Dodaj do ulubionych

Nie ma racji Paweł Huelle, wiem to, bo moja żon...

18.06.12, 10:15
Jeśli żona tego pana poświęca tylko 4 godziny tygodniowo na przygotowanie się do lekcji i sprawdzanie klasówek oznacza to, że jest jedną z tych parszywych owiec zawodu nauczycielskiego, które na lekcji stawiają przed uczniami zakonserwowane w spirytusie oko wołu z zaleceniem, żeby temat przeczytać "se" w domu. Nie ma się czym chwalić proszę pana a z pewnością nie stawiać lenistwa swojej żony jako przykład pracy charakterystycznej dla ogółu nauczycieli.
Obserwuj wątek
    • iffa4 dziękuję 18.06.12, 10:26
      Dziękuję za głos rozsądku. Dziękuję za uczciwość.
      Choć zaraz i tak zostanie Pan zjedzony przez nauczycieli ...
      • martin_j Re: dziękuję 18.06.12, 17:08
        moja matka i siostra są nauczycielkami i nie widzę, żeby opinia tego pana odbiegała znacząco od rzeczywistości. Generlanie nauczyciele pracuja bardzo krótko w stosunku do pensji którą otrzymuja. I zeby zaden kretyn nie wytykal jak kilku przedmówców - siostra jest jednym z najlepszych nauczycieli w województwie (potwierdzone wynikami uczniów i nagrodami). Zawsze sie z nia kłoce o te wakcje:) swieta, dlugie weekendy itp. Ale trzeba obiektywnie przyznac ze górnik dolowy tez nie pracuje zbyt wiele - z 8 h - pierwsze pol h to przebranie i kawa:) pogaduchy z kumplami tzw. rozruch. Potem dojazd na chodnik - z reguly 0,5 - 1,5 nawet, nastepuje praca wlasciwa - potem to samo wjazd na ziemie:) i prysznic zeby koniecznie o równe wyjsc z "gruby". Wychodzi rzeczywistej pracy 4h. A kasa wieksza i emeryturka szybsza i 14 i barborka i kredkowe itp itd. Generalnie wszyscy ktorzy czerpia z panstwowej kasy maja niska wydajnosc pracy. I niemoralne jest to, że ludzi ktorzy fracuja u "prywaciarza" finansuja te rozpasane przywileje.
        • navaira Re: dziękuję 18.06.12, 19:11
          "Różnego rodzaju sytuacje związane z maturami, egzaminami zawodowymi, świętami szkolnymi, w czasie których lekcje się nie odbywają" a w tym czasie dziećmi zajmują się krasnoludki oraz Matka Teresa...
          • oriana72 Re: dziękuję 19.06.12, 17:28
            a kto te matury przeprowadza mądra kobieto,krasnoludki????
          • oriana72 Re: dziękuję 19.06.12, 17:29
            a kto te matury przeprowadza, mądra kobieto, krasnoludki????
            • hermina5 Re: dziękuję 19.06.12, 19:16
              A kto wypieprzy cię ze szkoły, jeśli powiesz - kuratorium wydaje beznadziejne wytyczne, a w CKE pracują nienormalni dydaktycy? Możesz odmówić wypełniania swoich obowiązków, ale chyba kojarzysz konsekwencje? Czy to też zbyt trudne?
            • hermina5 Przepraszam, to nie było do Ciebie!!! 19.06.12, 19:19
              Pomylilam wpisy, to nie było do ciebie!
    • jacek_dp Re: Nie ma racji Paweł Huelle, wiem to, bo moja ż 18.06.12, 10:31
      Istnieje inna możliwość. Że żona tego Pana jest tak kompetentna że potrzebuje mniej czasu na pracę, która marnym nauczycielom zajmuje długie godziny.
    • rylka6 głos rozsądku 18.06.12, 10:47
      wreszcie szczery głos rozsądku, drodzy państwo nauczyciele ,którzy tak bardzo się oburzacie...oburzające jest to,że inni pracujący wracają do domu o 16,17 18 itd itd itd.....i również mają przeróżne rzeczy do zrobienia ,tymczasem święte krowy kończą pracę o 11,12, i czują się od wieków straszliwie zapracowani..
      jakie pytam cięzkie prace domowe sprawdza w domu pani z klas 1-3 szkoły podstawowej? ile jej zajmuje sprawdzenie czy literki są proste czy krzywe? jak strasznie ciężko musi przygotowywać się do KAŻDEJ lekcji,jak to się zwykło w tym środowisku mawiać? co takiego przygotowuje? a ktoś kto podejmuje takiie argumenty może odpowie jaki poziom reprezentuje nauczuciel ,który do lekcji o literkach musi się przygotowywać? nieustannie? czyli co? zapomina jak wyglądają szlaczki?
      nauczycielki mojej córki nie można było prtzez trzy lata namówić,żeby gdzieś z dziećmi pojechała...na jeden ,dwa dni..w końcu wypaliła...ale ja nie mogę...i nie muszę...ja kończę lekcję o 11 i nie będę jechała i siedziała z dziećmi cały dzień...
      rada pedagogiczna? zebrania? to takie straszne poświęcenie??? do diabła..kto z nas nie spędza czasem kilku albo i kulkunastu godzin w pracy więcej...? bo tego wymaga praca..
      ale nauczyciele przyzwyczaili się do tego,że nic nei muszą ,a wsyztsko mają..tyle wolnego i takiego socjalu nie ma chyba żadna grupa zawodowa...i byłoby ok...w końcu oni uczą nasze dzieci...byłoby...gdyby widać było,ze każdy nauczyciel zwyczajnie lubi dzieci.zaelży im na nich,zangażuje się i w pełni jest mu za co dziekować...a nie obserwować tylko postawę...a ja jestem megaboski i mi się należy...a co do pencji drogi panie biedny Huelle..czy jak Ci tam...moja bratowa jest nauczycielką...i mówi,że jeżeli ktoś narzeka ,że dostaje pensje,to zwyczajnie grzeszy...bo narzekać nie ma na co...

      i mam nadzieję ,że się wreszcie ktoś obudzi i zrobi z tym porządek,a jeżeli tym zapracowanym paniusiom tak dużo czasu zajmuje sprawdzanie prac..to niech siedzą w szkole i oddają swój czas rzeczywiście szkole i dzieciom..i uczciwie zarobią na swoją niemałą pensję
      • kotek.filemon Re: głos rozsądku 18.06.12, 12:35
        Czysto polska ocena sytuacji - nie chodzi o to, żebym ja miała dobrze, ale wyłącznie o to, żeby ktoś inny za żadne skarby nie miał lepiej.
        • rylka6 Re: głos rozsądku 18.06.12, 12:46
          kotek.filemon napisał:

          > Czysto polska ocena sytuacji - nie chodzi o to, żebym ja miała dobrze, ale wyłą
          > cznie o to, żeby ktoś inny za żadne skarby nie miał lepiej.
          >
          chodzi o to kotku filemonku,że dlatego,że ktoś inny bardzo lubi mieć za wszelkie skarby lepiej,to coraz mniejsza liczba ludzi musi mieć dużo dużo gorzej...i pracować coraz dłużej.
          • kotek.filemon Re: głos rozsądku 18.06.12, 12:53
            Oczywiście, to nauczyciele są winni temu, że w Bulandzie jest taki ch*jowy rynek pracy.
            • rylka6 Re: głos rozsądku 18.06.12, 12:59
              no oczywiście,że nie..ale ,,z pustego i salomon nie naleje'' i chyba każdy w tej sytuacji rozumie,że żeby mi dodali,to komuś muszą zabrać .a ile można dawać jednym a ciągle odbierac innym? i z jakiego powodu? bo to ,,szczególny zawód''? owszem...tylko,że każda grupa zawodowa tak mówi o swojej działce. i każdy ma swoją rację.
              • rylka6 Re: głos rozsądku 18.06.12, 13:04
                no i jeszcze jedna kwestia,której nigdy przenigdy nie porusza nikt,a szkoda...,że tzw ciało pedagiczne traktuje się jako jedność... mają zwalniąć nauczycieli? protest...nie damy ruszyć nikogo!! a może własnie trzeba? może właśnie.jeśli już tak podobno i nauczycielom chodzi o dobro dzieci a nie tylko własnej kieszeni, skorzytać z okazji ,i sprawić,żeby w szkołach zostali faktycznie ci,którzy dzieciom mogą czymś zaimponować,zaciekawić,czegoś nauczyć,którym będziemy nasze dzieicaki oddawać z większym zaufaniem...a nie ludzie zfrustrowani, leniwi,którzy zwyczajnie dzieci nie cierpią,,bo przecież nie udawajmy,że nie wiemy ,że jest gros takich nauczycieli...dlaczego się takich nie eliminuje? tylko wszyscy są zadowoleni,że jak juz się dostaną do tego sosiku,to juz im nic nie grozi i laba do emeryturki..
                • iluminacja256 Re: głos rozsądku 18.06.12, 17:10
                  >i sprawić,żeby w szkołach zostali faktycznie ci,którzy dzieciom mogą czymś >zaimponować,zaciekawić,czegoś nauczyć,którym będziemy nasze dzieicaki oddawać z >większym zaufaniem.

                  Zapewne, za 1340 zl, z umową na czas nieokreślony z gminą, bez karty nauczyciela,z agresywna młodziezą, bez z żadnej możliwości egzekwowania działań dyscyplinarnych, choćby uczeń wyzwał nauczycielkę od "teępej ku... (fakt!)" zostaną tam całe tabuny takich osób...Wolne żarty... Ale mnie to na szczescie nie obchodzi, dzieci nie mam, a wasze dzieci bedą uczyli najgorsi z najgorszych - to są efekty takich reform.
            • kontest_two To zmień ten rynek pracy 18.06.12, 18:35
              Załóż firmę, ja się chętnie u Ciebie zatrudnię (i nie tylko ja) ale będę pracował tylko 20 godzin tygodniowo za pensję 3750 zł netto. I oczywiście dasz mi trzy miesiące urlopu.
              Masz rację, nasz rynek pracy jest ch**ujowy, możesz zacząć go naprawiać.
    • ela_adela Nie ma racji Paweł Huelle, wiem to, bo moja żon... 18.06.12, 10:49
      4 godziny tygodniowo na przygotowanie lekcji i sprawdzanie prac domowoch i klasowek ?
      No to najwyrazniej ta pani powiela biernie rok co roku dokladnie to samo i nie ma zamiaru sie wysilic dla ucznia...
      Normalnie nauczyciel powinien przeciez szukac dodatkowych informacji i interakcji z klasa, przygotowywac ciekawe zajecia itp...
      Uwazam ze nauczyciel powinniem miec swoje "przywileje" ale tylko dlatego ze wypelnia swoje obowiazki zawodowe. Jesli tego nie robi (bo mu sie w tym wypadku nie chce) to powinien poniesc tego konsekwencje.
      • sir_fred Re: Nie ma racji Paweł Huelle, wiem to, bo moja ż 18.06.12, 11:28
        Nawet jeśli byłoby to 4 godziny dziennie, a nie tygodniowo, to i tak daje to co najwyżej standardowe 8h pracy - z czego ponad połowę można wykonać w domu. Ale nie wierzę, że nauczyciel z kilkuletnim doświadczeniem codziennie przeznacza 4 godziny na ocenianie sprawdzianów i przygotowywanie do lekcji.
      • droch Re: Nie ma racji Paweł Huelle, wiem to, bo moja ż 20.06.12, 22:19
        Matematyk też ma uczyć, że 2+2 = 5, bo przez kilka poprzednich lat uczył, że 4?
      • e-conomist1 Re: Nie ma racji Paweł Huelle, wiem to, bo moja ż 21.06.12, 16:07
        przeprowadzono ostatnio badanie wdrażania nowych programów, które wykazało że 90% nauczycieli realizauje stare programy. Są przekoniani, że stare programy są dla uczniów lepsze. Skutkiem tego nie ma konieczności wielogodzinnych przygotowań do pracy w domu.
    • jqu Nie ma racji Paweł Huelle, wiem to, bo moja żon... 18.06.12, 10:56
      >Do tego dochodzą przerwy 5-minutowe, co daje 900 minut tj. 15 rzeczywistych godzin zegarowych.
      18*5 = 90. Różnica niby nieduża, raptem 0 (zero), ale jakby znacząca :))
      • vonl @jqu 18.06.12, 11:38
        Liczyć umiesz, czytać - już nie. Taka jest polska szkoła i nauczyciele.

        "18 godzin lekcyjnych, czyli 45 minutowe lekcje, które łącznie dają 810 minut, czyli 13,5 rzeczywistych godzin. Do tego dochodzą przerwy 5-minutowe, co daje 900 minut..."
    • belferxxx A ten pan istnieje i ma żonę-nauczycielkę?;-) 18.06.12, 10:59
      Bo ja takich tekstów propagandowych (kropka w kropkę...;-)] widziałem już wiele!!!
    • zdzisiek66 Ja też znałem kiedyś nauczycielkę i miała luz :) 18.06.12, 11:12
      A poważnie. Mieszkałem nie tak dawno z nauczycielką i przy 25 godzinach lekcyjnych tygodniowo pracowała codziennie od 8.30 do 15.00 -16.00. A potem wracała do domu i pracowała prawie codziennie od godziny do trzech. I jeszcze 4 - 5 godzin w większość weekendów.
      • agnitz Re: Ja też znałem kiedyś nauczycielkę i miała luz 18.06.12, 14:18
        Zauważ, że 25 godzin lekcyjnych to nie jest 1 etat. Jest to 1,4 etatu.
    • ciemny_lud Wszystko zależy od nauczyciela 18.06.12, 11:17
      Jeżeli nauczyciel stara się, żeby każde zajęcia były żywe, miały błysk, różniły się od siebie, nie może tak krótko pracować, jak żona autora listu. Może wykonuje zawód mechanicznie, może uczy schematycznie, tyle tylko, że grupa natychmiast to wyczuwa; stąd się bierze gadanie o nudnej czy drętwej szkole, czy nieciekawych nauczycielach.
      Podobnie jak Huelle, uczyłem w różnych szkołach i zdarza mi się to sporadycznie do tej pory. Kilkanascie dni temu prowadziłem cztery godziny zajęć ze studentami. Przygotowanie się do tych czterech godzin zajęło mi pełne dwa dni (uważne przeczytanie, wraz z korektą i uwagami, około 150 stron różnych tekstów). Miałem tę frajdę, że zajęcia zamieniły się w żywą dyskusję.
      Praca włożona w przygotowanie procentuje. Nie ma racji internauta, który sądzi, że długo przygotowują się niezdolni. Jest odwrotnie. Ale to prawda, że można uczyć w szkole metodą "byle zbyć", przez dwadzieścia lat z rzędu odklepywać na zajęciach to samo, a przez resztę czasu chałturzyć.
      Czy to można wyeliminować systemowo? Nie wiem. Nauczanie jest takie, jak nauczyciele. To oni są reformą lub jej brakiem. A Leszek Balcerowicz, przy wszystkich swoich zaletach, dawno stracił pojęcie o czysto ludzkich jakościach, motywacjach, chęciach i niechęciach, jako takiej samej tkance społecznej jak arytmetyka obiegu forsy.
      • mrrrwrrr Re: Wszystko zależy od nauczyciela 18.06.12, 14:23
        Też uczyłem. Przy zajęciach "z doskoku" - fakt, jest sporo pracy na przygotowanie. Pierwsze lata nauki - również. Ale później już jest z górki. W takiej np matematyce wiele się nie zmienia, nawet zmiany programowe nie dokładają wiele pracy.
        Całkowicie zgadzam się z szacunkami autora listu. Z zaznaczeniem, że dotyczy to zawodowych nauczycieli z pewnym stażem.

        PS.
        Tak roszczeniowej i marudnej grupy jak nauczyciele siedzący na długiej przerwie w pokoju nauczycielskim w życiu nie widziałem. Atmosfera toksyczna jak w kopalni uranu. Dlatego w pewnym momencie powiedziałem "dość". Całe szczęście, że miałem wybór.
    • emigrant78 Nie ma racji Paweł Huelle, wiem to, bo moja żon... 18.06.12, 11:22
      Rozumiem, że ten list to jakiś żart? Bo z pewnością manipulacja.
      1 - nie ma przerw 5 minutowych, zawsze są przynajmniej dwie przerwy 15-20 minutowe bo taki jest prikaz. A zazwyczaj są jeszcze przerwy 10 minutowe a 5 minutowych jest jak na lekarstwo.
      Tak to teraz i od dawna wygląda.
      2 - 4 godziny w tygodniu, to nawet WFista więcej czasu pracuje nad swoją kondycją:) Również panie świetliczanki więcej czasu spędzają nad nowymi pomysłami. o ale czarna owca zawsze się znajdzie, co się obija.
      3 - rozumiem, że obowiązkowe szkolenia, przygotowania apeli, potańcówek, zajęć dodatkowych, rozmowy z rodzicami (przynajmniej raz w tygodniu), szukanie nowych pomocy naukowych, tego pani nauczycielka nie potrzebuje i unika. No widocznie taka nauczycielka.
      4 - "długie okresy wakacji, ferii i przerw świątecznych, ale także różnego rodzaju sytuacje związane z maturami, egzaminami zawodowymi, świętami szkolnymi, w czasie których lekcje się nie odbywają."
      Już tyle razy było prostowane. Wakacje są coraz krótsze. Podczas matur czy egzaminów są normalne lekcje, święta szkolne to zwykłe apele, które trzeba przygotować. Podczas wszystkich tych okresów nauczyciele przychodzą do szkoły, częściej lub rzadziej. NO ale widocznie taki mąż, skoro nie wie co żona robi:)
      5 - " Jak widać dłużej niż 18 godzin bez problemu pracować można, co robi większość nauczycieli szkole."
      Gdyby ów mąż chodził do szkoły i uważał, to wiedziałby, że codziennie są zastępstwa, które musi mieć ktoś z nauczycieli. Oczywiście że można, można nawet pracować więcej niż 50 godzin w tygodniu, co proponuję rezolutnemu mężowi. A nie siedzi i pisze listy do GW.
      6 - "Jeśli bowiem nauczyciel pracuje 3,5 godziny dziennie (18 godzin w tygodniu dzielone przez 5 dni), albo biorąc pod uwagę dodatkowe czynności 4 godziny dziennie, to co on robił przez pozostałą część dnia."
      Codzienna praca w szkole i związane z tym obowiązki to średnio 6 godzin. Na jeden etat w szkole. Nie licząc sytuacji nadzwyczajnych.
      7 - "Moja żona po kilkunastu latach w szkole i osiągnięciu stopnia nauczyciela dyplomowanego zarabia 3400 zł brutto."
      Faktycznie z nadgodzinami (do 800 zł), 10 letnim stażowym (czyli ok. 300 złotych brutto) ewentualnymi dodatkami zarobki rewelacyjne. Bez wszystkiego wychodzi ok. 2500 brutto.

      No i tak kwitną kolejne mity na temat pracy nauczycieli. człowiek nic nie wie ale się wypowiada, bo Polak to się zna na wszystkim. a najbardziej na narzekaniu.
      • mlodyniedowziecia Re: Nie ma racji Paweł Huelle, wiem to, bo moja ż 18.06.12, 12:27
        emigrant78
        > 2 - 4 godziny w tygodniu, to nawet WFista więcej czasu pracuje nad swoją kondycja
        Czyli co z podatków mamy płacić za czas spędzony przez wuefistę na siłowni?

        .

        > Już tyle razy było prostowane. Wakacje są coraz krótsze. Podczas matur czy egza
        > minów są normalne lekcje, święta szkolne to zwykłe apele, które trzeba przygoto
        > wać. Podczas wszystkich tych okresów nauczyciele przychodzą do szkoły, częściej
        > lub rzadziej.

        Apel szykuje jedna dwie klasy a pozostałe mają wolne. Wakacje są krótsze niż 26 dni?


        > Gdyby ów mąż chodził do szkoły i uważał, to wiedziałby, że codziennie są zastęp
        > stwa, które musi mieć ktoś z nauczycieli.
        Np tak tylko za te zastępstwa dodatkowe wynagrodzenie.


        > 7 - "Moja żona po kilkunastu latach w szkole i osiągnięciu stopnia nauczyciela
        > dyplomowanego zarabia 3400 zł brutto."
        > Faktycznie z nadgodzinami (do 800 zł), 10 letnim stażowym (czyli ok. 300 złotyc
        > h brutto) ewentualnymi dodatkami zarobki rewelacyjne. Bez wszystkiego wychodzi
        > ok. 2500 brutto.
        Teraz to już wprost kłamstwo. Pensja dyplomowanego gola na podstawie ustawy i rozporządzenia 2995 brutto czyli juz wiecej niz 2500. Dodatek stażowym po piętnastu latach 450 zł. Ile to wychodzi, 3450 czy 2500 (człowiek pisz e o klkunastoletnim stażu żony.)Dodaj te 800 za nadgodziny, trzynastkę i co mamy 4600.
        >
        • emigrant78 Re: Nie ma racji Paweł Huelle, wiem to, bo moja ż 18.06.12, 12:45
          Każdy przygotowuje się do pracy zgodnie ze specyfiką swojego zawodu. Nic ponadto, jeśli pracujesz dobrze o tym wiesz.
          Apeli w ciągu roku jest kilka, dużo więcej imprez rocznicowych, kulturalnych itp. Tutaj masz część z nich w ramach galerii: www.sp51.lublin.pl/www/galeria/rok-20112012.html A to tylko galerie wybranych imprez szkolnych.
          Wakacje dla nauczycieli to plus minus 26 dni, każdy nauczyciel zaznacza kiedy go nie będzie w szkole. Tak jest od dawna, raczej się to nie zmieniło, potem ma dyżury i przygotowania do nowego roku szkolnego.
          Te zastępstwa ów mąż wliczył do kosztów. Tak jak i ja cytując go.
          Manipulujesz tym co napisał ów jegomość. staż wyniósł 10 lat nie 15. 13 masz w roku a ty wliczasz co miesiąc:) 800 zł za nadgodziny? To jaką stawkę musiała by mieć.
          A pensje ustawowe to wiesz rozumiesz, proza życia:) ustawowo to inflacji przez wiele lat praktycznie nie było w Polsce.


          • mlodyniedowziecia Re: Nie ma racji Paweł Huelle, wiem to, bo moja ż 18.06.12, 14:05
            > Każdy przygotowuje się do pracy zgodnie ze specyfiką swojego zawodu. Nic ponadto, jeśli >pracujesz dobrze o tym wiesz.
            Tak, to prawda. Ale mało kto w gospodarce rynkowej przygotowuje się do pracy na koszt pracodawcy. Większości pracodawca nie zwraca za podyplomówki, dokształcanie nie mówiąc już o szkoleniach w godzinach pracy. Wynagrodzenie należy się za pracę a nie przygotowanie do niej. Tak jest w Kodeksie pracy co innego to przywilej, jak zaznaczyłem opłacany z podatków.
            >Apeli w ciągu roku jest kilka, dużo więcej imprez rocznicowych, kulturalnych itp. Tutaj masz >część z nich w ramach galerii:
            Wychodzi prawie 50 imprez z tej galerii . Częśc rzeczywiście drobna np. udział w zawodach itp. Część przygotowywana jest zapewne w ramach lekcji. Ale ta szkoła zatrudnia 100 nauczycieli !!! Wychodzi pół imprezy na nauczyciela na rok, co daje 0,05 imprezy miesięcznie. Jeśli nawet przygotowanie każdej imprezy było poza lekcjami (nie w ramach obowiązków i 2 godzin karcianych) i przeciętnie trwało 20 godzin to wychodzi 1 godzina miesięcznie na nauczyciela, a więc 15 minut tygodniowo. A zaznaczmy to mieszcząca się w najlepszych 10 % dużego miasta szkoła publiczna.

            >Wakacje dla nauczycieli to plus minus 26 dni, każdy nauczyciel zaznacza kiedy g
            > o nie będzie w szkole. Tak jest od dawna, raczej się to nie zmieniło, potem ma
            > dyżury i przygotowania do nowego roku szkolnego.
            Mam dzieci w wieku szkolnym więc trochę obserwuję. Załóżmy optymistycznie jak ktoś napisał że do 10 lipca wypełnia się papiery, a od połowy sierpnia przygotowuje nowy rok. Ale litości, nie 40 godzin tygodniowo (bo nie ma godzin przy tablicy). Doliczmy jeszcze wolne wszelkie okołoświęta ferie i inne rozkosze niedostępne zwykłym zjadaczom chleba. Wyjdzie więcej niż 26 dni.

            > Manipulujesz tym co napisał ów jegomość. staż wyniósł 10 lat nie 15. 13 masz w
            > roku a ty wliczasz co miesiąc:) 800 zł za nadgodziny? To jaką stawkę musiała b
            > y mieć.
            > A pensje ustawowe to wiesz rozumiesz, proza życia:) ustawowo to inflacji przez
            > wiele lat praktycznie nie było w Polsce.
            Jak widzisz mam zwyczaj stosować opcję cytowania, bo ludzka pamięć jest zawodna. Poniżej cytat z TWOJEGO komentowanego postu.
            "7 - "Moja żona po kilkunastu latach w szkole i osiągnięciu stopnia nauczyciela dyplomowanego zarabia 3400 zł brutto."
            Faktycznie z nadgodzinami (do 800 zł), 10 letnim stażowym (czyli ok. 300 złotych brutto) ewentualnymi dodatkami zarobki rewelacyjne. Bez wszystkiego wychodzi ok. 2500 brutto. "
            Kilkanaście lat to nie oznacza 10, lecz co najmniej 10 i nie więcej niż 19 (średnio 15). Nawet goła pensja (bez dodatków ) wynosi 3000 a nie 2500 co oznacza, że słowo kłamstwo jest jak najbardziej adekwatne. W odniesieniu do pozostałych danych wystarczy manipulacja - bo jak tu nie wliczać stażowego i innych dodatków - które są obowiązkowe (co jak bez złośliwości zaznaczyłem wynika z przepisów i oznacza tyle że każdy je dostaje). Trzynastka wlicza się do średniego wynagrodzenia (w banku, PIT-ach itp. i GUS-ie) nie widzę więc powodu, żeby ją pomijać.
            Wy nauczyciele, jesteście oburzeni, że facet napisał iż żona zarabia 3400 co jest niemożliwe, kłamiąc często jak bure suki lub opierając się na danych sprzed kilku lat. A ja właśnie wam udowadniam, że nie tylko możliwe ale i faktycznie tak jest obowiązkowo.
            • emigrant78 Re: Nie ma racji Paweł Huelle, wiem to, bo moja ż 18.06.12, 15:13
              To nie są wszystkie imprezy, tylko te największe zazwyczaj. Średnio moje dzieci mają w roku szkolnym 5 imprez gdzie coś przygotowują. Do apeli dolicz, mikołajki, andrzejki, posylwestrówka, dzień babci, matki, ojca, dziecka, kobiet, przedstawienie po Bożym Narodzeniu i Wielkanocy. To standard.
              Większe imprezy przygotowuje kilku nauczycieli.
              Wolne, o ktorych wspominasz jako rozkosze doszły od roku, decyzją pani minister z PO, która uszczęśliwiła szkoły dzieci i rodziców dodatkowymi dniami wolnymi.
              Oczywiście, że pewnie nie ma 40 godzin tygodniowo po 15.08. No cóż, taki plus tego zawodu. Ale jakbyś spojrzał na innych to dopiero by Ci buzia opadła. 40 dniowe urlopy, praca nie limitowana czasem, coroczne podwyżki, różne drobnostki typu imunitety, wyjazdy integracyjne za darmo... Faktycznie fucha nauczyciela jest z górnej półki:)
              Gość pisał o 10 letniej nauczycielce, ja sie do niego odniosłem. Nic poza tym.
              Technicznie dyplomowany nie jest w stanie wyciągnąc 3000PLN. A na zastępstwa szkoła wysyła nauczycieli stażystów za 16 pln brutto. Bo koszty.
              13 jest raz w roku, socjał nalezy się każdemu.
              Nie nie jestem nauczycielem. Moja żona z 9 letnim stażem, bez dyplomowanego z dodatkami za staż, wychowawczym dostaje na rękę 1734 PLN. No ale Ty widzisz 3000 na rekę...
              • mlodyniedowziecia Re: Nie ma racji Paweł Huelle, wiem to, bo moja ż 18.06.12, 22:41
                emigrant78 napisał:

                > To nie są wszystkie imprezy, tylko te największe zazwyczaj. Średnio moje dzieci
                > mają w roku szkolnym 5 imprez gdzie coś przygotowują. Do apeli dolicz, mikołaj
                > ki, andrzejki, posylwestrówka, dzień babci, matki, ojca, dziecka, kobiet, przed
                > stawienie po Bożym Narodzeniu i Wielkanocy. To standard.

                Standard w dobrej szkole w dużym mieście. Bo dobra nawet jeśli imprez było dwa razy tyle - 100 (co drugi szkolny dzień) i wszystkie przygotowane po godzinach a nie w ramach lekcji ( w co nie wierZe), to wychodzi pól godziny tygodniowo na głowę - a gdzie te pozostałe 19,5? Przyjąłem średnią 20 godzin na imprezę tym chyba da się obdzielić kilku nauczycieli jeśli liczyła dzień babci i mikołajki.

                > Większe imprezy przygotowuje kilku nauczycieli.
                > Wolne, o ktorych wspominasz jako rozkosze doszły od roku, decyzją pani minister
                > z PO, która uszczęśliwiła szkoły dzieci i rodziców dodatkowymi dniami wolnymi.
                To że od tego roku to znaczy nieistnieją?

                > Oczywiście, że pewnie nie ma 40 godzin tygodniowo po 15.08. No cóż, taki plus t
                > ego zawodu. Ale jakbyś spojrzał na innych to dopiero by Ci buzia opadła. 40 dni
                > owe urlopy, praca nie limitowana czasem, coroczne podwyżki, różne drobnostki ty
                > pu imunitety, wyjazdy integracyjne za darmo... Faktycznie fucha nauczyciela jes
                > t z górnej półki:)
                Ulubiona metoda logiczna jak brakuje argumentów inni mają lepiej. Tylko że posłów jest 460 a nauczycieli 650000, co oznacza iż podniesienie pensji nauczyciela o 100 zł ma równy skutek dla budżetu jak podwyżka dla posła o 150000 miesięcznie ( co jest nierealne).

                > Gość pisał o 10 letniej nauczycielce, ja sie do niego odniosłem. Nic poza tym.
                > Technicznie dyplomowany nie jest w stanie wyciągnąc 3000PLN. A na zastępstwa sz
                > koła wysyła nauczycieli stażystów za 16 pln brutto. Bo koszty.
                > 13 jest raz w roku, socjał nalezy się każdemu.
                > Nie nie jestem nauczycielem. Moja żona z 9 letnim stażem, bez dyplomowanego z d
                > odatkami za staż, wychowawczym dostaje na rękę 1734 PLN. No ale Ty widzisz 3000
                > na rekę...
                A Ty znowu swoje. Naucz się czytać ze zrozumieniem, ja o 3400 brutto ty o 3000 netto. Dyplomowanych jest w Polsce 90 proc stad najczęściej o nich się mówi.
                Mianowany ma 2550 pensji zasadniczej brutto na pełnym etacie ( czyli ok 1700 netto). Ze stażowym 9 proc.i innymi dodatkami wyjdzie prawie 2000 netto. Czyli albo Twoja żona ma niepełny etat albo spłaca pożyczki.
          • zdzisiek66 kpisz czy o drogę pytasz? 18.06.12, 16:01
            > Wakacje dla nauczycieli to plus minus 26 dni, każdy nauczyciel zaznacza kiedy go nie będzie w szkole.

            Wakacje dla nauczycieli w tym roku to 9 tygodni, czyli 45 dni roboczych. W rzeczywistości ok. 40, bo z jeden dzień w początku wakacji i 3 - 4 na koniec nauczyciele przychodzą na 3 - 4 godziny. Do tego 10 dni roboczych w ferie zimowe, 4 dni z okazji Bożego Narodzenia i 3 z okazji Wielkanocy. 57 dni wolnych jak w mordę strzelił, więc nie kłam.
    • antropoid Nie ma racji Paweł Huelle, wiem to, bo moja żon... 18.06.12, 11:33
      "Moja żona, nauczycielka z 10-letnim stażem poświęca na przygotowanie się do lekcji i sprawdzanie prac ok. 4 godzin tygodniowo."
      -----------------

      Geniusz, czy olewajło?

      • three-gun-max Re: Nie ma racji Paweł Huelle, wiem to, bo moja ż 18.06.12, 12:09
        Jakby nie było, oznacza to, że tak się da bo nikt jej z tego nie rozlicza.
    • hermina5 Nie ma racji Paweł Huelle, wiem to, bo moja żon... 18.06.12, 11:35
      Nie jestem nauczycielką.

      Ale uczyłam krótko w szkolnictwie wyższym.

      I powiem autorowi tego listu dwie rzeczy - albo jego żona nie istnieje, albo uczy religii, a i tak mało wie o jej pracy :P

      Po pierwsze - 45 minut ma lekcja, ale przerwa nie trwa 5 minut, tylko co najmniej 10, do tego są też długie przerwy - 20 minut. Na tych przerwach nauczyciele dyzurują, zeby szanowne dzieciaki nie powybijały sobie zebów i nie powbijały cyrkli w tyłki. Za zaniedbnanie na tym dyżurze nauczyciel moze dostać nawet dyscyplinarkę.

      To nieważne. Dalej: w trakcie świat szkolnych nauczyciel nie uczy, ale pilnuje dzieciaków na wszelakich świętach sportu w parkach itp.

      Po trzecie: prowadziłam zajęcia ze studentami - przygotowanie się do 1,5 godz. zajęć zabierało mi przeciętnie 2 dni ( każdego po około 4,5 godziny, czasem więcej) Nie dlatego, że byłam tak głupia, ale dlatego, żeby studenci pamiętali te zajęcia pod względem materiału, treści, błyskotliowości.

      Jeśli pana żona spędza na tym przygotowaniu w trakcie miesiąca łącznie 4 godziny, to albo uczy religii, albo jest schematyczną, nudną nauczycielką, która pamiętam ze swojej podstawówki, która nie potrafiła odpowiedzieć na żadne pytanie, poza kluczem...Współczuję...
      • jacek_dp Re: Nie ma racji Paweł Huelle, wiem to, bo moja ż 18.06.12, 11:53
        Litości, cały czas jest mowa o nauczaniu w szkołach podstawowych i średnich.
        Ile nowej wiedzy z np. matematyki czy fizyki pojawia się każdego roku (w programie nauczania)?
        Ile jest nowych lektur z Polskiego?
        Jak bardzo w ciągu jednego roku zmieniła się geografia naszej planety czy tez chemia?
        Historia nauczana w szkołach podstawowych i średnich zmienia się co chwilę?

        Rozumiem że sprawdzanie klasówek wymaga czasu ale przygotowywanie się godzinami do lekcji o takiej samej treści jak w latach ubiegłych to jakiś absurd.
        • emigrant78 Re: Nie ma racji Paweł Huelle, wiem to, bo moja ż 18.06.12, 12:49
          Od kilku lat zmiany programowe lub wymagania lub tendencje w ocenianiu są co rok. Do tego zwiększona biurokracja też co rok.
          A poza tym wszystkie przedmioty co wymieniłeś się zmieniają, bo na co innego się zwraca uwagę. A i treści i wiedza nasza się zmienia. Chyba, że tego nie zauważasz.
          • jacek_dp Re: Nie ma racji Paweł Huelle, wiem to, bo moja ż 18.06.12, 13:40
            Jakie zmiany programowe miały miejsce w matematyce, fizyce i chemii w ostatnich 10 latach? Dodano 5% nowego materiału?
            Co ma biurokracja do przygotowania się do prowadzenia lekcji?
            Co mają tendencje w ocenianiu do przygotowania się do lekcji?
            Na co innego można zwrócić uwagę w matematyce czy fizyce na poziomie szkoły średniej?
            • emigrant78 Re: Nie ma racji Paweł Huelle, wiem to, bo moja ż 18.06.12, 15:17
              Jakie zmiany, porównaj podręczniki, ja to widze u swoich synów, że jest coś nowego, mniej wiecej ale nowe.
              Biurokracja ma dużo do prowadzenia lekcji bo musisz przez nia przejść. Nie możesz ominąć a często zrobić to przed lekcjami.
              tendencje mają to do siebie że się zmieniają, a ty musisz to uwzględnić bo owi uczniowie nie zdadzą egzaminu choćby.
              Jedne rzeczy wpadają do podręczników inne wypadają.
              • jacek_dp Re: Nie ma racji Paweł Huelle, wiem to, bo moja ż 18.06.12, 15:29
                Kolego,
                matematyka w szkołach średnich kończy się na całkach. W sumie ilość materiału od pierwszej klasy podstawówki do ostatniej klasy liceum jest mała. Można dorzucić absolutne podstawy rachunku prawdopodobieństwa i nie bardzo widzę co jeszcze. Podobnie jest z fizyką.
                Raz przygotowawszy się do zajęć z obu tych przedmiotów nie masz już wiele do roboty w czasie roku szkolnego. W następnych latach się nudzisz.

                Co masz na myśli pisząc o biurokracji?
                • iluminacja256 Re: Nie ma racji Paweł Huelle, wiem to, bo moja ż 18.06.12, 17:21
                  To, ze piszesz konspekt każdej lekcji, każdej! Piszesz roczny plan pracy opiekuńczo -wychowawczej i roczny plan pracy dydaktycznej. Piszesz jakieś durne sprawozdania dla dyrekcji i jeszcze durniejsze dla opiekuna stażu ( potem dla awansu zawodowego).

                  Setki bzdurnych formularzy merytorycznych oceniających kompetencje ucznia na podstawie durnych, opracowywanych testów. Setki jeszcze wiekszych bzdur do awansu zawodowego nauczyciela, czyli po to, zeby przez całe zycie nie zarabiać 1200 zł jako stażysta. Tony papierzysk frekwencyjnych itp, itd...

                  PS. Nie jestem nauczycielką. Trafiłby mnie absolutny szlag w tym zawodzie.
                  • jacek_dp Re: Nie ma racji Paweł Huelle, wiem to, bo moja ż 18.06.12, 17:36
                    Ten konspekt piszesz co roku od nowa czy kopiujesz ten z poprzedniego roku? Bo treść lekcji jest identyczna.
                    • iluminacja256 Re: Nie ma racji Paweł Huelle, wiem to, bo moja ż 18.06.12, 17:55
                      Taki konspekt nie mozż być co roku identyczny, a treśc lekcji tez nie jest identyczna, zwłaszcza od czasu reformy programowej - np. parę lat temu był boom na sciezki tematyczne, zwłaszcza ścieżki regionalne, teraz jest boom na uczenie pod testy PISA - zupełnie inne kompetencje.

                      Naprawdę, uwazam, ze ludzie , którzy ostatni kontakt ze szkoła mieli w liceum, nie powinni sie o niej wypowiadać. Ja przynajmniej przyznaję szczerze - za nic bym do szkoły nie poszła, choć wiem, ze uczę świetnie ( co miała okazję przetestować na uniwerku z młodszymi rocznikami)
                      • jacek_dp Re: Nie ma racji Paweł Huelle, wiem to, bo moja ż 18.06.12, 18:01
                        Ty z uporem maniaka o sposobie nauczania a ja o nauczanej treści.
                        Reforma programowa zmieniła matematykę, fizykę, geografię, chemię? O ile zmienił się zakres wiedzy nauczanej na tych przedmiotach? 5%?
                        • iluminacja256 Re: Nie ma racji Paweł Huelle, wiem to, bo moja ż 18.06.12, 18:16
                          Ja również pisze o nauczanej treści. A czy wg ciebie na fizyce rozmawiałeś 20 lat temu o wielkim zderzaczu hadronów, albo o fraktalach? A obecnie i owszem, o ile twój fizyk nie jest 65 letnim dziadkiem...

                          Nie wiem o ile zmienił się zakres tych programów, bo nie uczyłam się namiętnie tych przedmiotów, ale wiem, ze generalnie sporo się zmieniło. Choćby i to, ze WSZYSCY zdają teraz matematykę na maturze, co nie miało miejsca jeszcze 10 lat temu.

                          Nie mówiąc już o tym, że uczysz po prostu inaczej - uczeń z lat 60 i 80 to ta sama szkoła. uczen z lat 80 i 2000 nie mają ze soba za dużo wpółnego - za duży skok technologiczny.
                          • jacek_dp Re: Nie ma racji Paweł Huelle, wiem to, bo moja ż 18.06.12, 18:27
                            Fraktale to matematyka a nie fizyka. Wielki Zderzacz Hadronów to faktycznie fizyka, góra jedna lekcja. Reszta to ta sama treść co 20 lat temu i 50 lat temu i 100 lat temu bo mówimy o szkole średniej.
                            To czy wszyscy zdają egzamin z matematyki czy nie nie ma wpływu na program nauczania. Jak nie zdawali to nie byli uczeni matematyki na poziomie szkoły średniej?

                            Technologia może ułatwić proces nauczania ale nie ma wpływu na to czego się uczy.
                            • iluminacja256 Re: Nie ma racji Paweł Huelle, wiem to, bo moja ż 18.06.12, 18:41
                              Reszta to ta sama treść co 20 lat temu i 50 lat temu i
                              > 100 lat temu bo mówimy o szkole średniej.

                              100 lat temu w szkole w ogóle nie uczono fizyki. A jeśli wg ciebie uczono wtedy np. o przyspieszeniu to gratuluję wiedzy...No, ale przecież nic się nie zmienia w nauczaniu od 100 lat...Einstein w międzyczasie to drobiazg...Odkrycie czarnych dziur to betka...

                              Poza tym, wybacz, ale nie chcę z Tobą dłużej dyskutować. Należysz do tego typu ludzi, którzy zawsze wszystko wiedzą najlepiej. Byłby z ciebie naprawdę wybitnie upierdliwy nauczyciel, w tym typie jakiego nie znosiłam. Nie muszę więc tego przerabiać jeszcze raz na forum jako osoba dorosła.
                              • jacek_dp Re: Nie ma racji Paweł Huelle, wiem to, bo moja ż 18.06.12, 18:59
                                Próbujesz powiedzieć, że nie uczono wówczas praw Newtona? Wow. A mnie się wydawało że naucza się ich od siedemnastego wieku.

                                Teoria względności to rok 1915 i stanowi niewielki dodatek do nauczania fizyki na poziomie szkoły średniej, podobnie jak czarne dziury i rozmaite teorie powstania wszechświata.
      • bumcykcykhopsiup Re: Nie ma racji Paweł Huelle, wiem to, bo moja ż 18.06.12, 14:45
        po pierwsze lekcja to praca a przerwa to przerwa. za przerwe nauczyciele nie powinni dostawac pensji.
    • rafal9909 Nie ma racji Paweł Huelle, wiem to, bo moja żon... 18.06.12, 11:48
      Czytam już kolejne forum na ten temat i tak sobie myślę że jak taka ciężka i wredna to praca to może czas zmienić zawód .Pójść do innej pracy pracować 40 godzin + nadgodziny rzadko płatne 23 dni urlopu maksymalnie 14 dni na raz .Możliwość zwolnienia z pracy z byle powodu lub przerostu zatrudnienia (brak karty nauczyciela) itp.Proszę szanować to co macie nauczyciele i tak bardzo nie narzekać .Jesteście Państwo wykształceni znacie języki więc znajdziecie prace bez trudu 8 godzin i do domu bez dzieci i rodziców .Życzę powodzenia i sukcesów na nowej drodze życia
      • kotek.filemon Re: Nie ma racji Paweł Huelle, wiem to, bo moja ż 18.06.12, 12:32
        Można też odbić piłeczkę w drugą stronę - skoro ta Karta Nauczyciela to same przywileje i wieczna laba to nic nie stoi na przeszkodzie samemu zakosztować tego miodku i zatrudnić się w szkole...
        • ar.co Re: Nie ma racji Paweł Huelle, wiem to, bo moja ż 18.06.12, 16:41
          Na przeszkodzie stoją przede wszystkim ci ciągle narzekający i zawsze poszkodowani nauczyciele, którzy mimo straszliwej harówki niemalże za darmo i po kilkadziesiąt godzin tygodniowo jakoś tak przyrośli do swoich nauczycielskich stołków, że w żaden sposób od nich oderwać się nie mogą. Kto był w stanie poradzić sobie w innej pracy, zazwyczaj już dawno ze szkoły odszedł, zostali albo ci, którzy rzeczywiście chcą i potrafią w szkole pracować (i ci raczej nie narzekają), albo ci, którzy w żadnym innym zawodzie by sobie nie poradzili (i ci mają największe pretensje i żądania wobec całego świata).
      • ksantyppa Re: Nie ma racji Paweł Huelle, wiem to, bo moja ż 18.06.12, 12:54
        To nie nauczyciele narzekają, dają odpór nagonce, która ma przychylnie nastawić opinię publiczną do drastycznych zmian w szkole, które może i skrzywdzą nauczycieli, ale to mniej istotne, oni sobie poradzą, ważniejsze jest to, że zniszczą polską szkołę do końca, do dna, do imentu.
        • jacek_dp Re: Nie ma racji Paweł Huelle, wiem to, bo moja ż 18.06.12, 17:39
          W jaki sposób zniszczą?
          Bo mnie się wydaje, że likwidacja KN spowoduje zróżnicowanie płac według jakości pracy i eliminację ze szkół najgorszych nauczycieli.
    • qniaczek A dobra chociaż w te klocki 18.06.12, 11:52
      Bo jak nie, to mi wychodzi, że to leń. A ty biedny popie...sz ze ścierką do kurzu chłopie. I pewnie zarabia więcej niż TY. Ale jeśli to prawda co o niej napisałeś to pierwszy obibok do zwolnienia.
    • bekessy niezły mężulek 18.06.12, 12:13
      Taki donosik na żonę? :>
    • ksantyppa Nie ma racji Paweł Huelle, wiem to, bo moja żon... 18.06.12, 12:49
      Ten list to prawdopodobnie fałszywka. Ktoś się chce dobrze zabawić cudzym kosztem. W tej szkole nie ma zdaniem tego nibymęża przerw , na których trzeba dyżurować, nie ma konsultacji, nie ma szkoleń, nie ma projektów, nie ma wycieczek, nie ma konkursów, nie ma zajęć dodatkowych, nie ma pracy w zespołach przedmiotowych, zadaniowych i in. Taka szkoła nie istnieje.
    • mona_3 Jako mąż nauczycielki słabe ma pan pojęcie 18.06.12, 12:51
      o szkole! Dlatego nie wierzę w ani jedno zdanie które pan napisał!
      Przerwy 5 minutowe? Nie wie pan, że są przerwy 5, 10 a nawet 20 minutowe? Nic pan też nie wie o obowiązkowych dyżurach podczas przerw, które musi wykonywać każdy nauczyciel! Jeżeli uczeń złamie nogę na przerwie, odpowiada za to nauczyciel! Nie wie pan o okienkach podczas lekcji? O obowiązkowych dyżurach ( co tydzień 2 godziny) dla rodziców? O tym że w czasie przerw ( które chytrze pan odliczył), i po lekcjach uczniowie domagają się rozmowy z nauczycielem, który przecież się przed nimi nie schowa?
      Zdemaskował się pan totalną niewiedzą na temat pracy nauczycielskiej. Nie wierzę w istnienie "żony nauczycielki"!
      • lauren6 Re: Jako mąż nauczycielki słabe ma pan pojęcie 18.06.12, 22:33
        Mam takie same zastrzeżenia odnośnie tego listu. Też uważam, że to fałszywka. Ewentualnie były mąż nauczycielki postanowił powylewać żale na zawód swojej ex i stąd te przerwy 5-minutowe. Jakoś nie jestem w stanie uwierzyć, że w dobrej wierze wprowadza ludzi w błąd.
    • sueellen Re: Nie ma racji Paweł Huelle, wiem to, bo moja ż 18.06.12, 13:37
      Wyroslam w srodowisku nauczycielskim (zarowno szkolnym jak i agademickim) i musze przyznac racje autorowi. Doswiadczony nauczyciel sprawdza testy/kartkowki podczas gdy zalicza inna grupa. Przygotowanie do zajec tez nie zajmuje dlugo, bo co roku z kazda grupa powtarza ten sam material. Ma za to sporo wolnego czasu.

      Owszem, czesto widzialam moich rodzicow sprawdzajacych prace uczniow i studentow ale nie robili tego codziennie i nie zajmowalo im to nie wiadomo ile czasu. Dla mnie rodzice nauczyciele to byla jednak super sprawa. Co roku dwa miesiace wakacji, przynajmniej 1,5 miesiaca wakacji wszyscy spedzalismy poza domem. Nie bylo problemu ze swietami BN, Wielkanoca bo oboje mieli przerwe, nigdy nie musialam zostawac w swietlicy.
      • emigrant78 Re: Nie ma racji Paweł Huelle, wiem to, bo moja ż 18.06.12, 15:19
        Od tego czasu bardzo dużo się zmieniło.... bardzo dużo.
      • iluminacja256 Re: Nie ma racji Paweł Huelle, wiem to, bo moja ż 18.06.12, 17:34
        >Doswiadczony nauczyciel sprawdza testy/kartkowki podczas gdy zalicza inna grupa.

        Z całym szacunkiem, ale to nie jest doświadczony nauczyciel, ale niekompetentny nauczyciel. Sprawdzanie testów/ kartkówek w trakcie testu/ kartkówki innej grupy, to tak jakby po prostu wyjść z sali i pozwolić wyciągnąć wszystkie ksiązki, zeszyty i telefony z dostepem do netu, zeby solidnie sciagać. KoszmaR!
        • sueellen Re: Nie ma racji Paweł Huelle, wiem to, bo moja ż 18.06.12, 23:19
          Doświadczony nauczyciel i tak doskonae wie kto sciagał.
          • hermina5 Re: Nie ma racji Paweł Huelle, wiem to, bo moja ż 19.06.12, 18:58
            Tak, a doświadczony ksiądz doskonale wie kto jak grzeszył :P :P :P
    • dr_ag_o Re: Nie ma racji Paweł Huelle, wiem to, bo moja ż 18.06.12, 13:52
      >jest jedną z tych parszywych owiec zawodu nauczycielskiego
      Taki jest ogół, jak nie ma kija ani marchewki w zawodzie to po co się męczyć?
      Jazda po najmniejszej linii oporu.
    • buzz11 Dyskusja z nauczycielami siedzącymi w czasie pracy 18.06.12, 13:56
      Dyskusja z nauczycielami siedzącymi w czasie pracy w internecie jest po prostu żałosna. Jaki koń jest każdy widzi i nic nie pomoże przekonywanie o zapracowaniu nauczycieli. Każdy z nas kiedyś się uczył a i duża część ma dzieci w szkole. Darujcie więc sobie te żałosne skomlenia, w które i tak nikt o zdrowych zmysłach nie uwierzy. Aby coś w polskiej oświacie drgnęło na plus Karta Nauczyciela MUSI zostać zlikwidowana. Wtedy dopiero "zapracowane" miernoty zostaną ciupasem wywalone z zawodu robiąc miejsce dla młodych, zdolnych i zaangażowanych. A w dodatku z nową wiedzą...
      • rylka6 Re: Dyskusja z nauczycielami siedzącymi w czasie 18.06.12, 14:03
        właściwie to buzz powiedział/powiedziała wszystko
        nic dodać nic ująć,może mało delikatnie,ale prawdziwie.
        • rafal9909 Re: Dyskusja z nauczycielami siedzącymi w czasie 18.06.12, 14:18
          Jeżeli to taki ciężki kawałek chleba tyle pracy w domu to dlaczego większość dzieci nauczycieli zostaje nauczycielami? bo widzi jaki to ciężki zawód
          • maaac Re: Dyskusja z nauczycielami siedzącymi w czasie 18.06.12, 15:35
            Dlaczego jednak to samo można zauważyć i w innych zawodach?

