Dodaj do ulubionych

Jacek Dehnel laureatem Nagrody Kościelskich

24.09.05, 20:37
to chyba jakaś przesada..
Obserwuj wątek
    • wielebnyy Re: Jacek Dehnel laureatem Nagrody Kościelskich 24.09.05, 22:01
      ...albo nie.
      • duchczasow Świetny wybór, świetny poeta, świetny tomik! 24.09.05, 22:10
        Gratulacje dla Laureata.
      • siecieh Re: Jacek Dehnel laureatem Nagrody Kościelskich 24.09.05, 22:12
        twoj stary dostal nagrode
    • jazzkam różycki, dehnel, to za rok może podgórnik? ; D 24.09.05, 22:55
      brawo jacek, wielkie joł od nieszufladzian.
    • unleashed Co to za hucpa, w której Herbert i Mrożek zmuszeni 25.09.05, 05:14
      są stać w jednym szeregu z takimi miernotami jak Huelle czy Tokarczuk?
    • bobolice kilka wierszy 25.09.05, 09:44
      BARDOWIE

      Pilnuj by twoje pociechy nie zostały
      rewolucyjnymi poetami

      Rewolucyjni poeci źle sypiają
      nadprodukcja żółci budzi upiory
      zgaga poematów fermentuje w żołądkach
      w harfach lęgną się korniki strachu

      Rewolucyjni poeci mają kłopoty z dykcją
      narząd mowy zmienił im się w narząd krzyku
      a twarde wersety kanciaste wersety
      kaleczą im gardła i podniebienia

      Rewolucyjni poeci z tobołkami wiary
      po obcych dworcach
      po obcych salonach
      się tułają
      się gubią
      się szukają od nowa
      pijane dzieci w zakrwawionej mgle

      Nieraz możesz takiego spotkać
      daj mu na bułkę daj mu na protestsong
      pokaż dzieciom
      odstraszający
      przykład

      powiedz
      tacy kończą u boku cygańskich królowych
      meksykańskich piękności kaukaskich ślicznotek
      pod baobabem słońca
      albo pod syberyjskim świerkiem
      gin szepce im do uszu gorzkawe banialuki
      przeżarte harfy skomlą w korytarzach
      wyludnionych posiadłości
      tacy dławią się ością w restauracji literatów
      albo strzelają do nich własni sekretarze

      *

      potem stoją
      stoją na placach
      cokoły lub szafoty
      pocą się pod ich stopami
      spiżowymi stopami
      spiżowymi stopami
      spiżowymi stopami

      3-5 V 1999


      x x x


      Palicie czy nie -
      noście przy sobie

      zapalniczkę
      hubkę i krzesiwo
      pudełko zapałek

      zawsze się bowiem może zdarzyć
      że idąc przed siebie

      mijając księstwa i dominia
      republiki i sułtanaty
      dotrzecie na plac katedralny
      wymoszczony w środku wielkiego miasta

      i dajmy na to będzie akurat odpust
      i dajmy na to stos będzie stał na placu
      adorowany wyłupiastymi kadzielnicami głów
      przekupek rajców kleryków

      i dajmy na to ani kat ani pyzaty inkwizytor
      ani żaden z widzów
      nie będzie miał przy sobie

      zapalniczki
      hubki i krzesiwka
      pudełka zapałek

      ileż radości będziesz mógł dać ludom
      Prometeuszu o zdartych podeszwach
      jęk heretyków w Te Deum się wmiesza
      i ruszy słońce przezroczystą grudą

      17 I 1999


      OGRODNIK


      W powiewach szaty - szpadel i kapelusz,
      małe stygmaty jak goździki wonne,
      zaprawdę, można wziąć za ogrodnika
      tego obcego.
      - Noli me tangere?

      Który pozwolisz tomaszowej dłoni
      w ciepły puch tkanki zapadać się lekko,
      odsuwasz rąbek szaty tajemniczej
      od włosów, które twe stopy gładziły?

      Nim poszedł obmyć nowe stare ciało
      z sadzy i smoły czarniawej otchłani,
      wstydził się siarki i odoru śmierci.

      Jak dziecko, które do stołu zasiadło
      z nie umytymi po igraszkach dłońmi.

      12 X 1999


      SÓL I KRUSZEC


      Gdzie małe piersi Izoldy
      i łono - sklepienie gruszki,
      szerokie biodra Asztarte
      i willendorfskie krągłości?

      Piękni odchodzą odchodzą
      przez tygle pełne kanonów
      stopionych - ogień ich trawi
      i kruszec w kruszec przemienia.

      Gdzie tors Achilla oliwą
      skropiony, w promieniach słońca,
      gdzie muskularne Sybille,
      słowo łupiące jak orzech?

      Zostaje tylko bestiariusz.
      Karlice na marginesach,
      błazen strzyga deliryk.
      Brzydcy. Odwieczna sól ziemi.

      16 XI 1999


      CODA


      Przez długie korytarze na tych co przed wami
      patrzcie. Jak w elementarz. Proste zgłoski śmierci.
      Na tych co otwierali żyły jak rękopis
      wstępowali na szafot jak zwykli wstępować
      do lektyki komnaty na stopnie ołtarza.

      Wam którzy odchodzicie potknięci o siebie
      przyklejeni do schodów, w twardą ścianę czasu
      wmurowani niechlujnie - odległy drogowskaz:
      dostojna elegancja urywanych kroków
      dźwięczne rytmy oddechu cichy puls więdnięcia
      przez zagłówki łóż białych i porfiry wanien.

      Recytujcie te wieczne strofy umierania -
      na cóż wam z nieba płomień zstępował na czoło? -
      chronologie monarchów spisy męczenników
      i imiona rumaków i mieczy imiona.
      A każde imię - stopień.

      7 I 2000

      P.S. Ze strony www.piotrkowska.lodz.pl/
      • saulele Re: kilka wierszy 25.09.05, 17:44
        Kurczę, Hrabia nagrodzony!!!
        Ciekawe, czy to zamanifestuje np.nowym monoklem ;-)))
    • salq Re: Jacek Dehnel laureatem Nagrody Kościelskich 25.09.05, 19:10
      Jacku jeszcze raz gratulacje

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka