fawad
04.08.05, 17:16
Niektore z argumentow p. Stepinskiego sa calkiem zasadne jak ten o
nieopierzonym adwokacie wyznaczonym na obronce z urzedu w sprawie o
morderstwo. Takich sytuacji jednak latwo uniknac wprowadzajac jednynie drobne
systemowe poprawki. Odnosze wrazenie, ze u podstaw sporu jest wizja adwokatury
jako grona superbohaterow, swietnie wyksztalconych, rzucajacych celnymi
ripostami, bosko przystojnych i w ogole obdarzonych superwlasciwosciami,
ktorzy zstepuja z nieba by nas smiertelnikow bronic. Otoz nikt w takie bajki
nie wierzy, adwokatem sie jest by kosic gruba kase i kazdy to wie. Czas
odbrazowic wizerunek i czas przestac sie bac ludu szanowna arystokracjo.
Mowiac jezykiem blizszym oczytanym egzaminatorom: czas "Nie boskiej komedii"
nadszedl.
TomiK