25.07.11, 16:42
Nie wiem jak można uznać gry zespołowe za nudne ??? Mam 158cm wzrostu i mimo to, przez podstawówkę, szkołę średnią i na studiach grałam w siatkówkę. Wzrost mi w tym nie przeszkadzał. Raczej fakt, że inne koleżanki nie bardzo garnęły się do tej gry.
Po za tym pamiętam z dzieciństwa, że od kwietnia dzieciaki spotykały się na podwórkach by pograć właśnie w siatkę, dwa ognie lub poskakać w gumę. Skakanka była "modna" w klasach niższych. Jedynym naszym problemem był raczej brak odpowiedniego sprzętu takiego jak piłki do siatki, piłeczki i stoły do ping ponga czy rakietki - po prostu za czasów PRL'u ciężko było o tego rodzaju sprzęt. Rower lepszej jakości niż składak też należał do luksusów - mimo to pamiętam całe wycieczki organizowane po szkole i wcale nie w ramach WF'u
--
/
Obserwuj wątek
    • ahk4iepaiv8u równość w edukacji 25.07.11, 16:52
      czyli wszyscy szukają rozwiązania jak sprawić, żeby każdy był najlepszy ze wszystkich.
      Takie rozwiązanie znaleźli już ideolodzy socrealizmu - "gwóźdź, który wystaje, jest przybity". Więc kiedy zaczynacie przybijać, żeby, tego, równość była?
      • znowumizablokowalikonto Re: równość w edukacji 25.07.11, 16:58
        A możesz przetłumaczyć z polskiego na nasze? Kto niby jest tym gwoździem i kto przybija?
        • q-nick Po co ocena z WFu? Wystarczyłby dobry pedagog! 25.07.11, 17:43
          Ocena za fikołki, skok w dal, bieganie itp. jest kompletnie bez sensu! Zamiast oceniać uczniów powinno się oceniać nauczycieli za to jakie ich uczniowie mają wyniki i jak ich waga mieści się w siatce centylowej. Za nadwagę ucznia powinno się karać nauczyciela WFu (oraz rodziców), a nie ucznia gorszym stopniem na świadectwie, za to że nadwaga uniemożliwia mu wykonanie narzuconych programem akrobacji.
          To jest jakis totalny anachronizm. Ruch i wisiłek fizyczny powinny być przyjemnością, a nie kolejnym stresem w szkole. WF powinien być codziennie w połowie dnia żeby odpocząć od wysiłku intelektualnego w czasie innych lekcji.
          • curvaturadiculo Re: Po co ocena z WFu? Wystarczyłby dobry pedagog 25.07.11, 19:26
            Ocena powinna być stwierdzeniem umiejętności, a nie chęci czy ambicji. Kropka.

            > Ocena za fikołki, skok w dal, bieganie itp. jest kompletnie bez sensu! Zamiast
            > oceniać uczniów powinno się oceniać nauczycieli za to jakie ich uczniowie mają
            > wyniki i jak ich waga mieści się w siatce centylowej.

            Hahhahaha. Na studia-/ch egzaminy też powinni zdawać nauczyciele i do pracy też powinni
            iść za uczniów i studentów nauczuciele i wykładowcy. Oni też powinni wziąć kasę.

            Praca też powinna być przyjemnością a nie stresem. Co to znaczy, jakieś terminy, normy?

            Najważniejsze jest dobre samopoczucie, a reszta "jakoś to będzie". Hahahaha.
            Jeśli robota będzie "jakoś to będzie" to i poziom życia taki sam.
            • budhalinka Ciemięgi ,żeby nie umieć zrobić fikołka? 29.07.11, 09:35
              Przewrotu w przód.Nic dziwnego, że sie reszta smieje.To poćwicz w domu niedorajdo, to się nauczysz. WFiści mają zmierzyć pewne parametry ucznia i po prostu ocenić np. skoczność zwinność itp. Taki jest program i muszą go zrealizować.Powinni, tak, jak np na studiach stworzyć koła, na których można"zaliczyć" WF np trenując siatkówke, czy choćby ping- ponga, ale wyczynowo.Poza tym nie powinno się tych udawaczy zwalniać-dla nich powinna być rehabilitacja, a nie bierne siedzenie. Ja sama na studiach czasowo uczestniczyłam w zajęciach na rehabilitacji. Były bardzo przyjemne i nie tak wysiłkowe. Obejmowały m. inn basen i rytmikę, siłownię dla kobiet.
              • mardukmarduk Re: Ciemięgi ,żeby nie umieć zrobić fikołka? 29.07.11, 10:00
                Tylko dlaczego innych wyzywasz od niedorajdów? Czy osoba np. z jakimś schorzeniem kręgosłupa też jest niedorajdą? Osoba z cukrzycą, chorobami tarczycy, które powodują otyłość, którą ciężko zwalczyć też jest niedorajdą? Osoba cierpiąca na astmę także? Musisz być "studentkom" kretynką. Naprawdę uważasz, że ludzie w większości przypadków sami są sobie winni swoich dysfunkcji fizycznych? W takim razie życzę zdrowia, ale w tajemnicy ci coś powiem...

                Byłem grubasem, ale schudłem (45kg mniej), całe życie byłem poniżany i wyśmiewany, ale jest jedna rzecz, która bardzo mnie pociesza. Ten, który w gimnazjum zgotował mi piekło, za to, że byłem gruby - teraz sam wygląda jak taka świnka - nie rusza się i żre, w dodatku w wieku 20 lat zrobił sobie dziecko :). Jaki to los bywa przewrotny.:)
                • janek1971r Re: Ciemięgi ,żeby nie umieć zrobić fikołka? 29.07.11, 10:51
                  No to się zemściłeś, tym dzieckiem szczególnie;)
                  • mardukmarduk Re: Ciemięgi ,żeby nie umieć zrobić fikołka? 29.07.11, 10:54
                    Wiesz, to pewna satysfakcja. Tak sobie spaprać życie ;) I być na garnuszku rodziców, całkowicie niesamodzielny...
                • misself Re: Ciemięgi ,żeby nie umieć zrobić fikołka? 29.07.11, 13:04
                  mardukmarduk napisał:

                  > Czy osoba np. z jakimś schorzeniem kręgosłupa też jest niedorajdą?

                  Robiłam fikołki z lordozą i skoliozą.
                  Poważniejsze schorzenia (wykluczające robienie fikołków) = zwolnienie z WF.
                  I się nie śmieją.

                  > Osoba z cukrzycą, chorobami tarczycy, które
                  > powodują otyłość, którą ciężko zwalczyć też jest niedorajdą?

                  Dlaczego zakładasz, że otyłość automatycznie oznacza, że ktoś nie potrafi zrobić fikołka?
                  Można być otyłym i sprawnym fizycznie.

                  > Osoba cierpiąca na astmę także?

                  Mając astmę jakoś zdołałam przebrnąć przez 12 lat WFu.
                  Nie zaliczałam żadnych biegów, umierałam przy ćwiczeniach poza salą, ale dotrwałam do matury.

                  Nadal życzę dobrego humoru :-)
                  I wyleczenia tego odcisku, na który Ci wszyscy tak nadeptujemy dzisiaj.
                  A słyszałam, że "puszyści" są pogodni i pozytywnie nastawieni do świata...
                  • mardukmarduk Re: Ciemięgi ,żeby nie umieć zrobić fikołka? 29.07.11, 13:18
                    1. Ja to wiem, nie pytałem Ciebie tylko autora odkrywczego posta powyżej naszych, więc po co się odzywasz ;)?

                    2. "Dlaczego zakładasz, że otyłość automatycznie oznacza, że ktoś nie potrafi zrobić fikołka?
                    Można być otyłym i sprawnym fizycznie. "

                    Nie będę tego komentował, bo wyraźnie nie zrozumiałaś mojego przekazu : Nie zakładam, że osoba otyła może być niesprawna, podkreślam jedynie, że w przypadku niektórych schorzeń ze sprawnością może być gorzej. Czytaj dokładnie, a nie wybiórczo.

                    3. "Mając astmę jakoś zdołałam przebrnąć przez 12 lat WFu.
                    Nie zaliczałam żadnych biegów, umierałam przy ćwiczeniach poza salą, ale dotrwałam do matury. "
                    Wow, a czytałaś moje wypowiedzi wcześniej. Po prostu miałaś innego - lepszego nauczyciela. Ja w gimnazjum miałem zwolnienie z biegów wyczynowych, a mimo to kazano mi biegać. Pobiegłem i w połowie dostałem ataku. Mam astmę, żyję z nią, biegam, pływam itd. nie uważam się za niepełnosprawnego, jedynie jestem ciut mniej sprawny, bo moje wyniki i osiągi są mniejsze - mam mniejszą pojemność płuc. Chciałem tylko podkreślić, że nie każdy nauczyciel zwraca na coś takiego uwagę. Na to, że ktoś przez swoją chorobę może mieć gorsze osiągi niż zakłada "średnia z tabelki".
                    • misself Re: Ciemięgi ,żeby nie umieć zrobić fikołka? 29.07.11, 13:59
                      mardukmarduk napisał:

                      > Nie będę tego komentował, bo wyraźnie nie zrozumiałaś mojego przekazu : Nie zak
                      > ładam, że osoba otyła może być niesprawna, podkreślam jedynie, że w przypadku n
                      > iektórych schorzeń ze sprawnością może być gorzej.

                      OFC. Niektórzy w tej dyskusji próbują dowieść, że są ludzie, którzy są fizycznie niezdolni do zrobienia fikołka. Miło, że się z tym nie zgadzasz.

                      > 3. "Mając astmę jakoś zdołałam przebrnąć przez 12 lat WFu.
                      > Nie zaliczałam żadnych biegów, umierałam przy ćwiczeniach poza salą, ale dotrwa
                      > łam do matury. "
                      > Wow, a czytałaś moje wypowiedzi wcześniej. Po prostu miałaś innego - lepszego n
                      > auczyciela.

                      Wow, a czytałeś moje wypowiedzi wcześniej?
                      Nie zaliczałam biegów - to znaczy, że musiałam biegać.
                      Umierałam przy ćwiczeniach poza salą - to znaczy, że mimo astmy kazali mi ćwiczyć.
                      Zresztą przez 10 lat było "dajesz! biegniesz!", mimo że z nosa mi się lało, a w piersi kłuło.
                      Dopiero w liceum ktoś (nie wuefista) wpadł na to, że może to astma. Wcześniej byłam łamagą, ciemięgą i słabeuszem. I regularnie dostawałam niedostateczne za "niesportową postawę", bo kończyłam biegi na 800 czy 1000 metrów padając w połowie w trawę zamiast dowlec się do końca.

                      > jedynie jestem ciut mnie
                      > j sprawny, bo moje wyniki i osiągi są mniejsze - mam mniejszą pojemność płuc.

                      Przy astmie to jest błędne koło - źle się czujesz ćwicząc, to nie ćwiczysz, więc jesteś mniej sprawny, więc tym gorzej się czujesz ćwicząc... Dopiero w dorosłym życiu mi się udało znaleźć taką aktywność fizyczną, dzięki której nie tylko nie umieram, ale wręcz zwiększam sobie pojemność płuc. Zdrowa nie jestem, ale jest coraz lepiej :-)

                      Niestety w szkole jest z tym problem - przy 30 osobach w klasie indywidualne podejście do każdego ucznia jest praktycznie niemożliwe. Na dodatek mam wrażenie, że wiedza wuefistów o anatomii jest na dość niskim poziomie.
                      • mardukmarduk Re: Ciemięgi ,żeby nie umieć zrobić fikołka? 29.07.11, 14:09
                        Niektórzy to nie jestem ja, nie wkładaj mi więc w usta słowa innych, tylko odnoś się do moich słów, dobra?

                        "Dopiero w liceum ktoś (nie wuefista) wpadł na to, że może to astma. Wcześniej byłam łamagą, ciemięgą i słabeuszem."

                        Gratuluje rodziców, którzy nie zadbali o odpowiednią opiekę medyczną. Mi astmę zdiagnozowano w wieku 4 lat, jak po raz 10 w roku wylądowałem w szpitalu z ciężką dusznością. Z resztą do 15 roku życia z powodu astmy miałem orzeczenie o częściowej niepełnosprawności.

                        "I regularnie dostawałam niedostateczne za "niesportową postawę", bo kończyłam biegi na 800 czy 1000 metrów padając w połowie w trawę zamiast dowlec się do końca. "
                        Mam ci współczuć? Od czego miałaś rodziców i lekarza, jak Cię kuło w serce, to nie jest normalne.

                        "Niestety w szkole jest z tym problem - przy 30 osobach w klasie indywidualne podejście do każdego ucznia jest praktycznie niemożliwe. Na dodatek mam wrażenie, że wiedza wuefistów o anatomii jest na dość niskim poziomie. "

                        Dlatego WF w obecnej formie to nieporozumienie.
                        • misself Re: Ciemięgi ,żeby nie umieć zrobić fikołka? 29.07.11, 14:50
                          mardukmarduk napisał:

                          > Gratuluje rodziców, którzy nie zadbali o odpowiednią opiekę medyczną.

                          Dziękuję, przekażę - pierwszy atak duszności (łagodny) miałam w wieku 15 lat.
                          I wtedy była wizyta u lekarza.
                          Nie musisz mi współczuć, chyba że pecha do wuefistów.
                          Ja myślałam, że ten ucisk w piersiach jest jak kolka, że wynika z mojego braku kondycji.
                          W tym przekonaniu utwierdzali mnie też nauczyciele.

                          > "Niestety w szkole jest z tym problem - przy 30 osobach w klasie indywidualne p
                          > odejście do każdego ucznia jest praktycznie niemożliwe. Na dodatek mam wrażenie
                          > , że wiedza wuefistów o anatomii jest na dość niskim poziomie. "
                          > Dlatego WF w obecnej formie to nieporozumienie.

                          Tysiąc postów temu dało się osiągnąć ten consensus.
                          • mardukmarduk Re: Ciemięgi ,żeby nie umieć zrobić fikołka? 29.07.11, 14:57
                            Myślał indyk o niedzieli, a w sobotę mu łeb ucięli :)
          • tymon99 Re: Po co ocena z WFu? Wystarczyłby dobry pedagog 26.07.11, 15:16
            ponieważ każdy uczeń startuje z innego poziomu, w szkole powinno się oceniać POSTĘPY w nauce. czyli na początku każdego roku szkolnego zinwentaryzować stan istniejący wiedzy/umiejętności/sprawności uczniów, a na koniec roku dokonać ponownej ich ewaluacji. różnice wyników trzeba by następnie przemnożyć przez odpowiednie wagi, jeśli dany uczeń ma jakieś deficyty rozwojowe lub ułomności, i mamy gotową ocenę roczną.
            • misself Re: Po co ocena z WFu? Wystarczyłby dobry pedagog 28.07.11, 11:08
              tymon99 napisał:

              > ponieważ każdy uczeń startuje z innego poziomu, w szkole powinno się oceniać PO
              > STĘPY w nauce. czyli na początku każdego roku szkolnego zinwentaryzować stan is
              > tniejący wiedzy/umiejętności/sprawności uczniów, a na koniec roku dokonać ponow
              > nej ich ewaluacji. różnice wyników trzeba by następnie przemnożyć przez odpowie
              > dnie wagi, jeśli dany uczeń ma jakieś deficyty rozwojowe lub ułomności, i mamy
              > gotową ocenę roczną.

              Idiotyczny pomysł.
              Miałam nauczyciela, który tak robił - na początku i na końcu każdego semestru biegałyśmy.
              To był tzw. test Coopera.
              Wuefista miał jakąś kserówkę z tabelkami - przebiegnięty dystans i ocena.
              Dziwnym trafem zawsze miałam tak samo, bo w ciągu roku nikt nas nie uczył biegania, nie ćwiczył z nami potrzebnych do tego umiejętności.

              Fajnie być zagrożonym z WF...
              • dzikowy Re: Po co ocena z WFu? Wystarczyłby dobry pedagog 28.07.11, 11:25
                Też miałem test Coopera na początku i na koniec semestru, i też oceniane były postępy. Ale przez cały semestr mieliśmy prawdziwy WF, zróżnicowany i wymagający, poza tym były SKS-y, dodatkowe punkty były za aktywność sportową w organizacjach pozaszkolnych. Gdy widzę neodzieci kuśtykające pokracznie do autobusu ogarnia mnie pusty śmiech. Wywalić ze szkoły religię i wsadzić więcej wuefu. Leczenie tego pokolenia kalek będzie nas kosztować, a zdrowaśki można klepać nawet w trakcie biegu przełajowego. Jak nie dysleksja to zastawki. Naprawdę nie wstyd tym uczniom tak samognoić się na starcie?
                • misself Re: Po co ocena z WFu? Wystarczyłby dobry pedagog 28.07.11, 11:38
                  dzikowy napisał:

                  > Też miałem test Coopera na początku i na koniec semestru, i też oceniane były p
                  > ostępy. Ale przez cały semestr mieliśmy prawdziwy WF, zróżnicowany i wymagający
                  > , poza tym były SKS-y, dodatkowe punkty były za aktywność sportową w organizacj
                  > ach pozaszkolnych.

