Dodaj do ulubionych

Izrael kończy 38-letnią okupację Strefy Gazy

15.08.05, 07:07
Demokratyzacja państ arabskich, wolność dla Afganistanu, przybliżenie
rozwiązania konfliktu żydowsko-palestyńskiego. Prezydent Bush ma więcej
osiągnięć i zasług niż 2 poprzedni prezydenci USA razem wzięci

A Charon pewnie długo już nie pożyje. Tak jak I.Rabin.
Obserwuj wątek
    • galba Sharon 15.08.05, 07:07
      > A Charon pewnie długo już nie pożyje. Tak jak I.Rabin.
    • randoraf Re: Izrael kończy 38-letnią okupację Strefy Gazy 15.08.05, 07:29
      Nareszcie Żydki dajcie sobie i światu wreszcie spokój!
      • kichote1 Re: Izrael kończy 38-letnią okupację Strefy Gazy 15.08.05, 08:25
        O, tak! Bo wszystkiemu, oczywiscie, winni sa Zydzi - gdyby ich tak zlikwidowac
        w 100%, na pewno na swiecie zapanowalby trwaly spokoj, nieprawdaz?
        • sredni4 Historia 15.08.05, 09:23
          Do przyczyn wielkich nieszczesc narodu polskiego, naleza bezsprzecznie zydzi.

          Niebaczni przodkowie nasi nie zwazali na podstep cywilizacji Europy, ani
          uzytkowali z doswiadczen innych narodów.

          Kiedy ludy europejskie wychodzac z feudalizmu, ustalaly u siebie dziedzictwo
          tronów, oni wtedy dziedzictwo korony od niepamietnych czasów w Polsce
          ustanowione, wstrzasneli i oslabili, nie przestajac tego istotnego punktu
          jednosci spoleczenstwa dalej oslabiac i burzyc.

          Kiedy w Europie gotowe wojska stawaly sie jedyna obrona trwalosci panstwa,
          kiedy w czasach Ludwika XIV, Fryderyka II juz nie poteznial wzrost malych
          wojsk, w Polsce wojsko z ówczesnych najwieksze, najwybitniejsze i laurami
          zwyciestw okryte, zwinieto pod Augustem II.

          Kiedy zydów, jak zaraze niszczacego postep cywilizacji narodów, wypedzono z
          Hiszpanii, z Francji, z Niemiec i z innych krajów Europy, a pod kara smierci
          jako wyjetych spod wszelkiego prawa, nie wpuszczono do Moskwy, wtedy Polacy
          otworzyli wszystkie im granice, dali przytulek i wieksza swobode niz rodowitym
          mieszczanom i rolnikom.

          Dwa pierwsze bledy przywiodly nasz naród do upadku i do podzialu.

          W tym nieszczesciu jeszcze bysmy przez oswiecenie, przez cywilizacje mogli
          wzniesc sie i ratowac, lecz blad trzeci - zydzi byli ZARAZA WEWNATRZ, zaraza
          ciagle polityczne cialo oslabiajaca i nedzniejaca.

          Chociazby nawet to cialo nie bylo podzielone, chociazby po podziale znowu
          zjednoczone zostalo, przeciez z ta wewnetrzna skaza nigdy nie moze nabrac
          wlasciwych sobie sil, ani czerstwosci, musi na zawsze byc tylko slabym i
          wynedznialym.

          Zydzi rozsypani po calej Polsce, wszedzie ze swym duchem wylacznosci, z naszym
          ludem pomieszani, tylko zapluwaja caly naród, zapluwaja caly kraj, a zmieniajac
          go w kraj zydowski, wystawiaja w Europie na posmiewisko i wzgarde. (...)





          Przestrogi dla Polski - Stanislaw Staszic r. 1770

          "Zydostwo to letnia i zimowa szarancza naszego kraju. która zaraza powietrze
          zgnilizna, roznosi prózniaczego ducha swych ojców, wsród pracowitego ludu
          utrzymac sie nie moze i tam tylko sie gniezdzi i mnozy, gdzie prózniactwo ma
          ochrone".


          Tenze (O przyczynach szkodliwosci zydów, 1816 r.)

          "Zydzi byli zaraza wewnatrz, zaraza ciagle polityczne cialo slabiaca i
          nedzniaca. Chociazby nawet to cialo nie bylo podzielone, chociazby po podziale
          zjednoczone zostalo, przeciez z ta wewnetrzna skaza nigdy nie nabierze
          wlasciwych sobie sil. ani czerstwosci, musi byc zawsze tylko slabe, wynedzniale
          i nikczemne"


          Jakze wlasnie dzisiaj oktualne i niebywale trafne, ...

    • sredni4 Czas na Polskę- poniżej efekt tasiemca żydowskiego 15.08.05, 08:22

      Raport Głównego Urzędu Statystycznego - Zatrważające ubóstwo
      Blisko 5 milionów Polaków żyje w skrajnym ubóstwie - wynika z najnowszego,
      zatrważającego raportu Głównego Urzędu Statystycznego. 4-osobowa rodzina
      znajdująca się w takim położeniu ma na swoje miesięczne utrzymanie mniej niż
      960 zł, czyli najwyżej 8 zł dziennie na osobę.

      Pojedyncza osoba, która żyje w skrajnym ubóstwie, to taka, której miesięczne
      dochody wynoszą maksymalnie 350 zł, czyli 11 zł na dzień.

      Prawie 7,7 mln rodaków mieszka w rodzinach, które na swoje wydatki mają mniej
      niż wynosi tzw. ustawowa granica ubóstwa. Została ona wyznaczona dla 4-osobowej
      rodziny na mniej niż 1226 zł miesięcznie, czyli co najwyżej 10 zł na członka
      rodziny dziennie.

      - O kilku milionach Polaków, którzy nie mają za co przeżyć, media i politycy
      najczęściej milczą, zajmując się sprawami trzecio- lub czwartorzędnymi. To jest
      nie tylko fatalne, ale wręcz tragiczne - mówi prof. Mieczysław Kabaj z
      Instytutu Pracy i Polityki Socjalnej, znawca zagadnień dotyczących rynku pracy,
      zwłaszcza bezrobocia. Zwraca uwagę, że szybkie powiększanie się liczby Polaków
      żyjących w nędzy będzie miało ogromny wpływ na losy kraju w przyszłości. Nasz
      rozmówca przypomina, że dzieci z rodzin zagrożonych biologicznie są z reguły
      skazane na gorszą przyszłość. Ubóstwo przyczynia się też do wzrostu
      przestępczości.

      Aby uzmysłowić sobie dramatyczną sytuację milionów rodzin, podajmy kilka innych
      danych. 23 miliony obywateli naszego kraju (60 proc.) ma na przeżycie mniej,
      niż wynosi minimum socjalne, czyli poniżej granicy określającej sferę
      niedostatku i ostrzegającej przed ubóstwem.

      Tragizm polega również na tym, że od 1996 roku stale rośnie liczba osób, którym
      grozi biologiczne wyniszczenie. W ciągu tylko jednego 2003 roku o 1 procent,
      czyli o ok. 385 tys. zwiększyła się liczba osób żyjących w skrajnym ubóstwie.
      Dla porównania: w 1996 r. poniżej minimum egzystencji znajdowało się 4,3 proc.
      Polaków, podczas gdy rok temu - 12 proc.

      Z raportu GUS wynika też, że rozwarstwienie majątkowe w Polsce szybko pogłębia
      się. Bogatsi mają coraz więcej, biednych przybywa. Zdaniem prof. Mieczysława
      Kabaja dalsze utrzymywanie się takiej patologicznej sytuacji musi w końcu
      doprowadzić do buntu społecznego.

      Zagrożenia wybuchem społecznym nie wyklucza również prof. Jadwiga Staniszkis,
      socjolog z Instytutu Studiów Politycznych PAN. Socjologowie i psychologowie
      społeczni od dawna ostrzegają, że jeżeli na polskiej scenie politycznej pojawi
      się zręczny demagog, który będzie w stanie pociągnąć za sobą tłum, może on
      przejąć władzę, wykorzystując do tego celu miliony ubogich. Dodajmy, że prawie
      co trzeci Polak ocenia, iż jego położenie jest bardzo trudne (tzw. ubóstwo
      subiektywne).

      Dla uzmysłowienia sobie skali problemu podajmy, że blisko 5 milionów ludzi,
      których egzystencja jest zagrożona, to więcej niż mieszka w pięciu największych
      miastach Polski: Warszawie, Łodzi, Krakowie, Wrocławiu i Poznaniu. Osiem lat
      temu takich osób było około 1,6 miliona.

      - Najgorzej się dzieje w rodzinach korzystających z opieki społecznej, gdyż
      niemal co trzecia taka rodzina żyje na granicy minimum egzystencji - mówi prof.
      Mieczysław Kabaj. - Na domiar złego ośrodki pomocy społecznej nie mają
      pieniędzy dla potrzebujących albo mają ich grubo za mało - dodaje nasz rozmówca.

      Wiesław Łagodziński, socjolog, tłumaczy, że cechą polskiego ubóstwa jest jego
      ogromne zróżnicowanie terytorialne i społeczne. - W krajach zachodnich ludzi
      ubogich też jest sporo. Jednak w żadnym kraju należącym do Unii Europejskiej
      ubodzy nie są aż tak bardzo biedni jak w Polsce. Co gorsza, u nas nie tylko
      przybywa ludzi żyjących na granicy lub poniżej minimum egzystencji, ale takie
      osoby stają się - chociaż wydaje się to praktycznie niemożliwe - z każdym
      rokiem jeszcze coraz biedniejsze - mówi.

      WŁODZIMIERZ KNAP, Dziennik Polski, 31 stycznia 2005


      • kichote1 Re: Czas na Polskę- poniżej efekt tasiemca żydows 15.08.05, 08:28
        Oswiec mnie, bo jakos nie widze zwiazku (ani sensu). Czyzby polskiemu ubostwu
        winnien byl ten Zyd, co lichwa sie para i rozpija niewinny narod polski?
        • sredni4 Wywiad z "polakiem" 15.08.05, 09:25
          Hanna Krall: Panie profesorze...

          Bronislaw Gieremek: Ten tytul nalezy mi sie juz od dawna, ale niech go pani nie
          uzywa, ciagle jestem tylko docentem.

          Hanna Krall: Ale przeciez otrzyma pan godnosc profesora, musi pan ja otrzymac.

          Bronislaw Gieremek: To prawda i chyba juz niedlugo. Teraz kiedy Geysztor jest
          Prezesem PAN, Madejczyk nie odwazy sie przeciwstawiac wnioskowi o wystapienie
          do Rady Panstwa o profesure dla mnie.

          Hanna Krall: No to ja bede mówila: panie Profesorze, a w tym co bedzie szlo do
          druku zmienimy na: panie Docencie. A wiec, panie Profesorze, musze powiedziec,
          ze mojemu szefowi redakcyjnemu ogromnie zalezy na tym wywiadzie, a scisle
          mówiac na tym, aby zapewnic pana wybór do Komisji Krajowej na Zjezdzie w
          Gdansku.

          Bronislaw Gieremek: Wiem sam dobrze, ze coraz wiecej delegatów patrzy nam na
          rece coraz to z wieksza nieufonoscia. Musze przyznac, ze nie wiem, czy Rakowski
          dobrze robi inspirujac ten wywiad, moga sie ludzie zorientowac, ze ja i
          Rakowski gramy te sama melodie, tylko na innych fortepianach i w innych salach
          koncertowych...Przepraszam, kto tu zagladal?

          Hanna Krall: Nikt wazny. To Bijak. Zastepca Rakowskiego.

          Bronislaw Gieremek: Musicie go tutaj trzymac? Przeciez to...

          Hanna Krall: Jeden Polak musi tu byc. Zdarza sie, ze przychodzi to redakcji
          ksiadz. Kto ma wówczas z nim rozmawiac? Moze Passant? Jezeli taki ksiadz dobrze
          pamieta lata 1949-1956, to moze sie zdarzyc, ze w areszcie albo na holdowniczym
          zebraniu ksiezy-patriotów przesluchiwal go Roman Zambrowski. A przeciez Danek
          kubek w kubek podobny do swego wujka. Jego matka to rodzona siostra Romana.

          Bronislaw Gieremek: Wszystko jedno, w takiej redakcji jak "Polityka" to ja bym
          byl bardziej ostrozny. Poklóci sie o wierszówke, a potem opisze was
          w "Rzeczywistosci".

          Hanna Krall: Nie pan wypluje to slowo, takie brzydkie, niech pan lepiej powie,
          profesorze, do czego mamy sie przygotowac w gazecie - strategicznie i
          taktycznie.

          Bronislaw Gieremek: O samym zjezdzie gdanskim nie bede pani mówil, bo Marta
          Wesolowska zrobi to genialnie. Ostatecznie od dawna siedzi w KOR i zna
          dokladnie wszystkie niuanse. Ale trzeba dac cale wsparcie ogniowe kilku
          niezwykle waznym sprawom:
          Ustawie o Samorzadzie Spolecznym, o spolecznej kontroli nad radiem i telewizja,
          a i nad prasa takze. Ustawa o samorzadzie przedsiebiorstw otwierajaca
          mozliwosci tworzenia spólek polsko-zagranicznych, socjalistyczno-
          kapitalistycznych ma tutaj wezlowe znaczenie.

          To jest wprawdzie glówne zadanie dla Andrzeja Krzysztofa Wróblewskiego, który
          ten problem postawil mocno zaraz po Nadzwyczajnym Zjezdzie Delegatów
          Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w pazdzierniku ubieglego roku, ale to
          musicie wy wszyscy, bo to jest nakaz Gminy, polozyc jak najwiekszy nacisk.
          Równoczesnie trzeba wysunac takze na glówny plan projekt ustawy o podwójnym
          obywatelstwie dla wszystkich, którzy kiedykolwiek na terytorium Polski
          mieszkali i obojetnie gdzie przebywaja dzis, i ich prawni nastepcy równiez.

          Hanna Krall: Nie chwycilam jeszcze, czemu to takie wazne juz w tej chwili.

          Bronislaw Gieremek: Bo kuc zelazo trzeba wtedy kiedy jest gorace, a historia
          nie zwalnia biegu, kiedy sie ja kijem pogania. Znala pani profesora Wyke?

          Hanna Krall: Tak, poznalam go osobiscie w Krakowie, a poza tym czytalam
          wszystko co napisal w ksiazkach i periodykach.

          Bronislaw Gieremek: Wszystko? Naprawde wszystko? A jego rozmowe historyczo-
          socjalistyczna pod tytulem "Gospodarka wylaczona" tez pani zna?

          Hanna Krall: "Gospodarka wylaczona"? Przeciez on nie zajmowal sie nigdy
          historia gospodarcza!

          Bronislaw Gieremek: Ale sie na tym znal, zreszta rozmowe napisal z osobistej
          inspiracji Jakuba Bermana i Romana Zambrowskiego, ogloszona w pierwszym numerze
          miesiecznika "Twórczosc" z 1945r. Wyka byl zreszta naczelnym redaktorem tego
          miesiecznika. Nie bede pani odsylal do biblioteki na Foksal. Mam ten numer przy
          sobie, bo jest mi bardzo potrzebny do opracowania memorialu dla kilku osób z
          najwyzszego kregu wladzy, a i dla tych kilkunastu, którzy stoja ponad
          oficjalnym kregiem wladzy ludowej w Polsce. Trzeba obejmowac wszystkich i to
          wszystkich.

          Poszukajmy, poszukajmy! Jest: strona 156, 157 i 158. Rozdzial: "Zydzi i handel
          polski". Centralnym faktem psychogospodarczym lat okupacji jest na pewno
          znikniecie z handlu i posrednictwa milionowej masy zydowskiej. Znikniecie,
          kiedy dzisiaj liczyc trzeba niedobitków, definitywnie i ostatecznie. Natomiast
          faktem mniej znanym, chociaz równie waznym, jest próba inercyjnego i
          automatycznego wejscia zywiolu polskiego na miejsce opuszczone przez Zydów.

          Dlatego nazywam to wejsciem inercyjnym i automatycznym, poniewaz caly ten
          proces, mówiac krótko i brutalnie, mial ze strony wchodzacych na puste miejsce
          taki obraz: na miejsce nieochrzczonych ochrzczeni, ale z cala ohyda
          psychologiczna: kanciarze, handlarze, wyzyskiwacze. Psychologia zwiazana z
          funkcja spoleczna, a nie przynaleznoscia narodowa.

          Cala radosc "trzeciego stanu" sprowadza sie wlasciwie do nadziei: nie ma Zydów,
          wejdziemy na ich miejsce niczego nie zmieniajac, a wszystko dziedziczac z
          nalogów, które narodowi moralisci uwazali za typowe dla psychiki zydowskiej,
          ale tym razem bedzie to narodowe. Cechy cacy i tabu. Pominie tu pani ten
          fragment wywodów Kazimierza Wyki, gdzie zawarta jest obrona zydowskiego stanu
          posiadania w ekonomice dawnej i przedwojennej Polski.

          Czytajmy na stronie 157. Powiedzmy wyraznie: nieszczesciem polskiego zycia
          gospodarczego nie bylo to, ze wszedzie, od straganu po najwiekszy bank,
          przodowali w nim Zydzi. Nieszczesciem bylo to, ze procesa gospodarczo-handlowe
          byly u nas wylaczone z normalnej tkaniny zycia panstwowego. Kontaktowaly z nia
          tylko podatkiem, wymykaly cyganstwem oraz przekupstwem.

          Hanna Krall: A nie sadzi pan, panie profesorze, ze ten wlasnie dystans od tego
          co pan nazwal "tkanina moralna zycia panstwowego" byl wlasnie na reke tym
          wszystkim, którzy w Polsce wladali "od straganu az do najwiekszego banku".

          Bronislaw Gieremek: Podzielam pani poglad, ale ja referowalem poglad Wyki,
          który w interesujacej nas materii przechodzi na stronie 158 do sedna swego
          wywodu, bynajmniej nie o teoretycznym znaczeniu. Potepia mocno Polaków, ze
          siegneli po spadek po wymordowanych Zydach, acz w potepieniu tym jest ogromna
          przesada, bo mienie Zydów zrabowali Niemcy, a Polacy, jesli którys to potrafil
          czy tez musial, zajeli sie jedynie handlem, bez którego zycie nie moglo
          przeciez istniec.

          Nie nasza jednak sprawa wydawanie dobrego swiadectwa Polakom. Wyka tez pisze
          dla naszych zydowskich interesów prawidlowo i korzystnie. Wiadomo, ze do kosci
          zbieraja sie zawsze hieny, nigdy lwy.

          Hanna Krall: Jakie to ladne. Musze sobie to zapisac. Moze sie przydac.

          Bronislaw Gieremek: I dalej nieoceniony Kazimierz Wyka, ale pytanie znacznie
          donioslejsze, czy formy w jakich sie ta eliminacja dokonala i sposób w jaki
          spoleczenstwo nasze pragnelo i pragnie ja zdyskontowac byly moralne i rzeczowo
          do przyjecia?
          Otóz chociazbym tylko za siebie odpowiadal i nie znalazl nikogo kto by mi
          zawtórowal, bede powtarzal nie, po stokroc nie.

          Te formy i nadzieje byly haniebne, demoralizujace i niskie. Skrót bowiem
          gospodarczo-moralnego stanowiska przecietnego Polaka wobec tragedii Zydów
          wyglada tak: Niemcy mordujac Zydów popelnili straszliwa zbrodnie. My bysmy tego
          nie zrobili. Za te zbrodnie Niemcy poniosa kare. Niemcy splamili swoje
          sumienie, ale my - my juz teraz mamy korzysci i w przyszlosci bedziemy miec
          same duze korzysci, nie plamiac sumienia, nie plamiac dloni krwia. Trudno o
          paskudniejszy przyklad moralnosci murzynskiej, jak takie rozumowanie naszego
          spoleczenstwa.

          Hanna Krall: Panie profesorze, alez Wyka nie ma racji. Przeciez spoleczenstwo
          polskie w calej swojej masie wspólczuje Zydom, a i w miare mozliwosci pomagalo
          Zydom z
          • sredni4 Re: Wywiad z "polakiem"cd. 15.08.05, 09:26
            Hanna Krall: Panie profesorze, alez Wyka nie ma racji. Przeciez spoleczenstwo
            polskie w calej swojej masie wspólczuje Zydom, a i w miare mozliwosci pomagalo
            Zydom z narazeniem wlasnego zycia.

            Bronislaw Gieremek: Nie jest wazne co bylo, ale jest wazne co ma byc. Czytajmy
            wiec z jubilerska wprost precyzja profesora Kazimierza Wyki, który dane mu
            przez Bermana zamówienie wykonywal z arcykunsztownie i w nakazanym terminie.
            Juz w pierwszym numerze "Twórczosci" formy jakimi Niemcy likwidowali Zydów
            spadaja na ich sumienie. Zloty zab wydarty trupowi bedzie zawsze krwawil,
            chocby nikt nie zapamietal jego pochodzenia. Dlatego nie wolno nam dozwolic by
            taka reakcja byla zapomniana lub utrwalana inna, bo jest w niej malostkowe
            tchnienie nekrofilii.

            Mówiac prosciej, ze jezeli tak juz sie stalo, ze nie ma Zydów w gospodarczym
            zyciu polskim, to nie bedzie ciagnac korzysci warstwa ochrzczonych sklepikarzy.
            Prawo do korzysci posiada caly naród i panstwo. Na miejsce zlikwidowanego
            handlu zydowskiego nie moze wejsc identyczny i strukturalnie psychologiczny
            handel polski, bo wtedy caly proces nie posiadalby najmniejszego sensu. W
            okresie prowizorium okupacyjnego szedl zas taki handel i sadzi, ze juz sie
            rozsiadl na wieczne wieki.

            Hanna Krall: To teraz dopiero rozumiem, dlaczego to w 1948 roku oglosil Hilary
            Mina "Bitwe o handel" i najpierw z torbami puscily polskich kupców i
            rzemieslników przy pomocy domiarów podatkowych, a nastepnie upanstwowily
            wszystko, spóldzielnie praktycznie takze, by Polacy nigdy nie handlowali po
            wieki wieków.

            Bronislaw Gieremek: Tego pani nie moze pamietac. Jest pani przeciez za mloda.

            Hanna Krall: Wtedy w 1948 roku bylam mala dziewczynka, ale o bitwie pana Minca
            o handel slyszalam wiele razy.

            Bronislaw Gieremek: No to teraz uslyszy pani znowu, ale o tym nikomu i nigdy
            nie bedzie pani opowiadac. To jest najwieksza tajemnica. W najblizszym czasie
            nasi powróca do handlu i produkcji w Polsce.

            Hanna Krall: Skad pan wezmie tylu Zydów? Kto im da przedsiebiorstwa? Kto da
            pieniadze?

            Bronislaw Gieremek: O naszej "Solidarnosci" to juz pani zapomniala? Jeszcze
            beda prosic zeby Zydzi brali te przedsiebiorstwa.

            Hanna Krall: Jeszcze nie obejmuje mysla i wzrokiem duszy tej operacji, ale juz
            cieszy mnie ona ogromnie.

            Bronislaw Gieremek: Jest ustawa o samorzadzie przedsiebiorstwa? Jest? Mogla byc
            dla nas jeszcze lepsza, ale i to wystarczy. Przewiduje ona, ze moga byc
            tworzone spólki prywatno-samorzadowe i spólki prywatno-panstwowe. Przewiduje.
            Co jest potrzebne na rozruch takiej spólki? My wiemy dobrze. Pieniadze! A kto
            ma dzis pieniadze na takie interesy? Moze Polacy? Nie, ja Polaków w tym
            interesie jako udzialowców nie widze.

            Pieniadze dadza Zydzi! Glowe do interesu tez Zydzi i pytala pani: "skad wezme
            tylu Zydów?" A no na szczescie ludu Izraela, juz sa. Przez 38 lat populacja
            odrodzila sie: w Izraelu, Europie Zachodniej, Zwiazku Radzieckim. Kiedy tylko
            uchwalimy ustawe o podwójnym obywatelstwie i prawie swobodnego wyboru miejsca
            zamieszkania oraz podrózowania do Polski tam i spowrotem - w zaleznosci
            wylacznie od checi zainteresowanego takiego z podwójnym obywatelstwem polskim.

            Z kadrami do zreprywatyzowanego przemyslu, rzemiosla i handlu nie mamy
            najmniejszego klopotu. A warsztaty pracy stoja otworem, a nawet i puste.
            Oplacilo sie nam doprowadzic je do takiego stanu, do takiej zalosnej ruiny. W
            takim stanie beda dawac je nam za darmo i jeszcze calowac w reke, aby byla
            praca dla Polaków i troche na rynek.

            Hanna Krall: Dlaczego tylko troche na rynek wewnetrzny?

            Bronislaw Gieremek: Bo te zaklady beda produkowac na eksport, a nie na rynek.

            Hanna Krall: A jak "Solidarnosc" bedzie ta produkcje wysylana na eksport
            zatrzymywac na granicy albo w portach?

            Bronislaw Gieremek: Jaka "Solidarnosc"? Jak to wszystko sie nam uda,
            to "Solidarnosc" bedzie kijem naganiala swoich czlonków i partyjnych tez do
            ostrej i wytezonej pracy w nadziei, ze samorzad zblizy ja do zysków na
            horyzoncie. Te zyski beda, ale jak peczek marchwi przed lbem osla aby stale
            ciagnal ten nasz ciezki wóz.

            Hanna Krall: Panie profesorze, wydaje mi sie, ze pan niezbyt lubi Polaków!

            Bronislaw Gieremek: Niezbyt lubie? Takie okreslenie jest niezbyt scisle! Ja ich
            po prostu nienawidze. Tak nienawidze, ze nie wiem jak to wyrazic slowami.

            Hanna Krall: Ale przeciez pana i pana matke uratowal wlasnie Polak!

            Bronislaw Gieremek: To prawda. Stefan Gieremek ukryl nas oboje w Zawichoscie.
            Pózniej nawet, kiedy bylo juz jasne i pewne, ze mój ojciec Borys Lewartow -
            nauczyciel ze szkólki rabinackiej, zginal w getcie warszawskim, ozenil sie z
            moja matka. Niemniej jednak jak od dziecka musialem ukrywac swoje pochodzenie i
            nie jeden raz bluznilem przenajswietszemu, niech bedzie slawione imie jego po
            wieki wieków, ze stworzyl mnie wlasnie Zydem! A zreszta, czytala chyba pani
            pamietniki Emanuela Gingelbluma?

            Hanna Krall: Oczywiscie. Przeciez pisalam ksiazke o getcie warszawskim i
            bohaterach Zydowskiego Ruchu Oporu.

            Bronislaw Gieremek: No, to co pewnego razu powiedzieli Zydzi, którzy razem z
            Gingenblumem ukrywani byli w bunkrze przy ulicy Wolskiej przez ogrodnika
            Marczaka i jego rodzine? Pamieta pani, panno Hanko?

            Hanna Krall: Tak. Pamietam. Mówili: Nienawidzimy Polaków, bo im jest lepiej niz
            nam.

            Bronislaw Gieremek: No, to teraz nie bedzie sie pani zastanawiac, ze caly ruch
            spoleczny, który tworzymy oraz ozywimy go najróznorodniejszymi nurtami
            politycznymi, ma na celu doprowadzic do takich zmian w strukturze panstwowo-
            gospodarczej Polski, aby Zydom w Polsce zylo sie zawsze lepiej jak Polakom.


        • sredni4 Re: Czas na Polskę- poniżej efekt tasiemca żydows 15.08.05, 09:38
          PROPOZYCJA GEREMKA



          W/G ARCHIWÓW STASI








          SZYFROGRAM AMBASADORA NRD W WARSZAWIE

          DO KIEROWNICTWA NRD Z 2 GRUDNIA 1981 ROKU



          Tow. Ciosek, minister ds. współpracy ze związkami zawodowymi, oświadczył w
          rozmowie z 1 grudnia [1981 roku]:

          [...]

          Idea Frontu Porozumienia Narodowego pogrzebana. Postrzegana przez "Solidarność"
          jako pułapka, która ma związać ją odpowiedzialnością bez otrzymania za to
          decydującego udziału we władzy. "Solidarność" zgodzi się tylko wtedy, jeśli ten
          udział zagwarantowany. Na to oczywiście nie możemy się zgodzić. Oficjalne
          dalsze propagowanie idei frontu porozumienia z naszej strony jedynie
          posunięciem taktycznym. Jaruzelski chce udowodnić narodowi, że do końca trzymał
          wyciągniętą rękę do zgody. Także po konfrontacji trzeba znów nawiązać do idei
          frontu porozumienia. Wtedy, w warunkach zabezpieczonego układu władzy,
          pogłębienie procesów demokratyzacji na zasadzie socjalistycznej całkowicie
          możliwe. Dzisiejszy wywiad Rakowskiego o umocnieniu gotowości do porozumienia
          składnikiem tej taktyki. Niektóre fragmenty wywiadu wymyślone przez samego
          Jaruzelskiego. "Czy Pan wierzy, czy nie, sam byłem świadkiem, jak Rakowski
          próbował przekonać Jaruzelskiego o konieczności siłowego zniszczenia
          kontrrewolucji".

          Obecne rokowania z "Solidarnością" już tylko manewrem taktycznym. Wiedzą to
          obie strony. Weszliśmy w pertraktacje tylko dlatego, gdyż to
          żądanie "Solidarności" i chcieliśmy zademonstrować gotowość do porozumienia.
          Żądania "Solidarności" po omówieniu kwestii praworządności, reformy sądownictwa
          i wyborów w oddzielnych grupach negocjacyjnych odrzucone. Informacja prasowa,
          że rozmowy na te tematy będą prowadzone w trakcie obrad plenarnych centralnych
          grup negocjacyjnych obu stron, bez znaczenia. Nie będzie już takich obrad
          plenarnych.

          Rozmowy w grupie negocjacyjnej "dostęp do mass mediów" przerwane z naszej
          inicjatywy. Pretekstem kampania propagandowo-plakatowa "Solidarności" przeciw
          mass mediom. Obecne pertraktacje z "Solidarnością" już nie o konkretnych
          wydarzeniach, jak np. Bydgoszcz, lecz o kwestiach zasadniczych. Co do tego
          porozumienie niemożliwe. Jedynym wyjątkiem sprawa Społecznej Rady Gospodarczej.
          W rozmowach daleko idące odstąpienie "Solidarności" od pierwotnej koncepcji.
          Obecna pozycja "Solidarności" mocno zbliża się do naszych wyobrażeń. Rada
          gospodarcza jako organ doradczy, który rząd poprzez Sejm może powołać i
          odwołać. Rada powinna składać się z ekspertów najróżniejszych kręgów
          społecznych, w tym wszystkich organizacji związkowych. Tego rodzaju propozycje
          przedkładaliśmy już na długo przed żądaniami "Solidarności" powołania
          Społecznej Rady Gospodarczej.

          Część decydujących doradców "Solidarności" rozpoznała już obecną sytuację i wie
          o zmianie sytuacji. Mają więcej strachu niż zakładaliśmy i zaczynają ratować
          skórę. Właśnie miałem osobliwą rozmowę z szefem ekspertów "Solidarności"
          Geremkiem 1/ (ścisłe kontakty z międzynarodówką socjaldemokratyczną, osobiste
          kontakty z Kreisky'm 2/ i innymi). Nie wierzyłem własnym uszom. Geremek
          oświadczył, że dalsza pokojowa koegzystencja pomiędzy "Solidarnością" w obecnej
          formie a socjalizmem realnym już niemożliwa. Konfrontacja siłowa nieuchronna.
          Wybory do rad narodowych muszą zostać przesunięte. Aparat "Solidarności" musi
          zostać zlikwidowany przez państwowe organy władzy. Po siłowej
          konfrontacji „Solidarność” mogłaby na nowo powstać, ale jako rzeczywisty
          związek zawodowy bez Matki Boskiej w klapie, bez programu gdańskiego, bez
          politycznego oblicza i bez ambicji sięgnięcia po władzę. Być może - kontynuował
          Geremek - tak umiarkowane siły jak Wałęsa mogłyby zostać zachowane. Po
          konfrontacji nowa władza państwowa mogłaby w innej sytuacji politycznej
          kontynuować pewne procesy demokratyzacyjne.

          Nie mogę jeszcze ocenić, czy Geremek mówił tylko we własnym imieniu i czy jego
          zdanie jest reprezentatywne. Jego postawa z pewnością nie jest podzielana przez
          Kuronia i Modzelewskiego 3/. Czołowe głowy KOR-u były dobrymi analitykami i
          potrafiły zdiagnozować i przyspieszyć załamanie błędnej polityki za Gierka.
          Były też w stanie przewidzieć każdy etap naszej agonii. Trudno ocenić, czy nie
          wiedzą, co dalej, czy dostosowują się do nowej sytuacji. Mądrzy realiści wśród
          doradców "Solidarności” od początku widzieli tylko jedną i niewielką realną
          szansę na przejęcie władzy: konstelację, w której Związek Radziecki za każdą
          cenę będzie chciał uniknąć wkroczenia i zadowoli się tym, że nowa władza w
          Polsce zagwarantuje realizację jego interesów wojskowych, gospodarczych i
          dotyczących polityki zagranicznej.

          Po zjeździe gdańskim doradcy ci ostatecznie uświadomili sobie beznadziejność
          ich zamiarów. Poza tym stracili panowanie nad aparatem "Solidarności".
          Aparat „Solidarności” w 90 proc. składa się z antykomunistycznych fanatyków i
          awanturników. Dążą oni do zdobycia władzy na bezpośredniej drodze, organizują
          bez przerwy strajki, akcje protestacyjne, kampanie antyradzieckie i
          antykomunistyczne. Najnowsze ataki na organizacje partyjne w zakładach są ich
          dziełem wbrew oporowi realistycznie myślących doradców. Aparat "Solidarności"
          jest głupi i agresywny. Zawsze gotowy podpalać siedziby Partii i wieszać
          komunistów. Rzeczywiście, do zwalczania tylko przy pomocy siły.

          Geremek oświadczył, że dysponuje obietnicami zachodnich kręgów gospodarczych
          postawienia do dyspozycji Polski 5 mld dolarów. Nie dał jednak do zrozumienia,
          które kręgi konkretnie ma na myśli. Nie wierzę, że Zachód rzeczywiście gotowy
          [jest] postawić nam do dyspozycji 5 mld dolarów. Zachód wie dobrze, że środki w
          tej wysokości postawią nas na nogi, skonsolidują i w ten sposób umożliwia
          wystąpienie przeciw kontrrewolucji. Mielibyśmy wówczas dokładnie te środki,
          których potrzebujemy teraz do konfrontacji. Także szantaż jest poza dyskusją.

          Jaruzelski nawet za podwójną sumę nigdy się nie zobowiąże
          pozostawić "Solidarność" nietkniętą. Jaruzelski nie ma orientacji prozachodniej
          i doskonale zna realia geopolityczne. Zachód nigdy dotąd nie robił takich
          propozycji.

          Odwrotnie, dawał zawsze tylko tyle, ile trzeba, aby podtrzymać kryzys. Żeby z
          jednej strony rząd nie musiał oficjalnie ogłosić niewypłacalności, a z drugiej,
          by rząd nie mógł się ustabilizować i nie był przez jakiś dłuższy okres
          odciążony.
          fragment niestety

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka