bob_arctor
09.09.05, 10:44
Być może Andrzej S. jest pedofilem. Ale z wypowiedzi pani prokurator wynika,
że prokuratura nie bardzo ma na to dowody. Po pojawieniu się tej sprawy w
mediach, byłem osobiście przekonany o winie Andrzeja S. Teraz jestem mniej
przekonany, kiedy okazuje się, że znaczna część podawanych informacji okazuje
się być jedynie szumem medialnym, włącznie z tak nagłośnionym przyznaiem się
do winy. Czytałem wywiad z Andrzejem S. i nie wiem, czy jego wyjśnienia mnie
przekonują. Ale z kolei prokuratura powinna nieco bardziej się postarać, bo
takie wypowiedzi:
Czy prokuratura dysponuje jakąś opinią, która by mówiła o tym, że nie
istnieje taka forma terapii, w której mogłyby zostać wykorzystane zdjęcia
natury pornograficznej? Albo w której by nie można było chłopców przebierać
za dziewczynki?
- Nie dokonywaliśmy takich ocen. Przyjęliśmy, iż nie jest to ogólnie
powszechnie znana forma terapii.
, to czysta kpina. Naprawdę, czytając takie rzeczy, mozna pomyśleć, że
prokuratura za wszelką cenę stara się zrealizować społeczne zapotrzebowanie
na ukaranie Andrzeja S. A co, jeżeli on rzeczywiście próbował tym dzieciom
pomóc? Jeśli nawet nie jest to powszechnie znana forma terapii, tylko
pionierska próba Andrzeja S., czy można na tej podstawie oskarżać go o
pedofilę? Z uwzględnieniem wszystkich proporcji, czy kogoś, kto daje psu
klapsa, żeby go oduczyć brudzenia w mieszkaniu, należy oskarżać o znęcanie
się nad zwierzętami?(osoby, które ostatnie porównanie odczytają jako
zrównanie chorych dzieci ze zwierzętami, informuję, że nie to miałem na myśli
i uprzejmie proszę o niepodejmowanie polemiki)