                  U mnie "prawdziwy WF" - w podstawówce piłka ręczna, koszykówka albo ping-pong. Czasem były biegi (na krótkie dystanse, do testu Coopera nieprzydatne) i skoki w dal (skakałam daleko, ale co z tego, jeśli bieganie mi nie szło?). W liceum - siatkówka, koszykówka albo siłownia (szkoła się wykosztowała na to ostatnie). Mało rozwijające.

                  SKSy? Nie miałam na to czasu.
                  Jeździłam konno i na nartach, chodziłam na dodatkowe zajęcia z angielskiego.
                  Poza tym - u mnie do SKSów były eliminacje. Nie przeszłabym żadnych.

                  > Gdy widzę neodzieci kuśtykające pokracznie do autobusu ogarn
                  > ia mnie pusty śmiech.

                  Ale to nie jest efekt braku WFu. A przynajmniej - nie jedyny i nie bezpośredni.
                  • dzikowy Re: Po co ocena z WFu? Wystarczyłby dobry pedagog 28.07.11, 11:58
                    To współczuję zakrzywienia czasu. Ja miałem czas i na SKS-y, i na żagle, dwa instrumenty w szkole muzycznej + zajęcia teoretyczne, książki, komputer i piwo ze znajomymi.
                    • misself Re: Po co ocena z WFu? Wystarczyłby dobry pedagog 28.07.11, 12:33
                      dzikowy napisał:

                      > To współczuję zakrzywienia czasu. Ja miałem czas i na SKS-y, i na żagle, dwa in
                      > strumenty w szkole muzycznej + zajęcia teoretyczne, książki, komputer i piwo ze
                      > znajomymi.

                      Piwo i komputer?
                      Hm, to ciekawe zajęcia miałeś :-P
                      Piwa nie piję w ogóle, po alkohol sięgnęłam w późnym liceum, komputer dostałam mając 15 lat.

                      Te żagle to ciekawe kiedy, bo raczej nie w roku szkolnym. Chyba że miałeś akwen wodny pod nosem. Szkołę muzyczną rzuciłam w III klasie - nie miał mnie kto wozić, a była w takiej okolicy, że rodzice się bali dziewięciolatki puszczać samej.

                      Kończyłam lekcje o 15, o 18 kończyłam angielski 2x w tygodniu, konie w weekendy (sąsiednia miejscowość - 30 minut autobusem w jedną stronę, albo 10 minut samochodem, ale najczęściej autobusem), a jeszcze odrabianie lekcji przecież.

                      Dodam, że ferie i wakacje spędzane z Rodzicami na nartach, na obozach konnych i sportowych - NIGDY nie były liczone do aktywności fizycznej w szkole. A w roku szkolnym miałam ciekawsze rzeczy do roboty niż latać na SKSy i wybijać sobie palce piłką ręczną.
                      • tygrysio_misio Re: Po co ocena z WFu? Wystarczyłby dobry pedagog 28.07.11, 13:04
                        i zaczyna sie najbardziej wycwiczony sport w Polsce.. przescigiwani sie w tym kto chodzil na wiecej zajec i przy okazji mial czas na jak najwiecej przyjemnosci ;]

                        cudowne... bardzo to lubie ;]
                        • misself Re: Po co ocena z WFu? Wystarczyłby dobry pedagog 29.07.11, 10:29
                          tygrysio_misio napisała:

                          > i zaczyna sie najbardziej wycwiczony sport w Polsce.. przescigiwani sie w tym k
                          > to chodzil na wiecej zajec i przy okazji mial czas na jak najwiecej przyjemnosc
                          > i ;]

                          To nie żaden sport - tak wygląda dyskusja...
                          Napisałam, że nie miałam czasu ani ochoty na SKSy.
                          Rozmówca twierdzi, że on miał, i jeszcze czas na piwo (w szkole?!).
                          No sorry, ale to się kupy nie trzyma.

                          Odróżniaj wyścig od argumentów.
                      • iluminacja256 Re: Po co ocena z WFu? Wystarczyłby dobry pedagog 28.07.11, 15:39
                        Miałam swetnego nauczyciela WF w podstawówce> bez problemu moge tu napisac jego nazwisko _GabrieL Kunecki. Facet nauczył nas, ze generalnie wazne sa checi i staraniA - było wszystko - od znienawdzonej przez taka kluche jak ja gimnastyki, po lekkoatletykę, siatkówkE i nasza ukochana KOSZYKÓWKe. MyslE, ze w jakims stopniu zawdziEczam mu zapał do ruszania siE - nie obrzydził mi go I w efekcie Waga leciala w dól wraz z latami ;) Nie ma Mocnych, jak ktoś uwielbia biegi przełajowe czy rower na długich dystansach, zapewne ciEzko trawi Powtórzenia w zamkniEtej siłowni itp
                        • iluminacja256 Re: Po co ocena z WFu? Wystarczyłby dobry pedagog 28.07.11, 15:42
                          A tak poza tym, sam uprawiał sport<a nie tylko Był nauczycielem WF!
                  • tygrysio_misio Re: Po co ocena z WFu? Wystarczyłby dobry pedagog 28.07.11, 13:05
                    jesli ktos uwaza silosnie za "malo rozwijajace" to od razu widac, ze o sporcie nie ma pojecia i nigdy takowego nie uprawial...
                • janek1971r Re: Po co ocena z WFu? Wystarczyłby dobry pedagog 29.07.11, 10:54
                  jestem za
              • tymon99 Re: Po co ocena z WFu? Wystarczyłby dobry pedagog 29.07.11, 15:35
                test coopera to narzędzie oceny jakości mięsa armatniego w wojsku. nie ma nic wspólnego z moim pomysłem.
            • janek1971r Re: Po co ocena z WFu? Wystarczyłby dobry pedagog 29.07.11, 10:54
              To może wymyślisz program komputerowy, który zajmie się tym, Bo chyba żywy człowiek nie byłby w stanie analizować postępy uwzględniając schorzenia co najmniej stu osób dziennie- tyle wf-ista ma uczniów, mniej więcej.
              • mardukmarduk Re: Po co ocena z WFu? Wystarczyłby dobry pedagog 29.07.11, 10:55
                Oj biedni ci nauczyciele tacy zapracowani :( :( :(

                Jak tak źle jest to po co nim jesteś, co?:)

                To jest tak jak ja bym napisał, że jest mi tak źle, bo programowanie w C++, albo Ruby jest skomplikowane i muszę tyle linijek kodu dziennie napisać ;( Och i ach.
                • janek1971r Re: Po co ocena z WFu? Wystarczyłby dobry pedagog 29.07.11, 20:34
                  Każdy zna się na uczeniu, szczególnie ten co ledwo skończył swoją edukację. A wf-u nie uczę, jednak w przeciwieństwie do większości wypowiadających się, wiem jak w szkole jest.
                  • mardukmarduk Re: Po co ocena z WFu? Wystarczyłby dobry pedagog 30.07.11, 09:56
                    Więc może jako geniusz napiszesz, jak jest w szkole co? Uściślij, skonkretyzuj swoją wypowiedź, bo pisanie ogólnikami potrafi byle idiota.
          • gregviii Re: Po co ocena z WFu? Wystarczyłby dobry pedagog 28.07.11, 19:55
            q-nick napisała:

            > Ocena za fikołki, skok w dal, bieganie itp. jest kompletnie bez sensu!

            ocena za wyuczenie wierszyka, napisanie 2 czy 15stron wypracowania, opanowania idealnie ortografii bądź nie, umiejętność przestrzennego myślenia lub nie, zdolności w rysowaniu lub jej braku, malowaniu, rozumieniu schematów, itd, itp. też są bezsensu!!!!

            WF jest jak każdy przedmiot. Nie każdy musi z niego być dobry. I nie ma zwolnień jak to na gminnie jest w szkołach teraz. Skoro jest się słabym to się dostaje słabe oceny. Z czym tu dyskutować? Co jak ja nie lubię biologii to poproszę lekarza o zwolnienie? Nie umiesz, rozumiesz, nie leży ci przedmiot to jedziesz na 2. A nie teraz "jestem niedysponowana" przez cały semestr. I potem czemu moje dziecko ma taką niską ocenę. Do 'paska' jej zabraknie...

            Na studiach dobrze zrobili - można na zajęciach nie być 2 razy - SŁOWNIE DWA! i zajęcia te trzeba było ODROBIĆ W TERMINIE 2 TYGODNI! jak nie to skreślenie z listy studentów bezwarunkowe. Skończyły się ekspresem lewe zwolnienia bo wydawał je tylko lekarz uczelniany. A jak ktoś był w szpitalu to miał od lekarza odpowiedni papier i został na ten czas "usprawiedliwiany".
            Da się a no da się - tylko trzeba chcieć.
            • pawstone Re: Po co ocena z WFu? Wystarczyłby dobry pedagog 28.07.11, 20:47
              Właśnie - niech zrobią tak jak na studiach. Zapomniałeś tylko ze na studiach ocena z WF nie jest wliczana do średniej a WF jest bardzo często na zaliczenie a nie na ocenę.
          • janek1971r Re: Po co ocena z WFu? Wystarczyłby dobry pedagog 29.07.11, 10:50
            Nie wiem kogo należy karać za otyłość dzieci, może zacząć od położnych, potem przedszkolanki, następnie nauczycieli , minister edukacji byłby chyba też winny temu, że rodzice nie nauczyli się zdrowo gotować bądź im się nie chce,i sami obrastają w tłuszcz. Jestem ciekawa jakiego rodzaju karę przewidujesz?
            Wciąż nie mogę się nadziwić, skąd się wzięło to pokolenie dorosłych, którzy boją się każdego wysiłku i każdego wymagania, jakie stawia się dzieciom. To chyba jakieś własne niewyleczone kompleksy. A tu rośnie nam leniwe, otyłe pokolenie, wiecznie zestresowane i sfrustrowane, z fobiami szkolnymi i życiowymi, bo nikt ich do radzenia sobie ze stresem nie przygotowuje.
            Na szczęście są jeszcze normalni rodzice mające normalne dzieci. Na szczęście.
            • mardukmarduk Re: Po co ocena z WFu? Wystarczyłby dobry pedagog 29.07.11, 10:56
              Do fobii szkolnych i społecznych przyczyniają się także nauczyciele - kretyni, którzy zamiast indywidualnego podejścia, rozmowy, wolą poniżać ucznia, który sobie nie radzi z czymś.
              • janek1971r Re: Po co ocena z WFu? Wystarczyłby dobry pedagog 29.07.11, 20:36
                ja widzę kretynów gdzie indziej;)
                • mardukmarduk Re: Po co ocena z WFu? Wystarczyłby dobry pedagog 30.07.11, 09:57
                  Do okulisty :)
    • ahk4iepaiv8u .. 25.07.11, 16:54
      "od kwietnia dzieciaki spotykały się na podwórkach by pograć właśnie w siatkę, dwa ognie lub poskakać w gumę. Skakanka była "modna" w klasach niższych. Jedynym naszym problemem był raczej brak odpowiedniego sprzętu takiego jak piłki do siatki, piłeczki i stoły do ping ponga czy rakietki"

      Dziś niestety skakanka bez opiekuna to już nie jest dobra skakanka. Jak to było,
      "Hey, teachers, leave us kids alone" ? A może to udział nauczycieli sprawia, że gruby jasio albo dziewczynki się wstydzą? Bo za moich czasów na te siatkówki, ping-pongi czy dwa ognie chodziło się bez nauczycieli, i jakoś nikomu to nie przeszkadzało, gruby jasio i dziewczynki też przychodziły :)
      • boykotka Re: .. 25.07.11, 17:01
        Przede wszystkim to chyba nasi rodzice też nas zachęcali ??? Mimo, że moje dzieciństwo i młodość upłynęła w PRL'u miałam narty, łyżwy wrotki a rakietki do ping ponga zrobił nam tata :)
        Graliśmy z bratem na rozkładanym stole obiadowym a zamiast siatki stały książki. No cóż w dzisiejszych domach pewnie takich stołów nie ma, o książkach nie wspominając :)
        /
      • roman512 Byłem ciotą na wfie 29.07.11, 01:30
        Nigdy nie lubilem wfu. Zawsze bylem wybierany na koncu. No i notorycznie gralismy w pilke nozna lub siatkowke. Biegalismy doslownie raz na rok - i jak na ironie, bylem w tym lepsi niz niektorzy najlepsi "pilkarze"...

        WF to dla mnie trauma, bardzo czesto bylem bity oraz wyzywany z powodu np przepuszczenia gola czy kiepskiej obrony. Tryglodyci traktowali glupi mecz jak mistrzostwa swiata...
        Przez to wszystko znienawdzilem sport i stracilem wiare w siebie. Oto do czego doprowadza WF.


        Rozwiaznie jest proste: nie mozna ZMUSZAC do konkretnego sportu. Ja np bardzo chetnie bym biegal lub jezdzil na rowerze - ale nie mialem takiej szansy. Bo musialem grac w "noge"...

        Dzis po wielu latach dalej nienawidze sportow grupowych. Natomiast fizycznie jestem bardzo sprawny - mam widoczne miesnie brzucha, lubie gimnastyke i potrafie pokonac w tydzien 140km szlak pieszo z plecakiem [z namiotem itd]. w terenie.

        Zrozumcie - WF to znecanie sie tryglodytow nad slabszymi. Cos jak w buszu. To zadna kultura.
        Kultura to 20 brzuszkow, przejechanie sie rowerem dla przyjemnosci i 30km z plecakiem pieszo obserwujac przyrode i biwakujac w lesie.
    • kadykianus Nie dawać ulg ludziom o niskiej kulturze fiz. 25.07.11, 17:05
      Kultura fizyczna jest w młodym wieku bardzo ważna. Ocena z tego powinna wpływać na ogólną ocenę ucznia. Nie promować ludzi, którzy na własne życzenie chcą być krzywi, z niedorozwojem umysłowym i problemami emocjonalnymi.
      • zlosliwemalenstwo Re: Nie dawać ulg ludziom o niskiej kulturze fiz. 26.07.11, 07:46
        Często to nie jest 'na własne życzenie' tylko winni są nauczyciele. Ja jako dziecko uwielbiałam wf do czasu aż trafiłam na starą jędzowatą nauczycielkę, która potrafiła postawić 1 za to że piłka lekarska poleciała za daleko, albo kazać mi powtarzać bieg na czas bo 'zepsuł się stoper, nie możliwe żeby taki kurdupel tak szybko nogami przebierał' (to dokładny cytat). Dzięki tej pani załatwiałam sobie zwolnienie z wf do końca szkoły, i jakoś ani krzywa, ani koślawa nie jestem. Zamiast ćwiczyć na wf zaczęłam regularnie odwiedzać siłownię...
      • misself Re: Nie dawać ulg ludziom o niskiej kulturze fiz. 28.07.11, 11:11
        kadykianus napisał:

        > Kultura fizyczna jest w młodym wieku bardzo ważna. Ocena z tego powinna wpływać
        > na ogólną ocenę ucznia. Nie promować ludzi, którzy na własne życzenie chcą być
        > krzywi, z niedorozwojem umysłowym i problemami emocjonalnymi.

        Tak, bo przecież jak nie umiesz zrobić 20 brzuszków, to na pewno jesteś śliniącym się, niedorozwiniętym idiotą z problemami emocjonalnymi...

        Szkoda, że lekcje WFu dawno przestały być "kulturą fizyczną".
      • mardukmarduk Re: Nie dawać ulg ludziom o niskiej kulturze fiz. 29.07.11, 10:03
        Myślę (na własnym przykładzie), że granie w piłkę nożna na każdym WFie nie jest rozwojowe. A większość WFów w Polsce, nie jest zróżnicowana i rozwojowa. Więc jesteś błędzie - należy dać najpierw infrastrukturę, a potem zmienić program nauczania i dopiero wymagać, bo tak to chcesz zmieniać WF od d... strony.
    • c-mere.deer Taka sama analogie mozna zastosowac... 25.07.11, 17:13
      ...tez do innych przedmiotow, przeciez nie kazdy ma zdolnosci do matematyki, fizyki, jezykow obcych czy geografii?

      co niektorym kreci sie w glowie od zadan matematycznych, a co po niektorym jak maja napisac wypracowanie, czy oni tez powinni byc zwolnieni z tych przedmiotow.

      Mam dla was szokujaca wiadomosc: "Kazdy jest inny i rownosci nigdy nie bedzie", rownosc jest zaprzeczeniem natury, kazdy nosi inne geny.
      • curvaturadiculo Re: Taka sama analogie mozna zastosowac... 25.07.11, 19:29
        > ...tez do innych przedmiotow, przeciez nie kazdy ma zdolnosci do matematyki, fi
        > zyki, jezykow obcych czy geografii?

        Ale cudownym zrządzeniem losu każdy ma wysoką zdolność do brania kasy, nawet za coś
        czego nigdy nie zrobił. Paradoksy logiki i nauki.
    • dotdesign Moja WFistka, 20 lat wstecz, krzyczala do nas 25.07.11, 17:57
      'co tak biegacie, jakbyscie sie baly, ze wam wata z tylka wypadnie'... W ramach dopingu zapewne.

      W szkole corki nie ma stopni w ogole, a zatem i z wf-u, ale podobaja mi sie komentarze jej wf-stki i pochwaly za 'entuzjazm', 'zaangazowanie', 'ponawianie prob' - corka nie jest urodzona atletka. W dzien sportu wszyscy dostaja dyplomy za udzial i chociaz czas jest mierzony i znajdzie sie na dyplomie, to nie ma publicznego wywolywania po wynikach i kazdy dostaje oklaski.

      Nie ma zwolnien z wf-u, bo nikt nie jest narazony na smiesznosc.
      • curvaturadiculo Re: Moja WFistka, 20 lat wstecz, krzyczala do nas 25.07.11, 19:32
        > W szkole corki nie ma stopni w ogole, a zatem i z wf-u, ale podobaja mi sie kom
        > entarze jej wf-stki i pochwaly za 'entuzjazm', 'zaangazowanie', 'ponawianie pro
        > b' - corka nie jest urodzona atletka.

        Nie jest? I ty to przyznajesz? Ale szkoła nie ma tego prawa powiedzieć?

        Nic tylko oszukiwać młodzież i wmawiać komuś kto potrafi rozwiązać 2 +2 =, że jest geniuszem
        matematycznym ("za zaangażowanie i entuzjazm")
    • hammurabina Re: Chory WF 25.07.11, 18:01
      o,k, ja mam teraz 155 cm wzrostu i NIGDY NIE MOGŁAM przeskoczyć przez kozła czy skrzynię! Do dziś przeraża mnie to!A ta stara purchawka nauczycielka usiłowała mnie zmusić. Wolałam pałę. Za to chętnie grałam w siatkę, uwielbiam jeździć na rowerze, nie jestem krzywa ani koślawa. Szkoda, że nie wiecie ile dzieciaków doznaje ciężkich kontuzji na lekcja wf. Szkoły to skrzętnie ukrywają.
      • curvaturadiculo Re: Chory WF 25.07.11, 19:40
        Szkoda, że nie wiecie ile dzieciaków
        > doznaje ciężkich kontuzji na lekcja wf. Szkoły to skrzętnie ukrywają.

        Kontuzje to co innego.

        Nawet nie wiesz ilu ludzi uszkadza sobie nadgarstki, słuch albo psuje wzrok grając w gry komputerowe lub surfując po internecie. Tego to "kochający rodzice" nie widzą i nawet jeszcze jeden gadżet kupią. Stać ich.

        Tego, że niesprawny fizycznie potomek może sie nabawić ciężkiej kontuzji w życiu dorosłym
        to jakoś nie zauważają. Boją się tylko czy aby na obozie nie za bardzo będzie mu brakowało
        miękkiego łóżeczka i kołderki.
        Och, och, mamuśki. Myli im się instynkt opiekuńczy z wychowywaniem.

        Tacy ludzie jak ty psują społeczeństwo. Ale robią to kawałek po kawałku, tak, że od razu nie widać.

        Potem winien jest rząd i wszyscy święci. Kamiuchy w rękę i na barykady.
        • czlowiek.epoki Re: Chory WF 28.07.11, 11:09
          mozesz wyjasnic, o, medrcze, do czego przydatny jest skok przez kozla (poza skakaniem przez te barykady moze)? jedyny sensowny WF mialem tak naprawde dopiero na studiach, koles po prostu przez cale zajecia gonil nas w kolko, meczyl przysiadami i podobnymi historiami, czyli cos jak rozgrzewka przez cwiczeniem boksu czy karate. to jest i pozyteczne, i ogolnorozwojowe, i jednoczesnie dla wszystkich, niektorzy po prostu beda bardziej zmeczeni. skakanie przez kozla, o ile nie uprawiasz gimnastyki artystycznej, sensu nie ma, natomiast moze byc w ciul traumatyczne.
          • dzikowy Re: Chory WF 28.07.11, 12:13
            Do tego, głupcze, żebyś m.in. nauczył się pokonywać własne ograniczenia. Poprawienie swoich wyników sportowych to nie jest kwestia "talentu", chociaż talent pomaga. Samozaparcie i systematyczność wystarczy, żeby każdy - poza faktycznie medycznymi ograniczeniami - tego kozła przeskoczył. Jak zaczynałem biegać zdarzało mi się na treningu rzygnąć w krzaki, po czym biegło się dalej. Po tygodniu-dwóch przeszło.
            • ka-mi-la789 Re: Chory WF 28.07.11, 12:34
              Problem w tym, że człowiekowi do funkcjonowania w społeczeństwie bardziej od "pokonywania własnych ograniczeń" potrzebny jest prosty kręgosłup, koordynacja ruchowa, prawidłowa masa ciała i takież sklepienia stóp. Tymczasem na wuefie nie wykonuje się absolutnie żadnych ćwiczeń służących wypracowaniu tych cech. Zamiast nich jest skakanie przez kozła, mostek, gwiazda i stanie na rękach. Co więcej, od dzieci wymaga się tych cyrkowych akrobacji, nawet nie podejmując próby nauczenia ich, jak się je wykonuje, i nie przygotowując ich np. ćwiczeniami rozciągającymi. Masz umieć na wejściu i już, a jak nie, to pała. Na pewno cholernie pomaga to w "przełamywaniu własnych ograniczeń", podobnie jak wrzaski chamowatych proli, które w polskich szkołach pełnią funkcje nauczycieli wuefu.
              • alienka_x Re: Chory WF 28.07.11, 13:04
                To prawda, ja tak kiedyś sobie prawie kark skręciłam, jak bez przygotowania kazali nam robić fikołki do tyłu. Zrobiło mi się ciemno przed oczami, a przez jakiś tydzień bolała mnie szyja. Kozła i skrzynię też źle wspominam - jakoś do tej pory nic z tych ćwiczeń mi się nie przydało. Jeśli chodzi o bieganie - byłam do tego zmuszana, mimo że było to niewskazane ze względu na dość ciężkie schorzenie układu krwionośnego.

                W szkołach brakuje po prostu dobrych nauczycieli w-fu, którzy budziliby w dzieciakach zamiłowanie do ruchu, a nie zrażali do niego.
                • dzikowy Re: Chory WF 28.07.11, 14:18
                  Jeśli chodzi o bieganie i choroby układu krążenia, to jakoś rodzice nie widzą problemu, żeby dzieci z chorobami ukł. krążenia i padaczką kierować na obozy żeglarskie, oczywiście bez wpisywania chorób do karty. Miałem podopieczną, która pojechała na obóz bezpośrednio przed operacją serca (dowiedziałem się przypadkiem); miałem podopiecznego, który pojechał na obóz pomimo padaczki (dowiedziałem się przypadkiem, gdy dostał ataku).
                  Oczywiście na WF nie chodzili, bo chorzy. Coś wybiórcze te choroby.
        • hammurabina Re: Chory WF 28.07.11, 18:21
          bredzisz jak potłuczony
          nie każdy ma 190 cm wzrostu ( ja mam od 13 roku życia 155 cm) i za Chiny Ludowe przez tę pier...ną skrzynię nie da rady przeskoczyć
          nie ma żadnych szans w n=biegu na 100 m czy więcej
          jest mnie sprawna fizycznie - to że jest świetnym humanistą?matematykiem? uzdolnionym plastycznie dla przymuła w dresie (nauczyciela WF) to nie znaczenia
          potrafi "ofermę" ośmieszyć przy całej klasie. I potem miga się "oferma" i ma uraz.ROZUMIE?????
          • ar.co Re: Chory WF 28.07.11, 18:40
            Trochę przesadzasz. Ja wprawdzie mam 164 cm, ale przez skrzynię skakałam już w podstawówce, kiedy miałam 20 cm mniej. To nie jest sprawa wzrostu (chociaż oczywiście wysokim może być łatwiej), tylko umiejętności.
    • belegdol Chory WF 25.07.11, 18:08
      A jak głupi Jasio nie będzie potrafił rozwiązać zadania z matematyki czy napisać wypracowania z polskiego, to też należy ocenić zaangażowanie?
      • dotdesign Jasne, jesli jest zaangazowany - 25.07.11, 18:26
        ilu profesorow matematyki potrzebuje 38 milionowe spoleczenstwo? A ilu kierowcow autobusow, co poczekaja na przystanku, bo nie musza sie na nikim wyladowac? Nalezy cenic ludzi/uczniow za to wlasnie, ze sie staraja. Bedzie nam wszystkim troche przyjemniej, Drogi Belegdolu.
        • curvaturadiculo Re: Jasne, jesli jest zaangazowany - 25.07.11, 19:47
          A po co profesorowie matematyki w społeczeństwie antymatematycznych tumanów?
          Po raz pierwszy się dowiaduję, że matematykę powinni znać tylko profesorowie matematyki.
          W takiej sytuacji musieliby uczyć samych siebie.
          Stumanienie polskiego społęczeństwa zaszło bardzo daleko.

          > Bedzie nam wszystkim troche przyjemniej, Drogi Belegdolu.

          Tak, akurat. Robota sama się zrobi. Chyba, że Polacy chcą być społeczeństwem łopaciarzy
          i kierowców autobusów. Mogą nawet być eksporterem łopaciarzy i kierowców autobusów
          na cały świat. Trudniejszymi zawodami zajmą się inne narodowości.

          W społeczeństwie nielogicznych bałwanów, kierowcy autobusów też są nielogicznymi bałwanami.
          • connanzcymmerii curvaturadiculo, 10/10! ale 28.07.11, 13:19
            spoleczenstwo "antymatematycznych tumanów" nie ogarnia tego swym "humanistycznym" umyslem. A ze nie potrafia wykonac prostych dzialan na ulamkach ani obliczyc procentow, kto by sie tym przejmowal?
        • tymon99 Re: Jasne, jesli jest zaangazowany - 27.07.11, 09:22
          dotdesign napisała:

          > ilu profesorow matematyki potrzebuje 38 milionowe spoleczenstwo?

          tego nie wiemy. wiemy natomiast, że sudan - z niewielką liczbą wygenerowanych profesorów matematyki na milion mieszkańców - jest na ogół mniej przyjemnym miejscem do życia, niż kalifornia generująca ich w nadmiarze.
          • czlowiek.epoki Re: Jasne, jesli jest zaangazowany - 28.07.11, 11:11
            tymon99 napisał:

            > dotdesign napisała:
            >
            > > ilu profesorow matematyki potrzebuje 38 milionowe spoleczenstwo?
            >
            > tego nie wiemy. wiemy natomiast, że sudan - z niewielką liczbą wygenerowanych p
            > rofesorów matematyki na milion mieszkańców - jest na ogół mniej przyjemnym miej
            > scem do życia, niż kalifornia generująca ich w nadmiarze.
            >

            jesli to mial byc dowcip, to wyjatkowo hermetyczny. naprawde uwazasz, ze jedynym powodem roznic w jakosci zycia w Sudanie i w Kalifornii jest ilosc profesorow matematyki na mieszkanca? jesli tak, to faktycznie jestes zywym dowodem porazki polskiego systemu nauczania, podaj ich do sadu (o ile 99 to rok urodzenia, natomiast jesli szkole konczyles przed 1989 rokiem, zglos to do IPNu jako "zbrodnie komunistyczna").
            • tymon99 Re: Jasne, jesli jest zaangazowany - 29.07.11, 15:28
              czlowiek.epoki napisał:

              > uwazasz, ze jedynym powodem roznic w jakosci zycia w Sudanie i w Kalifornii jest ilosc
              > profesorow matematyki na mieszkanca?

              niczego takiego nie napisałem.
              przykro mi, że tak proste spostrzeżenie widziane z twojego położenia jest hermetyczne.

              ps. jaką "ilość" profesorów masz na myśli? masę, w kilogramach? objętość, w metrach sześciennych? czy może prostu chodzi o liczbę?
        • mecenas_misiura Re: Jasne, jesli jest zaangazowany - 28.07.11, 11:35
          dotdesign napisała: > ilu profesorow matematyki potrzebuje 38 milionowe spoleczenstwo?
          Profesorów mało, ale debili nie rozumiejących jak działa np. kredyt konsumencki mamy już za dużo.
      • misself Re: Chory WF 28.07.11, 11:18
        belegdol napisał:

        > A jak głupi Jasio nie będzie potrafił rozwiązać zadania z matematyki czy napisa
        > ć wypracowania z polskiego, to też należy ocenić zaangażowanie?

        Pewnie. Pod warunkiem, że spróbuje i że zrobi tak, jak potrafi.
        Nie każdy musi mieć piątkę z matematyki czy z polskiego, ale dopuszczający (tak się teraz nazywa dwójka, określenie lepsze niż dawny "mierny") potrafi zdobyć każdy człowiek, który wykaże chęć i się odrobinę chociaż postara. Chyba że nie spełnia normy umysłowej, ale dla takich osób są osobne szkoły.
    • gargam.el Kto chory - szkoła czy rodzina? 25.07.11, 18:29
      U mojego syna w szkole na 45 minut lekcji, 20 to rozgrzewka! To chyba jakaś przesada, delikatnie mówiąc...Pan dostosowuje zajęcia do 2 chłopaków, którzy trenują od kilku lat kosza i siatkę, więc są "zaprawieni" w ćwiczeniach, a reszta to zwykłe przeciętniaki. Chcę, żeby syn ćwiczył, on też chce, ale jak po tych 20 minutach mówi, że ta reszta pada na ryje, a on im każe teraz grać w kosza, to się buntują. I ja go popieram, trzeba do cholery znać umiar we wszystkim. Zwolnienia nie ZAŁATWIAM, bo to nie rozwiązuje sprawy. Tylko, ze do Pana nie dociera jak rodzice proszą. Wszechwiedzące bóstwo, psia jego...!
      A jeśli chodzi o te nadwagi, o których się mówi, to nie jest wina szkoły. Rodzice są temu winni, oni albo dziadkowie od dzieciństwa wychodzą z założenia, że tłuste dziecko, to zdrowe dziecko. Poza tym zobaczcie, kto jest najczęstszym klientem McDonalds'a czy KFC czy innych fast-barów...mamunia wpieprza sałatkę, a dziecku kupuje zestaw z podwójną dolewką pepsi! I sama leci do lekarza, żeby wypisał zwolnienie...TO jest chore! "Wiktorio, nie kop pana, bo się spocisz!" ;D
      • ponury_sceptyk Re: Kto chory - szkoła czy rodzina? 27.07.11, 11:25
        Brak slow jesli po 20 minutach rozgrzewki dziecko pada na pysk.
        • michunia_10 Re: Kto chory - szkoła czy rodzina? 28.07.11, 11:33
          Oj, to chyba w zyciu intensywniejszej rozgrzewki nie miales.
          Ja widzialam osobiscie, jak 20paro letni szczupli mezczyzni wymiotuja z wysilku na rozgrzewce do sztuk walki. Ale oni to na wlasne zyczenie i za wlasne pieniadze, wiec mogli.
          • mecenas_misiura Re: Kto chory - szkoła czy rodzina? 28.07.11, 11:38
            Ale mowa jest o rozgrzewce na WFie, a nie na prywatnych zajęciach z jujitsu, valetudo, sambo czy innego mordobicia.
          • misself Re: Kto chory - szkoła czy rodzina? 28.07.11, 11:43
            michunia_10 napisała:

            > Oj, to chyba w zyciu intensywniejszej rozgrzewki nie miales.
            > Ja widzialam osobiscie, jak 20paro letni szczupli mezczyzni wymiotuja z wysilku
            > na rozgrzewce do sztuk walki. Ale oni to na wlasne zyczenie i za wlasne pienia
            > dze, wiec mogli.

            To chyba jest pewna różnica...
            Rozgrzewki dla zawodników na olimpiadzie są zupełnie inne niż dla amatorów w szkolnych kółkach gimnastycznych, a te dla uczniów powinny być dostosowane do poziomu najsłabszych. Tak jak z górskimi wycieczkami - nie lecisz jak durna do przodu, tylko dostosowujesz tempo do tych, którzy są na końcu. Masz grupę, której nie musisz wyszkolić na komandosów, tylko wychować fizycznie.
            • srolmops Re: Kto chory - szkoła czy rodzina? 28.07.11, 13:45
              ----------------------------------------------------------------------

              ZAJĘCIA DOSTOSOWANE DO NAJSŁABSZYCH ? Toż to ociera się o kpinę. Wiadomo, że powinno się mieć za cel poprawianie się, a nie osłabianie. Najsłabsi w klasach to najczesciej grube leniuszki i jak cała klasa ma być taka to ja dziękuję.
              Dobrze, że ja skończyłem swoją edukację dawno temu bo gdybym miał marnować swój potencjał na dostosowywaniu się do słabszych, a nie odwrotnie to miałbym już teraz jakieś problemy zdrowotne.

              "Ruch może zastąpić niemal każde lekarstwo, ale wszystkie leki razem wzięte nie zastąpią ruchu”. dr Wojciech Oczko

              Pozdrowienia dla tych co wolą się obijać na wfie
              • misself Re: Kto chory - szkoła czy rodzina? 29.07.11, 10:27
                srolmops napisał:

                > ZAJĘCIA DOSTOSOWANE DO NAJSŁABSZYCH ? Toż to ociera się o kpinę.

