Dodaj do ulubionych

Miedwiediew walczy z czasem

27.10.11, 17:50
a my bedziemy wychodzic do pracy o swicie a wracac po zmroku. na szczescie slonce u nas i tak rzadko swieci wiec nawet nie bedzie warto patrzec przez okno na szaro-bury krajobraz.
Obserwuj wątek
    • gazo-ropo-mozgi Sram na czas- W..I.Lenin 28.10.11, 03:44
      Klasa robotnicza zawsze ma racje !
      • vandermerwe Bajanie 28.10.11, 08:52
        Pan Redaktor ponownie bajki pisze. Krajow, ktore czasu nie zmieniaja jest sporo. Jesli siegnac pamiecia wstecz to i w Europie bywalo roznie. W Polsce rowniez raz zmieniano raz nie. Ale oczywiscie, jak pragniemy przywalic Rosji to kazda okazja jest dobra.
        A dziwologi ze strefami czasowymi? Prosze bardzo, sa takie miejsca na swiecie, gdzie np. czas jest przesuniety o pol godziny i ludzie jakos zyja.

        Pozdrawiam
    • kamyk_wj Miedwiediew walczy z czasem 28.10.11, 08:49
      Te poranne ciemności to może nie jest taki problem?
      W grudniu, pomimo zmiany czasu, w Paryżu świta o wpół do dziewiątej, w Hiszpanii jeszcze później. Nie wspominając o Skandynawii.
      Wielka Brytania poważnie rozważa przejście na czas europejski, wtedy w Szkocji będzie świtać o 10 (obecnie, przy czasie zimowym - o 9).
      Argumenty o krowach nie są bezsensowne, zwierzętom przestawienie się na inny czas trwa dłużej, bo trudniej im wytłumaczyć funkcjonowanie zegarka.
      Jestem osobistym wrogiem zmieniania czasu 2x w roku. Brytyjska koncepcja takiej oszczędności pochodzi z okresu ostatniej wojny, kiedy gospodarka kraju oparta była na górnictwie i przemyśle ciężkim, a ludzie zaczynali pracę o 6-7 rano.
      We współczesnej Europie być może zmiana czasu daje pewną oszczędność (choć nie znam miarodajnych wyliczeń), warto by jednak porównać te korzyści ze stratami na zdrowiu i wydajności pracy ludzi zmuszonych do walki ze swoimi biologicznymi zegarami.
      • asperamanka Redaktor pomija istotę sprawy 28.10.11, 11:54
        Strefa czasowa to 15 stopni. Czas środkowoeuropejski, obowiązujący w zimie w Polsce, to czas słoneczny właściwy dla 15 stopnia długości geograficznej wschodniej, czyli w Polsce - mniej więcej dla Gorzowa Wielkopolskiego czy Zgorzelca, a strefa czasowa obejmuje 15 stopni długości, od 7,5 stopnia na wschód od Greenwich (czyli zachodnia granica Niemiec) do 22,5 stopnia na wschód od Greenwich, gdzieś między Warszawą a Lublinem. Część wschodnia Polski, z Białymstokiem, Lublinem i Przemyślem leży w zasadzie w strefie czasu wschodnioeuropejskiego, a sama Warszawa na przykład, jest na granicy stref. To doskonale widać na tych starych zegarach słonecznych, które były skalowane według czasu słonecznego, a nie strefowego.

        Kaliningrad i cały obwód leży w strefie czasu środkowoeuropejskiego, i już godzina różnicy w stosunku do Polski była bez sensu; dwie godziny różnicy w zimie to czysta polityka. Wynika to stąd, że już Stalin w latach 1930 - oficjalnie w imię oszczędności - wprowadził w ZSRR permanentny czas letni, czyli przesunął strefy czasowe o godzinę na wschód, i tę sama zasadę zastosowano po wojnie do "Pribałtyki", która była na "czasie moskiewskim", dwie godziny do przodu przed Polską. W 1991 roku niepodległe już kraje bałtyckie wprowdziły u siebie czas wschodnioeuropejski, o godzinę do przodu, i Kaliningrad wobec tego Moskwa też przesunęła do tej strefy. Innymi słowy, już dotychczasowy czas zimowy był w Rosji przesunięty o godzinę; teraz to będą dwie godziny stałego przesunięcia.

        Inna sprawa jest taka, że cała Francja, Benelux, nie mówiąc już o Hiszpanii, też w zasadzie mają permanentny czas letni. Te kraje leżą geograficznie w strefie czasu Greenwich, i taki też czas - taki sam jak w UK - miały do 1940 roku. Kiedy Niemcy zajęli Benelux i Francję, wprowadzili tam czas berliński, czyli środkowoeuropejski, i tak już zostało. Monako, które nie było formalnie okupowane w czasie wojny jako niezależne państwo, wprowadziło CET w 1946 roku, żeby być w tej samej strefie co Francja, a Hiszpania dołączyła ze względów biznesowych jeszcze później.

        A największy dowcip jest taki, że czas letni wprowadzili pierwsi Niemcy podczas I Wojny Swiatowej w 1916 roku, żeby oszczędzać węgiel z którego wytwarzano energię elektryczną. Potem w slad za nimi poszli Brytyjczycy. I ta zmiana, jak się okazuje, nic nie daje. W USA kilka lat temu w pewnych hrabstwach kilka lat temu po raz pierwszy w historii wprowadzono czas letni. Był materiał do porównań, ile energii w lecie zużywano w latach, kiedy czasu letniego nie było, i po wprowadzeniu zmiany. I okazało się że zużycie energii nawet wzrosło. Bo ludzie wcześniej, w sensie czasu słonecznego, wracali do domów i dłużej używali w nich klimatyzatorów. Dla klimatyzacji w biurach i sklepach to nie miało znaczenia, bo i tak chodzą cały czas ;-)
    • en10219 Miedwiediew walczy z czasem 28.10.11, 09:12
      Dziś różnica czasu między Kaliningradem i leżącą nieco bardziej na wschód od niego Warszawą to jedna godzina


      Zawsze myślałem, że Warszawa leży na zachód do Kaliningradu ;)
      • robert6_666666 Re: Miedwiediew walczy z czasem 28.10.11, 10:22
        zle myslales - spojrzyj na mape Warszawa o dziwo lezy na wschod od Kalningradu
    • robert6_666666 Miedwiediew walczy z czasem 28.10.11, 10:20
      eee tam sztuczne problemy. Cale Chiny maja jeden czas pekinski i wali ich ze gdzies tam na zachodzie Tybetu czy w Urumczi jakies ludziki maja zachod slonca o 14.00 a wschod o 3 rano :-) :-) :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka