lmblmb
23.01.12, 07:36
Rozboje i wymuszenia były również za moich czasów. Nauczyciele, przepraszam, nauczycielki, nie mają ochoty w takie rzeczy się wtrącać, bo większość z nich jest emocjonalnie i fizycznie za słaba, żeby zagrozić agresywnemu trzynastolatkowi. Stosują tradycyjne "uspokój się" albo "zadzwonię do rodziców", których skuteczność jest pewnie taka sama dzisiaj jak 20 lat temu. Który nauczyciel w Polsce zostanie po godzinach żeby zdyscyplinować ucznia? Przecież po "ciężkiej pracy" trzeba jak najszybciej do domu.
Mój syn obecnie chodzi do szkoły w Niemczech, gdzie przestępczość jest dużo mniejsza. Dlaczego? Bo nauczycielom się nie tylko chce reagować, oni muszą reagować, nawet jeśli mają zostać po godzinach. No i druga konkretna różnica, w Niemczech pracują również mężczyźni.