ubiquitousghost88
24.09.11, 11:24
Tę bezwzględność, z jaką autorka narażała życie własnego pięciomiesięcznego dziecka, żeby tylko zasięgnąć języka o "nieprzyjacielu", ma na chłodnej twarzy wprost wypisaną.
Jak nie wyszło w Teheranie, z zieloną rewolucją, to może w Damaszku wyjdzie jak Pan Bóg przykazał, z bardziej krwawą.
Ciekawe, czy i tym razem z nadzieją w rączki klaśnie, na samą myśl, że mogłoby wypaść po jej myśli?
No cóż, do intelektu małżonki Assada i tak nie doskoczy, to chociaż z błotem ją spróbowała zmieszać.
Zapomina, że niski na wysokiego nigdy nie napluje...