Dodaj do ulubionych

Naga prawda o kibucach, czyli czym mężczyźni ró...

06.07.12, 01:18
Czy wyciąganie generalnych wniosków "Cała reszta to kulturowe stereotypy..." po przeczytaniu jednego artykułu naukowego sprzed 7 lat to nie jest przypadkiem wybieraniem sobie wisienki? Podobnych artykułów ukazują się dziesiątki, z tak dobranymi punktowaniami, parametrami itp. że każdy dla siebie znajdzie artykuł, który udowodni to, co jemu miłe.

Wydaje mi się, że jednak nadal więcej o rzeczywistości mówi banalne przeglądanie tabel arcymistrzów szachowych, laureatów medalu Fieldsa, noblistów z ekonomii czy z fizyki itp. itd. W ciągu ostatnich czterech pokoleń nie nastąpiły tu zauważalne zmiany, choć zarazem w położeniu kobiet w świecie zachodnim zaszła w tym czasie rewolucja. Dzięki niej w wielu krajach w ostatnich latach jest więcej kobiet z wyższym wykształceniem niż mężczyzn. Tyle że w ogóle śladów tej rewolucji nie widać na najwyższym poziomie naukowej kreatywności.
Obserwuj wątek
    • marekkrukowski Re: Naga prawda o kibucach, czyli czym mężczyźni 06.07.12, 11:26
      > Wydaje mi się, że jednak nadal więcej o rzeczywistości mówi banalne przeglądani
      > e tabel arcymistrzów szachowych,

      Przecież szachy to nie była żadna rzeczywistość (nie była - bo dziś szachy w ogóle nie są już niczym). W krajach, w których były popularne, to tradycyjny był to tradycyjny sposób spędzania czasu poza domem (i poza życiem) przez mężczyzn, którzy nie mieli zdrowia do alkoholu. W krajach takich jak Polska, to było pole ucieczki dla zupełnie wyobcowanych.
      • emcza Re: Naga prawda o kibucach, czyli czym mężczyźni 07.07.12, 19:05
        marekkrukowski napisał:

        > Przecież szachy to nie była żadna rzeczywistość (nie była - bo dziś szachy w og
        > óle nie są już niczym). W krajach, w których były popularne, to tradycyjny był
        > to tradycyjny sposób spędzania czasu poza domem (i poza życiem) przez mężczyzn,
        > którzy nie mieli zdrowia do alkoholu. W krajach takich jak Polska, to było pol
        > e ucieczki dla zupełnie wyobcowanych.

        Fascynują mnie ludzie, którzy uważają że jak się czegoś nie pokazuje w TV to to nie istnieje.
        www.pzszach.org.pl/
    • joanelle Re: Naga prawda o kibucach, czyli czym mężczyźni 06.07.12, 15:44
      Owszem, to mówi bardzo dużo o rzeczywistości, ale niekoniecznie o WRODZONYCH różnicach, bo może być równie dobrze kwestią socjalizacji. Notabene, dotyczy to również orientacji w terenie (wiemy, że dziewczynki są w tym kiepskie, więc ich tego nie uczymy), empatii (bo facet powinien być racjonalnym twardzielem), a także (przyznawania się do) masturbacji (kobieta nie powinna nadmiernie interesować się seksem).
      • dean08 Re: Naga prawda o kibucach, czyli czym mężczyźni 06.07.12, 16:03
        Jedna rzecz mnie fascynuje - skoro niczym się nie różnimy to jak to się stało, że to tylko jedna płeć rzekomo gnębi tę drugą: znaczy się lepiej zarabia, ma lepsze stanowisko. Co zadecydowało?
        • maaac Re: Naga prawda o kibucach, czyli czym mężczyźni 06.07.12, 16:24
          :) hehe no cóż

          Pech polegający na niezrozumieniu statystyki i nie zrozumieniu faktu, że inny nie znaczy gorszy.

          Statystycznie mieszkańcy określonych rejonów świata mogą wykazywac odchyłki od średniej światowej na plus lub minus pod względem różnych cech organizmu. Tylko czy to czyni ich lepszym czy gorszyum w sensie "globalnym". Czy Murzyn (cholera afrykańczyk to mieszkaniec Afryki, a nie cecha wyglądu/budowy ciała) przez to, że lepiej znosi ciepło, a gorzej zimno jest lepszy w sensie ogólnym od Eskimosa? No ale czy dotyczy ta różnica każdej dowolnej pary Murzyna i Eskimosa? Oczywiście, ze nie!
          Nie jest niczym lepszy poza tą cechą i nie oznacza to, że dowolny Murzyn będzie pod tym względem lepszy od dowolnego Eskimosa. To tylko sprawa szansy a nie pewności.


          Kobiety (statystycznie) wykazują przewagę określonych cech, a mężczyźni innych. Wynika to z budowy ciała, gospodarki hormonalnej. No i oczywiście jak się weźmie dowolną kobietę i dowolnego mężczyzna nie ma najmniejszej gwarancji, że akurat ta para nie będzie miała cech wręcz odwrotnych niż "statystyczne".
        • snowshoe Re: Naga prawda o kibucach, czyli czym mężczyźni 08.07.12, 13:09
          Jak masz małe przy piersi, to trudno jest latać po lesie i polowac. Jak małe wyję, to się nie skupisz na zarządzaniu. I tak, krok po kroku ewolucja doprowadzila do specjalizacji w celu zapewnienia ciągłości gatunku. Miliony lat.
          W bezdzietnym małzeństwie dwóch naukowców: kto z reguly przygotowuje posilki i sprząta? A kto w związku z tym może się bardziej skupic na robocie? A jak juz urodzi się dziecko, to kto przerywa kariere naukową? Na litość boską, chlopie...
      • maaac Re: Naga prawda o kibucach, czyli czym mężczyźni 06.07.12, 16:15
        Obawiem się, że akurat "orientacji w terenie" nie da się nauczyć. Człowiek to ma lub tego nie ma. Tak samo umiejętność czytania jakichkolwiek planów czy map i na ich podstawie "widzenia" tego jak to ma wyglądac w realnym świecie. Tzn. bez nauki człowiek tego nie będzie umiał ale NIE każdy uczony tego opanuje tą umiejętność w równym stopniu. Tak samo jak naukę grania na instrumentach.

        Czy kobiety są w tym gorsze? Trzeba by było robić naprawde badania na dużych populacjach dzieci - wpierw je uczyć tak samo a potem sprawdzać jakie są efekty nauki.

        W każdym razie wiem, że kobiety miewają z tego poowdu problemy. Jezeli któraś to umie zbyt wiele osób nie chce w to uwierzyć. :) No ale jaką koleżanka inżynier architekt miała satysfakcję, gdy wezwana na plac budowy przez robotników pod hasłem "ten plan jest do d**" odwróciła im go bez słowa do góry nogami.
        • dean08 Re: Naga prawda o kibucach, czyli czym mężczyźni 06.07.12, 16:31
          Tylko, że z tego artykułu wynika, iż różnice to tylko empatia, orientacja i masturbacja. W każdej innej dziedzinie ma być tak samo. A jakoś nie chce ;-).
          • yzek Rzeczywistość nie pasuje do założeń 07.07.12, 06:37
            Tym gorzej dla niej. Będziemy ją urabiać wszelkimi sposobami, aż zacznie. A nawet jeśli nie zacznie: zawsze pozostanie parytet!

            Y.
          • maaac Re: Naga prawda o kibucach, czyli czym mężczyźni 08.07.12, 13:28
            :)

            No cóż WO jest tylko człowiekiem i wiara (hehe najśmieszniejsze, że o tym właśnie jest artykuł) w określone "prawdy" mogą mu przesłaniać świat realny.

            Przy tym wygląda, że się nawet nie zastanowił nad tym o czym pisze. Empatia jest jednym ze składników umiejętności "zarządzania" innymi ludźmi. Jak umiejętność empatii na to wpływa można różnie dyskutować. Jednak jej wpływu NIE da się zanegować. Jeżeli wiec JEST różnica w odczuwaniu empatii musi więc się odbijać i na umiejętności zarządzania.

            Następna sprawa o czym WO pewnie "Zapomina" to, że umiejętność podejmowania prawidłowych decyzji "zarządzających" to jedno a umiejętność ich egzekwowania u podwładnych to drugie. I można sobie na głowie stawać i nogami tupać ale ze względu na działanie nie tylko świadome ale i podświadomości procentowo znacznie więcej i znacznie częściej osób posłucha poleceń wydawanych tonem nie znoszącym sprzeciwu poleceń człowieka mającego 150 kg żywej wagi, głównie w mięśniach i 210 cm wzrostu niż pisku osoby 40 kg z 155 cm. Tak po prostu jest.

            Zwłaszcza, ze ten "wielgaśny" od małego (a właściwie od momentu gdy wyraźnie wyrósł nad grupę rówieśniczą) jest nauczony, że wszyscy go się słuchają i jego głos i postawa NAPRAWDĘ wyraża takie przekonanie, że nie widzi innej możliwości, że zrobi się to co chce. Ten mały musi dopiero "wyrabiać" w sobie i w swoim otoczeniu tego typu nastawienie.

            No a teraz ile mamy kobiet 210 cm i 150 kg żywej wagi, a ilu mężczyzn? Co oczywiście, NIE oznacza, że jak jakaś kobieta będzie miała takie cechy, że nie będzie równie przekonująca co 100 innych mężczyzn z takimi predyspozycjami fizycznymi - oczywiście będzie. Tyle, że takich kobiet jest bardzo, ale to bardzo malutko.
        • cytrynowe Re: Naga prawda o kibucach, czyli czym mężczyźni 07.07.12, 14:07
          maaac napisał:

          > Obawiem się, że akurat "orientacji w terenie" nie da się nauczyć. Człowiek to m
          > a lub tego nie ma.

          Jasne, że się da, nawet szczury potrafią się nauczyć. Ludzie dobrze orientujący się w terenie też zapewne nie mieli tej umiejętności w wieku dwóch lat i zapewne nie jest ona u nich na stałym poziomie.
          Jest jakieś plemię w Australii, w którym nie używa się określeń "na lewo", "na prawo", tylko "na wschód", "na północ", "na zachód", "na południe". I tam już kilkuletnie dziewczynki orientują się w przestrzeni lepiej niż praktycznie wszyscy polscy mężczyźni.
      • aaron_agorenstein Oj, chyba też coś mówi o wrodzonych różnicach 07.07.12, 13:13
        Skoro sytuacja kobiet, ich socjalizacja itp. zmieniła się w ogromnym stopniu w ciągu ostatnich kilku pokoleń, a na szczytach pewnych dziedzin praktycznie ani drgnie, to coś to mówi.

        Liczba kobiet, które skończyły matematykę czy fizykę itp., czy nawet porobiły doktoraty, wzrosła pewnie kilkunastokrotnie, ale tam, gdzie w grę wchodzi kreatywność na najwyższym poziomie, kobiet nie przybyło. Te nieliczne wybitne przebijały się zresztą już dawniej (żeby wspomnieć tylko o naszej Marysi Skłodowskiej). "Feminizm" (tak to umownie określmy) pomógł tylko średniaczkom i jako zagrożenie odbierany jest głównie przez mężczyzn średniaków.

        Kto złośliwy mógłby też powiedzieć, że coraz większy udział kobiet w nauce jest spowodowany tym, że nauka dziś działa ogromnie ekstensywnie, zatrudniając miliony "rzemieślników nauki". Wykonuje się i zestawia wyniki dziesiątków milionów doświadczeń itp. do czego kobiety świetnie się nadają (wg stereotypu są pilniejsze od mężczyzn).
        • cytrynowe Re: Oj, chyba też coś mówi o wrodzonych różnicach 07.07.12, 14:12
          aaron_agorenstein napisał:

          > Skoro sytuacja kobiet, ich socjalizacja itp. zmieniła się w ogromnym stopniu w
          > ciągu ostatnich kilku pokoleń, a na szczytach pewnych dziedzin praktycznie ani
          > drgnie, to coś to mówi.

          To coś mówi o twojej niewiedzy, bo drga przecież bardzo mocno, tylko że liczba noblistów albo szachowe rankingi to po prostu bardzo kiepski miernik drgań.
          • aaron_agorenstein To zaproponuj lepszy miernik? 07.07.12, 16:40
            Może daj przykład jakiejś inspirującej teorii stworzonej przez kobietę? Jakiegoś ciekawego twierdzenia matematycznego? (bo nieciekawych to się udowadnia przynajmniej kilkadziesiąt tysięcy rocznie)

            Drga na poziomie średnim. Dobrego doktoratu, niezłej habilitacji, porządnej profesury. Ale mnie chodzi o ten poziom, gdzie powstaje coś nowego, a nie ten, gdzie pilnie i z drobnymi sukcesikami obrabia się stare.
            • cytrynowe Re: To zaproponuj lepszy miernik? 07.07.12, 17:14
              Nie muszę proponować lepszego, żeby uznać twój za głupi. Poczytaj sobie o kulisach przyznawania Nobli, ile tam liczy się znajomości, emocji i osobistych gierek (np. w ostatnim Świecie Nauki o szczepionkach przeciw polio). Spróbuj zrobić profesurę i przekonaj się sam, że nauki nie da się uprawiać samemu, to jest praca zespołowa. Zawsze tak było, tylko uproszczone przekazy o starych geniuszach dają ci złudę, że ktoś sam jeden ze swoją kreatywnością odkrył wszystko i absolutnie niczego nie zawdzięczał swojej rodzinie, znajomym i uczniom. No i w końcu odpowiedz sobie na pytanie: jaką szansę ma profesor z penisem na poznanie kogoś, kto zgodzi się robić mu jedzenie, prać, prowadzić dom, zajmować się dziećmi i ogólnie pozwoli się skupić profesorowi całkowicie na nauce? A jakie szanse ma na to profesor-kobieta?

              Nie mówiąc oczywiście o tym, że ludzie zdobywający Noble i medale Fieldsa to wyjątkowo rzadkie wyjątki. Praktycznie żaden mężczyzna nie zdobył ani Nobla ani Fieldsa, więc nijak się te nagrody mają do życia większości mężczyzn i większości kobiet i do dyskusji na temat różnic między płciami. Nobel Bohra nie czyni Jarosława Gowina dobrym fizykiem i nic nam nie mówi na temat tego, czy Jan Kowalski powinien dzielić z żoną domowe obowiązki.

              Co do ciekawych osiągnięć matematycznych, to polecam prace Ruth Lawrence z teorii węzłów.
              • aaron_agorenstein Skoro nie potrafisz zaproponować nic lepszego 07.07.12, 19:55
                nawet od "głupiego miernika", to nie świadczy to dobrze o twojej kreatywności.

                To o czym tu z Tobą dyskutować. O Twoich luźnych impresjach związanych z kulisami nagrody Nobla i niedorzecznych uwagach, że mężczyźni głównie dlatego są bardziej kreatywni od kobiet, bo są oprani i nakarmieni.
                • snowshoe Re: Skoro nie potrafisz zaproponować nic lepszego 08.07.12, 13:27
                  Jak nie masz wiktu i opierunku, to swoją kreatywność musisz kierowac wlaśnie w te rejony, aby przetrwac. Co z kolei powoduje, że nie kierujesz ich w stronę wyższej matematyki. A eżeli uprzesz się kierować ją nadal ku matematyce, to długo nie potrwa, bo mózg bez paliwa stopniowo staje się mniej kreatywny, aż do zera.
                  Stereotypy - istnieją? Wpływają na ludzkie decyzje? Jak dowodzi opisane w artykule badanie dotyczące ocen prac naukowych - istnieją i mają się świetnie. I używa ich każdy, pracodawca ustalający poziom wynagrodzenia rowniez. Współpracownicy również. Zmiany stereotypów mogą następować tylko bardzo powoli i potrzeba na to wielu pokolen.
                  I rozumiem, że w Twoim przekonaniu spływa na Ciebie łaska uświęcająca wynikająca z przynależności do lepszej w Twoim mniemaniu płci? A przyszlo Ci kiedys do glowy,aby zostawić w spokoju te dywagacje i zająć się tym, aby coś w życiu zacząć robić po prostu lepiej, bez porównywania się ciągle do kogoś? Bo tym sposobem można dojść do absurdu.
                  • aaron_agorenstein Nie rozśmieszaj mnie 08.07.12, 14:57
                    W dzisiejszych czasach wikt i opierunek to pestka. Wiem, bo przez lata sam się żywiłem i opierałem i miałem wtedy WIĘCEJ czasu niż teraz, kiedy prowadzę życie rodzinne.

                    Owszem, w czasach kiedy prało się w balii i rozpalało w piecu to były zajęcia pracochłonne, rozpraszające i wymagające sporych umiejętności. Ale teraz??? Wrzucenie łachów do pralki zajmuje akurat ten czas, gdy gotuje się woda na herbatę. Podobnie z ich rozwieszeniem. Prasować można słuchając dla relaksu kwartetów Haydna. Itp. itd.

                    Nie pisałem, że stereotypy nie istnieją. Przeciwnie, podkreślałem, że w ciągu ostatnich trzech pokoleń stereotypy zmieniły się radykalnie i kobieta może bez problemu dziś robić doktorat z matematyki i w jej środowisku nikt nie uzna jej za dziwadło.

                    Pytam, czemu ta obecność kobie w naukach ścisłych nie przekłada się na wyniki z najwyższej półki.

                    Osobiście do nikogo się nie porównuję, ani do kobiet, ani do rudych, ani do Murzynów itp. Komentuję artykuł, który na podstawie jednej pracy z dobranymi z sufitu "punktami", dowodzi, że "łaska" spływa na obie płcie w zasadzie po równo. A to po prostu nieprawda.
                    • bumcykcykhopsiup Re: Nie rozśmieszaj mnie 09.07.12, 19:52
                      zgadza sie. laska nie splywa rowno. w przyrodzie nie ma czegos takiego jak sprawiedliwosc. mezczyzna jest statystycznie wiekszy i silniejszy i niczyj lament tego nie zmieni.
                      pytanie brzmi czy jest madrzejszy, czy tez moze pozycje zawdziecza silowemu wepchnieciu kobiet w role pomocnicy.
                      ale jeszcze troche to potrwa zanim tego sie dowiemy.
                      ps. pomysly z parytetami uwazam za skandaliczny. jakbym byl kobieta i by mnie awansowali to naprawde mialbym zagwozdke czy to stalo sie z powodow kwalifikacji czy parytetow, ktore de facto z kobiet czynia osoby drugiej kategorri, ktore musza dostac bonusa bo same sa niepelnosprytne. zreszta jedna brytyjska dziennikarka (nietsety nie pamietam nazwiska) z tego powodu dostala piany.
                      • aaron_agorenstein Cała zabawa w "gendery" to wojna średniaków 09.07.12, 20:36
                        Korzystają na niej średnio uzdolnione (czyli nie tak ambitne kobiety), a boją się jej średnio uzdolnieni mężczyźni.
                      • ewelina_1 Re: Nie rozśmieszaj mnie 11.07.12, 00:52
                        bumcykcykhopsiup napisał:

                        > ps. pomysly z parytetami uwazam za skandaliczny. jakbym byl kobieta i by mnie a
                        > wansowali to naprawde mialbym zagwozdke czy to stalo sie z powodow kwalifikacji
                        > czy parytetow, ktore de facto z kobiet czynia osoby drugiej kategorri, ktore m
                        > usza dostac bonusa bo same sa niepelnosprytne.
                        A czy mężczyźni, gdy dostają awans to też zastanawiają się czy dostali go z powodu kwalifikacji czy kolesiostwa? Czy mężczyźnie nie przeszkadza, że dostał awans, bo wódę pił razem z szefem podczas firmowej imprezy czy wyjazdu służbowego? Albo że spotkał się z szefem w agencji towarzyskiej? To skąd nagle takie święte oburzenie?
                        • bumcykcykhopsiup Re: Nie rozśmieszaj mnie 11.07.12, 10:52
                          porownywanie awansu z powodu picia wodki do parytetow jest zenada.
                          picie wodki to wybor moralny tak jak dawanie dupska dla awansu.
                          parytet to rozwiazanie ustrojowe zmuszajace wszystkie kobiety do, jak raczylas napisac, picia wodki lub dawania dupska.
                          • ewelina_1 Re: Nie rozśmieszaj mnie 11.07.12, 11:47
                            Coś się poplątałeś. Teoretycznie o awansie powinny decydować kwalifikacje. Ale tak nie jest. Mężczyźni tworzą układy i układziki i nie mają najmniejszej ochoty zaprosić do swojego grona kobiet. Przypominam, że to grono decyzyjne, w którym najważniejszą rolę powinny grać kompetencje. Czy masz na to jakieś sensowne rozwiązanie? Ja nie jestem zwolenniczką parytetów. Ale właśnie żenujące jest, gdy sugerujesz że kobiety mają się wstydzić a mężczyźni nie, choć żadne nie ma czystej sytuacji.
                            • bumcykcykhopsiup Re: Nie rozśmieszaj mnie 11.07.12, 12:30
                              "sugerujesz że kobiety mają się wstydzić a mężczyźni nie"
                              moje slowa- picie wodki to wybor moralny tak jak dawanie dupska dla awansu.
                              zauwaz ze picie wodki zrownalem z prostytuowaniem sie.
                              cala polska jest oparta na ukladach i ukladzikach. co nie znaczy ze sensownym rozwiazaniem jest danie kazdemu jakiegos parytetu. mlodzi tez powinnin miec parytety? albo ludzie ze wsi? osoby samotne? z rodzin wielodzietnych? z domow dziecka? niepelnosprawni (w tym takze umyslowo)? osoby w wieku przedemerytalnym? tych kategorii i parytetow mozna mnozyc, bo kazda z tych grup jest w pewien sposob w tyle jesli chodzi o dostep do stanowisk kierowniczych.
                              ile osob na wozkach inwalidzkich jest w polsce zarzadach? podejrzewam ze rowne zero. a wy o kibietach. rozumiem ze koszula blizsza cialu, ale w takim razie nie mow o sorawiedliwosci dziejowej.
                              • ewelina_1 Re: Nie rozśmieszaj mnie 18.07.12, 21:06
                                bumcykcykhopsiup napisał:

                                mlodzi tez powinnin miec pary
                                > tety? albo ludzie ze wsi? osoby samotne? z rodzin wielodzietnych? z domow dziec
                                > ka? niepelnosprawni (w tym takze umyslowo)? (...)
                                > ile osob na wozkach inwalidzkich jest w polsce zarzadach? podejrzewam ze rowne
                                > zero. a wy o kibietach. rozumiem ze koszula blizsza cialu, ale w takim razie ni
                                > e mow o sorawiedliwosci dziejowej.
                                A stracisz miejsce w zarządzie, jeśli przeprowadzisz się na wieś, rozwiedziesz albo po wypadku zaczniesz poruszać się na wózku inwalidzkim? To PO CO dajesz kretyńskie przykłady? Masz świadomość, że pajacujesz? W naszej kulturze główny podział w społeczeństwie był i jest ze względu na płeć. Twoi przdkowie nie musieli walczyć np. o prawa wyborcze czy o prawo do nauki. Połowa populacji była i czasami nadal jest poniżana tylko dlatego że brak im jednego organu do siusiania. I teraz gdy kobiety chcą mieć identyczne prawa jak mężczyźni, to kpisz z nich. I niby dlaczego mam nie mówić o sprawiedliwości dziejowej? Bo TY tak chcesz?

                                > ps. w jaki sposob parytet ma sie do kompetencji?
                                > jak partytet zostanie wprowadzony, to do zarzadow zostana wprowadzone krewne, siostry
                                > lub zony tych wlasnie mezczyzn z tzw "ukladow". i kompetencje wciaz pozostana najmniej
                                > wazne
                                nie pytam się w jaki sposób parytet się ma do kompetencji. Pytam się, czy masz jakieś inne sensowne rozwiązanie.
                            • bumcykcykhopsiup Re: Nie rozśmieszaj mnie 11.07.12, 12:34
                              ps. w jaki sposob parytet ma sie do kompetencji?
                              jak partytet zostanie wprowadzony, to do zarzadow zostana wprowadzone krewne, siostry lub zony tych wlasnie mezczyzn z tzw "ukladow". i kompetencje wciaz pozostana najmniej wazne.
            • q.piatkow Re: To zaproponuj lepszy miernik? 07.07.12, 19:03
              Chociażby liczba publikacji w tytułach pokroju Nature/Science/Cell. Mamy tutaj do czynienia z większą próbą, a gwarantuję ci, że nie publikują tam "przeciętniak" (z nielicznymi wyjątkami). Idę o zakład, że w przeciągu ostatnich 50-ciu lat kobiet tam przybyło. Dodałbym jeszcze, że Noble działają ze sporym opóźnieniem - zarówno pod względem filozofii ich przyznawania jak i nagradzanych odkryć. Zapominasz jeszcze o jednej rzeczy. O ile bezpośrednich barier nie ma już tak silnych jak kiedyś, wychowanie robi swoje. Chłopcy dostają klocki, roboty, gry strategiczne. Dziewczynki lalki. Myślisz, że nie ma to wpływu na populację kobiet zajmujących się tematami ścisłymi?
              • aaron_agorenstein Oczywiście, że przybyło kobiet-naukowców 07.07.12, 20:01
                I to często bardzo dobrych naukowców. Ale mnie chodziło o tę grupę z samej góry. Noble to oczywiście tylko takie hasło wywoławcze. Może być lista najczęściej cytowanych naukowców w danej dziedzinie.

                Wychowanie robi swoje już w niewielkim stopniu. Miałbyś rację, gdyby kobiety wskutek wychowania w ogóle nie próbowały swoich sił w naukach ścisłych. Ale przecież próbują i jest ich coraz więcej. Moim zdaniem jednak ten gwałtowny wzrost nie przekłada się na sukcesy "z najwyżej półki".
                • kongregacja Re: Oczywiście, że przybyło kobiet-naukowców 08.07.12, 03:40
                  aaron, a powiedz mi ten mizoginizm u Ciebie to myslisz, ze bardziej wrodzony, czy wyuczony? ;) bo to moze cos by Ci powiedzialo na temat mniejszych i wiekszych szans roznych plci ;)
                  • aaron_agorenstein Jaki mizoginizm? 08.07.12, 15:03
                    Czy jak ktoś zauważa, że (statystycznie) kobiety wolniej od mężczyzn biegają na 100 metrów i że nie wynika to ze stereotypów wychowania to jest mizoginem????

                    Czy ja napisałem, że kobiety są głupie, do niczego, że to odpad ludzkości???

                    W żadnym wypadku!!! Bardzo lubię towarzystwo kobiet. Zwłaszcza mojej ukochanej żony, która zresztą ma poglądy bardzo podobne do moich, tj. uważa , że nie należy rzeczywistości zaklinać za pomocą ideologii, nawet szlachetnej, równościowej itp.
                    • dean08 Re: Jaki mizoginizm? 09.07.12, 11:18
                      Teoria (w dużym uproszczeniu) głosi, że mężczyzn wybitnie inteligentnych jest więcej niż kobiet - ino, że tak samo mężczyzn- idiotów jest więcej niż ich kobiecych odpowiedników. Średnia wychodzi podobna.
                      • aaron_agorenstein Być może coś w tym jest 09.07.12, 13:14
                        W każdym razie więcej mężczyzn ma poważne problemy: z prawem (w więzieniach siedzi więcej mężczyzn), ze sobą (więcej mężczyzn popełnia samobójstwo), więcej mężczyzn zapada na choroby psychiczne itp. itd.
                        • dean08 Re: Być może coś w tym jest 09.07.12, 16:04
                          Coś za coś - więcej geniuszy ale za to więcej dewiantów. przestępców czy po prostu ludzi upośledzonych intelektualnie. Ot, natura ryzykuje i czasami się udaje.
        • meriva3744 Re: Oj, chyba też coś mówi o wrodzonych różnicach 07.07.12, 22:43
          Nawet ta na wszystkie strony wielbiona Maria Curie Skłodowska nie okazała się się takim orłem w zakresie tworzenia fundamentalnych teorii bo badając rodzaje promieniowania
          nie potrafiła to przetworzyć na model atomu. Była super dobrą eksperymetatorką i bardzo dobrze potrafiła otrzymane wyniki interpretować. Natomiast do przedstawienia chociażby prostego modelu atomu brakowało jej widocznie myślenie abstrakcyjnego, wybitnie teoretycznego. Dopiero też noblista fizyk Rutheford eksperymentując z promienia alfa postawił tezę, że prkaktycznie cała masa aromu znajduje się w jego jądrze które w stosunku do wielkości całego aotmu jest znikomo małe. To było kolosalnym przełomem.
          • stopp5 Re: Oj, chyba też coś mówi o wrodzonych różnicach 08.07.12, 11:05
            Emma Noether, Maria Göppert-Mayer
            Ale tego w liceum i na studiach "tumanistycznych" nie uczą.
            • aaron_agorenstein To są właśnie bardzo dobre przykłady 08.07.12, 15:16
              że pojedyncze najwybitniejsze kobiety przebijały się na szczyty już dawniej, gdy zarazem panował taki seksizm że hej. I tych jednostek NIE PRZYBYŁO, gdy seksizm radykalnie zmalał. Z czego można wyciągnąć uprawniony wniosek, że to nie seksizm (patriarchat, stereotypy genderowe) jest głównym hamulcem udziału kobiet na szczytach nauki.

              Jeszcze raz powtórzę: w ciągu ostatnich 2-3 pokoleń nastąpiła radykalna zmiana w położeniu kobiet, stereotypach genderowych itp. Nie mówię, że tego już W OGÓLE nie ma, ale że zmiana nastąpiła bardzo duża. Za tą zmianą nie poszedł jednak zwiększony udział kobiet na szczytach nauk ścisłych. Dalej są to nieliczne jednostki, jakie zdarzały się już wcześniej, przed tymi zmianami.
          • aaron_agorenstein Jest to dość brutalne podejście do Marysi 08.07.12, 15:09
            i ja już nie chciałem aż tak bardzo przeginać, ale coś w tym jest. Także obecność Piotra Curie miała swoje znaczenie.

            Z drugiej strony, fizyka wtedy rozwijała się trochę po omacku, wielu fizyków-mężczyzn też nie bardzo chwytało, o co w tym wszystkim chodzi. Sam Planck długo uważał, że te kwanty, co mu wyszły, to tylko takie przejściowe wyniki. Czyli wykonał przełom, ale go nie zauważył :-)
    • yzek Masturbacja 07.07.12, 06:49
      Twierdzenie, że kobiety/dziewczynki mniej są zainteresowane seksem/masturbacją niż mężczyźni od dawna w dyskursie feministycznym jest traktowane jako kolejny przejaw patriarchalnej kultury do zwalczania, co bardziej przytomni twierdzą że równie dyskryminujące wobec tych drugich, bo stereotypizuje się ich jako myślących tylko o jednym. Dla zrównoważenia tych rażących dysproporcji proponuje się imprezy w stylu dni cipki i warsztatów waginalnych.

      Kiepska to trzcina na d... Gowina, bo jak już się znajdą jakieś różnice, to a nuż są i inne? Ma być równość we wszystkim i basta!

      Y.
      • inkwizytorstarszy Re: Masturbacja 08.07.12, 00:28
        Trafny komentarz, ale moją uwagę zwróciło "lekkie pióro" czyli bardzo obrazowe i epickie przenoszenie myśli na papier (ekran). A styl godny Balzaka. Rzadko spotykana cecha, zaryzykuję nawet określenie "talent", no chyba że "żyjesz z pióra". Zazdroszczę i pozdrawiam.
    • mignik Naga prawda o kibucach, czyli czym mężczyźni ró... 07.07.12, 16:01
      Najpierw jest się sobą, a potem - człowiekiem. Natomiast - autor tekstu może być wiarygodny, jeśli: a) synka tak, wychowuje, że ten nosi sukienki i biustonosze; b) córce zakazuje noszenia sukienek i biustonoszy; c) nie ma dzieci.
      • cytrynowe Re: Naga prawda o kibucach, czyli czym mężczyźni 07.07.12, 17:19
        Po co chłopcu stanik? Płaskie dziewczyny też nie noszą. Co do dzieci autora, to istnieje spore prawdopodobieństwo, że autor nie wychowuje synów na buców, którzy obiadu nie ugotują, prania nie powieszą, łazienki nie umyją, dziecka nie przewiną.
        • mignik Re: Naga prawda o kibucach, czyli czym mężczyźni 07.07.12, 22:29
          Jego syn(owie), jeśli je ma, nie ubierają się jak dziewczyny, autor nie jest więc wiarygodny. Pisze, by pleść, a w życiu postępuje tak samo, jak ci, których krytykuje.
    • ulairi27 Rozumiem Środę ale nie Orlińskiego 07.07.12, 16:28
      Feministkom takie teksty pasują jak ulał - mają w końcu w tym osobisty interes. Czemu jednak takie brednie pisze facet, którym zakładam wciąż jest Orliński. Możliwe są dwie odpowiedzi - frajerstwo albo homoniewiadomo
      • aaron_agorenstein Orliński po prostu leci za modą 07.07.12, 16:46
        Kilkaset lat temu tacy właśnie Orlińscy udowadniali, że spora część kobiet to czarownice i na dowód cytowali papieża i wszystkich świętych.

        Facet z czegoś musi żyć, posadę ma akurat w GW, to przecież nie napisze, że większa część tych genderowych fantazji to taka współczesna angelologia. Zaklinanie rzeczywistości za pomocą słów.
        • maaac Re: Orliński po prostu leci za modą 08.07.12, 13:38
          Jednak genederowa głupota Orlińskiego to jedno, a głupota Gowina to drugie. Jeżeli wychodzi na to, że statystycznie więcej kobiet niż mężczyzn fajniej czuje się w roli "gospodyni domowej" to po "genderowemu" a'la WO nie należy tej oczywistej prawdzie zaprzeczać.

          Nie należy też po konserwatywnemu a'la Gowin zakładać, że prawda statystyczna jest prawdą absolutną dotyczącą KAŻDEJ kobiety. Jest jednak jakaś część kobiet, które tak nie myślą i jakaś część mężczyzn, którzy w roli "gospodarza domu" czuli by się szczęśliwi.

          To są jakby dwie skrajności - jedni w ramach "równości" chcieli by sadzać WSZYSTKIE kobiety na traktory. Inni w ramach NATURALNOŚCI (konserwatyzmu) chcieli WSZYSTKIM tego zabraniać. No a wystarczy pozwolić by każdy kto chce robił to co chce i najlepiej potrafi.

          Jak która kobieta czuje pociąg do typowo męskich profesji (tzn. w których statystycznie więcej mężczyzn niż kobiet lepiej się czuje i lepiej je wykonuje) to niech to robi. Tak samo jak mężczyzna chce zająć się pracą typowo "kobiecą" to czemu nie? Taka postawa "konserwatystom" w głowach się nie mieści.

          (No chyba, że - a upiera się być prostytutką obsługującą panów, a oni jednak wolą z kobietami to robić, albo jego fascynacja damskim zawodem jest spowodowana np potrzebą podglądania kobiet czy gorzej molestowania dzieci - ale to wszystko patologie)
          • aaron_agorenstein Pozostaje mi jedynie się zgodzić 08.07.12, 15:27
            "No a wystarczy pozwolić by każdy kto chce robił to co chce i najlepiej potrafi. "

            Tak, coś tak prostego i banalnego wystarczy.

            Ale ideolodzy zawsze wiedzą lepiej...

            Osobiście nie mam nic przeciwko kobiecie-górnikowi i mężczyźnie-przedszkolance. Oczywiście, jeśli są rozliczani na ogólnych, tych samych dla wszystkich, zasadach.
            • maaac Re: Pozostaje mi jedynie się zgodzić 08.07.12, 16:01
              Oczywiście ideolodzy z OBYDWU stron. I ci co uważają, że wszystkie kobiety powinny chcieć być górnikami i ideolodzy, którzy uważają, ze żadna kobieta nie powinna być górnikiem. I ideolodzy, którzy uważają, ze WSZYSCY mężczyźni powinni być przedszkolankami i ideolodzy, którzy uważają, że żadnemu nie wolno wypełniać tego rodzaju obowiązków.

              Odwołując się do tematu innej naszej dyskusji - to samo dotyczy i zainteresowań seksualnych. Jeżeli ktoś uważa, że wszyscy powinni być homo lub, że każdemu powinno się zabronić być homo jest równie głupi.

              Równie głupie jak zabranianie mówienia dzieciom, że kobieta jak chce to może być górnikiem, a mężczyzna przedszkolanką jest zabranianie mówienie, że facet jak chce to może być homo. Niektórym jednak się wydaje, że już SAMO WSPOMNIENIE, że jak ktoś chce to może jest zachęcaniem do tego typu postaw

              Wynika to z ukrytego własnego pociągu do określonych zachowań. Tacy ludzie, nie rozumieją, że większości mężczyzn ani w głowie bycie homo ani w głowie bycie przedszkolankami wiec informacja o tym, że taka możliwość istnieje zainteresuje WYŁĄCZNIE tych co są tym i tak zainteresowani. Reszta to oleje lub potraktuje jako ciekawostkę - są idioci co lubią wspinać się na 8-miotysieczniki to dlaczego nie mogą istnieć tacy co wolą robić to z chłopami? Ich brocha co robią z swoim życiem.
              • aaron_agorenstein Tu się nie zgodzę 08.07.12, 19:47
                Mówienie dzieciom, że jak ktoś chce, to może być homo, to jak mówienie im, że jak ktoś chce, to może nie myć zębów.

                No bo co? Nie może? Ależ może! Wielu nie myje i żyje. Czasem nawet szczęśliwie i radośnie.

                Ja bym jednak nie chciał, żeby moje dzieci w przedszkolu tak "uświadamiano" na temat mycia zębów.
                • maaac Z błędnego założenia wynika błędny wniosek. 09.07.12, 09:35
                  > Mówienie dzieciom, że jak ktoś chce, to może być homo, to jak mówienie im, że jak ktoś
                  > chce, to może nie myć zębów.
                  Nie. Nieprawda. To jak mówienie, że zamiast zwykłej szczoteczki może używać szczoteczki elektrycznej. No trochę to zboczone i chore takie szczoteczki ale cóż jak ktoś chce to dlaczego nie? Przecież to jego brocha jak lubi gdy mu coś tam w gębie burczy. Zwłaszcza jak uwierzy, że tak jest skuteczniej. Normalni ludzie raczej wolą używać normalnych szczoteczek. No ale jak ktoś woli elektrycznej... no można się zdziwić i wszystko.

                  Od samej informacji, że niektórzy wolą szczoteczki elektryczne nic się nie stanie z twoim dzieckiem. Pierwsza próba skorzystania z niej spowoduje, że będzie wiedział czy to dla niego czy nie. No chyba, że stwierdzi jednak, że ono to lubi. No i co z tego? Taka już jego natura. To tak jak leworęczność. Można próbować wybić mu takie szczoteczki z głowy ale jak dorośnie to i tak sobie taką kupi a ty co najwyżej go za to "wydziedziczysz".

                  > No bo co? Nie może? Ależ może! Wielu nie myje i żyje. Czasem nawet szczęśliwie
                  > i radośnie.
                  >
                  > Ja bym jednak nie chciał, żeby moje dzieci w przedszkolu tak "uświadamiano" na
                  > temat mycia zębów.

                  No cóż, Skoro uważasz, że kłąmstwo jest lepsze od prawdy? Albo, że się boisz, że skłonności homo są dziedziczne i twój syn je po tobie odziedziczy.

                  Naprawde facetom hetero ci homo nie zagrażają, tylko krypto gejom bo mogą wyciągnąć ich gejowość na wierzch. Pogadaj z prawdziwymi facetami, a nie takimi jak ty kryptogejami to zrozumiesz, że im geje wiszą, no czasem mogą ich śmieszyć. Od wepchnięcia we mnie czosnku też się nie stanę czosnkożercą - także reklamy czosnku czy czosnek w sklepach mi nie przeszkadza. Nawet jak zachwalają jaki on jest zdrowy i pożyteczny - ja WIEM, że to nie dla mnie i nie istnieje taka reklama, która by mnie złamała.
                  • aaron_agorenstein Nie wysilaj się upierdliwy chamusiu 09.07.12, 13:10
                    twoje rzygowiny umysłowe omijam z daleka. Pisz sobie ku własnej uciesze.
                    • unhappy Re: Nie wysilaj się upierdliwy chamusiu 09.07.12, 14:51
                      aaron_agorenstein napisał:

                      > twoje rzygowiny umysłowe omijam z daleka. Pisz sobie ku własnej uciesze.

                      Nie ma to jak merytoryczna polemika. Zawsze miło popatrzeć jak ktoś pisze: "nie umiem ci odpowiedzieć więc spróbuję cię obrazić". Nie zawsze piszą to wprost, ale sens zachowany :)
                      • maaac Re: Nie wysilaj się upierdliwy chamusiu 09.07.12, 15:31
                        Mnie zaś bawi jak taki ą, ę osobnik nagle opuszcza maskę, za którą się do tej pory ukrywał i wyłazi z niego zwykły, pospolity cham.
                        W dodatku cham wystraszony faktem, ze ktoś zbyt dobrze odczytał jego zachowanie. Powiedział bym więcej, że w tym chamstwie jest więcej strachu niż braku dobrego wychowania. Nadzieja, że za bluzgiem zniknie meritum problemu.

                        Ano taki że geje (jako geje) przeszkadzają najbardziej kryptohomoseksualistom wystraszonym, że kiedyś ich homo fascynacje ktoś rozszyfruje.

                        Oczywiście geje to zwykli ludzie (tylko z inną orientacją seksualną). Kopulująca para homo we wersji męskiej czy damskiej czy też hetero jest równie niesmaczna. Tak samo jak wulgarność w podkreślaniu swojej seksualności. Tak samo będzie mnie wkurzał pełny pretensji jak się go nie odpowiednio traktuje człowiek niepełnosprawny (niestety czasami przeginają) jak przedstawiciel mniejszości religijnej, seksualnej czy narodowej. Niestety bywają tacy którzy swoje normalne niepowoedzenia życiowe próbują tłumaczyć "bo na mnie się jako na takiego czy owakiego uwzięli" podczas gdy to co ludzie do niego mają nie ma nic wspólnego z "mniejszościowością". Ostatnio taki pełen pretensji list bodajże matki dziecka niepełnosprawnego o używanie wind do zjeżdżania do metra wzbudził u mnie takie emocje. Ta osoba nie potrafiła zrozumieć, że nie jest jedyną poszkodowaną a wiele osób "na pierwszy rzut oka" "zdrowych jak koń" miewa problemy z chodzeniem po schodach.

                        Jednak jeszcze raz powtórzę to nie gejstwo, bycie murzynem czy zielonoświatkowcem powoduje takie negatywne zachowanie tylko jako bycie &*(*^^$%# w pierwszym rzędzie wykorzystuje swoją "mniejszościowowść" do roszczeń.

                        Hehe jak już o mniejszościach i roszczeniach piszę..... Pełen pretensji o to, że go prześladują gej, który puszcza na cały regulator wierze w swojej kamienicy i jak mu sąsiedzi zwracają uwagę krzyzcący, ze się go prześladuje jako geja jest wkurzający ale jakoś tam zrozumiały.
                        Jednak o. Tadeusz Rydzyk - przedstawiciel większości religijnej w Polsce, facet którego popiera druga siła polityczna w Polsce płaczący, że sie go prześladuje... no cóż. Czy jest bardziej żałosny czy bardziej śmieszny?
                      • aaron_agorenstein To chamuś zastosował chwyt "nie mam argumentu 09.07.12, 18:16
                        no to napiszę, że masz urojenia". Zobacz mój post niżej "Dziękuję za rozmowę" i poprzedzający go post chamusia. Sprawdź też, jak usiłowałem z chamusiem kulturalnie i spokojnie rozmawiać. Nie dało się. Z chamusia zawsze w końcu chamuś wyłazi.
                        • maaac :) Cham wyzywający od chamów? 10.07.12, 09:01
                          Ciekawe, że sugestia jakoby homoseksualiście uprawiali nawracanie na homoseksualizm dzieci w szkołach nie jest chamstwem, a już sugestia, że tego typu sugestie wynikają z urojeń sugerującego już chamstwem jest. Tak samo jak sugestia że sugerujący jest krypto gejem i z tego powodu obawia się innych gejów.

                          Posługujesz się chamstwem aaron_agorenstein'ie. Tyle, że albo nie zdajesz sobie sprawy z swojego chamstwa albo jesteś na tyle obłudny by go nie chcieć widzieć.
                          • komcionauta Ale ubaw! Gej maaac z gejem aronem się pożarli 10.07.12, 17:54
                            Przytulcie się chłopaki to wam przejdzie. Niech Maaac Aronka pomaaaca na zgodę i dajcie sobie buzi.

                            Zabawne z was dwa zboczki!
                            • maaac Re: Ale ubaw! Gej maaac z gejem aronem się pożarl 11.07.12, 11:18
                              Jak to kiedys ktoś stwierdził "Pan wybaczy ale nie mam tego zaszczytu". :)
                              Jedyne "zboczenie" do jakiego się mogę tu przyznać to zboczenie nauczycielskie - chęć pouczania innych.
                              Osobiście wolę jakieś piersiaste 18-nastki. Eeee wolałbym... żona mi nie pozwala :P.
                              • komcionauta Nie wstydź się, gejusiu, przytul Aronka 11.07.12, 13:32
                                Przecież widać jak się z tym Aronkiem niby przekomarzacie, ale coś was do siebie ciągnie :-) Swój wyczuł swego :-D

                                Widać, że tu na forum jakieś prawdziwe gorące uczucie wybuchło, więc się już nie wstydźcie miłe gejusie.

                                Gdybyś gejusiu nie wspomniał o tej żonie, to może jeszcze bym ci tak na ćwierć gwizdka uwierzył, ale z tą żoną to już przegiąłeś. Ten aronek też podobno "żonaty'?

                                A może to po prostu znaczy, że jest już was czwóreczka gejusiów? Dwóch mężusiów i dwóch żonusiów... A to w takim razie przepraszam uprzejmie...
                                • maaac Re: Nie wstydź się, gejusiu, przytul Aronka 11.07.12, 17:27
                                  Hmmmmmmmm

                                  Podnieca cię pisanie o miłości gejowskiej? No cóż pisz sobie pisz skoro nie potrafisz inaczej. Różne są zboczenia - gej gawędziarz erotoman....

                                  A jak ktoś chce to moją kobietę na forum GW znajdzie. Nie jest jakimś mitem. Czasem się udziela. Zaraziłem ją hehehe.
                                  • komcionauta Oj, gejusiu, tak flirtowaliście na całego 11.07.12, 18:29
                                    z tym Aronkiem, że trudno było nie zauważyć. Tylko czemu te podchody, czemu tacy skrępowani jesteście? I za tymi "żonami" na wszelki wypadek się kryjecie? Od takiej postawy to tylko nerwicy można dostać.

                                    Śmielej, mili gejusie. To prawdziwa radość być świadkiem takiego spontanicznego uczucia!
                                    • maaac Re: Oj, gejusiu, tak flirtowaliście na całego 12.07.12, 00:46
                                      Spoko jak cię to kręci niech cię to kręci. :)
                                      Miłego gejonanizowania.
                                      • komcionauta A ty jeszcze gejusiu odpisujesz? 12.07.12, 14:00
                                        Skąd ten przymus? Naprawdę moje jajusia z gejusia tak cię dotykają? Jaki wrażliwiutki gejuś! A może czekasz tęsknie aż Aronek ci odpisze, a to ciągle tylko ja... No przykro mi.
      • nicke79 Re: Rozumiem Środę ale nie Orlińskiego 07.07.12, 18:24
        hmm, i po cóz tu dawać swoim komentarzem satysfakcję feminist(k)om pokazując jak blisko jest od seksizmu do homofobii?
        • aaron_agorenstein A homofobia to taki straszny "grzech"? 07.07.12, 20:05
          Jakiś papież nowoczesności to ustalił nieomylnie? Nie mówię o krzywdzeniu kogokolwiek, ale o niechęci do pewnych ludzkich zachowań. Jeden może czuć tę niechęć do zachowani gejów. inny do zachowań kiboli, a jeszcze inny może mieć fobię na punkcie tych, co rzadko się myją.
          • bumcykcykhopsiup Re: A homofobia to taki straszny "grzech"? 07.07.12, 20:09
            i jak na niecheci poprzestana to git.
            problem ze za niechecia zazwyczaj ida czyny. "wyleczymy ich/je" zazwyczaj za pomoca butow.
            • ulairi27 Re: A homofobia to taki straszny "grzech"? 07.07.12, 20:40
              Sodomy i Gomory bez powodu nie spalono...
              • bumcykcykhopsiup Re: A homofobia to taki straszny "grzech"? 07.07.12, 22:47
                tjaa...
                a jonasz odbyl przejazdzke w brzuchu wieloryba, majac za nic brak tlenu i soki trawienne :D
                • maaac Re: A homofobia to taki straszny "grzech"? 08.07.12, 13:44
                  :)
                  Akurat powód był "ciut" inny. Sodomia tam panowała wcześniej. Bóg się ekstra wkurzył dopiero jak mieszkańcy zechcieli się "podzielić" bez zgody zainteresowanych "wdziękami" gości Lota - aniołów. Bardziej chodziło o gwałcenie gości niż o samą sodomię uprawianą dobrowolnie (chociaż i ta była wstrętna w oczach Boga).
                  • bumcykcykhopsiup Re: A homofobia to taki straszny "grzech"? 08.07.12, 18:35
                    ja bardziej pilbym do tego, ze ktos kto chce sie zwac chrzescijaninem, a w przypadku polski zazwyczaj takze katolikiem powinien pamietac o 2 soborze watykanskim, ktory to sobor napisal instrukcje obslugi starego testamentu w celu min zlikwidowania tego typu postow jakim ulairi27 nas uraczyl
            • maaac Re: A homofobia to taki straszny "grzech"? 08.07.12, 13:54
              I właśnie o to chodzi.

              Nie lubię sam cebuli i czosnku. No jakoś tam je w niektórych potrawach w ilościach śladowych zniosę ale jestem alliofobem ( ;P) i już. Nie lubię jak ktoś mi tymi zapachami chucha i jak ktoś za bardzo objedzony nimi "pachnie" to będę unikał jego obecności.

              Jednak NIGDY nie będę chciał ludzi z tego "leczyć" tak samo jak uprzejmie proszę by mnie nie zmuszać do jedzenia tego świństwa. Póki ktoś tymi produktami nie "narusza" mojej najbliższej wolności osobistej to sprawa tych pacanów co chcą się nimi truć (:P).

              Póki więc homofobia ogranicza się do podobnych zachowań jak moja "alliofobia" (a może to się nazywa inaczej?) to co komu do tego. Jak jednak z powodu czyjejś "fobii" chce się wpływać na zachowanie innych bezpośrednio NIE dotyczące osoby ogarniętej "fobią" to już sprawa zaczyna wyglądać zupełnie ale to zupełnie inaczej.
              • aaron_agorenstein Rozsądne stanowisko 08.07.12, 15:22
                Ale co począć gdy miłośnicy czosnku i cebuli oświadczą, że są ze swej diety bardzo dumni i pragną w przestrzeni publicznej to zademonstrować chuchając przy tym na prawo i lewo. Oraz pragną przekonywać twe dziecko w szkole, że powinno przynajmniej spróbować przez jakiś czas żywić się chlebkiem z cebulką i świeżo ugniecionym czosnkiem?

                Jak wtedy należy zareagować?
                • maaac Re: Rozsądne stanowisko 08.07.12, 15:46
                  Jak? Należy pójść wpierw do psychiatry by uleczył cię z omamów. Ponieważ miłośnicy czosnku i cebuli tudzież miłośniczy czego innego o czym zapewne myślisz czegoś takiego NIE propagują. To, że coś takiego "widzisz" wynika wyłącznie z faktu, że twoja fobia przeszła do następnego poziomu do paranoi. Osobnikowi paranoicznemu wydaje się, że fakt, że ktoś na niego chuchnął nie wynika z przypadku ale z CELOWEJ działalności tego kogoś. To, że ktoś wyłącznie chce mieć prawo by go nie sekowano za fakt jedzenia czosnku i cebuli dla paranoika będzie dowodem, że on chce do takiej diety zmusić WSZYSTKICH.

                  Więc.... lecz się póki twoja choroba nie spowoduje, że trzeba będzie cię izolować od społeczeństwa. Osobiście uważa,. że fakt, że w Polsce można kupić tylko czosnkowe kiełbasy wynika wyłącznie z przyzwyczajenia większości konsumentów, a NIE z powodu spisku "tajnej organizacji ds. wmuszania wszystkim trucizn". Gdybym chciał sądowego prawa zabraniania tego typu receptur też powinno się mnie leczyć. Gdybym zaczął palić masarnie trzeba było by mnie zamknąć.

                  A jeszcze jedno. Odraza do cebuli czy czosnku w przeciwieństwie do innej publicznie eksponowanej fobii rzadko jest spowodowana strachem, że samemu się jest miłośnikiem tych smrodów. W wypadku tej drugiej fobii najgłośniej krzyczą, że nie akceptują tego rodzaju zachowania ci co się boją, że go eksponowanie... może u nich wywołać jednoznaczne zainteresowania.

                  Sprowadzając więc sprawę do otwartego tekstu aaron_agorenstein to, że masz pociąg do facetów to nie wstyd. Stań kiedyś przed lustrem i się przyznaj do tego zamiast przenosić odrazę do siebie na inne osoby :). Poczujesz się lepiej uzyskując samoakceptację. No i przestaniesz zawracać głowę tym, których homoseksualizm nie interesuje..... bo to ich nie kręci. Im to wisi i powiewa.
                  • aaron_agorenstein Dziękuję za rozmowę 08.07.12, 19:50
                    Po tym twoim wyskoku
                    >Jak? Należy pójść wpierw do psychiatry by uleczył cię z omamów.
                    Nie mam ochoty na wysłuchiwanie twojego chamstwa. Reszty twoich wymiocin nie przeczytałem. Taplaj się w rynsztoku sam.
                    • maaac "Kulturalne" chamstwo. 09.07.12, 09:40
                      Opowiadanie kłamstw i wyrażanie nienawiści do pewnej grupy osób "ładnymi" słówkami nie jest chamstwem? Ą, ę, ale ten brud należy wytłuc?

                      Tak potrafię posługiwać się chamstwem i WIEM, ze to jest chamstwo. Sto razy jednak wolę człowieka świadomego co robi w tym zachowuje się niekulturalnie, od gnoja, który udaje lepszego niż jest naprawdę.

                      Dokładnie takich jak ty.

                      Tak jesteś krypto homo - TO cię najbardziej zabolało. Prawda o tobie. Hłe hłe hłe.
                      • dean08 Re: "Kulturalne" chamstwo. 09.07.12, 11:20
                        Fajna teoria - znaczy się ateista to inaczej np. kryptoislamista? Wiedziałem, że oni są podejrzani!
                        • maaac Re: "Kulturalne" chamstwo. 09.07.12, 12:35
                          Nic podobnego? Skąd taki wniosek?

                          Ateista jest ateistą i tyle. Ateizm jest "tylko" negacją istnienia Boga. A raczej po prostu brakiem wiary w niego. Obojętnie jakiego.

                          Co innego jakby ktoś cierpiał na "religiofobie". To jednak coś innego niż "zwykły" ateizm. Chodziło by o człowieka, który by zakazywał mówienia swojemu dziecku o tym, że istnieją ludzie wierzący w Boga. Chciałby w ogóle symbole czy przejawy religii usunąć ze "strefy publicznej" (tu uwaga bo powszechnie popełnia się błąd myląc "sferę publiczną" z obiektami i działaniami urzędów i podmiotów państwowych i samorządowych).

                          Taki człowiek a i owszem tak samo jak kryptogej Aaron byłby kryptoczłowiekiem wierzącym. Bo PRAWDZIWY ateista tak jak PRAWDZIWY heteroseksualista NIE BOI się kontaktów z "odmiennością" bo to jest dla niego obojętne. Jednak taki kryptowierzący czy będzie krypto islamistą czy kryptochrześcijaninem czy kryptopoganinem (to "chrześcijanin" w wersji moherowej) trudno powiedzieć.
                          • aaron_agorenstein Nie wysilaj się upierdliwy chamusiu 09.07.12, 13:09
                            Nie czytam już twoich postów. Rzygowiny omija się z daleka. Rzygaj sobie ku własnej uciesze.
                            • maaac Re: Nie wysilaj się upierdliwy chamusiu 09.07.12, 15:46
                              :)
                              Tak jesteś gejem. Zygu zygu marchewka mały biedny wystraszony geju. Geju bojący się swoich skłonności. Tchórzu ukrywający swoje kompleksy za bezczelnością.
                          • dean08 Re: "Kulturalne" chamstwo. 09.07.12, 14:05
                            Dorabiacie ideologię towarzyszu - wedle Twojej teorii niechęć/odraza itp wobec czegoś ma stanowić dowód "kryptoczegoś". Kim jest w takim razie osoba wyrażająca odrazę wobec widoku krwi? Kryptowampirem?
                            • maaac Re: "Kulturalne" chamstwo. 09.07.12, 15:43
                              dean08 napisał:

                              > Dorabiacie ideologię towarzyszu - wedle Twojej teorii niechęć/odraza itp wobec
                              > czegoś ma stanowić dowód "kryptoczegoś".
                              Nie. Nic podobnego. Niechęć do czegoś wiąże się z silnymi emocjami związanymi z tym czymś. Niecheć do widoku krwi wiąże się np ze podświadomym strachem przed wykwawieniem lub z bólem związanym z dokonywanymi operacjami. Nigdzie nie ma tu miejsca na wampiryzm.

                              Niecheć związana z religią wiąże się z silnym ładunkiem emocjonalnym związanym z religią, niechęć do gejów wiąrze się z silnym łądunkiem emocjonalnym związanym z gejami. Niechęć do czosnku wiąże się z silnym ładunkiem emocjonalnym związanym z czosnkiem. Czosnek mi śmierdzi, wywołuje u mnie odruchy wymiotne. Co jednak może tak wpływać na wyobraźnie homofoba, że nienawidzi homoseksualistów? No? Spróbuj znaleźć coś innego niz fakt, że się boi że taki homo go uwiedzie, niż to, że sam się okaże być homo? Naprawdę. To czysta logika. Tak samo ateista oleje kościół, ale ktoś kto będzie tropił na kazdym kroku ślady religii będzie tym dowodził, że się czegoś boi. Coś wywołuje u niego strach związany z religią. :) Wiesz nawet znam takie przypadki... niektórzy Świadkowie Jehowy się tak zachowują. dziecku nie pozwolą pójść na "Mikołaja" do szkoły czy na urodziny do kolegi z klasy. Oni nie mają wiary w moc swojej religii, boją się, że taka wizyta może "nawrócić" ich dziecko. Jakby uważali, ze to absurd nie mieli nic by przeciwko. Tak samo jakby Aaron nie był kryptogejem to by wiedział, że sam fakt opowiadania że geje istnieją normalnego dziecka w życiu nie zrobią "pedałem". Normalnego nie... ale pedała już tak i tego się boją oj boją. Wręcz muszą być bardziej hetero niż hetero by nikt nie pomyślał, że są gejami. Tyle, ze przeginając wpadają jak kazdy neofita rzucający się w oczy swą nadmierną gorliwością.


                              PS.
                              Hmmmm :) a mozesz mi zdradzić, dlaczego ludzie u których prędzej czy później diagnozuję lewicowe poglądy na świat lubią tak "szpanować" zwracaniem się do swoich adwersarzy "towarzyszu"? Ten sam mechanizm co z kryptogejami? :P
                              • dean08 Re: "Kulturalne" chamstwo. 09.07.12, 15:58
                                Co jedn
                                > ak może tak wpływać na wyobraźnie homofoba, że nienawidzi homoseksualistów? No?
                                > Spróbuj znaleźć coś innego niz fakt, że się boi że taki homo go uwiedzie, niż
                                > to, że sam się okaże być homo?

                                Obrzydzenie? Przekonanie o społecznej szkodliwości homoseksualizmu? Powodów do niechęci do danego zjawiska/osoby może być mnóstwo. Model na "kryptogeja" robi tu tylko za swoistą obelgę - ot tak, aby wywołać reakcję emocjonalną.

                                > Hmmmm :) a mozesz mi zdradzić, dlaczego ludzie u których prędzej czy później di
                                > agnozuję lewicowe poglądy na świat lubią tak "szpanować" zwracaniem się do swoi
                                > ch adwersarzy "towarzyszu"?

                                Jakby to powiedzieć- z lektury Twoich postów wywnioskowałem conieco jako, że kilka razy zdarzyło nam się spotkać w tych samych wątkach...

                                • maaac Re: "Kulturalne" chamstwo. 10.07.12, 10:06
                                  > Obrzydzenie?
                                  Wymaga intensywnego myślenia o tym zjawisku w dodatku w kategorii uczestniczenia w tym akcie chociażby jako widz. No wybacz ale szansa na to, że ktoś mi zaserwuje potrawę z czosnkiem jest znacznie większa niż że będę chociażby w roli uczestnikiem zachowań jednoznacznie identyfikujących kogoś jako homoseksualistę. Co innego jak czyjaś wyobraźnia żywo reaguje na hasła o gejach.... a to się zdarza tylko osbom zainteresowanym homoseksualizmem czyli właśnie kryptogejom.

                                  > Przekonanie o społecznej szkodliwości homoseksualizmu?
                                  Ależ to nie jest obrzydzenie. To nie homofobia. To można oceniać w kategoriach mądrości tego typu pogladów. Jednak najczęściej (chociaż nie zawsze) tego typu przekonania są dorabianiem na siłę "naukowej" teorii do zwykłej homofobii.

                                  > Powodów do niechęci do danego zjawiska/osoby może być mnóstwo.
                                  Mnóstwo? A potrafiłeś przyoczyć tylko dwa w którym jedno było w pełni potwierdzeniem mojej tezy.

                                  > Model na "kryptogeja" robi tu tylko za swoistą obelgę - ot tak, aby wywołać reakcję
                                  > emocjonalną.
                                  Nie nie robi. Pisałem już kilka krotnie czym jest umotywowany. Dokłądniej też jego działanie obelżywe działa tylko na osoby, które właśnie SĄ kryptogejami. Nic tak bardzo nie boli jak oskarżenie które ma sporo prawdy w sobie. Oskarżenie/posądzenia nie zawierające prawdy są ignorowane jako absurdalne.
                                  Jeszcze raz powtórzę, gdyby Aaron nie miał tak silnych emocji wynikających z swojego stosunku do gejów - musi o nich dużo myśleć, co może tylko wynikac z faktu bycia kryptogejem nie poczuł by się tak wzburzony.

                                  > Jakby to powiedzieć- z lektury Twoich postów wywnioskowałem conieco jako, że ki
                                  > lka razy zdarzyło nam się spotkać w tych samych wątkach...
                                  No to dość specyficzne wnioskowanie skoro moja ulubiona zabawa to tropienie lewactwa u ludzi podających się za "prawicę" oraz wtłukiwanie im do głowy co jest a co NIE jest lewactwem. Ostatnio próbowałem "prawicowca" Swanza nawrócić na prawicowe podejście do spraw służby zdrowia. Niestety jak to typowy "prawicowiec" wolał swoje lewicowe poglądy. No cóż... :)

                                  Jeszcze jedno. Stosunek do homoseksualizmu NIE jest miarą prawicowości. Miarą prawicowości jest stosunek do ustroju państwowego. Jeżeli ktoś uważa, że homoseksualizm jak i inne mniejszości należy w ramach aparatu państwowego i za państwowe pieniądze "promować" to jest lewicowcem. Tyle, że nie to KOGO chce w ten sposób promować robi z niego lewicowca ale sam fakt chęci wydawania wspólnych pieniedzy na promowanie jakiejś ideii - będzie lewicowcem dokładnie tak samo jak będzie za te pieniądze chciał "promować rodzinę".
                                  • dean08 Re: "Kulturalne" chamstwo. 10.07.12, 11:40
                                    maaac napisał:


                                    > Mnóstwo? A potrafiłeś przyoczyć tylko dwa w którym jedno było w pełni potwierdz
                                    > eniem mojej tezy.

                                    To jest Twój pogląd - mało jesteś niestety przekonywujący.


                                    > > Model na "kryptogeja" robi tu tylko za swoistą obelgę - ot tak, aby wywoł
                                    > ać reakcję
                                    > > emocjonalną.
                                    > Nie nie robi. Pisałem już kilka krotnie czym jest umotywowany. Dokłądniej też j
                                    > ego działanie obelżywe działa tylko na osoby, które właśnie SĄ kryptogejami. Ni
                                    > c tak bardzo nie boli jak oskarżenie które ma sporo prawdy w sobie. Oskarżenie/
                                    > posądzenia nie zawierające prawdy są ignorowane jako absurdalne.
                                    Nie - jeśli ktoś ma silnie negatywny stosunek do danego zjawiska np. faszyzmu/komunizmu czy cokolwiek innego to wyzwanie go od faszystów/komunistów może jak najbardziej wywołać reakcję emocjonalną. Z czego skrupulatnie się korzysta oskarżając kogoś o bycie kryptoczymśtam (podstawić jak pasuje).

                                    > > Jakby to powiedzieć- z lektury Twoich postów wywnioskowałem conieco jako,
                                    > że ki
                                    > > lka razy zdarzyło nam się spotkać w tych samych wątkach...
                                    > No to dość specyficzne wnioskowanie skoro moja ulubiona zabawa to tropienie lew
                                    > actwa u ludzi podających się za "prawicę" oraz wtłukiwanie im do głowy co jest
                                    > a co NIE jest lewactwem. Ostatnio próbowałem "prawicowca" Swanza nawrócić na pr
                                    > awicowe podejście do spraw służby zdrowia. Niestety jak to typowy "prawicowiec"
                                    > wolał swoje lewicowe poglądy. No cóż... :)

                                    Khem - ja pamiętam wątki o prawie do posiadania broni bodajże, kwestie stosunku do polityki historycznej gdzie jako żywo prawicowości nie dostrzegłem.

                                    > Jeszcze jedno. Stosunek do homoseksualizmu NIE jest miarą prawicowości. Miarą p
                                    > rawicowości jest stosunek do ustroju państwowego. Jeżeli ktoś uważa, że homosek
                                    > sualizm jak i inne mniejszości należy w ramach aparatu państwowego i za państwo
                                    > we pieniądze "promować" to jest lewicowcem. Tyle, że nie to KOGO chce w ten spo
                                    > sób promować robi z niego lewicowca ale sam fakt chęci wydawania wspólnych pien
                                    > iedzy na promowanie jakiejś ideii - będzie lewicowcem dokładnie tak samo jak bę
                                    > dzie za te pieniądze chciał "promować rodzinę".
                                    Macie drogi Hipolicie chyba swoją własną definicję prawicowości.
                                    • maaac Re: "Kulturalne" chamstwo. 10.07.12, 12:42
                                      > To jest Twój pogląd - mało jesteś niestety przekonywujący.
                                      Że przytoczyłeś tylko dwa? Nie to nie mój pogląd to fakt bezdyskusyjny. Że jeden jest potwierdzeniem to oczywiście mój pogląd tak samo jak to, że nie potrafię do niego przekonać jest wyłacznie twoim poglądem. Za to, to że nawet nie spróbowałeś z nim dyskutować jest już faktem.

                                      > Nie - jeśli ktoś ma silnie negatywny stosunek do danego zjawiska np. faszyzmu/komunizmu
                                      > czy cokolwiek innego to wyzwanie go od faszystów/komunistów może jak najbardziej
                                      > wywołać reakcję emocjonalną. Z czego skrupulatnie się korzysta oskarżając kogoś o bycie
                                      > kryptoczymśtam (podstawić jak pasuje).
                                      Nie. Oskarżanie mnie o komunizm mimo że komunizmu nie lubię tylko mnie śmieszy. No i jest dowodem dla mnie jak nędzna jest wiedza "oskarżyciela" zarówno o komunizmioe jak i o moich poglądach.
                                      Zupełnie inaczej bym reagował jakbym wiedział, że takie oskarżenie ma jakieś podstawy. Z absurdów mozna się tylko śmiać.

                                      > Khem - ja pamiętam wątki o prawie do posiadania broni bodajże, kwestie stosunku
                                      > do polityki historycznej gdzie jako żywo prawicowości nie dostrzegłem.
                                      Tak? Uważasz, że lewicowym pogladem jest popieranie posiadania broni przez obywateli? Tak? Czy może pamięć szwankuje? A "polityka historyczna" to bynajmniej nie pojęcie z gatunku "prawicowych", a jak najbvardziej lewicowych - z szczegółnym uwzględnieniem brunatnej lewicy. To próba podbudowywania historią aktualnej polityki. I to najczęściej w celu ukrycia wewnętrznych problemów w kraju.

                                      > Macie drogi Hipolicie chyba swoją własną definicję prawicowości.
                                      Wiesz. Obawiam się, ze tak. I w tym jest najpoważniejszy problem. Już raz się o tym przekonałem, że jakoś niby podstawowe pojęcia jak honor, prawda, kultura, chrześcijaństwo, miłość blizniego, odpowiedzialność, patriotyzm itd. itp. w pewnych kręgach w Polsce są rozumiane nie dość że inaczej ale czasem na odwrót niż w tych w których mnie wychowano i w których się poruszam.

                                      Kwintesencją tego jest hasło Kaczyńskiego, że nikt temu środowisku nie będzie wmawiał że białe jest białe, a czarne jest czarne.
                                      • dean08 Re: "Kulturalne" chamstwo. 11.07.12, 14:32
                                        maaac napisał:

                                        > > To jest Twój pogląd - mało jesteś niestety przekonywujący.
                                        > Że przytoczyłeś tylko dwa? Nie to nie mój pogląd to fakt bezdyskusyjny. Że jede
                                        > n jest potwierdzeniem to oczywiście mój pogląd tak samo jak to, że nie potrafię
                                        > do niego przekonać jest wyłacznie twoim poglądem. Za to, to że nawet nie sprób
                                        > owałeś z nim dyskutować jest już faktem.

                                        Obawiam się, że przekonanie, iż coś jest bezdyskusyjnym (jakże bym śmiał z nim dyskutować tak na marginesie) faktem pozostaje tylko przekonaniem.

                                        > > Nie - jeśli ktoś ma silnie negatywny stosunek do danego zjawiska np. fasz
                                        > yzmu/komunizmu
                                        > > czy cokolwiek innego to wyzwanie go od faszystów/komunistów może jak najb
                                        > ardziej
                                        > > wywołać reakcję emocjonalną. Z czego skrupulatnie się korzysta oskarżając
                                        > kogoś o bycie
                                        > > kryptoczymśtam (podstawić jak pasuje).
                                        > Nie. Oskarżanie mnie o komunizm mimo że komunizmu nie lubię tylko mnie śmieszy.
                                        > No i jest dowodem dla mnie jak nędzna jest wiedza "oskarżyciela" zarówno o kom
                                        > unizmioe jak i o moich poglądach.
                                        > Zupełnie inaczej bym reagował jakbym wiedział, że takie oskarżenie ma jakieś po
                                        > dstawy. Z absurdów mozna się tylko śmiać.

                                        Prosty przykład: są takie rodzaje zarzutów), które mają swoją wagę (nawet jeśli nie prawdziwe) w zależności od tego z czyich ust padają. Jeśli od oszustów wyzwie mnie menel na ulicy to wzruszę ramionami i tyle - jeśli własny brat: niekoniecznie. Czy teraz jest to jasne? na marginesie: jakoś się za mocno oburzasz tym zarzutem o lewicowość ;-). Winny się tłumaczy? Tak można się bawić do upadłego...

                                        > > Khem - ja pamiętam wątki o prawie do posiadania broni bodajże, kwestie st
                                        > osunku
                                        > > do polityki historycznej gdzie jako żywo prawicowości nie dostrzegłem.
                                        > Tak? Uważasz, że lewicowym pogladem jest popieranie posiadania broni przez obyw
                                        > ateli? Tak? Czy może pamięć szwankuje? A "polityka historyczna" to bynajmniej n
                                        > ie pojęcie z gatunku "prawicowych", a jak najbvardziej lewicowych - z szczegółn
                                        > ym uwzględnieniem brunatnej lewicy. To próba podbudowywania historią aktualnej
                                        > polityki. I to najczęściej w celu ukrycia wewnętrznych problemów w kraju.

                                        Zwracam honor - o prawie do broni się nie wypowiadałeś w znanych mi wątkach (pomyliłem się z innym userem). Odnośnie zaś kilku wątków historycznych to podtrzymuję stanowisko.

                                        > > Macie drogi Hipolicie chyba swoją własną definicję prawicowości.
                                        > Wiesz. Obawiam się, ze tak. I w tym jest najpoważniejszy problem. Już raz się o
                                        > tym przekonałem, że jakoś niby podstawowe pojęcia jak honor, prawda, kultura,
                                        > chrześcijaństwo, miłość blizniego, odpowiedzialność, patriotyzm itd. itp. w pew
                                        > nych kręgach w Polsce są rozumiane nie dość że inaczej ale czasem na odwrót niż
                                        > w tych w których mnie wychowano i w których się poruszam.

                                        Wedle niektórych "prawicowych" definicji (zasadniczo sprowadzających się do antynomii jednostka ws. jakakolwiek grupa - naród, klasa społeczna czy cokolwiek innego) to Dmowski i Lenin zasadniczo siedzą w jednej ławce. Mało to przydatna definicja...
                                        • maaac Re: "Kulturalne" chamstwo. 11.07.12, 17:42
                                          > Obawiam się, że przekonanie, iż coś jest bezdyskusyjnym (jakże bym śmiał z nim
                                          > dyskutować tak na marginesie) faktem pozostaje tylko przekonaniem.
                                          Obawiam się, że jednak w wielu przypadkach nie. Tym razem wystarczy umieć policzyć do dwóch. Wystarczy na to jedna dłoń.

                                          > Prosty przykład: są takie rodzaje zarzutów), które mają swoją wagę (nawet jeśli
                                          > nie prawdziwe) w zależności od tego z czyich ust padają. Jeśli od oszustów wyzwie
                                          > mnie menel na ulicy to wzruszę ramionami i tyle - jeśli własny brat: niekoniecznie.
                                          Ok zgoda. Tyle, że oskarżenie padające na forum jest raczej równoznaczne oskarżeniu "menela na ulicy" niż padającego z ust brata. Więc? Dalej oskarżenie absurdalne na sieci tylko wywołuje śmiech.

                                          > Czy teraz jest to jasne? na marginesie: jakoś się za mocno oburzasz tym zarzutem o
                                          > lewicowość ;-). Winny się tłumaczy? Tak można się bawić do upadłego...
                                          Mocno? No cóż :) Jak tak sądzisz.... :) Tłumaczyć? No cóż.... bardziej mnie śmieszy taka postawa. I przekonanie, że prawicowość jest lewicowością, a lewicowość prawicowością. Bardziej wyłazi ze mnie "belferskie" zboczenie nauczania "maluczkich" jakie to bzdury plotą próbując z "prawicowością" nazywać jak najbardziej lewackie pomysły.

                                          > Zwracam honor - o prawie do broni się nie wypowiadałeś w znanych mi wątkach (po
                                          > myliłem się z innym userem).
                                          Buhahahahahahahaha

                                          > Odnośnie zaś kilku wątków historycznych to podtrzymuję stanowisko.
                                          A ja podtrzymuję stanowisko, że nacjonalnym socjalistom zafascynowanym "polityką historyczną" wydaje się, że są "prawicą".

                                          > Wedle niektórych "prawicowych" definicji (zasadniczo sprowadzających się do antynomii
                                          > jednostka ws. jakakolwiek grupa - naród, klasa społeczna czy cokolwiek innego) to
                                          > Dmowski i Lenin zasadniczo siedzą w jednej ławce. Mało to przydatna definicja...
                                          Możesz rozwinąć?

                                          Tak dla przypomnienia o czym się dziś nie pamięta. - Kraje tzw. demoludów były bardzo konserwatywne pod względem "wartości rodzinnych", "seksu", "stosunku do homoseksualistów" (oni za komuny nie istnieli oficjalnie) itp itd. Przypominały POD TYM WZGLĘDEM poglądami bardzo dzisiejsze tzw. "partie prawicowe". Jedyna różnica to "wyganianie" kobiet do pracy i zastąpienie religii "kościelnej" religią "partyjną". Także konserwatyzm obyczajowy NIE jest cechą specyficzną dla "prawicowości".
                                          • dean08 Re: "Kulturalne" chamstwo. 16.07.12, 11:50
                                            maaac napisał:

                                            > > Obawiam się, że przekonanie, iż coś jest bezdyskusyjnym (jakże bym śmiał
                                            > z nim
                                            > > dyskutować tak na marginesie) faktem pozostaje tylko przekonaniem.
                                            > Obawiam się, że jednak w wielu przypadkach nie. Tym razem wystarczy umieć polic
                                            > zyć do dwóch. Wystarczy na to jedna dłoń.

                                            Zawsze podziwiałem ludzi mających absolutne przekonanie o własnej racji. Najchętniej z bezpiecznej odległości.


                                            > > Czy teraz jest to jasne? na marginesie: jakoś się za mocno oburzasz tym z
                                            > arzutem o
                                            > > lewicowość ;-). Winny się tłumaczy? Tak można się bawić do upadłego...
                                            > Mocno? No cóż :) Jak tak sądzisz.... :) Tłumaczyć? No cóż.... bardziej mnie śmi
                                            > eszy taka postawa. I przekonanie, że prawicowość jest lewicowością, a lewicowoś
                                            > ć prawicowością. Bardziej wyłazi ze mnie "belferskie" zboczenie nauczania "malu
                                            > czkich" jakie to bzdury plotą próbując z "prawicowością" nazywać jak najbardzie
                                            > j lewackie pomysły.

                                            Czyli gieremszczyzna z Ciebie wychodzi.

                                            > > Zwracam honor - o prawie do broni się nie wypowiadałeś w znanych mi wątka
                                            > ch (po
                                            > > myliłem się z innym userem).
                                            > Buhahahahahahahaha

                                            Jakoś nigdy nie umiałem opowiadać dowcipów zatem każdy sukces w rozbawieniu towarzystwa cieszy podwójnie.

                                            > > Odnośnie zaś kilku wątków historycznych to podtrzymuję stanowisko.
                                            > A ja podtrzymuję stanowisko, że nacjonalnym socjalistom zafascynowanym "polityk
                                            > ą historyczną" wydaje się, że są "prawicą".

                                            Obawiam się, że mojej oceny Twojej osoby to nie zmieni.

                                            > > Wedle niektórych "prawicowych" definicji (zasadniczo sprowadzających się
                                            > do antynomii
                                            > > jednostka ws. jakakolwiek grupa - naród, klasa społeczna czy cokolwiek in
                                            > nego) to
                                            > > Dmowski i Lenin zasadniczo siedzą w jednej ławce. Mało to przydatna defin
                                            > icja...
                                            > Możesz rozwinąć?
                                            Wydawało się, że chyba wiesz o czym piszesz - zwłaszcza jak chcesz uchodzić za belfra w dziedzinie prawicowości/lewicowości...
                                            > Tak dla przypomnienia o czym się dziś nie pamięta. - Kraje tzw. demoludów były
                                            > bardzo konserwatywne pod względem "wartości rodzinnych", "seksu", "stosunku do
                                            > homoseksualistów" (oni za komuny nie istnieli oficjalnie) itp itd. Przypominały
                                            > POD TYM WZGLĘDEM poglądami bardzo dzisiejsze tzw. "partie prawicowe". Jedyna r
                                            > óżnica to "wyganianie" kobiet do pracy i zastąpienie religii "kościelnej" relig
                                            > ią "partyjną". Także konserwatyzm obyczajowy NIE jest cechą specyficzną dla "pr
                                            > awicowości".
                                            • maaac Re: "Kulturalne" chamstwo. 16.07.12, 12:43
                                              > Zawsze podziwiałem ludzi mających absolutne przekonanie o własnej racji. Najchętniej
                                              > z bezpiecznej odległości.
                                              Obawiam się, że w takim razie piszesz do nas maile z bezludnej wyspy. Bo np. będziesz musiał unikać osobę, która święcie będzie przekonana, że jest noc a nie dzień lub, że woda jest mokra. Obawiam się, że osób gotowych dyskutować te sprawy nigdzie nie znajdziesz. Co zaś powiesz o soli? Słodka? Upieranie się że jest słona jest dla ciebie nie do przyjęcia?

                                              > Czyli gieremszczyzna z Ciebie wychodzi.
                                              Och wystarczy "brzydko" nazwać i po sprawie? :) Ten strach przed ludźmi, którzy coś wiedzą i nie wstydzą się tego wyrażać. Jakieś kompleksy ze szkoły? Czy to jeszcze przedszkole?

                                              > Obawiam się, że mojej oceny Twojej osoby to nie zmieni.
                                              No cóż. Miałem na to bardzo małe nadzieje. Jak u każdego kto nerwowo reaguje na próbę tłumaczenia mu czegokolwiek.

                                              > Wydawało się, że chyba wiesz o czym piszesz - zwłaszcza jak chcesz uchodzić za
                                              > belfra w dziedzinie prawicowości/lewicowości...
                                              No cóż skoro nie wiesz na czym polega dyskusja...

                                              (....)

                                              Suma sumarum pare bezsensownych hasełek z twojej strony i po "dialogu".
                                              • dean08 Re: "Kulturalne" chamstwo. 16.07.12, 13:38
                                                maaac napisał:

                                                >
                                                > > Czyli gieremszczyzna z Ciebie wychodzi.
                                                > Och wystarczy "brzydko" nazwać i po sprawie? :) Ten strach przed ludźmi, którzy
                                                > coś wiedzą i nie wstydzą się tego wyrażać. Jakieś kompleksy ze szkoły? Czy to
                                                > jeszcze przedszkole?

                                                Ludzie, którzy najbardziej na świecie pragną pouczać innych zwykle niewiele mają do przekazania.

                                                > > Wydawało się, że chyba wiesz o czym piszesz - zwłaszcza jak chcesz uchodz
                                                > ić za
                                                > > belfra w dziedzinie prawicowości/lewicowości...
                                                > No cóż skoro nie wiesz na czym polega dyskusja...

                                                W Twoim wydaniu w tym wątku? Wymiana poglądów - polegająca na tym, że dyskutant wychodzi z niej podzielając Twoje poglądy. Przykro mi ale to nie przedszkole gdzie możesz wmówić coś jakiemuś mało rozgarniętemu przedszkolakowi (czy zdenerwować/zirytować bez większego wysiłku). Zresztą nerwowość reakcji na kwestię stosowanej definicji prawicowości/lewicowości świadczy o tym, że mimowolnie dotknąłem punktu gdzie zieje potężna dziura w wiedzy. A, że nie mam wobec Ciebie ambicji belferskich pozwolę Ci poszukać pewnych odpowiedzi samemu.
                                                • maaac Re: "Kulturalne" chamstwo. 16.07.12, 13:50
                                                  > Ludzie, którzy najbardziej na świecie pragną pouczać innych zwykle niewiele ma
                                                  > ją do przekazania.
                                                  Motto człowieka, który nie skończył podstawówki. On WIE i nie potrzebuje wiedzy od innych. :P.

                                                  > W Twoim wydaniu w tym wątku? Wymiana poglądów - polegająca na tym, że dyskutant
                                                  > wychodzi z niej podzielając Twoje poglądy. Przykro mi ale to nie przedszkole g
                                                  > dzie możesz wmówić coś jakiemuś mało rozgarniętemu przedszkolakowi (czy zdenerw
                                                  > ować/zirytować bez większego wysiłku).
                                                  Czyli jednak kompleksiki....

                                                  Zresztą nerwowość reakcji na kwestię sto
                                                  > sowanej definicji prawicowości/lewicowości świadczy o tym, że mimowolnie dotkną
                                                  > łem punktu gdzie zieje potężna dziura w wiedzy.

                                                  Hmmmm i w dodatku urojenia.... Hehe nerwowość. Tylko kto poruszył ten temat. Ech...

                                                  > A, że nie mam wobec Ciebie ambicji belferskich pozwolę Ci poszukać pewnych odpowiedzi
                                                  > samemu.
                                                  Odpowiedzi na to co miałeś na myśli... :)
                                                  To z kolei typowa ucieczka, gdy się coś chlapnie a potem nie potrafi się tego umotywować.

                                                  Pa pa.
                                                  • dean08 Re: "Kulturalne" chamstwo. 16.07.12, 16:05
                                                    Cóż - jak już ustalisz co jest prawicowe a co lewicowe to możesz wrócić do piaskownicy. Na razie się nie kwalifikujesz ;-).
                                                  • maaac Re: "Kulturalne" chamstwo. 16.07.12, 18:11
                                                    A co nudzisz się w niej? Nie nie mam ochoty. Ty sobie w niej siedź jak ci tam tak fajnie. Opuściłem ją w przedszkolu i nie mam zamiaru do niej wracać. Chyba, że już z wnukami.
                                    • ewelina_1 Re: "Kulturalne" chamstwo. 11.07.12, 00:41
                                      dean08 napisał:

                                      > To jest Twój pogląd - mało jesteś niestety przekonywujący.
                                      niestety, ale ma rację. Bo co znaczy "obrzydzenie"? Musisz intensywnie wyobrażać sobie, co oni razem robią. Aż tyle o tym rozmyślasz?
    • sam16 Naga prawda o kibucach, czyli czym mężczyźni ró... 07.07.12, 17:02
      Nie wnikajac w szczegoly artykul jest proba pokazania jak bladza konserwatysci upierajcy sie przy tzw. tradycyjnym podziale rol w rodzinie i spoleczenstwie, probujacy zalegalizowac uzywanie przemacy wobwc kobiet jako wartosci ktore trzeba bronic. Konserwatysci czerpiacy wiedze z biblii czyli popkulturowej opowiesci jak powinien wygladac swiat sa zwyczajnie w bledzie.
      Zacofanie konserwatystow polega na tym ze kobieta powinna byc posluszna mezczyznie a jak nie jest to powinna dostac lanie i koniec dyskusji.
      W tym wymiarze kazdy konserwatysta to cham bez wzgledu na to jaki nosi garnitur.
    • bumcykcykhopsiup Naga prawda o kibucach, czyli czym mężczyźni ró... 07.07.12, 18:44
      "elfy nie lubią krasnoludów"
      blad
      krasnoludy nienawidza elfow :)
    • aekielski Naga prawda o kibucach, czyli czym mężczyźni ró... 07.07.12, 20:30
      Ekspertem w tej dziedzinie jest bez wątpienia Kuba Wojewódzki.
      Są tacy co różnic nie dostrzegają i rżną co leci.
    • kirdan1 Re: Naga prawda o kibucach, czyli czym mężczyźni 07.07.12, 22:38
      Bardzo mi się podoba to że i W.O. ruszył do walki z Gowinem. To znaczy, że nieźle im musiał nadepnąć na odcisk i znów trzeba było sięgnąć po "wszystkie ręce na pokład".
      • kotek.filemon Re: Naga prawda o kibucach, czyli czym mężczyźni 09.07.12, 10:37
        W.O. jest od dawna nieufny wobec Gówina, bo trudno zaufać wtyczce z Opus Dei w rządzie.
    • pionowy.tor.lotu Re: Naga prawda o kibucach, czyli czym mężczyźni 08.07.12, 01:55
      Ta, wcale nie widać osiągnięć kobiet na najwyższym poziomie nauki w ciągu ostatnich lat.
      Spytaj może paru inżynierów elektroniki/informatyki co to są falki i jakie mają znaczenie dla ich fachu.
    • gwozdziu2 Naga prawda o kibucach, czyli czym mężczyźni ró... 08.07.12, 08:08
      Bloger Orliński jak zwykle gdzieś coś usłyszy, gdzieś przeczyta, potem sobie poskleja pod tezę i weźmie i napisze.
      Co więcej, napisze bez sensu, bo tak naprawdę broni punktu widzenia oponentów, pisząc o naturalnym, tradycyjnym i jakichś różnicach w predyspozycjach. W całym tym tekście twierdzi, że argumenty konserwatystów są nieprawdziwe, podczas gdy tak naprawdę należy twierdzić, że nie ma najmniejszego znaczenia, czy są prawdziwe, czy nie.

      Predyspozycje nie rozkładają się równomiernie: nawet jeśli mężczyźni mają wrodzone predyspozycje do bycia wyższymi od kobiet, to nie oznacza, że nie ma wysokich kobiet i niskich facetów. Tak samo ciągle istnieją kobiety, które są świetnymi informatyczkami i polityczkami i faceci, którzy rewelacyjnie gotują i zajmują się dziećmi.

      Więc zamiast argumentować, że tak naprawdę nie ma różnic w płciach, należy krzyczeć, że NIE MA ZNACZENIA, CZY SĄ, a Orlińskiego i konserwatystów odesłać do poczytania o rozkładzie normalnym, chociażby na wikipedii. Może jak poczyta, to znowu coś napisze, ku uciesze.
    • paul_kemp Dość zażydzania naszej polskiej kultury 08.07.12, 08:28
      Czy redaktorom GW nie lepiej byłoby pojechać do Izraela i tam płodzić te swoje szmatławe wypociny?
      A może szanowni redaktorzy już szykuję się do kolejnego etapu żydowskiej okupacji Polski?
      gazeta.razem.pl/index.php?id=2&t=1&page=38718
    • medrek_forumowy Naga prawda o kibucach, czyli czym mężczyźni ró... 08.07.12, 12:04
      Na pewno mężczyźni przejmą się bardzo tekstem Orlińskiego, czy jakimiś badaniami. Już to widzę...
    • degust Może Polska będzie kiedyś jednym wielkim kibucem 08.07.12, 12:27
      rozmarzył się red. Orliński...
      • maaac Re: Może Polska będzie kiedyś jednym wielkim kibu 08.07.12, 13:58
        :)
        Jakbyś nie wiedział "kibuce" niczym się nie różnią od sposobu działania pierwszych społeczności chrześcijańskich.
        Kpiąc z nich kpisz również z chrześcijaństwa.

        Inna sprawa, że to co jest możliwe dla ludzi zorganizowanych wokół jakiejś idei jest niemożliwe poprzez wymuszenie siłą na tych co tego nie chcą - wtedy to jest "komuna". To już przerabialiśmy.

        Czyli Polska jako jeden wielki kibuc DOBROWOLNY... toż to marzenie chrześcijan. Jak jednak zechcą go wprowadzać siłą będą niczym innym jak komunistami.

        No i co głupio wyszedłeś z swoim hasełkiem?
      • kotek.filemon Na razie jest jednym wielkim grajdołem 09.07.12, 10:36
        Ale sporo polaczków to zadowala.
    • ex.czytelnik.wyborczej Ewolucja persfazyjna trwa. 08.07.12, 21:50
      Redaktor postuluje podniesienie poziomu wody o pół głębarka. Tym niższym już bulgot zamiera na ustach!
      Swoją drogą ktoś, kto wprowadza kobiety do armii to jakiś dywersant.
      To taka moja drobna uwaga po obejrzeniu wczorajszego finału Wimbledonu kobiet i dzisiejszego - mężczyzn. Czemu to redaktorze nie postulujesz parytetu w zawodach Grand Slam?
      • ex.czytelnik.wyborczej Re: Ewolucja perswazyjna trwa. 08.07.12, 22:16
        ex.czytelnik.wyborczej napisał:
        perswazyjna oczywiście, nie wiem skąd mi się to "f" wzięło.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka