Dodaj do ulubionych

Etat znika

23.12.11, 05:17
Grażyna Borkowska
2011-12-23, ostatnia aktualizacja 2011-12-22 22:29

Niewątpliwie polscy emeryci którzy przepracowali całe życie w Polsce,
będą mieli piękne kapitalistyczne emerytury.


Niewątpliwie od czasów 26 postulatów upłynęło trochę wody,
99% ludzi ma pomroczność jasną
a pan poseł do UE, exburmistrz Warszawy swoje hektary obsadził drzewkami
sadzonymi przez więżniów...
Ot taki powiew czasu....,
dotacje z UE za sadzony las....
Robocizna za friko....
I potem się dziwić iż nikt nie kocha Wybiórczej....i byzmesmmenów z "S".

Obserwuj wątek
    • swansongunsung Etat znika 23.12.11, 06:46
      dlaczego kobiety używają perfum i robią makijaż??? Bo są brzydkie i śmierdzą
      • rydzyk_fizyk Nie mieszajmy dwóch systemów walutowych 23.12.11, 08:40
        Problemem nie są opisane w komentarzu okresowe umowy o pracę ale najróżniejsze śmieciówki - de facto umowy o pracę ale poukrywane jako zlecenia czy umowy o dzieło.

        W takich przypadkach prawa "pracownika" są zredukowane do zera no chyba, że przejdzie przez drogę ustalenia stosunku pracy.
        • sir_fred Re: Nie mieszajmy dwóch systemów walutowych 23.12.11, 10:49
          > W takich przypadkach prawa "pracownika" są zredukowane do zera no chyba, że prz
          > ejdzie przez drogę ustalenia stosunku pracy.

          Po której przejściu i tak zostanie bez pracy, co najwyżej z jakąś drobną kasą.
    • antobojar Jest wyjście: rząd który sprzeciwi się korporacjom 23.12.11, 07:54
      .. mądrym ustawodawstwem...
      Tylko skąd taki rząd wziąć..?



      "WZGLĘDNOŚĆ MA ZASTOSOWANIE W FIZYCE.... NIE W ETYCE.."

      "Relativity applies to physics, not ethics"
      Albert Einstein
    • zbyszek.bejach Etat znika 23.12.11, 08:22
      Trochę pani redaktor nabredziła bo ma etat
      • maciorra Re: Etat znika 23.12.11, 12:35
        > Trochę pani redaktor nabredziła bo ma etat
        To akurat nie jest pewne, nie bez powodu w Agorze założono ostatnio związki zawodowe:)
    • nasan brednie 23.12.11, 08:24
      propagandowy belkot, ciagle strasznie albo robicie za miske ryzu albo w ogole. 1.1 mln polakow powiedzialo co o tym mysli. glupia gazetka tego nie widzi.
      • ahmed_jubara Mamy przyczynę wzrostu gospodarczego? 23.12.11, 10:08
        Ciekawe,czy ktoś zbadał korelację procentu umów smieciowych ze stopą wzrostu gospodarczego w Europie. Może dlatego jesteśmy zieloną wyspą?
        • mobisek Re: Mamy przyczynę wzrostu gospodarczego? 23.12.11, 10:38
          ahmed_jubara napisał:

          > Ciekawe,czy ktoś zbadał korelację procentu umów smieciowych ze stopą wzrostu go
          > spodarczego w Europie. Może dlatego jesteśmy zieloną wyspą?

          Jeżeli rzeczywiście ilość umów na czas określony (nie "umów śmieciowych", bo to jest zupełnie co innego - o ile w ogóle nie jest obrażające dla pracowników nazywanie ich pracy "śmieciową") ma pozytywny wpływ na wzrost gospodarczy, to byłby argument, że umowy takie nie tylko nie są szkodliwe, lecz przyczyniają się do ogólnego dobrobytu.

          Argumentem na "nie" byłaby korelacja dużej ilości umów na czas określony ze spadkiem gospodarczym.
        • sir_fred Re: Mamy przyczynę wzrostu gospodarczego? 23.12.11, 10:50
          Korelacje w ogóle są słabym argumentem na cokolwiek. Dopóki nie wykażemy związku przyczynowo-skutkowego...
        • lateksowy_dzin Re: Mamy przyczynę wzrostu gospodarczego? 23.12.11, 11:56
          Z pewnością. Wystarczy przejrzeć publikacje naukowe i coś się znajdzie. A nawet jeśli nie, to zbadano wpływ umów śmieciowych na rynek pracy. I co? I psinco. Wzrost liczby miejsc pracy netto jest taki sam jak w przypadku umów tradycyjnych. Różnica? W przypadku śmieciowych zatrudnienie jest mniej pewne - więcej ludzi jest zwalnianych i więcej zatrudnianych.

    • lesio_111 Etat znika 23.12.11, 08:31
      Cytat: Co to wszystko znaczy? To znak, że etat z umową na czas nieokreślony odchodzi do lamusa. Że praca w ten sposób będzie za jakiś czas rzadkością. I to nie dlatego, że pracodawcy mają dość obciążeń pracowniczych (składki, ZUS), ale dlatego, że zmienia się otoczenie w pracy.

      Przecież to jest bzdura. To stwierdzenie świadczy o indolencji autora.
      To że ludzie zatrudniani są na umowy czasowe jest efektem naszego prawa, i rynku pracy oraz pazerności pracodawców, słabości naszych organów kontrolnych.
      Składki ZUS są jednym z problemów, powinny być one płacone od wszystkich umów, także o dzieło i zleceń. To poprawiło by sytuację. Drugi problem - pracownik zatrudniony na umie czasowej jest grzeczny, potulny zgadza się na pracę po godzinach, na brak odpowiednich warunków pracy, bo przecież zrobi wszystko, żeby umowa była przedłużona.
      • fretkanelson Re: Etat znika 23.12.11, 12:19
        Dzięki za rozsądny komentarz, już się bałam, że nikt tego nie zauważy. Od jakiegoś czasu próbuje się nam wmówić, że powinniśmy akceptować tego rodzaju zatrudnienie, bo takie czasy; bo większa elastyczność jest cacy, a etat jest be itp. Otóż - nie powinniśmy tego akceptować. Polskie prawo dopuściło do tego, że poszerza się krąg zawodów, w których na pracownikach wymusza się samozatrudnienie, bądź podpisuje z nimi umowy o dzieło (żebyż to jeszcze były umowy-zlecenia, od których odprowadzana jest składka ZUS-owska!). "Dziełem" może być dzisiaj wszystko, nawet przeprowadzenie kilkuset godzin lektoratu z języka na uczelni wyższej (znam z autopsji, przerabiałam, na szczęście już nie muszę).
        Jeśli to takie wspaniałe rozwiązanie, to może Pani Redaktor i spółka przekonają banki, aby zmieniły swoją mentalność, i ochoczo udzielały kredytów osobom, które w historii zatrudnienia wykazują roczne okresy pracy w najróżniejszych miejscach, i które nie wiedzą, czy za kolejny rok będą w stanie spłacić miesięczną ratę kredytu?
        Powariował ten świat, naprawdę. I proszę mi tu nic nie pisać o nowoczesnej elastyczności, bo elastyczność elastycznością, ale bez minimum gwarancji bezpieczeństwa dla pracownika można ją sobie wsadzić. Mam ten komfort, że jestem zatrudniona na etacie, a ponieważ wykonuję zawód tłumacza, pracuję też często w ramach umów o dzieło. Ale gdybym miała robić tylko to drugie, to autentycznie drżałabym o swój byt. I to nie z powodu tego, że miałabym mało zleceń, uprzedzam złośliwych. Każdy, kto wybiega myślą nieco dalej, niż, powiedzmy, te pięć lat w przyszłość, widzi, że freelancer - to brzmi dumnie, ale tylko na papierze.
        • mobisek Re: Etat znika 23.12.11, 16:19
          fretkanelson napisała:

          > osobom, które w historii zatrudnienia wykazują roczne okresy pracy w najróżniejszych miejs
          > cach, i które nie wiedzą, czy za kolejny rok będą w stanie spłacić miesięczną ratę kredytu?

          Łaskawa Pani chciałaby przerzucić swoją niewiedzę odnośnie przyszłości na pracodawcę.
          A skąd tenże pracodawca ma wiedzieć, czy będzie mieć w przyszłym roku zlecenia i pieniążki, aby wypłacić Pani wynagrodzenie? Mam na myśli w Pani branży np. małe biuro tłumaczeń, zatrudniające 1-2 osoby na etacie.
          Pytam z ciekawości, bo jeśli ktoś ma taką szklaną kulę, to ja ustawiam się w kolejce.
          • fretkanelson Re: Etat znika 29.12.11, 19:33
            mobisek - gwoli ścisłości, nie zatrudnia mnie małe biuro, a duża korporacja, a charakter wykonywanych przeze mnie tłumaczeń pozwala mi przypuszczać, że pracy dla mnie nie zabraknie. Ale nie moja sytuacja zawodowa jest tutaj najważniejsza.
            Moim największym zmartwieniem jest nie tyle zmiana klimatu na rynku pracy na promujący umowy czasowe i świadczenie pracy w ramach "projektów". Dziwi mnie i śmieszy to powszechne rozdwojenie jaźni, także w mediach typu GW - we wtorek wydrukują Ci poradnik o tym, jak dostać kredyt na nieruchomość (i oczywiście nie omieszkają wspomnieć, że powinieneś mieć stałe zatrudnienie, bo jak nie, to bank powie fora ze dwora), a w środę napiszą, że trzeba się przyzwyczajać do większej elastyczności form zatrudnienia.
            Ustalmy: ok, etat znika, odchodzi do lamusa. Ale w zamian społeczeństwo powinno oczekiwać a) od rozmaitych instytucji akceptacji takiego stanu rzeczy, b) wynagrodzeń z tytułu wykonania dzieła na tyle przyzwoitych, że można będzie wspomniane rozmaite instytucje olać, c) stosownych zmian w systemie emerytalnym, d) stosownych ułatwień, jeśli chodzi o zakładanie własnej działalności gospodarczej. I wtedy dopiero radujmy się elastycznością.
            • mobisek Re: Etat znika 30.12.11, 20:11
              Ano, w tym punkcie to trudno się z Panią nie zgodzić.

              Natomiast zastanawiam się, czy etat rzeczywiście musi odchodzić do lamusa. Myślę, że jeśli w jego ramach nie powstawałaby zasadnicza nierówność między (mikro)przedsiębiorcą a pracownikiem dotycząca prawa wypowiedzenia umowy bez podawania przyczyny, to ilość umów na czas określony gwałtownie by zmalała na rzecz umów na czas nieokreślony.

              Ale oczywiście związkowcy się na coś takiego w życiu nie zgodzą. Będą bronić ludu pracy do upadłego - przy czym na twarz upadnie lud, a nie związkowcy.

              Pozdrowienia
      • mobisek Re: Etat znika 23.12.11, 13:14
        "To że ludzie zatrudniani są na umowy czasowe jest efektem naszego prawa, i rynku pracy oraz pazerności pracodawców, słabości naszych organów kontrolnych."

        No rzeczywiście, bardzo rzetelna analiza!
        Całe szczęście, że tylko pracodawcy są pazerni, a pracownicy nigdy w najmniejszym stopniu. Ja na przykład w życiu nie spotkałem się z sytuacją, aby pracownik przyszedł do pracodawcy i poprosił go o obniżenie wynagrodzenia do najniższej krajowej, a resztę żeby mógł otrzymywać "na lewo" pod stołem. To się na szczęście u nas w Polsce nigdy przenigdy nie zdarza.
        Zauważyłem również, że każda kontrola u pracodawcy skutkuje natychmiastowym wzrostem liczby umów na czas nieokreślony oraz znaczną podwyżką zarobków praktycznie wszystkich pracowników. To nie prawda, że kontrola zakłóca pracę w firmie! Wprost przeciwnie, doskonale harmonizuje z jej działaniem i sprzyja wzrostowi sprzedaży.
        Nie zdarzyło mi się również nigdy słyszeć coś o kobietach naciągających pracodawców na urlopy macierzyńskie. Nie, tego nigdy u nas w Polsce nie było i nie ma.
        Nie ma również pracowników załatwiających lewe L-4 - bo niby skąd? Przecież żaden z naszych lekarzy by im takiego nie dał.
        Nie słyszałem również o takiej sytuacji, aby pracownik na złość szefowi brał urlop na żądanie w najbardziej krytycznym czasie w firmie. Ktoś słyszał? Ja nie. Nigdy.
        Nie słyszałem również nigdy, aby pracodawca cenił dobrego pracownika. Słyszał ktoś o czymś takim? Ja nie. Nie spotkałem się jeszcze z jakąkolwiek podwyżką, która by nie była wywalczona strajkiem lub szantażem.
        Nieprawdą jest również, że koszty pracy są wysokie. Taki np. ZUS. Pracownik dostaje na rękę 1000 zł, a pracodawca płaci za niego 1600. Sześć stówek - śmieszna kasa. No jeszcze trzeba zapłacić za urlopy i 30 dni chorobowego - ale bądźmy szczerzy, to zupełne grosze. Tak więc zupełną nieprawdą jest, aby pracodawcy nie płacili ze względu na wysokie obciążenia pozapłacowe - oni nie płacą, BO NIE CHCA!!!
        Tak samo związki zawodowe. Gdyby nie one, to już nikt by o tę firmę nie dbał. Właściciel wiadomo - narty, terenówka, wczasy itd. Za nic nie odpowiada, bo to tylko udawanie, że ponosi jakieś ryzyko. Na szczęście związki zawodowe dbają o firmę, szukają kontrahentów, załatwiają finansowanie w banku, zarywają noce i weekendy po to tylko, by jako tako związać koniec z końcem. I robią to zupełnie za friko, w swoich nadgodzinach. Nie słyszałem, aby którykolwiek związkowiec za swoją ciężką pracę otrzymał choćby parę groszy. Wszystko robią w czasie wolnym dla dobra ogółu. Podejrzewam, że większość z nich nie ma nawet wybranych urlopów, tak się zapracowują.
        Nie słyszałem również, aby ktokolwiek z pracowników oszukiwał w pracy. Nie, co to to nie. Nigdy nikt niczego nie kradnie, kierowcy na pewno nie ściągają z baku ani kropelki diesla, a już pomysł, że pracownicy w godzinach pracy mogą np. surfować po sieci czy plotkować sobie prywatnie przez firmowy telefon - to chyba w Norwegii. U nas mowy nie ma. Jak wszyscy punktualnie rano przychodzą do pracy, tak 8 godzin siedzą na krześle jak by im za przeproszeniem zadki przyrosły do mebla.

        Ja po prostu ciągle nie mogę się nadziwić, skąd takie pazerne świnie jak ci pracodawcy jeszcze się w ogóle biorą. Moim zdaniem należałoby ich wszystkich wyeliminować - jako niezdolnych do życia w cywilizowanej gospodarce. Zupełnie wystarczyliby pracownicy i związki zawodowe. Wszyscy byliby szczęśliwi, pensje rosłyby jak na drożdżach, a w pracy człowiek wreszcie przestałby się bać o swój etat.
    • grawdhaga Etat znika 23.12.11, 09:37
      a co to znaczy, że "nic się na to nie poradzi" - to kto w tym kraju rządzi, czyżby już nie Polacy? wybieramy demokratycznie władze i te władze ustanawiają prawo - czyżby się coś zmieniło?
    • mobisek Iluzja etatu 23.12.11, 09:38
      Patologią jest fakt, że kodeks pracy wraz ze wszystkimi swoimi pracowniczymi przywilejami dotyczy nie tylko dużych korporacji państwowych, dla których był tworzony, lecz również małe firmy rodzinne, zatrudniające 2-5 pracowników.
      Dlaczego to pracownik ma "drżeć" o swoją pracę w strachu przed zwolnieniem, a pracodawca nie musi się obawiać, że z dnia na dzień odejdzie mu pracownik i być może zawali ważny kontrkat (w domyśle: firma zejdzie na psy i on również straci pracę)?
      Moim zdaniem znika nie tyle etat, co iluzja, jaką państwo opiekuńcze starało się mamić swoich obywateli przez ostatnie lata. Iluzja stabilnego zatrudnienia, wysokiego wynagrodzenia, kreatywnej roli związków zawodowych i wyłączenia praw rynku w odniesieniu do ludzkiej pracy. Otóż - wbrew wielu mainstreamowym myślicielom - prawa matematyki i ekonomii o zgrozo dotyczą również rynku pracy.
      Przekonały się o tym państwa - najpierw socjalistyczne, teraz kapitalistyczne - bankrutując jedno po drugim. Teraz próbuje się przerzucić ten eksperyment na barki pracodawców - to oni powinni zapewnić obywatelom realizację w/w iluzji, skoro urzędnicy nie byli i nie są w stanie.
      Jeśli więc pracodawca nie ma pewności, czy jego firma będzie mieć w przyszłości przychody, to tym samym nie można zobowiązywać go, aby brał na siebie obowiązek nieograniczonego czasowo ponoszenia kosztów. A przecież o to głównie chodzi: umowa na czas nieokreślony różni się od umowy na czas określony jedynie niemożnością jej wypowiedzenia przez pracodawcę "bez podania przyczyny". Pomijam już fakt, że przyparty do muru ekonomiczną rzeczywistością pracodawca znajdzie taką przyczynę - choćby to miało być lądowanie ufoludków na kominie jego piekarni.
      W tym kontekście długoterminowe umowy na czas określony nie tylko nie są patologią, jak chce je widzieć Autorka tekstu, lecz optymalnym, sprawiedliwym dla obu stron rozwiązaniem, gdzie zarówno mikroprzedsiębiorca jak i pracownik mają mniej więcej równą pozycję. Patologią byłoby zmuszanie takich pracodawców do zawierania umów na czas nieokreślony - najpewniej wielu z nich będzie wtedy zmuszonych zwiększyć rotację pracowników. Bo iluzję - nawet najpiękniejszą - można utrzymywać tylko tak długo, jak długo wystarczy na nią środków.
      • centrolew Re: Iluzja etatu 23.12.11, 10:37
        Etat jest dobry dla robotnika budowlanego, urzędnika czy tokarza. Niska pensja jest niejako równoważona dużą ochroną socjalną i prawną osób, które same nie posiadają wiedzy i pozycji, aby się bronić. W przypadku dobrze opłacanych pracowników wiedzy etat to pomyłka. Liczy się zadaniowość i dlatego bardziej elastyczne podejście do pracy jest wskazane.

        Na dodatek etat wiąże się z ogromnymi ciężarami podatkowymi, które tak naprawdę nie mają wpływu na jakość życia przeciętnego płatnika podatków:
        - ZUSy idą na dzisiejszych emerytów, kasa praktycznie nie jest odkładana (po "reformie" OFE),
        - podatki idą na nauczycieli pracujących 4h dziennie, emerytury górnicze, przywileje rolników i służb mundurowych itd
        - rozdawnictwo spowodowało narastanie długu publicznego, który trzeba spłacać
        - dotacje dla kościoła, który nic pożytecznego nie daje społeczeństwu (poza "promocją" PiSu i zacofania społecznego)

        Z drugiej strony:
        - brak pieniędzy na zapewnienie dzieciom 8h opieki przez państwo (w końcu trzeba pracować, nie każdy jest nauczycielem),
        - niewydolna państwowa służba zdrowia (kolejki!),
        - ogromne opóźnienia w budowie dróg,
        - niewydolne sądownictwo,
        - niedofinansowana policja,
        - nauka i badania traktowane jak piąte koło u wozu,
        - przyszła emerytura to jedynie obietnica polityków, a po zmianie wieku emerytalnego na 67 lat (co poniekąd jest słuszne) praktycznie będzie niewykorzystana

        Każdy to widzi i dlatego tak chętnie ludzie idą na samozatrudnienie. Po prostu bronią się przed zachłannością i pazernością państwa, które jest równo dojone przez grupy interesu posiadające silną politycznie reprezentację związkową. Zaoszczędzone pieniądze mogą wydać na usługi, które gdzie indziej zapewnia im właśnie państwo. To patologia, ale może właśnie jest to cena transformacji.

        Dzięki Bogu pojawił się kryzys, który zmusił polityków do opamiętania się w rozdawnictwie nie swojej kasy...
        • lateksowy_dzin Re: Iluzja etatu 23.12.11, 11:57

          I ty się nazywasz centrolewem? Może jeszcze pochwalisz podatek liniowy i deregulację sektora finansowego?
          • mobisek Re: Iluzja etatu 23.12.11, 16:13
            lateksowy_dzin napisał:

            >
            > I ty się nazywasz centrolewem? Może jeszcze pochwalisz podatek liniowy i deregu
            > lację sektora finansowego?

            To byłoby STRASZNE... :O
    • tyberium11 bić kapitalistyczną mordę !!! 23.12.11, 10:49
      bić kapitalistyczną nienażartą mordę, dopóki się nie ucywilizuje i nauczy jeść po ludzku.
      • merlinthe Re: bić kapitalistyczną mordę !!! 23.12.11, 14:53
        Hej, a mam taki pomysł - może sam zostaniesz pracodawcą i zapewnisz godne warunki pracownikom? Pokażesz przykładem?

        Ew. mógłbyś np. znaleźć tych pracodawców, którzy godnie traktują pracowników (jest paru takich w Polsce) i pomóc im się promować / pokazać za ich przykładem całej reszcie, że się da.

        Nie wszystko trzeba rozwiązywać przemocą.
        • tyberium11 Re: bić kapitalistyczną mordę !!! 23.12.11, 17:29
          merlinthe napisał:

          >
          > Nie wszystko trzeba rozwiązywać przemocą.

          dzięki za rady, z różnych powodów nie skorzystam. A z tym biciem to była oczywiście przenośnia. Chodziło o wyrażenie gniewu i frustracji :-) NIe wiem jakie środki są konieczne żeby ponownie ucywilizować kapitalizm. Przez dziesięciolecia i ogromne wysiłki (protesty, strajki, ofiary w ludziach, walkę związkową) ucywilizowano go na Zachodzie, teraz znowu zdziczał. Ruch Oburzonych jest pewno pierwszą reakcją na to powtórne zdziczenie kapitalizmu. Czy czeka nas kolejna rewolucja pracownicza? TYm razem walka z koncernami globalnymi?
    • medrek_forumowy Rozum znika! 23.12.11, 11:31
      "Pracownik cieszy się, bo ma gwarancję pracy na długi okres, ale jednocześnie drży, bo szef może się z nim pożegnać w dwa tygodnie."

      O co chodzi w tym zdaniu??? Może to jest opis przypadku maniakalno-depresyjnego???


      Więcej... wyborcza.pl/1,75968,10864132,Etat_znika.html#ixzz1hLufbgw5
    • k.janno Właśnie tak! 23.12.11, 12:54
      bić kapitalistyczną nienażartą mordę, dopóki się nie ucywilizuje i nauczy jeść po ludzku, a jak nie - to znajdzie się na nich CzeKa. To tylko kwestia czasu.
    • mundi8 Etat znika 23.12.11, 13:42
      Młodzi wyjeżdzają za granicę, uczelnie ostro walczą o studenta? Przyjdzie czas, że w Polsce będzie się ostro walczyć o pracownika.Dzietność w Polsce jest niska, a rząd nie ma sposobów by ten trend odwrócić!
    • maxixxx Etat znika 23.12.11, 14:35
      Naiwność dziecka które wierzy, że wszyscy ludzie są dobrzy granicząca z głupotą jaka nawet dziecku nie przystoii bije z pani artykułu

      Wychwalanie czasowych umów o pracę pod pozorem zmian na rynkach pracy jest tego dobitnym przykładem mojej opini o artykule

      Zamiast życzeń by pani sama mogła pożyć z dobrodziejstwem takich umów proponuję lekturę kodeksu pracy by przekonać się, że taki pracownik nie ma żadnych praw
      • mobisek Dokładnie tak! 23.12.11, 14:45
        maxixxx napisał:
        > Zamiast życzeń by pani sama mogła pożyć z dobrodziejstwem takich umów proponuję
        > lekturę kodeksu pracy by przekonać się, że taki pracownik nie ma żadnych praw

        Dokładnie tak! Pracownik zatrudniony na czas ograniczony nie ma żadnych, najmniejszych nawet praw!
        Nie ma prawa do badań lekarskich! Nie ma prawa do szkolenia BHP! Nie ma prawa do świadczeń z funduszu socjalnego!
        Oczywiście, nie ma żadnej ochrony w przypadku choroby. Jeśli jest chory, wylatuje na bruk. W szpitalu tylko się śmieją, jak widzą jego zaświadczenie o płaceniu składek na ZUS - wiadomo, że taki nie może liczyć na leczenie z NFZ. W zasadzie mało kto z nich dożywa drugiego dnia po przetransportowaniu do szpitala.
        Naturalnie, prawo do dodatkowego wynagrodzenia w przypadku nadgodzin również jest tylko mitem. Jeśli masz umowę na czas określony, możesz zapomnieć o płaconych nadgodzinach.
        Urlopy? Jakie urlopy? W przypadku pracownika na czas określony jego urlop dostaje szef - tak słyszałem w kadrach. Podejrzewam, że to dlatego jest tyle tych śmieciowych umów.
        Co więcej, podobno są jakieś potrącenia z wynagrodzeń takich pracowników. To znaczy, taki pracownik nie ma prawa do wynagrodzenia jako takiego, natomiast przy sprzyjających okolicznościach podobno może coś tam dostać na koniec miesiąca. Na pewno nie całą pensję - wiem, że na pewno potrąca się mu z wynagrodzenia na bilety do kina dla dzieci pracodawcy - ale jakąś tam część podobno mogą dostać.
        W każdym bądź razie pracownik na czas określony nie ma w ogóle żadnych praw i jest po prostu niewolnikiem systemu! Precz z niewolnictwem!!!
    • merlinthe Czemu "oczywiście" 23.12.11, 14:57
      Czemu "oczywiście" praca zadaniowa dla pracowników jest gorsza? Wielu osobom to odpowiada.

      Nie mówię tu o korpo-szczurach ;), ale o osobach, które same ustalają sobie godziny pracy, są elastyczne i nie boją się zmian. Dzięki pracy zadaniowej mogą np. w środku dnia wyskoczyć do dziecka do szkoły, albo dojeżdżać do pracy na 10tą, unikając większej ilości korków. Popracują też 1 maja, ale za to na długi weekend wyjadą tydzień później, gdy korki na drogach dużo mniejsze.

      Praca zadaniowa, umowy-zlecenia mają strasznie czarny PR, ale czasem niesłusznie. Oczywiście - trzeba być bardziej asertywnym i bezustannie kształcić się na takiej posadzie, ale z drugiej strony - zyskuje się swobodę, o której poprzednie pokolenia mogły tylko pomarzyć.
      • mobisek Proste? Proste. 23.12.11, 15:29
        merlinthe napisał:

        > Czemu "oczywiście" praca zadaniowa dla pracowników jest gorsza? Wielu osobom to
        > odpowiada.

        Idź precz zapyziały sługusie kapitalistyczno-liberalnego układu! To, że ty chcesz pracować i żyć na własny rachunek, czyli innymi słowy chcesz być niewolnikiem rynku i gardzisz najnowszymi zdobyczami ludu pracy, to nie znaczy, że etat nie jest OCZYWIŚCIE lepszy! Zaraz ci to udowodnię.
        Wyobraź sobie, że najdzie cię słodka chwila lenistwa w pracy. I co teraz? Jak będziesz tym - tfu! - zadaniowcem, to od razu sprawa się "rypnie". Guzik dostaniesz za tę słodką chwilkę, bo szef ci płaci - o zgrozo! - za wynik. Jak byś był na etacie, to nawet jak złapiesz dwie takie chwilki - spokojna głowa, byle szef nie widział.
        Kolejna sprawa: twój krwiopijca może nie mieć zleceń. No i co wtedy? Kicha. A jakbyś był na etacie, to choćby się miał zadłużyć w banku pod zastaw własnego mieszkania, to i tak zapłacić ci musi. To chyba nie jest takie trudno do zrozumienia?
        Kolejna sprawa: zwolnienie. Jak będziesz na etacie, to gdy przyjdzie kryzys nie musisz bać się o swoje miejsce pracy. Nawet gdyby Józek zapieprzał od rana do nocy i realizował 90% zleceń w firmie, a ty dajmy na to 3%, to i tak szef z roboty wywali Józia a nie ciebie. Bo Józio ma umowę zlecenie, a ty - etacik. Proste? Proste. Czy sprawiedliwe? Mój Boże, cały świat jest niesprawiedliwy.
        No i wisienka na torcie: jak już będzie was więcej niż 20 etatowców, to możecie założyć związek zawodowy. Taki prawdziwy. Szef będzie musiał dać wam lokal, płacić kasę na działalność, będziecie mogli się z nim pokłócić i g... wam zrobi. Będziesz miał też wpływ na to, kto co dostanie z funduszu socjalnego, będziesz opiniować różne podania itd. itp. Krótko mówiąc koledzy będą ci z rączki jeść. Proste? Proste.
        A jak będzie ci się nudzić, to zawsze można będzie też zażądać podwyżek. Że sprzedaż siada, że kryzys? A co cię to obchodzi? Nie ty zrobiłeś - nie twoja sprawa. O to niech się martwi ten burżuj w pokoju prezesa. Jak nie da podwyżek - to znaczy, że pazerna świnia. Jak da - to znaczy, że to twoja zasługa. Proste? Prościutkie. Nie widziałeś w KGHM?
        Że co? Że firma może stracić wypłacalność i będzie trzeba kogoś zwolnić? To też doskonale! Za każdym razem będzie się pracodawca z tobą konsultować i będziesz miał okazję pokazać kolegom, jak zażarcie walczysz o ich sprawę. Po prostu rewelacja. A że kogoś zwolnią... trudno. Widać naprawdę nie mieli kasy. Dobra wiadomość jest taka, że związkowców i tak nie ruszą. :) Proste? Proste.
        • pablobodek Re: Proste? Proste. 23.12.11, 18:32
          Dzięki - mobisek - za trzeźwe spojrzenie.
          Tego miodu bycia krwiopijcą i wyzyskiwaczem każdy może posmakować.
      • pompompom Re: Czemu "oczywiście" 30.12.11, 12:04
        merlinthe napisał:

        > Czemu "oczywiście" praca zadaniowa dla pracowników jest gorsza? Wielu osobom to
        > odpowiada.

        I pewnie dlatego pracodawcy z góry zakładają taką nieodpartą ochotę przyszłego pracownika na zatrudnienie na umowę śmieciową, że z umową - śmieciem podsuwają oświadczenie o zrzeczeniu się w przyszłości pracy na etat. Skoro tak ochoczo, to po jaką cholerę takie oświadczenia? Że co? że jednak pracownik nie tak ochoczo, ale żyć jakoś trzeba i nie ma wyjścia, więc za grosze pójdzie nabijać kabzę pseudobyznesmenowi. Ustalanie stawek, godzin pracy, wyskakiwanie w czasie pracy, bo przecież na zleceniu nie obowiązują godziny pracy? Chyba tylko w marzeniach pracownika.


        > Nie mówię tu o korpo-szczurach ;), ale o osobach, które same ustalają sobie god
        > ziny pracy, są elastyczne i nie boją się zmian. Dzięki pracy zadaniowej mogą np
        > . w środku dnia wyskoczyć do dziecka do szkoły, albo dojeżdżać do pracy na 10tą
        > , unikając większej ilości korków. Popracują też 1 maja, ale za to na długi wee
        > kend wyjadą tydzień później, gdy korki na drogach dużo mniejsze.
        >
        > Praca zadaniowa, umowy-zlecenia mają strasznie czarny PR, ale czasem niesłuszni
        > e. Oczywiście - trzeba być bardziej asertywnym i bezustannie kształcić się na t
        > akiej posadzie, ale z drugiej strony - zyskuje się swobodę, o której poprzednie
        > pokolenia mogły tylko pomarzyć.
    • winniepooh Etat znika 23.12.11, 20:19
      wiadomo było, że "sprostują" tamten artykuł
    • michal.sajko Zalety i wady umowy czasowej 24.12.11, 11:04
      Z punktu widzenia pracownika oczywiście.
      Zalety:
      - ubezpieczenie
      - prawo do urlopu
      Wady:
      - słaba zdolność kredytowa
      - brak gwarancji dalszego zatrudnienia
      - wypowiedzenia pracodawca nie musi uzasadniać - trudniej odwołać się do sądu lub w ogóle nie można domagać się przywrócenia do pracy

      Wnioski: jeśli pracownik pracuje w obcym mieście, gdzie nie ma własnego mieszkania - jest skazany na wynajem (nie dostanie kredytu na mieszkanie). Rynek wynajmu mieszkań podlega wahaniom sezonowym (największa podaż w wakacje, najniższa na początku roku akademickiego). Lokum (pokój lub mieszkanie) wynajmuje się na dłuższy okres, z reguły rok. Ostatni rok umowy czasowej to czas usuwania się pracownikowi w obcym mieście gruntu spod nóg. W ostatnim półroczu przed końcem umowy najlepiej się rozchorować i wypowiedzieć lokum - pracodawca nie może zwolnić pracownika w trakcie choroby. Oczywiście jeśli jest po co wracać w swoje strony i jest za co żyć. W ten sposób budżet państwa może finansować elastyczność rynku pracy. Jeśli Państwu o to chodzi, to ok.
    • frajtak Etat znika 28.12.11, 15:45
      Zieeeeew... pozwalniali publicystów w Wyborczej i mamy to, co mamy w wydaniu pani Borkowskiej. Nudy powtarzane nam przez misjonarzy gospodarki liberalnej. Od lat to samo.
    • muchazucha Etat znika 16.01.12, 15:49
      Nie rozumiem dlaczego nie walczymy o umowy na etat częsciowy? Jeśli czyjaś praca nie wymaga 8h dziennie, dlaczego nie wykorzystać etatów częściowych? Bądź też zadaniowy czas pracy?
      Dla mnie to jest elastyczność w pracy.
      Ja rozumiem, że pracodawca woli nie płacić zus-u. Może by wprowadzić obowiązek płacenia składek od wszystkich umów? I przy okazji udoskonalić definicje samozatrudnienia by pracodawcy nie zmuszali ludzi do założenia działalności...


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka