netkultura 22.06.12, 16:34 Nic dodać nic ująć. To zaczyna być już wyrwa kulturowa. www.netkultura.pl/16902/jacek-toczkowski-cicha-wojna/ Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ar.co Pożółkłe kartki 22.06.12, 17:42 W pełni się zgadzam. Studenci nie znają podstawowego kodu kulturowego, nie rozumieją najbardziej podstawowych odniesień nie tylko do kultury, literatury czy historii ogólnoświatowej (tu sytuacja jest zupełnie dramatyczna), ale nawet polskiej, i to na poziomie nie uniwersyteckim, ale wczesnoszkolnym, w sferze nie wysublimowanych rozważań, tylko zupełnie podstawowych faktów. Odpowiedz Link Zgłoś
emeryt35 Pożółkłe kartki 22.06.12, 18:45 Mam identyczne obserwacje. Kiedyś w czasie wykładów na Politechnice kiedy dla rozluźnienia atmosfery pozwalałem sobie na małą dygresję w sferę np. literatury to reakcje wskazywały na zrozumienie ale w ostatnich latach było z tym coraz gorzej. i cytując prof. Krzemińskiego "coraz bardziej rezygnowałem z takich uwag ograniczając się ściśle do tematu" Odpowiedz Link Zgłoś
der-chef Re: Pożółkłe kartki 22.06.12, 19:03 Jasny gwint, z pół roku temu w rozmowie ze znajomym nauczycielem, tenże nauczyciel stwierdził dokładnie to samo. Swoje notatki do lekcji w zawodówce mógł spokojnie przekazać swojej córce, wykładowczyni na pewnej wyższej uczelni. Odpowiedz Link Zgłoś
karl-raimund Jedna uwaga... 22.06.12, 20:48 Jedna uwaga do tekstu. Uniwersytet nie tyle zmienia się w zawodówkę, co jest zmieniany przez kadrę. To my sami decydujemy, że wygodniej, łatwiej i bezpieczniej jest podporządkować się zjawiskom, o których wiemy, że są złe. Profesor zwala winę za niskie wymagania na dziekana, dziekan na rektora, rektor na minister Kudrycką, minister Kudrycka na..., a nie, minister Kudrycka nie ma żadnych wątpliwości; wszystko jest cacy, wszystko jest okey. Jak w Ameryce. Tak czy owak: nie oszukujmy sami siebie! - to my się godzimy na to, że uniwersytety będą szkołami zawodowymi (w najlepszym wypadku) lub punktami szkoleniowymi (w najgorszym). Odpowiedz Link Zgłoś
trzy.14 Re: Jedna uwaga... 23.06.12, 12:55 Nie wydaje mi się, by całą winę za stan Uniwersytetu należało przypisywać kadrze. Jeżeli dziś ponad 50% populacji podejmuje studia wyższe, to oznacza to, że studia podejmują - i kończą! - osoby, które 30 lat temu zakończyłyby swoją edukację na szkole zawodowej. Sam fakt przedłużenia edukacji nie jest zły. Złe jest to, że udaje się, że wszystkie uczelnie i wszystkie kierunki na tych uczelniach są równie ważne. Że dyplom absolwenta Wyższej Szkoły Pobierania Czesnego w Koziej Wólce jest równie dobry jak dyplom informatyka z UJ. Postępujące z roku na rok zaniżanie poziomu studiów na niegdyś renomowanych uczelniach jest efektem algorytmu, który nagradza za wydawanie dyplomów a nie przekazywanie wiedzy i umiejętności. Tak więc na zajęcia z filozofii, informatyki, historii, psychologii wciąż trafia mała grupka studentów, którzy słyszeli o Nietzchem, logarytmach, konstytucji marcowej czy Freudzie. Jednak trafia tam też spora grupa osób, które należałoby cofnąć co najmniej na rok do szkoły średniej, a których ze studiów się nie wyrzuca, bo nie byłoby za co wypłacić pensji. Odpowiedz Link Zgłoś
karl-raimund Re: Jedna uwaga... 24.06.12, 22:49 Nie zwalam całej winy na kadrę. Uważam jednak, że w pewnych sprawach sami podcinamy gałąź na której siedzimy. Przykład: członkowie wydziału historii przegłosowują takie kryteria rekrutacji, że można zostać studentem historii bez matury z historii. I co? I nikt z szacownego grona kolegów i koleżanek nie ma cywilnej odwagi, by wstać i powiedzieć: dość! Przykład numer 2: student pisze pracę licencjacką/magisterską. Praca ma charakter empiryczny, ale brak w niej pytania badawczego, hipotezy, metody, danych, wnioskowania, wniosków. Praca nie nadaje się do niczego. Co robi promotor? Radzi, by student napisał ok 80-100 stron, dołożył "ładną" bibliografię (dzięki co wujku Google) i puszcza pracę z oceną dostateczną lub, o zgrozo, dobrą! A niby dlaczego każdy, kto cokolwiek napisze ma dostać ocenę pozytywną? Ale o tym kadra kolegów i koleżanek nie chce nawet słyszeć. Puszczają wszystkich jak leci. Odpowiedz Link Zgłoś
trzy.14 Re: Jedna uwaga... 25.06.12, 10:35 karl-raimund napisał: > Przykład: członkowie wydziału historii przegłosowują takie kryteria rekrutacji, > że można zostać studentem historii bez matury z historii. I co? I nikt z szaco > wnego grona kolegów i koleżanek nie ma cywilnej odwagi, by wstać i powiedzieć: > dość! To jest powszechna praktyka!!! Podobnie mozna zostać inżynierem bez matury z fizyki! Nawet na podstawowym poziomie! Nie jest tu winna kadra, tylko ministerstwo ze swoim algorytmem podziału pieniędzy promującym liczbę studiujących COKOLWIEK i zupełnie niewrażliwym na jakość kształcenia. Gdyby ci historycy zagłosowali inaczej, dziś 3/4 z nich pracowałoby poza uczelnią. > > Przykład numer 2: student pisze pracę licencjacką/magisterską. Praca ma charakt > er empiryczny, ale brak w niej pytania badawczego, hipotezy, metody, danych, wn > ioskowania, wniosków. Praca nie nadaje się do niczego. Co robi promotor? Radzi, > by student napisał ok 80-100 stron, dołożył "ładną" bibliografię (dzięki co wu > jku Google) i puszcza pracę z oceną dostateczną lub, o zgrozo, dobrą! A niby dl > aczego każdy, kto cokolwiek napisze ma dostać ocenę pozytywną? Ale o tym kadra > kolegów i koleżanek nie chce nawet słyszeć. Puszczają wszystkich jak leci. Mój komentarz: a) rekordzista opiekował się w Polsce 150 pracami dyplomowymi jednocześnie. b) proszę sie spytać kogoś w ministerstwie czym różni się praca magisterska od licencjackiej, albo licencjacka od magisterskiej, gwarantuję, że odpowiedź będzie wykrętna. Odpowiedz Link Zgłoś
kontakt-gw Buńczuczny(?) tekst studentow 22.06.12, 23:32 Dla ścisłości Autorem tekstu jest Tomasz Wysocki, który studentem już nie jest. Samo określenie wypowiedzi studentów jako "buńczucznych" jest co najmniej niesmaczne i niegodne nauczyciela akademickiego. Odpowiedz Link Zgłoś
w_goroncej_wodzie_company Re: Buńczuczny(?) tekst studentow 23.06.12, 11:48 no, no, nie wiedziałem, że określenie czegoś przymiotnikiem "buńczuczne" jest obraźliwe i niegodne nauczyciela akademickiego... proponuję spotkanie ze słownikiem języka polskiego, a przedtem "baranka" z szybkiego rozbiegu! ps. synonim.net/synonim/bu%C5%84czucznie Odpowiedz Link Zgłoś
trzy.14 Re: Buńczuczny(?) tekst studentow 23.06.12, 13:33 Ale określenie "buńczuczny" w tym kontekście ma wydźwięk pejoratywny, jakby "głupi" studenci nie mieli prawa głosu, chyba że byłby to głos poparcia dla kadry. Tymczasem ich postulaty są całkiem rozsądne i dziwię się, że tak elementarne sprawy stanowią przedmiot sporu. Efekt takiego traktowania studentów, a szerzej - nauczania uniwersyteckiego - jest taki, że kogo stać materialnie i intelektualnie, wyjeżdża na studia za granicę. W konsekwencji nasze szkoły wyższe w coraz bardziej nieodwracalny sposób zamieniają się w profesjonalne kombinaty pedagogiczne lub wyższe szkoły pobierania czesnego/dotacji dydaktycznej(*) oraz - to funkcja najważniejsza! - Kustoszy Świętej Tradycji Akademickiej. (*) niewłaściwe skreślić Odpowiedz Link Zgłoś
kontakt-gw Re: Buńczuczny(?) tekst studentow 27.06.12, 09:14 Opowiadal mi kiedys bardzo wazny profesor University of Exeter, ze mieli u siebie stypendystow/absolwentow z dobrej polskiej uczelni technicznej. Przez pierwsze miesiace zastanawiali sie czy ich NIE ODESLAC Z POWROTEM do POlski. Po POL ROKU udalo im sie wreszcie przekonac "typowy wytwor polskich uczelni", ze jednak oczekuje sie od nich INICJATYWY, KRYTYCZNEGO MYSLENIA i SAMODZIELNOSCI. Pol roku trwalo podobno "przestawianie mentalnosci" wyniesionej z typowej "czolowej" polskiej uczelni, ktora wg The Economist "przekuwa diamenty na wegiel". Okazalo sie wtedy, ze sa SWIETNI!!! A bylo to jeszcze w XX wieku czyli PRZED nowa testowa matura i przy zdecydowanie mniejszej "masowosci" klsztalcenia. Na uczelni angielskiej udalo sie zmienic przyzwyczajenia mlodych ludzi w pol roku - dajac im szanse pracowac w kreatywnym i rozdyskutowanym srodowisku. Nawet jezeli uczelnie dostaja niesamodzielnych, schematycznie myslacych maturzystow, dlaczego nie jest mozliwe osiagniecie tego samego w ciagu pieciu lat na polskiej uczelni? Odpowiedz wydaje sie dla mnie oczywista. Toz tworcy programow, reformy, Karty Nauczyciela, a przede wsszystkim sami nauczyciele to PRODUKT polskich uczelni i EFEKT panujacego tam feudalizmu i mentalnosci. Juz w pierwszym zdaniu Autor artykulu pokazuje jaka jest to mentalnosc i jak bardzo krol jest nagi. Jak mozna w tej sytuacji oskarzac studentow, ze sa tacy jak wymagal od nich system bedacy wprost pochodna "idealow" wytworzonych na polskich uczelniach i ksztaltowanych tam postaw? Wstyd drodzy "profesorowie", wychowawcy calych pokolen Polakow, ze nie potraficie zrozumiec tak elementarnych zaleznosci i skutkow Waszego poczucia calkowitej nieomyslnosci i dlawienia wszelkiej niezaleznosci i dyskusji zanim sie jeszcze zacznie. Odpowiedz Link Zgłoś
mn7 Re: Pożółkłe kartki 23.06.12, 13:46 Rzecz jasna "pożółkłe kartki" są pewnym symbolem - lapidarną etykietką pewnego zjawiska. Jak "budka z piwem" której w polskim krajobrazie nie ma od prawie pół wieku, ale funkcjonuje jako pewne hasło. Nie chodzi więc oczywiście o dosłowne "odczytywanie z żółtych kartek". Profesor wskazuje, dlaczego także i w przenośni przestaje to być możliwe i wskazuje trafne. Znika kod kulturowy, do którego można by się odwoływać. To, że kolejne pokolenia studentów nie znają tych samych "kultowych" filmów jest oczywiste i zrozumiałe. Zanika jednak znajomość faktów o charakterze elementarnym. Nie jakichś erudycyjnych ciekawostek - podstawowych dat, nazwisk, cytatów. Odpowiedz Link Zgłoś
flamengista "studenci nie rozumieją" 25.06.12, 19:42 Nie, nie rozumie jakieś 70-80% społeczeństwa. Zawsze tak było. Różnica polega na tym, że teraz 50% młodych idzie na studia, a wcześniej było to góra 30%. I po prostu tych mniej utalentowanych i niedouczonych jest niestety więcej. Ten system musi paść wcześniej czy później, bo i tak lud (pracodawcy) widzi, że król (absolwenci) jest nagi (bez wiedzy). Nie ma cudów, jedynym rozwiązaniem jest przywrócenie elitarności studiów. Oczywiście o licencjacie można zapomnieć - obecnie to poziom dawnej matury. Na uratowanie prestiżu magisterki może być już teraz za późno. Cała nadzieja w studiach doktoranckich - będą odpowiednikiem dawnych magisterskich, z lat 90tych XX w. Odpowiedz Link Zgłoś