Dodaj do ulubionych

Nie stać mnie na dziecko

21.12.11, 15:24
Mniej ginu polecam.
Obserwuj wątek
    • villianna Re: Nie stać mnie na dziecko 21.12.11, 20:34
      Tak, zapicie swoich problemów to najlepsze i najmądrzejsze rozwiązanie.

      To o czym napisałaś to są tylko wymówki. Pracę na umowę zawsze możesz zmienić, nikt nie każe tobie i mężowi tkwić na kiepsko płatnych posadach w małym mieście w tym szarym kraju. Jeśli ludzie na prawdę chcą dziecka potrafią zacisnąć pasa, nie wydawać pieniędzy np. na gin i fundusze się znajdą. Tobie wydaje się, że czujesz instynkt macierzyński, więc znajomym w pracy mówisz prawdę. Porównaj siebie np. z parami, które nie mogą mieć dzieci i na metody in vitro zadłużają się po uszy. Na prawdę macie taką tragiczną sytuację finansową?
      • alakyr Re: Nie stać mnie na dziecko 21.12.11, 21:24
        Sorry, to nie takie proste. Miarą odpowiedzialności jest nie zrobienie sobie dziecka ale wychowanie go. I tu zgadzam się z tą dziewczyną, ona nie chce żeby jej dziecko chodzło głodne, chce mieć dla niego na ubrania, podręczniki, wycieczki, laptopa, rower, o żłobku czy przedszkolu nie wspomnę.
        Zresztą tak jak ona myśli sporo młodych kobiet czego niepodważalnym powodem jest statystyka urodzin.
        • rpq Re: Nie stać mnie na dziecko 21.12.11, 22:24
          pierwsze lata zycia dziecka nie wiaza sie z jakimis olbrzymimi wydatkami na zaspokajanie jego potrzeb. Spore moga byc wydatki na zaspokojenie potrzeb, ambicji rodzicow - meble, zabawki, ubranka etc dla dziecka moga pochlonac majatek, a z doswiadczenia juz wiem, ze sa to pieniadze wydane bez sensu. Majac rodzicow zawsze mozna zorganizowac czas na prace, by podpompowac budzet. Dzieci systematycznie rodza sie w biedniejszych od Polski krajach. Zas laptopy, wakacje, zajecia dodatkowe etc to dalsza przyszlosc, ktora trudno przewidziec z perspektywy dzisiejszego dola.
      • rs_gazeta_forum Re: Nie stać mnie na dziecko 21.12.11, 21:46
        villianna napisała:
        > To o czym napisałaś to są tylko wymówki. Pracę na umowę zawsze możesz zmienić,
        > nikt nie każe tobie i mężowi tkwić na kiepsko płatnych posadach w małym mieście
        > w tym szarym kraju.

        To co piszesz, to nie zwykłe wymówki, ale zwykłe (niestety) bajania. Mówiąc inaczej, takie rady to sobie możesz wsadzić wiesz gdzie, a potem iść pod sejm i żądać rozwiązania takiego kraju, z którego trzeba wyjechać, by móc wychować dzieci.
    • marekzzz2 Nie Ciebie jedyną ;) 21.12.11, 22:51
      A poważnie to dobrze, że masz ten dylemat. To pokazuje, że zdroworozsądkowo podchodzisz do sprawy. Wiele przyszłych rodziców nie zawraca sobie głowy tym, że nie mają wysraczających środków na dziecko ale ulegają presji rodziny itd. Potem są tylko kłopoty, bo się miało "jakoś ułożyć" a tymczasem jakoś się nie ułożyło....
      ===
      http://nieruchomyporuszyciel.blogspot.com/
      • zyta2003 Re: Nie Ciebie jedyną ;) 23.12.11, 00:36
        Najbardziej powazny w calym problemie jest ten trzeci gin z tonikiem. W dawnych czasach, kiedy srednia zamozpojscia dla kobiet byla mniej niz 24 lata i omal tyle samo dla pierwszego dziecka, jednak kobiety nie zapijaly rozpaczy, ze nie stac je na dziecko w wieku lat 26, czy nie m aja jeszcze w tym wieku dziecka!!!
        Alkohol wtedy pijalo sie towarzysko, materialnie bylo cienko, z mieszkaniami tez niewesolo, jeszcze gorzej niz dzis. I jednak dzieci rodzily sie, to te dzieci sa dzisiaj w najbardziej tworczym okresie doroslego zycia. Jakies niedorobione wyrosly? Zwyczajne, nie lepsze beda te z markowych wozkow, siedzonek, matczynego mleka i ekstra odzywek.
        Nie bedzie stac na wczasy ( o czym panienka z tonikiem wspomina - to sie nie pojedzie!!!), a wozek mozna odkupic, podobnie jak tony szmat ( nawet w stosownych kolorach) do ubrania. Chyba, ze to.... glownie zazdrosc, ze ktos posiada cos, czego ja jeszcze nie mam.
        Problem moze byc jesli nie mozna miec dziecka zm przyczyn fizjologicznych, a ktos szalenie chce. Ale, jesli nie moge miec dziecka w wieku lat 26, bo n ie bede miala na wczasy to ...
        Nie wspolczuje fikcyjnej, czy prawdziwej kobiecie znad toniku ani w 1%.
        • alakyr Re: Nie Ciebie jedyną ;) 23.12.11, 20:01
          Jest jednak mała różnica, kiedyś posiadanie dziecka nawet w niezamożnej rodzinie nie zagrażało egzystencji a dziecko miało o wiele lepsze warunki startu w życiu niż dziś.
          To że możesz mieć tony używanych ciuchów czy sprzętów to trochę za mało żeby odpowiedzialnie myśleć o urodzeniu dziecka.
          Jak matka czy ojciec na umowach śmieciowych nie wiedzą co będzie za rok czy dwa to sorry, byliby nieodpowiedzialni gdyby na takiej bazie planowali przyszłość.
          • malami103 Re: Nie Ciebie jedyną ;) 23.12.11, 22:17
            Zgadzam się, to że dziewczyna ma świadomość tego że nie utrzyma dziecka jest jak najbardziej oznaką odpowiedzialności. A jeśli ktoś twierdzi, że życie jest takie łatwe i to z nią jest problem, to chyba dlatego, że nie jest w stanie spojrzeć dalej niż czubek własnego nosa a słysząc o empatii musi otwierać słownik. Nie każdy ma tyle szczęścia i nie każdemu udaje się przez całe życie ślizgać po bandzie. Niektórzy od początku muszą walczyć o to by przetrwać. Autorce listu życzę powodzenia i trzymam kciuki za wszystkich, którzy mają podobne dylematy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka