jurber1 19.07.11, 18:36 Czy Gazeta Wyborcza ma jeszcze Redaktora Naczelnego ? Czy istnieje coś takiego jak "linia pisma" - najbardziej opiniotwórczej gazety w Polsce ? Nie róbcie czytelnikom - którzy Wam zaufali - wody z mózgu ! Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
rs_gazeta_forum Co robić z bzdurami, które serwuje tu Kortas? 19.07.11, 23:45 I pomyśleć, że cały ten przydługi tekst rodem ze szkolnego wypracowania zapewne powstał tylko po to, by autorka mogła wyraźnie zaznaczyć swoje "zażenowanie", że Rudnicki ośmielił się krytykować religijną namolność niejakiego Twardowskiego i jego następców. Pani Kortas, to pani myli metaforę i łopatologię, widać za bardzo się pani przejęła lekturami i bogoojczyźnianym patriotycznym obowiązkiem szkolnym, za mało myśleniem. Czy zawiniła pani sama, czy zbyt brutalnie wybijano pani w szkole samodzielność, nie sposób teraz dociec. Czyli krótko mówiąc, na drzewo... Odpowiedz Link Zgłoś
gwendolyn66 Co robić z bzdurami, które wypisuje Rudnicki? 19.07.11, 23:51 Ale czy w ogóle trzeba coś robić? I dlaczego od razu to mają być bzdury? Ten tytuł brzmi jak wezwanie do działania z cyklu: towarzysze do broni! Nie możemy pozwolić, żeby kogoś nudziły lektury. Poza tym pani chyba zbyt poważnie potraktowała ten felieton - ja nie wyczułam tu walki z kanonem jako takim, tylko dowcipne rozważania dające trochę dystansu do "Słowacki wielkim poetą był". Zarzucanie mu niezrozumienia podstawowych pojęć, to chyba właśnie z pani strony niezrozumienie konwencji jego tekstu. Ale trawestując wieszcza można powiedzieć, że Kto tekstu dowcipnego nie zrozumiał ani razu, temu nawet Rudnicki nie pomoże:) Odpowiedz Link Zgłoś
mer-llink Tekst p. Rudnickiego słaby, pani Kortas nie lepszy 20.07.11, 04:11 I pierwszy, i późniejszy tekst p. Rudnickiego są potoczystymi co do formy, a niezbyt klarownymi co do treści, i co do wniosków oferowanych przez Autora, połajankami... ALe przeciw komu? Przeciw Ministerstwu, że głupie listy ułozyło i ich wraz z parafiańskimi nauczycielami broni? Czy przeciw pisarzom w kanonie umieszczonym, że słabymi, marnymi, prowincjonalnymi, a przede wszystkim cierpiącymi na słowotok i przyciężkośc myśli byli, i dlatego cieżko ich się dziś czyta (co i prawda w jakiejś części)? Nie wiadomo więc, z kim Autor polemizuje? Kim chce potrząsnąć? Do czego zachęcić? (Bo propozycji pozytywnej nie daje... Może umie tylko na "nie", bo tak wszak łatwiej, a na "tak" Mu idzie niesporo?) Obraża się na p. Pilcha... Kóry też w wilegiaturowym sosie pisze coś z upalnym mozołem na ten temat... No niby mamy coś, co moze ożywić ogórkowy sezonik gazetowy: polemike literacką. Ale gdzież jej do polemiki.. Ot, w żmudzie ciągnięte za uszy, dawno "w tym pakiecie tematów" uzyte i zarzucone argumenty.. Niestety, do wakacyjnej formy polemistów dołącza i Czytelniczka, pani Kortas. Dyscyplinuje p. Rudnickiego. Wytyka Mu. Z uśmiechem i wyrozumieniem wytyka... ALe sama - mirabile dictu - nie wie, że nie wie o czym pisze. A pisze o Gombrowiczu tak: <<...coś zupełnie innego niż "Dzienniki"! Przede wszystkim powstała przed II wojną, w kraju, "Dzienniki" zaś...>> Szanown Pani Kortas, Gombrowicz od paru dekad nie żyje.. Parę lat temu był Rok Gombrowicza.. Przez ten czas osoby pretendujace do zawodostwa w dziedzinie języka i literatury polskiej miały szanse zmemoryzować, że Gombrowicz ów nie napisał "Dzienników" ale "Dziennik". I tak wypadałoby dzieci uczyć. Pozdrowienia, ukłony, rewerencje, szastanie nóżką (do wyboru przez ew. lektora lub lektorkę).. Odpowiedz Link Zgłoś
wojtekd38 Co robić z bzdurami, które wypisuje Rudnicki? 20.07.11, 06:56 A kim jest Rudnicki Pilch Rymkiewicz i inni koryfeusze literatury ? Nikim pylem marnym o ktorych niewielu wie a pamietac nikt nie bedzie bo po co ? A Mickiewicz Slowacki Sienkiewicz byli sa i beda po wsze czasy. Odpowiedz Link Zgłoś
braininavat Co robić z bzdurami, które wypisuje Rudnicki? 20.07.11, 07:36 Zalecałbym dystans i jednej, i drugiej stronie sporu. Proponowanie Salingera zamiast Mickiewicza można jedynie wyśmiać, natomiast upieranie się przy tym, że "klasyka" literatury polskiej jest dobra taka, jaka jest, jest zwyczajnie niedorzeczne. Inna sprawa, że założenie leżące u podstaw dyskusji, mówiące zaś, że literatura jest aż tak bardzo ważna, jest świadectwem zwykłego oderwania od rzeczywistości. Nie czytałem Rudnickiego, nie dlatego, że jestem wstrętnym leniuchem, ale dlatego, że są po prostu inne rzeczy do czytania, niż proza współczesna. Co roku ukazuje się w Polsce (i nie tylko przecież) mnóstwo doskonałych książek: historycznych, popularnonaukowych, psychologicznych, niemało przekładów klasycznych dzieł filozoficznych, socjologicznych, wychodzi sporo pism naukowych itd. Czytanie literatury jest w tym zalewie ważnych rzeczy pewnym wyborem, nie zaś świadectwem "kultury". Poza gronem profesorskim nie istnieją osoby zdolne ogarnąć choć małą część wspomnianych publikacji, a i oni zdradzają nierzadko tzw. "luki w erudycji". Zastanówmy się czy szkoła nie powinna uczyć właśnie dokonywania mądrych wyborów co do lektur, którym poświęca się czas; jeśli taka była wymowa tekstu Rudnickiego, to ja się zgadzam. Odpowiedz Link Zgłoś
kuku.kuku Co robić z bzdurami, które wypisuje Rudnicki? 20.07.11, 07:37 Rudnicki napisał zabawny i trafny tekst. Powyższy list to tylko smętny tl;dr. Odpowiedz Link Zgłoś
shadowthrone Żałosne brednie pani Zosi 20.07.11, 07:49 Przepraszam, ale nie chce mi się nawet komentować większości pani pseudo-argumentów Odpowiedz Link Zgłoś
ashnazgdurbatuluk Co robić z bzdurami, które wypisuje Rudnicki? 20.07.11, 07:58 Kto ma decydować o tym, jak będzie wyglądał kanon? Dla dzieci i młodzieży poniżej 16 lat- rodzice, dla młodzieży od 16 urodzin- ona sama (indywidualnie, tzn. każdy sobie). Inne propozycje to faszyzm, bolszewia, despotyzm wschodni itp. Niektórzy bowiem wolą raczej "Kalevalę" niż "Nad Niemnem". A że wynarodowi to społeczeństwo? Powiedzmy sobie szczerze- gdyby można było sobie wybierać narodowość (nie można, można tylko wybrać kraj i obywatelstwo), to Polaków by pozostało co najwyżej 10 mln, z czego większość to PiSmani. Kultura Polska, wbrew zaklęciom niektórych, nie jest specjalnie pociągająca (choć posiada pewne plusy). Jak ktoś chce się rozkoszować lekturą Gombrowicza, to niech to sobie robi, ale ja wolę inne lektury i wara komukolwiek od zmuszania mnie do czytania tego, czego nie chcę (chwała bogom skończyłem już edukację ogólną). Odpowiedz Link Zgłoś
belferxxx On ma rację-tak można tylko czytanie obrzydzić!!! 20.07.11, 09:11 Na całe życie!!! Szkoła powinna przygotować do czytania literatury pięknej i do niej zachęcić. Na czytanie coraz ambitniejszych książek będzie całe życie!!! Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: On ma rację-tak można tylko czytanie obrzydzi 20.07.11, 16:54 Obrzydziło Ci? Bo mnie nie. Z równym entuzjazmem pochłonęłam "Zaczarowaną zagrodę" Centkiewiczów, jak "Zew krwi" Londona i wszystkie możliwe lektury uzupełniające. I od wieku 4 lat czytam wszystko, co mi wpadnie w ręce. Mimo lektury "Dziadów" i dzieł Szekspira, jednakowo anachronicznych, zdołałam rozwinąć sobie IQ na tyle, że nie tylko zdałam maturę pisząc 11-stronicową pracę, ale i potrafię znaleźć dobre opracowanie lektury, której czytanie nudziło mnie i męczyło. Pan Rudnicki pisze o swoich strasznych przeżyciach, których większość ludzi nie podziela. W kanonie lektur są tacy współcześni autorzy jak Lindgren, Tolkien, Musierowicz, Coelho, Dostojewski, Bułhakow*. To jest ukłon w stronę młodego czytelnika, a czytelnik się na niego wypina - bo są tacy, którzy po prostu nie czytają - nie nauczyli ich w domu, są na to zbyt głupi albo zbyt prymitywni. Nawet jakby im podsunąć pod nos komiksy, to oleją sprawę, kupią sobie bryk i przebrną przez to jakoś. A nadal są młodzi ludzie, którzy lubią czytać. I robią to. Nie zniechęca ich "Stara baśń" ani "Krzyżacy", sięgają po poezję współczesną, wcześniej zagłębiając się w romantyzm czy w młodopolskie wywody. Pan Rudnicki powinien udać się do psychiatry, żeby terapia mu wyjęła z głowy traumę z woźną. A książki zostawić w spokoju. * Kolejność przypadkowa. Odpowiedz Link Zgłoś
grba Co robić z bzdurami, które wypisuje Rudnicki? 20.07.11, 10:27 Żeby nie było o naszym podwórku, to opiszę co widziałem w rosyjskiej telewizji. Reporter z mikrofonem w ręce i kamerą za plecami, wędrował przez festyno-jarmark odbywający się w Pskowie (pod Pskowem znajduje się wieś Michajłowskoje - rodowy majątek Puszkinów, poety Aleksandra). Reporter zawał ludziom proste pytania na temat Puszkina i wszyscy bez wyjątku wiedzieli, o kim mowa, że wywodził się z Michajłowskoje, że jest ich ziomkiem. Potem było koronne pytanko: "Czy znasz wiersze Puszkina?" Wszyscy odpowiadali, że znają. Wtedy reporter prosił: „To powiedz”. I tu padały teksty: „W tej chwili nie pamiętam”, „Teraz?”, „Pamiętałem, ale zapomniałem” i najczęściej „eeeeeeeeee”. Onomatopeja „eeeeeeeeeeee” to ważna cecha naszej współczesnej światowej kultury. Jakie możemy znaleźć rozwiązanie. Proponuję, żeby wielki churał narodu polskiego zebrał się i ustalił, jaki język wybrać dla naszego postkolonialnego kraiku. Chiński jest najbardziej rozpowszechniony, ale też chyba za bardzo hermetyczny, wybierzmy więc język angielski i zakażmy nauki języka polskiego w szkołach, rach-ciach dwie generacje i będzie spokój. Proces transformacji należy rozpocząć od uroczystej zmiany nazwisk... Donald Tusk... on nie musi, ale prezydent zmienia nazwisko na Barney Chambers... Oczywiście PiS będzie stawiał opór, ale od czego jest przymus, na przykład sądowy... Lech Kaczyński... niech mu będzie Lionel Duck... Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: Co robić z bzdurami, które wypisuje Rudnicki? 20.07.11, 16:59 grba napisał: > Potem było koronne pytanko: "Czy znasz wiersze Puszkina?" Wszyscy odpowiadali, ż > e znają. Wtedy reporter prosił: „To powiedz”. I tu padały teksty: & > #8222;W tej chwili nie pamiętam”, „Teraz?”, „Pamiętałem > , ale zapomniałem” i najczęściej „eeeeeeeeee”. Onomatopeja > 8222;eeeeeeeeeeee” to ważna cecha naszej współczesnej światowej kultury. Eee? A ile wierszy poza "Inwokacją" pamiętasz ze szkoły? Bo ja może ze dwadzieścia. I żaden nie jest wierszem Puszkina. "Damę pikową" pamiętam, ale nie tak, żeby cytować. > wybierzmy więc język angielski i zakażmy nauki języka polskiego w szkołach, ra > ch-ciach dwie generacje i będzie spokój. To ma sens. Jako naród przekorny, będziemy wtedy czytać podziemnie i zachwycać się w ukryciu. Odpowiedz Link Zgłoś
grba Re: Co robić z bzdurami, które wypisuje Rudnicki? 20.07.11, 19:14 Żeby nie opowiadać o sobie, nie puszyć się, albo jak mówią Ślązacy nie "asić się"... Byłem młodym chłopakiem, spędziłem sporo czasu w niedużym europejskim kraju z trzema językami urzędowymi i zauważyłem, że ludzie mówiący w domu językiem z grupy języków germańskim o niewielkim zasięgu, mówili co najmniej 2 językami, a mój przyjacielem 5; że mieli w domach regały z książkami z nazwiskami autorów, którzy mi nic nie mówili, a była to ich literatura narodowa, która o dziwo czytali; że mieli instrumenty muzyczne, na których muzykowali, śpiewając nie tylko przeboje anglojęzyczne, ale także piosenki w swoim języku narodowym. Nasz narodowy klasyk Sławomir Mrożek, nie lubi określenia „jak z Mrożka”, bo on nic nie wymyślił, to jest samo życie w Polsce, tak jak życiowa jest pytanie: „A może byśmy coś zaorali? - A na ten przykład co? - A ten kawałek pod lasem. - eee nieee!” My Polacy mamy tysiące powodów, do wykrętów, byle nic nie rozbić a potem mamy kompleksy, choćby wobec Żydów, którzy setki lat kiwali się nad książkami wkuwając na pamięć teksty i ćwicząc dzięki temu kiepełe. Kapitalizm jak wielu woli nie pamiętać, pochodzi od łacińskiego słowa caput czyli głowa. A my staramy się nasze głowy oszczędzać, dając w kość szkole, żeby nasze dzieciaczki „nie pseucyły sie”... Odpowiedz Link Zgłoś
oblomoff eeee... 21.03.12, 11:06 grba napisał: >Potem było koronne pytanko: "Czy znasz wiersze Puszkina?" Wszyscy odpowiadali, że znają. Wtedy reporter prosił: „To powiedz”. I tu padały teksty: „W tej chwili nie pamiętam”, „Teraz?”, „Pamiętałem, ale zapomniałem” i najczęściej „eeeeeeeeee” Może reporter i indagowani inaczej rozumieli sformułowanie "znać wiersz"? "Znam" = "przeczytałem" vs "znam" = "mogę wyrecytować". Odpowiedz Link Zgłoś
ford.ka Wzrusza? 20.07.11, 10:36 I oto minął prawie wiek, a na obronę swych idoli nie mamy nic ponad "jak ma nie wzruszać, kiedy wzrusza?". Nie wzrusza. Kanon na poziomie podstawowo-licealnym trzeba przewietrzyć! Odpowiedz Link Zgłoś
misself Co robić z bzdurami, które wypisuje Rudnicki? 20.07.11, 16:41 Nawet jeśli założymy, że polscy uczniowie nie potrzebują rozeznania w literaturze, bo pójdą na techniczne kierunki zamawiane, to i tak jakoś muszą zdać tę maturę. Z polskiego też. Ot, sezon ogórkowy :-) Odpowiedz Link Zgłoś
czerwony.poll74 I Rudnicki i ta czytelniczka to porażka 21.07.11, 02:43 Rudnicki trochę racji ma. Utwory pisane lata temu, wówczas adresowane do dzieci w rodzaju dzieł Centkiewiczów to faktycznie bezsens. Takie gó... w rodzaju "Pierwszy raz w kościele" to w ogóle powinno być tylko w czytelniach na parafiach, bo to jest zatruwanie a nie kształtowanie umysłów. Obok doboru lektur, ważne jest to w której klasie one się znajdą. Dzieła Mickiewicza jeśli są zbyt wcześnie są katorgą, nie wnoszą nic bo są czytane bez zrozumienia, albo wcale nie czytane bo czyta się tylko ich streszczenia. Dziady Mickiewicza są akurat bardzo wartościowe, a to ich zalatywanie wiochą. Cóż mnie jako mieszczucha wieś fascynuje, gdy znajdę się na wsi sprawia mi frajdę pójście pod sklep wypicie browara pod chmurką, bo to jest dla mnie egzotyka. Najbardziej nienawidzą wsi ci dla których nie jest ona egzotyką, ale częścią życiorysu której się wstydzą, której nie chcą pamiętać, która jest dla nich jak kolec w dupie. Dzisiaj wsiowego gamonia nie rozpoznasz po ubraniu, po języku, ani po samochodzie, ale po jego nienawiści i obrzydzenia wszystkim co w jakiś sposób kojarzy się z wsią. Przez takich Rudnickich ludzie z prowincji mają kupę uprzedzeń wobec warszwiaków, a jeśli koniecznie chce się konkurować z kimś na równym poziomie to proponuję z innymi stolicami, niestety w przypadku Warszawy z europejskich stolic wchodzą dwie: Wilno i Tirana. Wracając do lektur, to zgadzam się z grubsza ze światową opinią to co doceniono w naszym dorobku na świecie (Qvo Vadis, Chłopi) powinny być koniecznie wśród lektur. Konopnicką też bym zostawił, może poza nowelkami w rodzaju Nasza Szkapa, ale jej antyniemieckie teksty są jakimś świadectwem czasów, choć mocno wypaczonym. Z trylogii Sienkiewicza Ogniem i Mieczem, a Potop nawet z nadobowiązkowych wyrzucić, natomiast W pustyni i w puszczy wyrzucić z lektur i nie tylko z lektur, jest to polskie i katolickie Main Kampf, nie wiem czy Bush to czytał, pewnie by się mu podobało, apoteoza kolonializmu, chrześcijański faszyzm, fascynacja imperium brytyjskim porównywalna tylko z wasalizmem wobec USA, jeśli już to niech dzieci obejrzą film i to w tej starej wersji, gdzie najbardziej pojebane epizody zostały odpowiednio stępione. Natomiast w ramach zajęć przeczytałbym koniecznie fragment o moralności Kalego i właściwie tyle co wartościowego w tym opowiadaniu. Mniej romantyzmu, poezja jak najbardziej, ale lepiej tę z lat międzywojnia i powojennych. Tuwim niech przestanie się kojarzyć tylko z "Lokomotywą", a raczej zacznie z "do przyjaciela z innej ziemi". Prus obowiązkowo, Faraon wspaniałe dzieło, klasyczny spór władzy wykonawczej, banku centralnego, lobbing, prawdziwa polityka, prawdziwe cudo. Natomiast faktycznie wykosić dużą część nowelek, których jest pełno, są tragicznie męczące (te w rodzaju "Dym" - ku... totalna porażka), powieści i poezja. Boy Żeleński, a z prawej strony Herbert, no i dla rozrywki trylogia ale Stanisława Grzesiuka, to są wzorce które mogłyby jakoś konkurować z bohaterami współczesnej pop kultury, bo przecież nie prymas Wyszyński, czy bohaterowie z powstania Warszawskiego, a co do powstania to zamiast Baczyńskiego Jan Kurdwanowski. No i niech w lekturach też znajdzie się trochę obcej literatury, przecież Goethe i Szekspir są naprawdę przyswajalni i wartościowi. No i odebrać władzę nad edukacją neoliberałom i katolickim ultrasom. Bo ci pierwsi już wychowali pokolenie lemingów, ich akcja przeciwko zawodówkom za to ku chwale matur i gó...anych studiów zakończyła się sukcesem, teraz następne sfrustrowane pokolenie druga strona wychowa na faszystów i ksenofobów, świetnie się uzupełnią. Odpowiedz Link Zgłoś
hermeneutyka Re: I Rudnicki i ta czytelniczka to porażka 23.07.11, 20:31 Mam 22 lata i jestem ofiarą traktowania prze pana Giertycha listy lektur jako patriotycznego poligonu dla nastolatków. Wypadły z kanonu książki ważne ale z powodów politycznych niewygodne bo kwestionujące państwo i jego biurokrację ( np. "Zamek", "Proces"" Kafki). Brak w kanonie uzupełniłam oczywiście sama. Jednak jestem w mniejszości większość moich rówieśników nawet nie kojarzy co napisał wspomniany Kafka i jakich problemów dotykał. Dlatego uważam, że kanon jest ważny, bo naukę czytania w dorosłym życiu wynosi się w moim przekonaniu z domu. Natomiast Ci którzy nie nabyli tego nawyku muszą w szkole coś przeczytać nawet tego Bryka. Lektura nie obrzydzi czytania komuś kto nie czyta wcale dlatego myślę, że pomęczyć się mogą ci wtórni analfabeci. Odpowiedz Link Zgłoś