anna12-3
11.12.11, 09:56
Wszyscy mówią o skutkach stanu wojennego,a prawie wcale o przyczynach. Zima była bardzo sroga,ja miałam dwoje malutkich dzieci. Kaloryfery zimne,bo strajkowali górnicy,z tego samego powodu było wyłączanie światła,w sklepach pustki ,bo nie było dostaw i ciągła psychoza wynikająca z komunikatów,a to o kolejnych strajkach,a to o marszach gwieżdzistych i innych formach "nieposłuszeństwa obywatelskiego". W tym wszystkim doszło już do takich absurdów,że np. 25 tysięczna załoga Huty Stalowa Wola,strajkowała,bo w zielonogórskim zwolniono kierowcę autobusu. STAN WOJENNY PRZYWITAŁAM Z ULGĄ I NADZIEJĄ , ŻE BĘDZIE WRESZCIE WPROWADZONY PORZĄDEK. Spełnił moje oczekiwania.
P.S. Kilka lat temu poznałam Ukraińca,który opowiadał mi,że w tamtym czasie służył w wojsku i pomimo skończenia służby,został zatrzymany. Był w załodze czołgu i jak opowiadał wtedy przez dwa tygodnie stał na granicy z Polską trzymając czołg w gotowości. Jak myślicie-po co? Z wojska został dopiero zwolniony na wiosnę,czyli po pół roku od terminu. Na koniec,wosk ruskich nie było potrzeby wprowadzać ONE W POLSCE BYŁY.