mattijjah
09.02.12, 09:21
Pan Profesor konstytucjonalista pisze:
"W tym przypadku wydaje mi się, że analogia z "wolnością zgromadzeń" jest naciągnięta: masowe wchodzenie, by zablokować stronę rządową, bardziej kojarzy mi się z robieniem sztucznego tłumu przed wejściem do urzędu, by sparaliżować jego działanie.
Więcej... wyborcza.pl/1,75478,11111459,Anonim_tu_nie_wejdzie.html#ixzz1ls2qrL6R"
Ale czy nasza wolnosc zgromadzen nie daje nam wlasnie prawa do staniecia przed wejsciem urzedu by w ten sposob zaprotestowac? Przeciez protestujacemu nie chodzi o to zeby go bylo widac zza drzwi ale zeby nie dac wejsc ;)
Zreszta konstytucja nie mowi NIC o powodach czy intencji protestu. Daje nam po prostu do niego prawo przez prawo do zgromadzen. A skoro moga byc "ad hoc" no to mamy.
Co do naszych IP to wara im od tego. Dodatkowo pragnalbym zauwazyc ze podczas ataku DDOS moze chcec wejsc tez 100 "normalnych obywateli". Ci jako znani z IP beda odpowiadac za atak DDOS? To tak jakby palowac przechodnia ktory stara sie wyminac jakis strajkujacych.