bro2001
29.10.05, 19:04
Rozmawiał Pan we wtorek w nocy na temat służb specjalnych z Donaldem Tuskiem?
- Głównie tego dotyczyła rozmowa. Ale ja jestem w dosyć trudnej sytuacji, bo w
polityce czasem trudno rozróżnić to, co ma charakter prywatny i o czym nie
powinno się mówić publicznie, od tego, co publiczne. Generalnie rzecz biorąc,
koledzy mi mówili, że ja wiem, o co chodzi.
Może straszyliście ich kiedyś? Że im jakieś sprawy powyciągacie?
- Nigdy niczym żeśmy ich nie straszyli ani razu, w żadnej rozmowie.
Rokita do tej pory się tak nie zachowywał. Pytał Pan o to Rokitę?
- Pytałem. Odpowiedź była następująca: sam wiesz, o co chodzi.
A Platforma z kolei odpowiada, że dla niej nie do zaakceptowania jest Zbigniew
Wassermann jako koordynator służb specjalnych.
- Oni przeciwko Wassermannowi nie mają żadnych argumentów. Ja o tym tu nie
będę mówić, ale jakby przyszli do nas rozmawiać, to argumenty przeciwko
Brochwiczowi i Miodowiczowi mogę przedstawić.
Poprawnosc polityczna nie pozwala powiedziec, ze gra sluzbami specjalnymi
zaczela sie juz przed wyborami. Kto wie wiecej ten wygrywa.
Sprawa Mieczyslawa Wachowskiego dokladnie wskazje w czyich rekach znalazly sie
te sluzby. Blokowana dotad sprawa p. Mietka nagle wyplynela. Musialo wiec
dojsc do porozumienia z SLD i obietnice jakies zlozone.
Z oczywistych wzgledow PO nie moze powiedziec tego wprost, choc Rokita tego
jasniej powiedziec nie mogl. Kaczynscy z oczywistych wzgledow "niczego nie
wiedza".
Jest pytanie: Jak teraz zostana "zreformowane" te sluzby?
Jak wiec widac racje ma ten kto ma sluzby. A kto ma racje wygrywa.
Pozdrawiam
BRO