                Nie ociera się o nic. Na tym polega nauczanie.
                Jeśli nie możesz każdemu dać tego samego, to dostosowujesz się do najsłabszych - nie uczysz uczniów na granicy normy umysłowej o procesach astrofizycznych, tylko pokazujesz im filmik o Newtonie.

                Źle zrozumiałeś.
                Właśnie przy podziale na łamagi i sportowców - i dostosowaniu poziomu do najlepszych - łamagi siedzą i nie robią kompletnie nic. A chodzi przecież o to, żeby wszyscy się ruszali. Jak ktoś chce biegać wyczynowo, to niech biega, ale nie możesz wymagać od całej klasy tego, bo zdecydowana większość nie da rady. I co, niedostateczne im powstawiasz? Za to, że nie potrafią zrobić czegoś, do czego wuefista i sportowcy dochodzą przez lata?
          • ponury_sceptyk Re: Kto chory - szkoła czy rodzina? 01.08.11, 10:03
            mialem, jako czlowiek przed 30 czwicze krav mage. wiem co oznacza intensywna rozgrzewka. i wiem tez ze jako 10latek czy nastolatek mialem lepsza kondycje niz teraz. pomine fakt ze rozgrzewki przed krav maga nijak nie da sie porownac z rozgrzewka na wfie w podstawowce czy liceum :)
      • misself Re: Kto chory - szkoła czy rodzina? 28.07.11, 11:23
        gargam.el napisał:

        > U mojego syna w szkole na 45 minut lekcji, 20 to rozgrzewka! To chyba jakaś prz
        > esada, delikatnie mówiąc...

        Ależ skąd.
        Na moich zajęciach tańca na 1,5 godziny 30 minut to rozgrzewka, a ostatnie 15 minut spędzamy na rozciąganiu. W ten sposób nie ma kontuzji ani zakwasów.

        > Chcę, żeby syn ćwiczył, on też chce, ale jak po tych 20
        > minutach mówi, że ta reszta pada na ryje, a on im każe teraz grać w kosza, to s
        > ię buntują.

        Rozgrzewka nie powinna męczyć. Powinna rozgrzewać mięśnie, które będą używane podczas ćwiczeń (przy koszu: nogi i ręce) i podnosić tętno (ćwiczenia kardio, które mają być CZĘŚCIĄ rozgrzewki, nie jej głównym składnikiem). Kolejny przykład wuefisty, który nie ma pojęcia, jak prowadzić zajęcia ze zwykłymi ludźmi, a nie ze sportowcami.
    • vvidmo Chory WF 25.07.11, 18:42
      A studia? Co ja bym dał, żeby mieć WF na późniejszych latach. Jeden rok to zdecydowanie za mało.
      • nchyb Re: Chory WF 27.07.11, 09:46
        > Co ja bym dał, żeby mieć WF na późniejszych latach. Jeden rok to zdec
        > ydowanie za mało.
        ty masz wybór, możesz sobie ćwiczyć, biegać, skakać czy co chcesz - po studiach. Uczeń nie ma wyboru, musi ćwiczyć kiedy chce i kiedy nie chce. To jednak różnica. Tobie brak sportu, idziesz do klubu. Uczniowi za dużo, lub nie dopasowany do jego możliwości, i tak nauczyciela to nie obchodzi...
      • misself Re: Chory WF 28.07.11, 11:23
        vvidmo napisał:

        > A studia? Co ja bym dał, żeby mieć WF na późniejszych latach. Jeden rok to zdec
        > ydowanie za mało.

        Do sekcji sportowej możesz się zapisać także na wyższych latach studiów...
      • mardukmarduk Re: Chory WF 29.07.11, 10:06
        Coś słabo jesteś inteligenty, skoro nie dostrzegasz, że na późniejszych latach studiów też można chodzić na WF.
    • tyberium11 won z tym goofnem 25.07.11, 18:53
      won z tym goofnem, każdy ma prawo do nietykalności osobistej, także dzieci.
      • curvaturadiculo Re: won z tym goofnem 25.07.11, 19:49
        Co ma nietykalność osobista do tego?
    • tyberium11 WF miał przygotowywać przyszłych żołnierzy 25.07.11, 18:55
      wf miał hartować przyszłych żołnierzy, czasy totalitaryzmów minęły, won z tym goofnem ! Nigdy więcej tygrysiego skoku, który był przygotowaniem do skoku przez zasieki z drutu kolczastego. Tylu ludzi ucierpiało przez to goofno.
      • curvaturadiculo Re: WF miał przygotowywać przyszłych żołnierzy 25.07.11, 19:54
        Stumanienie sięga zenitu.
        Matematyka jest od szkolenia profesorów matematyki, język polski od szkolenia pisarzy,
        historia od szkolenia polityków.
        Powiedzcie od razu, że niektórym potrzebne są proste szkoły uczące praktycznych umiejętności
        walenia młotkiem i kręcenia śrubokrętem, włamania się do samochodu, skopiowaniai programu komputerowego nielegalnie, wręczania łapówki tak by nie wpaść, oszukiwania na podatkach,
        kupienia dyplomu na targu, etc., etc.
    • curvaturadiculo Re: Chory WF 25.07.11, 19:19
      Grubasowi dać 6 z WF bo zachciało mu się d..sko ruszyć. Inaczej przybędzie grubasów.
      (Jakkby grubas nie był już gruby)
      Bałwanowi dać 6 z matematyki bo umie dodać 2 do 2. Inaczej przybędzie bałwanów.
      (Jakby bałwan nie był już bałwanem)

      Pracownikowi dać pełną pensję bo puknął młotkiem lub napisał jedną linijkę (To go na pewno zmobilizuje do dalszej wydajnej pracy, jako hobbystę).

      Komunistycznej urawniłowki próbowano już raz. G... z niej wyszło ale jak widać wciąż są na nią amatorzy.
      Skończy się tym co zawsze: Każdy będzie robił łaskę, że w ogóle palcem kiwnął.
      • pak4 Re: Chory WF 26.07.11, 14:15
        Pytanie, po co się uczyć.
        Matematyki się uczy po to, by ją umieć.
        Na WF się ćwiczyć by się ruszać i prawidłowo rozwijać.
        Nie wiem, czy nauczyciel pozbawiony możliwości złego ocenienia ucznia ma duże możliwości wpływania na jego aktywność na zajęciach. Ale może warto spróbować.
        • watersnakes2 Re: Chory WF 27.07.11, 06:54
          > Na WF się ćwiczyć by się ruszać i prawidłowo rozwijać.

          Czy Ty naprawde wierzysz, ze godzina czy dwie na tydzien, sprawi ze ktokolwiek zacznie sie prawidlowo rozwijac?;)
          • fomica Re: Chory WF 28.07.11, 12:20
            Tak, wierze. Z tym że to w dużym stopniu zalezy od nauczyciela. On powinien byc w stanie wypatrzyć wady postawy, wyjątkowo słabą kondycje (bywa rożnie: np. hormony, serce) i ewentualnie pokierowac na dalsze badania. Poza tym twoje pytanie to troche jak: "naprawde wierzysz że jak ktos zje jedno jabłko na tydzień to będzie zdrowy?? Buahaha!" Nie, nie będzie od tego zdrowy, ale na pewno mu nie zaszkodzi. Godzina czy dwie ruchu w tygodniu nikomu nie zaszkodza, nawet jeśli nie zrobia od razu z grubasa atlety, ale i tak lepsze dwie godziny niż nic.
            • mardukmarduk Re: Chory WF 28.07.11, 17:16
              Pieprzysz. Miałem w gimnazjum nauczycielkę, która poniżała mnie za to, że nie byłem wstanie złapać piłki pędzącej do bramki. A to dlaczego? Ponieważ w piłkę nożną grałem bez okularów, a soczewek nosić nie mogę, bo moje oczy nie tolerują ich (zdarza się). Stojąc więc pod słońce nie widziałem praktycznie nic, leciały teksty "Wstyd! Ty masz być mężczyzną!". Ponadto choruje na astmę - miałem zwolnienie z wyczynowych biegów, mimo tego kazała mi biegać na długi dystans, a że nie chciałem popsuć średniej, to ją posłuchałem - w połowie zacząłem się dusić.

              Ponadto, tak przyznaje, byłem grubasem, ale poniżanie mnie przez wszystkich - część nauczycieli i koledzy z klasy, tylko pogarszało, bo zamykałem się w sobie i żarłem więcej, nie wychodziłem z domu i otarłem się o depresję. Dopiero w liceum spotkałem zarówno kolegów i koleżanki - wyrozumiałych jak i nauczycieli, sam znalazłem centrum leczenia otyłości, sam poszedłem do lekarza, sam schudłem 45 kilogramów i sam nauczyłem się kochać bieganie, rower, pływanie.

              Na studiach WF rewelacja - siłownia i bieganie i multum zajęć do wyboru.

              PONADTO w moim gimnazjum sala gimnastyczna się rozlatywała, w zimie graliśmy na korytarzu szkolnym w ping-ponga, a w lecie czy wczesną wiosną w piłkę nożną. Wf nie był rozwojowy, bo nie było warunków i był... nudny - cały czas piłka nożna, a ja kochałem siatke i koszykówkę - niestety narodowy sport to kopanie do bramki, co mnie po prostu nie interesuje, dlaczego więc śmiesz oceniasz kogokolwiek w tym kraju, nie przyjmując do wiadomości, że problem jest bardziej złożony niż budowa cepa.

              BTW Od 3 długich lat utrzymuje taką samą wagę i nie tyję, choć jem mało - mam rodzinną tendencje do tycia i na pewno nie mogę sobie pozwalać na śmieciowe jedzenie, czy jedzenie później niż o 17.
              I pewnie łatwo jest napisać "Ty grubasie!", wiele miałem określeń i do tej pory to we mnie siedzi. Mimo iż wyszczuplałem ciężko na to pracując, nadal potrafię w lustrze sobie wmawiać, że jestem gruby.

              Dzieciakom z nadwagą i otyłością powinno się pomagać, a nie z nich naśmiewać, bo to tylko pogarsza sytuacje.
              W każdym razie czuje się dużo silniejszym człowiekiem niż byłem, a biegam po 2 godziny dziennie.
              • fomica Re: Chory WF 28.07.11, 18:51
                Urzekła mnie twoja historia.
                Jak rozumiem jest ona argumentem za tym że "nieprawdą jest, że lepsze dwie godziny ruchu w tygodniu niz żadna"?
                • mardukmarduk Re: Chory WF 28.07.11, 19:04
                  Oczywiście, że tak, najpierw trzeba popatrzeć jaki jest ten ruch niżeli oferować ruch miernej jakości.

                  Ponadto po co ta złośliwość, sport wyprał ci mózg, że nie jesteś wstanie merytorycznie odnieść się do rozmowy? Jeśli tak, to ja dziękuje Bogu, że miałem takie życie jak miałem :)
                  • fomica Re: Chory WF 28.07.11, 19:12
                    A do czego mam sie odnieść merytorycznie? Do tego że mialeś niefajna nauczycielke i dzieci ci dokuczały? Opowiedziałeś swoja historię, która jest jakimśtam przypadkiem, ok, przyjmuje do wiadomości. Ja natomiast mam dobre wspomnienia z wf-u, duża sala, duzo siatkówki, potem nawet siłownia sie pojawiła. Na studiach basen. Więc jak pokazuja nasze przypadki najwyraźniej nie ma reguły - ja uważam że wf był ok i był bardzo pozyteczny. Ty uważasz odwrotnie. Kwestia doświadczeń.
                    • mardukmarduk Re: Chory WF 28.07.11, 19:21
                      Tylko Ty błędnie zakładasz, że każde 2-3 godziny sportu w tygodniu są dobre - nie są. Do tego trzeba mieć warunki. Może chodziłeś do dobrze wyposażonej szkoły - ja do biednej, z początku reformy edukacji lat 90 i 2000 - ych, kiedy to niektóre gimnazja były w starych podstawówkach, połączone, dwuzmianowe, małe i z brakiem infrastruktury m.in do WF.
                      Miałem zwolnienie z WF od 3 klasy gimnazjum - nie chciałem być poniżany. W liceum nie poniżano mnie. Dostałem się do tak zwanego liceum dla dzieci wybitnie uzdolnionych - zapracowałem na to, ale przez to, że nikt się tam ze mnie nie śmiał, zaakceptowano mnie takim jakim jestem, przestałem żyć kompleksami i chciałem się zmienić - na lepsze. Konkluzja jest taka - następnym razem wygłaszając swój genialny wywód zastanów się nad;

                      - infrastrukturą jaką dysponują szkoły w Polsce;
                      - indywidualnym podejściem nauczyciela;
                      - przyczynami otyłości (nie tylko wpierdzielanie jedzenia, jest sporo chorób, które powoduja otyłość - ja mam chorą TARCZYCĘ i przez to tyłem, a dieta jaką mam jest bardzo restrykcyjna)
                      - nie poniżać ludzi ze względu na wygląd, tylko rozmawiać i akceptować.

                      Ale wiem, że wierze w cuda, wciąż łatwiej jest pośmiać się z grubasa/grubaski. To takie budujące, pozwala podreperować ego itd. - że ktoś inny ma gorzej w życiu niż "ja".

                      • fomica Re: Chory WF 28.07.11, 19:32
                        >przestałem żyć kompleksami
                        Oj chyba ci sie to nie do końca udało :-) Ale nie poddawaj się.
                        Chyba niepotrzebnie jestes tak nieuprzejmy. Ale rozumiem, trauma z dzieciństwa.

                        > Konkluzja jest taka - następnym razem wygłaszając swój genialny wywód zastanów się nad;
                        > - infrastrukturą jaką dysponują szkoły w Polsce;
                        Marna infrastruktuta powinna byc bodźcem do jej poprawiania, walki o fundusze i ulepszania a nie argumentem że skoro nie ma to juz nic sie nie da zrobić.
                        > - indywidualnym podejściem nauczyciela;
                        Własnie od tego zaczęłam swój genialny wywód - nauczyciel jest kluczowy.
                        > - przyczynami otyłości (nie tylko wpierdzielanie jedzenia, jest sporo chorób, k
                        > tóre powoduja otyłość - ja mam chorą TARCZYCĘ i przez to tyłem, a dieta jaką ma
                        > m jest bardzo restrykcyjna)
                        WF nie służy do leczenia chorób tarczycy - to chyba każdy wie?
                        > - nie poniżać ludzi ze względu na wygląd, tylko rozmawiać i akceptować.
                        Nie wiem apropos czego to jest.
                        • mardukmarduk Re: Chory WF 28.07.11, 19:40
                          Gdzie widzisz nieuprzejmość?:-) Ja odpowiadam na taką nieuprzejmość z Twojej strony (nazywanie każdego nie-sportowego dziecka grubasem) i tylko tyle :). Nieuprzejmy jesteś tylko Ty :( Bo zakładasz, że każdy grubas, jest grubasem, bo nic nie robi tylko żre hamburgery. Moje gratulacje, dla płytkiego rozumowania:)

                          "Marna infrastruktuta powinna byc bodźcem do jej poprawiania, walki o fundusze i ulepszania a nie argumentem że skoro nie ma to juz nic sie nie da zrobić. "

                          Człowieku, a To ja jako 13-14 latek miałem walczyć o poprawienie infrastruktury? Co ja miałem do tego - nic! To nie była moja wina, czemu za nieudolną reformę edukacji, krajowe partactwo i prowizorkę mam odpowiadać ja? Sala gimnastyczna się waliła, zimą WF wyglądał tak, że graliśmy w ping-ponga, a bywało tak, że było 5 stopni na dworze i musieliśmy grać w piłkę, przy mojej astmie oskrzelowej momentalnie dostawałem ataku astmy, nikt się tym nie przejmował, nauczyciel najmniej.

                          "WF nie służy do leczenia chorób tarczycy - to chyba każdy wie? "

                          Czytasz ze zrozumieniem - choroba tarczycy może powodować otyłość, czemu więc nauczyciel się ze mnie śmiał - zamiast mi pomóc? Czemu cieszyło go jak byłem upokarzany? Wytłumaczysz to jakoś? Nadal uważasz, że lepsze 3 godziny sportu w upokorzeniu niż żaden? To już zakrawa na kpinę, lub brak wiedzy/empatii. To był okres, gdzie bałem się chodzić do szkoły, a pani nauczycielka zamiast pomóc tylko pogarszała sytuacje.

                          "Nie wiem apropos czego to jest. "

                          Twoich durnych tekstów o grubasach.
                          • fomica Re: Chory WF 28.07.11, 22:20
                            > Bo zakładasz, że każdy grubas, jest grubasem, bo nic nie robi tylko żre hamburgery.
                            Oo, a to ciekawe, w którym miejscu to zakładam? Możesz zacytowac dowód na to założenie?

                            >Czemu cieszyło go jak byłem upokarzany?
                            Nie mam pojęcia. Skąd pomysł że moglabym znac stan umysłu twojego nauczyciela sprzed kilkunastu lat?? Jego musisz zapytać.

                            > Twoich durnych tekstów o grubasach.
                            Poprosze o cytaty "moich durnych tekstów o grubasach" :-)

                            Doszukujesz sie złej woli tam gdzie jej kompletnie nie ma. Zarzucasz rozmówcy cos czego nie powiedział. Przeżywasz traumy sprzed lat przenosząc obawy i lęki na ludzi nie mających z nimi nic wspólnego. Może to że nie byłes lubiany w szkole wynikało nie z twojej tuszy tylko z zupełnie czegoś innego? Przemyśl to jeszcze raz. Bez pozdrowień.
                            • mardukmarduk Re: Chory WF 28.07.11, 22:27
                              Skoro nie umiesz wskazać swoich własnych wypowiedzi to nie ma o czym dyskutować. Nie byłem lubiany, bo zamiast pić, cpać i palić papierosy lubiłem się uczyć (i lubie do tej pory) i byłem gruby.
                              Ot cała prawda. Zbyt trudna do pojęcia dla yntelygentki z bożej łaski.

        • misself Re: Chory WF 28.07.11, 11:27
          pak4 napisał:

          > Na WF się ćwiczyć by się ruszać i prawidłowo rozwijać.

          Ćwiczyłam przez 12 lat na WF.
          Wyliczyć Ci wszystkie moje wady postawy? I inne choroby?
          Które powstały z winy wuefistów - bo poza szkołą też byłam aktywna fizycznie.

          To nie działa w ten sposób, że jak ktoś ćwiczy, to automatycznie jest szczupły, zgrabny, wysoki i strzelisty. Źle dobrane ćwiczenia mogą tylko pogorszyć sprawę.
      • sverir Re: Chory WF 28.07.11, 13:50
        Też na początku pomyślałem sobie: dlaczego WF ma być oceniany wg zaangażowania, a matematyka wg wiedzy. A ponieważ powodów żadnych nie znalazłem, to doszedłem do wniosku, że WF w tej sytuacji w ogóle nie powinien być przedmiotem szkolnym albo w ogóle nie powinien podlegać ocenie.
    • belferxxx Pan rzecznik robi sobie kampanię po prostu!;-) 25.07.11, 19:27
    • landora Re: Chory WF 25.07.11, 20:24
      Nienawidziłam gier zespołowych, zwłaszcza siatkówki. Marzył mi się taniec i aerobik, ale tego nigdy na WFie nie było...
    • marmyung Chory WF - opowiem Wam swoją historię... 26.07.11, 00:54
      Nie należę do osób bardzo sprawnych fizycznie. Nie wiem, dlaczego. Po prostu taka się urodziłam. W szkole na lekcjach WF dawałam z siebie tyle, ile mogłam. Niestety, niewiele mogłam dać. Starałam się wykonać każde polecenie. Ale biegałam wolno, choć chciałam biegać szybciej. Przewrót w tył i w przód był dla mnie bardzo trudny. Gry zespołowe były dla mnie koszmarem. Dlaczego? Bo uczniowie w mojej klasie traktowali gry zespołowe, jak walkę o śmierć i życie. Reagowałam zbyt wolno, miałam opóźnione reakcje. Pewnie zaraz stwierdzicie, że byłam leniwa. Nie, nie jestem leniwa. Po prostu nigdy nie byłam tak sprawna, jak inni. Zawsze jednak miałam strój sportowy, nie miałam wypisywanych zwolnień, jeśli nie byłam chora. Byłam uczciwa. I wyśmiewana przez towarzystwo. Lekcje WF były dla mnie koszmarem.
      Miałam szczęście do nauczycieli Wychowania Fizycznego. W pewnym momencie rozumieli, że, choćbym bardzo się starała, po prostu nie dam rady być lepsza. I - tak - dawali mi oceny za to, że się starałam. Że nie uciekałam z lekcji. Że zawsze miałam ten strój.

      Na uczelni mieliśmy możliwość wyboru formy WF. Zasada była taka: każdy, kto nie chciał mieć normalnego WF, dawał nauczycielowi na karteczce informację o skoliozie, wówczas można było zapisać się na tzw. rehabilitację. A rehabilitacja, to nie było nic innego, jak po prostu ćwiczenia rehabilitacyjne stosowane w przypadku skoliozy, czyli ćwiczenia praktycznie wszystkich partii mięśni - wiadomo - kręgosłup, kończyny, klatka piersiowa. Wiecie, ile osób uczestniczyło w tych zajęciach? Mnóstwo! Nie dostawaliśmy ocen. Po prostu ćwiczyliśmy i dawaliśmy z siebie wszystko. Jednym wychodziło lepiej, innym gorzej. Ćwiczenia były na tyle wyczerpujące, że był obowiązek (!) rozdzielenia tych dwóch godzin rehabilitacji na 2 dni. Chciałam mieć razem jednego dnia, ale pani powiedziała stanowcze "nie". Potem dowiedziałam się, dlaczego :) Po każdej godzinie byłam dziko zmęczona, mięśnie bolały, ale wiecie co? Pierwszy raz polubiłam WF!

      Powiem Wam tak: gdybym miała być w przeszłości oceniana za jakość wykonanych ćwiczeń, to w życiu nie skończyłabym ani jednej szkoły, nie poszłabym na studia, a moja edukacja skończyłaby się na etapie podstawówki.

      Nie piszę tego po to, by kogokolwiek wzruszyć. Nie wymagam też współczucia, nie mam do tego prawa. Każdy ma przecież swoją wizję świata i ludzi.
      Ale chciałabym, żebyście zrozumieli, a przynajmniej starali się zrozumieć.
      Nie każdy, kto jest niesprawny na lekcjach WF, to na 100% leń, czy otyły dzieciak żrący tonę hamburgerów.

      Gdyby ktoś pytał, czy jacyś lekarze robili mi badania - tak, robili. W bardzo wczesnym dzieciństwie i trochę późniejszym. Miałam 10 punktów w skali Apgar, późno zaczęłam chodzić i mówić, ale teoretycznie nie miałam opóźnienia w rozwoju fizycznym. Nie wiem, jak było faktycznie. Wiem natomiast, że po prostu nigdy sobie nie radziłam z tymi "normalnymi" ćwiczeniami.

      Pozdrawiam.
      • tuhanka Re: Chory WF - opowiem Wam swoją historię... 26.07.11, 12:49
        Pięknie napisałaś i doskonale Cię rozumiem. Też miałam szczęście do nauczycieli, którzy wiedzieli, że siebie samej nie przeskoczę i choć nigdy nie byłam w stanie osiągnąć nawet wyników minimalnych dla danego przedziału wiekowego (swoją drogą co za kretyn to wymyślił), to byłam oceniana za postawę i za zaangażowanie. Dzięki temu nie zniechęciłam się do końca, choć zawsze byłam tą najsłabszą (w przeciwieństwie do innych przedmiotów, które nie wymagały fizycznej sprawności). Po latach dowiedziałam się, że wynikało to w dużej mierze ze słabszej koordynacji wzroko-ruchowej, po prostu pewne rzeczy może i mogłam wyćwiczyć, ale jedynie na poziomie minimalnym. Tak samo, jak nie mogłabym zostać dobrą pianistką (choć uczyłam się gry przez kilka lat), tak samo, jak opanowanie auta zajęło mi nie 30, ale około 100 godzin. To było ode mnie niezależne. Może gdybym wiedziała wtedy to, co wiem teraz, mniej byłabym wówczas sfrustrowana... dobrze, że moi nauczyciele instynktownie rozumieli, że pewne rzeczy są poza moim zasięgiem.
      • ev_ik Re: Chory WF - opowiem Wam swoją historię... 26.07.11, 17:21
        Miałam tak samo. Zawsze byłam mniejsza, drobniejsza (nie jakiś grubas, jak sugerują niektórzy forumowicze) od moich rówieśników, zawsze miałam gorsze wyniki na WF. Z innych przedmiotów oceny 4, 5, 6, na WFie jechałam na jedynkach: bo a to piłką lekarską rzuciłam zbyt blisko, a to na biegu na ileś metrów biegłam za wolno i nie mieściłam się w tabelce.

        Z podstawówki pozytywnie zapamiętałam zajęcia z aerobiku, gdzie na ocenę miałyśmy wymyślić zestaw ćwiczeń do podkładu muzycznego. Jedyny raz nie byłam oceniana za siłę fizyczną.

        Pozytywnie oceniam jedynie WF na uczelni. Tam mogliśmy sobie wybrać co chcemy ćwiczyć. Raz wybrałam tańce, raz basen i wreszcie na stare lata doczekałam się upragnionych 5 z WFu ;)

        Pytanie, czy ciekawych, różnorodnych zajęć na prawdę nie da się prowadzić na niższych stopniach edukacji? Czy na prawdę pozostaje tylko ta nieszczęsna piłka lekarska i bezsensowne ganianie wokół boiska na ocenę?
        • tymon99 Re: Chory WF - opowiem Wam swoją historię... 27.07.11, 09:17
          ev_ik napisała:

          > Z podstawówki pozytywnie zapamiętałam zajęcia z aerobiku, gdzie na ocenę miałyś
          > my wymyślić zestaw ćwiczeń do podkładu muzycznego.

          może zajęcia wf wymagają, tak ogólnie, wzmocnienia strony teoretyczno - umysłowej?
          historia sportu. fizjologia wysiłku. psychologia ćwiczeń fizycznych.
          • misself Re: Chory WF - opowiem Wam swoją historię... 28.07.11, 11:33
            tymon99 napisał:

            > może zajęcia wf wymagają, tak ogólnie, wzmocnienia strony teoretyczno - umysłow
            > ej?
            > historia sportu. fizjologia wysiłku. psychologia ćwiczeń fizycznych.

            Tylko kto by to prowadził?
            Nie wydaje mi się, żeby wuefiści byli w stanie udźwignąć intelektualnie taką tematykę.
            Bez urazy, ale na 8 wuefistów, którzy mnie uczyli (6 przez 12 lat obowiązkowej edukacji i 2 na studiach) żaden nie grzeszył intelektem.
            • tymon99 Re: Chory WF - opowiem Wam swoją historię... 29.07.11, 15:19
              o ile się orientuję, wuefista we współczesnej szkole to osoba, która przygotowała, a następnie obroniła pracę magisterską. jeśli nie jest to próg, który jest w stanie odsiać słabych na umyśle, to mamy poważny problem.
              • mardukmarduk Re: Chory WF - opowiem Wam swoją historię... 30.07.11, 09:58
                Mylisz się. Spotkałem się z WFistką, która miała magistra z geografii i jedynie podyplomowe z WFu i uczyła WFu.
        • ami_lii Re: Chory WF - opowiem Wam swoją historię... 28.07.11, 18:33
          Mała,drobna,chuda,z krzywymi łopatkami i okularami. Trochę ciężko było mieć z moimi "warunkami" wyniki na WFie zgodnie z tabelką. Bo tabelka twierdzi że w moim wieku powinnam przebiec tor przeszkód (ławki ustawione w różnej konfiguracji, kozioł,skrzynia,2 materace) w określonym czasie i bez problemu. Tymczasem mnie przez podstawówkę i gimnazjum ani razu nie udało sie przeskoczyć kozła ani skrzyni (bo jak to zrobić przy 140 cm wzrostu?) a tor przebiegałam w czasie nie uwzględnionym w tabelce. Przy siatkówce grałam bez okularów co oznaczało że po prostu nie widziałam piłki lecącej w moją stronę. Rezultat był taki że w którymś momencie koleżanki mnie wybierały jako ostatnią bo bardziej przeszkadzałam drużynie niż pomagałam. Co czasami miało swoje dobre strony, bo jeśli liczba osób w drużynie była nieparzysta, to ktoś musiał iść na ławkę a ja wtedy chętnie szłam jako "rezerwowa", z nadzieją że nie będzie potrzeby mnie wzywać.

          Za to nieźle szedł mi hokej, nawet udawało mi sie czasami bramkę strzelić bo druga drużyna nie brała mnie na poważnie. Poza tym : skakanki, ćwiczenia na hula hop : tak, to było to co mi wychodziło lepiej od grupy. Ale to sie do "statystyk" nie wliczało. Statystyki interesowało jak daleko rzucę piłką lekarską (niezbyt daleko), w jakim tempie przebiegnę długość boiska szkolnego (niezbyt imponującym), ile potrafię zrobić brzuszków w minutę i jak wysoko potrafię sie wspiąc na drabinkach. Moja ocena końcowa z WFu zawsze była w okolicach 3.


          Po czym poszłam na studia i w 1 chwili przeżyłam szok jak dostałam listę 26 dyscyplin sportowych do wyboru. Było wszystko czego można było chcieć : wspinaczka, siłownia,pływania,aerobik w kilku odmianach, wszelkie gry zespołowe, grupy taneczne. I człowiek wybierał to na co chciał chodzić i w czym czuł sie dobry. I ku mojemu zdumieniu nagle okazało sie że właściwie to ja lubię ćwiczenia fizyczne. I że pomimo marnych 154cm wzrostu, wagi przerażającej nauczycieli WFu (39kg - podejrzeń o anoreksję było kilka, aż do rozmowy z rodzicami czy nie mam problemów z jedzeniem. Rodzice zawsze to kwitowali tak że niech nauczyciel najpierw zajrzy do mojej torby wypchanej kanapkami, ciastkami i sokami a potem zacznie sie zastanawiać nad moją anoreksją), średniego wzroku i dość kiepskiego wzroku, mogę mieć 5 z WFu!

          Po prostu dzieci powinni ćwiczyć tak jak lubią a nie tak jak każą tabelki. Jedno dziecko uwielbia piłkę nożną, drugie uwielbia tańczyć a trzecie jest świetne w akrobacjach. I tu jest klucz do tego by dzieci lubiły WF. Ale jeśli dziecko od piłki nożnej zmusimy do ćwiczeń na drążku a dziecko od tańca do rzucania piłką lekarską i będziemy wyśmiewać niepowodzenia, to dalej dzieci będą z WFu uciekać. Wyniki wynikami, ale upokorzeń przed kolegami z klasu wiele dzieci znieść nie potrafi.
      • tuhanka Re: Chory WF - opowiem Wam swoją historię... 27.07.11, 21:58
        Być może tutaj leży klucz do odpowiedzi, dlaczego miałaś problem z WF-em (i ja także):

        pl.scips.eu/subjects_and_disabilities/ped_dys
        • marmyung Re: Chory WF - opowiem Wam swoją historię... 29.07.11, 00:00
          Rany... Tuhanka, dziękuję! Przeczytałam i przeanalizowałam. Jestem w szoku. To jest bardzo możliwe. Wprawdzie nie wszystkie objawy się zgadzają, ale bardzo wiele - tak. Niesamowite...
          • tuhanka Re: Chory WF - opowiem Wam swoją historię... 29.07.11, 08:57
            Nie wszystko musi się zgadzać, u każdej osoby może to wyglądać inaczej. Poza tym... można nauczyć się różne rzeczy kompensować. Tak mi wyjaśniła przyjaciółka, psycholog kliniczny, z którą znamy się od zawsze - i która to u mnie zdiagnozowała (na 90 % - ponieważ nie przeprowadzała ze mną specjalistycznych testów, ale mnie obserwowała od czasów przedszkola).
            • marmyung Re: Chory WF - opowiem Wam swoją historię... 29.07.11, 18:04
              Analizuję teraz wszystko, co miało u mnie miejsce. Wiesz, co było najgorsze? To, że do tej pory nie zdawałam sobie z tego sprawy. Całe życie myślałam, że tylko ja taka jestem. Nigdy jeszcze nie spotkałam nikogo, kto miałby taką przypadłość. Sama wobec siebie nie byłam tolerancyjna. Teraz po prostu wszystko zaczynam powoli rozumieć... Zastanawiam się, jakie powinnam podjąć kroki. Tuhanka, czy mogłabyś się ze mną skontaktować? Podam Ci swój e-mail: bipima@interia.pl . Pozdrawiam Ciebie bardzo serdecznie. Czuję, że znalazłam bratnią duszę :)
      • smartbonnie Re: Chory WF - opowiem Wam swoją historię... 28.07.11, 15:14
        Ze mną było jeszcze inaczej. Byłam drobnym i małym dzieckiem, a dodatkowo mam krzyżową lateralizację. Jakbym się nie starała, i tak zbierałam opinie ofermy. Jako dwunastolatka zaczęłam uczęszczać na pozaszkolną szermierkę i szybko się okazało, że o ile krzyżowa lateralizacja przeszkadza w grach zespołowych, nie wadzi w sporcie jeden na jednego, gdzie nie trzeba się rozglądać na wszystkie strony i można się koncentrować na przeciwniku; co więcej, o ile nie biegam szybko ani nie skaczę daleko (bo jestem zwyczajnie mała), mam dużą wytrzymałość fizyczną. W szermierce, potem w karate, radziłam sobie bardzo dobrze. Nigdy nie nauczyłam się gry w siatkę ani nie zdobywałam dobrych czasów w biegu.
        Paradoksalnie, na studiach okazałam się zręczniejsza od rówieśniczek. Im sprawność fizyczna już się pogarszała, bo przestały ćwiczyć; mnie lata ćwiczeń przyniosły wreszcie efekty i koordynacja poprawiła się. Dzieci rozwijają się bardzo nierówno, zwłaszcza fizycznie. Nie powinno się ich rozliczać za wyniki, tylko zachęcać, żeby w ogóle ćwiczyły.
    • dotdesign Curvaturo ridiculo, przeinaczasz, 26.07.11, 08:23
      przesadzasz i sam zmierzasz w kierunku barykad. Wybierz sie gdzies, gdzie docenia Twoje miesnie; Afganistan?
      • mardukmarduk Re: Curvaturo ridiculo, przeinaczasz, 29.07.11, 10:08
        Popiera, zdechnie szybciej niż wyleciałby z Polski. I super, po co bezmózgie jednostki w kraju?
    • szabo okazy? 26.07.11, 14:06
      - Jak zaczynałem pracę, dostawałem zdrowe okazy, z którymi można było zrobić wszystko. Dziś większość kwalifikuje się do leczenia.

      Koleś powinien pracować w ZOO albo w handlu drobiem a nie jako nauczyciel. Niestety sporo wuefistów tak ma.
      • nchyb Re: okazy? 27.07.11, 22:10
        > Koleś powinien pracować w ZOO albo w handlu drobiem a nie jako nauczyciel. Nies
        > tety sporo wuefistów tak ma.
        święte słowa...
        tacy właśnie wielu zniechęcają do wf-u w szkole...
      • mardukmarduk Re: okazy? 29.07.11, 10:08
        "Okazy", faktycznie nadajesz się jedynie do szamba. Idiota.
    • mieszkaniec_wszechswiatow Niech ćwiczą słoneczko - nie będzie leniwych !!!!! 26.07.11, 15:22

      b/k
      • nchyb Re: Niech ćwiczą słoneczko - nie będzie leniwych 27.07.11, 09:56
        to ktoś jeszcze w te mity o słoneczku wierzy?
    • nchyb Re: Chory WF 27.07.11, 09:24
      > Nie wiem jak można uznać gry zespołowe za nudne ???
      można, można.
      Mnie śmiertelnie zawsze nudziły. Gier zespołowych do dziś nie lubię.
      Jeden nauczyciel u nas tak robił, cały rok siatkóka. I mało było chętnych. Reszta uchodziła za łamagi. A były często lepiej wysportowane od tych siatkarek...
      Okazało się to po zmianie nauczyciela na takiego, który potrafił rozbudzić zainteresowanie sportem jako takim i znaleźć dla każdego coś interesującego.

      Najlepiej wspominam WF na studiach, można było wybierać pomiędzy typowym wf-em, grami zespołowymi, siłownią, basenem, jogą, aerobikiem. Zimą dochodziły łyżwy. Tak powinno to wyglądać wszędzie, wtedy mniej byłoby chorujących na wf...
      • kachaf Re: Chory WF 28.07.11, 10:27
        W mojej szkole zawsze system oceniania był nastawiony na aktywność uczniów (czyli częste uczestnictwo w zajęciach), mniejsze znaczenie miały sprawdziany umiejętności (które można było wielokrotnie poprawiać, więc naprawdę przy odrobinie chęci można mieć dobry wynik). Paradoksalnie straciłam na tym ja: osoba która wyczynowo trenowała sport. Nie ma bowiem w systemie oceniania żadnych dodatkowych punktów z tego tytułu, można je uzyskać za reprezentowanie szkoły (nie było żadnych rozgrywek międzyszkolnych w mojej dyscyplinie). Nie miałam możliwości częstego uczestnictwa w zajęciach WF (obozy, zawody, treningi), bo często po prostu nie było mnie w szkole ze względu na sport. Dodatkowo nie mogłam przynieść plakatu na jakąś tam akcję itp. W rezultacie połowę swojego życia miałam z WF 3 lub 4. Nie uważam, że system powinien kłaść nacisk na umiejętności, ale powinien być wymierny i wspierać inicjatywy uczniów.
      • bumerang-3 Re: Chory WF 28.07.11, 10:33
        Problem z WFem jest bo problemem są także nauczyciele WF. Znam przypadki, że "problemy" z ocenami z tego przedmiotu mają także uczniowie, którzy z powodzeniem uprawiają sport w klubach, ba - są nawet reprezentantami Polski, zdobywają medale w kraju i zagranicą. Powód: wuefmen jest fanatykiem futbolu i jak uczeń nie wykona zadowalajacej ilości tzw "żonglerki" ma przesrane.
        Kiedyś jak dziecko dorastało ale nie nadawało się do nieczego, dla zaspokojenia inteligenckich ambicji rodziców szło na studia i zostawało nauczycielem. Kiedy taki nauczyciel nie nadawał się do uczenia innych przedmiotów, przed zwolnieniem ratowało go objęcie "katedry WF". A potem nastało to co mamy teraz
        • jam-agru Re: Chory WF 28.07.11, 11:19
          Jasne, że WF powinien być różnorodny, dla jednego siatkówka, dla innego siłownia lub basen. Może kiedy skończymy budować Orliki, kolejne pieniądze powinny iść na inne elementy szkolnej bazy sportowej. W mojej byłej szkole istniała siłownia, o zajęcia na niej biły się kolejne klasy. Z kolei w szkole mojej córki można było zapisać się na miejski basen - niestety, na jedną klasę przypadło tylko 7 wejściówek do rozlosowania. Przegrani sobie popłakali i pływania nie uprawiają.

          Ale baza to nie wszystko. Mówicie o równych szansach i wkładanym wysiłku. Nie zmienicie jednak tego, że puszyści są wyśmiewani. Kaszaloty, pasztety, "Celebrytka XY przytyła 3 kilo".... Wszędzie, łącznie z tym wątkiem, drwi się z osób z nadwagą. Ustawiliśmy sobie kulturę w ten sposób, że z otyłości kpi się wszędzie i bezkarnie, a posiadanie nadmiernych kilogramów wpędza w kompleksy. Dzieciaki się nie szczypią, szydzą, ile wlezie.

          A człowiek tak ma, że jak może, to unika przykrości. Z matematyki się nie zwolni, więc się męczy. Ale skoro z WF można, to w imię czego ma się podstawiać?

          Zauważcie, że w postach pojawia się prawidłowość: nie kpili ze mnie = lubiłem ćwiczyć. Wydaje mi się, że nie przeskoczymy problemu, dopóki nie zmieni się nastawienie do puszystych.

          Czyli nigdy.
          • misself Re: Chory WF 28.07.11, 11:52
            jam-agru napisała:

            > Zauważcie, że w postach pojawia się prawidłowość: nie kpili ze mnie = lubiłem ć
            > wiczyć.

            Byłam szczupła, w dzieciństwie wręcz chuda, nie kpili ze mnie (a przynajmniej nie z powodu WFu), ale NIENAWIDZIŁAM ćwiczyć. Bo to było nudne, męczące i bezsensowne.

            > Wydaje mi się, że nie przeskoczymy problemu, dopóki nie zmieni się nast
            > awienie do puszystych.

            Niech się nie zmienia jak najdłużej.
            "Puszyści"? Otyłość to choroba.
            Rodzice, którzy dopuszczają do tego u swojego dziecka, powinni być czasowo pozbawiani praw rodzicielskich i przymusowo wysyłani na szkolenie dotyczące prawidłowej diety u dzieci.

            BTW najlepsi bramkarze w mojej podstawówce byli "puszyści".
            Szkoda, że w liceum już nie mogli ćwiczyć, bo byli tacy tłuści, że serce wysiadało. W wieku 15 lat.
            • ujnakaczychlapkach Re: Chory WF 28.07.11, 17:20
              BTW najlepsi bramkarze w mojej podstawówce byli "puszyści"

              Bo koleś z ksywą 'Gruby' zawsze kończy na bramce.
              • misself Re: Chory WF 29.07.11, 10:30
                ujnakaczychlapkach napisał:

                > BTW najlepsi bramkarze w mojej podstawówce byli "puszyści"
                >
                > Bo koleś z ksywą 'Gruby' zawsze kończy na bramce.

                A teraz spójrz na najlepszych bramkarzy zawodowych... Dudek nie jest gruby :-P
                • mardukmarduk Re: Chory WF 29.07.11, 10:38
                  Jeśli Dudek dla Ciebie jest dobrym piłkarzem to gratuluje.
                  • misself Re: Chory WF 29.07.11, 10:41
                    mardukmarduk napisał:

                    > Jeśli Dudek dla Ciebie jest dobrym piłkarzem to gratuluje.

                    Jest zawodowym piłkarzem.
                    A czy dobrym, to się nie wypowiem.
                    • mardukmarduk Re: Chory WF 29.07.11, 10:44
                      Tak, zawodowy piłkarz na poziomie Botswany. A idź się schowaj z polskim futbolem, żenada jakich mało.
                      • misself Re: Chory WF 29.07.11, 10:45
                        mardukmarduk napisał:

                        > Tak, zawodowy piłkarz na poziomie Botswany. A idź się schowaj z polskim futbole
                        > m, żenada jakich mało.

                        Ale jakie to ma znaczenie, jaki jest polski futbol?
                        Rozmowa dotyczy otyłych bramkarzy. Wśród zawodowych takich nie znajdziesz, czy w Polsce, czy w Brazylii, czy w Japonii. Nie w dzisiejszych czasach.
                        • mardukmarduk Re: Chory WF 29.07.11, 10:47
                          Takie, że sugerowanie się polskim futbolem jest żenujące i świadczy o małej wiedzy na temat tego sportu. Nie wiem jak można się ekscytować, podawać przykłady z naszego podwórka, skoro jesteśmy trzecim światem futbolu, jakbyś dała przykład kogoś z zagranicy to bylo by to bardziej wiarygodne.
                          • misself Re: Chory WF 29.07.11, 11:03
                            mardukmarduk napisał:

                            > Takie, że sugerowanie się polskim futbolem jest żenujące i świadczy o małej wie
                            > dzy na temat tego sportu.

                            Nigdy nie twierdziłam, że znam się na sporcie :-)

                            > Nie wiem jak można się ekscytować

                            Nie ekscytuję się :-)

                            > podawać przykłady z naszego podwórka,

                            Dudek był pierwszy, który mi przyszedł na myśl.
                            Jak pisałam wyżej, nie znam się na sporcie - chyba nie ma prawa, które to nakazuje?

                            > skoro jesteśmy trzecim światem futbolu, jakbyś dała przykła
                            > d kogoś z zagranicy to bylo by to bardziej wiarygodne.

                            To nie ma znaczenia, jakie nazwisko przytoczę - mogłabym je wygooglać przecież. Czy wtedy byś pomyślał, że znam się na sporcie? Bo czepiasz się jakichś pobocznych wątków, zamiast skupić się na głównej kwestii: otyłe dzieci lądują na bramce na podwórku, ale otyli dorośli nie są zawodowymi bramkarzami.

                            Polemizuj z tym ostatnim zdaniem, jeśli zdołasz.
                            • mardukmarduk Re: Chory WF 29.07.11, 11:17
                              A Boruc z nadwagą, upodobaniem do piwska i panienek :)? Polemizuj z tym ;)
            • mardukmarduk Re: Chory WF 29.07.11, 10:11
              gdy ważysz zbyt mało to także jest to niebezpieczne i teraz cię zadziwie. Czasem inna choroba jak tarczyca czy cukrzyca powodują otyłość, a schudnąć jest bardzo trudno lub jest to praktycznie niemożliwe. Z racji tego, że w poście dajesz świadectwo o swojej głupocie i ograniczonym schemacie myślenia, życzę w przyszłości jakiejkolwiek choroby, która powoduje otyłość, a są takie.
              I pewnie tak się stanie, bo chłopak, który przez lata szkoły najwięcej mnie upokarzał, teraz sam jest gruby jak świnia, a ja schudłem 45 kg. Los bywa przewrotny, tylko kretynka nie bierze tego pod uwagę.
              • misself Re: Chory WF 29.07.11, 10:36
                mardukmarduk napisał:

                > gdy ważysz zbyt mało to także jest to niebezpieczne

                OK, i co z tego? Czy ja gdzieś napisałam, że ważę zbyt mało?

                > Czase
                > m inna choroba jak tarczyca czy cukrzyca powodują otyłość, a schudnąć jest bard
                > zo trudno lub jest to praktycznie niemożliwe.

                Wiem. Ale u pięciolatka? Ja pisałam o dzieciach.
                Choroby się DIAGNOZUJE i LECZY.

                > Z racji tego, że w poście dajesz
                > świadectwo o swojej głupocie i ograniczonym schemacie myślenia, życzę w przyszł
                > ości jakiejkolwiek choroby, która powoduje otyłość, a są takie.

                Bardzo Ci dziękuję, czego Ci życzyć w zamian?

                > I pewnie tak się stanie, bo chłopak, który przez lata szkoły najwięcej mnie upo
                > karzał, teraz sam jest gruby jak świnia, a ja schudłem 45 kg.

                NIGDY nie upokarzałam nikogo otyłego.
                Gratuluję, że schudłeś - widzisz, że się dało.
                Z pewnością włożyłeś w to dużo wysiłku, podziwiam, bo wiem, że niełatwo jest trzymać wagę w ryzach. Ale to jest możliwe. Wybacz, że nie traktuję łagodnie osób, które mają sporą nadwagę i stwierdzają lekko, że "to wina choroby" (bo choroby się leczy) czy "to wina genów".

                W przypadku dzieci otyłość jest winą rodziców - albo tuczą potomka, albo go nie biorą do lekarza, albo jedno i drugie. Przykre, ale prawdziwe.
                • mardukmarduk Re: Chory WF 29.07.11, 10:43
                  Oczywiście, że u 5 latka nawet jest możliwa tarczyca czy cukrzyca. A leczenie - cóż widać nigdy nie miałaś przyjemności obcować z taką chorobą na co dzień. Moja siostra ma cukrzycę - mimo stosowania drakońskiej diety nie jest wstanie schudnąć, ja schudłem dlatego, że stosuje drakońską diete i dużo sportu. Ale dla Ciebie wszystko jest taaakie proste - to się jeszcze okaże ;).

                  "Bardzo Ci dziękuję, czego Ci życzyć w zamian? "

                  Nic nie musisz, lepiej pożycz sobie trochę mądrości. Bo jak na razie Twoja mądrość nie ejst w mózgu, a w pochwie.

                  "Gratuluję, że schudłeś - widzisz, że się dało. "

                  Tak, żyję według diety 1200 kcal, jem bardzo mało, ruszam się bardzo dużo, nie mogę jeść po 17, nie mogę pić alkoholu, nie mogę jeść pizzy, ciast, muszę się ściśle trzymać diety podczas gdy Ty najpewniej możesz jeść wszystko. I kto tu jest świnką?

                  "Wybacz, że nie traktuję łagodnie osób, które mają sporą nadwagę i stwierdzają lekko, że "to wina choroby" (bo choroby się leczy) czy "to wina genów". "

                  W tym momencie udowadniasz swój kretynizm. Czasem faktycznie otyłość powoduje CHOROBA, którą się ciężko LECZY, dużo chorób autoimunologicznych potrafi prowadzić do otyłości. Leczenie takiej choroby jak cukrzyca, tarczyca jest ciężkie, długotrwałe i bardzo kosztowne. O czym zapominasz/nie wiesz, bo jesteś zdrowa, i oby nigdy się to nie zmieniło, bo byłoby ci wstyd, że takie bzdety wypisywałaś w internecie, w temacie w którym ewidentnie brak ci wiedzy.
                  • misself Re: Chory WF 29.07.11, 11:00
                    mardukmarduk napisał:

                    > Oczywiście, że u 5 latka nawet jest możliwa tarczyca czy cukrzyca. A leczenie -
                    > cóż widać nigdy nie miałaś przyjemności obcować z taką chorobą na co dzień.

                    Wątpliwa przyjemność.
                    Mam i miałam krewnych i znajomych z cukrzycą i chorobami tarczycy.
                    Wiem, że nie jest prosto schudnąć.
                    Ale jaki procent otyłych DZIECI cierpi na choroby zwiększające wagę?
                    Problem jest szerszy.

                    > Nic nie musisz, lepiej pożycz sobie trochę mądrości. Bo jak na razie Twoja mądr
                    > ość nie ejst w mózgu, a w pochwie.

                    Masz świetny wzrok. Nie wiem, dlaczego próbujesz mnie obrazić, skoro ja Ciebie nie próbowałam.

                    > Tak, żyję według diety 1200 kcal, jem bardzo mało, ruszam się bardzo dużo, nie
                    > mogę jeść po 17, nie mogę pić alkoholu, nie mogę jeść pizzy, ciast, muszę się ś
                    > ciśle trzymać diety podczas gdy Ty najpewniej możesz jeść wszystko.

                    Żyłam wg diety 1200 kcal, jadłam bardzo mało, ruszam się bardzo dużo od zawsze.
                    Teraz mogę jeść wszystko, ale w małych ilościach.
                    Tobie się wydaje, że jak nie cierpię na otyłość, to moje życie jest cudowne, a dzieci mnie w szkole kochały? Też muszę trzymać dietę, dbać o siebie.

                    > "Wybacz, że nie traktuję łagodnie osób, które mają sporą nadwagę i stwierdzają
                    > lekko, że "to wina choroby" (bo choroby się leczy) czy "to wina genów". "
                    > W tym momencie udowadniasz swój kretynizm. Czasem faktycznie otyłość powoduje C
                    > HOROBA, którą się ciężko LECZY, dużo chorób autoimunologicznych potrafi prowadz
                    > ić do otyłości.

                    Ale choroba nie może być rozgrzeszeniem. O to mi chodzi.
                    "Mam chorą tarczycę, więc jem co chcę, bo przecież i tak będę gruba".
                    Takie podejście promujesz?

                    Znam i znałam ludzi z chorobami tarczycy, z cukrzycą, z PCOS, z SM, z dystrofią.
                    Większość tych chorób jest jedynie zaleczalna.
                    Ale niektórzy z nich walczą - z chorobą i ze sobą. Nie będą modelami ani wzorem dla anorektyczek, ale są sprawni fizycznie.
                    A niektórzy odpuścili. Bo po co się męczyć, skoro i tak umrę.
                    • mardukmarduk Re: Chory WF 29.07.11, 11:23
                      "Ale jaki procent otyłych DZIECI cierpi na choroby zwiększające wagę?
                      Problem jest szerszy.
                      "

                      Bardzo duży, choćby przez jedzenie jakie jemy i wszechobecną chemie choroby "cywilizacyjne" się szerzą. A choroby tarczycy mogą wywoływać nawet przewlekłe zapalenia migdałków.

                      "Masz świetny wzrok. Nie wiem, dlaczego próbujesz mnie obrazić, skoro ja Ciebie nie próbowałam. "
                      Wrzucasz każdego grubego do jednego worka, a to już obraza.

                      "Tobie się wydaje, że jak nie cierpię na otyłość, to moje życie jest cudowne, a dzieci mnie w szkole kochały? Też muszę trzymać dietę, dbać o siebie. "

                      Nie, nie wydaje mi się, tylko Ty zakładasz, że każdy może być szczupł bez wysiłku, a dla dziecka, które jest grube teksty ty grubasie działają jeszcze gorzej - wiem z autopsji, schudłem w liceum, kiedy spotkałem ludzi i nauczycieli, którzy mnie nie poniżali, dali pomocną dłoń, polubili, a ja znalazłem siłę na zmiane życia. Im bardziej byłem poniżany tym bardziej tyłem - zamykałem się w domu, siedziałem przed komputerem (ale teraz to mnie utrzymuje:) i zamykałem się w świecie kompleksów. Dlatego delikatnie mówiąc irytują mnie puste laseczki, które wiedzę o życiu czerpią z kolorowych gazet. Btw. Zdajesz sobie sprawę, że można mieć nadwagę i być zdrowym? BMI to nie wszystko... Powie ci o tym, każdy lekarz dietetyk :).

                      "Ale choroba nie może być rozgrzeszeniem. O to mi chodzi.
                      "Mam chorą tarczycę, więc jem co chcę, bo przecież i tak będę gruba".
                      Takie podejście promujesz? "

                      Albo nie umiesz czytać ze zrozumieniem, albo jesteś po prostu głupia. Nie proponuje takiego podejścia, zwracam jedynie uwagę, że "mam chorą tarczyce" = mogę jeść mało, a i tak mogę nie chudnąć i także = jestem gruby nie z własnej winy, bo nie wybrałem sobie choroby, więc k....wa nie poniżaj mnie. Dotarło?

                      "A niektórzy odpuścili. Bo po co się męczyć, skoro i tak umrę. "

                      Ale mają dużo ciężej niż reszta społeczeństwa, dużo ciężej niż wyśmiewający się z nich koledzy w szkole czy nauczyciele, do tego zmierzam.
                      • misself Re: Chory WF 29.07.11, 13:34
                        mardukmarduk napisał:

                        > "Ale jaki procent otyłych DZIECI cierpi na choroby zwiększające wagę?
                        > Problem jest szerszy."
                        > Bardzo duży, choćby przez jedzenie jakie jemy i wszechobecną chemie choroby "cy
                        > wilizacyjne" się szerzą.

                        Masz jakieś badania na ten temat?
                        Bo jak tak patrzę po znajomych dzieciach czy nastolatkach - grubych jest niewielu i zwykle na własne/rodziców życzenie (komputer all the time + dieta z węglowodanów prostych).

                        > Wrzucasz każdego grubego do jednego worka, a to już obraza.

                        Poproszę o cytat :-)
                        Nie chcę, żeby zmieniało się "nastawienie do puszystych" - tych na własne życzenie, tych utuczonych przez rodziców, tych zasiedziałych przed ekranami. Owszem, kultura masowa namawiająca do wiecznego odchudzania i promująca anorektyczne modelki w rozmiarze 0 jest chora, ale uzdrowienie jej nie będzie polegało na promowaniu dla odmiany innego chorego wzorca z drugiego bieguna.

                        OK, czasem nie można schudnąć. Ale to nie znaczy, że powinniśmy pogłaskać takiego "puszystego" po główce, zaprowadzić za rączkę do McD, a potem zapłacić za przepychanie jego zatkanych cholesterolem tętnic.

                        > Nie, nie wydaje mi się, tylko Ty zakładasz, że każdy może być szczupł bez wysił
                        > ku,

                        Również poproszę o cytat, w którym tak zakładam.
                        Dwa lata mi zajęło zrzucenie kilogramów, których nabrałam w jedne wakacje.

                        > Dlatego delikatnie mówiąc irytują mnie puste laseczki, które
                        > wiedzę o życiu czerpią z kolorowych gazet.

                        Nie czytam kolorowych gazet.

                        > Btw. Zdajesz sobie sprawę, że można mieć nadwagę i być zdrowym?

                        Plączesz się w zeznaniach.
                        Najpierw było, że nadwaga nie wynika ze złej diety i braku ruchu, tylko z choroby. OK.
                        I że można chcieć schudnąć, ale nie móc. Też OK.
                        A teraz, że można być grubym i zdrowym.
                        Czy dobrze rozumiem, że sugerujesz, że zdrowy człowiek, który ćwiczy i stosuje zbilansowaną dietę, może mieć nadwagę?

                        > BMI to nie wszystko... Powie ci o tym, każdy lekarz dietetyk :)

                        Oczywiście, że nie wszystko.
                        Ale BMI ma widełki.
                        Powyżej 25 to nadwaga.
                        W sumie nie ma się co martwić, jeśli w wyniku wysokiego BMI nie masz innych objawów choroby, jaką jest otyłość... Ale nie znam nikogo, kto by miał nadwagę i jednocześnie był w 100% zdrowy.

                        > zwracam jedynie uwagę, że "mam chorą tarczyce" = mogę j
                        > eść mało, a i tak mogę nie chudnąć i także = jestem gruby nie z własnej winy, b
                        > o nie wybrałem sobie choroby, więc k....wa nie poniżaj mnie.

                        OK, pod warunkiem, że nie siedzisz w McD nad trzema piętrowymi hamburgerami, bo przecież skoro jesteś gruby, to wszystko jedno, ile jesz.

                        > Ale mają dużo ciężej niż reszta społeczeństwa, dużo ciężej niż wyśmiewający się
                        > z nich koledzy w szkole czy nauczyciele, do tego zmierzam.

                        Jest sporo grup społecznych, które mają ciężej niż reszta.
                        To nie znaczy, że mają siedzieć w kącie, ciąć się suchą bułką i powtarzać sobie, że są tacy nieszczęśliwi, i "nikt mnie nie kocha, nikt mnie nie lubi, mam krzywe nogi, pójdę jeść robaki", i "moje życie nie ma sensu, bo jestem chory, więc chociaż pocieszę się tabliczką czekolady".
                        Nie można mieć takiego podejścia.
                        • mardukmarduk Re: Chory WF 29.07.11, 14:06
                          Badania są ogólnodostępne w necie na temat zwiększającej się ilości zachorowań na astmę, cukrzycę, tarczycę i inne. Również przez zmodyfikowaną genetycznie żywność. Wystarczy poczytać o żywności np. w stanach czy uk, ale tej lekcji odrabiać za Ciebie nie będę :). Masz Google to poszukaj, na Wukop.pl pod hasłem GMO też to będzie.

                          Nie masz moja droga racji. Ty próbujesz rozgraniczyć puszystych na własne życzenie i tych z choroby i chcesz ich podwójnie oceniać, ale zauważ jedną rzecz - w szkole, na ulicy nie zastanawiamy się jaka jest przyczyna, że ktoś jest gruby, po prostu oceniamy, zwykle bardzo dotkliwie. Więc lepiej chyba nie oceniać. Wiesz dla mnie było krzywdzące, to, że w szkole nie mogłem zjeść kanapki, bo było "Patrzcie znowu wpier.....". Więc faktycznie chodziłem głodny w szkole. Z resztą, nie przekonam Ciebie, że upokarzanie grubych nie przynosi dobrych skutków a odwrotne. Musiałabyś się sama na własnej skórze przekonać. Może wtedy nauczyłabyś się więcej empatii :).

                          "OK, czasem nie można schudnąć. Ale to nie znaczy, że powinniśmy pogłaskać takiego "puszystego" po główce, zaprowadzić za rączkę do McD, a potem zapłacić za przepychanie jego zatkanych cholesterolem tętnic"

                          Czytasz ze zrozumieniem? Gdzie ja coś takiego napisałem. Odnoś się do tego co piszę, a nie zmyślaj i nie przypisuj mi nie moich wypowiedzi. Czytaj trzy razy (!) post zanim zaczniesz klecić na niego odpowiedź, bo kompletnie opacznie rozumiesz to co piszę. NIGDZIE nie napisałem, że trzeba brać ludzi do McD jak nie potrafią schudnąć, napisałem jedynie, że nie należy ich OCENIAĆ i PONIŻAĆ, bo bywa tak, że TO NIE ICH WINA, że są otyli, dotarło do Ciebie czy nadal masz problem ze zrozumieniem o czym mowa, bo jak nadal masz problem , to może warto wrócić na lekcje czytania ze zrozumieniem?


                          "Dwa lata mi zajęło zrzucenie kilogramów, których nabrałam w jedne wakacje. "
                          To wolno coś. Ale kobiety tak mają, cieszę się, że mnie nie interesują :D

                          "Plączesz się w zeznaniach.
                          Najpierw było, że nadwaga nie wynika ze złej diety i braku ruchu, tylko z choroby. OK.
                          I że można chcieć schudnąć, ale nie móc. Też OK.
                          A teraz, że można być grubym i zdrowym.
                          Czy dobrze rozumiem, że sugerujesz, że zdrowy człowiek, który ćwiczy i stosuje zbilansowaną dietę, może mieć nadwagę?
                          "

                          Jasne, że tak, kolega ze studiów tak ma - jeśli chcesz podeśle mu link do tej rozmowy i napisze ci sam, co i jak. Mniej więcej chłopak zrzucił 25 kg. Ale ma BMI ok 26 (czyli nadwaga), robił dietę pod kontrolą lekarza dietetyka, i wyniki (morfologia, biochemia) ma bardzo dobre, ale zejść poniżej obecnej wagi nie może, bo nie jest jej wstanie utrzymać. Pracuje jako informatyk - z czegoś chłopak się musi utrzymać (manna z nieba nie leci), więc nie może poświęcać na sport wiele czasu, chociaż poświęca. Żyje według zbilansowanej diety 2200 kcal. Jeśli jadłby mniej - czułby się osłabiony, niezdolny do pracy i studiów. Fajnie by było, żeby na ten temat wypowiedział się jakiś lekarz dietetyk - niestety nie mam go skąd wziąć. A mam wrażenie, że zarówno Ty nie przyjmujesz do wiadomości, że można mieć nadwagę i być fizycznie zdrowym, i zarówno ja nie dysponuje odpowiednią wiedzą, aby sypać tu definicjami i badaniami, bo nie jestem lekarzem, a informatykiem.


                          "W sumie nie ma się co martwić, jeśli w wyniku wysokiego BMI nie masz innych objawów choroby, jaką jest otyłość..."

                          A jeśli ja mam BMI 25,5 to według widełek jestem z nadwagą, ale uwaga. Patrząc na mnie nie ma we mnie tkanki tłuszczowej, a mięśnie. Właśnie dlatego BMI jest niemiarodajne.

                          "OK, pod warunkiem, że nie siedzisz w McD nad trzema piętrowymi hamburgerami, bo przecież skoro jesteś gruby, to wszystko jedno, ile jesz. "

                          Jezu, ale się uczepiłaś. Nie będę podejmował tego wątku, bo jest to poniżej pewnego poziomu, wróć do rozmowy jak zaczniesz pojmować, że nie każdy grubas jest w McDonaldzie. A jak tak prosto rozumujesz, to po prostu głupia jesteś, bo życie nie jest zero-jedynkowe, bardziej bym powiedział, że opiera się na systemie szesnastkowym, który jest dużo bardziej skomplikowany :)


                          "Jest sporo grup społecznych, które mają ciężej niż reszta.
                          To nie znaczy, że mają siedzieć w kącie, ciąć się suchą bułką i powtarzać sobie, że są tacy nieszczęśliwi, i "nikt mnie nie kocha, nikt mnie nie lubi, mam krzywe nogi, pójdę jeść robaki", i "moje życie nie ma sensu, bo jestem chory, więc chociaż pocieszę się tabliczką czekolady".
                          Nie można mieć takiego podejścia. "

                          Czasem wystarczy wyciągnąć do takich ludzi pomocną dłoń, ale co ty o tym wiesz, z wypowiedzi wynika, że eutanizowałabyś każdego grubasa, piękna, młoda, wykształcona z dużego miasta, a przy tym pusta jak jasna cholera ;).
                          • misself Re: Chory WF 29.07.11, 14:45
                            mardukmarduk napisał:

                            > Zresz
                            > tą, nie przekonam Ciebie, że upokarzanie grubych nie przynosi dobrych skutków a
                            > odwrotne. Musiałabyś się sama na własnej skórze przekonać. Może wtedy nauczyła
                            > byś się więcej empatii :).

                            Pomiędzy "akceptacją" a "upokarzaniem" jest jeszcze szereg zachowań i postaw pośrednich.

                            > "OK, czasem nie można schudnąć. Ale to nie znaczy, że powinniśmy pogłaskać taki
                            > ego "puszystego" po główce, zaprowadzić za rączkę do McD, a potem zapłacić za p
                            > rzepychanie jego zatkanych cholesterolem tętnic"
                            > Czytasz ze zrozumieniem? Gdzie ja coś takiego napisałem.

                            A Ty czytasz? Gdzie ja napisałam, że coś takiego napisałeś?
                            Zdaje się, że cytowałam wcześniej kogoś, kto ubolewał nad zmianą nastawienia do "puszystych".
                            > to może warto wrócić
                            > na lekcje czytania ze zrozumieniem?

                            Po reformie takie wprowadzili? Ja nie chodziłam do gimnazjum.

                            > "Dwa lata mi zajęło zrzucenie kilogramów, których nabrałam w jedne wakacje. "
                            > To wolno coś.

                            Normalnie, kilogram na miesiąc.

                            Co do kolegi z BMI 26 - OFC BMI to nie wszystko, napisałam to już.
                            Dwa - jak się schudnie, to jednak trochę co innego, niż nie przytyć (ze stanu wyjściowego: prawidłowa waga). To drugie raczej łatwo osiągnąć, pod warunkiem, że się jest zdrowym.
                            Trzy - mięśnie ważą więcej niż tłuszcz, to zapewne wiesz.
                            Ja ważę więcej, niż 3 lata temu, zanim zaczęłam tańczyć, ale dalej się mieszczę w spodnie z I roku studiów. Bo wyćwiczyłam mięśnie, których wcześniej nie używałam prawie w ogóle.

                            > "OK, pod warunkiem, że nie siedzisz w McD nad trzema piętrowymi hamburgerami, b
                            > o przecież skoro jesteś gruby, to wszystko jedno, ile jesz. "
                            > Jezu, ale się uczepiłaś. Nie będę podejmował tego wątku, bo jest to poniżej pew
                            > nego poziomu, wróć do rozmowy jak zaczniesz pojmować, że nie każdy grubas jest
                            > w McDonaldzie.

                            To był przykład - że można się odżywiać nieracjonalnie, niezdrowo, i w wyniku tego być otyłym, a usprawiedliwiać się genami/chorobą/grubymi kośćmi.

                            > Czasem wystarczy wyciągnąć do takich ludzi pomocną dłoń

                            Tzn. co mam zrobić? Oddać niepełnosprawnemu moje nogi? Zaciągnąć grubą koleżankę siłą do dietetyka? Zamienić się na oczy z niewidomym?
                            Nie masz pojęcia, o czym piszesz...
                            Po raz kolejny napiszę, że nie poniżam otyłych ludzi. Nie brałam udziału w wymyślaniu ksywki dla grubej koleżanki z podstawówki, a do kolegi, który z racji tuszy był bramkarzem, mówiłam zawsze po imieniu. Służę radą, pomocą, wsparciem, ramieniem do wypłakania każdemu, kto ma jakiś problem. Ale nie akceptuję postawy "jakimś mnie stworzył, takim mnie masz". Każdy z nas ma różne wady i defekty. Jeśli się da, należy z nimi walczyć.

                            > z wypowiedzi wynika, że eutanizowałabyś każdego grubasa

                            Z której konkretnie?

                            > piękna, młoda, wyksz
                            > tałcona z dużego miasta, a przy tym pusta jak jasna cholera ;).

                            Znowu mnie obrażasz. Dlaczego? Nic o mnie nie wiesz.
                            Piękno jest rzeczą względną.
                            Młodość - mija. Pierwszą mam już za sobą.
                            Wykształcenie - hm. Masz wgląd w moje?
                            Z dużego miasta? Mieszkam tu tylko. Miodek moim ziomkiem.
                            Pusta? Mam w środku takie samo serce jak Ty. I tak samo nie lubię być poniżana ani wyzywana.
                            • mardukmarduk Re: Chory WF 29.07.11, 14:57
                              "Pomiędzy "akceptacją" a "upokarzaniem" jest jeszcze szereg zachowań i postaw pośrednich. "
                              Często także godzacych w dobra osobiste drugiego człowieka.

                              "daje się, że cytowałam wcześniej kogoś, kto ubolewał nad zmianą nastawienia do "puszystych".
                              Rozmawiając ze mną odnoś się do moich wypowiedzi, a nie cytuj mi innych użytkowników forum.

                              "Po reformie takie wprowadzili? Ja nie chodziłam do gimnazjum. "
                              Ba, na maturze jest sekcja "czytanie ze zrozumieniem", a że nie chodziłaś, to widać.

                              "Ja ważę więcej, niż 3 lata temu, zanim zaczęłam tańczyć, ale dalej się mieszczę w spodnie z I roku studiów. Bo wyćwiczyłam mięśnie, których wcześniej nie używałam prawie w ogóle. "

                              Tym samym odpowiedziałaś sobie sama - można w tabelce być uznawanym za kogoś z nadwagą, a jednocześnie można być bardziej sprawnym niż jak się ważyło mniej.

                              "Tzn. co mam zrobić? Oddać niepełnosprawnemu moje nogi? Zaciągnąć grubą koleżankę siłą do dietetyka? Zamienić się na oczy z niewidomym?
                              Nie masz pojęcia, o czym piszesz...
                              Po raz kolejny napiszę, że nie poniżam otyłych ludzi. Nie brałam udziału w wymyślaniu ksywki dla grubej koleżanki z podstawówki, a do kolegi, który z racji tuszy był bramkarzem, mówiłam zawsze po imieniu. Służę radą, pomocą, wsparciem, ramieniem do wypłakania każdemu, kto ma jakiś problem. Ale nie akceptuję postawy "jakimś mnie stworzył, takim mnie masz". Każdy z nas ma różne wady i defekty. Jeśli się da, należy z nimi walczyć. "

                              Nie mam pojęcia? Bo niby tego nie doświadczyłem, o to co możesz zrobić, skoro jesteś zbyt głupia, by sama się domyślić:

                              - akceptować, nie poniżać, gdy inni poniżają;
                              - słuchać i rozmawiać, jeśli druga strona wyrazi chęć zmiany wyglądu, podać pomocną dłoń - dać adresy do lekarzy, pomóc, poszukać;
                              - w trakcie diety po prostu dodawać otuchy - na samym początku jest bardzo potrzebna
                              - empatia, nie współczucie i przede wszystkim przeciwstawiać się gdy ktoś poniża kogoś z powodu jego wyglądu.

                              Chyba, że NIE jesteś do tego zdolna, ale tutaj juz krok do faszyzmu i tworzenia sobie "jednakowego rasowo społeczeństwa"

                              "Pusta? Mam w środku takie samo serce jak Ty. I tak samo nie lubię być poniżana ani wyzywana. "

                              Innych byś jednak poniżała, to też i ja sobie Ciebie po poniżam, szczególnie, że łatwym jesteś celem i średniointeligetnym ;)
                              • misself Re: Chory WF 29.07.11, 15:13
                                mardukmarduk napisał:

                                > Rozmawiając ze mną odnoś się do moich wypowiedzi, a nie cytuj mi innych użytkow
                                > ników forum.

                                Ty zacząłeś ;-)

                                > Ba, na maturze jest sekcja "czytanie ze zrozumieniem", a że nie chodziłaś, to w
                                > idać.

                                Na pierwszy rzut oka. Po wieku :-P

                                > Tym samym odpowiedziałaś sobie sama - można w tabelce być uznawanym za kogoś z
                                > nadwagą, a jednocześnie można być bardziej sprawnym niż jak się ważyło mniej.

                                Ale nie jak więcej.
                                Poza tym - to jednak widać, czy ktoś dba o swoją kondycję, nawet jeśli waży więcej niż wskazują tabelki.

                                > Nie mam pojęcia? Bo niby tego nie doświadczyłem

                                Ale nie z mojej strony.

                                > - akceptować, nie poniżać, gdy inni poniżają;

                                Done.

                                > - słuchać i rozmawiać, jeśli druga strona wyrazi chęć zmiany wyglądu, podać pom
                                > ocną dłoń - dać adresy do lekarzy, pomóc, poszukać;

                                Done. Napisałam o tym wyżej.
                                Tylko ciężko, jak ktoś nie wyrazi tej chęci, a za pytanie o pomoc zbluzga.

                                > - w trakcie diety po prostu dodawać otuchy - na samym początku jest bardzo potr
                                > zebna

                                No nie mów, serio?

                                > - empatia, nie współczucie i przede wszystkim przeciwstawiać się gdy ktoś poniż
                                > a kogoś z powodu jego wyglądu.

                                Wśród dorosłych ludzi nie spotkałam jeszcze troglodyty, który by komuś nawrzucał ze względu na wygląd, a w dzieciństwie... Niestety, ale sama potrzebowałam obrony w tej kwestii.

                                > "Pusta? Mam w środku takie samo serce jak Ty. I tak samo nie lubię być poniżana
                                > ani wyzywana. "
                                > Innych byś jednak poniżała

                                Chyba Ci to czytanie ze zrozumieniem ciężko poszło na tej nowej maturze.
                                Trzy razy już pisałam, że tego NIE ROBIĘ.

                                > to też i ja sobie Ciebie po poniżam

                                Odechciało mi się z Tobą dyskutować po tym tekście.
                                Idź, kopnij psa, może się lepiej poczujesz, frustracie.
                                (BTW to się pisze razem - "poponiżać", tak jak "ponacinać".)
                                • mardukmarduk Re: Chory WF 30.07.11, 10:00
                                  Ale dbanie o kondycje to nie taka jednoznaczna sprawa - ja o nią dbam, a w tabelkach mam gorsze wyniki, bo mam małą pojemność płuc. Mam sobie przeszczepić płuca, żeby usatysfakcjonowac wuefistę - debila, który oceniać mnie będzie jedynie na podstawie tabelki? Niedorzeczność.

                                  "Chyba Ci to czytanie ze zrozumieniem ciężko poszło na tej nowej maturze.
                                  Trzy razy już pisałam, że tego NIE ROBIĘ. "

                                  Język polski napisałem na 91% ;) A za część czytania ze zrozumieniem miałem 20/20, punkty odpadły mi za wypracowanie, bo nie wbiłem się w klucz, so sad :(

                                  "Odechciało mi się z Tobą dyskutować po tym tekście.
                                  Idź, kopnij psa, może się lepiej poczujesz, frustracie.
                                  (BTW to się pisze razem - "poponiżać", tak jak "ponacinać".) "

                                  Słaba jesteś, łatwo się poddajesz. Widzisz, wygrałem :) Ja mam czas... ;)
          • alienka_x Re: Chory WF 28.07.11, 13:25
            Masz całkowitą rację. Wyśmiewanie tylko pogłębia problem, nie leczy go. Otyłość to choroba? Owszem - tak samo jak głupota wyśmiewających. Grubi mogą schudnąć - głupoty niestety wyleczyć się nie da.
    • misself Re: Chory WF 28.07.11, 11:05
      boykotka napisała:

      > Nie wiem jak można uznać gry zespołowe za nudne ??? Mam 158cm wzrostu i mimo to
      > , przez podstawówkę, szkołę średnią i na studiach grałam w siatkówkę. Wzrost mi
      > w tym nie przeszkadzał. Raczej fakt, że inne koleżanki nie bardzo garnęły się
      > do tej gry.

      Jako ta, która się nie garnęła:
      - wzrostu mam troszkę więcej niż Ty, ale i tak byłam wybierana na końcu,
      - bo nikt mi nigdy nie pokazał, jak prawidłowo serwować - tylko "mocno uderz" i już,
      - wskutek czego przykładałam się raczej do przegranej, serwując prosto w siatkę.

      Nie chodziło o mój wzrost ani o umiejętności.
      Chodziło o to, że koleżanki były bardziej utalentowane i dlatego dostawały więcej uwagi nauczyciela - a reszta robiła "ogony". Wiele WFów przesiedziałam czekając, aż ktoś zejdzie z boiska, bo było nas za dużo na dwie drużyny siatkówki.
      • tygrysio_misio Re: Chory WF 28.07.11, 11:40
        Wiele WFów przesiedziałam czeka
        > jąc, aż ktoś zejdzie z boiska, bo było nas za dużo na dwie drużyny siatkówki.


        kiedyś w podstawówce byłam "niedysponowana", "nie miałam stroju"... albo musiałam odrobić lekcje.....

        akurat były zajęcia wf z serwowania.... podział na kilka grup, kolejka.. i kolejno każda serwowała z jednej strony sali na drugą

        po drugiej stronie ktoś musiał te piłki podawać do uczących się serwowania... więc zaangażowano niećwiczące.... co skończyło się tym, że niećwiczące też serwowały...

        w zasadzie można było ustawić ćwiczące po obu stronach sali...

        dobry nauczyciel potrafi zaangażować wszystkich... nawet niećwiczących ;]
        • misself Re: Chory WF 28.07.11, 11:55
          tygrysio_misio napisała:

          > Wiele WFów przesiedziałam czeka
          > > jąc, aż ktoś zejdzie z boiska, bo było nas za dużo na dwie drużyny siatkó
          > wki.
          > dobry nauczyciel potrafi zaangażować wszystkich... nawet niećwiczących ;]

          Primo - ja wtedy byłam "ćwicząca", jak siedziałam. Ubrana w strój do WF siedziałam na ławce, bo nikt mnie nie wybrał do drużyny, i czekałam, aż którejś koleżance się znudzi.

          Secundo - na 6 nauczycieli na 12 lat nauki miałam jednego dobrego.

          Tertio - serwowanie przez całą lekcję? Było. Na trzy piłki na 22 dziewczyny.
    • michunia_10 Chory WF 28.07.11, 11:06
      Szczerze mowiac nie dziwie sie. Ja liceum skonczylam 7 lat temu i juz wtedy takie trendy bylo widac. Sama na W-F nie chodzilam, bo:
      1) byl nudny, nie kazdy lubi gry zespolowe i granie we wszelkiego rodzaju pilki. Znam mnostwo ludzi, ktorzy sa swietni w sportach, ale gier zespolowych szczerze nieznosza.
      2) jako ze uwazalam je za nieciekawe, to nie bylam w nich dobra, a dzieci sie wysmiewaja...
      nauczyciele tez nie zrobili nic aby nauczyc grania i przecwiczyc pewne zagrywki, wiec nie bylo jak nadgodnic. Jak ktos byl slaby, to W-F nie czylnil go lepszym.
      3) noszenie stroju 3 razy w tygodniu, ktory zajmowal 3/4 plecaka, ktory trzeba bylo nosic przez caly dzien razem z ksiazkami...beznadziejne
      4) przebieranie sie i brak mozliwosci wziecia prysznica...dramat

      Zeby nie bylo... jestem osoba aktywna sportowo, uprawiam wspinaczke, kajakarstwo, sztuki walki. Uwielbiam wszelkie campingi i spanie pod golym niebem, Ale uwazam, ze W-F jest poprostu niedopasowany i nie ma wiele do zaoferowania dzieciakom. Jesli to sie nie zmieni, to dzieci tez nie przybedzie.
    • the_milord System wyboru/studencki - najlepszy 28.07.11, 11:15
      Widzę po komentarzach że wiele osób sobie chwali, ja także przychylam sie do opinii że zajęcia powinny być zróżnicowane, wybierane przez ucznia i bez ocen za wyniki! Szkoła podst. i liceum obrzydziły mi WF do tego stopnia że regularnie zwiewałem z lekcji, obojętnie co było w programie na dany dzień. Na studiach zakochałem się w sporcie i trenuje do dzisiaj, kolegom z podstawówki (przed 30) wyrosły brzuchy.
    • aeromonas Chory WF 28.07.11, 11:21
      WF zawsze był chory. W szkole podstawowej miałam notorycznie dwóje, bo nie umiałam: grać w siatkówkę, skakać wzwyż i przez kozła, wolno biegałam na 100 m. Nienawidziłam WF i pewnie zostałabym na całe życie łamagą, gdyby nie wspaniały nauczyciel WF w liceum. Zajęcia z nim były bezstresowe: każdy mógł znaleźć najopdpowiedniejszą dla siebie aktywność i nikt nikogo do niczego nie zmuszał. Okazało się, ze jestem dobra w długodystansowych biegach i w ogóle w sportach wytrzymałościowych. A jak nie chciałam skakać przez skrzynię - po prostu wychodziam z sali. Efekt - w wieku 40+ jestem sprawna, silna i szczupła. Biegam, pływam i chodzę po górach, czuję się świetnie. WF to powinny być dobrze prowadzone, codzienne zajęcia z rekreacji ruchowej, a nie lekcje ze sprawdzianami i ocenami!
    • wormwood sporty zespolowe 28.07.11, 11:21
      Ja za to rozumiem, jak mozna nie lubic sportow zespolowych, szczegolnie na wuefie w szkole. W kazdej szkole, w ktorej bylam (podstawowka i liceum) z kazdym nauczycielem gry zespolowe to byl wuef na "macie". Siatkowka jeszcze nawet ok, ale kosz to byla tragedia. Ogolnie dziewczyny graja najczesciej w kosza bez strategii - biegaja za pilka bez zadnego pomyslu i wyglada to bardziej jak futbol amerykanski. Problem w tym, ze w podstawowce te wieksze i napasione rozpychaja te, ktore jeszcze nie dorosly, a nauczyciele maja gdzies uczenie zasad i jakies treningi przygotowujace do gry. W liceum podobnie - na "grach zespolowych" mozna stracic oko albo zeba. Ja bylam kiepska w takich cudach, mam slaby wzrok, wiec rzucanie do kosza to nie byla moja mocna strona, a do tego robilam "kroki", bo tylko na SKS mowili, o co w tym chodzi, wiec sie nie orientowalam;) Wydawaloby sie, ze bylam strasznym "paralusem", ale to dalekie od prawdy.
      Zeby nie bylo, ze sie boje brutalności - chociaż pol podstawowki i cale liceum uciekalam z wuefu jak sie da i kombinowalam to od polowy liceum chodze na rozne zajecia aerobowe i trenuje boks. Nie zawodowo, ale regularnie i bez obijania sie. Mozna znalezc "swoj" sport, ktory bedzie odpowiadal temperamentowi i warunkom fizycznym, ale nie w szkole. Jedyne, co dobrze wspominam to zajecia z "aerobiku" i na silowni, jak nam sie udalo i sala gimnastyczna byla zajeta jakimis przedstawieniami;)
      Co ciekawe - moje kolezanki ze szkolnej druzyny - hołubione "koszykarki" teraz już od sportów trzymaja sie daleko, a ja dalej minimum 3x w tygodniu chodze na treningi.
      Roz wiazanie tego wielkiego problemu wuefowego jest proste - robic zajecia ogolnorozwojowe, dac uczniom sprobowac roznych sportow i (koniecznie!) zaliczac jako WF zajecia pozaszkolne, w tym rozne formy zajec aerobowych, sztuki walki (sporo dzieciakow chodzi na karate czy judo), a nawet jazde konną (to chyba wymaga wysilku fizycznego?) i tańce.
      • konkatenator Re: sporty zespolowe 29.07.11, 11:57
        > Co ciekawe - moje kolezanki ze szkolnej druzyny - hołubione "koszykarki" te
        > raz już od sportów trzymaja sie daleko, a ja dalej minimum 3x w tygodniu chodze
        > na treningi.

        To chyba jakaś reguła jest :-)

        Ja w zasadzie przez większość czasu w ogóle byłem zwolniony z wf-u (słabe oczy). Kilkanaście/dziesiąt lat później rower/siłownia/basen/biegówki, forma ok, a byli prymusi z zajęć wf siedzą przed TV i tyją.

        A gry zespołowe nadal mnie brzydzą...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka