m_zen
27.09.11, 03:00
Droga redakcjo!
Mojej zonie nie chce sie robic. Siedzi w domu juz trzeci rok. Ilekroc poruszam ten temat, zaslania sie dziecmi i rzuca cytatami z internetu, ile to zlych zmian zajdzie w ich mlodych mozgach jesli pojda do zlobka przed ukonczeniem trzeciego roku zycia. Na moje sugestie zeby w takim razie zamienic sie rolami - ona do roboty, a ja sobie poniancze - zaczyna toczyc piane i eksploduje ("nienawidze cie!" "ty nic nie wiesz o dzieciach!"). Bedzie zatem siedziec w domu do mniej wiecej konca 2013 roku, a potem planuje zrobic jakis kurs zawodowy albo studia, bo chce zmienic sciezke kariery, choc nie wie jeszcze co ja interesuje. Czyli czeka mnie jeszcze jakies trzy do pieciu lat harowania na nia i jej zachcianki. Nie mam na to najmniejszej ochoty.
Co ciekawe, kiedy ja poznalem, byla niezalezna singielka, pracownikiem korporacji kredytowej, po godzinach tanczyla w zespole tanca nowoczesnego i jako taka bardzo mi sie podobala. Jednak z tamtej kobiety nie zostalo juz sladu.
Dzis jej dzien wypelniaja spotkania z przyjaciolkami, kluby dla mam z dziecmi, joga, zakupy, plazowanie i kawiarnie. Dalem jej samochod i ujezdza sobie gdzie tylko chce. Jest pod ogromnym wplywem jakichs pomylonych bab, ktore faszeruja ja teoriami o tym, ze dzieci maja spac z nami w lozku (czytaj: seks bedzie, ale nie w najblizszym czasie). Ze musza jesc wylacznie zywnosc organic. Ze w domu nie mozna uzywac zadnej chemii. Ze nie wolno dzieciom zwracac uwagi. Nie musi gotowac, nie pali sie do sprzatania, oczekuje, ze jak ja wroce z biura, to zajme sie wszytkim i wszystkimi wokol bo ona jest wykonczona i musi odpoczac. Poza tym to podobno bardzo mnie kocha i swiata poza mna nie widzi.
Moje prosby, krzyki, awantury i proby zmienienia czegokolwiek guzik daly. Zaczynam teraz planowac moj sekretny plan pod tytulem rozwod i zastanawiam sie czy to ze nie mamy intercyzy ma tu jakies znaczenie. Mamy dwa mieszkania, z czego jedno jest oblozone czesciowo kredytem. Troche oszczednosci, choc niewiele, bo ona ma w portfelu zlota karte kredytowa i nie zawraca sobie glowy takimi drobiazgami jak sprawdzanie stanu konta.
Troche przydlugawy ten wpis, ale mieszkam za granica i nie mam sie komu pozalic. Pewnie ktos mi tu odpisze, ze rozpuscilem babe i dobrze mi tak. To nie jest takie proste.