            Ja bym się zapytał raczej o co innego. Skoro praca nauczyciela to taki cymes dlaczego nie zabijają się o nią najlepsi absolwenci uczelni? Dlaczego wolą iść do korporacji? Dlaczego na nauczycieli przez lata szły tylko miernoty i ideowcy?
      • aw34 Re: Dyskusja z nauczycielami siedzącymi w czasie 18.06.12, 14:25
        A ty co o tej porze robisz w internecie. Ciężko pracujesz, jesteś tym co tyra w biurze 14 godzin dziennie. Nauczyciel miewa okienka dzięki którym dłużej jest w pracy. W tym czasie może sprawdzać prace czy przygotowywać się do lekcji. Tylko zazwyczaj większość potrzebnych mu do tego rzeczy i materiałów ma i tak w domu. Więc usiadł by odpowiedzieć na ten bzdurny list. To wyraźnie fałszywka. Ten człowiek nie zna realiów. Choćby ilość godzin nauczyciela w szkole. Od dawna nie 18 tylko 20. Długość przerw i uznanie, że w tym czasie nauczyciel z nogami na biurku odpoczywa. Normalnie jest na dyżurze lub rozmawia z uczniami po lekcji. Na ostatnią chwilę wpada do pokoju by zamienić dziennik. W czasie przerw rozmawia też z rodzicami, dyrektorem. To jest czas pracy. O bezpłatnych zastępstwach oczywiście nie słyszał. A są one normą w dzisiejszej szkole. Wymuszają je na dyrektorach samorządy. Ten człowiek coś słyszał, czytał w gazecie a jego żona jest postacią zmyśloną.
        • buzz11 Re: Wyobraź sobie, że jestem emerytem 18.06.12, 14:55
          Wyobraź sobie, że jestem emerytem. Nie tak dawno tyrałem w korporacji po 12-14 godzin dziennie bez żadnych nadgodzin. Dlatego śmieszą mnie tylko te łzawe użalania się ludzi uprzywilejowanych pod każdym wzgledem. Nauczyciel mający do dyspozycji kompa by w czasie godzin pracy bawić się internetem to już kpina z wszystkich, zwłaszcza dzieci, rodziców i podatników.
          • nana.111 Re: Wyobraź sobie, że jestem emerytem 18.06.12, 16:20
            Szanowny Panie Emerycie,
            jestem nauczycielką w liceum. Zazwyczaj z ogromnym rozbawieniem czytuję wszelkie komentarze na temat pracy nauczycieli, a bawi mnie nieznajomość realiów naszej pracy przy jednoczesnej chęci pouczania i krytykowania (jakie to typowo polskie, swoją drogą...). Był Pan uprzejmy napisać: "Nauczyciel mający do dyspozycji kompa by w czasie godzin pracy bawić się internetem to już kpina z wszystkich, zwłaszcza dzieci, rodziców i podatników." (pisownia oryginalna). Czy naprawdę sądzi Pan, że komputer może służyć tylko do zabawy internetem? I to koniecznie w czasie pracy? Jak wobec tego skomentuje Pan następujący zapis z Rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 1 grudnia 2004 r. w sprawie uzyskiwania stopni awansu zawodowego przez nauczycieli (Dziennik Ustaw nr 260, poz. 2593 z 8 grudnia 2004 r.?
            § 7.2. Wymagania niezbędne do uzyskania stopnia nauczyciela mianowanego obejmują:
            (opuszczam dwa punkty jako chwilowo nieistotne, jeśli Pana interesują, to podałam namiary na rozporządzenie)
            3) umiejętność wykorzystywania w pracy technologii informacyjnej i komunikacyjnej.
            Interesuje mnie mianowicie, w jaki sposób można wykorzystywać w pracy technologię informacyjną i komunikacyjną bez dostępu do komputera z internetem. Proszę Pana o naprawdę twórcze propozycje, bo jeżeli to możliwe, można by sporo zaoszczędzić na komputeryzacji szkół. Dodam tylko, że wymóg posługiwania się technologią informacyjną nie obowiązuje (wg rozporządzenia) jedynie nauczycieli stażystów, a oni już po roku stają się nauczycielami kontraktowymi, a ci, wg ministerstwa, mają się wykazać "umiejętnością wykorzystywania..." itd.
            • buzz11 Re: Dalej nie widzi Pani różnicy ? 18.06.12, 16:56
              Szanowna Pani Nauczycielko! Pisać może Pani potrafi, czytać już nie. Nikt nie neguje konieczności posiadania komputerów oraz umiejętności ich obsługi przez nauczycieli. Wkurzające jest jednak to, że z jednej strony niektórzy z nich płaczą jak to są zapracowani w z drugiej strony w czasie godzin pracy na służbowym sprzęcie znajdują czas na dyskusje w internecie. Za takie zachowanie w każdej normalnej firmie wylecieliby po prostu z pracy. Dalej nie widzi Pani różnicy ?
              • nana.111 Re: Dalej nie widzi Pani różnicy ? 18.06.12, 17:37
                buzz11 napisała:

                > Szanowna Pani Nauczycielko! Pisać może Pani potrafi, czytać już nie. Nikt nie n
                > eguje konieczności posiadania komputerów oraz umiejętności ich obsługi przez na
                > uczycieli. Wkurzające jest jednak to, że z jednej strony niektórzy z nich płacz
                > ą jak to są zapracowani w z drugiej strony w czasie godzin pracy na służbowym s
                > przęcie znajdują czas na dyskusje w internecie. Za takie zachowanie w każdej no
                > rmalnej firmie wylecieliby po prostu z pracy. Dalej nie widzi Pani różnicy ?
                Szanowny Panie,
                czytać potrafię równie dobrze, jak Pan. Różnimy się chyba tym, że ja czytam obiektywnie, a Pan przez pryzmat swoich uprzedzeń. Dlaczego Pan zakłada, że czytający Pana nauczyciele dyskutują w internecie w swoim czasie pracy i używają do tego służbowego sprzętu? Czterdziestogodzinny czas pracy nauczycieli wcale nie oznacza codziennej pracy od ósmej do szesnastej, jak w biurze. Zdarzało mi się już chodzić do pracy nawet na trzynastą z minutami, a kończyć ciemną nocą. Gdyby potrafił Pan wyobrazić sobie, co to naprawdę znaczy kierować pracą co najmniej dwudziestoosobowej grupy przez czterdzieści pięć minut (i wcale nie mam na myśli rozwrzeszczanych niekulturalnych nastolatków, chodzi po prostu o jak najefektywniejsze wykorzystanie czasu i "zagospodarowanie" wszystkich uczniów tak, żeby nikt nie zostawał w tyle i nikt się nie nudził), wiedziałby Pan, że nie do pomyślenia jest, by zajmować się jednocześnie udziałem w dyskusjach na internetowych forach. Krótka przerwa (pięć, najwyżej dziesięć minut) wystarcza zaledwie na to, by w pośpiechu zmienić dziennik, podręczniki i popędzić do innej sali i nowej grupy, nikt wtedy nie ma czasu ani głowy do dyskusji z nieprzychylnie nastawionymi internautami. Zdarza się, oczywiście, że nauczyciele mają okienka i nie przeznaczają ich na pracę - może właśnie wtedy wchodzą na fora. Ale to oznacza, że później popracować będą musieli w domu, na własnym sprzęcie i we własnym prywatnym czasie. Więc chyba nie ma o co kopii kruszyć. Pozdrawiam.
          • aw34 Re: Wyobraź sobie, że jestem emerytem 18.06.12, 21:55
            No tak korporacyjny niewolnik. Czego innego można się spodziewać niż chęci wsadzenia wszystkich w niewolnicze układy. Oj Polacy jak łatwo daliście się ogłupić tym co zarabiają krocie na waszej niewolniczej pracy. I jeszcze dajecie sobie wmówić róznym balcerowiczom, że tak jest dobrze, że tylko wtedy będziecie szczęśliwi, kiedy wszyscy będziecie tyrac na właściciela po 14 godzin. Gratulacje.
    • apas13 Re: Nie ma racji Paweł Huelle, wiem to, bo moja ż 18.06.12, 14:31
      Jeśli ktoś po 10 latach pracy w zawodzie, ciągłym dokształcaniu się i podnoszeniu kwalifikacji zawodowych, budowaniu doświadczenia i zawodowej rutyny w tym dobrym znaczeniu tego słowa, musiałby się do lekcji przygotowywać więcej, niż 4 godziny w tygodniu, oznaczało by to, że jest bardzo marnej klasy specjalistą.
      Uczyłem swego zcasu studentów. Przygotowanie interesującego sprawdzianu czy kolokwium zajmowało mi pół godziny, sprawdzenie dwóch grup po około 25 osób - godzinę. A robiłem to tylko przez rok i bez doświadczenia... Więcej czasu poświęcałem na przygotowanie zestawu lektur i samych zajęć, by były wciągające. Gdybyn jednak został w tej pracy na kolejny rok, ten czas uległby znacznemu skróceniu, bo wszak w dziedzinie, której uczyłem rewolucja kopernikańska nie nastapiła...
      • belferxxx 2 x 25 = 50 prac na godzinę czyli ok.1 na minutę! 18.06.12, 14:48
        Tak to można tylko testy wyboru sprawdzić, ale one i ich wyniki niewiele mówią i nauczycielowi i uczniowi!!!;-)
        • maaac Nie tylko. 18.06.12, 15:27
          Są tacy co sprawdzają pracę polegające na rozwiązywaniu zadań tylko na podstawie wyniku końcowego. No może jeszcze sprawdzają obliczenia dopuszczając tylko jeden jedyny prawidłowy tok postępowania. Jakakolwiek odchyłka od oczekiwanego wyniku końcowego czy jedynie słusznego toku rozwiązywania to ndst. Trzecia możliwość to osobnik tak ustawiający sprawdzian, że "i tak nikto go nie zda". Też można błyskawicznie sprawdzić.

          Miałem z takimi doczynienia jako uczeń/student.

          Osobiście sprawdzając prace studentów, gdzie wynik można było osiągnąć na wiele różnych sposobów, a także pracowicie szukając gdzie dany biedak popełnił błąd, że jego wynik odbiegał od spodziewanego (no ilu z was by chciało niezaliczyć pracy mimo, że wszystko było ok poza idiotycznym błędem zmiany znaku przy przepisywaniu równania z jednej strony kartki na druga?) poświęcałem na nie dużo dużo więcej czasu niż minutę z hakiem na jedną.
    • rafal9909 Nie ma racji Paweł Huelle, wiem to, bo moja żon... 18.06.12, 14:49
      Apeluje do wszystkich przepracowanych nauczycieli są inne zawody jesteście wykształceni pełni zapału do pracy zwolnijcie się pokażcie co potraficie na rynku pracy poczujcie ten "miód"
      • emigrant78 Re: Nie ma racji Paweł Huelle, wiem to, bo moja ż 18.06.12, 15:22
        A Ty zostań nauczycielem, poczuj tez ów miód:)
    • karl-raimund Nie bardzo widzę argumenty przeciw dłuższej pracy 18.06.12, 15:40
      "Nie bardzo widzę argumenty przeciw dłuższej pracy nauczycieli" twierdzi autor. Ale przecież zrównywanie 20 godzin nauczyciela z 40 godzinami "innych obywateli" ma sens tylko wówczas, gdy efekty pracy na jedną godzinę są takie same. Wtedy można powiedzieć, że nauczyciel pracuje mniej (bo krócej) i to jest niesprawiedliwe, niemoralne itd.

      Czy Państwo są rzeczywiście przekonani, że 1 godzina pracy nauczyciela = 1 godzinie pracy sklepikarza = 1 godzinie pracy policjanta = 1 godzinie pracy urzędnika = 1 godzinie pracy informatyka itd.
      • warczyslaw Re: Nie bardzo widzę argumenty przeciw dłuższej p 18.06.12, 16:11
        No rzeczywiście, porównywać efekty jednej godziny pracy informatyka (nie "informatyka")
        i nauczyciela. To trzeba mieć fantazję. Ciekawe które talenty są rzadsze.
        • tornson Re: Nie bardzo widzę argumenty przeciw dłuższej p 18.06.12, 16:29
          warczyslaw napisał:

          > No rzeczywiście, porównywać efekty jednej godziny pracy informatyka (nie "infor
          > matyka")
          > i nauczyciela. To trzeba mieć fantazję. Ciekawe które talenty są rzadsze.
          Krowy by pasał ten kolo, a nie byłby informatykiem, gdyby nie odebrał w szkole edukacji. Więc nie bredź.
          • jacek_dp Re: Nie bardzo widzę argumenty przeciw dłuższej p 18.06.12, 17:46
            To prawda, nauczyciele są potrzebni, ale po skończeniu szkoły średniej "ten kolo" skończył studia na informatyce i poziom jego kompetencji daleko przewyższa poziom kompetencji nauczyciela który go uczył. Dlatego "ten kolo" zarabia wielokrotnie więcej niż nauczyciel.
            • iluminacja256 Re: Nie bardzo widzę argumenty przeciw dłuższej p 18.06.12, 18:08
              ...Hmmm...Dziwna sprawa, bo informatyki lub matematyki w szkole tego kola, uczył równeiż kolo, który skończył informatykę lub matematykę z informatyką.

              Ja tak dziwnie trafiłam, ze klasy autorskie z programami mat-fiz. prowadzili u mnie goście, którzy zazwyczaj właśnie robili doktorat na matematyce/informatyce lub byli świeżo upieczonymi doktorami...Zdziwiony?
              • jacek_dp Re: Nie bardzo widzę argumenty przeciw dłuższej p 18.06.12, 18:35
                I owi doktorzy uczą informatyki w szkole średniej? Dorabiają do pensji na uczelni?
                Śmiem twierdzić, że gdyby byli kompetentni to pracowaliby dla dużych firm informatycznych za naprawdę duże pieniądze.
                • iluminacja256 Re: Nie bardzo widzę argumenty przeciw dłuższej p 18.06.12, 19:18
                  I owi doktorzy uczą informatyki w szkole średniej? Dorabiają do pensji na uczel
                  > ni?

                  Owszem. Mogę ci nawet podać nazwiska, choć bez ich wiedzy byłoby to nie fair.

                  >Śmiem twierdzić, że gdyby byli kompetentni to pracowaliby dla dużych firm

                  To byli ludzie z pasją i jajami, a kompetencjami przerastali niejednego, projekty to robili naukowo na uczelni, bo własnie dlatego robili doktoraty, a oprócz tego lubili uczyć ( I STUDENTÓW I UCZNIÓW) i w tych autorskich klasach wychowywali sobie młody narybek - w zasadzie wszyscy ich uczniowie walili na politechnikę jak w dym, podejrzewam, ze część została potem na polibudzie.

                  Ale zaby to zrozumieć, to trzeba najpierw przyjąć do wiadomości, ze istnieją ludzie, dla których DUZA FIRMA, to nie ejst szczyt marzeń, bo szczytem jest miedzynarodowy projekt wdrozeniowy zrobiony przez zespół na uczelni.
                  • jacek_dp Re: Nie bardzo widzę argumenty przeciw dłuższej p 18.06.12, 19:27
                    Kiedy ja pracowałem na politechnice też niektórzy tak myśleli. Dziwnym trafem poza naprawdę nielicznymi jednostkami na uczelni zostawali ci najsłabsi merytorycznie. Taka negatywna selekcja. Przykre ale prawdziwe.
                    Co nie znaczy że Twoi znajomi nie są takimi właśnie godnymi pochwały wyjątkami.
                    • tornson Re: Nie bardzo widzę argumenty przeciw dłuższej p 19.06.12, 11:07
                      jacek_dp napisał:

                      > Kiedy ja pracowałem na politechnice też niektórzy tak myśleli. Dziwnym trafem p
                      > oza naprawdę nielicznymi jednostkami na uczelni zostawali ci najsłabsi merytory
                      > cznie. Taka negatywna selekcja. Przykre ale prawdziwe.
                      > Co nie znaczy że Twoi znajomi nie są takimi właśnie godnymi pochwały wyjątkami.
                      To współczuję że kończyłeś jakąś "sołtysówkę" zamiast prawdziwej politechniki. W Gdańsku na polibudzie zostają ci najlepsi, oczywiście oni też robią doktoraty. Szczurki korporacyjne zwykle uczelnię kończą na trójkach i to często dzięki cwaniactwu (tak potrzebnemu w karierze szczurka korporacyjnego), co prawda zasada "po trupach do celu" na uczelni nie obowiązuje bo ktoś taki byłby zniszczony towarzysko, ale cwaniactwo przy zaliczaniu przedmiotów jest już wystarczającą cenzurką do kariery szczura.
                      • jacek_dp Re: Nie bardzo widzę argumenty przeciw dłuższej p 20.06.12, 06:32
                        :-) Ukończyłem Politechnikę Wrocławską , wydział elektroniki, specjalność automatyka przemysłowa. Byłem w grupie najlepszych 5% absolwentów. Od 1-go roku studiów pracowałem w Instytucie Cybernetyki Technicznej przy projektach na rzecz przemysłu, od 3-roku byłem już oficjalnie zatrudniony przez uczelnię, zaraz po obronie zatrudniono mnie jako niezależnego konstruktora. Po roku odszedłem z uczelni i założyłem własną firmę badawczo-rozwojową. Mam na dzień dzisiejszy 16 zarejestrowanych i opublikowanych wniosków patentowych a kolejnych kilka czeka na publikację.
                        Politechnika Gdańska jest jedną z najlepszych w Polsce ale to nie znaczy że panują na niej stosunki inne niż na Wrocławskiej. Jeśli na uczelni nie pracowałeś, byłeś tylko zwykłym studentem to nie masz całościowego obrazu.
                        Twój obraz "korporacji" także jest wypaczony. Pracowałem 9 lat w firmie którą można by tak nazwać. Nabór programistów i elektroników prowadziła albo przez ogólnopolskie konkursy programistyczne, po czym zatrudniała najlepszych w konkursie albo drogą tradycyjną, ale każdy kandydat do pracy musiał zdać egzamin wstępny z wiedzy zawodowej i znajomości języka angielskiego. Student który ukończył uczelnię na trójach nie miałby tam co robić bo w dziale kadr by go wyśmiali.
    • biheppy żonka odwala pańszczyznę i tyle 18.06.12, 16:04
      byc może pracuje nie umysłowo a fizycznie tylko w szkole. Pisarz tu głowinie mówił głównie o polonistach, którzy prac starszej młodzieży nie mogą sprawdzac w byle jak i gdzie. Nic nie piszesz o ciągłym dokształcaniu sie nauczycieli - byc moze twoja zona albo jest genuszem, albo ignorantem. I to nie chodzi li tylko o siedzenie na szkoleniach, kursach, konferencjach , ale i o czytaniu codziennym. A gdzie przygotowywanie imprez srodowiskowych? moja gmina tego wymaga ciągle. A tony papierów,które jasnie pani Hall wprowadziła?
      Z twojego listu wynika ze żona raczej z nudów i hobbistycznie traktuje swoja pracę, i tacy własnie "pedagodzy" psuja wizerunek nauczycieli, taka pancia z płaszczem na ramionach 5 min przed koncem lekcji.
      • ar.co Re: żonka odwala pańszczyznę i tyle 18.06.12, 16:59
        W każdej pracy o charakterze umysłowym trzeba się stale dokształcać. Różnica między pracą nauczyciela a każdą inną jest taka, że tylko nauczyciel to dokształcanie traktuje jako część 40-godzinnego tygodnia pracy i żąda za nie wynagrodzenia, a każdy inny zatrudniony dokształca się w czasie wolnym od pracy i za darmo. Ale oczywiście to nauczyciel jest biedny i pokrzywdzony.
      • dust-on-the-wind Re: żonka odwala pańszczyznę i tyle 18.06.12, 22:38
        no, i takich "pańszczyźnianych" nauczycieli jest 90 %. Dziś na innym wątku o nauczycielach od godz. 8 do popołudnia piekliło się stado belfrów. A przecież to godziny pracy. To jak - tacy "zapracowani" a mają czas klepać w klawisze? A dzieci "matka Teresa" pilnuje jak tu kwaknęła jakaś pindzia? Wiem jak wy pilnujecie - te liczne matury, egzaminy, rekolekcje Dni nauczyciela - wy ma cie wolne a rodzice kłopot co zrobić z dziećmi. Nie każdy pracuje na ćwierć etatu za całą (niemałą) pensję.
    • jan.gaj57 Nie ma racji Paweł Huelle, wiem to, bo moja żon... 18.06.12, 16:29
      Zapewne żona tego pana jest nauczycielką wychowania fizycznego. Inaczej nie da się wytłumaczyć tygodniowegp "obciążenia" tej pani.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka