie w bialej koszuli i krawcie czyli nie ma calej tej strasznej ceremoni potegujacej stres i frustracje. Poza tym jak pisze Zyta mozna zdawac takie testy po kilka razy przed i po skonczeniu sredniej szkoly.
                Moj syn chce studiowac medycyne wiec mumial zdac kilka dodatkowych testow z hemii organiczenj czy biologii zeby zdobyc tzw. kredyty bo po szkole sredniej mial obrac inny kierunek.
                Jesli chodzi o sukcesy zyciowe tez nie napisalem ze sa to przypadki nagmninne jak to probujesz mnie interpretowac.
                Takie przypadki sie zdarzaja i zawsze sa potwierdzeniem reguly a nie regula.
                Wlasnie kilka tygodni slyszalem w radio ze 14 letni Knadyjczyk wymyslil samosterujace sie zawieszenie, ktore zapobiega koziolkowaniu samochodu.
                Wynalazek bedzie wdrozony do produkcji przez General Motors.
                To nie znaczy ,ze szyscy 14 sto latkowie sa geniuszami ale tacy sie zdarzaja.
                • rokko Re: Co za koszmarne brednie... 03.07.11, 12:28
                  To naprawdę zabawne, że uważasz, że ubranie się w garnitur jest takim horrorem i traumą dla 19latka. :) Równie zabawne, jak histeria red. Pacewicza nad stresem maturzystów. Ja przestałem uważać że to było jakieś wielkie osiągnięcie i przeżycie po pierwszej sesji egzaminacyjnej na studiach. :)
                  A co do młodocianych geniuszy - skoro masz świadomość że to wyjątki, to nie rozumiem czemu się na nie powołujesz w dyskusji nt ogółu maturzystów? Nb - w Polsce też nie ma zakazu wymyślania wynalazków dla 14-latków bez matury, więc nie wiem nadal, w czym ci ten obowiązek maturalny przeszkadza? :)
                  Ja istotnie nie przyjmuję do wiadomości poglądu, że likwidacja matury, czy zmniejszenie na niej wymagań cokolwiek poprawi i obstaję przy tym, że problem naszego szkolnictwa polega na czym innym.
                  • sam16 Re: Co za koszmarne brednie... 03.07.11, 15:20
                    rokko napisał:

                    > To naprawdę zabawne, że uważasz, że ubranie się w garnitur jest takim horrorem
                    > i traumą dla 19latka. :)
                    Czytanie ze zrozumieniem jest jedna z podstawowych umiejetnosci jaka powinien posiasc absolwent sredniej szkoly,nie mowiac o studentach czy absolwentach wyzszych uczelni.
                    Wydaje mi sie ze gdzies ta zdolnosc u ciebie szwankuje bo przypisujesz mi rzeczy ktorych nigdzie nie napisalem czyli nie rozumiesz co do ciebie pisze i w zwiazku z tym wyciagasz falszywe wnioski.
                    Dla mnie horrorem nie jest zalozenie garnituru ale cala otoczka towarzyszaca maturom i wyraznie to napisalem a ty wciskasz mi horror z garniturem.
                    Gdybym nie poznal kanadyjskiego systemu egzaminacynego pewnie nie zastanawialbym sie nad zasadnoscia matury. Wiadomo ze egzamin jest nie tylko stresujacy ale rowniez mobilizujacy do pracy. Moze byc tez powodem do satysfakcji z dobrze spelnionego obowiazku.
                    Co mnie razi w polskiej maturze to jej organizacja i podejscie do tego procederu rodzicow i nauczycieli. Jest nie do zaakceptowania to co dzieje sie pod sala egzaminacyjna.
                    Mam tu na mysli wynoszenie tematow i tekstow zadan. Rodzice mobilizuja tegie glowy,ktore z przyjazni albo z oplata rozwiazuja zadania ktore potem przenoszone sa na sale egzaminacyjna i mlodziez odpisuje a nauczyciele tego nie zauwazaja.
                    Dotyczy to szczegolnie matematyki. Jest hipokryzja udawac ze tego problemu sie nie zauwaza i przez lata powtarza sie ten sam proceder, kiedy mozn zrobic tak jak to jest w Kanadzie, ze nie musi sie zdawac matematyki jesli uczen nie czuje sie na silach i uwaza ze w dalszym ksztalceniu matematyka nie bedzie mu potrzebna.
                    Wiekszosci ludziom ,w tym mnie rowniez ta wiedza zupelnie nie ma zastosowania w codziennym zyciu mimo ze kiedys bylem nawet nauczycielem w serdniej szkole.
                    Mysle ze w Polsce istnieje potrzeba znecania sie nad przystepujacymi do egzaminow.
                    Przyklaem moze byc rowniez egzamin na prawo jazdy podczas gdy w zdaje sie taki egzamin zupelnie bez stresu.
                    Kiedy przyjechalem do Kanady moglem pol roku jezdzic na polskim prawie a potem musialem zdac kanadyjski test. Mimo ze moj angielski wtedy byl jeszcze bardzo slaby zdalem za pierwszym podejsciem i caly prceder wlacznie z wydaniem prawa jazdy trwal kilkanascie minut.
                    Podobnie jest z koncowymi egzaminami w szkolach.Mlodziez pisze test ktory wysylany jest do ministerstwa gdzie jest oceniany i caly proceder przechodzi prawie niezuazalny.
                    Przynajmniej ja jako rodzic tego nie odczulem ani tez moje dzieci nie robily z tego zadnego problemu.


                    Równie zabawne, jak histeria red. Pacewicza nad strese
                    > m maturzystów. Ja przestałem uważać że to było jakieś wielkie osiągnięcie i prz
                    > eżycie po pierwszej sesji egzaminacyjnej na studiach. :)
                    Ja natomiast ma zupelnie inne doswiadczenie. Prawie kazdy egzamin na studiach to byla uczta duchowa. Oczywiscie w zaleznosci od egzaminatora. Jesli sie trafil taki jak ci od prawa zjazdy to niestety.....
                    > A co do młodocianych geniuszy - skoro masz świadomość że to wyjątki, to nie roz
                    > umiem czemu się na nie powołujesz w dyskusji nt ogółu maturzystów? Nb - w Polsc
                    > e też nie ma zakazu wymyślania wynalazków dla 14-latków bez matury, więc nie wi
                    > em nadal, w czym ci ten obowiązek maturalny przeszkadza? :)
                    Na przydkladzie mlodocianeych geniuszy chcialem uswiadomic,ze egzamin poza jego formalna funkcja(dopuszczenie do studiow) nie jest konieczny czy nie stanowi bariery aby "wzlatac ponad poziomy"
                    > Ja istotnie nie przyjmuję do wiadomości poglądu, że likwidacja matury, czy zmni
                    > ejszenie na niej wymagań cokolwiek poprawi i obstaję przy tym, że problem nasze
                    > go szkolnictwa polega na czym innym.
                    I tu dochodzimy do sedna sprawy.Co nalezy rozumiec pod pojeciem "polega na czym innym'
                    Jestem przekonany ze oranizacja matury czy jej trudnosc nie jest tu zasadniczym problemem.
                    Przygotowanie mlodych ludzi do zycia odbywa sie przede wszytkim w domu rodzinnym.
                    Najwazniejsze umiejetnosci, wyksztalcaja sie w pirewszych latach zycia,kiedy dziecko jeszcze nawet nie mowi.
                    Priorytetem jest zaspokojenie potrzeby przynaleznosci i bezpieczenstwa oraz poczucia wlasnej wartosci. Z takim bagazem zdobytym w domu rodzinnym mlody czlowiek idzie przez zycie bez kompleksow i z podniesona glowa. Jest odporny na sters i nawet moze w Polsce zdawac na prawo jazdy.
                    Jesli chodzi o kontretna wiedze z poszczegolnych przemniotow to problem polega na sposobie nauczania a raczej nieumiejetnosci nauczania.
                    Trzeba sobie zadac pytanie dlaczego tak wielu uczniow ma problem z matematyka a po korepetycjach prolem znika albo przynajmniej sie zminiejsza.
                    Wniosek jest prosty. Maematyka powinna byc nauczana bardziej indywidualnie bowiem zaniedbanie niektorych tematow "msci"sie w dalszym procesie zglebiania tajnikow krolewj wiedzy.
                    Ciekawy jestem gdzie wg.ciebie tkwia probelmy polskiego systemu edukacyjnego?
                    • rokko Re: Co za koszmarne brednie... 04.07.11, 08:53
                      > Czytanie ze zrozumieniem jest jedna z podstawowych umiejetnosci jaka powinien p
                      > osiasc absolwent sredniej szkoly,nie mowiac o studentach czy absolwentach wyzsz
                      > ych uczelni.
                      > Wydaje mi sie ze gdzies ta zdolnosc u ciebie szwankuje
                      Może po prostu zacznij pisac spójnie i logicznie, to i mój "problem z czytaniem" zniknie? ;) Raz piszesz że problemem jest "cała ta ceremonia potęgująca stres", żeby za chwilę mi tłumaczyć że najgorsze jest wynoszenie tematów. A jedno i drugie nie ma zupełnie związku z tym, co Pacewicz w swoim artykule napisał. Więc może najpierw przeczytaj jego tekst ze zrozumieniem, a potem komentuj? Bo teraz wygląda jakbyś po prostu "za wszelką cenę chciał postawic na swoim". ;)

                      > Podobnie jest z koncowymi egzaminami w szkolach.Mlodziez pisze test ktory wysyl
                      > any jest do ministerstwa gdzie jest oceniany i caly proceder przechodzi prawie
                      > niezuazalny.
                      > Przynajmniej ja jako rodzic tego nie odczulem ani tez moje dzieci nie robily z
                      > tego zadnego problemu.
                      Może dlatego że się uczyły, zamiast liczyć, że jakiś wpływowy redaktor się za nimi wstawi i kolejny minister edukacji ogłosi "amnestię"? (była taka sytuacja za giertycha)

                      > Na przydkladzie mlodocianeych geniuszy chcialem uswiadomic,ze egzamin poza jego
                      > formalna funkcja(dopuszczenie do studiow) nie jest konieczny czy nie stanowi b
                      > ariery aby "wzlatac ponad poziomy"
                      Jak już pisałem, nie ma przymusu zdawania...

                      > Przygotowanie mlodych ludzi do zycia odbywa sie przede wszytkim w domu rodzinny
                      > m.
                      > Najwazniejsze umiejetnosci, wyksztalcaja sie w pirewszych latach zycia,kiedy dz
                      > iecko jeszcze nawet nie mowi. (...)
                      Piękne, ale kompletnie nie na temat.

                      > Trzeba sobie zadac pytanie dlaczego tak wielu uczniow ma problem z matematyka a
                      > po korepetycjach prolem znika albo przynajmniej sie zminiejsza.
                      No właśnie. Widzisz gdzieś w artykule zadanie takiego pytania?

                      > Jestem przekonany ze oranizacja matury czy jej trudnosc nie jest tu zasadniczym
                      > problemem.
                      No, to tu się zgadzamy. A autor artykułu ma wyraźnie inne zdanie.

                      > Ciekawy jestem gdzie wg.ciebie tkwia probelmy polskiego systemu edukacyjnego?
                      Cóż, nie jestem specjalistą od programów nauczania, ale tu się akurat zgadzam z tobą, że przydałoby się mniej romantyzmu a więcej realizmu. Czyli mniej o przegranych powstaniach, a więcej o ułamkach. ;)
    • pedro1984 Wybić maturze kły 02.07.11, 17:38
      Nie było łatwo „uzasadnić, że jeżeli a + b =1 i a2 + b2 = 7 , to a4 + b4 = 31".

      Drogi panie redaktorze nie ośmieszaj się pan. Od matury minęło mi 8 lat, żadnej olimpiady nie mam na koncie, zadanie zrobiłem w 4 minuty (patrzyłem na zegarek ^^).
      Wzory do wykorzystania są na poziomie ostatnich klas podstawówki tej przedreformowej.
    • ubiquitousghost88 Logika czerwonych majtek maturalnych Pacewicza... 02.07.11, 17:41
      Udało nam się zniszczyć przemysł okrętowy, dumę i chlubę znienawidzonego przez Nobelektryka PRL-u.......... to po co nam matematyka?
      Żeby buraki sadzić?
    • wawak1 Wybić maturze kły 02.07.11, 18:38
      Pacewicz to autentyczny idiota. W redakcji GW powinni na niego chuchać i dmuchać, żeby broń Boże się nie przeziębił, bo takiego drugiego ze świecą szukać.

      A tak na poważnie - niech pisze sobie o bieganiu, a poważne sprawy (np. edukację) zostawi poważnym ludziom. On ośmiesza was, nie widzicie tego?
    • solix2010 Wybić maturze kły 02.07.11, 20:04
      Spójrzmy prawdzie w oczy - nie wszyscy nadają się do studiowania. I może lepiej, że ktoś ten fakt sobie uświadomi wcześniej np. po egzaminie maturalnym. Inną sprawą jest to, że nauka wymaga systematycznej własnej pracy. Nic nie dadzą wysiłki nauczyciela, rodziców, jeśli sam zainteresowany się nie przyłoży - a z tym jak widać jest problem, bo ma był łatwo, prosto i przyjemnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka